czwartek, 8 kwietnia 2021

F99, CZY TEŻ INNA ZARAZA?



Kaczystowski, zakłamany rząd stara się w miarę uroczyście obchodzić 11 rocznicę katastrofy smoleńskiej. Wielu z nich, tych którzy choćby częściowo korzystają z zasobów komórkowych mózgu, wie, że cały ten proces wmawiania swoim wyborcom przyczyn katastrofy to piramidalna lipa. Tandem Kaczyński  Macierewicz akurat osobiście w tę lipę nie wierzą. Oni ją wykorzystują dla podtrzymania władzy nad ogłupionym narodem. Dlatego, mimo profesjonalnych raportów, m.in. Millera, Macierewicz powołał tzw. podkomisję złożoną z jemu podobnych speców od katastrof lotniczych i maszyn rolniczych. Zaproponował on im sutą pensję (20 tysięcy złotych miesięcznie, spanie i opierunek). A cóż to za spece, którzy przyczyny katastrofy odczytywali na parówkach i zgniecionych puszkach od piwa, wypitego przez siebie zapewne. Którzy ani razu nie pojechali do Smoleńska by obejrzeć wrak samolotu. Pojechali za to do Mińska Mazowieckiego by obejrzeć sprawny duplikat tutki Tu154M nr 102. Zabrali ze sobą piłki do metalu, by poszukać dowodów na winę  producenta, czyli Rosji, po czym zaczęli piłować go na kawałki. Zdrowy, sprawny samolot. Cały skład tej komisji to odzwierciedlenie rozumu Macierewicza, zżartego przez niewątpliwą chorobę, określaną w rejestrze psychiatrii symbolem F99?, o czym pisałem od 11 lat.. Spece z nazwiskami: to Berczyński, Nowaczyk, Binienda i kilku innych. Dorobkiem tego pierwszego było storpedowanie kontraktu na zakup doskonałych śmigłowców Caracal wartości 18 miliardów złotych, psując na pewien czas stosunki między Polską i Francją, po czym Berczyński pod osłoną nocy uciekł do USA, zabierając tajne dokumenty polskiej zbrojeniówki. Dla mnie, jak i wielu innych najbardziej prawdziwe, skądinąd satyryczne momenty odczytywałem w odpowiedzi na pytania stawiane przez dziennikarzy o stan postępu prac komisji cyt:„przepraszamy, bo spieszymy się na obiadek, jesteśmy bardzo głodni”. Czyżby Macierewicz chciał ich mobilizować do roboty głodem?. A w ogóle, proszę Państwa, gdyby ta cała katastrofa nie zabrała aż tak wielu wartościowych Polaków, to mogła by być dzięki owej komisji tematem największych żartów oraz kpin w skali świata. Ale skoro aż tylu (ponad 50%) z kolei Polaków przyjęło idiotyczną religię zwaną smoleńską, przeto 11 kwietnia, mimo ogromnego sceptycyzmu na znalezienie dowodów (które są jedyne i najprawdziwsze) w raporcie Millera, naród jeszcze raz usłyszy bzdury „termobaryczne” zrodzone w głowach rządnych władzy nad głupim narodem. Może to ostatni raz. Nieraz tak myślę, że mądrzejsi od członków komisji są ci dwaj siuśmajtki- "doradcy" towarzyszący Macierewiczowi na fotografiach. Mądrzejsi bo się nie odzywają. Biorą dobre pieniądze i idą na lody.
                                                                               ***
PS: Jedenaście lat temu w jednym dniu, w jednej katastrofie lotniczej straciliśmy blisko 100 współobywateli. Mieliśmy co rozpamiętywać, a nawet urządzać idiotyczne miesięcznice. Dzisiaj w ciągu jednego dnia tracimy w wyniku pandemii blisko 1000 współobywateli i nikt tego faktu nie rozpamiętuje. A przecież to ponad 10 katastrof smoleńskich. To tak dla uzmysłowienia sobie prawdy, najprawdziwszej, A tymczasem wielka szkoda jednych jak i drugich. Szkoda?. ogromny żal.

wtorek, 6 kwietnia 2021

POWOŁANIE

 

Wielokrotnie opisując słodkie życie osób duchownych przywoływałem stan kandydatów do służby Bogu, czyli stan psychoseksualny zwany przez Kościół powołaniem. Ja, jak i wielu innych określałem go wstrętem do płci przeciwnej z jednoczesnym empatycznym pociągiem do ciał męskich. Taki oto kandydat na studenta seminarium jest wymarzonym zarówno przez grono wykładowców jak i otoczenie, aczkolwiek słyszy się że ci zbyt pobudzeni seksualnie są dzisiaj zwalniani z uczelni jako potencjalne zagrożenie pedofilią albo innymi skandalami w przyszłych parafiach lub zgromadzeniach, ale to bardzo rzadkie przypadki. Rodzi się pytanie: Czyżby Bóg upodobał sobie ludzi LGBT?., być może. Takie wynaturzenia i ich opisy znajdujemy w literaturze pięknej, jak i opracowaniach naukowych lub dziennikarskich. Co prawda przywoływane w tekstach zwane przez wielu „momentami”, czyli opisami mocno erotycznych scen w sposób delikatny, wręcz kulturalny często przykrywają orgiastyczny charakter stosunków płciowych. No i dobrze, tak trzeba. Czy samo słowo powołanie wyjaśnia ten stan rzeczy?. Otóż zapewne nie. Ważne są inne aspekty związane z uczuciami, jak przykładowo koleżeństwo i przyjaźń. Czytam aktualnie książki pana Krzysztofa Bochusa, m.in. „Klątwa Lucyfera”. Autor przywołujący w treści przymioty jak krew, namiętność i asceza lokuje akcję książki w starym klasztorze w gdzieś na Kujawach. Przywołuje zdarzenie, gdzie młodego duchownego otoczenie posądzało o brak powołania do służby Bogu, przy okazji dokuczając mu przy sprzyjających nań okolicznościach. Do czasu, gdy tenże młody sługa Boży nie znalazł się w łóżku wraz ze starszym od siebie partnerem, gdzie pokazał tkwiącą w nim namiętność,  wręcz byczą chuć. Zaraz po tym partner przepraszał go za to iż posądzał go o brak „powołania kapłańskiego”, a następnie postarał się o zmianę opinii w całym otoczeniu. Zatem słowo powołanie ma różne konotacje i niekoniecznie ociera się o seks. Są bowiem lekarze z powołania, wojskowi i wiele innych zawodów, o czym zapominają kolejni maturzyści. Także hola hola z tym powołaniem. Dzisiaj głośne są kary nałożone przez papieża na polskich biskupów Głodzia i Janiaka za ukrywanie skandali pedofilskich przez podwładnych, bo przecie oni sami już niewiele mogą, ale te dziadki purpurowe wciąż tkwią mentalnie w tym bagienku polskiego Kościoła. Na decyzje sądów czeka Dziwisz, naczelny kapciowy papieża Polaka, ale i on się doczeka, bowiem jak powiadają oni sami przy różnych okazjach: młyny kościelne pracują bardzo powoli.

sobota, 27 marca 2021

CUDU JAK POWIETRZA NAM TRZEBA


                                           świąteczne błogosławieństwo dla ludzkości

Od kilku dni, z powodu covid-19 umiera codziennie blisko 500 Polaków. Specjaliści twierdzą, że jeżeli nie poprawimy radykalnie stanu służby zdrowia i nie zdyscyplinujemy obywateli, umierać będzie 1000, a może jeszcze więcej. Oto obraz kraju, który według premiera kłamczuszka przoduje pozytywnie we wszystkich notowaniach i rankingach. Nic nas już nie uratuje poza cudem, który w Polsce zdarza się dość często. I to jest dobre. Pamiętamy wszyscy cud najprawdziwszy w Sokółce, czyli na bliskim wschodzie naszej pomrocznej umęczonej tysiącami zmarłych na różne schorzenia co dnia w ŁOJCZYŹNIE. Gdzie nie jeden już bohater umęczonego znojem ludzkim i wyjątkowym zacofaniem cywilizacyjnym naszego kraju został świętym. A to dziewica przecudnej urody nie chciała Niemca, (dzisiaj by już chciała) za co została nagrodzona pośmiertnie rajem niebieskim. A to inne z kolei bohaterskie cnotliwe dziewczę, co to wolało umrzeć, niżeli oddać się żołdakowi, tym bardziej ruskiemu. Dzięki temu, że mieliśmy swojego papieża, "pogłowie" świętych polskich zwiększyło się do tego stopnia, że w niebie zajmują główny areał anielskiej uświęconej łąki niebieskiej. Co ławeczka to polski święty albo i kilku. Chyba z nudów zabawiają się w klasy lub w chowanego bo nie zawsze pilnie strzegą spraw ojczyźnianych, do czego są zobligowani ze względu na pochodzenie narodowościowe i kierowane doń modlitwy. Brak zdyscyplinowania niebieskiego powoduje to, iż coraz  częściej jesteśmy zalewani powodziami z rzek i alkoholu. Zdarzają się też długotrwałe susze i wtedy musi na klęczkach interweniować Sejm Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Z tym jednak, że modlitwa sejmowa nie ma ograniczeń wymiarowych w skutkach. Ostatnia parlamentarna modlitwa o deszcz spowodowała właśnie ogromne powodzie na terenach bogobojnych. Tu marszałkowie Sejmu, jako organizatorzy pielgrzymki do sejmowej kaplicy przegięli pałę, tym bardziej, że zgodnie ze zwyczajem narodowym polscy rolnicy z reguły się nie ubezpieczają w PZU, licząc na opiekę boską i trochę litościwe wzruszenie premiera, który ma w zwyczaju troskliwe odwiedziny powodzian. Nasz zapyziały, biedny, co by tu nie mówić kraj, ratuje się zatem cudami, których w Rzeczypospolitej zdarza się bez liku. A to Matka Boska usiadła sobie wygodnie na cmentarnej wierzbie i do dzisiaj ściąga setki gapiów ubranych w znajome berety, a to ukazała się Najświętsza Panienka na szybie okiennej, nieustannie brudzonej pyłem węglowym na terenie Śląska. Na takiej szybie można się dopatrzyć każdej postaci do wyboru, łącznie z Nergalem. Z kolei na Mazowszu niedawno bogobojne kobiety zauważyły Matkę Boską na parapecie w pozycji siedzącej. Niestety nogami nie majtała. Głośny, coraz bardziej nagłaśniany cudowny przypadek w Sokółce winien napawać nadzieją i radością polskich kardiochirurgów, a szczególnie wirusologów, być może covidowych. Bo oto za pomocą małego opłatka pszenicznego, rozpuszczonego w  wodzie możemy produkować żywe, do tego święte tkanki mięśnia sercowego w sam raz na przeszczepy. To dopiero cud. Albo po prostu ciemnogród, bo jak powiadał jeden z czynnych księży oni sami pozostają sceptyczni, a często po prostu nie wierzący. Racje mają ci, co twierdzą, że Kościół katolicko-ginekologiczny chwyta się brzytwy by zatrzymać owieczki, coraz częściej uciekające ze stada. A że dzieje się to w rejonie rzeczywiście bardzo uległym klerowi, przeto pomysł z cudem bardzo trafny. Od tego czasu do Sokółki ciągną rzesze łatwowiernych (oczywiście z Polski), tarasując wąskie drogi, bo autostrady akurat na tych terenach ślimaczą się. Ludność ponoć sobie nie życzy. "Autostradami jeździjta sobie sami do tej żydowskiej Brukseli" sami, a nas zostawta z Jarkiem i łojcem doktorem Rydzykiem w spokoju". Nam takie drogi wystarczą by dojechać do Sokółki, czy też Świętej Lipki. Czekamy zatem na następny cud, choćby mniemany, zresztą jak one wszystkie, bo inaczej zanim pacjenci trafią pod respiratory to umrą w karetkach w oczekiwaniu na wolne łóżko. Cudu, cudu, cudu nam trzeba jak powietrza. Mam ponad 80 lat i według planu szczepień powinienem być zaszczepiony przeciw cowid-19 w pierwszej kolejności. Tymczasem mija już ponad rok od zaszczepienia pierwszego Polaka a ja czekam i czekam i czekam na cud mniemany. Strach ogarnia człowieka, bowiem co roku do piachu pójdzie miasto wielkości Bydgoszczy, Torunia, albo Częstochowy. Cudu trzeba, cudu łakniemy jak kania dżdżu, bo przy życiu pozostaną tylko prawdziwi Polacy typu Obajtek, Sasin, Szumowski, Banaś i setki zatrudnionych z ich rodzin. W takich to właśnie okolicznościach przyrody, wszystkim Państwu składam tą drogą Wesołych Świąt Wielkiejnocy przy (niestety) niepoświęconych jajach.




sobota, 20 marca 2021

ŚWIDER

 


Morawiecki, Morawiecki (Mateusz). Gdybym nie wiedział że to premier państwa, którego stanowisko władze tegoż państwa nakazują wymawiać z szacunkiem, najlepiej na baczność, to nazwałbym go po prostu: cwaniak, oszust, fircyk, kłamca, świder, hochsztapler itd., wg słownika  spod budki z marnym piwem. I to mu się należy jak psu kość. Określenie Mateuszek kłamczuszek to komplement. Nie ma okoliczności na którą Morawiecki by się publicznie nie wypowiedział. Ten bohaterski onegdaj 11 letni chłopiec który nie bacząc na przeróżne niebezpieczeństwa  utraty życia, obalił komunę w Europie, a nawet w świecie, jednocześnie po wielu latach wprowadził Polskę do Unii Europejskiej, by dzisiaj w kraju z kolei wprowadzać (jak powiada) Nowy Ład. Ale gdy się temu przyjrzymy, nie jest to nowy ład. To stary burdel panie i panowie. Nie trzeba przecierać oczu. Widać to jak na dłoni. Jedno wprowadził inne wyprowadził. Ostatnio wprowadził do Polski trzecią falę pandemii coronawirusa, zwaną mutacją brytyjską. Bo oto gdy Niemcy, Francja, Austria, Włochy, a nawet Rumunia i Bułgaria, w połowie grudnia, natychmiast po ogłoszeniu, że na Wyspach szaleje mutacja zarazy covid-19 odwołały połączenia z Wielką Brytanią, to tymczasem do Polski tysiącami przylatywali Polacy z emigracji zarobkowej i to specjalnymi samolotami LOT. Szacuje się że przyleciało ich ok. 40 tysięcy. Tylko pomiędzy 18 grudnia a 9 stycznia na lotnisku olsztyńskim Mazury wylądowało kilka samolotów z ponad pół tysiącem pasażerów na pokładach. Morawiecki to światowy przywódca, powiada Polska Fundacja Narodowa. On nie tylko rozprawił się z imperium zła, ale jako 19 latek był więziony, permanentnie porywany i bity przez służby SB co dla świata dotychczas było tajemnicą. Gdy wzbierała trzecia fala pandemii, Morawiecki w otoczeniu m.in. Kaczyńskiego podziwiali wiertło (świder) wgryzający się w ziemię by dokonać przekopu z  Uznam na Wolin w Świnoujściu, pokazując w ten sposób, jak rząd pod jego batutą pokonuje niemożliwości. Nie wspominając też, że to za pieniądze z Unii. Ileż to podobnych bzdur nagadał Morawiecki od czasu gdy zrobili go premierem. Ot, chociażby, koniec pandemii ogłaszał już kilka razy. Latem gdy zbliżały się wybory prezydenckie wprost krzyczał:  Drodzy państwo, uważam, że jest ona (pandemia) już opanowana, nie ma już czego się bać. Idźmy gremialnie na wybory. W listopadzie Morawiecki bajał:. Dane nie kłamią, we wszystkich notowaniach przodujemy w Europie, a może i na świecie i wiele podobnych , wartych funta kłaków oświadczeń. Otóż stanowczo żądamy, by w dramatycznych czasach, gdy codziennie umiera pół tysiąca Polaków, a dziesiątki tysięcy zapada na covid, premier nie trwonił czasu na głupie pijarowe bzdety i przestał wygłaszać efekciarskie teksty. To kompromituje nas obywateli i nasz kraj. Zamiast Nowego Ładu rząd powinien się przygotowywać na kolejne fale pandemii. Do roboty, a nie na zawierzanie Polski siłom nadprzyrodzonym, bowiem dotychczasowe zawierzenie słowami wygłoszonymi w Częstochowie: „Jasna Góro, Czarna Madonno, miej w opiece naród cały, który żyje dla Twej chwały”, jak widać nie pomaga i nie pomoże, choćby polscy sportowcy przed każdym startem podwójnie żegnali się na kolanach, choćby Duda i biskupi uznali, że LGBT to ludzie, a nie żadna ideologia, choćby polscy europosłowie nabrali ogłady językowej przy wygłaszaniu podobnych bzdur co ich premier.

niedziela, 14 marca 2021

OT, WYMYŚLIŁ!




Dopóki jesteśmy, nie ma śmierci, a gdy przyjdzie nie ma nas. To twierdzenie Epikurejczyków sprzed tysięcy lat. Coś w tym jest. Zatem wydawałoby się, że ze śmiercią nie mamy wiele wspólnego, podobnie jak ona z nami. Ot, wymyślił zafrasowany Epikurejczyk. Przecie to zadanie dla filozofów poprzez które dochodzimy do wniosków wynikających z owego pytania jak żyć, by przed śmiercią tego życia zbytnio nie żałować. Myślę że nieco mniejszy kłopot z odpowiedzią na to pytanie mają ci którzy życie spędzili w niewoli i niedostatku, a w każdym razie nie w przepychu królewskim. Osobiście patrząc analitycznie na swój żywot, a przy tym odpędzając wszelkie złe momenty nie powinienem zbytnio narzekać. Oczywiście trudno powiedzieć, czy wciąż śmierdziałem luksusowym tytoniem i oddychałem Bourbonem, jak przykładowo Humphrey Bogart, mimo to starałem się oszczędzać zdrowie zaspakajając potrzeby użytkowe  względnie dobrej klasy papierosem typu Davidoff, (dziś już bez tytoniu) jak i podobnej klasy alkoholem (Martel, Finlandia, Courvoisier), ale bywały czasy, gdy pilne potrzeby zmuszony byłem zaspokoić polską czystą i Giewontem. Wszystko to do czasu gdy organizm nie zadał mi pytania:, chłopie dlaczego mnie tak niszczysz, co ja ci złego zrobiłem?. Nie, nie, na Bourbona nigdy praktycznie stać mnie nie było, zresztą nie byłem w tym odosobniony. Chyba że ktoś mnie poczęstował, a zdarzało się, to prawda, chociaż wyjątkowo rzadko. Dlatego skoro nie ma śmierci dopóki jesteśmy, a gdy ona przyjdzie to nie będzie nas,- spokojnie oddychajmy, choćby polskim smrodliwym tlenem, byle z miłością. I tyle. Kto ma pytanie?.
*)
Epikurejczycy wierzyli, że życie powstało przez przypadek we wszechświecie podlegającym prawom mechaniki, a śmierć kładzie kres wszystkiemu, uwalniając jednostkę od udręk życia. Człowiek ma duszę składającą się z atomów, które po śmierci ciała rozpraszają się, tak jak woda rozlewa się z pękniętego dzbana.


piątek, 12 marca 2021

BRUDY POLSKIE


                                                      ..kochać, jak to łatwo powiedzieć..
Od pewnego czasu nosiłem się z zamiarem napisania kolejnego felietonu, ale za każdym razem gdy siadałem przed klawiaturą, natychmiast mi się odechciewało, bowiem temat jest obrzydliwy. Czy to oznaka jakoweś choroby, czy też całkowitej indolencji starczej, nie wiem. Owych tematów co prawda jest w bród, ale każdy obraca się wokół  złodziejstwa, chamstwa i hołoty, o czym kurdupel żoliborski z taką pasją się wyraża, zaś sala sejmowa jak obora słucha, w połowie z przyjemnością (wiadomo która połowa), zaś pozostali zgrzytają zębami i z nerw zaciskają pośladki, by nie zapaskudzić spodni i fotela. No bo jak zachować spokój i harmonię organiczną, gdy kurdupel otoczony wierną, prawdziwą pisowską hołotą wykręca się dupą do posłanki wnioskodawczyni z opozycji, która przemawia do wszystkich, w szczególności do nich, tych dobrze opłacanych chamów, wśród których jest wielu oficjalnych złodziei majątku narodowego. Oni to właśnie wykorzystując pandemię  w skali świata, która w jakiejś mierze dotknęła również Polaków, poprzez  chociażby chińskie  zamówienia w wymiarze niekontrolowanym. dochrapali się majątków „urządzając” nie tylko najbliższą rodzinę, ale także pokolenie wnuków. Mimo iż cwaniak Szumowski , bo to główny (spirytus movens), bez przetargów zamawiał transporty  z badziewiem chińskim, udający jakże potrzebny sprzęt ochrony osobistej dla pracowników służby zdrowia, to okazało się, że owe badziewie za które zapłaciliśmy wszyscy jako społeczeństwo miliony nadawało się wyłącznie do utylizacji. Tenże Szumowski i Ska nie tylko na tym interesie zarobili miliony, również poprzez „naukowe” granty. Ponoć w błoto poszło ich ok. 200 milionów. A respiratory od handlarza bronią, to co?. Jeżeli do tego dodamy 70 milionów zmarnowanych przez ministra Sasina, który ubzdurał sobie (na polecenie kurdupla) że można wybrać korespondencyjnie Dudę na następną kadencję w czasie epidemii, byle już mieć to za sobą. Polecił więc prywatnej firmie drukować karty wyborcze, mimo braku ustawy. Te miliony też poszły przysłowiowym tysiącom psów w dupę (przepraszam was burki), aczkolwiek wielu następnych pisdzielców doznało dotykalnego bogactwa, a co tam. Trzeba kraść póki jesteśmy u władzy. Można by tu wymieniać setki marnotrawców, jak choćby budowniczych elektrowni węglowej w Ostrołęce, tyle że tu akurat już nie chodzi o miliony a o miliardy. A przekop Mierzei Wiślanej, a Stępka pod prom etc.  Temat rzeka, ale bardzo brudna rzeka z której picia wody nie polecałbym nawet najbardziej wstrętnym bydlętom. I nie chodzi tu o krowy ani inne zwierzęta domowe. No więc tu macie państwo odpowiedź, dlaczego nie mam ochoty pisać nowe posty częściej. Otóż brzydzę się większością parlamentarną złożoną m.in. z takich Kowalskich,  Ozdobów, Kempów, Szydłów, Czarneckich i setek innych „wybitności”. A jeżeli już wymieniłem owego Kowalskiego, to wyłącznie dlatego, iż przypomina mi się fragment rozmowy jego imiennika z Onufrym Zagłobą. Zaiste, nawet chyba są podobnej aparycji i inteligencji. Tak, dlatego, ponieważ można by puścić mimo uszu ich odzywki i elokwencję jako taką, ale zdrowy umysłowo człowiek po wysłuchaniu super bredni kłamczuchów zawodowych Dudy i Morawieckiego odkłada na bok sztućce w czasie spożywania posiłków by nie zabrudzić stołu. Jedno jest dla mnie korzystne. Bez żadnych  wspomagań medycznych nie mam kłopotów, po każdym ich wystąpieniu, z wypróżnianiem się, po czym używam najdelikatniejszego papieru toaletowego, zakupionego z trzynastej emerytury. Muszę niestety sam to czynić, bo ja akurat nie mam żadnego włazidupca pod ręką. Nie będę zarozumiały. Myślę że też wielu potencjalnych wyborców urzędników posad państwowych, w tym rzecznika praw obywatelskich, po kolejnym wysłuchaniu Dudy albo Morawieckiego tak ma. Przepraszam za być może zbyt „ostentacyjny”  język, ale skoro sam naczelny pokurcz Polski nas nazywa chamską hołotą, to co mi szkodzi. Ryba zwykle psuje się od łba. Gdyby jednak ktoś się w tym wszystkim pogubił, wystarczy prześledzić język byłego wójta z Pcimia, ulubieńca prawicy, który do odzywek owego przykurcza pasuje jak czopki do ich zadów.       

                                                                                              

 

czwartek, 4 marca 2021

NA ŚWIĘTO PAŃ, PITOLENIE ŚWIĘTYCH ZBOKÓW.


                            
                                      I co klechy, Kobieta to wielki wstyd dla ludzkości.? 
"Każda kobieta powinna być przepełniona wstydem przez samo tylko myślenie, że jest kobietą" - św. Klemens z Aleksandrii. "Kobiety mają milczeć w kościele." - św. Paweł
 ."Przez bramę raju wpuszczają nas kobiety do piekła." - św. Cyprian, "kobieta jest istotą poślednią, która nie została stworzona na obraz i podobieństwo Boga"- św. Augustyn. "Kiedy widzisz kobietę, pamiętaj to diabeł! Ona jest swoistym piekłem -  papież Pius II. "Za twym mężem powinno iść twoje pożądanie, to on powinien być twoim panem. Zniż się więc do poddaństwa, bądź jedną z podległych" - św. Jan Chryzostom. "Dziewczynki rodzą się z uszkodzonego nasienia lub w następstwie wilgotnych wiatrów" - św. Tomasz z Akwinu. "Obejmować kobietę, to jak obejmować wór gnoju" - św. Odo. ."Kto obcuje z kobietami narażony jest na skalanie swego ducha" - św. Franciszek z Asyżu. "Kobietę należy trzymać z dala od Biblii i wszelkich nauk. Kobieta uczona, to coś gorszego niż brodata." - François Garasse. "Kobieta to zwierzęca niedoskonałość" - św. Tomasz z Akwinu, "Pośród wszystkich dzikich bestii nie masz szkodliwszej nad kobietę"- św. Jan Chryzostom. - To tyle kleszych mądrości.

                                            ***

Nic dodać, ani nic ująć. Zastanawiam się, czy kobiety katoliczki rzeczywiście mają tak zryty rozum, iż potulnie przyjmują  już od wieków owe powyższe słowa, a raczej pierd***nie na ich temat. Ja rozumiem, skromność to cecha bardzo pozytywna, ale całkowita uległość to już nie. Bycie skromnym nie może być oznaką beznadziejnej głupoty aż do szczętu. Obok podobnego bełkotu trudno przejść obojętnie. Trudno na każde splunięcie uśmiechnąć się jak na krople wiosennego nieśmiałego deszczyku panowie biskupi, którzy hołdujecie podobnym ocenom płci, którą świat nazywa piękną, a jakże.

Bo trudno do podobnej nacji zaliczyć choćby połowy polskich polityków z ław poselskich i episkopatu.  Dlatego by zatytułować tenże post musiałem posłużyć się wyrazem używanym wyłącznie pod budkami piwnymi oraz na wiejskich jarmarkach. A że przy okazji potulność kobiet wobec kleru, (patrz siostry zakonne), przez wieki trwa w najlepsze, przeto można by rzec, że same po trosze są sobie winne, aczkolwiek ja się z tym nie zgadzam i nigdy się   nie zgadzałem. Chociażby dlatego iż ci, którzy głoszą lub głosili podobne mizoginiczne   idiotyzmy, zanim kwilili z głodu, przez 9 miesięcy pławili się w  krwi płodowej swoich matek. Tacy w fazie prenatalnej powinni być wyskrobani i rzuceni dzikiej zwierzynie na pożarcie mimo zakazu dokonywania aborcji. To tyle z okazji 8 Marca.
                                       
Piękne jak nasze kobiety.

             

 

 

 

 

 

poniedziałek, 1 marca 2021

BRZUCHY I BRZUSZKI


                                                       Władze Polski pisowskiej
Inna sprawa, to rozszalały stosunek hierarchii naszego Kościoła katolicko-ginekologicznego do problemu nie tylko  in vitro, ale i do innych zdobyczy współczesnej nauki, w tym do zrozumienia, iż tolerancja w stosunku do tzw. „innych”, w tym LGBT, jest nakazem boskim, a w każdym razie papieskim. Za nasze, zrabowane państwu z przyklaśnięciem władzy, w ramach "odszkodowań po PRL" pieniądze, kler nie tylko propaguje ciemnotę i gusła w świątyniach, salach seminaryjnych, ale nawet w wydziałach teologicznych, wydawało by się, świeckich uniwersytetów im. Adama Mickiewicza, Mikołaja Kopernika i innych. Namacalnym symbolem jaj czynionych z nauki jest śmieszny doktorat Tadzia Rydzyka. Jakże śmieszny też w tym kontekście, pozostaje Instytut Badań Rozwoju Człowieka im. Pawła VI, którego m.in naukowym zadaniem jest badanie śluzu pochwowego. Cóż to za instytucja godna XXI wieku. Bodaj wszyscy tam zatrudnieni to "kandydaci" do nagrody "Jobla". Na podstawie wyników tych badań, sposobem na ciążę być może metoda organoleptyczna, (może poprzez lizanko z francuska zwanym minetą). Tak oto "poświęcony teologiczny naukowiec" wyda werdykt, iż niekoniecznie winniśmy stosować metodę in vitro, by posiąść upragnione dziecko. Wszystko zależy od: smaku, powonienia, przylepności śluzu i tylko Bóg wie czego jeszcze, by chłop jednak sam, bez jakiś tam sztucznych zapłodnień  mógł zrobić babie dzieciaka. I oto właśnie chodzi w tej naszej zapyziałej od czerni i zwykłej pomroczności Rzeczypospolitej. Brawo. Ten tekst można by połączyć z powtórnym wyborem Dudy na prezydenta Żałosnej Rzeczypospolitej, bo w końcu wybrały go masy tzw. piećsetzłotowców z wykształceniem podstawowym, których szczególnie ciemna masa w Polsce stanowi gros populacji. Ten mały post nijak się ma do rzeczywistości, bowiem każdy pisowski PLUS (+)  niszczy  rzesze wegetarian. Nie ma się co martwić. Wystarczy obserwować brzuchy biskupów. One stanowią o stanie państwa i narodu, a nie brzuchy zapłodnionych Polek.

                                                                                                               

sobota, 27 lutego 2021

GAWĘDY ROZMAITE


No i patrzcie państwo, dalej jakoś żyję. Spodziewałem się onegdaj, że jeżeli dociągnę jakimś cudem do osiemdziesiątki, to tylko Bogu, a raczej naturze dziękować. A tu osiemdziesiątka mija jakby nigdy nic. Rozglądam się każdego ranka szukając śladów, czy przypadkiem nie zakradała się do mojej sypialni baba z kosą. Nie znajduję jednak najmniejszego, mimo żem rakowiec. Zatem myślę sobie, że pozostały mi jeszcze pewne rezerwy na których „popylam”, niestety już tylko z rozpędu nabranego przez ubiegłe lata. Lata dobre i lata złe. Lata piękne i bardzo brzydkie. Lata biedy i obfitości, zależy od okoliczności, jako to powiadają nasi następcy, którzy dywagowali: „Rok 2020 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne wydarzenia”, a ponieważ mamy już rok 2030, przeto tylko możemy powspominać w jakimże burdelu przyszło nam żyć i kto tym burdelem zawiadywał. Wielu z naszych następców nie zapamięta, że jeszcze dekadę temu krajem rządził niezbyt zdrowy fizycznie a i na umyśle niedopracowany przywódca zwany na wyrost prezesem. Powiadam, na wyrost a nie wzrost. Wydawał on polecenia narodowi (bo wszystko było narodowe) jak żyć i kiedy umierać,  kiedy wchodzić na cmentarze komunalne, parafialne no i oczywiście narodowe. A trzeba wiedzieć że trup w  on czas ścielił się dość gęsto, o czym przypominały codzienne komunikaty w TV. Dużo było dziwów. Najdziwniejsze w tym było to że polecił w ramach antykovidowych zamknąć obok kin i teatrów sklepy meblowe, a przecież wiadomo było że prawie każdy truposz potrzebuje żałobnej jesionki, czyli mebla.  Wiadomo również, iż zarówno szafa jednodrzwiowa jak i trumna w swej materii powstaje w stolarni, zaś każdy bowiem nieboszczyk oczekiwał wygody pośmiertnej, bowiem pandemia nie odpuszczała. Oj działo się wtedy, działo, mój panie. Był to rok paskudny, w żadnym razie nie podobny do lat poprzednich, kiedy to prezydent z bożej łaski mocno zacieśnił stosunki polsko-amerykańskie. Wręcz ożenił nas z jankesami wnosząc na ziemię ichniego prezydenta duże wiano w postaci m.in. kontraktów wojskowych. Zobowiązał się też do zakupów od USA wszystkiego tego co im nie nadawało się do użytku, płacąc każdą cenę podyktowaną przez sprzedającego. Gorzej mój panie, że ukochany przez naszego prezydenta amerykański odpowiednik przegrał wybory, a ponieważ zwycięzca reprezentował partię liberalną i lewacką wypiął się na wypracowane dwustronne ustalenia z naszym krajem, mimo że to katolik cholera jasna. Dużo, bardzo dużo działo się w Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Może nawet za dużo, bo nawet kler, dotychczas spokrewniony z partią rządzącą wyczuł pismo nosem, że prezes prowadzi ich w maliny. Rodzice masowo wypisywali swoje dzieci z lekcji religii, na msze niedzielne stawiało się zaledwie 25% polskich katolików, księża podczas kolędy odbijali się nosami od zamkniętych drzwi. Młodzi brali wyłącznie śluby cywilne, albo nie brali żadnych. Powiększały się hordy dzieci nieochrzczonych. Cmentarze katolickie przeszły w zarządzanie administracji gminnej. Nikogo nie dziwią, poza klerem spacerujące jednopłciowe pary trzymające się za paluszki. Podobnie zresztą jak w Irlandii, Holandii, Danii, Szwecji albo Francji. Wreszcie prawdziwa tolerancyjna liberalna demokracja. Problem jeno w tym, co zrobić z powstałymi za rządów prezesa bandziorami neonazistowskimi. Państwa nie stać było na  przesiedlenie ich gdziekolwiek, bowiem mieliśmy zadarte koty z Rosją, która akurat  jako jedyna dysponowała obszernym areałem syberyjskim. Ale, ale, dzień po wyborach amerykańskich wybuchła w polskim Kościele jeszcze jedna bomba. Z kardynałem Dziwiszem, sekretarzem osobistym świętego Wojtyły w tle. Wybuchając spowodowała więcej smrodu niżeli rozprute trzewia grubego zdechłego tydzień wcześniej dzika. Grubego, tak mi się skojarzyło z kardynałem Dziwiszem, bo smród w przypadku obu istot byłby jednaki. Tę uwielbianą przez polską katolicką gawiedź, i jednocześnie znienawidzoną przez hierarchię za granicą postać, dzięki TVN24 obnażył dziennikarz programu Czarno na Białym. Zionął smród, który pobudził moją wyobraźnię w kwestii owego dzika. Okazało się, (o czym jako człek oczytany wiedziałem od wielu lat) że Stachu Dziwisz (pozwólcie że nie ustroję go w tytuł kardynała) to świnia. hodowlana, czy też dzika. Po prostu zakłamana, obrzydliwa świnia chełpiąca się latami przyjaźni z Karolem Wojtyłą. Złodziej, który majątek zbił na umożliwianiu kontaktów z papieżem za kwotę 50.000$, o czym opowiadali świadkowie, oraz na ukrywaniu pedofilów (w randze biskupów i kardynałów) przed wymiarem sprawiedliwości, a także handlu krwią JPII. Tylko kontakty z księdzem Macielem, szefem Legionów Chrystusa (pedofil gwałcący nawet własne dzieci) przysporzyły mu setki tysięcy dolarów z łapówek). Jedna świnia zwąchała się z inną świnią. Ta audycja po raz pierwszy pokazała polskiemu narodowi oraz światu degrengoladę Kościoła katolickiego począwszy od przysłowiowej parafii na Podhalu, gdzie świnka się urodziła, aż po otchłań zła w Watykanie. Pytanie tylko, ilu polskich katolików zechciało z własnej woli obejrzeć ten program, jako że wśród polskiego ludu bożego panuje przekonanie iż każda krytyka księdza jest wierutnym kłamstwem. A Państwo co o tym myślą? Wiem, wiem. Wiadomo zacz, że Toruńczyk to komuch z krwi i kości. 

DEBIL DEBILA ITD.

 


Jestem starym mężczyzną, poza żoną nikomu nieprzydatnym. Martwi mnie to, bo całe życie starałem się być jako tako pożytecznym społecznie, a i prywatnie. Okazuje się, że chyba doczekałem się … dobrej zmiany w tym względzie, bo oto jakiś uczony z grona PiS albo episkopatu (bo nikt inny) wynalazł pigułki, pozwalające po ich połknięciu na zmianę płci, po czym zastrzegł ich stosowanie w sposób niekontrolowany. Co prawda próby czynione są na  osobnikach młodych, konkretnie uczniach szkół podstawowych i średnich przez tzw. edukatorów seksualnych, ale czy na pewno pigułki owe wyłącznie na mlecznych działają?. Ja, osiemdziesięciolatek też chętnie bym skorzystał z owych zdobyczy nauki genderowej. W sensie doznań płciowych jako mężczyzna jestem zbyt zużyty,  ale jako kobieta?, kto wie. Aparycja odbita w zwierciadłach mówi mi że i owszem, bowiem w gronie takich tuzów jak chociażby panowie Czarnecki, Kowalski, Macierewicz, czy nawet chyba najbardziej Terlecki wyglądam dość interesująco i „miałabym” szansę u nich, jak i wielu im podobnych. Wystarczy kilka małych poprawek z zakresu chirurgii kosmetycznej i po kłopocie. Wykluczam Kaczyńskiego, ma zbyt dużo na głowie. Nie można narażać ojczyzny na szkody. To by zapachniało zdradą państwa. Niech się pociesza wyłącznie kotem. Tak czy owak teoria ociera się o skończony debilizm. Debilizm rzecznika praw dziecka już  powoli i mnie dotyka, o czym  świadczą moje owe dywagacje. Boże nieistniejący ratuj - wykrzyczałem i obudziłem się.

    

                                                                                                            

piątek, 19 lutego 2021

WIARA I NAUKA


Te dwa wyrazy pasują do siebie jak wół do karety, a mimo to wielu, nawet dość wykształconych ludzi (w tym duchownych), popisuje się swoją erudycją twierdząc iż problem, który starają się poruszać rozstrzygać będzie watykańska „komisja” nauki i wiary. Otóż nie ma czegoś podobnego. Nie ma nauki i wiary, bowiem nauka gryzie się z wiarą, zaś wiara z nauką. Jest, była i będzie nauka wiary, powtórzę więc nauka wiary, czyli nauka o wierze. Czy to jest nauka sensu stricto, to już inna sprawa, ale jednak taka watykańska kongregacja istnieje. Ciało prawne do którego z całego świata katolickiego napływają informacje o popełnionych zbrodniach seksualnych popełnionych zwykle przez duchownych na dzieciach, bowiem seks uprawiany z dwoma dorosłymi osobnikami tej samej płci nie jest żadnym przestępstwem, chyba że grzechem, ale to już sprawa wiary. Tej wiary,… jak by rzekł Karol Wojtyła. Przyznam, iż sam niegdyś łapałem się na tym nielogicznym sformułowaniu, aczkolwiek dość rzadko, jako że sprawy ducha mało mnie interesowały. Był czas gdy przemyśliwałem o wygodnym zawodzie księdza, ale tylko wtedy gdy mój pomyślunek mijał się z rozumem. Jednak po każdym pogrzebie w którym z niechęcią uczestniczyłem pomysł ubioru sutanny pryskał jak bańka mydlana. Wychowany byłem w bogobojnej atmosferze. W strachu przed piekłem, a nawet czyśćcem do tego stopnia iż ciężko mi było patrzeć na trumny, nawet gdy wiedziałem że są puste. Przechodząc ulicą odwracałem wzrok od wystaw funeralnych, a najczęściej przechodziłem na drugą stronę ulicy. W tej sytuacji nie potrafiłbym poprowadzić pogrzebu w atmosferze jęku i płaczu rodziny nieboszczyka, szczególnie dzieci. Nigdy z nikim nie poszedłem do domu zmarłego na tzw. pustą noc mimo namolnych próśb rodziny. Po latach, gdy zgłębiałem wiedzę ocierającą się o agnostycyzm i ateizm, stałem się wolnym człowiekiem od wszelkiego mistycyzmu. Obecnie, nie zawracam sobie głowy podobnymi pierdołami, a o klerze myślę nie w kategoriach wiary, bo ta u nich jest płycizną ocierającą się o dno, lecz o ich plugawym życiu, więc też to dla mnie jest odstraszające. Może nawet jeszcze bardziej.


środa, 17 lutego 2021

BAGNO MORALNE


To Polska. Kraj nadwiślański. Dom 38 milionów obywateli, w tym zapewne co najmniej 35 milionów to katolickie owieczki, którymi opiekuje się 150 pasterzy odzianych w purpury biskupie, którzy z kolei trzymają w garści kilkadziesiąt tysięcy posłusznych im księży świeckich oraz zakonnych. Okazuje się że mało wśród nich jest nieskazitelnych moralnie kapłanów. Do seminariów od dawna szły tabuny  leniwych mężczyzn, którzy mało przyjaznym okiem spoglądali na płeć przeciwną, za to bardziej na forsę, ale też wśród nich do seminariów przemykali się chłopcy obłaskawieni przez proboszczów, w tym zboki. To ci, którzy dzisiaj fałszywie modlą się o śmierć by umknąć przed sprawiedliwością świecką, gdy na światło dzienne wypływają zbrodnie pedofilskie popełnione na podopiecznych, ukrywane poprzez strach przed piekłem w przypadku skargi skrzywdzonych, ale czy to jest tajemnicą, a skąd. Wszyscy wiedzą co się dzieje pod kołdrą proboszcza. Dzieciaki są po prostu gwałcone, a tych przypadków jest multum. Film braci Sekielskich to tylko szepty, treści których znają prawicowi i lewicowi politycy, tyle że ci pierwsi czynią wszystko by utajniać kapłańską pedofilię. To porozumienie w ramach sojuszu „ołtarza z tronem”. To jest dno dna moralnego jak powiada m.in. ksiądz Wierzbicki z KUL, oraz dziennikarze Tygodnika Powszechnego. W tej sytuacji trudno sobie nie wyobrażać niektórych działaczy politycznych z PiS kopulujących w łóżkach biskupich, szczególnie tych co to swoje żony traktują jak worki treningowe. Kilku takich mimo głośnych skandali nadał wypełnia sale sejmowe. Wczoraj z padołu ziemskiego zszedł super pedofil ksiądz Andrzej Dymer. Był dobry w pomnażaniu majątku Kościoła poprzez układy z władzą i biskupami, dlatego przez 25 lat bezkarnie skrzywdził dziesiątki, a może i setki dzieci, szczególnie chłopców. Władze świeckie i kościelne znały ten temat od dawna, ale prokuratorzy na polecenia takich ministrów jak Ziobro sprawy umarzali. Zbok w przeddzień ogłoszenia wyroku sądu kościelnego (a cóż to za sąd) umiera, ponoć na serce. To bardzo ciekawe, że większość zboków kościelnych po wykryciu sprawy pedofilskiej umiera na serce, począwszy od abp Wesołowskiego, poprzez Gulbinowicza, Cybulę i wielu innych. Zło rozsiewane po tym katolickim kraju przez zboczony kler wyrasta już łanami. Jan Paweł II zapewne cieszy się ze swej spuścizny. To on rozmnożył tę plagę zła, mianując swoich, co bardziej „ciepłych" księży biskupami, osadzając ich w blisko 50 diecezjach na tronach książęcych w najlepszych pałacach, na chybcika odnawianych na koszt miast. Ksiądz Dymer nie jest jakimś ewenementem w naszym katolickim narodzie. Każdy prawie ksiądz, a szczególnie biskup ma za skórą grzechy z których się w duchu wyśmiewa, ponieważ większość kleru jest ukrytymi ateistami Wystarczy posłuchać kłamcy Dziwisza. Kłamcy i hochsztaplera, co to jako kapciowy papieża zgromadził z samych łapówek majątek. Po śmierci swojego szefa do dziś handluje jego członkami ciała jako relikwiami. Otulony złotymi ciuchami mizogin i kłamca wespół z abp Jędraszewskim (ps. zaraza), służy mamonie i tylko mamonie nie bacząc na nauki i przykazania boskie, które ukrywa gdzieś w okolicy rozporka. Ponadto polski Kościół katolicki jest etycznie brzydki. Wystarczy przypomnieć fakt gościny w klasztorze jasnogórskim falangi polskich faszystów (ONR), ryczących hasła nazistowskie. To tak na marginesie o moralności.

PS. Przed chwilą w Brańsku zmarł 33 letni ksiądz. Powodu i przyczyn zejścia nie podano. Może to i lepiej.

niedziela, 14 lutego 2021

CO TAM PANIE W CIEMNOGRODZIE?



Ano są tarcia., czyli będą "młode",- nie tylko pomyślałem, ale i wypowiedziałem na pół głośno. Do siebie oczywiście, bo nikt z mojego otoczenia nie zrozumiałby co mam na myśli. A ja mam na myśli tarło łososi, choć niekoniecznie tylko tych przedstawicieli świata ichtiologii. Ten proces skojarzyłem sobie z tarłem politycznym ekipy rządzącej Polską 2o21. Zbliża się wiosna, a więc i czas tarła w  koalicji,  przedstawicieli, w której jak wiadomo, szczególnie Kaczyńskiego, nie wszystkie rybki z zadowoleniem darzą umiłowaniem. Razem się trzymają jedynie ze względu na dobre pieniądze funkcyjne oraz dobrze płatne stanowiska  ich rodzin ulokowanych w setkach spółek Skarbu Państwa i administracji. W całej rozróbie „mafijnej” przoduje tzw. Porozumienie z Gowinem na czele. Chłop ma ambicje zaistnienia bardziej prężnego niżeli dotychczas. Tytuły ministerialne już go nie interesują. Dał temu wyraz na służbie u Tuska mimo iż ten nazwał go człowiekiem z szajbą. Nie udaje się mu też „walka o tron” w zagrodzie Kaczyńskiego. Ma swoje zasługi opozycyjne w stosunku do  tych co nie z Kaczyńskim, człowiekiem zachłannym na Polskę. W każdym razie w wyniku nieporozumień w „porozumieniu” ośmiu członków partii zostało wyrzuconych z rodziny partyjnej. Jak znam pisioli to nic im się nie stanie. Każdy pisiolek na wagę złota, bowiem partia nie może stracić władzy ustawodawczej i nie tylko. Powrócę ponownie do tarła, które mi utkwiło w głowie. Otóż owo tarło które jeżeli już porównuję do zwyczajów łososi, to mógłbym się spodziewać, że partia ulepiona szczególnie ze starych członków po złożeniu „ikry” zostanie uśpiona na wieki, zaś młode pokolenie byczków (co nie daj Boże) obejmie władzę, ale tylko wtedy gdy pokolenie niedźwiedzi liberalnych nie zdąży ich wszystkich skonsumować. Miejmy jednak nadzieję że słowo PiS najpóźniej za trzy lata zostanie wymazane z podręczników historii. Tym bardziej, że przywódca partii rozsypuje się fizycznie wzorem spróchniałej wierzby.

środa, 3 lutego 2021

HOSSA FUNERALNA


Z kobietami ten rząd nie wygra.
Codziennie wszystkie polskie media, niejako już rytualnie około południa podają informacje covidowe w kraju. A więc ilu Polaków i ile Polek w ciągu ostatniej doby zachorowało na covid19. Ilu w końcu naszych obywateli odeszło w zaświaty. We wtorki, środy, czwartki, piątki i soboty jest ich więcej. W niedziele i poniedziałki o wiele mniej. Normalka, jako że w weekendy  nie przeprowadza się tyle testów co w dni pozostałe. Zatrważa mnie często liczba zmarłych. Spiker medialny zazwyczaj oddziela ilość zmarłych na stricte covid19 i tych do których śmierci przyczyniły się inne choroby, niejako towarzyszące choremu. Moim zdaniem są to manipulacje propagandowe. Przecież gdyby nie zaraza covidowa, to ten czy inny nieszczęsny pacjent prawdopodobnie, ze wskazaniem na człon „prawdo” by żył nadal. Osobiście sam noszę w sobie wiele różnych schorzeń i jestem przekonany iż dopóki nie złapię coronavirusa, którego unikam bardziej niżeli spotkania z Kaczyńskim lub Jędraszewskim, to z tymi chorobami da się pożyć, choćby w cierpieniu. Dlatego informacje o ilości zmarłych w ciągu doby nie powinny być obwarowywane jakimikolwiek dodatkowymi pouczeniami słuchaczy. Pisowski rząd, który sobie średnio daje radę z pandemią podając informacje o tzw. chorobach współistniejących chyba sugeruje społeczeństwu iż zostały one nabyte za rządów lewicy oraz POPSL. Jako że są to zwykle choroby przewlekłe więc ich zalążek nie lokuje się w ostatnich latach dobrej zmiany. Tak mi świta. Tylko się śmiać do rozpuku. Dzisiaj, jak każdego dnia przybył nam następny cmentarz, więc nie ma powodu do śmiechu (444 kolejne trupy.)


Zmarła przed rokiem Maria Janion powiedziała: "Naród, który nie potrafi żyć bez cierpienia, musi sam sobie je zadawać". Stąd płyną szokujące, sadystyczne fantazje o zmuszaniu kobiet do rodzenia półmartwych dzieci. Stąd rycie w grobach ofiar katastrofy smoleńskiej, a też zapewne uparte kultywowanie energetyki węglowej, zasnuwającej miasta dymem i grożącej cywilizacją śmierci. Żądać musimy prawa do naszych żyć w świeckim państwie. Pozostali niech roją sny o zarodkach i życiu po śmierci. Tak nam dopomóż nieistniejący Panie.

PS: A jednak jakaś pozytywna zmiana jako owoc strajków. Ponoć rząd w każdej przychodni ginekologicznej ma zainstalować pokój płaczu wyposażony w kilka pudełek chusteczek higienicznych (za darmo).

Zdjęcia: FB.

 

poniedziałek, 1 lutego 2021

JESZCZE BĘDZIE PRZEPIĘKNIE



„Ludzie, którzy w 1939 roku podpalili Europę i zorganizowali gigantyczną machinę zbrodni, byli półanalfabetami, całkowicie nie przygotowanymi do pełnienia najwyższych stanowisk państwowych. A jednak dostali władzę demokratycznie i pokojowo. Wydawali się być śmieszni, nadęci i pokraczni, a okazali się śmiertelnie groźni. Co było ich siłą?. Nienawiść. Tę przepełniającą ich nienawiść przekształcili w ideę. Chcieli stworzyć społeczeństwo zdrowe, wolne od chorób genetycznych, odmienności np. homoseksualizmu, przestępczości i korupcji, jednolite etnicznie i politycznie, bogate. Dlatego stworzyli III Rzeszę. Dla tego nowego tworu państwowego, utworzyli nowe prawo, prawo nienawiści, i szybko, już rok po objęciu rządów, stworzyli sprawne narzędzie: policję polityczną. Kiedy dziś słyszę słowo nienawiść to się boję. Dosłownie. Tego co już niestety było i co może być. Każdy współczesny Polak, czytając te słowa ma przed oczami rodzący się strach. Strach narastający z każdym dniem podczas wypływających z mediów wiadomości. Bo historia lubi się powtarzać i to nie na tych samych terenach, terenach położonych między Odrą a Renem, bo ziemie te i naród tam zamieszkały doznały nie mniejszej hekatomby niżeli pozostała Europa. Tym razem powtórzyć się może na naszej, polskiej, katolickiej ziemi,  Czyż ostatnie wybory parlamentarne w Polsce nie były demokratyczne?, a jakże były. Tyle, że mało uczciwe, bowiem głosujących na PIS napędził Kościół, a w kraju tak przywiązanym do religii, było to łatwe. Czyż na stanowiskach ważnych nie posadzono półanalfabetów, tzw. Kowalskich i Jurgielów, ludzi bez stosownego wykształcenia, byle należał do partii PiS. Czyż nasi rządzący nie wydają się być śmieszni, nadęci i pokraczni a jednocześnie groźni.?. Co jest ich siłą?. Nietolerancja, nienawiść katolicka do wszystkich innych, a więc homoseksualistów, kolorowych, ateistów, a nawet wyznających odmienną religię, a to wszystko skąpane w zabobonach  i ciemnocie. By stworzyć społeczeństwo wolne od chorób (niekoniecznie genetycznych) gardzą uchodźcami bo podobno roznoszą zarazki i bezczeszczą najcenniejsze polskie obiekty czyli kościoły. Do nowego tworu, czyli Polskę ich wyobrażenia tworzą prawo oparte o idee jednego człowieka. Kaczyńskiego. Ten człowiek, sobie podporządkował Sejm, prezydenta, rząd i trybunały rozwalając Konstytucję również, wzorem III Rzeszy tworząc prawo nienawiści oraz policję polityczną opartą o więź z KK. To przykładowe oddziały Macierewicza zwane Obroną Terytorialną zbudowane także z członków ONR, czyli faszyzującą młodzież, opłacaną z pieniędzy podatników. Czyż to nie przypomina oddziałów SA Ernsta Rohma w początkowej fazie państwa Hitlera?. Już oficjalnie mówi się, że te oddziały mają służyć ochronie rządu przed niezadowoleniem społecznym. No więc zadajmy sobie pytanie: gdzie dzisiejszej Polsce jest obecnie bliżej. Do Niemiec, Francji czy Skandynawii, słowem do Unii Europejskiej w której nam zaczyna być bardzo ciasno, czy raczej do Białorusi, Rosji (którą paradoksalnie też nienawidzimy), albo innej postsowieckiej republiki azjatyckiej, gdzie wzorem Kaczyńskiego rządzi jeden człowiek, najczęściej były I sekretarz partii i jego rodzina.

Ostatniego dnia stycznia br. Mimo epidemii i obostrzeń, jak co roku tysiące z nas Polaków wyszły na ulice z puszkami by zbierać pieniądze dla „Owsiaka”, bo tak przez blisko 30 lat nauczyliśmy się nazywać tę imprezę. Imprezę hojności jednych dla drugich. Tym razem dla małych dzieci, których los „obdarował” niedoskonałością zdrowotną. Nie ma dzisiaj szpitala w Polsce, w którym by nie korzystano ze sprzętu  zakupionego przez sztab Jurka  podczas leczenia. I dzieje się to mimo szerzonej nienawiści ze strony Kościoła katolickiego oraz skrajnej prawicy. Orkiestra gra dalej bo tak chce większość Polaków tych w kraju jak i na obczyźnie. Dlatego pozwólcie drodzy Czytelnicy że wyrażę osobistą nadzieję, iż obserwując tę piękną już tradycję świątecznej orkiestry, słuszne niekończące się protesty Polek po pozbawieniu Ich prawa do legalnej aborcji, można mieć nadzieję, że wzorem Irlandii i ostatnio Argentyny, kobiety polskie nie licząc się nawet z brutalnością kaczej policji prędzej lub później wywalczą sobie europejskie prawa do zdrowia, uśmiechów i szczęścia.

 

                                        

piątek, 29 stycznia 2021

MOJE RODZINNE WSPOMINKI



Kondukt pogrzebowy zbliżał się do zardzewiałej furty starego, wiejskiego cmentarza. Dzień był paskudnie wietrzny i dżdżysty. Czterech mężczyzn, w tym ja ściągnęło z żuka trumnę i z obawy przed groźbą wywrotki nie pakowaliśmy jej na ramiona, jeno trzymając za uchwyty wnieśliśmy na miejsce świeżo wykopanej mogiły  by tymczasowo spoczęła na dwóch żerdziach, zanim zostaną odprawione obowiązujące egzekwie. Ksiądz proboszcz, chowający się pomiędzy żałobnikami przed zacinającym deszczem, czynił wszystko by jak najbardziej skrócić ten obrządek i udać się na plebanię, gdzie oczekująca na niego z późnym śniadaniem pulchna gosposia mizdrzyła się przed lustrem. Tymczasem  księżulo, o którym krążyły po całej parafii przeróżne pikantne opowiastki wydobył zza pazuchy metalowe zastępcze kropidło i machając nim w kierunku trumny wymamrotał słowo amen, niejako kończąc owo spotkanie rodzinne. Ponieważ pogrzeb zaliczał się do tych jak najbardziej oszczędnych, bez fachowców zakładu pogrzebowego, za pasy chwyciło kilku przyjaciół domu zmarłej, by po chwili nieboszczkę oddać w objęcia  matki Ziemi. Skacowany kościelny, który poprzedniego dnia pobrał zaliczkę pogrzebową, ledwo ruszał łopatą, denerwując tym żałobników.  Przemarznięty do szpiku kości mój ojciec krzyczał: Szybciej do cholery panie kościelny. Ja stary, gdyby to nie chodziło o grzebanie mojej żony już dawno bym zawalił ten dół. Kościelnego to nie ruszało, dalej z szacunkiem do nowo zakupionej łopaty, powolutku napełniał ziemią dół wiecznego spoczynku. Dużo wnerwionych na pogodę uczestników smutnej imprezy udało się w drogę powrotną do swych domostw, zaś ja wraz z  bliższą i dalszą rodziną do miejsca poczęstunku zwanego stypą. Wszyscy niezależnie od płci, chcąc ratować się przed ewentualną chorobą, trzęsącymi się rękami chwycili za szklanice z czystą żytnią. Niech Jej ziemia lekką będzie, w gardła nasze i temu podobne zawołania zamykały usta uczestnikom, którzy z przyjemnością pochyliły się nad parującym rosołem z makaronem własnej roboty. Dzisiaj po  upływie kilkudziesięciu lat, gdy wiekiem już dawno „przerosłem” w swoim czasie grzebaną mamę, od czasu do czasu, ze względu na własną niesprawność, dzięki grzeczności członków rodziny staram się dbać o tenże grób rodzinny, który wypełnił się moimi najbliższymi. Tymczasem proboszcza ze względu na uświęconą chuć, biskup płocki zamienił z innym sukienkowym z nieodległej parafii. Poszedł mu na rękę, bowiem w dotychczasowym miejscu ponoć "przeleciał" co ładniejsze parafianki, z dumą chwalił się do powożącego go w ramach tzw. kolędy. Wierzę w każde słowo, bo powożącym go był mój najbliższy członek rodziny. Niestety też już od ponad dwóch lat spoczywa na tym samym wiejskim cmentarzu. Zebrało mi się na wspomnienia zaraz po tym gdy telewizja pokazała innego wypoczętego byczka "zaliczającego" wiejskie panienki i młode mężatki, torując im swym fiutem usłaną różami drogę prosto do nieba.

wtorek, 26 stycznia 2021

RASPUTIN NASZYCH CZASÓW




To Rydzyk. Ojciec Tadeusz Rydzyk, hochsztapler osiadły w Toruniu. Osiadły wtedy, gdy na drodze mojego dość pokrętnego życia Toruń stanowił jeden z etapów  Wtedy to właśnie Rydzyk swym jestestwem zapaskudził to piękne miasto. Historia powiada , że średnio co kilkaset, a często co   kilkadziesiąt  lat  świat nawiedza coś (ktoś) podłego. Jak nie Hitler lub Stalin to sraczka. Jak nie Rasputin to właśnie cwaniak Rydzyk. Tyle że Rasputin wplątał się w otoczenie cara i bojarów rosyjskich, a szczególnie ich żon i kochanek, czyli bogatych prostaków. Rydzyk zaś ulokował się swym prostym, ale łzawym językiem wśród biedoty mało intelektualnej, do uszu której najłatwiej trafiały  zbawienne kazania o siłach ich wykorzystujących. Hitler swe ofiary znalazł w Żydach, Rydzyk podobnie. Sprawdziła się ścieżka po której już łazili tacy jak polityk Dmowski, ale też odziani sutannami, między innymi kardynał Wyszyński i inni żydożercy. Zestawienie obu postaci działa na korzyść Rydzyka, bo przez głupie podpowiedzi Rasputina car nie tylko przegrał bitwy w pierwszej wojnie światowej ale i własne życie wraz z rodziną. Rydzyk na wojnę się nie wybiera, ale i nie sypia z Kaczyńskim, bo nie ma takiej konieczności. JK ma sierściucha. Do łóżka ojca dyrektora damom emerytalnym a nawet przedśmiertnym także bywa ochota, tyle że on nimi gardzi, ale tylko nimi, a nie ich majątkami. Jest czas zarazy. Koronawirus zbiera obfite funeralne żniwo,  Kaczyńskiemu to nie przeszkadza, byle utrzymać władzę nad narodem. Tym ciemnym i tym nieco wykształconym i mu się to udaje dzięki stworzonej wokół siebie elicie dobrze sytuowanej finansowo w postaci stanowisk, wysokich odpraw i innych fruktów. Biedota zaspakaja się ochłapem 500+ zamiast iść do pracy. Tak się robi karierę polityczną. Majątek narodowy trzymany w łapach PiS trafia do swoich, miernych ale wiernych, wspartych Kościołem katolickim. Przykładem niech będzie rozstrzygniecie konkursu na laureata w przedmiocie walki z przemocą w rodzinach, gdzie wyłoniony zwycięzca walczył o nagrodę w wysokości 50 mln złotych. Zwycięzcą wg pisowskiej komisji został niejaki, nikomu nie znany ksiądz Olszewski ewangelizator, były egzorcysta.  Jest ich coraz więcej od czasu gdy Kaja Godek została posłanką PiS, a niejaki Bosak chce być następcą Dudy. Olszewski miewał w mediach pisowskich kontrowersyjne wypowiedzi. Ponoć dostawał SMS od szatana i wypędzał z dzieci duchy Harry Pottera. Jedną z weganek nawracał salcesonem. Pewno przeterminowanym. Tak pisze wolna prasa i nie ma to nic wspólnego ze złośliwością. Przyznam, że nie chce mi się dalej rozwijać tematu, bo piszę ten tekst przed sobotnim pachnącym obiadem, a ten temat zajeżdża kloaką i obrzydliwością. Życzę zatem miłej rodzinnej kwarantanny, podobnie jak sobie a także przyjaciołom. Jestem wolny od kaczego widzimisię. Nie obrażając Konstytucji wybory korespondencyjne w maju olałem, bowiem one nie maja nic wspólnego z ustawą zasadniczą, a zaliczam się do zdyscyplinowanych obywateli RP.


                                                                                 

                                                                            

 

 

piątek, 22 stycznia 2021

SIŁA MODLITWY

 


Dzięki modlitwie możesz mieć wszystko. Tak powiadają szeptem i krzykiem urzędnicy Pana B, oraz prezes kaczym krokiem zwany, zresztą zaprzyjaźniony (zgodnie z sojuszem tronu i ołtarza) z episkopatem. Rzecz w tym, kto to właściwie może mieć wszystko. Bajkopisarzy i bajko gawędziarzy w Polsce mamy w bród. A jednak jest to prawda, bo popatrzcie, ileż to milionerów, ba nawet miliarderów w ostatnich latach zamieszkuje w Polsce. Tyle że ich majątki ukryte są na kontach tzw. rajów podatkowych. W państewkach trudno często odnajdywanych na mapie przez przeciętnego Polaka. Zadaję sobie pytanie: w jaki sposób ci kapitaliści doszli do owych majątków. Głupie pytanie, złapałem się za głowę!. Ech, to moje nieuctwo. Tylko dzięki szczerej modlitwie, żarliwej modlitwie, tyle że trzeba wiedzieć do kogo ona jest kierowana. Najlepiej do tych, którzy potrafią się zrewanżować i mają czym, bowiem powiedzenie że ręka rękę myje nie jest żadnym pustosłowiem, aczkolwiek mycie częste rąk po części chroni przed zarazą i chorobami i o tym wiedzą wszyscy ci, którzy również wiedzą czyje najlepiej rączki myć, a nawet całować. Jeżeli nie wiesz tego, przeto udaj się do jednego z 103 polskich biskupów na audiencję. Całując w pierścień jego eminencje, wolną ręką należy położyć na stół gotówkę lub czek opiewający na kilkanaście tysięcy złotych wymawiając słowa: Proszę Waszą świątobliwość o przyjęcie tego skromnego daru zebranego od owieczek wiernych Kościołowi. Wraz z nimi modlę się o zdrowie dla księdza biskupa, licząc na skromny rewanż. Obdarowany w tym momencie zapyta: a co ty byś synu jeszcze chciał?, przecież jesteś już wiceministrem. Owszem, odparł w schyłkowej pozycji naszego prezydenta Dudy w pokoju owalnym podczas spotkania z „byłym Trumpem”,. Jestem wiceministrem jak Jadźka Emilewicz, która to zapewne poleci ze stanowiska nawet bodajże wicepremiera, za głupią przejażdżkę na nartach. Mój synu, odezwał się obdarowany kasą,… łaska boska na pstrym koniu jeździ. Sam liczyłem po cichu na arcybiskupstwo, a tu lewacy wygrzebali mi sprawę pedofilii w jednej z parafii. No i kicha z nadziei. Czuwaj synu, czuwaj w modlitwie, być może zawita i do ciebie. Będę się o to modlił. W przyszły poniedziałek mamy Konferencję Episkopalną, na którą wezwiemy premiera. Damy mu odpowiednie  wskazówki, nam niczego nie odmówi. Wracaj spokojnie do domu, wszystko w rękach Boga, czyli (nie ma co ukrywać) w naszych rękach. Amen.

środa, 13 stycznia 2021

KŁAMSTWA UŚWIĘCONE


Ostatnio krąży po kraju mało wybredny pod względem literackim dowcip, za to mocno ulokowany w prawdzie pod względem merytorycznym, cytuję: Kłamstwo ma bardzo krótkie nogi. Ja nie wierzę, bowiem gdyby to była prawda, to Morawiecki powinien szorować jajami po asfalcie. Wulgarne?, może trochę,  ale nie na tyle by szokować. Zatem wystarczy jaja podmienić na mosznę. Mówiły jaskółki że niedobre są spółki, aczkolwiek zależy  z kim i w jakiej sprawie. Rozmyślam nad spółkowaniem Kaczyńskiego z Orbanem, broń Boże nie mam na myśli nic z podtekstem seksualnym, bo Kaczyńskiego na to nie stać, zarówno w sensie hetero jak i homo. Tu akurat możemy być spokojni bo chłop nie ma wzięcia z "żadnej strony" swej elegancji. Żadna inna merytoryka też nie wchodzi w rachubę, bo Orban Kaczyńskiego olewa ciepłym moczem co widać w jego stosunku do prawodawstwa unijnego, jednocześnie kręci lody z Putinem i to na wielką skalę. (Patrz: elektrownia atomowa). A kto mu zabroni, no kto, ale ad rem, bo w tym miejscu powinienem podać przykłady kłamstw głoszonych przez p. Mateusza. Niestety, w moim felietonie jest to niemożliwe, jako że nie sposób pomieścić tej błazeńskiej twórczości głoszonej dla chwały koalicji Kaczyńskiego, począwszy od namawiania emerytów do pójścia do urn wyborczych, bo ponoć wirusa PiS już zwalczył, a skończywszy na codziennej chwalbie dokonań rządu na tle Europy. Czyni to w dniach, gdy na cmentarzach w kraju grabarze ledwie wyrabiają normy stachanowskie. A tu wirus nie popuszcza, szczepienia odbywają się w kratkę zgodnie z przekonaniami płaskoziemców, premier czuje się dobrze, a nawet coraz lepiej, bo nawet nie musi się ręcznie drapać tu i ówdzie. Ludzie, miejcie szacunek dla dowcipu o kłamstwie z krótkimi nogami, choćby kłamstwie uświęconym, jakim posługuje się kler z Dziwiszem i plejadą biskupów na czele. Proszę.      
                                                                        ***

 Jestem po osiemdziesiątce i czuję się dość zmęczony, zarówno fizycznie jak i mentalnie. Już nie ta percepcja, już nie ta charyzma, tudzież rozedrganie umysłu. Od dwóch lat nosiłem się z zamiarem wydania zbioru postów w formie książki. Niestety, jako emeryta z dolnej półki nie stać mnie na podobny luksus.

Wpadłem zatem na pomysł odsprzedaży moich myśli. Jestem gotów do pozbycia się swoich praw autorskich osobie zainteresowanej treściami mojego bloga, wraz z domeną. Z kraju bądź z zagranicy, a ponieważ nie znam się na informatycznych i prawnych zakamarkach problemu związanego z podobnym zamiarem, spodziewam się,  że owe kłopoty weźmie na siebie ewentualny nabywca. Mój adres mailowytonizar67@wp.pl 

środa, 6 stycznia 2021

WIECZNE ODPOCZYWANIE


Ów tytuł zapożyczyłem (zapożyczyłem a nie skradłem) od autora felietonów PRZEGLĄDU pana Wojciecha Kuczoka, którego czytam nie tylko z namiętnością, ale też często z rozbawieniem. Autor GNOJU, wyróżnionego nagrodą Nike i paszportem Polityki. zdobył moje serce otwartością myśli, światłością przekonań, oraz poczuciem humoru. Moje wieczne odpoczywania nie mają nic wspólnego z obietnicami pośmiertnymi. Kleją się natomiast do leniuchowania… tu i teraz, czyli czasokresu, gdy jesteśmy na tzw. chodzie i pełni doczesnych myśli. Zatem moje wieczne odpoczywanie to czas od momentu przejścia na emeryturę do całkowitego cielesnego zwiotczenia i gotowości do oddania cielca żarłocznemu robactwu. Słowo wieczne w tym przypadku rozumiem jak przykładowe wieczne pióro, które się rozsypuje wołając o wymianę części. Podobnie jak człowiek, który potrzebuje wymiany serca lub innego kawałka trzewi. Podświadomie moje tytularnie wieczne odpoczywanie to kilka lub kilkadziesiąt lat życia na koszt państwa, przy czym prawdę mówiąc słowa koszt państwa, to prawda niecałkowita, bowiem po pierwsze emerytura i jej wysokość pozwalająca na dobrą „wieczność” zależy od wysokości składek, ale też od uczciwości rządzących. Jest dobra wtedy gdy wśród nich jest mało złodziei. Przy rozważaniu tej problematyki nie brać proszę jako wzór do naśladownictwa dzisiejszych władców, bowiem można popaść w paranoję, jako że w obecnej Polsce złodziej goni złodzieja, za to iż ten pierwszy ukradł dziesiątki tysięcy, zaś ten drugi bezkarne miliony. I taki to pożyje na swej „wiecznej” emeryturze, a nawet zabezpieczy swoje dzieci, wnuki i kochanki. Paradoksalnie ci biedniejsi żyją dłużej, bowiem ich organizmy są zahartowane ciężką pracą i marnym, ale  zdrowszym pokarmem. Zwykło się jednak mówić, że dobrobyt nie tylko rozleniwia, ale i powoduje zniewieścienie mężczyzn, oraz upadek moralny kobiet. Gdzieś to czytałem, ale prawdę mówiąc w to mało wierzę, a znam dużo bardzo przyzwoitych pań i zacnych panów. Wieczne odpoczywanie zatem zostawmy biblijnym zapisom, zaś nasze odpoczywanie meblujmy na ile nas stać w wygodne kanapy i fotele, ale też w strawę komponowaną… z dóbr kultury. A nawet wyłącznie, z małą domieszką smakowitości. I właśnie to racz nam dać Panie. Amen. 

poniedziałek, 4 stycznia 2021

POLITYCY I PIELUCHY



Mark Twain miał rację, gdy powiadał, iż polityków i pieluchy należy wymieniać jak najczęściej. I to z tego samego powodu. Mianowicie by nie zasmradzać środowiska, a przy tym zadbać o komfort otoczenia, powiedzmy przykładowo, Sali Sejmowej. W polskiej polityce szalony popyt na pieluchy i pochodne, wybucha w momencie np. zapowiedzi o planowanej podróży do kraju n/ Wisłą Donalda Tuska, albo innego dostojnika Unii Europejskiej. Nie wiem, czy bardziej warto wymieniać polityków, czy też zwielokrotnić masowość pieluch. A może wystarczy zaopatrzyć wszystkich polityków PiS w środki powstrzymujące, typu "sraluten". Wiem coś na ten temat z autopsji, aczkolwiek do polityki mam stosunek ambiwalentny, wręcz bezpłciowy. Wielkość Marca Twaina polega na tym, że jako żydowsko amerykański pisarz i filozof bez ukończenia nawet szkoły podstawowej, nie mając pojęcia o tym, iż 100 lat później gdzieś na drugiej półkuli wykluje się partia tchórzy mocnych w gębie, która posłuży mu za inspirację sławetnej już wtedy wypowiedzi o politykach i pieluchach. Jednego nie przewidział autor „Księcia i żebraka”. Mianowicie tego, że już dawno pieluchy w Polsce zostały zastąpione przez pieluchomajtki. A mówi się, że Polacy to naród bohaterów, twórców kultury i nauki. No nie widzę takiego, poza oczywiście ministrem Glińskim. No, ale to jedynak i do tego zagospodarowany przez Kaczyńskiego i Rydzyka. Nic nam do niego. Zatem wymieniajmy polityków częściej, nie czekając na kolejne wybory, chociażby dla higieny powietrza. Symbolem współczesnego bohaterstwa niewątpliwie pozostają Macierewicz i Kaczyński. Ten pierwszy, gdy się dowiedział że dwa kilometry od restauracji w której spożywał obiad rozbił się polski samolot, natychmiast poderwał dupę i uciekł pociągiem do Warszawy nie dokończywszy nawet obgryzania kostek schabowego. Ten drugi natomiast, gdy powziął wiedzę iż protestujące kobiety mają zamiar przespacerować ulicą Mickiewicza, zwiał poza Warszawę. A zatem w przypadku jakiegokolwiek zagrożenia ich osobistych zadków, wymiennie jeden z Warszawy ucieka, drugi zaś do Warszawy spierdziela. Na wszelki wypadek jeden jak i drugi z zapasem pieluszek. 

Ten post jest typowym satyrycznym przykładem wybrzydzania i obrzydzania, ale czyż te tylko dwa przykłady nie świadczą o polskim tchórzostwie naczalstwa państwa. Gdzieżby Jaruzelskiemu podobne myśli przyszły do głowy?.

F99, CZY TEŻ INNA ZARAZA?

Kaczystowski, zakłamany rząd stara się w miarę uroczyście obchodzić 11 rocznicę katastrofy smoleńskiej. Wielu z nich, tych którzy choćby czę...