sobota, 28 listopada 2015

DZIWACTWA I KONWALIDACJA


 
Ostatnio rozpętał się skandal teatralny z wicepremierem, ministrem kultury i „dziewictwa” narodowego Piotrem Glińskim w tle. Miejsce skandalu- Wrocław, a dokładniej scena Teatru Polskiego. Co się stało?, nic co by zagrażało władzy Kaczyńskiego i jego akolitom. Ot, dwoje aktorów (z Czech) odważnie, zgodnie ze scenariuszem się obnażyło by w dwóch scenach udawać kopulowanie bez tzw. penetracji. Skoro autor sztuki takie sceny wlepił w całą akcję i narrację, reżyser podążył do oryginału, trzymając się jej skrupulatnie. Wiemy, że sam skandal wziął się nie z tego że pan Gliński sztukę obejrzał i wyszedł z teatru zniesmaczony, a okazało się iż jego gniew wzburzył się na podstawie plakatów zachęcających potencjalnych widzów do zakupu biletów, jako że Teatr Polski, jak i cała polska kultura jest niedofinansowana w należyty sposób. Autor plakatu umieścił na nim rękę kobiety w majtkach sugerując podnietę seksualną, lub po prostu zażegnanie swędzenia, bo przecie w tym miejscu też nieraz swędzi, stąd powiedzenie że ktoś tam drapie się po jajach. Pan Gliński też zapewne się podrapał, niejedno w życiu widział a jednak wie, że taki plakat zapowiada orgię, której nijak Polak nie powinien oglądać za rządów Prawa i Sprawiedliwości. O co tu chodzi, istna imponderabilia, że się wyrażę jak erudyta. A jednak, okazało się, że już od dawna wszystkie bilety na sztukę  Śmierć i dziewczyna” są wyprzedane, a za każdym razem, gdy kurtyna opada publiczność wyraża swój zachwyt klaszcząc na stojąco. Tak sobie myślę, że nie byłoby tegoż kompromitującego miasto ubiegające się o tytuł kulturalnej stolicy Europy, cyrku, gdyby katolicka prasa nie spowodowała żałosnego hałasu, a pod teatrem nie zebrały by się opasane wielkimi świętymi łańcuchami hordy zwane krucjatą różańcową. Żadne z tych, już starych kobiet i mężczyzn, a właściwie (babć i dziadków) , podobnie jak minister

Gliński nie obejrzało tej sztuki. Ba, wielu z nich w ciągu swego długiego już życia nigdy nie widziało sceny teatralnej, chyba że w roli sprzątaczki. Cóż, gdyby tylko takie skandale dotykały stolicę Dolnego Śląska. Niestety, bardziej bolesne fakty niszczą to miasto. Bezkarne praktycznie pobicie w bestialski sposób Bogu ducha winnego Syryjczyka, od lat pracującego w jednej z wrocławskich piekarni, za to że jest Syryjczykiem, oraz przemarsze brunatnej młodzieży zapowiadającej rządy w barwie nazizmu w sytuacji, gdy jako Polska mamy obowiązek unijny przyjąć 7000 uchodźców właśnie z Syrii, to dopiero skandal, a nie jakaś rozebrana para aktorów udających kopulację przez 5 minut. To taka konwalidacja czyli sanacja morale Polski. Słowo, które poznał Sejm podczas wieczornej sesji piątkowej roku 2015 z ust posła M.
Drugi jakże głośny skandal teatralny to oczywiście wystawienie w Teatrze Nowym w Poznaniu sztuki „Mokradełko”według autorstwa Katarzyny Surmiak-Domańskiej. Tekstowo sztuka opowiada w wstrząsający sposób o molestowaniu i wykorzystaniu seksualnym dziewczynki imieniem Halszka przez własnego ojca, za milczącą zgodą matki, co akurat u nas w Polsce nie jest rzadkim wyjątkiem. Kiedy wreszcie poszkodowana zdecydowała się opowiedzieć w napisanej przez siebie książce pt.„Kato-tata”, a potem w


 

wywiadach, została poddana ostracyzmowi przez bliskich, a matka nie chce jej znać. Ta historia jest tak naszpikowana skrajnymi emocjami, że aż się prosi o wstrząsające sceny i zapierające dech kreacje. Tymczasem nic takiego się nie dzieje. „Mokradełko” wg reżysera Mikołaja Grabowskiego to prawie romansidło, a przecież trudno nie pokazać tego problemu w sposób bardziej dosadny w jakimkolwiek teatrze jak nie w Poznaniu. W Poznaniu, gdzie przy ogólnym milczeniu rodziców przez wiele lat dyrygent Wojciech Krolopp gwałcił chórzystów, albo arcybiskup Paetz molestował i gwałcił kleryków. W obu przypadkach władze Poznania wiedziały o dramatach dzieci i młodych studentów  świętego jakże by inaczej
 

paetzowego  seminarium duchownego. Obu otaczała apoteoza ze strony społeczności poznańskiej. Władze pyrlandii przyjaźń z nimi przypisywały sobie za zaszczyt. Dopiero po kilku latach Krolopp skazany został na więzienie. Zmarł na AIDS. Tymczasem zboczony klecha w dziwacznych strojach fioletu bryluje nadal na salonach Kościoła, przyjaznych władz miasta oraz PIS. Była okazja panie Grabowski by właśnie w Poznaniu uwypuklić i opluć w sposób artystyczny owe paskudne wydarzenia poznańskie. Uczynić to może jeszcze głośniej niżeli tylko chełpić się wypadkami politycznymi z roku 1956. Poznań to miasto bodaj jeszcze bardziej znane w Europie niżeli historyczne miasto nadodrzańskie
Wrocław. Tu odbywa się naprawdę wiele, imprez o charakterze międzynarodowym, ponadto jest to miasto znane chociażby z znanych Międzynarodowych wielkich Targów Poznańskich. Teatr, panie reżyserze ma to do siebie, że poprzez pierwiastek artystyczny może naprawić wiele zła, ale też może tak jak w pańskim „Mokradełku”, po prostu odhaczyć bez wywoływania emocji wydarzenie kulturalne. Czyli nic się nie stało i nic się nie dzieje, a Paetz dalej swoją brudną moralnie osobą zaszczyca władze i miejskich oficjeli. Sam niestety, bo grób kumpla Kroloppa, amatora dziecięcych odbytów, kryją zawsze świeże kwiaty od wdzięcznych zidiociałych rodziców.
 
Obrazki od góry:
1.Minister Glinski w otoczeniu przełożonych.
2.Plakat jak plakat. Ot i tyle..
3. Słowiki poznańskie i ich opiekun.
4.Prolopp, dla wszystkich zbrodniarz seksualny dla władz poznania "KTOŚ".
5.Miłość na licu pedofila abp Paetza z Poznania, przyjaciela JPII, podobnie jak Maciela.

czwartek, 26 listopada 2015

TRZA DOZBROIĆ HARCERZY


 
Nowy minister Obrony Narodowej z ramienia rządzącej partii PiS to Antoni Macierewicz. Tak, tak, to ten sam człowiek który rozwalił w sposób karygodny WSI narażając naszych wojaków na śmierć ze strony m.in. talibów afgańskich, jako że nasze wojska działały bez osłony wywiadowczej. Tak, tak, to ten sam człowiek, który uciekł ze Smoleńska, zaraz po tym jak dotarła do niego informacja o katastrofie samolotu, miast przebyć te 4 kilometry by zapoznać się na własne oczy z faktami. Tak, tak, to ten sam człowiek, który sam stanął na czele przez siebie powołanej komisji której celem było dogłębne zbadanie przyczyn smoleńskiej katastrofy, a który nie widząc naocznie miejsca wypadku wraz z powołanymi przez siebie ekspertami udowadniał, że w samolocie nastąpił wybuch, trzech ludzi ją przeżyło i gdzieś umknęło, a ruskie rozpylili nad lotniskiem coś, co przypominało sztuczną mgłę. Na podstawie obserwacji z okien pasażerskich skrzydeł samolotów w czasie gdy odbywał podróże, oraz zgniecionych puszek od piwa kategorycznie wypowiadał się potwierdzając z całym swym geniuszem, iż ktoś podłożył pod siedzenie Lecha Kaczyńskiego ładunek wybuchowy. Być może ów wniosek mu się nasunął, gdy ujrzał w trumnie prezydenta z jedną nogą otuloną w nogawką z lampasami generalskimi. Dziś ten człowiek wraz z całym pisowskim rządem chce postawić byłego premiera Donalda Tuska, obecnie prezydenta Unii Europejskiej przed Trybunałem Stanu. Za co, to akurat on tylko wie.
 


Już flaga Unii jest w Polsce „zakazana”. Ten „wybitny” działacz, przymykany kilkakrotnie przez służby bezpieczeństwa za działalność przeciwko władz PRL, ukrywany przez Kaczyńskiego podczas kampanii wyborczej, by nie zniechęcać ludzi do głosowania na PIS, dzisiaj po wyjściu z dziupli objął bodaj jedno z najważniejszych resortów siłowych czyli dowodzenie armią. Mało tego. Sam niewiele rozumiejący z doktryny obronnej państwa, dobrał sobie jako doradcę dwudziestolatka (ponoć już po maturze), Edmunda Jannigera, chłopca, który o wojsku słyszał wyłącznie z pieśni żołnierskich śpiewanych przez harcerzy, oraz z serialu o czterech pancernych, że o psie nie wspomnę. Chłopczyk ten
 
 
dotychczas ponoć dorywczo pracował w biurze poselskim Macierewicza, być może jako goniec roznoszący ulotki albo ten, który za panem Antonim nosił teczkę z dokumentami przeciwko PO. Uczył się też w USA, czego?, dalibóg nie wiem. Gdyby sama treść posta nie wprawiała państwa w osłupienie, zamieszczam zdjęcie wybitnie uzdolnionego w temacie obronności naszego kraju dwudziestolatka. Patrzę im obu w oczy i już wiem, że powinienem czuć się dużo bardziej bezpiecznie niżeli kiedykolwiek. Mamy jako Polacy wielkie szczęście, że w tym zblazowanym dość społeczeństwie znalazły się takie osoby na które naród może liczyć bez obaw. Jeden już co prawda dość zgrzybiały, no ale ten drugi, daj Boże zdrowie i pozwól mu dorosnąć do momentu aż sam dojdzie do wniosku że nie jest to zabawa w harcerstwo. To jest armia złożona z dziesiątek tysięcy armat, czołgów i samolotów,
obsługiwanych przez 100 tysięcy zawodowego woja, dysponująca olbrzymim jak na nasze polskie warunki zapleczem materialnym. Kończę, ale chciałbym wiedzieć, jak takiego ministra obrony i jego otoczenie postrzega cała polska generalicja oraz NATO do którego wciąż należymy. Jakże groteskowo będzie wyglądać moment stawiania na baczność pierwszego lepszego generała przed 20 letnim Edziem, chociażby on bywał od czasu do czasu w USA. A może to bardzo ważne. W końcu Antoni Macierewicz najbardziej serdecznie wyspowiadał się i poskarżył na Tuska przed góralską Polonią w Chicago.

Fotki od góry:
1.Szef i czeladnik
2.Uczy szefa obsługi kompa.
3.W towarzystwie damy.
4.Wielu z nas tak sądzi

środa, 25 listopada 2015

SAME WĄTPLIWOŚCI


 
Roma lokuta, causa finita. Rzym przemówił, sprawa skończona. Albo vox populi, vox Dei, wola ludu wolą Boga. Można by mnożyć wiele tych jakże mądrych zdań, wypowiadanych przez uczonych na przestrzeni wieków. Tak czy owak stało się. Naród wybrał tak jak chciał. Wybrał w demokratycznych wyborach, niezależnie od tego, że wcześniej był tumaniony obiecankami nie do zrealizowania oraz namawiany wprost namolnie przez Kościół. Każdy ma wolną wolę i własny rozum, więc zdecydował wedle niego. Dzisiaj, gdy poznaliśmy na pierwszy rzut oka i ucha zestaw poselski możemy powiedzieć, iż taki mamy parlament jaki naród, albo jaki naród taka władza i trzeba z tym żyć, chociażby dla uszanowania woli ludu jako woli Boga. Mamy więc od czasów śmierci komuny najbardziej dziwny Sejm i Senat. W obu tych izbach, a szczególnie tej pierwszej znajdujemy prawdziwy przekrój naszego społeczeństwa. Gdy się przyjrzeć, jest to mało sympatyczne społeczeństwo, złożone obok prawdziwych demokratów, liberałów, prawicowych ideologów, także  narodowców, ksenofobów, rasistów, a nawet mimo upływu lat, antysemitów.Teraz zaczną się odwety i aresztowania o świcie. Znamy to. Ostatnie tragiczne wypadki w Paryżu związane z terrorem muzułmańskim, wielu Polakom, ale i nie tylko, otworzyły oczy na problem i tragedię syryjskiego społeczeństwa, gdzie zrodziło się
 

 

fundamentalistyczne państwo islamskie zwane ISIS, którego to podstawową ideologią jest zabijanie niewiernych oraz niszczenie ich kultury i dorobku na przestrzeni wieków, w tym zabytków i śladów cywilizacji ludzkości. W świetle powolnego poznawania faktów, osobiście zasiałem w swej świadomości ziarno wątpliwości, czy też masowe przytulanie zniewolonego narodu syryjskiego ma sens. Wśród tych setek tysięcy podążających do Europy, niezależnie od zagrożeń lądowych, (Bałkany),a szczególnie morskich (Włochy, Grecja) bez żadnych wątpliwości znajdują się potencjalni terroryści, skierowani przez ISIS. Tylko patrzeć, gdy w powietrze wylecą budynki na terenie Niemiec, które to humanitarnie przygarnęły, zabezpieczając najlepszy socjal, dla blisko miliona uciekinierów, w tym kilkadziesięciu procent obiboków, cwaniaków i różnego autoramentu
 

potencjalnych przestępców, którzy w imię ogłupiającego ich Allacha szukają drogi do wiecznej szczęśliwości. W Polsce, która to zdeklarowała się w ramach porozumienia brukselskiego na przyjęcie tylko 7000 uchodźców muzułmańskich z terenu Włoch i Grecji coraz bardziej narasta zwątpienie a nawet bunt w ogóle przeciwko ich „wcieleniu” w społeczeństwo. Pominąwszy hasła narodowców, które są w swej wymowie skrajne i nie mają nic wspólnego z jakimkolwiek dialogiem na temat tych mas uciekających spod spadających bomb, wątpliwości co do istoty sprawy nabiera już większa część polskiego społeczeństwa. Ktoś by powiedział że kropla drąży skałę, bo hasła ONR i skrajnej prawicy zawsze nas, normalną część społeczeństwa brzydziły, to jednak mogą oni się szczycić tym, iż przynajmniej częściowo przekonali część społeczeństwa do swych antyhumanitarnych, a nawet nazistowskich pomysłów. To tylko częściowo drodzy państwo, bo większość Polaków, do których z dumą ja należę wiem jedno: ludziom uciekającym wraz z dziećmi spod gradu bomb, niezależnie od ich wyznania trzeba pomóc w miarę możliwości. Jednak też wiem i o tym mi wciąż przypominają wrogowie imigracji, że w dużych grupach uciekinierów jest prawie połowa młodych, zdrowych, dobrze odżywionych i dobrze ubranych młodych mężczyzn, którzy mogliby wstąpić do armii i walczyć o wyswobodzenie własnej ojczyzny tam na miejscu. Racja, bowiem taka postawa „z bronią u nogi” przypomina mi zachowanie społeczności żydowskiej w czasie Holokaustu, gdy jak owce posłusznie szli na rzeź do obozów zagłady miast walczyć o swoje człowieczeństwo, niezależnie od wyników tej walki. Względy religijne spowodowały ten tragizm narodu. Wiem też, nie tylko ja, że jakichkolwiek korzyści gospodarczej z muzułmanów Polska mieć nie będzie miała. Dziennikarz kiedyś zapytał prezydenta Francji Chiraca, kraju, który jest nasączony muzułmanami jak gąbka wodą; czy wydałby córkę za Araba, niezależnie, śmieciarza, piłkarza, czy szejka. Prezydent nie udzielił odpowiedzi wprost. Dlatego gdy pytacie, czy przyjmować każdą ilość muzułmanów, to jestem przeciw. Gdyby mnie pytano czy przyjmować Chińczyków, to powiedziałbym, przyjmować, każdą ilość z otwartymi rękami, bo każdy kraj gdzie oni się osiedlają ma korzyść, mimo że się nie asymilują, a może nawet dlatego. Osiedlając się na dalekim wschodzie w syberyjskiej Rosji, tę dziką krainę podnoszą do wyżyn cywilizacji, a Rosja się bogaci i gdybym był Putinem to bym zapraszał chińskich osiedleńców, a Rosjan wzywałbym do gościnnego ich przyjmowania. To samo dotyczy Japończyków, Koreańczyków i Wietnamczyków. Są to narody naprawdę przyjazne życiu.
 


Muzułmanie nigdy nie potrafili pokojowo współżyć z ludnością, według nich pogańską, którą masakrowali, w tym ani z chrześcijańską, ani z żydowską. Pisze o tym profesor Łagowski w ostatnim numerze PRZEGLĄDU. Francja zawsze była krajem imigracji, ale mogła sobie wybrać lepszych imigrantów niż muzułmanów, np. Polaków, Wietnamczyków, Chińczyków lub czarnych chrześcijan. Tymczasem chrześcijanie muszą uciekać teraz z Bliskiego Wschodu. Po co to wszystko było?. Oj Francjo, Francjo, przewodniczko postępu, dziś postrachem Europy, powiedziałbym, chociaż jeszcze nie wiem jak się potoczą losy asymilacji i współżycia napływających milionem muzułmanów z społeczeństwem niemieckim, bo akurat my Polacy mamy jeszcze kilka miesięcy do obserwacji tego jakie będą następstwa tegoż humanitarnego kroku pani Merkel. 7000 muzułmanów to zaledwie dwa razy tyle ileż ich mamy od czasów Sobieskiego, czyli nic. Najwyżej zbudują sobie nowy meczet z minaretem. Zagłuszą przynajmniej nawoływaniem muezzina do modlitwy nasze upierdliwe dzwony kościelne.
 
Fotki od góry:
1. Prawdziwe wyniki wyborów.
2.Asekuracja.
3.Meczet w Kruszynianach na Podlasiu.
4.Polscy narodowcy w Parlamencie.

poniedziałek, 23 listopada 2015

MIASTA ŚMIERCI


Ukazała się książka doktora nauk humanistycznych, pana Mirosława Tryczyka zatytułowana „MIASTA ŚMIERCI”. Mocna, wstrząsająca w treści, o której nie powinienem pisać na stronie Z IRONIĄ NA OSTRO, a przykładowo na stronie zatytułowanej „NAJWIĘKSZE ZBRODNIE NARODOWCÓW POLSKICH DOKONANE RĘKAMI CIEMNEGO LUDU” Dotychczas zwykliśmy mniemać, iż słowo Jedwabne, gdzie dokonano spalenia żywcem dużo ponad 1000 Żydów, wypełnia temat antysemityzmu polskiego w latach 1940-1945. Otóż książka, której treść jest oceanem faktów zebranych m.in. z protokołów sądowych procesów po drugiej wojnie, zeznań świadków zamieszkałych na terenach pogromów żydowskich (najczęściej uczestników zbrodni), świadków zamieszkałych poza granicami Polski, którym udało się cudem przeżyć i uciec z kraju, ale też zbiorów IPN, pokazuje współczesnym, że oto miasto Jedwabne nie jest jedynym miastem naznaczonym piętnem tej straszliwej zbrodni. Hasła dzikiego antysemityzmu głoszone przez Obóz Narodowo-Radykalny i inne organizacje paramilitarne, tudzież o charakterze narodowościowym, przypominane, prostemu i ciemnemu ludowi na każdym kazaniu mszalnym przez katolickich księży doprowadziły do wściekłych zachowań ludu, który zrozumiał, iż zabicie Żyda jest nakazem boskim a jemu przysporzy dóbr doczesnych i zasług u Chrystusa. Mimo dzisiejszej propagandy, że Kościół nie mieszał się nigdy do polityki, a o wszystkim co sprzyjało zbrodni ze strony Kościoła to najlepiej morda w kubeł, wiadomo już dzięki kilku wydawnictwom, które zapoczątkował Jan Gross książką Sąsiedzi, że Kościół był największym prowokatorem tych zbrodni, wręcz nakazywał zabijanie Żydów codziennie i przy każdej okazji, w domach, na polach, w lasach, choćby w drodze na niedzielną mszę. Proboszczowie z krzyżem w ręku osobiście lub poprzez swoich wikarych szli na czele kolumn żydowskich kierowanych do miejsc kaźni (wytypowanych do spalenia stodół), po czy osobiście je podpalali. Mówię miejsc kaźni a nie miejsca, jakie symbolizuje stodoła jedwabieńska, bo oto książka opisuje poprzez zeznania setek świadków, że podobną zabawę w „pieczenie Żydków” urządzili

sobie mieszkańcy kilku innych miasteczek, czyli Radziłowa, Szczuczyna, Goniądza, Rajgrodu. Kolna, Brańska, Suchowoli i innych pomniejszych, chociaż niekoniecznie w stodołach. W dniach kaźni zjeżdżali się do miasteczka okoliczni chłopi wyposażeni w kłonice okute żelastwem w celu wypędzania Żydów ze swych domostw a następnie zgrupowania ich na ryneczkach w sposób upokarzający, bez jedzenia i picia, by po kilku dniach zapędzić te tłumy mężczyzn, kobiet i dzieci do ostatecznego celu, czyli w płomienie. Stodoły były otoczone przez polskich bydlaków, których zadaniem było nie dopuszczenie do ucieczki. Gdy przez wyrwane deski ktokolwiek się wychylił był zabijany kołkiem lub strzałem z karabinu. Małe dzieci zaś były nadziewane na widły i wrzucane z powrotem w ogień. Nie jestem w stanie oddać klimatu dzieła pana Tryczyka. W każdym razie książki Grossa czy Grabowskiego przy tejże są samą łagodnością, a mimo to prawica polska i Kościół doznają wścieklizny, gdy im się przypomina te wstydliwe fakty historii chociażby poprzez sztukę. Przykładem są tu filmy fabularne „Ida” oraz „Pokłosie”. Pokazano w nich tylko zarys tego co się wydarzyło naprawdę, bowiem nie ma takiej wytwórni i takiego reżysera by można było odtworzyć w miarę prawdziwie zaistniałe fakty. W tym miejscu trzeba dodać, że świadkowie zeznający po wojnie przed sądem potwierdzali, że
zbrodni dokonywali sami Polacy, często nawet bez asysty żołnierzy i policji niemieckiej. Dzisiaj narodowcy zasiadają nawet w polskim parlamencie, a ich młody przywódca publicznie w radiu Zet powiada że samo Jedwabne jest do końca nie wyjaśnione. Można by zrozumieć jego słowa jako, że być może Żydzi jedwabieńscy wymordowali swoich polskich sąsiadów. Źle mówię słowem polskich, bowiem wymordowani byli obywatelami wyłącznie polskimi. Szczycili się tylko poprzez swoją religię i kulturę żydowskim pochodzeniem. Polaków do tych zbrodni popędzała chęć rabunków. Zabity nie będzie świadczył. Rabowali więc wszystko w co były wyposażone mieszkania, ładując sprzęty na wozy drabiniaste którymi przyjeżdżali z okolic. Zabijanie i gwałcenie Żydów było świętym nakazem chrystusowym w ramach odwetu za ukrzyżowanie zbawiciela przed 2000 lat, który to zresztą był „Polakiem”, według wiernych urodzonym w ...Częstochowie. Było nakazem proboszczów, ale też inspirowane tekstami antyżydowskimi podawanymi w oficjalnych pismach wyższego duchowieństwa z Maksymilianem Kolbe na czele. Antysemityzm przewijał się też w wypowiedział prymasa Tysiąclecia, Wyszyńskiego, który pochwalał oficjalnie

 
dzieła Hitlera, o czym dzisiejszy Kościół milczy. To co się działo na Podlasiu w latach 1941 (po napaści Niemiec na ZSRR) i w latach następnych aż do wyzwolenia niczym się nie różniło od współczesnej Rwandy, gdzie swoje niezbyt chwalebne obowiązki watykańskie z polecenia JPII pełnił nasz biskup Hoser. I tam i tutaj zabijano każdą ofiarę wszystkim co było pod ręką. Tam maczetami, tutaj widłami i łopatami. Masowo zabijane ofiary wcześniej zmuszone były wykopać sobie groby, by w stanie półżywym być przywalonym ziemią. Żydów zabijali sąsiedzi, często byli po imieniu, którzy za dnia rozmawiali o płodach rolnych, o wycieleniu krów, a wieczorem jeden dla drugiego stawał się katem. Jakże wzruszająco brzmi pytanie Żyda skierowane do swego oprawcy w czasie kopania dołu na swój pochówek: Jasiu, a czy będzie mnie mocno bolało jak będziesz mnie zabijał?. Kop, kop, nie twoja sprawa, usłyszał odpowiedź. Nie wyczerpię barwy swoich uczuć i doznań emocjonalnych po przeczytaniu tego 500 stronicowego dzieła, a właściwie protokołu największego chyba w dziejach Polski ludobójstwa w imię religii i chciwości. Ludobójstwa, które nastąpiło zaledwie na stosunkowo niewielkim obszarze kraju. Podlasie graniczące z terenami białoruskimi, do dzisiaj region chyba najbardziej kulturowo zacofany, topiący się w alkoholu i braku poszanowania przyzwoitości. To tutaj leżą miasteczka, których mieszkańcy po połowie składali się z Polaków i Żydów. Jak silne było oddziaływanie ludzkich bydląt przynależnych do ONR, a nawet AK, współpracujących z okupantem hitlerowskim na pozostałych mieszkańców Polski. Silne, ponieważ ludność była zastraszana, iż jeżeli nie pójdziesz zabijać Żydów twoja chałupa pójdzie z dymem, tym bardziej jak powiadam, ze strony Kościoła i kleru było ciche przyzwolenie na wszelkie zbrodnie zabijania i rabunku. Cenne rzeczy w postaci złota i biżuterii trafiały niejednokrotnie do rąk proboszczów, jako wota maryjne. Oficjalnie mówi się, że w wyniku Holokaustu na terenach Polski zginęło ok. trzy miliony Żydów. Jeżeli twierdzi się, że piece Auschwitz pochłonęły milion dwieście tysięcy Żydów, Treblinka i inne miejsca zbrodni 800000, to rodzi się pytanie, gdzie znalazło śmierć jeszcze milion. Naukowcy twierdzą, że z rąk Polaków tzw. sąsiadów męczeńską śmierć znalazło ok. 300000 Żydów. Rachunek sumaryczny i tak się nie zgadza. Niedawno pisałem posta o Dniu Zmarłych, który to dzień wielu nazywa Dniem Wszystkich Świętych. Pisałem że na cmentarzach nie leżą sami święci, ale też wielu zbrodniarzy.


Otóż na wiejskich cmentarzach przywołanych wyżej miejscowości, leżą wyłącznie zbrodniarze oraz ich potomkowie. Innych, a tym bardziej świętych trudno się doszukać. Dzisiaj w sytuacji szerzonej propagandy nienawiści do Żydów i wszystkich innych narodowości trudno jest nie myśleć o przyszłości naszych dzieci i wnuków. Flegmatyczne reakcje władz na współczesny białostocki antysemityzm, oraz wrocławski przypadek napaści chuligańskiej na Bogu ducha winnego Syryjczyka prognozuje smutną im przyszłość. Propaganda prawicy popierana przez kler zrobiła swoje. Już mamy w Sejmie potencjalnych, przeszłych nacjonalistycznych przywódców bandyckich, a może i zbrojnych rebelii. Zestaw Rady Ministrów im to gwarantuje. Być może ktoś z czytających mój blog posądzi mnie o przynależność do żydostwa. Być może, ale niestety od urodzenia uczyniono mnie katolikiem z rodziców katolików, czym akurat się wcale nie szczycę w kontekście opisanych wydarzeń na Podlasiu. Znam historię i dramat Polaków po napaści sowieckiej w 1939 roku. Wiem dlaczego Polakom tam zamieszkałym bliżej było do okupanta niemieckiego niżeli rosyjskiego. Zabijanie Żydów było usprawiedliwiane nie tylko przez Niemców, ale też ich współpracą z sowietami. Współpracą z konieczności. Rozumiem ich dramat na tle stosunków polsko -żydowskich, a co było często bezpośrednim powodem ucieczki przed śmiercią z rąk sąsiadów. Ta śmierć na nich poczekała do momentu napaści Niemców na ZSRR. Wtedy Żyda już nikt nie bronił.
 
Foto od góry:
1. Książka Miasta smierci - autorstwa Mirosława Tryczyka
2. Mapka miejsc pogromu Żydów.
3-4 Miejsca spotkań pokoleń zamordowanych Żydów.
5.Ks. Lemanski przed ołtarzem z symboliką żydowską.

piątek, 20 listopada 2015

MALI SĄ GNIEWNI



Coś na ten temat krąży w odbiorze społecznym. Że niby mali ludzie są bardzo złośliwi i takie tam, a szukając przyczyny tej przypadłości tłumaczą iż mali ( w sensie wzrostu) ludzie mają serce położone zbyt blisko, albo niezbyt oddalone od trzewi wypełnionych nieczystościami. To takie ludowe skojarzenia, nie mające, wydawało by się wiele wspólnego z rzeczywistością. A jednak coś w tym jest. Najbardziej skrajnym przykładem potwierdzającym ową regułę była postać kurdupla Ławrientija Berii, przydupasa Stalina, sybaryty, zbrodniarza nad zbrodniarzami, zwyrodnialca seksualnego, którego dzisiaj bym jak na polskie warunki porównał tylko, ale też z zastrzeżeniem, z Mariuszem Trynkiewiczem. Zresztą jego szef Soso Dżugaszwili, bardziej znany jako generalissimus Stalin, albo wręcz Pantokrator, też za wiele wzrostem nie odbiegał od plemienia Pigmejów. Także zaliczał się do zbrodniarzy, których należy kwalifikować jako multizbrodniarzy. W tej kategorii mieścił się wzrostem Adolf Hitler, znany jako kapral dowodzący marszałkami i generałami. Mógłbym się jeszcze czepiać Napoleona Bonaparte, ale przez wzgląd na wieczną przyjaźń narodów Polski i Francji pozostawię go w spokoju. W końcu mogą się zdarzyć odstępstwa jako wyjątki, albo ciekawostki przyrodnicze.
 


Współczesna Polska pełna jest kurdupli i to tych aspirujących albo wręcz aspirowania do wysokich stanowisk, a jednocześnie zagniewanych na otaczający ich świat. Na czoło wysuwa się oczywiście poza narodowcem Zawiszą, pan (bo jednak mimo wzrostu jest to pan) Jarosław Kaczyński, od kilku tygodni szef partii rządzącej, unikający piastowania oficjalnego stanowiska premiera (chociaż tylko do czasu). Do czasu, gdy będzie mógł powiedzieć narodowi, że chciał dobrze, ale nie na wszystkich można liczyć, dlatego musi odsunąć Szydło w odstawkę. Tak może być i tak prawdopodobnie będzie do czasu, gdy jej decyzje nie będą sprzyjać zemście na rządzie Tuska i Kopacz. Zbieranie tzw. haków nie powinno mu nastręczać żadnych kłopotów ponieważ szefem służb specjalnych ustanowił innego gniewnego konusa. Człowieka z miną sadysty, albo kata. Pan


 

Mariusz Kamiński , były szef CBA, kilka miesięcy temu skazany przez sąd na karę trzech lat bezwzględnego więzienia, oraz dziesięcioletni zakaz piastowania urzędów państwowych, właśnie został ułaskawiony przez kolegę partyjnego prezydenta Dudę, mimo tego, że nie zapadł jeszcze ostateczny wyrok utrzymujący ten poprzedni lub po prostu uniewinniający. Spieszyli się obaj z Kaczyńskim bardzo, ponieważ w przypadku podtrzymania kary, Kamiński nie mógłby pełnić stanowiska koordynatora służb specjalnych, czyli akurat tego, który jest narzędziem Kaczyńskiego do dokonania zemsty. Nie wiem jaki wzrost fizyczny urzeczywistnia tę teorię, ale być może jacyś socjologowie się tym tematem zainteresują, bo temat wart jest nie tylko doktoratu, ale i profesury zwyczajnej. Bo gdyby teoria ta się potwierdzała względem chociażby odległości serca od tego tam, to immanentność, czyli coś co wynika z natury wskazywałaby na to, iż w przypadku np. urządzania konkursów na ważne stanowiska, można by dodatkowo użyć miary krawieckiej. W przypadku pana Kaczyńskiego ta teoria potwierdza się aż nadto. Jest złośliwy, odwetowy, gniewny, despotyczny, nieufny i do tego mizoginiczny. W tym akurat wypadku jego wrogość do płci pięknej powoduje to, że w swojej partii toleruje wyłącznie kobiety, które z racji uroku fizycznego mogą się czuć bardzo bezpiecznie
 


nawet w towarzystwie wygłodniałych więźniów i gwałcicieli, bowiem te co bardziej znośne przygarnęła kancelaria prezydenta. Taki porządek podziału płci odmiennej Kaczyński zapewne ustalił na tajnym nocnym spotkaniu z Dudą w swym domowym salonie, wcześniej szczelnie zasłaniając story. Obserwujcie państwo tych poniżej metra sześćdziesiąt, bo warto. Sam się też przyłożę do szczególnej obserwacji. Chcę potwierdzić, lub zaprzeczyć teorii, którą się posłużyłem na początku posta. Bez obrazy, ale każdemu nie muszę dogodzić. Duży czy mały, wysoki czy niski.W pewnym sensie oni sa równi, chociaż jak zycie wskazuje są równi i równiejsi.

Fotki od góry:
1.Moje motto.
2.Potomkowie endecji ONR II RP.(Facebook)
3.Zdziwienie pana Boczka.
4.Prawda panie prezydencie.Nikt nie podskoczy.(Facebook)

wtorek, 17 listopada 2015

TAK IM DOPOMÓŻ BÓG


Nie liczy na Boga Francja, która jest silnym świeckim państwem, co najmniej od dwustu lat. Nie liczą na Boga Niemcy, które są najsilniejszym i najbogatszym świeckim państwem w Europie. Nie liczą na Boga Brytyjczycy, którzy należą do jednych z najbogatszych i przy tym świeckich narodów. Nie liczą też Holendrzy, Szwedzi, Hiszpanie i Włosi, mimo że u tych ostatnich świątyń katolickich zatrzęsienie, ba nie liczą też w gruncie rzeczy Amerykanie, którzy Bogiem podpierają się raczej z tradycji, niżeli z przekonania. Telewizja pokazała uroczystość ślubowania ministrów w obecności prezydenta (którego według słów jego matki zesłał dla Polski sam Bóg). Tak twierdzi. Wszyscy nowi ministrowie i obu płci kończąc ślubowanie kładli prawą dłoń na sercu wypowiadając słowa „Tak mi dopomóż Bóg”. Można by się domyślić, iż wszyscy kandydaci na owe państwowe stanowiska są niedouczeni i trudno im będzie sprawować samodzielnie urzędy bez pomocy sił nadprzyrodzonych. Czy oni w nie wierzą, wątpię .Oni Boga wzywali na pomoc ze względu na opinię, ze strony kleru ale i tej masy prostych wyborców. Jestem przekonany, że równie dobrze zamiast do Boga mogli się zwrócić do smoka wawelskiego, ale to by nie zaowocowało w oczach biskupów. W końcu biskupi i cały
polski kler uczynili wszystko by wataha Kaczyńskiego objęła rządy i do tego samodzielnie. Możemy w tym miejscu postawić pytanie: czy już jesteśmy państwem wyznaniowym zbliżonym do niektórych państw arabskich. Otóż, o ile tego stwierdzenia władze się wyrzekają, o tyle fakty mówią coś wręcz przeciwnego. Każdy krok działalności prezydenta i rządu jest poprzedzony mszą celebrowaną przez najwyższych hierarchów. Każdą wizytę oficjeli na terenie kraju poprzedza modlitwa w miejscowym kościele. Prawie wszyscy posłowie, z wyjątkiem 27 na 460 także prosili Boga o pomoc w sprawowaniu mandatu. Do jakich to szkół oni wszyscy uczęszczali że mają aż takie braki w zakresie powinności. Nie wiem, ale wiem iż większość Polaków wie, że żyjemy właśnie w państwie wyznaniowym. Niedługo dojdzie do tego, że znaki krzyża będziemy czynić wchodząc do sklepu, galerii, kina, teatru, banku, a może i łazienki, by Bóg miał nas w swej nieustannej opiece. Jakże niebezpieczne dla Polaka jest wybiegnięcie na murawę stadionu, jakże niebezpieczne są skoki narciarskie,
jakże niebezpieczne jest uprawianie lekkoatletyki. Widać to po tym jak nasi sportowcy się żegnają. Niektórzy to czynią dyskretnie, jakby mogli być z tego powodu potępieni inni z kolei żegnają się z wielkim rozmachem. To taka polska tradycja. Otóż owszem tradycja ale przede wszystkim znak, że Polska spod ogona bocianowi nie wypadła. Jesteśmy lepsi od innych i dlatego w symbiozie z Bogiem „osiągamy” światowe szczyty postępu zakasowując Europę i świat. Po wojnie prezydent Bierut w dniu Bożego Ciała niósł baldachim nad prymasem, sądzę, że Duda nie wytrzyma i też chwyci za drzewce, bo to wielkie szczęście i zaszczyt nie tylko w oczach hierarchów, ale też polskiej gawiedzi, nie mówiąc już o Polonii, szczególnie amerykańskiej.
 
Fotki od góry:
1.Papieskie błogosławienstwo.
2.Inauguracja nowgo rządu.
3.Gwałt niech się gwałtem odciska.

sobota, 14 listopada 2015

HOŁD


 
13 listopada 2015. Uroczystość desygnowania na stanowisko premiera rządu pani Beaty Szydło. W Pałacu Prezydenckim dokonał tego sam Andrzej Duda, gospodarz obiektu w otoczeniu gości tzn. władz partii PIS, marszałków Sejmu i Senatu, nowo wybranych szefów klubów parlamentarnych i innych osób bliskich sercu prezydenta wywodzących się z wiadomej partii. Ot, uroczystość standardowa jak zawsze w podobnych przypadkach, ale nie do końca. Bo oto okazało się, że podstawowym punktem było okazanie niebywałego w obyczajach polityki włazidupstwa w relacji prezydent państwa – szef partii z której wywodzi się onże. W obecności kamer TV oraz dziennikarzy prasowych prezydent Duda, zwący się przy każdej okazji prezydentem Rzeczypospolitej po kilku słowach gratulacyjnych skierowanych do nowej pani premier, uznał iż ważniejszym na uroczystości jest stojący w szeregu pan Jarosław, niżeli jakaś tam Szydło. Wyniósł on wielkość szefa partii Jarosława Kaczyńskiego pod sklepienie Pałacu. „Jest pan wielkim politykiem. Jest pan wielkim strategiem. Jest pan wielkim człowiekiem”. W tym momencie szukam argumentów, którymi Duda się podpierał i jakoś mi się nie nasuwają na myśl. Słowo wielki w każdym razie nie może się przebijać poprzez fizyczny wzrost Jarosława, bowiem na tym polu Kaczyński okazuje się niebywałym konusem. Jak to się powiada, metr pięć w kapeluszu, z tym, ze akurat pan Jarosław tego typu nakrycia głowy unika, zaś swój „genialny” czerep przykrywa tzw. naleśnikiem, czapką warszawiaka z Pragi, no może z Żoliborza. Czy Kaczyński jest wielkim politykiem, nie wiem, w każdym razie to nie Napoleon. Dla wielu może jest, ale również można by mu przypisać wyjątkową małość i nieudolność w polityce, bowiem przegrywał kolejne kilka wyborów zarówno parlamentarnych jak i innych, rwąc sobie z głowy ostatki uwłosienia, zaś niebywałą frustrację z poniesionych porażek wyrażał tym, że nie uznawał żadnych autorytetów ani w stosunku do wybranego prezydenta, ani do premiera. Słowa pan prezydent, pani premier nie przechodziły mu przez gardło, a wyniki wyborów uważał za sfałszowane. Czy zatem można nazwać takiego polityka wielkim?.
 

 

Absolutnie nie. To odruch skrzywdzonego dziecka w piaskownicy. Czy jest wielkim strategiem. Można by dyskutować, bowiem wygrać wybory za szóstym podejściem to żaden sukces strategiczny. Wygrał, ponieważ rządząca partia się zużyła i popełniła wiele kardynalnych błędów na linii kontaktów ze społeczeństwem. Skandale, które wydarzyły się w PO definitywnie pomogły Kaczyńskiemu w odniesieniu zwycięstwa, tym bardziej, że cały Kościół stał za nim murem. Z kolei w jego wielkości jako człowieka, trudno doszukać się, gestów sympatii, empatii, czy czegokolwiek z pogranicza humanizmu. Po prostu czuł, że jego osoba, podobnie jak Macierewicza, Ziobry i Kamińskiego mogą zniechęcić społeczeństwo do oddania głosów na PIS. Postanowił ukryć te twarze gdzieś po kątach, po to by po zwycięstwie wyciągnąć je jak króliki z kapelusza. Pod tym względem okazał się wyjątkowym strategiem, ale nie wielkim człowiekiem, bowiem upłynie trochę wody w Wiśle, gdy zepchnie ze stołka panią Beatę lokując tam swój genialny tyłek. Takie doświadczenia już ma. Na razie w gruncie rzeczy i tak rządzi samodzielnie. Sam, bez udziału desygnowanej na premiera Szydło powołuje ministrów, zarządza rekonstrukcję personalną Trybunału Konstytucyjnego i stara się zgodnie z zapowiedzią, z Warszawy zrobić Budapeszt. Sam przekona społeczeństwo, że w Smoleńsku był zamach na najwybitniejszego prezydenta Polski. Zastanawiam się nad czym innym. Mianowicie jak takie słowa padające z ust najwyższej głowy państwa można postrzegać w zestawieniu z szefem partii z której się właśnie wywodzi. Ileż tu wylanego w okolice odbytu smarowidła. Ileż poddaństwa i jednocześnie dziękczynienia. Prezydent
Rzeczypospolitej Andrzej Duda, namaszczony przez Jarosława, zasiadający w pierwszych ławach wszystkich nawiedzanych przezeń świątyń, łapacz opłatków, dekorator orderami sutann, niezłomny potomek i zwolennik apoteozy żołnierzy wyklętych, w czasie pełnienia obowiązków głowy państwa dla pana prezesa uczyni wszystko by mu każdy dzień upływał w chwale i dostatku królewskim. W końcu czuwać nad tym będą służby specjalne zarządzane przez Kamińskiego, Ziobrę i Macierewicza. A co na to wyborcy, którzy uwierzyli w to, że Duda to prawdziwy samodzielny mąż stanu, co na to wyborcy którzy poczuli się oszukani, co na to głowy innych państw, z którymi będzie się spotykał w Brukseli i na świecie, czy potraktują go poważnie, wątpię. Panie prezesie, Ojcze Dyrektorze, panie prezydencie, pani premier, panowie marszałkowie, generalicjo i wy pospolita hołoto. Mamy w końcu prawdziwie wolną, zarządzaną przez najlepszych synów Ojczyznę, pobłogosław Ją Panie.
 
PS: Tymczasem jak grom z jasnego nieba dotarla do nas informacja o tragicznym w skutkach ataku terrorystycznym w sercu Paryża. Setki poszkodowanych mieszkańców tego najpiękniejszego miasta Europy. Osobiście składam wszystkim którzy ucierpieli szczere kondolencje, bo Paryz i Francja są mi jakoś bliskie, mimo ze nie mam tam nikogo bliskiego.Smutny jest obraz dzisiejszej Europy, w której co jakis czas zabija sie ludzi tylko dlatego żeby zdobyc rozgłos i spowodować odwet za walkę z terrorem islamskim.Świat jednak nie może się dać zastraszyć i musi zrobić wszystko by zapanował pokój i bezpieczeństwo na ulicach i w obiektach masowych spotkań.Ach, puste słowa, nic więcej.

 

środa, 11 listopada 2015

DAMY RADĘ.


 
Proszę wstać! Rząd idzie, głośno zakomenderowała szefowa kancelarii premiera pani Kempa.
Po chwili do sali Rady Ministrów wchodzi premier Beata Szydło, a za nią rządkiem, pochyleni od nawału zadań i zobowiązań złożonych wobec wyborców, jakby na paluszkach pomykają członkowie jej rządu, wicepremierzy, ministrowie, podsekretarze i sekretarze stanu.
Ściany już podpierają, trzymając się statywów, po wczorajszej popijawie dziennikarze TV Republika, TV Trwam, Gazety Polskiej, Uważam Rze, Niepodległej, Faktu, W Sieci, Naszego Dziennika i Niedzieli i Poniedziałku. Orszak zamykają jakoby skarceni i skwaszeni jak zbite psy redaktorzy TVN, Superstacji, Gazety Wyborczej, Newsweeka i Trybuny, dziennika upadłej lewicy. Po chwili zapada absolutna cisza. Pani premier zabiera głos: Szczęść Boże, sprawdzam obecność. Zebrani gwałtownie przyjęli postawę zasadniczą.
-Mój minister sprawa zagranicznych, pan Witold Waszczykowski!. - jestem, wyczytany podnosi rękę, ale mam prośbę pani premier. Ja pragnę tylko odmeldować swoją obecność inauguracyjną, bo czeka na mnie lektorka języka rosyjskiego, bo moim priorytetem jako szefa dyplomacji jest, aby się dogadać z Ławrowem w sprawie zwrotu wraku smoleńskiego, jako narodowej relikwii, inaczej prezes podmieni mnie na Annę Fotygę. To rzeczywiście sprawa ważna, jest pan wolny, mówi pani premier.

-Mój minister spraw wewnętrznych, pan Mariusz Błaszczak! – Już jestem, zdążyłem, bo rozliczałem moją poprzedniczkę z krucyfiksów. Zgadzają się co do sztuki, chociaż niektóre są mocno sfatygowane. Złożę stosowny raport.

-Mój minister obrony narodowej, pan Antoni Macierewicz! – zaraz dotrze pani premier. W tej chwili kończy naukę rozpoznawania rodzajów sił zbrojnych, by nie pomylić ich ze szpiegami. Sporządzi dla pani premier i pana prezydenta odpowiedni aneks do raportu w tej sprawie.

-Mój minister sprawiedliwości, pan Zbigniew Ziobro,! - chwilowo nieobecny pani premier, będzie za chwilę. Ściga sędziego Tuleję w wiadomej sprawie, ale czy go dorwie, to wątpię, bo Tuleja wyjeżdża do Anglii, podobno już nabył odpowiednia perukę sędziowską. Może dorwie go poprzez Interpol bo Zbyszek podsłuchiwał i nagrywał wszystkie jego wyroki na wiadomym gwoździu.

-Mój minister ds. służb specjalnych, pan Mariusz Kamiński, -za chwileczkę, kończy mejkap, by zwalić z twarzy widok wiecznego smutasa nie straszyć nim ludzi na sali sejmowej, poza tym składa u Zbycha wniosek o unieważnienie kompromitujący polski sąd wyrok trzech lat odsiadki za niewinność. Też załączy odpowiedni raport w tej sprawie.

-Mój minister szkolnictwa wyższego, pan Jarosław Gowin, mam nadzieję, że jest obecny. Jestem pani premier, ale mało przygotowany, ponieważ dostrajałem się do obiecanego stanowiska, którym pani obdarowała kolegę Antoniego. Proszę nie marudzić, usłyszał pierwszą w tej kadencji reprymendę. Da pan radę. Moja drużyna musi być przygotowana na każde wyzwanie postawione przeze mnie na rozkaz pana prezesa, wróć, premiera.

-Mój minister rolnictwa pan Krzysztof Jurgiel,- Jestem pani premier, ale, ale jaki tam pan, proszę mi mówić Krzychu. Krzychu jestem, tak będzie prościej.. Po imieniu jestem z wszystkimi chłopami z Solidarności Rolniczej, oraz zakonną obsadą Radia Maryja. Nie ma co się wywyższać.

-Mój minister od zdrowia i pomyślności, pan Konstanty Radziwiłł,- Powinien zaraz być usłyszała głos z końca sali. Pomaga żonie karmić dzieci, w końcu ma ich ośmioro.  

Brawo dla niego, wykrzyczała szefowa kancelarii pana prezydenta, Sadurska, słynna pogromczyni Golgoty Picnic, matka też gromadki przychówku, która zaszczyciła sobą inaugurację prac rządu. Odezwały się gromkie, długo trwające, niemilknące, szczere oklaski. W tym czasie w drzwiach ukazała się postać dumnego mężczyzny z plamami po mleku na patkach marynarki.
No już dosyć, dosyć rzekła pani Szydło. Przystąpmy wreszcie do roboty. Otóż dzisiaj się integrujemy, dopoznajemy, tzn. poznajemy się dokładniej, byśmy stanowili jedną drużynę. Podajmy sobie ręce na znak pokoju i odmówmy krótką, cichą modlitwę. Przy okazji kilka spraw organizacyjnych. Każdy z was już poznał swój angaż pod względem stawki godzinowej. Pobledli, bo sądzili że zapowiadana w kampanii stawka 12 złotych ich też dotyczy, ale zanim spotkanie dobiegło końca usłyszeli, że ta stawka dotyczy wyłącznie roboli a nie ministrów. No to damy radę wykrzyknął radośnie rzeczony Krzychu Jurgiel, bo inaczej nie miałbym po wczorajszej balandze za co wracać do swojej starej, której zresztą obiecałem nową dojarkę, bo ta z ubiegłej kadencji już się zepsuła.
 
Sala wybuchła śmiechem, po czym z optymizmem pomaszerowali na czele pani premier do kasy sejmowej po pierwszą zaliczkę. Wszyscy równo, po dwanaście koła. Jeszcze długo dało się słyszeć hasło wyborcze DAMY RADĘ, DAMY RADĘ. Na koniec integracyjnie udali się na kawę i wadowickie ciasteczko.

poniedziałek, 9 listopada 2015

CIESZYSZ SIĘ?


Cieszę, cieszę się, odpowiedzą ci co to wzmocnieni naukami Kościoła, permanentną modlitwą i słodkim słowem kandydatki na premiera w czasie kampanii wyborczej wszystkimi możliwymi sposobami umacniali ideę objęcia władzy przez PIS. Dzisiaj ci co mądrzejsi i nieco myślący dostrzegli, że zostali po części oszukani poprzez przeróżne z księżyca wytrzepane obiecanki, ale i poprzez ukrywanie kilku najbardziej znienawidzonych dostojników pisowskich. Mogą się oni po części czuć zagubieni, ale co tam. Miał wygrać PIS no i wygrał, a wyciągnięci jak szczury z ukrycia Macierewicz, Ziobro i Mariusz Kamiński, już jako oficjalni ważni politycy zostali przedstawieni wyborcom (tym oszukanym wyborcom), jako ministrowie ważnych państwowych resortów. Nie wiem, ale mogę się tylko domyślać, co na ten temat napiszą gazety na całym świecie, ale wierzcie mi państwo, że ja się tego spodziewałem. Polska to doskonały skansen nienormalności. Dla tej ekipy, ekipy zgoła zbrukanej fałszem, obłudą, wyrokami bezwzględnego więzienia, a nawet zbrodnią, nic nie jest wstydem. Nic nie jest kompromitacją. Postać Macierewicza, któremu powierza się ministerstwo Obrony Narodowej, jedno bodaj z najważniejszych resortów, a jednocześnie zapóźnionego w dostosowywaniu do potrzeb współczesnej obronności państwa, bo przecież dozbrojenie tej zaledwie 100 tysięcznej armii szrotem amerykańskim i bardzo przestarzałym sprzętem niemieckim nie ma nic wspólnego z należytym umacnianiem naszej obronnością, Można by zapytać, czy dowodzeniem takiej armii może się akurat zajmować pan Antoni M., bo przecież temu


chłopu trudno będzie merytorycznie rozmawiać w obcym języku z dobrze wykształconymi generałami w światowych akademiach obrony.. No ale bycie ministrem cywilnym nie polega na dowodzeniu, a raczej na oglądaniu widowisk poligonowych, byle tylko wzorem WSI nie zechciał rozpieprzyć poprzez np. przeniesienie brygady podhalańskiej na Oksywie, a okrętów desantowych bliżej granicy z Rosją, czyli na akweny jezior mazurskich. To żart, ale mili państwo, (jak mawiał nasz wybitny mąż stanu Lech W.), po Macierewiczu należy się spodziewać najbardziej zaskakujących niespodzianek. Wystarczy przeanalizować jego kosztowne śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy smoleńskiej, gdzie teoria zgniotu puszek po piwie należała do podstawowych dowodów. Sam Macierewicz nigdy nie wizytował miejsca katastrofy, a w dniu jej nastąpienia jak tchórz uciekł ze Smoleńska, po to by już dnia następnego oskarżać panią Kopacz (ministra zdrowia) o to, że nie „dopasowała ofiar do nazwisk trumiennych”.
 

Dosłowny polityczny kabotyn. Rozwalił też Wojskowe Służby Informacyjne przez co nasze wojska działające w ramach misji w Afganistanie nie miały osłony wywiadowczej i były narażone na niespodziewane krwawe ataki. Ponadto spowodował milionowe odszkodowania zasądzone dla tych, których skrzywdził w swym raporcie. W sumie Antoni Macierewicz to egzemplarz na pokaz dla ludzi sfrustrowanych na co dzień, by mogli sobie poprawić samopoczucie, chociaż ponad połowa Polaków najchętniej by go widziała w zakładzie zamkniętym dla obłąkanych. Inne propozycje na stanowiska ministerialne, to ukarany wyrokiem bezwzględnego więzienia (3 lata) za podjudzanie do przestępstw Mariusz Kamiński, były szef CBA, przełożony lalusia zwanego agentem Tomkiem. A co tam taki wyrok powiada sam jego szef Jarosław Kaczyński, zrobi się ministrem sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę, a ten natychmiast tenże wyrok unieważni, choć oczywiście sam tenże Ziobro miał stanąć przed obliczem Trybunału Stanu m.in. za śmierć minister Barbary Blidy. Nie stanął, ponieważ rozlazła jak gacie staruszki Platforma wystraszyła się PISu.( a nuż za chwilę zechcą nas po kolei wtrącać do więzienia, a pewno też byłoby za co), po czym spokojnie udali się do słynnej knajpy Sowa i Przyjaciele. Dużo, ba prawie większość nominacji pobudza jeżeli nie do wzruszeń (w końcu 8 lat byli ukryci), to przynajmniej do śmieszności. Przykładowo nowym ministrem rolnictwa okazał się stary minister w rządzie PIS. To ten chłop z Podkarpacia, co to błyskawicznie wysłał osobisty samochód służbowy dla rydzykowego księdza, któremu na terenie Warszawy bodajże ukradli służbowy, z firmy Radia Maryja, wystarczył telefon z Torunia. Przypadek ów był tematem wyśmiewań i satyry, jako dowód świadczący o całkowitym poddaństwie rządu toruńskiemu kościółkowi. Jurgiel to bardzo prosty chłop, za to wielokrotny dyżurny dyskutant w Radiu Maryja. Z kolei na stanowisko ministra spraw zagranicznych powołany został były zastępca i współpracownik słynnej Anny Fotygi, skompromitowanej na wielu spotkaniach w strefie Unii europejskiej, niejaki Waszczykowski. Będą jaja, zresztą już są i to przed wylęgnięciem się z nich skandalu w związku z nieobecnością przedstawiciela Polski na szczycie maltańskim w sprawie uchodźców, oraz kontaktów Unia Europejska Afryka. Nieobecność tę spowodował oczywiście prezydent Duda, który wszystko robił by nie doszło do jego kontaktu z premier Kopacz, która w dniu zaprzysiężenia nowego rządu miała złożyć mandat z funkcji premiera. Zaproponował on jej by złożyła go na piśmie i wyjechała, po czym w towarzystwie rodziny udał się na salony Watykanu. W tej sytuacji polskie krzesło na szczycie będzie puste lub będzie reprezentowane przez inne państwo unijne. Mógłbym tu jeszcze się ponaśmiewać z takich tuzów jak pan Szyszko , który powraca na stanowisko ministra środowiska. Szyszko po upadku rządów PIS w roku 2006 wylądował w szkole wyższej Tadeusza Rydzyka, pobierając 600
 
 
złotych za godzinę wypocin. Szyszko zanim odszedł zdążył udzielić z funduszu ministerialnego 27 milionów złotych Rydzykowi na jego wykopaliska termalne. To była wzajemna podzięka. Doczekały się rządowych stanowisk baby, które w dyskusjach telewizyjnych zapisały się jako krzykliwe przekupy. Beata Kempa (ta od gender, zastępca Ziobry) została szefem kancelarii premier Szydło, zaś Elżbieta Witek, rzecznikiem nowego rządu. Na razie na wodzie został nasz krajowy wizualny duplikat norweskiego Breiwika, rzecznik PIS Mastalerek, ale za tyle pochwał wygłoszonych przez niego pod adresem partii Kaczyńskiego na pewno coś mu tam znajdą. W sumie tak naprawdę w telewizji krajowej nie ma nic

ciekawego, więc raban związany z powołaniem rady ministrów jest też jakąś, chociaż wątpliwej jakości rozrywką. Dla sympatyków PIS radosną, dla pozostałych obywateli nieco z obrzydzeniem, ale też do przełknięcia, szczególnie gdy się jest wygłodniałym. Znając program i prezentowaną ideologię nominowanych, nie życzę jako obywatel Polski (wolnej Polski) temu rządowi powodzenia, bo w takowe nie wierzę. Jest smutno, a będzie jeszcze dużo smutniej, gdy to towarzystwo zapragnie dodatkowych funduszy z kilometrówek i posmakuje ośmiorniczek, bo przecież po to zostaje się ministrem, no nie?.
 
Fotki od góry:
1. Memento dla naiwnych
2. Co mi tam jakieś wyroki sądowe.
3. Specjalista od katastrof lotniczych, minister ON.
4. Zdrowa tkanka władzy.
5. Całuj Jarku, całuj. Jestem totus tuus.

czwartek, 5 listopada 2015

MESJANIZM POLSKI


Polska mesjaszem narodów. Polska przedmurzem chrześcijaństwa. Polska poświęciła swój naród i księdza Skorupkę w wojnie z bolszewią w roku 1920 by nie dopuścić do rozlania się tej zarazy na całą Europę. Polska to najbardziej bitny, katolicki, a zarazem święty naród na świecie. To akurat jest prawdą, chociaż nie do końca. Mesjanizm narodowy, to wiara w to, że Polska jest narodem wybranym, że zabory to było jej męczeństwo, przez które odkupiła winy innych krajów, że emigranci polscy to apostołowie wolności, za którą cierpi ich ojczyzna. Słowem: Polska Chrystusem narodów. Oczywiście nie dotyczy tematu ratowania uchodźców. Otóż 24 maja 2006 roku poseł Prawa i Sprawiedliwości Artur Górski, (niepocieszony z wyboru czarnego człowieka na urząd prezydenta USA) po mojemu człowiek mało zrównoważony wygłosił w Sejmie płomienne przemówienie, w sprawie intronizacji Chrystusa Króla. Nie z własnej wyłącznie woli. Uczynił to w porozumieniu z naczalstwem polskiego kleru, a projekt podpisało 46 sygnatariuszy spośród poselstwa i ok. 8 tysięcy obywateli ulicznych. Sprawa intronizacji na razie ucichła, ale znając nasze społeczne skatoliczenie, nie jest absolutnie zamknięta. W poprzednich postach przywoływałem spośród naszych parlamentarzystów w sposób ironiczny wielu posłów i senatorów, którym nadal się śni to, by w ławach poselskich i senackich zasiadali, oczywiście wyłącznie katolicy, w tym w stroju duchownym. Pokazałem senatora Koguta z Podhala i kilku innych jego ziomali (choćby Piłka), co to zapowiedzieli, że jeżeli wybory wygra PIS, to każda ustawa, każdy jej projekt będzie opracowywany w porozumieniu z episkopatem. Nic nowego, bowiem wiele ustaw dzisiaj (mimo, że rządziła Platforma) było dosłownie lustrowane przez gremia biskupie. Po zwycięskich wyborach PIS będzie to czynić obligatoryjnie. Na stanowiskach ministerialnych, oraz tych, co to z racji medialnych mają za zadanie urabiać świadomość społeczną mianowani są ludzie, którzy niekoniecznie błyszczą wiedzą, ale są oddani Kościołowi, a już na pewno prezesowi partii. Przykładowo Macierewicz, Bubula, Gowin, Sellin,

 


Brudziński, Ziobro, nadają się praktycznie na każde stanowisko, a konkretne decyzje gdzie którego można posadzić zapadają w Radiu Maryja pod przewodnictwem ks. Rydzyka. Tacy ludzie nie idą pełnić obowiązki na stanowiskach państwowych, oni są tam posyłani z misją. To misjonarze w sensie urzędniczym jak i religijnym. Ci ludzie mają za zadanie zamącić ludziom w głowach do tego stopnia, aby można było przypisać ludziom Kaczyńskiego i Dudy mistycyzm mesjanistyczny. (może odwrotnie). Już matka Andrzeja Dudy ogłosiła wszem i wobec, że syna na najwyższe stanowisko w Polsce powołał sam Bóg, a wielu polskich dewotów odmawia różańce w intencji umacniania jego świętości. To będzie prawdziwy polski mesjasz mimo, że praktycznie nad nim czuwa inny posłaniec Boga Jarosław Kaczyński. I gdyby z jakowyś powodów należało przestawić Polaków na inne bardziej zbliżone do schizmy wyznanie religijne, gdzie on sam będzie domagał się aureoli, to wobec tego, że Polak da się urobić, może się tak stać. Dzisiaj mesjanizm nasz ma promieniować w ramach członkostwa w Unii Europejskiej na narody, które świątynie przekształcają w bary i hotele. Ma, jako ten najbardziej wierny Watykanowi, który sam w sobie moralnie wali się jak mury po zrzucanych bombach, jako jedyny, który coraz z większymi kłopotami wypełnia kościoły katolickie świata swoimi księżmi, wykształconymi nad Wisłą. Puste świątynie na zachodzie Europy na razie wypełniają, po części Polacy, którzy wyemigrowali za chlebem, ale to tylko do czasu, bowiem, gdy trafia do nich zarządzenie iż, na poczet ich wyznania trzeba płacić podatek, szybko stają się ateistami, albo przepisują się na inne , tańsze wyznania religijne. Misją trójcy Duda-Szydło-Kaczyński ( to brzmi jak trójca chrześcijańska) jest ratowanie katolicyzmu dla dobra Watykanu, w którym zasiadał na najwyższym stolcu przez ponad 25 lat umiłowany przez rodaków święty JPII. Czytam na bieżąco 1000 stronicowe dzieło Olgi Tokarczuk
 
pt. „Księgi Jakubowe”, za które pisarka otrzymała po raz drugi z rzędu nagrodę literacką Nike. Główny bohater to natchniony żydowski mistyk, który czcił Matkę Boską, zręczny hochsztapler, ale i utalentowany polityk, człowiek, który doprowadził dużą grupę Żydów do przyjęcia chrztu w 1759 roku. Takim był Jakub Frank. Ten człowiek kolejno zaliczał wszystkie trzy wschodnie religie; chrześcijaństwo, religię mojżeszową i islam. Wszędzie zdobywał dzięki oczytaniu w księgach żydowskich i muzułmańskich rzesze wyznawców, a sam przez to zasłynął właśnie jako mesjasz, który dość wiarygodnie przepowiadał koniec świata. Co prawda świta Kaczyńskiego nie przepowiada końca świata, nie powołuje się na słowa wieszcza czterdzieści i cztery bądź inne liczby, wręcz odwrotnie, zapowiada powszechny dobrobyt pod jej rządami, to jednak zaprawdę, ten cwany Żyd Jakub Frank mieni mi się jako współczesny Jarosław Kaczyński, który to zgodnie z wołaniem dewotów ma zbawić Polskę. Tymczasem czekamy na komunikat, jacy to „święci” stanowić będą skład rządu Rzeczypospolitej. Co prawda Chrystusa nie udało się intronizować, ale On gdzieś tam cichutko zasiada w okolicy wysokiego stolca Najjaśniejszej, tym bardziej, że nie ma w parlamencie lewicy, która utrudniała do tej pory sadowienie Syna Bożego bezpośrednio na tronie.
 
 
Fotki od góry:
1.Kraj w okowach różańca
2.Nawet Obama sie połapał.
3.O. Tokarczuk, autorka Dzieła.




poniedziałek, 2 listopada 2015

DŻENDER NA OKU JEST GROŹNY


Mowa oczywiście o księdzu Dariuszu Oko, ponoć habilitowanym doktorze na katolickich uczelniach. Otóż powiada on m.in. tak o ateistach: „U ateisty łatwo następuje degradacja człowieczeństwa. To widać w głębokiej niemoralności ich życia. Największe błędy kulturowe i gospodarcze, a zarazem największe zbrodnie w dziejach ludzkości popełniali ateiści, a zarazem śmiertelni wrogowie chrześcijaństwa. Oni poprzez swoje ateistyczne teorie stają się seksmaniakami, seksoholikami, czy też seksonarkomanami i chcą jeszcze te swoje chore postawy narzucić społeczeństwu.” Jemu też.. Jeśli by chociaż dać szczątkową wiarę tym wypocinom, to najbardziej zlaicyzowane społeczeństwa, na przykład duńskie, szwedzkie czy norweskie byłyby zbiorowiskami morderców i zboczeńców. Tymczasem jak wykazują statystyki najmniej przestępstw i najwięcej wzajemnego zaufania oraz empatii spotyka się w tych krajach, ale tego tematu koloratkowy pan doktor nie dotyka. Jest zbyt niewygodny dla głoszonych przezeń teorii i jego osobistych masowo kłamliwych przemyśleń. Powiem tak: tylko człowiek (tym bardziej osoba duchowna) o moralności prawicowego żula może w ten sposób się wypowiadać o innym człowieku. Może porównywać seks gejowski do rury wydechowej silników wysokoprężnych. Jak mocno dr Oko ma poprzestawiane w czerepie niech świadczą jego wynurzenia o ateistach w świetle największych zbrodni. Otóż panie doktorze niedouczony: Zarówno Stalin jak i Hitler swoje straszne zbrodnie popełniali w imię swych bogów chrześcijańskich. Stalin w młodości był alumnem seminarium w Gori. Miał więc sposobność poznania wartości religijnych prawosławia. Z kolei Hitler jako Bawarczyk był mocno zaślepiony katolicyzmem i w imię Boga zabijał miliony ludzkie. Żołnierzom zaś umieścił na pasach sentencje Gott mit aus, co oznacza, że to co czynią, czynią w imię Boga. Może pan doktor zna innych, bardziej słynnych oprawców niechrześcijańskich, przy których zarówno Stalin jak i Hitler pozostają w cieniu, bo ja akurat nie znam, oczywiście poza masowym obdzieraniem ze skóry Indian amerykańskich po odkryciu nowego kontynentu. Robili to właśnie konkwistadorzy z rozkazu papieża.
 

Kontynuując temat tych dwu zbrodniarzy, pan doktor habilitowany pieprzy trzy po trzy, że obaj tu wymienieni nakazywali masowe aborcje. Otóż panie niedoczytaty: zarówno w Rosji sowieckiej jak i w Trzeciej Rzeszy w czasie wojny aborcje były zakazane i surowo karalne, bowiem populacja ludzka była potrzebna dla funkcji państw po wyniszczeniach wojennych. Oko bzdurzy też, że „w ateiźmie jest miejsce tylko na karykaturę Boga np. jako „opium dla ludu”, gdyż w tym systemie jest miejsce jedynie na karykaturę człowieka jako kogoś, kto jest jedynie nieco udziwnionym zwierzęciem”. Chyba nazbyt krytycznie patrzył ksiądz w lustro po imieninach u biskupa. Jeżeli do tego momentu doczytali państwo tekst, to proszę szybciutko udać się teraz do ubikacji, aby oddać z siebie obrzydzenie facetem w koloratce. Górą albo dołem, bo można dostać naraz ochoty na wymioty jak i na wypróżnienie. Nie przypominam sobie aby media pokazywały ateistę pedofila, a wśród katolików, w tym księży jest ich zatrzęsienie, czy to aby nie instynkt zezwierzęcenia?. Dziwię się, że ten kościelny pleciuga jest słuchany po różnych parafiach i to odpłatnie. Znając jednak stan oczytania i świadomości naszego społeczeństwa łatwo zrozumieć sukcesy ks. Oko. Słuchać bzdur i za to jeszcze płacić może tylko Polak, skorzystał na tym niejaki czarny afrykański kaznodzieja, wskrzesiciel trupów Bashobora.

 Ciekawe, dlaczego Watykan nie wyśle tego bajdurka do krajów, w których wiara w Boga upada doszczętnie by ratować te społeczeństwa przed ogniem piekielnym?, no ciekawe. Polacy są dostatecznie zindoktrynowani religią i nie jest im potrzebny jakowyś dodatkowy katalizator zbawienny. Jednak cisza była do czasu, bo oto odważył się publicznie obnażyć poprzez coming out ks. Krzysztof Charamsa, polski dostojnik w stolicy apostolskiej, który nazwał doktora Oko po imieniu, po prostu nazwał go oszustem sumień ludzkich, który prezentuje wyraz głupoty i ciemnoty średniowiecznej, bowiem jego nauki sieją nienawiść człowieka do człowieka, prowokują do przemocy, a posługując się inwektywami sam wpada w gnojówkę moralną. Powiem tak: Chociaż ks. Charamsę wyrzucono ze stanu kapłańskiego, wielu duchownym, żyjącym w zakłamanej orientacji seksualnej ( a jest ich ponoć około 40% „pogłowia” sutannowego) da to wiele do myślenia, a może i ujawnienia się, jako że życie w zakłamaniu nie należy do najwygodniejszej egzystencji. Charamsa nikogo nie skrzywdził, ani czynem ani słowem.W odróżnieniu od ks. Oko nie popełnił żadnej blasfemii, a doktor habilitowany i owszem. Jego sprawa, niech pieprzy dalej te swoje pierdoły. Dzięki temu powoli ale skutecznie rozwala ten polski katobeton, który plami rozum po spotkaniach z ks. Oko, a także zęby obgryzając słynną 700 letnią lipę w Cielętnikach w drodze do Częstochowy. 

AFE, ALE SMRÓD!

W dniu 13 października Polska kolejny raz wypuściła śmierdzącego bąka w salonach Europy. Wybaczcie chorej staruszce. Postępującą demen...