środa, 13 stycznia 2021

KŁAMSTWA UŚWIĘCONE


Ostatnio krąży po kraju mało wybredny pod względem literackim dowcip, za to mocno ulokowany w prawdzie pod względem merytorycznym, cytuję: Kłamstwo ma bardzo krótkie nogi. Ja nie wierzę, bowiem gdyby to była prawda, to Morawiecki powinien szorować jajami po asfalcie. Wulgarne?, może trochę,  ale nie na tyle by szokować. Zatem wystarczy jaja podmienić na mosznę. Mówiły jaskółki że niedobre są spółki, aczkolwiek zależy  z kim i w jakiej sprawie. Rozmyślam nad spółkowaniem Kaczyńskiego z Orbanem, broń Boże nie mam na myśli nic z podtekstem seksualnym, bo Kaczyńskiego na to nie stać, zarówno w sensie hetero jak i homo. Tu akurat możemy być spokojni bo chłop nie ma wzięcia z żadnej strony swej elegancji. Żadna inna merytoryka też nie wchodzi w rachubę, bo Orban Kaczyńskiego olewa ciepłym moczem co widać w jego stosunku do prawodawstwa unijnego, jednocześnie kręci lody z Putinem i to na wielką skalę. (Patrz: elektrownia atomowa). A kto mu zabroni, no kto, ale ad rem, bo w tym miejscu powinienem podać przykłady kłamstw głoszonych przez p. Mateusza. Niestety, w moim felietonie jest to niemożliwe, jako że nie sposób pomieścić tej błazeńskiej twórczości głoszonej dla chwały koalicji Kaczyńskiego, począwszy od namawiania emerytów do pójścia do urn wyborczych, bo ponoć wirusa PiS już zwalczył, a skończywszy na codziennej chwalbie dokonań rządu na tle Europy. Czyni to w dniach, gdy na cmentarzach w kraju grabarze ledwie wyrabiają normy stachanowskie. A tu wirus nie popuszcza, szczepienia odbywają się w kratkę zgodnie z przekonaniami płaskoziemców, premier czuje się dobrze, a nawet coraz lepiej, bo nawet nie musi się ręcznie drapać tu i ówdzie. Ludzie, miejcie szacunek dla dowcipu o kłamstwie z krótkimi nogami, choćby kłamstwie uświęconym, jakim posługuje się kler z Dziwiszem i plejadą biskupów na czele. Proszę.      
                                                                        ***

 Jestem po osiemdziesiątce i czuję się dość zmęczony, zarówno fizycznie jak i mentalnie. Już nie ta percepcja, już nie ta charyzma, tudzież rozedrganie umysłu. Od dwóch lat nosiłem się z zamiarem wydania zbioru postów w formie książki. Niestety, jako emeryta z dolnej półki nie stać mnie na podobny luksus.

Wpadłem zatem na pomysł odsprzedaży moich myśli. Jestem gotów do pozbycia się swoich praw autorskich osobie zainteresowanej treściami mojego bloga, wraz z domeną. Z kraju bądź z zagranicy, a ponieważ nie znam się na informatycznych i prawnych zakamarkach problemu związanego z podobnym zamiarem, spodziewam się,  że owe kłopoty weźmie na siebie ewentualny nabywca. Mój adres mailowytonizar67@wp.pl 

środa, 6 stycznia 2021

WIECZNE ODPOCZYWANIE


Ów tytuł zapożyczyłem (zapożyczyłem a nie skradłem) od autora felietonów PRZEGLĄDU pana Wojciecha Kuczoka, którego czytam nie tylko z namiętnością, ale też często z rozbawieniem. Autor GNOJU, wyróżnionego nagrodą Nike i paszportem Polityki. zdobył moje serce otwartością myśli, światłością przekonań, oraz poczuciem humoru. Moje wieczne odpoczywania nie mają nic wspólnego z obietnicami pośmiertnymi. Kleją się natomiast do leniuchowania… tu i teraz, czyli czasokresu, gdy jesteśmy na tzw. chodzie i pełni doczesnych myśli. Zatem moje wieczne odpoczywanie to czas od momentu przejścia na emeryturę do całkowitego cielesnego zwiotczenia i gotowości do oddania cielca żarłocznemu robactwu. Słowo wieczne w tym przypadku rozumiem jak przykładowe wieczne pióro, które się rozsypuje wołając o wymianę części. Podobnie jak człowiek, który potrzebuje wymiany serca lub innego kawałka trzewi. Podświadomie moje tytularnie wieczne odpoczywanie to kilka lub kilkadziesiąt lat życia na koszt państwa, przy czym prawdę mówiąc słowa koszt państwa, to prawda niecałkowita, bowiem po pierwsze emerytura i jej wysokość pozwalająca na dobrą „wieczność” zależy od wysokości składek, ale też od uczciwości rządzących. Jest dobra wtedy gdy wśród nich jest mało złodziei. Przy rozważaniu tej problematyki nie brać proszę jako wzór do naśladownictwa dzisiejszych władców, bowiem można popaść w paranoję, jako że w obecnej Polsce złodziej goni złodzieja, za to iż ten pierwszy ukradł dziesiątki tysięcy, zaś ten drugi bezkarne miliony. I taki to pożyje na swej „wiecznej” emeryturze, a nawet zabezpieczy swoje dzieci, wnuki i kochanki. Paradoksalnie ci biedniejsi żyją dłużej, bowiem ich organizmy są zahartowane ciężką pracą i marnym, ale  zdrowszym pokarmem. Zwykło się jednak mówić, że dobrobyt nie tylko rozleniwia, ale i powoduje zniewieścienie mężczyzn, oraz upadek moralny kobiet. Gdzieś to czytałem, ale prawdę mówiąc w to mało wierzę, a znam dużo bardzo przyzwoitych pań i zacnych panów. Wieczne odpoczywanie zatem zostawmy biblijnym zapisom, zaś nasze odpoczywanie meblujmy na ile nas stać w wygodne kanapy i fotele, ale też w strawę komponowaną… z dóbr kultury. A nawet wyłącznie, z małą domieszką smakowitości. I właśnie to racz nam dać Panie. Amen. 

poniedziałek, 4 stycznia 2021

POLITYCY I PIELUCHY



Mark Twain miał rację, gdy powiadał, iż polityków i pieluchy należy wymieniać jak najczęściej. I to z tego samego powodu. Mianowicie by nie zasmradzać środowiska, a przy tym zadbać o komfort otoczenia, powiedzmy przykładowo, Sali Sejmowej. W polskiej polityce szalony popyt na pieluchy i pochodne, wybucha w momencie np. zapowiedzi o planowanej podróży do kraju n/ Wisłą Donalda Tuska, albo innego dostojnika Unii Europejskiej. Nie wiem, czy bardziej warto wymieniać polityków, czy też zwielokrotnić masowość pieluch. A może wystarczy zaopatrzyć wszystkich polityków PiS w środki powstrzymujące, typu "sraluten". Wiem coś na ten temat z autopsji, aczkolwiek do polityki mam stosunek ambiwalentny, wręcz bezpłciowy. Wielkość Marca Twaina polega na tym, że jako żydowsko amerykański pisarz i filozof bez ukończenia nawet szkoły podstawowej, nie mając pojęcia o tym, iż 100 lat później gdzieś na drugiej półkuli wykluje się partia tchórzy mocnych w gębie, która posłuży mu za inspirację sławetnej już wtedy wypowiedzi o politykach i pieluchach. Jednego nie przewidział autor „Księcia i żebraka”. Mianowicie tego, że już dawno pieluchy w Polsce zostały zastąpione przez pieluchomajtki. A mówi się, że Polacy to naród bohaterów, twórców kultury i nauki. No nie widzę takiego, poza oczywiście ministrem Glińskim. No, ale to jedynak i do tego zagospodarowany przez Kaczyńskiego i Rydzyka. Nic nam do niego. Zatem wymieniajmy polityków częściej, nie czekając na kolejne wybory, chociażby dla higieny powietrza. Symbolem współczesnego bohaterstwa niewątpliwie pozostają Macierewicz i Kaczyński. Ten pierwszy, gdy się dowiedział że dwa kilometry od restauracji w której spożywał obiad rozbił się polski samolot, natychmiast poderwał dupę i uciekł pociągiem do Warszawy nie dokończywszy nawet obgryzania kostek schabowego. Ten drugi natomiast, gdy powziął wiedzę iż protestujące kobiety mają zamiar przespacerować ulicą Mickiewicza, zwiał poza Warszawę. A zatem w przypadku jakiegokolwiek zagrożenia ich osobistych zadków, wymiennie jeden z Warszawy ucieka, drugi zaś do Warszawy spierdziela. Na wszelki wypadek jeden jak i drugi z zapasem pieluszek. 

Ten post jest typowym satyrycznym przykładem wybrzydzania i obrzydzania, ale czyż te tylko dwa przykłady nie świadczą o polskim tchórzostwie naczalstwa państwa. Gdzieżby Jaruzelskiemu podobne myśli przyszły do głowy?.

piątek, 1 stycznia 2021

SPOJRZENIE BAZYLISZKA



Spojrzenie bazyliszka, to wzrok ludzi złośliwych, mało towarzyskich, niewdzięcznych, wrogich innym, a jednocześnie przymilnych dla tych, którzy zapewniają im dobre stanowisko i bogaty stan życia. Niezależnie od opinii publicznej na ich temat. Najbardziej jaskrawym przykładem spojrzenia pełnego nieżyczliwości i nienawiści jest bazyliszkowa twarz, (brrrr),  naszego ministra spraw wewnętrznych i służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. To bazyliszek od urodzenia. Jego spojrzenie przyprawia ludzi o drżenie zastawek, jest podobne sowieckim ministrom Jagodzie lub Berii. Takim znamy pana Mariusza, a jednocześnie dzięki wolnym mediom znamy go jako rozpustnika, pijaka i werbalnego sadystę, byle się przypochlebić  swojemu szefowi, słowem prezesowi partii, który go usadowił na tym stanowisku., co zeznał publicznie w TVN24  jego okresowy  i dotychczasowy, skruszony przyjaciel, z bożej łaski casanowa Tomasz Kaczmarek. Karierę wojownika kamiński rozpoczął w prawicowej Lidze Republikańskiej, gdzie praktykował jako miotacz jajami kurzymi w polityków lewicy. Włóczył się więc za parą prezydencką po kraju i za granicą. z koszem jaj na kolanach. W czasie wizyty Kwaśniewskich w Paryżu podczas miotania jajami został aresztowany przez żandarmerie i osadzony na kilka dni na dołku. Ma piękną jajcarską karierę. Smutny, ale bitewny. W okolicach partii Kaczyńskiego znalazło by się jeszcze kilku bazyliszków o spojrzeniu pisanym wyłącznie bohaterom kryminałów. To niejaki poseł Tarczyński, to z kolei  jedna z byłych nałożnic krótkorękiego  posła Gosiewskiego, „poległego” na polu walki pod Smoleńskiem. To Kowalski od „veta lub śmierci”, to wreszcie posłanka Kruk która robi coś tam, coś tam za duże pieniądze, to poseł od siedmiu boleści, zwanym ozdobą partii kaczej o, jakże by inaczej nazwisku, Ozdoba. Konus dokuczliwy prezydentowi stolicy. Gdybym nie  smakował świątecznych wypieków popijanych kawusią, zapewne przypomniałbym sobie jeszcze co najmniej kilka "sejmowych"  twarzy bazyliszka, ale co tam. Do Siego roku bez PiS.

PS: Życzę wszystkim, a i sobie też dobrego węchu i smaku przez cały rok. 


KŁAMSTWA UŚWIĘCONE

Ostatnio krąży po kraju mało wybredny pod względem literackim dowcip, za to mocno ulokowany w prawdzie pod względem merytorycznym, cytuję: ...