sobota, 30 października 2010

PAPROTKA W MSZ


Foto: Maja Rostowska, doradca i tłumaczka Sikorskiego, prezentuje swoje wdzięki w MSZ za kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie.

Wiem, wiem. Jako internauta jestem zobowiązany do kulturalnego głoszenia słowa pisanego. Nie wolno mi rzucać epitetami w osoby publiczne. W polityków PIS szczególnie. Podobno już działa policja internetowa, która jest gotowa przybywać do mojego domu z kajdankami. To pozostałość po Ziobrze. Otóż nie w moim zwyczaju jest celowym obrażanie kogokolwiek, chociaż człowieka nie raz aż świerzbi. A pisanie o kimś ważnym w naszej Pomrocznej prawdy jeszcze nikomu nie zakazano. Szczycimy się demokracją, jak niektórzy mówią, że na razie dość kulawą, ale jednak demokracją.

Julia Pitera, nasz szeryf uzbrojony w kolty, minister od walki z korupcją i nepotyzmem, pobiera z podatków obywateli pensję w kwocie ok. 25000,00 złotych miesięcznie, a więc w czasie jej ministrowania zgarnęła z kasy Sejmu już około miliona PLN. Za co? Za "wybitne" zasługi w czasie wykonywania powierzonych jej obowiązków. Jak wiemy pani Pitera kilkanaście miesięcy temu wykryła machlojkę dokonaną przez posła z opozycji polegającą na tym, że ów poseł (posłanka) za służbowe pieniądze zakupił prywatnie dorsza za kwotę ok. 9 złotych. Od tej pory nic spektakularnego w firmie Pitery się nie wydarzyło. Natomiast jest inna prawda. Ano taka, że potrafi ona błyszczeć w telewizji. Jest wygadana jak Hanka Bielicka. Zapowiada wszem i wobec ,że jest aktualnie na tropie przestępców z całej Polski i lada moment znajdą się oni za kratkami. Zwykle okazuje się to picem. Bajki Pitery na dobranoc słyszymy we wszystkich kanałach polskojęzycznych i mają one na celu budowanie jej, pożal się Boże autorytetu.

A przecież pani Julia widzi (bo ślepa nie jest) przekręt pod jej bokiem. Widzi, ale i nie widzi, bo rzecz dzieje się w kręgach jej przyjaciół i koleżeństwa. Otóż, córeczka pana ministra Vincenta Rostowskiego (tego od finansów klęczona i dewota), imieniem Maja, lat 23, absolwentka jakiś tam studiów, posługująca się a jakże obok języka ojczystego angielskim, bez żadnego konkursu zostaje zatrudniona (powołana) na stanowisko doradcy, (tłumacza) ministra Spraw Zagranicznych Sikorskiego.Może jako paprotka, bo nawiasem mówiąc studia zwykle zamykają się dyplomem w wieku lat 24, ale może u Angoli obowiązuje przyspieszenie. Ciekawe, że Sikorski, jako absolwent Oxfordu musi podpierać się tłumaczem z angielskiego na polski.
Pani minister Pitera to widzi, ale milczy jak pień, bo jak tu protestować skoro razem z Sikorskim walczyła jak lwica z komuną. Ona w szeregach Ligi Republikańskiej, on zaś z ruskimi Afganistanie. Po powrocie do kraju Wiślan, osiadłszy na rodzinnym majątku w okolicach Bydgoszczy, jako weteran walki z sowiecką zarazą, ten przyjaciel talibów wybudował solidne ogrodzenie swoich włości na którym to demonstracyjnie umieścił informację, iż teren należący do niego stanowi strefę zdekomunizowaną.
Ale czasy się zmieniły. Dzisiaj pani Pitera, jako specjalistka od kombinacji (sama wykombinowała sobie za grosze mieszkanko w Warszawie za czasów prezydentury Lecha K.) próbuje walczyć z przekrętami innych. Tyle że nieskutecznie. Swoją pozycję pani Pitera po trosze zawdzięcza Kaczyńskim i Korwinowi Mikke, bowiem właśnie jej szlak przynależności partyjnej przebiega poprzez członkostwo w PC i UPR. Dzisiaj w momencie, gdy totalnie krytykuje Kaczyńskich wygląda dość groteskowo, a nawet żałośnie. Jako zaś miotaczkę jajami w polityków lewicy, młodą, zdrową żołnierkę Ligi Republikańskiej musiała też łączyć chociażby ideowa więź z rodziną Giertychów. Przeszła zatem leninowski szlak "bojowy" jak Rychu Czarnecki.
Sikorski z kolei w sympatycznych okolicznościach spotyka się z rosyjskim odpowiednikiem, by w milutkim nastroju w cztery oczy przy papierosku (na balkonie) rozwiązywać bilateralne państwowe problemy. Ale się porobiło.

Julia, z tej przyczyny, iż aktualnie sprawuje stanowisko partyjne w PO (partii, która nie widzi wroga na wschodzie), mimo wewnętrznych oporów zachowuje się zgodnie z linią tej partii. Wiem, to boli. Podobnie Sikorski, który jeszcze niedawno chciał rozwalać wszystkie pomniki poświęcone wyzwoleniu Polski przez Armię Czerwoną, a także Pałac Kultury i Nauki, na spotkaniach z przedstawicielami naszego wschodniego sąsiada, eksponuje twarz normalnego człowieka, przyjaznego wszystkim obywatelom Rosji. Czy ta twarz pozostanie taka na dłużej? Czas pokaże, bo być może ma jeno przyklejoną obcą mu gębę.
.......................................................................................................................................

Uśmiechnij się:

1.Opowiada pewien staruszek:
-Odkąd sięgam pamięcią, zawsze miałem sklerozę.

2.Zdzisiek i Heniek pojechali do Anglii na saksy. Po pół roku powrót i powitanie na lotnisku. Czekają rodziny, czekają koledzy, ale z samolotu wysiada tylko Heniek.
-A Zdzichu gdzie? Czemu nie przyleciał?
-On tam został.
-Czemu został?
-A bo sklep otworzył.
-Parę miesięcy i już sklep otworzył?.Niby jak?
-Zwyczajnie, łomem...

środa, 27 października 2010

NIKT NIE SZANUJE PAŃSTWA



Nikt nie szanuje państwa, jeżeli stanowione przez to państwo prawo jest lekceważone przez jego obywateli. To temat zasadniczy niniejszego posta.

Chciałbym jednak jeszcze na moment powrócić do wypowiedzi abp Henryka Hosera, który ma zamiar ciskać ekskomuniką na prawo i na lewo, gdyby któryś z posłów, choćby pomyłkowo zagłosował za ustawą in vitro. Otóż jest to zachowanie hierarchy z czasów średniowiecznych. Tak powiedział prezydent Komorowski, bądź co bądź katolik najwyższej próby. Dał więc odpowiedź arcypasterzowi, który poczęcie dziecka poprzez in vitro porównuje do poprawiania rasy, naukowo metody zwanej eugeniką. Pan arcybiskup 21 lat spędził w Rwandzie, gdzie był świadkiem rzezi Hutu (to ci którzy łatwiej dali się nawrócić na katolicyzm) nad Tutsi (ci którzy pozostali przy swoich szamańskich wierzeniach). Tam nauczał ich, że ziemia nie jest płaska i słońce nie krąży wokół niej, co przyjęli w sferze dobrych wiadomości. Kiedy jednak rzekł, że Maryja Panna mimo narodzenia Syna pozostała dziewicą, słuchacze skręcali się w pół ze śmiechu. Czytałem to na jednym z blogów, którego autorem jest znany profesor i kompozytor o inicjałach AK. Tak mogło być, bo Hoser zabraniał też kobietom stosowania jakichkolwiek środków zapobiegania ciąży. Tylko kalendarzyk i termometr "docipny" im nakazywał stosować.Wiedział co robi, to przecież zawodowy lekarz ginekolog. Dowiadujemy się ponadto, że abp, tak jak wszyscy zatrudnieni tam księża katoliccy sprzyjali mordercom.Wiadomo, że zabito w tym kraju ponad 3 miliony kobiet, mężczyzn i dzieci tylko z powodu przynależności do innego plemienia. Znany jest przypadek, że szukający ratunku Tutsi schronili się w świątyni, a proboszcz zamknąwszy do niej drzwi pozwolił na jej podpalenie. Ci katoliccy księża- mordercy stanęli przed sądem w Hadze. O pomstę do nieba wołało milczenie JPII na błaganie mordowanego narodu Tutsi, by papież stanął w obronie dzieci, którym masowo ścinano maczetą główki. Wołanie spotkało się z absolutnym milczeniem. Przypomina mi to prośbę Polaków w 1939 roku skierowaną do papieża Piusa XII, by ten zaprotestował u Hitlera w sprawie barbarzyńskiego wyniszczania ludności polskiej i żydowskiej przez jego żołdaków. Zapanowało podobne milczenie. Była jeno papieska modlitwa. 70 lat od tego czasu upłynęło i nic to Kościoła nie nauczyło. Tam gdzie jest wymierny interes tam jest kościelna racja. Podobno abp Hoser ma we krwi szlachectwo, stąd naczelny jednego z tygodników nadał mu herb. Abp Hoser, herbu Pojeb. Bardzo trafne i chyba bardzo prawdziwe.


Nikt nie szanuje państwa, które jest słabe. Może podobne rozchełstanie prawne mogło by się przyjąć wśród narodów, które maja już we krwi szacunek dla każdego choćby łagodnego prawa np. w Szwajcarii, Szwecji czy Niemczech, ale nie u nas. Zauważmy, że Polacy stanowione prawo, które zresztą często jest niezgodne z Konstytucją Rzeczypospolitej po prostu olewają. Bo oto od jakiegoś czasu z ust pana premiera słyszeliśmy, że ktokolwiek miał do czynienia z prawem karnym w sensie oskarżenia, nie może ubiegać się o stołek bądź to w parlamencie, bądź to w administracji terytorialnej. Tymczasem przykłady na to, iż jest akurat inaczej, aż się same nasuwają. Pan Grobelny, prezydent Poznania oskarżony o nadużycia (sprzedał Kulczykowi w centralnym miejscu budynki miasta za tzw. grosze, po to, by żona miliardera mogła urządzić tam swoją galerię) zapowiedział, iż występuje z PO, z partii, do której był nadzwyczaj przywiązany. Nie będąc już członkiem partii, nie musi słuchać ględzenia Tuska. A przecież Tusk jest nie tylko szefem partii, ale też prezesem Rady Ministrów, stanowiących prawo, które dotyczy wszystkich. Podobny przykład mamy z Sopotu. Podejrzany o nadużycia i łapówkarstwo dotychczasowy prezydent (także dotychczasowy przyjaciel Tuska), zapowiedział, że ubiega się o stanowisko jako kandydat niezależny. Takich przykładów w Polsce mamy dziesiątki, a może setki.

Telewizja pokazała schlanego jak smok burmistrza Łaskarzewa, który to sobie nawet nie wyobraża, by ktoś mógłby pozbawić go tej funkcji. Każdy z nas widział bujającego się na wypitych nóżkach posła PSL, który w takim stanie zdążał wprost na salę sejmową. Ten stan rzeczy oczywiście zaczął się od Leppera, człowieka, który przed sądami stawał dziesiątki razy i był skazywany, a mimo to Kaczyński zrobił go wicepremierem, ponieważ on wraz z ludźmi z Samoobrony byli potrzebni dla uchwalenia ziobrowskich ustaw m.in o CBA. Po czym, jak pamiętamy, gdy już została skonsumowana owa "przystawka", wraz z partią Giertycha, Samoobrona została wyrzucona poza nawias polityki pisowskiej. Prawa dzisiaj nie szanuje prawie nikt. Nie wiem po co Donald Tusk zatrudnia Julię Piterę na stanowisku ds. walki z łapownictwem, skoro jej urobek po trzech latach jest nijaki, a poza tym Pitera sama działała na granicy prawa. Prasa podała, że wyłudziła za grosze mieszkanie w centrum W-wy. Trudno będzie temu zaradzić, skoro Trybunał Konstytucyjny, tworzony jest dla potrzeb partyjnych. Wnioski składane do niego np. przez SLD, są zamrażane, podobnie jak w Sejmie. A przecież ten Trybunał ma bronić Konstytucji, wbrew której rozdaliśmy przeogromne majątki Kościołowi, oraz opłacamy kieckowym składki ubezpieczeniowe, ale też utrzymujemy na koszt wszystkich obywateli, niezależnie od ich stosunku do religii, seminaria i inne uczelnie wyznaniowe. Po co istnieje Sejmowa Komisja Etyki, skoro Jarosław Kaczyński i jego nieokiełznane pieski partyjne bez przerwy sieją nienawiść do posłów innych partii. Jak można pozostawić milczeniem słowa oskarżające urzędującego premiera i prezydenta o mord jego brata Lecha w Smoleńsku. Jak można strawić słowa Kaczyńskiego, że Polska pozostaje kondominium rosyjsko-niemieckim, czy też jego zachowanie, w którym podkreśla, iż Komorowski został wybrany prezydentem przez nieporozumienie. Dlatego on jako szef partii prawdziwych Polaków, uznawać go nie będzie, a co za tym idzie ręki też mu nie poda.

Gdyby, proszę moich Rodaków, gdziekolwiek w cywilizowanym świecie, w stosunku do urzędującej władzy padły podobne oskarżenia nie poparte żadnymi przesłankami, to głosiciele podobnych bzdur znaleźli by się albo w psychiatrycznym zakładzie zamkniętym , albo wręcz w areszcie. Nasze rozmemłane prawo, stanowione zresztą pod ścisłym nadzorem Kościoła nie jest w stanie uporządkować wariactwa Polaków. Dojdzie do tego, że nie tylko jacyś idioci wychowani na wzajemnych odszczekiwaniach się posłów i dziennikarzy, zabijać będą nie tylko asystentów poselskich, ale wtargną do Sejmu i tu dokonają rzezi. Bo nastąpiła jakaś eksplozja nienawiści, niekontrolowanych emocji. Tak jakby morderstwo w łódzkim biurze PiS otworzyło puszkę Pandory, do tej pory lekko tylko uchyloną, w wyniku czego każdy z 560 posłów i senatorów domagać się będzie od państwa ochrony osobistej. Już podobno w ośrodku szkolenia policjantów w Legionowie tworzy się "wydział ochrony posła i senatora". To dobrze, bo obok zadłużenia w kraju bezrobocie też wzrasta, a ochroniarz w Polsce to najbardziej rozpoznawalna profesja,.... oczywiście obok księdza.

.......................................................................................................................................

Uśmiechnij się:

Siostro, jak się czuje pacjent spod siódemki?
-Dziś po raz pierwszy przemówił, panie doktorze.
-Tak?, a co powiedział?
-Powiedział, że mu gorzej.

piątek, 22 października 2010

WOKÓŁ SAMYCH ZER



Ogłosili wszem i wobec, że zwycięzcą 16 Konkursu Chopinowskiego została Rosjanka Juliana Awdiejewa. Nie wiem, być może to krewna "naszego" Aloszy z Krakowa. Być może, ale to nie najważniejsze. Ważne natomiast jest to, że krytycy muzyczni zgodnie niejako wyrażają swoją dezaprobatę na owo rozstrzygnięcie bowiem było wielu innych pianistów, którym pierwszeństwo się ponoć należało bardziej .Nie wiem tego i dyskutować nie będę, bo mimo, że mam jako taki słuch to muzyka wydobywana spod palców wszystkich uczestników czarowała mnie jednako. Doznawałem miłych wzruszeń zarówno podczas gry Chińczyków, Japończyków, Amerykanów, Rosjan jak i Polaków. Ale skoro mój laicki słuch nie pozwala na klasyfikowanie poszczególnych występów, przeto zgadzam się z każdym "wyrokiem" jury. Laureatka otrzymała złoty medal, oraz 30.000,00 euro na drobne wydatki. Nawiasem mówiąc, wolał bym być bokserem, który po przegranym pojedynku kasuje kilkaset tysięcy dolarów, niżeli ćwiczyć całe życie swoją wirtuozerię, by zadowolić się paru groszami. Ważne że mieliśmy okazję wysłuchać prawie wszystkich utworów najważniejszego warszawiaka w historii naszej stolicy.

Inne dźwięki, mocno rażące nasz słuch wydobywają się natomiast z sali sejmowej. To same zgrzyty, a nawet jazgot generowany przez naszych wybrańców, zwycięzców ostatnich wyborów parlamentarnych, a także jeszcze w większym stopniu przez unieszczęśliwioną klęską wyborczą opozycję. Po trzech latach rządzenia nie słyszymy, by Sejm uchwalił jakąkolwiek ustawę o jakich mówiło się w czasie kampanii, poza mało znaczącymi, odnoszącymi się bodajże do przedszkoli i coś tam, coś tam. Kraj piekielnie zadłużony "stać" na obrzydliwie wysokie uposażenie poselskie, na specjalne nagrody i premie kwartalne, półroczne i roczne. Ich praca polega na usadowieniu dupy w fotelu sejmowym (senackim) i publicznym poprzez media oskarżaniu przeciwnika politycznego. Jeszcze nie spotkaliśmy się, jak to bywa w krajach cywilizowanych, że przedstawiciel opozycji pozytywnie wypowiada się na temat działania rządu i vice versa. Są jeno oskarżenia i wyciąganie brudów, często sprzed lat. Taki jest Sejm, a la III RP.

Profesor Marcin Król, filozof z UW, redaktor naczelny "Res Publiki" w swojej wypowiedzi dla "Wprost" nasz parlament nazywa ulicznym i pyta: Dlaczego u nas w parlamencie zasiadają niemal same zera. Po co komu taki Sejm?. No właśnie po co?. Skoro tych 460 + 100 senatorów pożera wprost nieograniczony żadnym limitem budżet państwa, a przy tym pozostaje bezproduktywny, ponieważ każda ustawa mogła by narazić hierarchów kościelnych na gniew, to należało by to towarzystwo rozpędzić na cztery wiatry. Troska o zarodki w przypadku in vitro kompletnie zlasowała im mózgi. Wystarczy posłuchać Piechy, Gowina,lub Rostowskiego. Mamy Sejm, który nie potrafi prowadzić żadnych poważnych sporów, posłowie nie potrafią walczyć na słowa, a o olbrzymiej ich większości nawet nie słyszeliśmy. Nie wiadomo też po co istnieją śledcze komisje sejmowe. To zwyczajna humoreska. W tej sytuacji nasz parlament ma bardzo niziutkie notowania wśród obywateli. Podobno kilka procent posłów nie wie czyimi są posłami. Wiedzą tylko z jakiej są partii. Składając przysięgę zakończoną słowami "tak mi dopomóż Bóg", zapominają, że są posłami całego narodu. Zasiadając w ławach jedni myślą ,jakby tu najdłużej pozostawać w koalicji rządzącej, inni znów rozmyślają w jaki to sposób odsunąć rządzących od żłoba. Wyciągają więc przeróżne paskudne sprawki (prawdziwe i nieprawdziwe) przy pomocy m.in. IPN, by z pomocą mediów (dla których to żer) skompromitować jak tylko się da przeciwnika politycznego. Ostatnie dwa parlamenty okazały się w tym względzie przodujące. Przed wyborami prezydenckimi zarówno premier jak i kandydat do Pałacu naobiecywali wyborcom wszystko co tylko chcieli usłyszeć, a co łaskotało ich przyjemnie. Dzisiaj, zresztą jak zwykle, pozostajemy przy tym co zwykle, czyli mamy was w dupie obywatele wyborcy. O in vitro, aborcji, parytetach mówiło się jako o sprawach priorytetowych. Dzisiaj wystarczyło, że jeden z biskupów, który to zdążył uciec z Afryki, zanim go nie zjedli tubylcy, wypowiedział się, że ktokolwiek będzie głosował za in vitro, zostanie wykluczony z Kościoła powszechnego. Strach opanował nasze "zera" do tego stopnia, że już się przebąkuje, iż w tej kadencji uchwalenie którejkolwiek z owych ustaw jest nie możliwe. Pewnie, wolą swobodnie i wygodnie posiedzieć w ławach, popierdywać coś do mikrofonu TVN24 lub TV Trwam, w zależności od przynależności partyjnej i pofatygować się do kasy. Nawet nie powołano w tym celu żadnej komisji złożonej z specjalistów medycyny, biologii, etyki i prawa. "Tisze jedziesz, dalsze budziesz". No i będzie dalej tak jak jest, czyli zgodnie z wolą Kościoła katolickiego. Ciekawe, że biskupi wolą, by cokolwiek dzieje się ( jeżeli nawet nie w myśl moralności kościelnej), pozostawało poza prawem, niżeli miało by być usankcjonowane ustawą. Od dwudziestu zgoła lat w Polsce kobiety korzystają z in vitro i nikt się ich nie czepia, tyle że muszą ponosić duże koszty finansowe z własnej kieszeni. Od dwudziestu lat corocznie 200 tysięcy Polek dokonuje aborcji i też nikt nie podnosi publicznego larum, ba, staramy się zachować ten wstydliwy fakt w tajemnicy. Natomiast, gdyby te sprawy rząd chciał usankcjonować ustawą powstanie raban i popłyną groźby anatemą kościelną. To dopiero hipokryzja, że niech to szlag trafi. A niech trafi, boć to tylko same zera.

Nie mówię tego w kontekście wypadku łódzkiego w biurze PIS. Bo oto jakiś psychopata spod Jasnej Góry zastrzelił przypadkowego posła. Akurat z partii Kaczyńskiego, ale jak wykazuje śledztwo ten zniesmaczony życiem na wolności emeryt chciał pozbawić życia działacza politycznego, obojętnie z której partii. Co to się narobiło. Nie zabijajcie nas!, krzyczał w Sejmie Waszczykowski, bo na myśl mu naszły sceny afrykańskiej rzezi miedzy Tutsi i Hutu w Rwandzie.To wszystko przez nienawiść z jaką do partii Jarosława Kaczyńskiego odnoszą się wszyscy spoza PIS. Platforma, dziennikarze a także internauci, płynęły głośne oskarżenia. W tej sytuacji pan prezydent Komorowski, kierując się miłosierdziem (jest wszakże dobrym katolikiem) nad człowiekiem na prochach, publicznie go przeprosił (nie wiadomo za co przeprosił, pewno za całokształt). Przeprosił też Donald Tusk i wielu innych. Nawet prof.Kopff, jeden z internautów zamieścił na swoim blogu słowa: "Przepraszam Kaczyńskiego i ludzi jego x 100. Ale to nic nie da, bowiem pan Jarosław nie przyjmuje przeprosin od tych których nie uznaje.Trudno uha, ha.W tym wypadku widocznie medycyna jest bezsilna.
......................................................................................................................................

Uśmiechnij się:

1.Przychodzi baba do lekarza:
-Panie doktorze, dzwoni mi w uszach, co robić?
-Przede wszystkim nie odbierać.

2.Mąż wracający z pracy do domu:
-Otwórz drzwi kochanie.
-Nie mogę, nie jestem ubrana!
-Nic nie szkodzi, jestem sam.
-Ale ja nie....

wtorek, 19 października 2010

ZBRODNIA W RODZINIE




To była duża rodzina. Nazywała się AWS, czyli Akcja Wyborcza Solidarność. Ojcem tej wydawało by się kochającej się rodzinki był piękny Maryś Krzaklewski. Z tej oto rodziny wywodzą się wszystkie dzisiejsze tuzy polityczne z Kaczyńskimi, jak i Tuskiem, Czumą,Kurskim oraz Niesiołowskim. Słowem w kupie dzisiejszy PiS plus PO. Tak silna rodzina mogła robić w polskim Sejmie wszystko, tym bardziej że miała błogosławieństwo polskiego Kościoła katolickiego. Przeto pierwszym znakiem wzajemności i oddania się pod opiekuńcze skrzydła anielskie i Zawsze Dziewicy było zawieszenie pod osłoną nocy w sali sejmowej krzyża. Z biegiem dni i miesięcy różnie się działo, jak to w rodzinie. Przekręty gospodarcze Krzaklewskiego, który w celu zbudowania sobie opoki medialnej wyłudził ze spółek Skarbu Państwa ogromne kwoty na budowę podległej sobie telewizji Niepokalanów (dzisiaj Puls), oraz niekontrolowany wzrost bezrobocia, spadek PKB, a także bezprawne wycięcie lasu k. Gdańska pod budowę luksusowych willi dla partyjnych prominentów, ponadto narastająca dziura budżetowa (90 mld), mocno obniżyły notowania tej "rodzinki". Doszło do tego, że podczas kolejnych wyborów AWS i jej rząd z panem premierem (z tylnego siedzenia) Buzkiem otrzymała czerwoną kartkę odnotowując 3 procentowe poparcie. Gorszego wyniku nie odnotowała w historii wolnej Polski żadna partia rządząca. Zrozumiałe, że skoro tak się stało, to rodzina musiała się rozpaść. Zaczęły się niesnaski i wzajemne podgryzanie. Rządziła lewica i trzeba było użyć mądrego sposobu by zabrać jej ster państwa. Na szczęście dla nich pojawił się u Michnika pijany Rywin, który bełkocząc o łapówce obiecał załatwienie korzystnych dla swego rozmówcy ustaw w Sejmie. Ten incydent, mimo niezłego wyniku wyborczego SLD ,usadowił w Sejmie część rodziny AWS, a konkretnie odłam bardziej skrajny ,zwany PiS. Partii, którą Kaczyńscy stworzyli przy pomocy przekrętów gospodarczych (patrz "obsługa zadłużenia narodowego") i bądź co bądź wyjątkowej zdolności i przebiegłości Jarosława K. and company. Co prawda wszyscy się spodziewali, że rodzina, jak to rodzina, się przeprosi i powstanie rząd zwany POPIS -em. Niestety chciwość na władzę oraz zapowiedź Kaczyńskich, że społeczeństwo trzeba chwycić mocno za mordę, oraz pokazać mu z jakich korzeni naprawdę wywodzi się PiS zniweczyła ten zamiar. Powołali instytucję IPN i CBA, (zresztą przy współudziale PO), której zadaniem było i jest nadal poniżenie wszystkich, którzy są poza PiS -em. Kaczyński ogłosił, że tu gdzie jest PiS to jest prawdziwa Solidarność, stąd ich ród, najprawdziwszy ich rodowód. Pozostali wszyscy kojarzą się im z ZOMO. W celu realizacji swojego iście stalinowskiego planu przytulił różnych Ziobrów i innych oddanych mu aż do bólu przydupasów, których obdarzył stanowiskami i uprawnieniami na granicy "prawa bez sprawiedliwości." Ponieważ w ręce Kaczyńskich dostała się cała władza od premiera po prezydenta, przeto postępowali oni z tym krajem, że hulaj dusza piekła nie ma. Jako współtowarzyszy do tych hulanek politycznych, dobrali sobie prostaków z Samoobrony, oraz neofaszystów z LPR. Społeczeństwo obserwując (często z za krat więziennych) ich poczynania, przynoszące nam wstyd w Europie i w świecie, przy następnych wyborach wydarło parlament z ich rąk. Niestety w ich łapach pozostał Pałac prezydencki. Teraz dopiero nastała nienawiść w "rodzinie" prawicowej. Kłócono się nie tylko o samolot do Brukseli, ale nawet o krzesło. Lech Kaczyński uzurpował sobie, że to on, a nie premier powinien reprezentować Polskę w UE , zresztą wbrew zapisom Konstytucji.

W wyniku takiej wrogości, wręcz nienawiści, w 70 rocznicę zbrodni katyńskiej, do Smoleńska obaj przywódcy państwa na czele towarzyszących im osób polecieli osobno. Pech chciał, że Kaczyński wraz z 95 osobami na pokładzie wyleciał jako drugi i podjął próbę wylądowania w straszliwej mgle. Pech też chciał, że samolot w Smoleńsku lądował mimo ostrzeżeń obsługi lotniska. W dniu 10.04.2010 doszło do największej katastrofy lotniczej w historii Polski. Zginęli wszyscy. Ci z prawa i ci z lewa, w tym całe polskie dowództwo wojskowe. Poległego w katastrofie prezydenta, mimo braku takiej woli ze strony społeczeństwa pochowano, za staraniem abp Dziwisza na Wawelu. Od tego momentu narastały gniewy, kłótnie a nawet zawistna wrogość wśród "krewniaków".

Kościół poprzez Radio Maryja nawoływał do głosowania w przyspieszonych wyborach prezydenckich na Jarosława Kaczyńskiego, jednocześnie oskarżał PO a konkretnie Donalda Tuska o zamordowanie niewygodnego mu Lecha K. Miał on ponoć w porozumieniu z Putinem dokonać zamachu na jego życie. Nieokiełznana idiotyczna, szczera asertywność współbraci w wierze. W tej sytuacji rozpętało się piekło "bratniej "nienawiści, tym bardziej, że wybory jednak wygrał przedstawiciel PO, czyli Bronisław Komorowski. Dzień w dzień słyszeliśmy wzajemne oskarżenia właściwie o wszelkie zło, jakie mogło ich spotykać naprawdę lub wręcz urojone. Eskalacja oskarżeń, a nawet wyzwisk doprowadziła do ogromnej polaryzacji wśród elektoratu obu partii. Doszło do tego, że w dniu dzisiejszym jeden desperat z Częstochowy sądząc że Jarosław Kaczyński będzie w biurze poselskim PiS w Łodzi, z pistoletem w ręku, wtargnął do owego biura i z okrzykiem, iż nienawidzi PiS-u zastrzelił przypadkowego członka partii, innego zaś zranił. Oczywiście jak wyznał, chciał zabić Kaczyńskiego.

Kilka dni temu inny członek PiS, były minister transportu został zamordowany w sposób niewyobrażalnie okrutny przez własnego syna, (zwłoki poćwiartowane zatopił w jeziorze). Zabił ojca, ponieważ spotkał się z odmową sfinansowania jego wyjazdu do USA.
Źle się dzieje w państwie duńskim, mówi przysłowie. W tej rodzinie, zakorzenionej w AWS, a w wyniku złych wyników wyborczych podzielonej na dwa nienawidzące się obozy, zaś mocno związane z Kościołem, poprzez finansowanie i obdarowywanie go wszelkimi dobrami z kasy państwa, gdzie posłowie i inni urzędnicy przed objęciem mandatu krzyczą "tak mi dopomóż Bóg" popełniono zbrodnie. Jedna wewnątrz samego PiS, inna zaś ręką być może ich dotychczasowego wyborcy, który ujrzał prawdziwą twarz Jarosława Kaczyńskiego. Twarz, jaką J.K. demonstruje idąc na czele setek, a może tysięcy moherów na Pałac Namiestnikowski. Maszeruje on z zapalonymi pochodniami wzorem Ku-Klux-Klan, albo hitlerowskich nazistów ,którzy szli urządzić ludności żydowskiej Noc Kryształową.

Każda polityka która kieruje się nienawiścią do przeciwnika politycznego prowadzi do nieszczęścia. Oby to, co się stało dzisiaj nie było zarzewiem pożaru państwa, droga... rodzino AWS.
.......................................................................................................................................

Z powodu tego, że niniejszy post zawiera w sobie duży ładunek smutku, rezygnuję z zamieszczenia dowcipu.

sobota, 16 października 2010

REZERWAT



Słusznie Michał Ogórek w "słowie" na niedzielę powiada, że Platforma Obywatelska, która uchodzi w Polsce za azyl nowoczesności, na świecie ze swymi poglądami jest uznawana jako skostniały rezerwat. No bo co to za azyl nowoczesności, skoro w szeregach ma się ludzi o wręcz średniowiecznych poglądach głoszonych co niedziela i nie tylko, przez polski archaiczny Kościół. A są nimi niewątpliwie posłowie: Niesiołowski, Gowin, Radziszewska, Raś, Czuma i wielu, wielu innych, tkwiących nie tylko w rządowej Warszawie, ale przede wszystkim w tzw. terenie. Mówi się głośno o uchwaleniu ustawy o in vitro, obiecanej zresztą w kampanii wyborczej. Nie ważne już wg. czyjej wersji. Czy tej niby świeckiej wg.projektu Kidawy-Błońskiej, czy też tej rygorystycznej, ograniczonej wyłącznie do małżeństw ożenionych w kruchcie, czyli wg. Gowina. Dzisiaj, gdy Biuro Polityczne Episkopatu "wydaliło" oświadczenie, iż każdy poseł, który zagłosuje za ustawą in vitro będzie wykluczony z Kościoła, można śmiało się spodziewać zarzucenia jakichkolwiek prac na rzecz ustawy. Nie po to PO rozsyłała listy błagalne do proboszczów w sprawie poparcia jej polityki, aby teraz się na nich wypiąć,.. jak zresztą być powinno. Nie wyobrażam zatem sobie by , w przypadku "cudownego" uchwalenia owej ustawy, samobójstwa w geście protestu nie popełnili wyżej wymienieni posłowie.

W tym rezerwacie nie mógł dalej funkcjonować poseł Palikot, który kilkanaście lat temu przejrzał na oczy i wstrzymał swoje dotacje dla Frondy. Podobnie postąpił poseł Kutz, który zresztą ze swoimi przekonaniami trafił do tego odłamu AWS iście przypadkowo. W tym rezerwacie jest jeszcze wielu posłów, których uwiera gorset ideologiczny. Myślę, że gdy powiedzie się Palikotowi i uda mu się stworzyć partię pachnącą Europą, wielu platformersów opuści rezerwat. Na razie jednak Palikot ma bardzo wiele pracy by utworzyć regionalne zarodki partyjne, a znając przyzwyczajenia byłego posła do wygód i luksusu, nie bardzo wierzę, że starczy mu samozaparcia do poniesienia trudów organizacyjnych. Gleba, jaką dotychczas mieli w swych rękach nawet myślący Polacy, a która była patologicznie skażona średniowieczem, czeka na nowych oraczy. Czeka na nowe uszlachetnione ziarno, które wydało by postępowy plon. Na razie jednak żadnej partii w Polsce nie uda się wygrać z potężnym nadwiślańskim Kościołem katolickim. Potężnym, bowiem obrósł on za zgodą poszczególnych rządów po 1989 roku w olbrzymi majątek nie tylko ziemski, ale i w zawłaszczone najpiękniejsze obiekty budowlane które brał na skinięcie palca z pierścieniem. Obrósł on w jakże, wprost niewyobrażalne gdziekolwiek na świecie dotacje z chwiejącego się budżetu państwa. Państwa, które za chwilę może podzielić los Grecji ze względu na przeogromny deficyt i zadłużenie wobec banków świata. Ale niech nikt nie spodziewa się, że cokolwiek państwo polskie odzyska, mimo pomrukiwań prokuratury w przedmiocie nielegalnych zaborów ziemi przez kler. Kościół nigdy nikomu nic nie dał i nie da, bo taka jest jego natura wynikająca z ewangelicznych przesłanek. Państwo i jego naród może wobec tego upaść, Kościół będzie żył na stopie dotychczasowej, bowiem obowiązuje "rozdział Państwa i Kościoła". Powtarza nam to ciągle rząd, media no i oczywiście biskupi. Trzeba im wierzyć, albowiem wiara czyni cuda. Amen.
......................................................................................................................................

Uśmiechnij się:

Lekarz do pacjenta, który wychodzi ze szpitala:
-Ze względu na płuca proszę uprawiać mało sportu. Ze względu na serce proszę nie uprawiać seksu. Ze względu na wątrobę proszę nie jeść smażonych potraw. I najważniejsze: więcej radości z życia, więcej radości!.

środa, 13 października 2010

Z DALEKA OD DŹWIĘKÓW CHOPINA


Tylko dzięki TV Kultura możemy dzisiaj oderwać swoje emocje od smutnych, wręcz obrzydliwych wydarzeń pt. "reaktywacja Krakowskie Przedmieście". Ten kanał telewizyjny rozbrzmiewa mazurkami i polonezami Chopina z okazji Konkursu Jego Imienia. Akurat ta muzyka mnie i mojemu najbliższemu otoczeniu bardzo odpowiada, a nawet nas na jakiś czas uszlachetnia, przeto staramy się przyciskiem na pilocie pomijać wszystko co związane z zidiociałym od zawiści i małpiej wściekłości Jarosławem Kaczyńskim oraz jego otoczeniem marki PiS. Tylko wyprawa rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej na miejsce dramatu z 10 kwietnia przykuwała nieco moją uwagę, bowiem akurat skład "pielgrzymki" (jak niektórzy zwą wyprawę) okazał się chyba najdoskonalszym sposobem na konsolidację pogrążonych w uzasadnionym bólu. Ludzie potrafili, dzięki mądrej organizacji pod kierownictwem pań E. i A. Komorowskich stworzyć rodzinną atmosferę, gdzie panowała wzajemna uprzejmość, poszanowanie i współczucie. A to tylko mogło się udać dlatego, że nie było tam nikogo z rodzin partyjnie bliskich Kaczyńskiemu. A więc nie było tam Gosiewskich, Wassermanów, Kurtyków, Skrzypków i wszystkich tych, co nigdy nie uwierzą w końcowy protokół trzech komisji pracujących na rzecz ustalenia przyczyn rzeczonej katastrofy. Tych, dla których Tusk z Komorowskim są mordercami wybitnego " męża stanu z bożej łaski" o inicjałach L.K.

Akurat ci wszyscy woleli pomaszerować w dniu 10 października pod dziurę po słynnym krzyżu przy pałacu Namiestnikowskim. Tę złowrogą, oświetloną łuczywami i płonącymi krzyżami na wzór zlotów partii nazistowskich lub procesji w Boże Ciało poprowadził sam guru Jarosław Kaczyński. Pomaszerował wzorem Waryńskiego na czele braci proletariatu. Tam wśród "prawdziwych Polaków" wygłosił jak Lenin przed Pałacem Zimowym słowa otuchy dla tych, co jeszcze wierzą w IV RP i oczekują powrotu na jej stolec umiłowanego Jarosława, end company. Musimy odzyskać władzę, musimy odzyskać Polskę - marzył głośno.
Kaczyński wyzbył się resztek pozorów i postanowił tchnąć nowego ducha w rzednącą z dnia na dzień pod krzyżem grupkę niezłomnych. Rząd dusz dzierżył tam zresztą od początku. Do wiernych wygłosił "kazanie" w którym dał do zrozumienia, iż czas ponownego objęcia przez niego władzy zbliża się szybkimi krokami, bo Polska zginie jeżeli nie odsuniemy od władzy raz na zawsze wszystkich "złych", czyli tych spoza Kaczego państwa. A że wierny pozostaje owej nadziei, przeto wraz z zebraną gawiedzią "prawdziwków" zaśpiewał "ojczyznę wolną, racz przywrócić Panie". Ciężko będzie z realizacją prośby Kaczora, bo trudno się będzie wyrwać ze szponów Rosji, tym bardziej, że jesteśmy też częścią kondominium Niemiec. W tym wypadku i Pan jest bezsilny, bo jakże spełniać podobne prośby, które płyną z ust ludzi niepełnosprawnych umysłowo. Każdy widzi, że Kaczyński gotów jest podpalić ten kraj, byle tylko na zgliszczach ustawić fotel prezydencki lub premierowski, w którym on mógłby posadzić swoja d*pę.

Dlatego mili państwo, konkurs Chopinowski i wszystko to co się wokół niego dzieje,ale też przepiękny finał ratowania braci górniczej w Chile, mogą być mocną odtrutką, przynajmniej dla tych, którzy chociażby dzięki telewizji mają do owych informacji dostęp. Bo każdy dźwięk spoza fortepianu, a wydobywający się gdzieś z okolic Kaczyńskiego, Niesiołowskiego, Gowina, Radziszewskiej, Błaszczaka, a nawet Palikota i Napieralskiego pobrzmiewa fałszywie.
..............................................................................................................................

Uśmiechnij się:

Kłócą się dwie baby: Jedna w afekcie desperacji rzuca tekst:
-A ja podobam się facetom o dwie setki wódki wcześniej niż ty!.

piątek, 8 października 2010

MEDIALNE PEREŁKI PROSTO Z SZAMBA



Na pierwszym miejscu wymienię perłę naszej dyplomacji, baletnicę hiszpańskich pląsów, właścicielkę cudacznego oblicza, panią Annę Fotygę. Sama jej postać nikomu nie skojarzy się z perłą, natomiast to, co ona plecie zaiste jest perłą, tyle że umazaną w szambie. Żaden bajkopisarz nie wymyślił tyle mało realistycznych sytuacji i zdarzeń. Fakt, sama Fotyga nie jest na tyle zdolna, by podobne, chociażby bzdury lęgły się w jej przecudnej urody głowie. Zasłyszała ich co nieco z wypowiedzi prezesa naćpanego prochami, ale też od kilku jego podwładnych z Brudzińskim, Ziobro i Kempą na czele. Bo, czy mogła sama Fotyga wymyślić to, że Tusk już dużo wcześniej uzgodnił z Putinem sposób unicestwienia prezydenta Polski?.Paaaaatologia! W Polsce nie ma tradycji zabójstw politycznych od czasu Gabriela Narutowicza, którego za zgodą i aprobatą Kościoła katolickiego zastrzelił w Zachęcie wynajęty przez prawicę Niewiadomski. Ponadto pani Fotyga, jako "rzeczywisty" znawca polityki zagranicznej powtarza po swoim pryncypale, który w pierwszej kolejności powinien zaklepać sobie wizytę u dobrego psychiatry, że Polska to kondominium rosyjsko-niemieckie, a Putin kraj nad Wisłą, ze względu na swoje wpływy nazywa priwislińską kolonią. Tusk winien, miast ściskać się z prezydentem Rosji stać na baczność przy szczątkach Lecha Kaczyńskiego w błocie. Z tego uścisku z Putinem już się Donald Tusk nie wywinie. Boję się, że pani Fotyga z tej głupoty też się już nie wywinie. Zbyt duże spustoszenie w jej mózgu, zbyt bardzo się naćpała objawami obsesji Jarosława.


.......................................................................................................................................................................
Na drugim, jakże honorowym miejscu widzę pisowskiego Sherloca Holmesa czyli Macierewicza. To postać z horroru. Co tenże paranoidalny "młodzieniec", samozwańczy szef komisji "od niczego" nie nawymyśla. By się utrzymać na tym idiotycznym stanowisku, żerującym na traumie rodzin zabitych w katastrofie lotniczej, Macierewicz, korzystając z radyjka maryjnego Rydzyka plecie głupoty, wprost brednie, które to mają na celu wykluczyć prawdziwe, głoszone przez śledczych przyczyny smoleńskiej katastrofy i zaszczepić blisko połowie Polaków przekonanie, że samolot został strącony za pomocą różnych, wymyślonych przez technikę posowiecką sposobów. Sam osobiście zasłyszałem w pewnej poczekalni taką oto rozmowę dwóch już dość wiekowych pań:

- A słyszała pani co ludzie mówią na temat tego samolotu ze Smoleńska?. Podobno ruskie do strącenia wykorzystali cuś takiego, co to przywieźli aż z księżyca.
- Chyba się pani przesłyszała, moja kochana, przecież ruskie nie byli na księżycu, tylko jakiś pies.
- Pani, ja tam wierzę, że oni tam byli, przecie opowiadać się nikomu nie będą, jak to ruskie.


......................................................................................................................................................................

Na wyjątkową perełkę zasługuje w tym tygodniu parlament, który w jednym czasie pracował nad ustawą dotyczącą likwidacji sklepów z dopalaczami. Czas najwyższy, bo podobno nasza młodzież mogła już nabywać te śmieci w 1200 sklepach na terenie całej Pomrocznej. Pomrocznej, bo oto w innej sali sejmowej, inny skład poselski pracował nad ustawą zezwalającą naszym obywatelom na legalne pędzenie bimbru, czyli spirytusowego śmierdziela, który poprzez zawartość w nim trujących fuzli stanowi nie mniejsze zagrożenie zdrowia, a nawet życia. Podobno każdy z nas będzie mógł od nowego roku napędzić do własnego użytku 20 litrów C2H5OH. Kto mi odpowie na pytanie: Jakiż cel ma uchwalenie tego typu ustaw. Ponad połowa polskiego społeczeństwa kładzie się spać jeżeli nie kompletnie pijana, to przynajmniej na rauszu. Wyobrażam sobie, jaka cześć społeczeństwa zdolna będzie samodzielnie trafić do łóżka (niekoniecznie swojego) przykładnie realizując postanowienia naszego, namaszczonego przez kapłanów z ambony poselstwa. Ciekawe, czy taka ustawa spodoba się właśnie Kościołowi, ale o ile się domyślam, to większych protestów nie należy się spodziewać, bowiem pijany polski samiec jest bardziej aktywny prokreacyjnie, a przecież o to wszystkim sukienkowym chodzi. Ludzie!, 30% Polaków żyje w skrajnej nędzy, często w pijackim widzie. Za miskę zupy z Caritas obrabia gospodarkę proboszcza. Teraz zacier spirytusowy wyprodukuje z byle gówna, a po spożyciu zagłosuje na "socjalną" partię, głoszącą prawo i sprawiedliwość. Legalnie, po bożemu.


.......................................................................................................................................................................
Jako ostatnia perła z szamba, jawi mi się posiedzenie Komisji Europejskiej z udziałem europosłów polskich, w sprawie dopuszczalności aborcji na życzenie, we wszystkich krajach Wspólnoty. Temat ten polskich posłów wywodzących się z PiS i PO wpędził w ogromny popłoch. Ci nasi brukselscy wybrańcy, pobierający m.in. z naszych kieszeni 40 tysięcy złotych pensji podstawowej miesięcznie, plus diety, oraz zwrot kosztów za podróże, czyli ca 60 tysięcy złotych, siedzą tam dla samego pierdzenia w stołek, bowiem rzadko który potrafi publicznie zabrać głos w obcym języku. Dlatego zasadniczo nie wypowiadają się. Popłoch ów udzielił im się z powodu kłopotów, w jaki sposób uzasadnić zebranym zakaz aborcji w Polsce, w oparciu o racjonalne argumenty, przedstawiając je akurat po angielsku. Raz, że polskie prawo wobec europejskiego nie trzyma sie kupy, a po drugie w jaki sposób przekonać Europę, że w Polsce tylko ksiądz ma rację. A skoro ksiądz ma rację, to również namaszczony przez niego niejaki Gowin, Niesiołowski, Raś, oraz cała zgraja pisowska też.


......................................................................................................................................................................
Na koniec czysta perła. Pan Kazimierz Kutz, wybitny reżyser i pisarz (czytałem Jego dwie książki) opuścił Platformę Obywatelską, popierając Stowarzyszenie Palikota. Jako argument swej decyzji uznał, że nie może przynależeć do partii dewotów jakimi postrzega Gowina i Niesiołowskiego, którzy porównali Go z Macierewiczem i Ziobro. Ma chłop ambicje szkoda, że uruchomił je tak późno.


Uśmiechnij się:

-Według ostatnich sondaży, 40% polskich nastolatków optymistycznie patrzy w przyszłość. Pozostałe 60% nie ma pieniędzy na narkotyki.




niedziela, 3 października 2010

PANIE ANTONI, MY TEŻ MU DZIĘKUJEMY



Też dołączam się wraz z najbliższą rodziną i przyjaciółmi do podziękowań za spektakl jaki dzięki panu Palikotowi obejrzała cała Polska. Pierwszy taki odważny w treści, pierwszy taki spontaniczny w zainteresowaniu i bezpośrednim udziale samo zaproszonych. Ta sala (Kongresowa) w swojej historii gościła różne' zbiegowiska". Najczęściej o charakterze partyjnym z specjalnymi mandatami uczestnictwa. Tym razem "Kongresówka" mieszcząca cztery tysiące osób wypełniła się do ostatniego fotela tymi, którzy zapragnęli czegoś nadzwyczaj, jak na polskie warunki nowego. Reszta, ponad tysiąc osobowa grupa chętnych Palikotowi musiała zostać przed drzwiami Pałacu. Dzisiaj od rana czytam komentarze i słucham wypowiedzi polityków z różnych ugrupowań, od prawa do lewa. Co oczywiście w ich wypowiedziach zatrważa?. Strach!!. Tak, strach przed spadkiem notowań na rynku wyborczym, bo nie ulega wątpliwości, że Palikot uskubie Tuskowi wiele punktów, bo ośmiesza PiS w jej grajdole przykościelnym i zakażonym rakiem nienawiści do sąsiadów Polski, bo protestuje przeciw temu, by wielkie pieniądze subsydiowane na partie wydawać m.in. na reklamę nic w polityce nieznaczącego PSL, bo ośmiesza ślamazarne działanie lewicy, przy okazji zarzucając jej przymilny stosunek do Kościoła w czasie wejścia Polski do Unii, przy jednoczesnym całkowitej akceptacji tego aktu przez papieża Polaka. Tak, bardzo dziękuję za cały referat programowy szefa Stowarzyszenia. To był miód na serce milionów Polaków. Tych Polaków, którzy z całkowitą rezygnacją nie uczestniczyli dotychczas w wyborach, a jednostkowa ich obecność przy urnach była spowodowana niechęcią do rządów PiS. Wybieraliśmy mniejsze zło, jak to się ostatnio zwykło powiadać. Program, który ma przyświecać tworzącej się partii Janusza Palikota wyprzedza nawet to co zdarzyło się w Hiszpanii. Rzecz w tym, czy znajdzie się aż taka siła w społeczeństwie, która wybierając posłów Palikota zdolna będzie jednocześnie zrealizować zapowiadane, rewolucyjne wręcz postulaty. Bo nie oszukujmy się, o ile komuś bardzo się podoba postulat który mówi, że należy zrównać pensje mężczyzn i kobiet oraz zaprzestać płacić na emerytury księży, o tyle może być zniesmaczony, jako wierny katolik zapowiedzią dopuszczalności przerywania ciąży i darmowych środków antykoncepcyjnych. Może tak być. Widać to już w wypowiedziach dziennikarzy, którzy jak jeden mąż, z małą odchyłką krytykują Palikota. Widać tu jak bardzo media są powiązane z partiami politycznymi. Ja wzorem pana profesora Antoniego Kopffa, który na swoim blogu dziękuje panu Januszowi, czynię to samo. Niedawno na temat zamiarów Palikota pisałem na swojej stronie (tekst przedrukowany w Angorze z dnia nr 39, z dnia 26.09). Wypowiadałem się, że jeżeli przynajmniej połowę postulatów uda się Mu zrealizować to będę klaskał przy otwartym oknie co godzinę, a szczególnie na Anioł Pański. Jednocześnie bardzo sceptycznie patrzyłem na to, czy Palikotowi starczy sił na realizacje zapowiedzi. Dalej bardzo wątpię, ale przynajmniej wydarzenie owo mile mnie połaskotało. Ileż nienawiści dla tego odważnego (jeszcze posła), który zorganizował ten założycielski spektakl, za własne pieniądze, wyrażają jego koledzy z ław poselskich różnych partii. Fakt, w tej emocji padły tam może i zbyt mocne słowa, jak chociażby o partii Tuska jako dupowatej ciotce, o chorym z urojenia człowieku startującym na najwyższy urząd, o starych zniedołężniałych prykach w osobach Pawlaka, Kaczyńskiego, a nawet jego dotychczasowego przyjaciela Tuska, o Napieralskim jako plastusiu, zbieraczu grzybów, którego partię zamierza zresztą zniszczyć, czy też o nadmiernych brzuchach biskupich. Ale w gruncie rzeczy wszystkie te słowa wypowiedziane w atmosferze emocji mają swoje uzasadnienie w realu, tak jak wypowiedź pani Manueli Gretkowskiej, że ci co przybyli do Sali Kongresowej to uciekinierzy z tej Polski, która pozostała poza tą salą. Dzisiaj, w dniu następnym po wydarzeniu, politycy typu Niesiołowski, Girzyński (obaj z przeciwnych obozów), Żelichowski, a nawet Wenderlich , próbują na siłę nas przekonać, że Palikot to tylko zjawisko rozrywkowe, a ci młodzi ludzie, którzy wypełnili Salę Kongresową na pewno to potraktowali jak występ dobrej kapeli muzycznej. Otóż nie!. Cała impreza miała bardzo poważną i nastrojową oprawę, której może pozazdrościć każdy przywódca partyjny, a inauguracyjny referat wygłoszony przez Organizatora wywoływał burzę oklasków i przeciągające się aplauzy. Przykro bardzo słuchać niby poważanych dinozaurów z sal sejmowych, którzy za nic mają słowa ludzi uczonych, mających wielkie osiągnięcia w sferze społecznej jak prof. Środa, reż. Kazimierz Kutz, czy też pisarka Gretkowska, że to nic nie znaczące bajdurzenia. Czas przewietrzyć Sejm z podobnych podstarzałych profesorów od robactwa i innych unurzanych w interesy z Kościołem. Bo poparcie ze strony Kościoła tego czy innego polityka jest interesem nagannym.

Krótko reasumując: Tym co oglądali na żywo wydarzenie transmitowane przynajmniej częściowo przez tvn24, (bo wypowiedzi delegatów nie były już śledzone przez telewizję), pozostanie ono długo w pamięci jako ten rodzynek w cieście już mocno zatęchłym jakim pozostaje dzisiejsza Polska okraszona jakże kwaśnym łojem w osobach Radziszewskiej, Gowina, Kaczyńskiego i wielu innych przydupasów kleru. Mieliśmy dzień dobrych wiadomości, bowiem obok imprezy pana Palikota, wczoraj zamknięto co najmniej połowę "legalnych" sklepów z dopalaczami, czyli dla zdrowo myślących, poprzez proste asocjacje, po prostu z narkotykami.
.......................................................................................................................................................................
Uśmiechnij się:
1. Co sie stało szeregowy Kowalski, z czym do mnie przychodzicie?
- Panie kapitanie, przyniosłem wniosek na przepustkę.
- Wstawcie do lodówki.
2.Komplement dla garbatego:
- Równy z ciebie gość.

NA MARGINESIE MADRYCKIEJ KONFERENCJI

Czytałem, słyszałem (wierzę, że to prawda), iż służby kwatermistrzowskie w Wojsku Polskim wydały zarządzenie, że w   soboty i niedziel...