sobota, 31 stycznia 2015

PÓŁMÓZGI W NATARCIU



Ostatnio bardzo poważna prasa polska donosi, że sąd utrzymał w mocy wyrok na kiboli warszawskiej Legii. Bekną oni za okrzyki "Hamas, Hamas, Żydzi do gazu", itp. „subtelności”. Będą swą głupotę odpracowywać m.in na rzecz Gminy Żydowskiej a ponadto przymusowo - i to jest ewenement - obejrzą film Izabeli Cywińskiej "Cud purynowy". To jest opowieść o rodzinie kibola, która dowiaduje się, że ma żydowskie korzenie i możliwość uzyskania spadku, pod warunkiem przejścia na judaizm. Wyrok jest prawomocny. Trochę szkoda, bo gdyby nie, może dałoby się jeszcze kazać kibolom obejrzeć film Andre Singera "Ciemności skryją ziemię" o wyzwalaniu niemieckich obozów koncentracyjnych. Polska telewizja pokazała ten film trzy dni temu. Wstrząsający. Każdy powinien go zobaczyć. Proszę polować, ponoć mają być powtórki m.in na kanałach TVP Historia i TVP Kultura. Ja po raz drugi nie obejrzę. Przyoszczędzę sobie resztki zmagazynowanych w moim już nieco niestety skołatanym serduszku wzruszeń. Piekło, choćby pokazywane w kilkadziesiąt lat później piekłem pozostaje. Sądzę, że podobnie bym reagował na obrazy pokazujące dokumentalny armagedon sprzed stu, a nawet tysiąca lat. No ale to ja i moje najbliższe otoczenie. Ciekaw jednak jestem jak zareagowałaby hołota, którą ktoś przed laty nazwał kibolstwem, ewentualnie prostackimi półmózgami, szumowinami lub grubokarcznym bydłem, nie obrażając oczywiście bydła, bo jako ten, który urodził się na wsi, otaczam szacunkiem stworzenie, często wywiązujące się z roli jedynego żywiciela rodziny. Nie wiem czy ich to cokolwiek nauczy, czy są w stanie mentalnie zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi.

Dlaczego zamiast odsiadki w polskich kazamatach, w celach pięcioosobowych (razem z recydywą) mają się rozwalać w wygodnych, kanapowych fotelach sali kinowej by pod przymusem oglądać filmy. No nie wiem doprawdy czy to coś da, bowiem ich chamskie ego zostaje raz do roku mocno podbudowane na zlocie pielgrzymkowym przed obrazem Najświętszej Panienki w Częstochowie. Tam w atmosferze mocno politycznie modlitewnej ładują swoje akumulatory na cały sezon rozgrywek piłkarskich, by na ustawkach, albo po ostatnim gwizdku sędziego pod przywództwem np. Starucha (ich guru) powoli rozładowywać swoją energię, czyniąc krzywdę i zniesmaczenie otoczeniu, bo doszło już do tego, że odnotowujemy napady na infrastrukturę kolejową. Energię poświęconą przez samego przeora klasztoru ostatnio rozładowali właśnie na pociągu pasażerskim ralacji Elbląg-Gdynia, pozostawiając jeno zgliszcza. Oni muszą mieć wroga, a nienawiść do niego jest dla nich zaszczytem. Spotkałem się z ich naczelnym mottem że, kibole to jedyna siła w tej chwili w Polsce ,która może przywrócić nam „niepodległość”!!! Poza nimi są CI ONI ,czyli okupant żydowski, emeryci i renciści. Reszta Polaków zdolnych do walki, (tej ich walki), którą oni uprawiają, niestety wyjechała za chlebem z kraju. Na zdrowy choćby częściowo rozum, czy takie hasło ma coś wspólnego z dorosłością potwierdzoną świadectwem ukończenia tylko szkoły podstawowej?. NIE!. Toć to nie tylko aberracja, ale całkowicie wypłukany umysł. Hitler przed dojściem do władzy też udawał, że nie ma nic wspólnego z bandytami w brunatnych koszulach. Dopiero gdy oficjalnie został wodzem rozwiązał ten problem przy pomocy długich noży (nie mylić z maczetami). Stare łacińskie przysłowie mówi że kto mieczem wojuje, od miecza ginie (Qui gladio ferit, gladio perit), ale czy oni są zdolni zrozumieć tę sentencję?.

Ktoś może mi zadać pytanie: człowieku, skoro podjąłeś ten temat, to może wiesz, może jesteś zdolny wskazać polskim władzom prewencyjnym jak wyjść z tego bagna?. Otóż niestety nie wiem. Wiem natomiast, że z podobnym bagnem poradzono sobie w Anglii i Włoszech, bo akurat w iście piłkarskiej Hiszpanii nie spotyka się podobnego kibolstwa. Popytajcie ich. Zdobądźcie się na dotację prawdziwej policji i prawdziwego sądownictwa. Nie wszystkie grosze muszą iść na budowę ŚOB, oraz klasztor Jasnogórski, akurat udzielający błogosławieństwa polskim hordom Hunów.
 
Fotki od góry:
1.Kibolska pielgrzymka na Jasną Górę.
2.Ks. Wąsowicz, duszpasterz kiboli
3.Mściwe zgrupowanie.


poniedziałek, 26 stycznia 2015

BOLI NAS NA WŁASNE ŻYCZENIE

MIMO CIĄGŁYCH PROTESTÓW POLSKIEJ DYPLOMACJI, AMERYKAŃSKA STACJA TV CNN NADAŁA PROGRAM Z OKAZJI 70 ROCZNICY WYZWOLENIA OBOZU OŚWIĘCIMSKIEGO PODAJĄC ŻE BYŁ TO POLSKI OBÓZ ZAGŁADY.TRZEBA BYĆ BARDZO ZŁOŚLIWYM BY TAK TWIERDZIĆ.   
Ale nie ma się czemu dziwić. My sami uczestniczymy w tym nikczemnym procesie, który nosi imię „fałsz. ", czyli przepisywanie historii Europy do aktualnych potrzeb rządzących elit". Jeśli polski minister SZ twierdzi, że Oświęcim został wyzwolony przez Ukraińców a Rosjanie nie mają z tym faktem nic wspólnego i że Ukraina to polska kolonia, to dlaczego Zachód nie może także po swojemu traktować tego elementu historii...Trzeba jeszcze trochę poczekać i okaże się ,że wszystkie zbrodnie zostały popełnione przez Polaków, że Bandera i ukraiński nacjonalizm to wymysł KGB i polskich nacjonalistów itd..Kto pod kim dołki kopie ten w nie później sam wpada...Jak będziemy tak dalej postępować to mamy wszelkie szanse w niedalekiej przyszłości stracić wschodnią Polskę w ramach tezy Ukraina do Sanu, a Śląsk, który w niemieckiej mentalności do tej pory postrzegany jest jako utracone niemieckie ziemie powróci z powrotem w ich ręce. Jeżeli brak pragmatyzmu i idiotyzm naszych polityków będzie się rozwijał w takim tempie to Polska jako Księstwo Warszawskie jest absolutnie realnym scenariuszem. Tak, tak panie ministrze Schetyna i wszyscy pseudohistorycy, najczęściej absolwenci uczelni katolickich, którzy bla, bla, blacie np. w TV.
Dzisiaj historie dopasowujemy wyłącznie do potrzeb rządzącej blisko 20 lat prawicy. Aby mózgi młodego pokolenia nasączyć wygodnym dlań pierwiastkiem odpowiadającym ich przekonaniom stworzono ku temu instytucję, zwaną IPN. Niektórzy nazywają ją Instytutem Polskiej Nienawiści. Tu obok często fałszywych oskarżeń niewinnych a niewygodnych im ludzi, powstają dzieła, które twierdzą że: w Powstaniu Warszawskim walczyły tylko oddziały AK. ani słowa o innych wojskowych organizacjach, czy też polskich żołnierzach 1 Armii WP gen. Berlinga, którzy w dramatycznych okolicznościach przepływali Wisłę by dołączyć do Powstańców. Że Akowcy traktowali Żydów po partnersku i ich nie zabijali w żadnych okolicznościach. Że nie strzelali do partyzantów wyznających prawosławie.(rzeź wozaków na Podlasiu), Że tzw. Żołnierze Wyklęci (zwani przez wielu żołnierzami przeklętymi) nie zabijali polskiej biedoty przyjmującej ziemię po parcelacji majątków pańskich w wyniku zapisów PKWN. Że nie napadali na posterunki i nie zabijali pełniących tam służbę milicjantów. Że Armia Czerwona zwana przez IPN sowiecką, nie wyzwoliła Polski spod okupacji niemieckiej, zaś Polska padła ofiarą następnej okupacji. Jedynie polski żołnierz walczący u boku Andersa wart jest szacunku. Reszta to polskojęzyczni żołnierze ruscy. Po odzyskaniu pełnej niepodległości po roku 1989, powstało ponadto wiele instytucji, na czele z parlamentem, których priorytetem jest obrzydzanie nam Polakom sąsiada ze Wschodu. Media pokazują na okrągło wyłącznie złe informacje z obszernego kraju, Rosji. Tak oto doprowadziliśmy do wrogości względem siebie narodów Rosji i Polski przy okazji krzywdząc materialnie tysiące polskich rolników i innych producentów żywności, jako że Rosjanie w odwecie wstrzymali z Polski cały import.(jakże wielki import). Fakt, pamiętamy z historii o bezmiarze cierpień zadanych naszym rodakom na Wschodzie przez Armię Czerwoną. Pamiętamy też krzywdy wyrządzone nam przez Ukraińców. Potrafimy jednak ważyć krzywdy jedne i drugie. Z rąk ukraińskiej UPA doznaliśmy wyjątkowego bestialstwa (ok.300 tysięcy zamordowanych bestialsko siekierami niewinnych rodaków),. Od sowietów (ok.20 tysięcy zamordowanych strzałem w głowę niewinnych oficerów w Katyniu, plus wywózki na Sybir). Dzisiaj z powodu nienawiści do Rosjan nie czujemy jakoby żadnego żalu do morderców z Ukrainy. Rosjanie kilkakrotnie zdobyli się na słowa przeprosin, zaś Ukraińcy nie pisnęli nawet słowem. Nawet w obecności polskich polityków śpiewają pieśni bojowe UPA, oraz budują im pomniki chwały. To nam nie przeszkadza okazuje się. Dlatego nie dziwię się, że świat przywykł do twierdzenia, iż obóz zagłady w Oświęcimiu Brzezince to dzieło Polaków, tym bardziej, że nie jest już tajemnicą, że w czasie wojny i zaraz po niej wielu naszych rodaków dla korzyści materialnych rzeczywiście zabijało Żydów. Często tych ukrywanych przed hitlerowcami, dopóki nie skończyły się Żydom kosztowności którymi się opłacali.

Nie masowe, ale takie przypadki były. O tym piszą nie tylko historycy, ale też literaci. Sami jesteśmy sobie winni opinii wyrażanej przez różne media i nie tylko, bo nawet prezydent USA Obama wyraził się podobnie o obozie KL Auschwitz Birkenau w momencie wręczania wysokiego odznaczenia Polakowi. TAK OTO MAMY PEŁNĄ ODPOWIEDŻ NA PYTANIE: DLACZEGO ŚWIAT TAK UPARCIE NAM PRZYPISUJE OBOZY ZAGŁADY.
 
Fotki od góry:
 
1. Obok dorosłych, tysiące zagazowanych dzieci.
2. Zbrodniarze w komplecie

sobota, 24 stycznia 2015

PIGUŁKA NA GŁUPOTĘ (PILNE)



Medycyna obdarzyła nas, ludzkość wieloma zdobyczami farmakologicznymi zapobiegającymi lub uśmierzającymi bólowe dokuczliwości spowodowane wszelkiego rodzaju schorzeniami, bowiem jesteśmy jako stworzenia żywe w jakimś tam sensie ułomni. Mamy więc pigułki przeciwbólowe. Mamy pigułki zapobiegawcze malarii i innym epidemiom powodowanym środowiskiem geograficznym, mamy w końcu pigułki zapobiegawcze niechcianej ciąży pt. PRZED, a ostatnio w Polsce, a w świecie cywilizowanym dużo wcześniej .. PO.
EllaOne, bo ten produkt medyczny mam na myśli, to produkt antykoncepcyjny przeznaczony do stosowania w przypadkach nagłych, np. gdy stosowana antykoncepcja PRZED zawiodła. Środek został dopuszczony do obrotu w UE w 2009 r, a więc już od 6 lat Europa korzysta z tej zdobyczy, oczywiście poza polskim murzyństwem, że się wyrażę słowem Marszałka Sikorskiego. Substancja czynna preparatu łączy się z receptorami progesteronu - hormonu, który wpływa na wystąpienie owulacji i przygotowanie wyściółki macicy do przyjęcia zapłodnionej komórki jajowej. Działając na receptory progesteronowe (mądre słowo), preparat zapobiega ciąży, głównie zapobiegając owulacji lub opóźniając ją. Unia Europejska kierując się nawałnicą wyroków sądu w Strasburgu w sprawach dotyczących Polski, gdzie co druga sprawa dotyczy wszelkiego rodzaju zakazów i nakazów kościelnych, postanowiła wydać obligatoryjny „dekret” o dopuszczalności sprzedaży w aptekach tejże tabletki . Okazuje się, kolejny już raz, że w Polsce, w tej upstrzonej figurkami przeróżnych prawdziwych i nigdy nie istniejących świętych jest inaczej. Tutaj nawet nakazy Unii, do której wchodziliśmy prawie na kolanach, najpierw muszą być obwąchane przez biskupów zanim wydalą oni swoje stanowisko zwane stanowiskiem episkopatu. Oczywiście stanowisko bezapelacyjnie popierane przez prawicę, wciąż liczącą na wzajemność polityczną. Polska to kraj głupoty, której symbolem jest Bogdan Chazan. To bohater episkopatu, Stowarzyszenia Lekarzy Polskich oraz Cezarego Pazury i Jerzego Zelnika, bo w imię wiary w katolickie gusła złamał świeckie prawo. Zatem rząd polski, który przywykł do lizania odbytów biskupich, aby zbytnio nie tracić twarzy w Brukseli wymyśla przeróżne przeszkody formalne, by np. na owe tabletki lekarz wydawał recepty ( wiadomo że połowa lekarzy, to ci co to podpisali klauzulę sumienia), a to by taka tabletka mogła być ostatecznie zakupowana (oczywiście na receptę) przez kobietę powyżej 18 roku życia, gdy też wiadomo, że lekarz ginekolog rozmawiać może z młodą pacjentką tylko w obecności matki (opiekunki). W końcu wymyślili nasi obrońcy moralności cenę zaporową za jedną pigułkę 140 złotych, a przecież nie jest tajemnicą, że młodzież polska pobierająca aż do dorosłości nauki religijne w szkole, mimo otrzymanego chrztu, przyjęcia pierwszej komunii oraz bierzmowania pieprzy się na potęgę nie tylko na tzw. imprezach (dawniej prywatkach), dyskotekach, ale też w najbardziej niechlujnych krzakach i kiblach. Po prostu jak przysłowiowe króliki, o czym wspominał ostatnio papież Franciszek, w czasie powrotu z Filipin. A w końcu w czym rzecz do cholery?.
Przecież taka pigułka, gdyby nie była aż tak droga mogłaby uchronić od wielu przykrości i wstydu córki zgwałcone przez bogobojnych ojców, zgwałcone dziewczyny i kobiety podczas powrotu z pracy przez odludzie. Mogłaby w końcu zapobiec zajściu w ciążę tym, których nie uratowała prezerwatywa przebita igłą przez aptekarkę, działaczkę kółka różańcowego. W końcu może być pomocna rozpustnym księżom, szukającym uciechy między kolanami u co atrakcyjniejszych, a nieostrożnych parafianek. Jedyna pociecha to ta, że akurat stać ich na zakup pigułki choćby w potrójnej cenie. Biedak nie kupi, biedak się rozmnaża jak królik, o czym właśnie powiedział Franciszek, a wypaczył red. Terlikowski. Samo dobro, powtórzę zatem. Mnie osobiście ten problem nie dotyczy. Mam takowy rok urodzenia, który najczęściej można spotkać na tabliczkach nagrobnych wszystkich polskich cmentarzy. Ktoś powie, że w tej sytuacji nie powinno mnie to interesować, no ludzie!!!. Mam wystarczające wykształcenie i tzw. oczytanie, by na równi z całym społeczeństwem przeżywać los własnej ojczyzny i jej mieszkańców. Stwierdzam zatem, że jako społeczeństwo poprzez katolickie zabobony i gusła jesteśmy krzywdzeni. Na tle Europy jesteśmy obywatelami drugiej albo trzeciej kategorii i to nie tylko poprzez upośledzenie materialne, ale też mentalne. Tak sobie myślę, że w ramach troski o każdego członka Unii Europejskiej, najlepsi medycy mogliby wynaleźć pigułkę na głupotę polską, którą medycznie stawiam na równi z chorobą filipińską. A może i ebolą.

sobota, 17 stycznia 2015

PKT. 8, PEDOFIL DUCHOWNY



"Pedofil duchowny – jedyny gatunek pedofila, który nosi długą, czarną suknię zamiast typowego cywilnego stroju pedofila. Najczęściej występuje w kościołach i kaplicach. Jego ofiarami są przeważnie ministranci. Jest to wyjątkowo niebezpieczny rodzaj pedofila, gdyż jest całkowicie ponad prawem, a także ma zapewnioną ochronę polityków prawicowych. Nie można mu nic zrobić. Co ciekawe, również imamowie chętnie stają się pedofilami, tym bardziej, że prawo koraniczne technicznie na to zezwala. Tu ze względu na ochronę polityków lewicowych i unijnych jeszcze mniej mu można zrobić". Tyle Wikipedia.
O pedofilii w polskim Kościele pisałem wielokroć. Każda moja wypowiedź podparta była źródłem, najczęściej prasowym lub wyemitowanym przez radio lub telewizję. To temat morze, a ponieważ w Polsce jest bardzo trudno upublicznić pedofilię w Kościele w odróżnieniu od innych, także katolickich (chrześcijańskich) krajów, a ponadto to, że problem dotyczy mojej ojczyzny, przeto czepiam się akurat „naszych” księży pedofilów.
Wikipedia podaje, że nasz piękny świat jest zaśmiecany przez osiem gatunków tego zjawiska. Mnie interesuje akurat ten gatunek zwany pedofilem duchownym pod numerem osiem. Pedofil duchowny rozkwita pod sutanną kleryka, wikarego, proboszcza, kanonika, prałata, biskupa, a nawet arcybiskupów. Przedstawicielem tej ostatniej grupy jest nasz polski góral z urodzenia, abp Wesołowski Józio (jakże podhalańskie imię). O nim wspomnę jeszcze w dalszej części mojego felietonu. Dzisiaj chcę unaocznić polskiemu jakże katolickiemu społeczeństwu jak wyglądają, co porabiają i co czynią, a nawet jak czynią pedofile misyjni. Rzecz w tym że ostatnio zakupiłem książkę ofiary pedofilii misyjnej, która po wielu latach zamknięcia w sobie zdołała się otworzyć po długotrwałej namowie, a swoje „doświadczenia” z pedofilami umieścić na stronicach opowiadania.. Książka autentyczna, prawdziwa, z dowodami utrwalonymi na jej młodych nóżkach, na jej porozrywanej pochwie, na jej uszkodzonej jamie ustnej, które to rany pozostały na ciele i w mózgu do późnych lat. Sprawa dotyczy misji chrześcijańskich w Ameryce Południowej (Boliwia), ale też w Afryce. Okazuje się, że duchowni wysyłani tam przez władze Kościoła chętnie oddalają się z krajów cywilizowanych, gdzie prawo stanowi prawo, bo tam akurat mogą wyzywać się seksualnie zgodnie z przysłowiem hulaj dusza piekła nie ma. Oczywiście że dla nich piekła nie ma, bo w nie nie wierzą. Wątpię też czy Wesołowski w nie wierzył, bo jako stary cap sutannowy zdawał sobie sprawę, że raj dominikański tu na ziemi niedługo się skończy i zgodnie z jego wiarą trzeba będzie stanąć przed Stwórcą. JPII nadając mu szlify dostojnika kościelnego w wyjątkowo szybkim tempie, nie spodziewał się co to wyrośnie z tego góralskiego ancymonka., chociaż?, skoro mu nie przeszkadzały zbrodnie Maciela?!.Ale, ale, jako pedofil duchowny wysokiej rangi nie siedzi w areszcie jak każdy „porządny” pospolity cywilny pedofil, a używa w dalszym ciągu podniet na widok spacerujących po Rzymie dzieci. Ślini się ta kreatura na widok dziewczynek, a jeszcze bardziej chłopców, bo właśnie dzieci płci męskiej uzdrawiali go orgazmistycznie. Tu powrócę do książki Christiny Krusi pt. RAJ BYŁ MOIM PIEKŁEM. To historia kobiety, która jako dziecko była brutalnie molestowana i gwałcona przez misjonarzy. Właśnie jako dziecko spędziła wraz z rodzicami pracującymi na misjach w Boliwii kilka lat na przełomie wieku XX i XXI, a więc niedawno. Tam w dżungli, bez prądu i wody pitnej, otoczona brudem, robactwem i kąśliwymi insektami, wśród Indiańskich dzieci pobierała jako dziecko nauki w prowizorycznej szkole, modliła się w prowizorycznym kościele, pomagała matce w prowadzeniu gospodarstwa. Ojciec jako tłumacz biblii nauczał Indian prostych prawideł cywilizacji, matka także oprócz prowadzenia domu, oraz rodzenia kolejnych dzieci nauczała miłości do Chrystusa, bowiem jak wiadomo każdy odłam chrześcijaństwa ma swoją ideologię opartą na Chrystusie. Od katolicyzmu więc po odłamy protestanckie jak Kościół Zielonoświątkowy, Adwentyści Dnia Siódmego, Chrześcijanie Baptyści, Metodyści i wiele innych (szczególnie z USA), Wszystkie powiązane ze sobą ekumenią. Zgodnie z biblijną nauką Jezusa są zobowiązani do nauczania „dzikich” i zaszczepiania im swojej religii co się oczywiście zwie prozelityzmem. Okazuje się, że pedofilia duchowna nie jest przywiązana do jednego wyznania. Takowe zboki wiją swoje gniazdka w każdym chrześcijańskim wyznaniu religijnym. Nie należy tych zbrodni przypisywać tylko katolicyzmowi, aczkolwiek akurat ta religia dzięki liberalnemu podchodzeniu do pedofilii papieża Polaka, (nakazywał biskupom utajniać te zbrodnie), nagromadziła najwięcej zboków. Książka Christiny Krusi ( Szwajcarka) wydana jest w każdym liczącym się na świecie języku. Obywatel tego świata sięgając po tą dramatyczną i tragiczną w treści książkę, dowie się w jaki sposób autorka jako dziewczynka ośmioletnia została brutalnie zgwałcona przez starego misjonarza w dole cmentarnym. Zbrodniarz następnie rozerwane wargi sromowe zatkał jej papierem toaletowym. Mimo, że miała zalane krwią nóżki (umyła je w jeziorku) nie potrafiła poskarżyć się matce, bo została wcześniej nożem naznaczona jako ta wybrana przez Boga do zbawienia Indian. Czytelnik dowie się też, jak bardzo zwierzęco inny misjonarz (dyrektor szkoły) postąpił z nią gdy napadła go chuć na seks oralny. Jak inni misjonarze zmuszali to dziecko do nie tylko brania do ust brudnych członków w wychodku, ale jak wpychali jej głowę do otworu z fekaliami i gwałcili ją analnie.
Autorka m.in. opisuje przypadek, kiedy pod jeden wieczór została złapana przez któregoś z misjonarzy i zaciągnięta na cmentarz. Chodziła nań często z koleżanką, bowiem zakopywano tam niemowlęta poczęte przez Indianki (śmiertelność dzieci była bardzo duża, dzieci poczęte zapewne ze spermy misyjnej). Zobaczyła tam jednego z misjonarzy, który trzymał na ręku żywe niemowlę indiańskie. Zobaczyła że misjonarz w pewnym momencie wyjął scyzoryk i ponacinał ciałko dziecka. Następnie do naczynia utoczył krwi, którą sam najpierw pił a następnie polecił jej wypić. Wmawiał jej, że jest to pierwsza komunia. Ona się broniła i trzęsła ze strachu, na nic to jednak się nie zdało. Misjonarz złapał ją za włosy i wlał jej do gardła utoczoną krew. Oczywiście niemowlę krzyczało, zaś ona zwymiotowała. Pół żywe dziecko rzucił do pustego grobu. Tak chyba rodził się satanizm, pomyślałem po przeczytaniu tego fragmentu książki. A więc satanizm jak i pedofilia swoje źródło ma w Kościele.
Obojętnie którym. W każdym razie chrześcijańskim. Autorka przez dziesiątki lat cierpiała psychicznie i była zindoktrynowana religijnie do tego stopnia, iż przez długi czas wierzyła, że świat tak powinien wyglądać. Dopiero po wielu latach, a więc ok. 2010, już po powrocie do Szwajcarii, przy gorącej namowie jedynej przyjaciółki postanowiła napisać książkę, która jest świadectwem tego okrucieństwa, mimo, że żyjący jeszcze zbrodniarze pedofilscy straszyli ją w listach nawet śmiercią. Najpierw swój pobyt w Boliwii, dzień po dniu opowiedziała na zjeździe ofiar pedofilii w USA, a potem przelała to na kartki książki. Gdy rozpoczęła studia, nie mogła sobie uzmysłowić, że Bóg w którego całym sercem wierzyła i obdarowywała zaufaniem pozwolił na to by Jego urzędnicy robili z nią to, co robili. Dlatego wyparła się wiary i przeklęła Go narażając się na ostracyzm ze strony członków Kościoła i jej rodziców. Namawiam czytelników o silnych nerwach do nabycia tej książki. To rzeczywiście dramat dwudziestego wieku. Sądzę, że podobne okrucieństwa dokonywane na dzieciach dzieją się nadal. Tam gdzieś w świecie nieucywilizowanym, gdzieś daleko od oczu świata. Tam właśnie chętnie jadą wykonywać misje religijne wszelkiego rodzaju swołocze w spodniach, ale też w sutannach. Za ich pobyt zwykle płacą zgromadzenia religijne, w przypadku katolicyzmu też. Rządy się dokładają. Wątpię, czy akurat dorzuca się Watykan, bo akurat rząd polski płaci wysłanym na misje księżom składki emerytalne, resztę dają wierni podczas zbiórek tacowych na misje. W Polskich więzieniach przebywa setki pedofilów, niestety najmniej sukienkowych, mimo że główny odsetek łakomych na pośladki chłopców lokuje się w Kościele. Papież Franciszek zapowiada skuteczną walkę z pedofilią, ale gdy czytam, że rzeczywiście Wesołowski jest otoczony ochroną kolegów kardynałów i nie może być wydany polskiemu sądownictwu, a przy tym nie można go osadzić w żadnym areszcie bo cierpi na anemię, czy tam jakoweś inne dolegliwości to zaczynam wątpić w te wynurzenia Franciszkowe. A Wesołowski może sobie polować na ofiary. Dołączy do niego zapewne niedługo inny pedofil duchowny ksiądz Gil, bo oni długo w więzieniach nie siedzą. Nie można kalać świętości, szczególnie w katolskiej Polsce. Już o to zadbał ich patron Wojtyła wydając dokument Crimen sollicitationis, w którym nakazuje biskupom na całym świecie utrzymywać w ścisłej tajemnicy wszystkie przypadki pedofilii księży. Konkluzja:
To niemożliwe, by tak zdegenerowana instytucja, która generuje podobne zachowania jej urzędników, która jedynie nastawiona jest na materialne branie i alegoryczne dawanie, mogła funkcjonować przy milczącej postawie współczesnego, mocno cywilizacyjnego świata. I ona, jak większość tego typu religii zaśnie, ale nie na zawsze, bo pojawi się następna. Tyle, że nie za naszych czasów, bo człowiek to lękliwa istota. Za życia boi się bandziorów, oszustów, zlodziei, zaś po śmierci piekła, o którym dowiaduje sie z obrazków i gróźb szamanów w kieckach.
Fotki od góry:
1. ks. gil pedofil nr 2 po Wesolowskim.
2. zły dotyk.
4.Kamienie młyńskie miela powoli, ale mielą.


środa, 14 stycznia 2015

FANATYCY I OSZOŁOMY


Gdy dzisiaj czytam wypowiedzi naszych niektórych biskupów oraz gorliwych katolickich dziennikarzy i polityków (typu Terlikowski czy Jaworski) czyli fanatyków spod znaku „misericordia”, którzy zioną nienawiścią do wszystkiego co obce, inne, liberalne,oraz postępowe (choć chętnie z tej niekatolickiej postępowości i liberalizmu korzystają w życiu prywatnym), to bez trudu potrafię sobie wyobrazić, jak zachowywali by się chrześcijanie gdyby cele wojen krzyżowych i inkwizycji realizowali dzisiejszymi środkami technicznymi. Włosy mi się jeżą, bo po prawdzie ludzkość by już raczej nie istniała. W tym miejscu warto przypomnieć wiernym katolikom szczególnie, że zbrodnie chrześcijan ubiegłych wieków dokonane przez Kościół katolicki na milionach obywateli Ameryki, Afryki i w wielu innych zakątkach świata przerastają ludzką wyobraźnię. Papieże nawoływali bandziorów z krzyżami na plecach do zabijania innowierców, a gdy ci go pytali kogo mają zabijać, mężczyzn, kobiety czy dzieci, papież odpowiadał: zabijajcie wszystkich, Bóg rozpozna swoich. Aliści to niby wydarzenia tak stare, że już w Watykanie mało ważne,ale lochy watykańskie skrywają dowody prawdy. No, komu się włosy nie jeżą, bo mnie i owszem!.W czasach mocno nowożytnych Ukraińscy nacjonaliści dokonujący rzezi na innych narodowościach, głównie Polakach. Znaleźli oni poparcie wśród kleru prawosławnego. Ci nawet sami dowodzili sotniami napastników. Arcybiskup greckokatolicki Andrzej Szeptycki czynnie wspierał nacjonalizm ukraiński oraz błogosławił formacjom faszystowskim. Z rąk ukraińskich nacjonalistów ginęli polscy duchowni. Masakry nie przeżyło 180 z nich, w tym klerycy i siostry zakonne. Wielu zamordowano w sposób wyjątkowo okrutny np. ks. Karola Barana przepiłowano na pół w drewnianym korycie. Innych zarąbano siekierami przy ołtarzu w czasie sprawowania liturgii, podobnie okrutne sceny działy się w Bieszczadach. W kilkadziesiąt lat później rewolucyjnego arcybiskupa Oscara Romero przyjaciela społeczności Salwadoru, zamordował fanatyk prawicowy podczas odprawiania mszy. JPII nie pojechał, a nawet nie wysłał delegacji na jego pogrzeb, bo abp miał zbyt lewicowe poglądy. A propos, dzisiaj po wielu latach banderowcy ukraińscy piszą prośbę do prezydenta Czech Milosza Zemana, by ten poparł zamiar uhonorowania Bandery, przywódcy UPA. Prezydent Zeman odpisując na list raczył im przypomnieć o dokonanych zbrodniach na Polakach, za które do tej pory nie przeprosili ani słowem, ba potomków zbrodniarzy uważają za dobro narodowe, a samym zbrodniarzom fundują pomniki. Jeszcze żyjącym bandytom przyznają wysokie emerytury. Tu trzeba jasno przypomnieć, że Juszczenko – czciciel Bandery został prezydentem Ukrainy przy poparciu wszystkich kół politycznych Polski z lewicą włącznie.
 
                    
Brawo Panie prezydencie Zeman, pisze internauta z Warszawy. A co na to wybitny historyk i od ponad 4 lat Prezydent Polskiej Rzeczpospolitej Bronisław Komorowski. To kto tu w końcu wypowiada się w naszym polskim narodowym, czy krajowym interesie. Wygląda na to, że nasz Pan Prezydent mimo dyplomu z uczelni katolickiej ma luki z wiedzy historycznej i zapomniał o pewnych bardzo istotnych wydarzeniach. Może powinien skorzystać z wiedzy jaką ma w tym temacie ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski lub mój nauczyciel historii z liceum w Świebodzinie Iwo Werszler, który z kolei przeżył rzeź wołyńską, pisze. Czy my dobrze słyszymy i widzimy?, obcy muszą dbać o honor Polaków. Kto ma włosy może je rwać jak dojrzałe wiśnie mili państwo.
A jakże wyglądała działalność katolików w okupowanej Jugosławii w czasie II wojny światowej, gdy ofiarami najgorszych zbrodni z ich rąk padali Serbowie, często duchowni. Serbowie, wyznawcy prawosławia 50 lat później mścili się w podobny sposób na muzułmanach i katolikach po rozpadzie pięknej Jugosławii. Wtedy podczas II wojny światowej zakonnicy nie tylko zachęcali do rzezi; równie chętnie brali w nich czynny udział. Franciszkanin Tugomire Soldo był głównym organizatorem wielkiej masakry Serbów już w 1941 roku. Ojciec Bozidar Bralov znany z tego, że nie rozstawał się z pistoletem maszynowym, wykonał taniec triumfalny przy ciałach 180 Serbów zamordowanych w Alipasin Most. Inni zakonnicy, stojąc na czele ustaszowskich band, zabijali, podpalali domy, łupili wioski i pustoszyli bośniacką ziemię. Komendant obozu biskup Stepinac, któremu po latach Jan Paweł II hołdował (podobnie jak Pinochetowi i Macielowi) dawał na to przyzwolenie współpracując ściśle z faszystami. Teraz jest świętym katolickim z rąk polskiego papieża. Wątpię jednak byśmy o tym usłyszeli w katolickim kraju, szczególnie w Polsce. Masowe ludobójstwo przyniosło Kościołowi ogromny majątek. Świątynie, klasztory prawosławne i domy osób tego wyznania zostały ograbione, a wszelkie wartościowe przedmioty przewieziono najpierw do franciszkańskich klasztorów, a następnie do Watykanu. W katedrze katolickiej w Zagrzebiu widziałem osobiście grób kardynała Stepinaca zbudowany na samym środku świątyni. Nie widziałem tam żadnych kwiatów ani innych form uwielbienia, jak to czynią Polacy w stosunku do zmarłych biskupów, a nawet prezydenta L.Kaczyńskiego. Widocznie Chorwaci powyrywali już sobie wszystkie przeznaczone na ten cel włosy.  
 
Dzisiaj, kiedy w większości państw nastąpił rozdział Kościoła od państwa, z szacunkiem wspomina się wydarzenie, które pozwoliło na to. Ponad 200 lat temu Rewolucja Francuska doprowadziła do przezwyciężenia dyktatu kościoła. Wielu biskupów ścięto na gilotynie obok rodu królewskiego. Dzisiaj Francja to państwo absolutnie świeckie,chyba jednak nie. Najstarsza córka Kościoła, nad którą tak ubolewał Wojtyła, wypięła się na papiestwo, ale przygarnęła muzułmanów, no i z tego powodu ma problem. Czyżby Francuzom groziła Rewolucja na bis?. Okazuje się, że tylko takie radykalne posunięcia dają efekty, ale kto się odważy dzisiaj np. w Polsce posadzić choćby za kratki biskupa, skoro zbrodniarz pedofil Wesołowski swobodnie sobie chadza po ulicach Rzymu dalej śliniąc się na widok spotykanych chłopców, a trzeba pamiętać, że jeszcze w II Rzeczypospolitej każdy kandydat na biskupa, zanim otrzymał sakrę musiał złożyć przysięgę wierności dla Ojczyzny u stóp prezydenta . Spróbuj dzisiaj to przypomnieć np. Michalikowi albo innym „fioletom” to nazwą cie komuchem i ateuszem, wręcz sukinsynem, ewentualnie pociotem Stalina. Większość Polaków najbardziej wierzy słowom proboszcza. Na nic mu książki pokazujące prawdę historyczną. Nie wie i nie chce znać prawdy, że np. ksiądz Kordecki nie obronił Klasztoru Jasnogórskiego przed Szwedami. Po prostu ułożył się z wrogiem, co pokazują dokumenty złożone w sztokholmskim muzeum narodowym. Spisane tam słowa brzmią następująco: „Ponieważ Jego Królewską Mość Króla Szwecji całe królestwo uznaje i na swego pana wybrało, przeto i my z naszym miejscem świętym pokornie poddaliśmy się Jego Królewskiej Mości Szwecji. Czcimy więc jako ulegli poddani Jego królewską Mość Szwecji, Pana naszego najłaskawszego, nie zamierzamy też podnieść zaczepnego oręża przeciw wojsku Jego Królewskiej Mości. Nasz klasztor zasyła do Boskiego Majestatu modlitwy za bezpieczeństwo Najjaśniejszego Króla Szwecji, Pana i protektora naszego królestwa, jak i nas samych, których bynajmniej nie jest powołaniem opierać się potędze królów. Cokolwiek Jego Królewska Mość rozkaże, spełnimy". Ale po co prawda ma psuć naszemu narodowi tak pięknie i radośnie napisane przez kler heroiczne karty historii narodowej.
Tytuł posta brzmi fanatycy i oszołomy. Bardziej trafnie byłoby zatytułować zbrodniarze w imię krzyża np. Krzyżacy,w końcu też zbrodniarze z woli papieża. Dzisiaj wystarczy rozejrzeć się po tym szarym polskim kraju, by dojrzeć fanatyczne zachowania mieszkańców szczególnie wsi polskiej, ale nie tylko wsi, hołdującym na kolanach kopi obrazu jasnogórskiego przewożonemu od domu do domu z ostrożnością jakoby wozili same przepiórcze jaja. Całe wioski adorują to malowidło przez noc, podobnie jak dawniej czuwali modląc się przy zwłokach zmarłego. Innym z kolei fanatyzmem jest comiesięczny hołd oddawany krzyżowi pod Pałacem Prezydenckim na czele z „żywym” Kaczyńskim. A jak nazwać zbiegowiska odpustowe, rodem ze średniowiecza w miejscowościach, które Kościół nazwał komercyjnie sanktuariami maryjnymi np. w Licheniu lub Kalwarii Zebrzydowskiej. Co myśleć o narodzie, który tłumnie przybył na Stadion Narodowy płacąc 40 PLN za wstęp,aby zobaczyć katolickiego czarnego księdza, co to ponoć wskrzeszał umarłych!!. Wzorem Koreańczyków którzy z wielką atencją wyrażają się o miejscach gdzie Kim Ir Sen oddawał przypadkowo mocz, nasi katolicy lgną do podgórskich miejscowości gdzie urodzili się i pobierali wczesne nauki Wojtyła z Dziwiszem. Okazuje się że pedofil abp Wesołowski też. Symbolem głupoty polskiej w tej materii jak dotychczas były Wadowice.
Czytelnik mojego bloga może mi zarzucić próbę dezawuowania religii (każdej religii), bowiem poddaję krytyce postaci ogólnie otoczone czcią i szacunkiem. Otóż lepiej nam by się żyło w otwartości i prawdzie, szczególnie zaś po dokonanej w Paryżu zbrodni na Charlie Hebdo. Każdy myślący to przyzna, a fakty o których wspominam są szeroko opisane w księgach niekoniecznie zakazanych. Jest wiele bardzo pozytywnych odnotowań w historii Kościoła i ja się z tego cieszę, tym bardziej iż księża powiadają w homiliach, że tylko prawda nas wyzwoli. Oczywiście z zakłamywania naszej i nie tylko naszej historii.
Jako ciekawostkę na zakończenie podam, że we Francji wyroki śmierci wykonywane były na gilotynie publicznie aż do 1939 roku, a ostatnią egzekucję za pomocą tego urządzenia wykonano 1977 roku, zatem jest czego się bać wasze eminencje.
 
Fotografie od góry:
1.Spowiedż dociekliwa.
2.Banderowcy z hitlerowcami.
3.Żywe fakty z Paryża.
4.Tablica świątobliwa.

niedziela, 11 stycznia 2015

CHARLIE HEBDO A GOWINOPODOBNI


Charlie Hebdo wyśmiewał się i nadal będzie się wyśmiewał ze wszystkiego co głupie, śmieszne, niedorzeczne !!! Bez żadnej wątpliwości dla normalnego katolika też powinno być śmieszne to, że ludzie modlą się do obrazu mężczyzny z niebieskimi oczami i blond włosami. Cały kościół ludzi klęczy i patrząc w obraz powtarza regułkę jak mantrę! Śmieszne nie tylko dlatego, że modlą się do farby i kawałka materiału, ale również dlatego, że jest boskie przykazanie zabraniające wychwalania przedmiotów i mylenia ich ze świętością, pisze internauta. O tym właśnie był i jest tygodnik Charlie Hebdo, wyśmiewający fundamentalizmy religijne. Wszystkie. Nie tylko te, które generuje islam, ale też inne religie. Nie ulega bowiem wątpliwości, że oprócz islamu fundamentalizm w najczystszej postaci tkwi w chrześcijaństwie, szczególnie katolicyzmie. Jarosław Gowin, taki poseł, ponoć wykształcony, którego „szajba” uczyniła ministrem od sprawiedliwości, a który to chyba z nudów skasował w Polsce kilkadziesiąt sądów kosztem zmarnowanych kilku miliardów złotych zabłysnął intelektem w niedzielnej audycji Moniki Olejnik, że najbardziej żarłocznym fundamentalizmem odznacza się nie islam, nie judaizm, nie katolicyzm ale ateizm. Tylko skrajny idiota nie wie, że ateistę nie interesuje żadna religia i żaden bożek. Dla niego nie istnieje nic poza światem materialnym i racjonalnym, zatem swoich przekonań nie musi bronić poprzez dezawuowania religijne. Tylko Gowin o tym nie wie. Gowin absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, chyba, że ze względu na tępotę umysłu przesiedział w ławach na najbardziej podłym naukowo kierunku. Do milionowych strat państwa po decyzjach pana ministra dzisiaj należy dodać następne miliony, bowiem okazuje się że zlikwidowane sądy należy przywrócić i są oczywiście przywracane. A „szajba” jakby nigdy nic, odchodzi ze stanowiska nie ponosząc żadnych konsekwencji. Nie poniesie, bowiem razem z nim przed Trybunałem Stanu winni stawić się wszyscy członkowie Rady Ministrów z premierem na czele , którzy to przyklepali dziwactwa Gowina. Gowin wraz ze swoim krakowskim kolegą Janem Maria Rokitą są wykładowcami jakowejś prywatnej uczelni. Boże chroń polskie przedsiębiorstwa przed zatrudnianiem absolwentów tejże gowinowskiej Alma Mater. Ten człowiek pieprzący banały o fundamentalizmie ateistycznym jest pod anielskimi skrzydłami krakowskiego kleru z Dziwiszem na czele. Czyli uczył Marcin Marcina … etc. Polska prawica niezbyt ochoczo potępia paryski terroryzm wynikiem którego było rozstrzelanie pracowników redakcji Charlie Hebdo. Cały cywilizowany świat stawia się na marsz w proteście przeciw terroryzmowi islamskiemu, ale nikogo tam nie spotkasz z polskiej skrajnej prawicy, bowiem zbrodnia ta dla nich nie jest do końca zbrodnią jeżeli Charlie Hebdo wyśmiewa ich iście fundamentalistyczną religię katolicką, bo akurat ten satyryczny tygodnik śmieje się z każdej religii, szczególnie zaś z islamskiej i katolickiej. I ma ku temu powody. W Polsce jurysdykcja biskupów nie obejmuje tylko zakresu władzy duchowej nad wiernymi, ale również a nawet ponadto władzę nad rządzącymi krajem. Bez kiwnięcia palcem fioletowych nasz parlament jest ubezwłasnowolniony. Zasiadają w nim w przeważającej części konformiści i oportuniści będący na służalczych usługach Kościoła.
Każde pierdniecie biskupa a nawet proboszcza na temat jego potrzeb finansowych jest natychmiast wywąchane i spacyfikowane żądaną kwotą z podatków obywateli III RP. Taki parlament to fundamentalistyczny parlament katolicki panie Gowin. Taki parlament, w którego składzie jest m.in. Kempa, Kaczyński, Błaszczak, Wróbel, Kruk, Radziszewska, Piotrowska, Brudziński, Jaworski oraz chodzący na kolanach PSL nigdy nie ratyfikuje nakazów UE o zwalczaniu przemocy wobec kobiet, nie ratyfikuje przepisów unijnych dotyczących In vitro, oraz praktykowanych już w całej bodajże Europie ustawy o związkach partnerskich. Okazuje się że naród, nawet w takich prowincjonalnych miastach jak Słupsk i Wadowice jest bardziej światły niżeli ten cały gowinowski parlament, któremu ateizm kojarzy się z seksem ze zwierzętami i inną aberracją atawistyczną. Bez takiej prasy jak Charlie Hebdo, a nawet naszego Urbana powrócimy na drzewa, bowiem satyra polega na interpretacji i trzeba mieć minimum poczucia humoru aby ją zrozumieć, ale jak wzbudzić poczucie humoru u takich posłów jak chociażby Mariusz Kamiński, były szef CBA. Oto jest tajemnica wiary. W tej sytuacji nie należy się tez spodziewać ratyfikacji przez Sejm, a choćby zarządzenia ministra zdrowia o sprzedaży w aptekach pigułki zwanej „dzień po”. Znajdą sposób na jej „nieistnienie”. Nie dowiozą do aptek!. Gdyby głupota ludzka miała skrzydła frunęła by jak gołębica powiadał doktor Strosmeier w serialu czeskim. W serialu czeskim, bowiem każda operatywna Polka może bez problemu przekroczyć granicę z Czechami, a nawet Słowacją i zakupić całe pudełko owych pigułek, by potem handlować nimi wśród koleżanek katoliczek w Polsce na pohybel posłowi Jaworskiemu, Michalikowi i wszystkim gowinopodobnym.
 
Obrazki od góry:
1.Kruszyniany (podlaskie) świątynia wyznawców Allacha.
2.Licheń (wielkopolskie) świątynia wyznawców Chrystusa.

czwartek, 8 stycznia 2015

SKARBNICE CZY ŚMIETNIKI


Ludzie pragną być znani, oczywiście poza uciekinierami z więzień i to w każdym środowisku. Najbardziej jednak ci, którzy reprezentują jakowejś tam władze lub pragną jej posmakować. Popularność, chociażby w otoczeniu sąsiadów, wioski, gminy, wreszcie parafii ich nobilituje. Zwłaszcza parafii, jeżeli jest się przynależnym i wyznawcą partii prawicowej, lub PSL. W dobie przeróżnych środków przekazu, wśród których najbardziej podręcznym i przydatnym instrumentem jest bez wątpienia internet, to słowo Facebook jest w istocie najbardziej chyba popularne. Na tym portalu walczą o swoją popularność nie tylko ludzie młodzi, a więc uczniowie szkół gimnazjalnych i licealnych, po to by np. dokuczyć koleżance, która odbiła chłopaka, albo pokazać swoje wdzięki, bo a nuż Maciek z III B zauważy i się poślini na złość Zośce, ale też starsi internauci, a często politycy. To zsyp reklam, filmików z popisującymi się pupilami. Założyciel Facebooka pan Zuckerberg nie miał pojęcia jakiż to śmietnik światowy tworzy. Ostatnio ci ostatni, czyli politycy bardziej polubili Twittera, rozpychając się między poselstwem i ministrami. Inni z kolei pozakładali swoje blogi, usiłując zaistnieć w przestrzeni społecznej. Pośród bodajże już kilku tysięcy polskich blogerów znajdziemy domorosłych artystów, domorosłych kucharzy, piekarzy, cukierników, dyktatorów mody, wreszcie wielu znudzonych emeryturą ludzi wiekowych do których się sam zaliczam. Nie są to megalomani. Są to znawcy życia, których ono wtapiało na przestrzeni lat w klęski i zwycięstwa. Oni to najczęściej tu na swoim blogu, nawet zachowując anonimowość mają okazję wyskarżyć się na własne krzywdy, ale też mogą się pochwalić niejednym sukcesem. Przyznam się ja, że do inicjacji internetowej w formie bloga namówił mnie nieżyjący już przyjaciel, który zaobserwował moje wahania spowodowane nadmiarem wolnego czasu, oraz wyrażanym coraz głośniej pytaniem: „jak żyć”, dzisiaj standardowo zaadresowanym do premiera. Dużo czytasz prasy, dużo czytasz książek, obserwujesz życie tu w naszym środowisku a i na forum kraju oraz świata, to spróbuj pozbierać codzienne najbardziej świdrujące cię myśli a następnie cyklicznie umieszczaj je w formie postów na swoim blogu, namawiał. Podziel się z ludźmi swoimi rozterkami. Tak zrobiłem przyjmując, zgodnie z miejscem ówczesnego adresu zamieszkania blogerski pseudo „torunczyk”. Do Facebooka wciągnęli mnie inni, ponieważ sam się tam nie widziałem patrząc na zamieszczane sieczki, nie tylko ludzi młodych, ale nie zawsze poważnych. Chyba z niego wyjdę, przynajmniej mam taki cichy zamiar. Na razie istnieję, bowiem od czasu do czasu udostępniam w nim swoje posty, które dla dodania powagi nazywam często felietonami, chociaż sam Facebook mnie mdli. Mdli mnie gdy ludzie z nieodgadnionych dlań powodów upubliczniają najbłahsze wydarzenia, od zakupu chusteczek higienicznych do nosa po powrót kataru i jak kania dżdżu oczekują komentarzy i polubień. Fakt, poprzez zamieszczenie owych felietonów jestem w świecie (bo właśnie w całym świecie znajduję moich obserwatorów), poprzez nw. Czytnik, aczkolwiek nie w masowej skali, ale to wystarczy, bo pomyślą, że ubiegam się o nagrodę Pulitzera, lub tygodnika Polityka.

                               www.histats.com/viewstats/?sid=740179&act=10.

Tym bardziej, że są to zazwyczaj ci sami, wierni moim tekstom czytelnicy. Od Warszawy po Kraków i Wrocław. Od Leverkusen w Niemczech po Coventry w Anglii.
Od Kalifornii po syberyjskie osady naszych Polonusów. Sumarycznie jest ich nie dużo, ale są wierni. Niektórzy zdobywają się na odwagę wpisu komentarza. Zwykle ci sami, ale niekoniecznie i nie tylko ci sami. Wystarczy i tak mam ochotę, odezwać się do Nich ponownie, bywa, że przeprosić za nałogowe używanie tzw. „polskich słów”, ba nawet tęsknię za Nimi. W każdym razie posiadanie osobistej strony na „blogowisku” jest wystarczającym sposobem na urozmaicenie życia emeryta. Nie warto poszukiwać innych internetowych doznań. Jakiś tam Naszych Klas, Waszych Cel, Naszych Knajp, czy Onych Krucht. Zatem moi drodzy Czytelnicy mam prośbę, mianowicie w okienku komentatorskim starajcie się napisać coś o sobie, choćby wzmiankowo. Znam Was tylko z wyobraźni i znam Wasze przekonania, ale jakoby mi to nie wystarczy. Odezwijcie się do mnie tak jak do kumpla, do przyjaciela, do znajomego, nie ujawniając danych objętych sekretem GIODO. Będę wdzięczny, bardzo wdzięczny. Tymczasem pozdrawiam wszystkich moich Czytelników a z okazji Nowego Roku 2015 życzę jeszcze raz zdrowia i wszelakiej pomyślności.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

TWARZE I GĘBY


Trochę wody musiało upłynąć w dopływach Wisły i Odry zanim towarzystwo uwiązane u boku Jarosława (Polskę zbaw), odkryło swą właściwą twarz, twarz obłudną, ba, twarz okrutną w wyrazie egzystencjalnym, twarz kwerulantów, twarz często obłudników, a nawet dla zdobycia łaski biskupiej mizoginistów. Takie twarze to po prostu gęby, bo jakież to mogą być twarze ludzi, którym nie przeszkadza bicie kobiet i rozgrywające się dramaty na styku mąż i żona w małżeństwach najczęściej związanych stułą w kościele, zgodnie z polską katolicką świętą tradycją. W tym akurat temacie mamy tysiące reportaży prasowych i TV, ale akurat lud szczególnie wiejski nie korzysta w pełni ze źródeł medialnych, co akurat sprzyja nie tylko Kościołowi ale i wyżej wspomnianemu towarzystwu zgrupowanemu w partiach prawicowych. Lud zadowala się w zasadzie serialami brazylijskimi o d..e Maryni, informacjami pogodowymi, oraz niewyszukaną, łatwo przyswajalną rozrywką, a także transmisjami mszalnymi prosto z kruchty, a najlepiej z Watykanu, gdzie w podziemiach złożono ukochane członki najwybitniejszego Polaka wszech czasów, zaraz po Wałęsie, Jana Pawła II, którego duch uwił ponoć sobie gniazdko u boku Absolutu. Tyle narodowi zgrupowanemu wokół cepelii wystarczy. Nie muszą przecie czytać Witkacego ani Prousta. Pozostali zaś, zwani okresowo elektoratem, dzięki otwartym szeroko oczom widzą, że polski świat wygląda inaczej. Może trochę inaczej. Wygląda właśnie tak jako się rzekło na początku, teraz i zawsze, czyli świat obłudników, połykających (przynajmniej w czterdziestu procentach uczęszczających do świątyń) pieczywo sakramentalne zwane boskim pokarmem. Od pewnego czasu, a konkretnie od cwaniackiego w swej wymowie etycznej wyskoku pisowskich trzech tenorów (Hofman, Kamiński, Rogacki) na Plaza Mayor w Madrycie, partia Jarosława K. jakoby szerzej odkryła swoją twarz, twarz brudną jak lico pijaka powalonego w śmietniku winem marki jabcok. Co prawda ta twarz w oczach zasadniczej części społeczeństwa przybrała taki wygląd zaraz po katastrofie smoleńskiej, kiedy to pajac (zapewne niespełna rozumu) Macierewicz przy wsparciu kolegów partyjnych głosił wszech i wobec odkrycie, że z katastrofy uratowało się troje polityków, obecnie zesłanych gdzieś na Sybir, mimo iż ilość powracających do kraju trumien była zgodna z lista pasażerów, że samolot został obezwładniony sztuczną mgłą, że na pokładzie pod tyłkiem prezydenta Lecha K. umocowana była bomba odpalona z telefonu komórkowego Putina, że w końcu w chwili katastrofy nie rosła tam żadna brzoza, a być może została posadzona migiem zaraz po. PIS się ośmieszył w oczach Polski i świata gorzej niżeli poseł Wipler szczający na ulicy i dostający razy od policjantek na gołą dupę, a mimo to trzydzieści procent Polaków i Polek uwierzyło w te piramidalne bzdury. To tylko potwierdza opinię, że dla wielu z nas jednak wystarczy serial brazylijski i coniedzielne słowa głoszone z ambon, a uzupełnione łatwym tekstem drukowanym w Naszym Dzienniku. O tym że twarz kaczystów jest nadal niedomyta świadczą nie tylko Hofmanopodobni, jak chociażby poseł Girzyński z Torunia i przynajmniej siedmiu innych posłów PIS, złodziei grosza z naszych podatków ale też nazwijmy tak kurtuazyjnie płeć „piękna” umieszczona na twarzyczce jednej z wdów po pośle Przemysławie Edgarze Gosiewskim. Mówię o jednej wdowie, chociaż obie się podpinają pod owe zaszczytne wdowieństwo.
Otóż wdowa imieniem podobnym królowej Danii, Małgorzata, bez oficjalnego posłannictwa sejmowego, ale zapewne z polecenia jej prezesa, wybrała się ostatnio na Ukrainę, by wspomóc przyjaciół „wołyńskich” w wojnie z Rosją. Tam spotkała się z miejscowym „ludem” reprezentowanym przez kilku osobników o proweniencji bandziorów wymuszających haracze, oraz polskimi księżmi. Dla potwierdzenia jej jakże pokojowej działalności przesłała do polskiej prasy swoje fotki na których pozostawiła twarze owych bandziorów, być może potomków UPA. Mocno zakrapiana gościna na plebaniach nieco nadwerężyła na ogół mocny organizm Gosiewskiej, bowiem na lotnisko w Charkowie stawiła się o godzinie siódmej rano już pijana jak Polak, a jeszcze lepiej jak Ukrainiec, spóźniając się nie tylko na odprawę ale i na odlot. Pani wdowo, może to jednak dobrze się stało, bo prezydent Lech K. też się spóźnił na samolot i chociaż na niego poczekali skończyło się źle. A tymczasem Gosiewska jako przedstawicielka narodu chełpiącego się pomocą Ukraińcom zażądała natychmiastowego wstrzymania odlotu. Nie po to ona pojechała na te stepy by ją potraktować podobnie jak zrobili to Niemcy z Janem Marią Rokitą i Jackiem Protasiewiczem, (obaj z PO). Sadzę że Przemysław Edgar się w grobie przewraca. Ma czas by zadawać sobie pytania: a jakież to kolejne współmałżonki sobie dobierałem ubogacając je dodatkowo mandatami poselskimi, sam będąc człowiekiem w miarę skromnym, aczkolwiek wiernym przywódcy kaczego stada. Powtórzę zatem słowa drukiem wypowiedziane na początku: PIS to partia z twarzą obłudną, często okrutną w wyrazie egzystencjalnym, twarz kwerulantów, twarz obłudników a ponadto ukrytych mizoginistów. Zdania tego nie zmienię. Bo trudno zmienić je słuchając wypowiedzi Błaszczaka, Mastalerka, Brudzińskiego, Pawłowicz, Kempy i całej tej hordy hipokrytów politycznych, choćby oni wszyscy wzorem obłudnika Michała Kamińskiego i Giertycha zdecydowali się bić hołdy Platformie a nawet.... SLD.

piątek, 2 stycznia 2015

SAPERE AUDE


Dość często zastanawiam się, zresztą pobudzony zdaniem mniej mi życzliwych ludzi, że uderzam w zbyt mocne tony pisząc swoje felietony na blogu. Czy ja wiem?, zdaje mi się, że jestem konsekwentny obranym zasadom, które zatytułowałem Z IRONIĄ NA OSTRO. Staram się być poprawnym, trzymam się sprawdzonych faktów, by nie wybiegać poza ramy określone słowami „prawdziwa cnota krytyk się nie boi”, zaś słowa wypełniające tekst lokuję w podstawowych nawiasach moralności. Postanowiłem bowiem, że będę napiętnować zło jawne i utajniane przez polską często ocenzurowaną prasę w dalszym ciągu, podobnie jak to czyniłem do tych pór. W dalszym ciągu będę zaglądał do pałaców biskupich i krucht kościelnych, oraz chętnie rzucał okiem na czystość rączek naszych polityków, jako żywo nierozerwalnie związanych stułą z klerem.
Poprzez fakt, że ponoć Polska składa się z ponad 90% ewidencyjnie „zarejestrowanych” chrztem katolików, bo faktycznie podążających do kościołów jest tylko ok. 40% z tejże populacji, to śmiało mogę twierdzić, iż dotychczasowe zachowania polskiego kleru w kwestiach obyczajowych zostają poddawane tylko krytyce milczącej, co mnie oczywiście niepokoi. Znaczy się, że są częstym tematem krytycznych rozmów między znajomymi, kolegami, w miarę świeckich rodzinach, nie mówiąc już o smakoszach alkoholi, ale to tylko tyle. Po to by zdobyć się na odwagę mówienia tego co się odczuwa w polskich, szczególnie wiejskich warunkach trzeba mieć tzw. jaja. Potwierdza się to chociażby w sytuacjach kościelnej pedofilii, gdzie matki skrzywdzonych przez księży dzieci stają w obronie zbrodniarzy, skazując swoje własne dziecko na cierpienie i ostracyzm. By tylko ksiądz proboszcz nie wyczytał tejże matki z ambony albo co jeszcze gorsza, pominął jej dom podczas dorocznej kolędy. Dopuszczam myśl, że owe matki wewnętrznie również cierpią, bo przecież mają serca. Strach jednak zagrażający im ze strony plebanii paraliżuje je do końca. A gdyby wiedziała mateczka, że pleban i tak nie będzie miał do niej szacunku, bowiem podtruty ideą mizoginizmu, po prostu ją infantylnie olewa. Ktoś myślący rzekł, że prędzej pies pokocha swojego pana niżeli ksiądz kobietę (poza oczywiście kochankami).
SAPERE AUDE, czyli miej odwagę być mądrym, powiedział przed 2000 laty Horacy. Niestety człowiek wystraszony takiej odwagi w sobie nie znajdzie. Nie potrafi wzbudzić w sobie oficjalnej krytyki tego co burzy jego spokój. Właśnie z takimi ludźmi, wystraszonymi perspektywą mąk piekielnych kler robi co mu żywnie się podoba. Potrzebny nam Polakom jest ktoś o osobowości Marcina Lutra, którego zanim dosięgła zbrodnicza kula mówił do uciemiężonych segregacją rasową m.in. odwzajemnianie nienawiści nienawiścią, co spotykamy na naszym podwórku politycznym i kościelnym, pomnaża nienawiść, pogłębia strach i ciemność nocy. Nienawiść można zneutralizować tylko miłością. Niestety nie tą jaką trywialnie głosi nasz katolicki Kościół, ponieważ biskupi w jednym ręku trzymają gałązki oliwne, zaś w drugiej palące się łuczywa prosto z czeluści piekielnych. Polaku, miej odwagę być mądrym. W sensie szacunku dla swojego, krótkiego bądź co bądź życia. Ja staram się mieć, bo jak rzekł Ryszard Horowitz o sobie, a ja się z tym zgadzam: Wiem na tysiąc procent, że zamienię się kiedyś w proch, dlatego nie wierzę w żadne życie pozagrobowe, a co dalej idzie, klesze obiecanki.






AFE, ALE SMRÓD!

W dniu 13 października Polska kolejny raz wypuściła śmierdzącego bąka w salonach Europy. Wybaczcie chorej staruszce. Postępującą demen...