niedziela, 30 maja 2010

CO MNIE DZISIAJ NAPADŁO?




Podczas mojej eskapady w ramach wypoczynku, zdarzyło mi się przeczytać wywiad z dziennikarką szwedzką, zajmującą się tematyką polityczną w Polsce. Nazwiska nie pomnę, bo jest trudne do wymówienia dla słowianina, jak zresztą wszystkie nazwiska skandynawskie poza Bergmanem .

Otóż, na zadane jej pytanie, co sądzi o polskiej lewicy, zdziwiona Szwedka odpowiedziała, iż takiej w Polsce, mimo wielu lat pobytu nad Wisłą, nie zauważyła. Ta wasza niby lewica to na Zachodzie uchodzi za prawicę. Zaś to co u was zwą prawicą, na Zachodzie nazywamy oszołomstwem. Prawda, niestety. Jeżeli obaj główni kandydaci na urząd prezydenta kraju, członka UE, gdzie obowiązuje pod każdym względem świeckość i humanizm, obstawiają się urzędnikami pana Boga, to niestety,jakby tu nie patrzyć, mamy do czynienia z oszołomami. Przykladem jakże widocznym jest powołanie do sztabu wyborczego Jarosława Kaczyńskiego bodajże siedmiu księży z tytułami profesorów teologii "stosowanej". Księża w Polsce bez polityki żyć nie potrafią. Na spotkaniu z plejadą hierarchów, biskup Matysiak nawoływał "Zajmijmy się wreszcie polityką! W mediach prawie nas nie ma! No ruszmy się!". Rzeczywiście, spotkać księdza w okienku TVP-1, to jak znaleźć kilogramową truflę w polskim lesie. Drugi kandydat do stolca pałacowego ubogacił swoją obecnością stolicę moherstwa Licheń. Zaś europejka całą gębą, prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz podstawia do zatwierdzenia zarządowi miasta każdą decyzję, którą wcześniej uzgadnia z Duchem Świętym.

Z powodu zbliżających się wyborów, na kanwie tragedii smoleńskiej i ogólnego przygnębienia dużej części społeczeństwa skutkami powodzi, modlitwę i zaklinania szamańskie biskupów słyszymy na każdym kroku. A to wezwania na pomoc świętych, bo sam pan Ojciec cosik nie daje rady w zabezpieczeniu Polaków od powietrza, głodu i ognia, a to wynoszenie na polecenie pana Dziwisza na szczyt wieży Mariackiej kości św. Stanisława, które by zatrzymały falę powodziową, a to mnóstwo nabożeństw mszalnych z "okazji" buntu naszych rzek, w których obowiązkowo biorą udział politycy. Takie uczestnictwo jakże sprzyja opinii i ubogaca ich w oczach potencjalnych wyborców. Ośmiesza natomiast w oczach Europy i świata.

Zgodnie z obowiązującym trendem, w Polsce, tej zwanej numerycznie Trzecią Rzeczpospolitą nie powinniśmy ukazywać niczego pozytywnego, co by nawiązywało do PRL. Tamta Polska to nędza, ciemnota, ocet i więzienie. To ZOMO, ORMO, MO i mordowanie księży. Środki przekazu jak ognia unikają wszelkich informacji z tamtego okresu, a jeżeli już coś napomkną, to starają się wykazać, iż było to zjawisko wielce pejoratywne.
Tyle, że niestety jeszcze duża część społeczeństwa pochodzi z "tamtego świata". I żadne zaklinanie IPN-owskich historyków nie zakryje faktów, że w kraju "zabitym przez hitleryzm" zlikwidowano analfabetyzm. Rozdano ziemię biedocie służącej za pańską miskę. Zbudowano przemysł, a stolicę odbudowano od nowa. Nie wolno nam sie wstydzić pochodzenia ani Ojczyzny, uznawanej przez wszystkie państwa świata i organizacje miedzynarodowe. Patriotyzmu w wiejskiej szkole uczyli mnie nauczyciele pochodzący często ze szlacheckich rodzin, którym PRL nie przeszkadzała. Kochali Polskę jako swoją umiłowaną Ojczyznę. Dzisiaj z obrzydzeniem odbieram wypowiedzi nawiedzonych (właśnie oszołomów), którym jad płynie z ust przywołujących tamtą Polskę. Kto ci dał wykształcenie belzebubie zakłamany, darmowe wykształcenie. Nie wiem, czy ktokolwiek usłyszał z ust wielkiej noblistki, pani Wisławy Szymborskiej, choćby jedno złe słowo o swojej PRLowskiej Ojczyźnie. Trzeba mieć niestety kulturę i w sercu prawdziwą, niezaprzedaną podłej ideologii polskość.


I na koniec pozwolę sobie przytoczyć przykład na wierność powołaniu duchowemu . Bo chodzi tu o księży redaktorów z Katolickiej Agencji Informacyjnej, którzy to przybyli do ośrodka hippiki,w celu nakręcenia programu dla dzieci ZIARNO. Gdy kończył się dzień zdjęciowy, uzyskawszy od kierownika stadniny pozwolenie, rozpalili sobie ognisko. Pan kierownik opowiada, że wiedziony hałasami i śmiechem postanowił odwiedzić harcerzy w koloratkach. Widząc, iż gorzała leje się strumieniem, a tłuste kawały mięsa pchają im się do ust zażartował: Wy tak tu sobie te steki ze świnek, a św. Franciszek, ten od braci mniejszych chyba by tego nie pochwalił?. Spojrzeli na mnie jak na wariata. "Franciszek, powiadasz pan? on był pierdolnięty, kto w dzisiejszych czasach traktowałby tego głupola na poważnie, wymlaskali wśród śmiechów". Ten przypadek napewno wielu moich czytelników zna z prasy. Przytaczam go wyłącznie dlatego, by podkreślić wysoce szlachetne postawy naszych pasterzy i godność noszonej sutanny. Dzisiaj wielu, co przystępuje do spowiedzi zastanawia się komu opowiada swoje, często intymne grzechy. A może to pijaczyna i rozpustnik seksualny, co kilka chwil wcześniej molestował chłopczyka i z rąk tych otrzymasz bezporednio do ust opłatek komunijny. Brrrrrr, żartowałem, przecież takich księży w Polsce nie ma. Głupie plotki czynią im niepowetowane krzywdy. Co mnie dzisiaj napadło???.




wtorek, 11 maja 2010

O..... W MORDĘ JEŻA


Że tak powiem. Kilka tygodni temu ze wstydem cytowałem słowa "patriotycznej" części naszego społeczeństwa. Były to słowa wręcz obraźliwe, a wypowiadane pod adresem rządu, ze szczególnym wskazaniem na szefa tej najwyższej obecnie instytucji państwa. Mianowicie Tuskowi przypisywano krew na rękach i tym podobne bzdety. Słowa owe padały najczęściej z ust egzotycznej jak na Europę w 21 wieku przystało, kołtunerii, nieprzerwanie opłakującej pana prezydenta pod Jego siedzibą, czyli Pałacem Namiestnikowskim. Te okrzyki zdziczenia politycznego, przynajmniej tak sądziłem, będą miały charakter przejściowy jak procesja w Boże Ciało. Okazuje się , że nic podobnego. Ta nienawiść do przeciwników politycznych, oraz wszystkich innych, którzy nie gustują w PIS - e jest długotrwała i nieuleczalna jak AIDS. Do dzisiaj, z perspektywą aż do wyborów (oczywiście zwycięskich dla Jarosława Kaczyńskiego), ten spektakl nienawiści będzie się promował przed podstawianymi im kamerami i mikrofonami. Ci męczennicy, nie bacząc na wycieczki obywateli zza granicy, będą pluć na wszystkie wrogie im twarze. Na zmianę wykrzykują ulubione teksty: Palikot to chamidło, Niesiołowski eunuch, Komorowski agent WSI, a Żydzi cholera jasna, to nawet za holokaust nas winią, TVN to tuba PO i tym podobne teksty. Zastanawiam się, któraż to dziewoja od Rydzyka wlazła do łóżka Niesiołowskiemu, co pozwoliło jej na stwierdzenie iż, wicemarszałek ma w kroczu braki nabiałowe. Inna niewiasta wrzeszczy i przywołuje do zwiększenia uwagi ukochany naród słowami: Wsadzili ich do samolotu, teraz wykończą nas. Otóż twierdzę, że was nikt drogie cepelie nie wykończy. Jesteście pod ochronnymi skrzydłami Rydzyka i Kaczyńskiego. Oprawę kulturalną zapewni wam twórczość Ziemkiewicza, Pospieszalskiego i Wolskiego. Inna grubawa w sobie niewiasta wydziera się: Karmią nas zatrutą żywnością, stąd te wszystkie nowotwory. "Trupolew 154M" to morderstwo perfidnie zaplanowane. Panie prezydencie zwyciężymy. Za panem stoi te 800 tysięcy którzy odprowadzili pana na zasłużony Wawel. Pod rządami PO skończyła się lustracja oraz odnowa moralna, a także skuteczność CBA. Upadły media publiczne (tu akurat trafiły w dziesiątkę, bo wystarczy się przyjrzeć obsadzie „jedynki”. Same tuzy z Prawa i Sprawiedliwości. W ogóle widzimy ostateczny upadek państwa PO-lskiego, kontynuują okrzyki. Jeżeli dołożymy jeszcze do tego zdziczałego chóru ryki wzywające rząd do zabrania Rosjanom tzw. czarnych skrzynek, by powołać nową międzynarodową komisję, która by od początku wykryła przyczyny, jak doszło do tragedii w Smoleńsku, to mamy już wszystko jak na talerzu. Bzdety wygłaszane przez prostaków i ignorantów a przy okazji obrażanie Rosjan. Tych Rosjan, którzy w obliczu dramatycznych dni okazali nam Polakom tyle serca i otwartości jak nikt dotychczas. Przypuszczam, że ta wyimaginowana przez głupie okrzyki komisja międzynarodowa powinna się składać z samych przyjaciół rezydenta wawelskiego, a więc Gruzinów, Ukraińców, Litwinów i oczywiście uczonych polskich, absolwentów uczelni katolickich, najlepiej przynależnych do PIS.
Skąd się biorą te idiotyczne nastroje w tej, nazwijmy to wciąż niezadowolonej części społeczeństwa. Otóż, nie ma co ukrywać, iż są one generowane poprzez skrajnie prawicowe gazety z Naszym Dziennikiem, Gazeta Polską, Rzeczpospolitą, oraz radyjem toruńskim na czele. Zatrudnieni na okres kampanii prezydenckiej w „jedynce” TV mistrzowie słowa , Wolski, Ziemkiewicz, Pospieszalski, Gargas oraz nowo mianowany prezes kanału z importu od Sakiewicza, dopełniają reszty. Oczywiście nie bez znaczenia są tu wypowiedzi hierarchów kościelnych, a nawet prostych księży z ambon. Rydzyk nawet już oficjalnie mówi o zestrzeleniu samolotu. Czy to nie psychopata zainfekowany obsesją i teorią spisku?. Inny poseł PiS, niejaki Pięta skłania się do potwierdzenia tej teorii. Ot bardzo uczona łepetyna. Co na to jego wyborcy?. Równie inteligentny biskup Ryczan wyryczał do wiernych prośby, by modlili się o mądrego prezydenta, który wzorem poprzedniego będzie służył wyłącznie narodowi a nie partii. No to jak znalazł, ma pana Jarosława K. Sukienkowi zawsze podjudzali naród i zawsze dobrze na tym wychodzili. Za komuny byli pierwszymi by służyć rządowi, a w rzeczywistości puszczali oko do opozycji. Dzięki temu władza zezwalała im na wszystko. Mimo braków rynkowych ksiądz kupił każdy potrzebny towar. Jako jedyni przedstawiciele społeczeństwa bez kłopotu dostawali paszporty, oraz zezwolenia na budowę niezliczonej ilości kościołów. Dzisiaj także wspierają prawicową opozycję, głosząc perfidne oskarżenia bez najskromniejszych dowodów na swoje racje, zaś oko puszczają do rządu. Nic dziwnego, przecież od państwa kasują ok. 8 miliardów złotych rocznie.
Nie mogę tego słuchać. Nie mogę tego czytać. Nie mogę i już. Dlatego dla zdrowia psychicznego, a nie powiem bym zaniedbywał także zdrowie fizyczne – wyjeżdżam na kilkanaście dni. Tam gdzie inny, być może bardziej normalny naród. Tam gdzie powiew morskiego wiatru, gdzie szum zielonego lasu, gdzie śpiew wiosennego ptactwa, nawołującego się do zakładania gniazd. Bowiem wolę choćby skrzypliwy i charczący głos fauny i wiosenny zapach flory niżeli stęchliznę i modlitewnie śpiewny ale zawistny bełkot „tych prawdziwych Polaków”.

sobota, 8 maja 2010

TO BYŁA EXTRA ŻAŁOBA, CZY DLA WSZYSTKICH?

Młoda pisarka, laureatka nagrody Nike, Olga Tokarczuk, której powieść 'Bieguni" przeczytałem stosunkowo niedawno, a której wypowiedzi bardzo sobie cenię, na łamach GW określiła stan państwa pogrążonego w niezwykłej dla świata cywilizowanego żałobie. Najpierw przeto zacytuję słowa tej nadzwyczaj mądrej Polki, która jako obserwator wypadków po "wypadku" smoleńskim ocenia stan pożałobny Polaków w sensie jego zawłaszczania. Cyt: "Kościół katolicki, który jest kustoszem tej anachronicznej mitologicznej mentalności, ma niejako monopol na wszelkie steatralizowane formy rytuałów wspólnotowych. Zagarnia przestrzeń zbiorowego przeżycia, sprowadzając je do religii i polsko-katolickiej retoryki. W takiej sytuacji standard państwa neutralnego światopoglądowo jest tak samo realistyczny jak życie na księżycu".
A co to wszystko oznacza. Ano nic innego jak to, że nasze społeczeństwo, które statystycznie jest zaksięgowane w 95% jako katolicy, katolicy polscy, czyli inni, niżeli pozostali wyznawcy Chrystusa watykańskiego, zostali ubezwłasnowolnieni w kwestii samodzielnego przeżywania emocji związanych z wydarzeniami o szczególnym charakterze. Po tragedii smoleńskiej, wszystkie środki masowego przekazu ustami dziennikarzy w cmentarnych ciuchach podgrzewały napięcie żałoby, strachu i łez. I nie działo się to wyłącznie w "jedynce" telewizyjnej, gdzie Pospieszalski i spółka już przeliczali wpływy na konto osobiste, za gnojenie przeciwników tragicznie zmarłego pana prezydenta i Jego małżonki, ale też w innych, wydawałoby się niezależnych, a nawet prywatnych stacjach TV. Świadczy to właśnie o tym ,że jesteśmy ubezwłasnowolnieni umysłowo przez Kościół. Dotyczy to nie tylko szeregowych Polaków, ale właśnie środków przekazu, rządu i partii, szczególnie PiS i PSL i PO. W tym zawłaszczaniu pola posmoleńskiego, Kościół z rozpędu pochował po katolicku nawet te ofiary katastrofy, które już dawno jawiły się jako bezwyznaniowcy a nawet ateiści. Jedynie przed mackami czarnej struktury obroniła się rodzina zmarłej posłanki Jolanty Szymanek-Deresz, której trumna w świeckim obrzędzie spoczęła na wojskowym cmentarzu na Powązkach. Jest okazja zarobić na tym makabrycznym interesie. To co, że nieboszczyk był niewierzący.Kiedyś musieli go ochrzcić, prawda?.
Te kilkaset tysięcy gapiów żujących gumę i jednocześnie zapalających znicze pod pałacem prezydenckim, to nic innego jak mało myślący tłum, który z wiarą na pokazanie swej twarzy w telewizji, przepychał się klepiąc modlitwę. Nieliczni, którzy od serca chcieli się dostać na miejsce składania kwiatów, często spotykali się z marsową miną stojących tam "moherowych dam", które były gotowe zniszczyć każdego kto, próbuje zająć miejsce zaklepane na jej "pustą noc". "Co jest?, gdzie się pani (pan) pchasz, my się tu modlimy, co za cham, nie uszanuje największej świętości" Te dyżurne narodowe wdowy i wdowcy po Kaczyńskich już wiedzą, że ta trauma im nie ustąpi, dopóki na tronie prezydenckim nie zasiądzie ich idol. Między nami, normalnymi Polakami mówiąc, człowiek kropka w kropkę podobny do swego bliźniaczego zresztą poprzednika. A może jeszcze większy nieudacznik dla Polski. Człowiek, który skłócił jako tymczasowy premier Polskę ze wszystkimi sąsiadami. Człowiek, w którego kręgach już rodzą się oskarżenia Tuska o krew brata na jego rękach. Oskarżenia Putina o strzelanie do ofiar tragedii. Jest gotów do generowania każdej bzdury, chętnie roznoszonej przez ubezwłasnowolnionych przez Kościół, byle tylko upodlić przeciwników politycznych. Kościół, co by nie mówić już poprzez swoje ambony nagania wiernych dla Kaczyńskiego. Niech Komorowski nie liczy na to, że biskupi wskażą na jego wartość. Nic z tego panie superkatoliku. Ani, skłony przed majestatem we fioletach, ani tytuł hrabiego, a nawet ojcostwo dzieci w ilości ponadnormatywnej, jak na współczesną Polskę, nie pomoże nic. W tym względzie Kaczyński już zagospodarował sobie serca kleru. Te 95% (ponoć) wierzących , jest Jarosława. Wystarczy by przyszło na wybory 30% i można chwalić Boga pod lampkę szampana.

By nie dopuścić do odnowy IV RP, na pana Komorowskiego musi zagłosować każdy Polak, który nie utożsamia się z PiS, z polskim Kościołem katolickim, z rzeszą moherową oraz oszołomstwem politycznym. Czy nazbiera się tego w ilości wystarczającej, trudno powiedzieć. Jeżeli druga tura wyborów odbędzie się w sezonie urlopowym, to Tusk ma przechlapane, bowiem normalni Polacy wyjadą na wakacje, zaś ci "prawdziwi" zostaną w chałupach, klepiąc zdrowaśki w intencji śmierci politycznej przeciwnika. Gotowi na wszystko, jak w TV. Tymczasem, wypełniają oni sobie czas umacnianiem nienawiści do Rosji. Sieją bowiem wieści przywożone przez uczestników pielgrzymek do Smoleńska, iż na miejscu tragedii do dziś znajdują się rzeczy po uśmierconych. Guziki, kolczyki, portfele, banknot 100 złotowy i diabli wiedzą co jeszcze. A może ten guzik należał do rozporka stalinowskiego czerwonoarmisty, lub oderwał się od sukmany bojara z czasów Rusi Czerwonej.Dla nich jest to święta zdobycz, którą najlepiej umieściliby na sukience Zawsze Dziewicy.
Ubezwłasnowolnienie polskiego katolika często doprowadza do tego, iż ten ma obowiązek nie tylko dbać o własną duszę, ale przede wszystkim o cudzą. Znam przypadki, że dla "prawdziwego" Polaka z niewidzialnym stygmatem chrztu katolickiego, ważniejsze jest to, czy ma do czynienia z katolikiem równym jemu, czy też z niewierzącym w jego Boga. Dla prawdziwego katolika ważniejsze są więzi wyznaniowe, niżeli nawet rodzinne. Stąd mamy te hordy moherowe, właśnie gotowe na wszystko. Zespolone, zjednoczone, zwarte. Na amen.

wtorek, 4 maja 2010

KTO PŁACI, A KTO DO CHOLERY POWINIEN





Wiadomo wszem i wobec, że każda firma usługowa, by nie narazić się na plajtę, w wyniku niespodziewanego nieszczęścia ubezpiecza się. Tak czyni zresztą nie tylko firma, ale każdy myślący kierowca, rolnik, piłkarz, a nawet ksiądz, którego akurat ubezpiecza w wyniku włazidupstwa Sejmu państwo polskie. Każdy, kto zignoruje tę zasadę, a więc nie zabezpieczy się na wypadek "wypadku", traci nie tylko firmę, samochód czy inne mienie, ale nawet zdrowie. Tak było w przypadku powodzian, tak było w przypadku tragicznego pożaru w Kamieniu Pomorskim. Tak było w przypadku wielu innych nieszczęść polskich. O tym mówił ofiarom powodzi stulecia premier Włodzimierz Cimoszewicz. Ta wypowiedziana publicznie prawda kosztowała go bardzo dużo. Przegrał kolejne wybory. Temat ten narzucił mi się z powodu tragicznej śmierci 96 oficjeli państwowych pod Smoleńskiem. Bo oto zanim pochowano ostatnią ofiarę katastrofy, rodziny z łaskawości premiera otrzymały po 40 tysiecy złotych na tzw. tymczasowo drobne wydatki. W międzyczasie rząd obradował nad zasadniczym zrekompensowaniem bólu w rodzinach. Postanowiono z marszu, iż każde dziecko ofiary, tudzież inna osoba zamieszkująca wspólnie z nią otrzyma od zaraz rentę w wysokości 2 tysiące złotych. W przypadku posła Putry złotych 16 tysięcy miesięcznie, bowiem ten akurat parlamentarzysta okazał się mężczyzną dość płodnym (8 dzieci).Dzisiaj czytam informację, że każda z rodzin może występować o odszkodowanie w kwocie od 150 tysięcy do miliona złotych. Każda!!!, bowiem wycieczka do Katynia nie była ubezpieczona. Pan niedoceniony (do śmierci) prezydent nie miał głowy do takich czynności. Głowy nie mieli do tego również jego podwładni w liczbie ok.600 osób, pracujący za marne 20 tysięcy złotych miesiecznie. I tu jest całe clou sprawy. Jeżeli stanie się coś złego na wycieczce, pielgrzymce, czy innej wyprawie, chociażby na dziewczynki do Tajlandii, to odpowiedzialność, także finansową ponosi organizator imprezy, a więc właściciel biura turystycznego, czy też proboszcz. Dlatego ci akurat dbają o to, by wrazie wypadku należność pokryła za nich firma ubezpieczeniowa.


Powtarzam niedowiarkom. Samolot, na który ze sobą pan prezydent zabrał naczelne dowództwo wojskowe kraju, parlamentarzystów z wszystkich opcji politycznych oraz inne przez niego hołubione osoby na stanowiskach państwowych, był nieubezpieczony z tytułu tej wycieczki. Wycieczki prywatnej pana prezydenta. Okazuje się, że w stosunku do tych nieszczęśników i ich rodzin nie obowiązuje żadne prawo w tym względzie. Wszelkie koszty, a więc pogrzeby oprawione w państwowo-kościelne spektakle, często wręcz teatralne (pogrzeb wawelski), koszty transportu kolejnego zestawu trumien zakupionych pierwej we Włoszech,udziału w rozrzuconych po całym kraju pogrzebach biskupstwa i arcybiskupstwa polskiego, wojska i orkiestr, a także udział w nich premiera i marszałka Sejmu, którzy z racji konieczności przemieszczali się kosztownymi w eksploatacji śmigłowcami, pokrywa państwo polskie z podatków jego obywateli. To ca 140 milionów polskich, mało dla nich znaczących złotych. A kto zaprotestuje, tego w łeb!, bowiem żałobna fobia jaką rozpętały polskie media, następstwem czego był spęd ludzi pod pałac prezydencki, bardzo dzisiaj podzielił polskie społeczeństwo. To nie prawda, że tragiczny wypadek smoleński nas Polaków pogodził i skonsolidował. Tak naprawdę to on nas właśnie podzielił. Podzielił tak, jak podzielił ofiary rząd. Ciało prezydenta i jego pracowników postawiono w pałacu, zaś wszyscy inni trafili na halę Torwaru. Jeszcze inni bezpośrednio na cmentarz. Pisałem o Gold-śmierci w poprzednich postach. Polaków jeszcze bardziej podzielił pan abp Dziwisz z panem Jarosławem Kaczyńskim, którzy wespół-zespół drogie szczątki pary prezydenckiej zamurowali w krypcie wawelskiej, mimo protestów wielu znaczących ludzi w Polsce, przy milczącej postawie rządu w którego władaniu pozostaje ten krakowski zabytek. Dzisiaj ten cmentarny tydzień dla potrzeb wyborczych wykorzystuje żyjący bliźniak. Nigdy, przenigdy, ofiary innych katastrof nie otrzymały takiego wsparcia. Pamiętamy tragiczne skutki zawalenia się hali z wystawą gołębi. Pamiętamy podobne milczenie po wypadkach w kopalniach, po katastrofie lotniczej w Mirosławcu, po powodziach i pożarach. Okazuje się, że najlepiej rozdawać cudze pieniądze. Dziwię się, że tak bardzo opłakujący koledzy z ław sejmowych, ze swej niemałej pensji nie zrobili zrzutki na pomoc dla rodzin zabitych. Rozdawanie w ten sposób pieniędzy to jest okradanie nas wszystkich. To pospolite złodziejstwo.


Reasumując: Będziemy normalnym krajem gdy np. sędziowie z własnej kieszeni i zgromadzonego majątku zapłacą odszkodowanie niewinnie odsiadującemu wyrok. Będziemy normalnym krajem, gdy lekarze zapłacą z własnej kieszeni i zgromadzonego majątku za pomyłki w rozpoznaniu chorób, które to pomyłki doprowadziły do śmierci lub kalectwa pacjentów. I tym podobne przykłady niefrasobliwości oraz niechlujstwa w wykonywaniu powierzonych obowiązków.


Ponieważ organizatorem wyprawy do Smoleńska był osobiście pan prezydent, który po uważaniu zaprosił na pokład samolotu wybrane, miłe sobie osoby, bowiem ambicjonalnie po Tusku musiał być obowiązkowo w Katyniu, to jak prawo jest prawem, wszelkie odszkodowania winna zapłacić kancelaria prezydencka, która jako druga instytucja w państwie otrzymuje ustawowo budżet roczny liczony w setkach milionów złotych. To tyle na dzisiaj.



PS: Występ telewizyjny innego płodnego "faceta z gitarą"red. Pospieszalskiego, którego facjatę zamieszczam z prawdziwym rozbawieniem, dał impuls żywemu bliźniakowi do startu w wyborach prezydenckich. Swoją już słynną audycją w "jedynce" upewnił go w przekonaniu , iż cały naród pragnie IV Rzeczypospolitej z nim na czele.






Uśmiechnij się:



1.Do ciężko rannego w wypadku samochodowym podchodzi ksiądz i pyta: Czy wierzysz w boga synu?.

-Chłopie, ja tu umieram, a tobie się na zagadki zebrało.



2.To bezczelność!-denerwuje się mężczyzna w rozmowie z kolegą.- Ja ci mówię, że moja żona jest w ciąży, a ty się pytasz, z kim!.
-Nie denerwuj się-uspakaja kolega. Myślałem, że wiesz z kim.

ŚMIECH, PRAWIE RECHOT

Vivat, brawo. Do Polski zawitał długo zapowiadany przez papieża Franciszka pogromca pedofilów w sutannach abp Charles   Scicluna, duchow...