poniedziałek, 14 października 2019

AFE, ALE SMRÓD!



W dniu 13 października Polska kolejny raz wypuściła śmierdzącego bąka w salonach Europy. Wybaczcie chorej staruszce. Postępującą demencję babinki majątkowo wykorzystała zakłamana partia uładzona wraz z jej elektoratem przez szafarzy sakramentów za pieniądze wszystkich podatników. Był czas że  jako dziecko, nie mogłem zrozumieć zasady związanej z „odwrotną proporcjonalnością”. Dziś mam dowód na jej logiczność poprzez fakt, iż im mniej wiernych w kościołach na niedzielnych mszach, tym Kościół bogatszy psia go mać. To dowód nie tylko na prostą w gruncie rzeczy zasadę arytmetyki, ale i na cuda,  przed wiarą w które do dziś się wzbraniałem. Aliści popatrzcie tylko moi Rodacy. Jakże łatwo Rzeczpospolitą obrócić w chujnię niepospolitą. Wystarczy jak swoją chciwą łapę do sprawy przyłoży kler. Już niegdyś tak było, na pięć minut przed zaborami a historia bardzo rzadko powtarza się jako farsa. Czy przypadkowo nie czas na umieranie?.



sobota, 12 października 2019

MIŁY GOŚĆ Z ZAŚWIATÓW




Babcia?. Nasza Babcia Aleksandra Franciszka?, krzyknąłem już w drzwiach wejściowych, najgłośniej jak się dało, z przeogromnym zdziwieniem i przerażeniem!.
 A kto?, mój wnuczku. Przecie nie ksiądz Alfons z Łopacina!
No ale przecie od dziesięcioleci Babcia nie żyje!.- 
Zgadza się. Jestem na przepustce. Należała mi się, to wzięłam ją, przynajmniej dzieciaki odwiedzę, wnuki policzę, a  pewno i prawnuków zatrzęsienie?. O pra, pra nie wspomnę. A może byś mi jak dawniej na powitanie zagrał coś na organkach, coś wesołego, np. Serdeczna Matko, albo Orszak Anielski. Sam wiesz co lubiłam.
Wpatrzony w jasną poświatę otaczającą moją Babcię, w jej, jak zwykle przypięty warkocz, opadający swobodnie na chude plecy, w jej rumieniec na policzkach, stoję i ani nie drgnę, ponieważ dla mnie niedowiarka sytuacja jest w dwójnasób przedziwna nawet zatrważająca. W każdym razie dla podobnego laika jak ja nie do uwierzenia.
- No nie stój tak jak widły w gnoju, chodź przywitaj się. Wyrosłeś, a nawet już mocno zdziadziałeś mój najstarszy wnuczku. Szkoły pokończyłeś?, ożeniłeś się porządnie?, emeryturę chociaż masz? modlisz się do swojego patrona Antosiu?, a warto, to bardzo porządny święty, bardzo pomocny przy zgubach. Widuję go często na łąkach niebiańskich, jak pochylony czegoś tam szuka, bo ludzie gubią wszystko na potęgę. Mówił mi że ostatnio pomógł znaleźć drogę do niebios twojemu bratu, który pobłądził i o mały figiel nie poleciałby wprost do czyśćca. Chociaż prawdę mówiąc na pewno by mu się to należało, no ale komu by nie. Wiem, wiem, moje dzieciaki też już w zaświatach, widuję je w tym tłumnie zbawionych. Nawet dobrze sobie radzą. Cięgle tylko bawią się w zielony różaniec i politykują, albo grają w „zgadnij kto dzisiaj umrze”. A ty wnuczku też politykujesz?. Ponoć jutro macie wybory. Pamiętaj, głosuj na każdego byle nie na partię tego obłudnika i kłamcę, ledwie chodzącego spróchniałego urojonego zbawcę narodu., o którym wszyscy Polacy w niebiesiech mówią że zniszczył nam kraj, zadarł koty z Unią, okradał państwo, by dawać swoim. Wiem, dzisiaj jest cisza wyborcza, ale mnie ten wasz zakaz wisi jak oszukańczy zardzewiały medalik z Lichenia za sto złotych.. Taki Janosik, psia go mać, przepraszam za przekleństwo. Mówi się w kuluarach, że choćby resztę życia, dniami i nocami leżał krzyżem w kościołach, jego miejsce jest wyłącznie w piekle. Wiem co  mówię, a wiem z pierwszej ręki od zaprzyjaźnionego diabła, który posługuje od ostatnich wyborów samemu Belzebubowi. Czekają tam na niego. Nic mu już nie pomoże, nawet ten, jak mu tam, niejaki Jędraszewski, ksywka zaraza, jak słyszę to też dobre ziółko. Twój dziadek Józef o mały włos też dał się mu oszukać.
Podszedłem z drżącymi nogami i jeszcze bardziej drżącą brodą do jasnej postaci nie wymawiając ani słowa. Po kilku minutach oswoiłem się na tyle, iż w miarę swobodnie mimo chłodu bijącego z jej postaci babcię przytuliłem. O już, już, nie ściskaj mnie tak mocno, bom nie zrobiła badań okresowych i możesz się zarazić jakąś tam po waszemu sepsą czy innym cholerstwem, przepraszam za bluźnierstwo. Nauczyłam się niechcący tych brzydkich słów od jednego takiego Himilsbacha, ciekawy gość, może go nawet znasz?.
- Znam Babcinko moja, znam,  ale on nawet tu na ziemi lubił sobie pobluźnić, i za to go lubiliśmy. Bardzo równy gość, żałowaliśmy go że odszedł na wieki, ale skoro tam w niebiesiech m.in. Ciebie zabawia, to niech już tak pozostanie.
My tu gadu, gadu, czas przepustki tracimy na pierdółki, przepraszam za brzydkie słowo, a ja mam jeszcze kilka odwiedzin. Umówiłam się jeszcze za życia z sąsiadkami, koleżankami z kółka różańcowego, że o nich nie zapomnę. Ciekawe co u nich, bo nie wszystkie trafiły do królestwa niebieskiego, sprawdziłam to. Być może, myślę sobie, że trafiły do piekła, albo w inny sektor, być może nieświadomie sprzyjały obłudnie za jakoweś tam pincet plus i trzynastkę komu nie trzeba, a to u nas mocno karalne, podobnie jak trollowanie.  Dowiem się. Tymczasem wnuczku głosuj na swoich, bo oni chociaż wątpiący to jednak dobrzy ludzie. Znam kilkunastu z mojego otoczenia. Miło ich posłuchać, znają wieści z pierwszej ręki, chociażby od pana Wojciecha J., który ma telepatyczny, bezprzewodowy kontakt z Adrianem Z,  Robertem B i Włodkiem Cz. Zresztą co ci będę mówiła, sam wiesz, jak to było w konspiracji lewicowej, o co niesłusznie miałam do ciebie pretensję. Pamiętaj, wraz ze swoją rodziną, która pozostaje na zawsze moją rodziną, nie głosuj na listę numer 2, bo piekło czeka. Zanim się pożegnałem, już się obudziłem a następnie pomyślałem: Kurde, mimo  blisko 140 lat, bo babcia umierała w wieku zbliżonym do setki, moja Babcinka jakoby odmłodniała, nabrała ogłady politycznej i w ogóle pozostała postacią nie z tej ziemi.


środa, 9 października 2019

A JEDNAK RAJ




                 Prawicowa reprezentacja katolickiej Polski w Brukseli. Żenada.
Posłużyłem się tytułem z jednej w Polsce wydanych książek Mariusza Szczygła, chyba największego znawcy naszego sąsiada - Czech. Przeczytałem tę książkę "haustem", bez odkładania jej na bok na czas posiłków z wyjątkiem przymusowych czynności natury fizjologicznej. A było warto. "Zrób sobie raj". Pod tym tytułem kilka lat temu powstał mój niniejszy felieton, który wywołał, szczególnie wśród zapiekłych polskich katolików gniew, jakobym promował w naszym katolickim bajorku aborcję, i krytykował m.in. tradycyjne chrześcijańskie pogrzeby z uczestnictwem księdza i wykorzystaniem trumien.  Aborcję, z której w rzeczywistości najbardziej korzystają Polki. Otóż upłynęło 10 lat, książki pana Mariusza są nadal nagradzane przy każdej możliwej okazji w Europie, a na podstawie jego autorstwa grane są sztuki teatralne.  Właśnie pan Mariusz otrzymał koleją nagrodę NIKE z rąk właśnie Polaków, za książkę "Nie ma". My Polacy mieszkamy po sąsiedzku z narodem, którego nie  znamy. W środkach przekazu o Czechach praktycznie nie usłyszymy nic, bo wieści które stamtąd płyną nie bardzo pasują do naszego grajdoła, czyli katolickiej zapyziałej Polski. Po to w telewizji rządzi Kurski , po to uwiązani jesteśmy zapisem o przestrzeganiu wartości chrześcijańskich, w skrócie WC, po to mamy ministra Glińskiego, pastucha moralności z nominacji Kościoła. Czechy jako naród nie mogą stanowić dla nas żadnego wzorca. Dlatego nie warto cokolwiek od nich adoptować na nasze podwórka. Nawet raczej nie wolno.
Czechy, państewko cztery razy mniejsze od naszego kraju z dziesięciomilionowym narodem. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat obywatele nad Wełtawą stworzyli sobie prawdziwy raj. Dosłownie, polski czytelniku, dosłownie. Gospodarczo dużo lepsi od wielu sąsiadów. Kraj czysty, dbający nie tylko o kulturę otoczenia ale i szczycący się wielkimi twórcami w dziedzinie literatury, muzyki czy filmu. Kraj, który w swojej historii doznał, tak jak my wielu okupacji i zaborów ze strony obcych mocarstw. Począwszy od Cesarstwa Rzymskiego, poprzez długie lata Czechami zarządzali Habsburgowie. Tak jak nas nie oszczędził ich też Hitler. A my Polacy z głupoty politycznej, podlizując się Adolfowi zajęliśmy im także kawałek terytorium pokazując światu naszą mocarstwowość sanacyjną. Do dzisiaj Czesi nie mogą nam zapomnieć owej opiekuńczości. Dzisiaj z przymróżeniem oczu podziwiają sąsiada Polskę, gdzie szef NIK zarządza pokojami na godziny, zaś marszałek Sejmu zażywa rozkoszy w burdelu.
Zrób sobie raj, taki jaki mają Czesi proponuje Mariusz Szczygieł, który jako obywatel polski, po równo czuje się Czechem. Zna doskonale ich język, kulturę, historie i literaturę.
Ich raj to: dostatek dla wszystkich obywateli, minimalne bezrobocie (dla tych co nie chcą się brudzić robotą), wolność przekonań (ta prawdziwa), wolność wyznania (ta prawdziwa), publiczna wolność orientacji seksualnych (ta prawdziwa), dostęp do badań in vitro z partycypacją finansową państwa, aborcja na życzenie, możliwość adopcji dzieci przez pary homoseksualne, dostęp wzorem Holandii do miękkich narkotyków. Z lupą szukać zarówno ludzi buszujących w śmietnikach jak i w psich gównach na ulicach i trawnikach. Osobiście byłem kilka lat temu w Czechach. Potwierdzam fakty.
A jak to się stało, że Czesi mogli sobie zafundować aż tak demokratycznie postrzegany raj?. Ano tylko dzięki temu, że państwo jest rzeczywiście oddzielone od Kościoła (w Czechach o tej instytucji pisze się małą literą). Od Kościoła katolickiego, który nam właśnie we wianie do Dąbrówki (Dobrawy) wcisnęli w roku 966. Po latach sami wyzbyli się tego ciężaru, a na nas spoglądają z ironią i współczuciem. Dzisiaj 80% obywateli Czech przyznaje się do ateizmu. Małe, stare kościółki odwiedza tylko 5% katolików. Pozostałe 15% stanowią różni innowiercy od muzułmanów poprzez luteranów, Żydów i prawosławnych. Wszyscy oni nie praktykują swoich wyznań, bo nie ma praktycznie czynnych świątyń. Na terenie Czech nie buduje się żadnych bunkrów kościelnych typu Licheń czy Świątynia Opatrzności Bożej, nie mówiąc już o pomnikowych kiczach papieskich czy też wysokościowych rekordach Chrystusowych. Ponieważ Czesi mają bardzo swobodne relacje do wyznawanych, bądź w ogóle niewyznawanych religii, przeto i wszelkiego rodzaju obyczaje zamykają się w tej konwencji. Śmierć w rodzinie nie stanowi żadnego powodu do żałobnych zachowań. Często rodzina jest powiadamiana o czyimś zejściu z padołu dopiero po pogrzebie, który ma charakter bardzo obojętny emocjonalnie bez teatralnych wzruszeń. Wyjątki stanowią pogrzeby dzieci i ludzi młodych. Pogrzeby odbywają się bez udziału osób duchownych, w bardzo skromnej oprawie. Ponad 90% zwłok zmarłych poddawana jest kremacji. Zdarza się i nie jest to odosobnione, że urna z prochami zmarłego członka rodziny przez całe miesiące stoi na półce w krematorium, bo nie ma jej kto odebrać, by złożyć w ziemi lub rozsypać we wskazanym przez zmarłego miejscu. Strój żałobny nosi się tylko w dniu pogrzebu. Ot, to taka dziwna dla nas ciekawostka.


I jeszcze coś chyba ważnego. Czechy były zawsze spowite prawdziwym sowieckim komunizmem. Czesi mieli gorzej niżeli Polacy mieszkający w "wesołym baraku." Żadnych własności prywatnych, w tym rolnictwa, żadnego prywatnego rzemiosła. Inwigilacja artystów i przeciwników ustroju była na porządku dziennym. I może właśnie dlatego ten naród potrafił sobie zbudować po roku 1990 prawdziwy raj. Raj który uleczył mocno okaleczone komunizmem społeczeństwo.
Kościół w Czechach jest biedny jak mysz. Tam żaden z członków rządu lub władz terytorialnych nie wpada na pomysł zapraszania na państwowe imprezy księdza a nawet prymasa, do którego ludzie zwracają się per proszę pana i nikomu nie przychodzi do łba, by go całować po rękach. Nie ma tam rzeszy kapelanów zatrudnionych począwszy od szpitali poprzez wojsko, policję, aż po kluby sportowe. Nie ma obowiązkowej religii w szkołach i nie do pomyślenia jest, by przerywać szkolne zajęcia na jakieś rekolekcje czy też uczestnictwo w kościelnych nabożeństwach. Nie spotkasz w klasach szkolnych symboli religijnych. Państwo księżom płaci pensje, a oni odprowadzają należny podatek i sami się ubezpieczają. Nigdy nie przyszło do głowy rządowi Czech aby oddawać w klesze ręce majątki wzorem pomrocznej Najjaśniejszej. Wszystkie historyczne katedry pozostają własnością państwa a nie Kościoła, których wnętrza wykorzystane są na galerie i wystawy. Czechy nie uwiązały się z Watykanem konkordatem, mimo zabiegów naszego JPII. Ciekawostka: Na spotkanie z Benedyktem XVI do Pragi przybyło ponad 100 tysięcy wiernych, 68% to Polacy zza miedzy. To coś nam mówi.
Na koniec, oczywiście jako czytelnik powtórnie gratuluję udanej książki panu Mariuszowi. Ta książka otwiera oczy wielu nam nad Wisłą, ale zanim ją otworzymy na tyle byśmy przejrzeli rozumem, musimy wybierać ludzi, dla których słowo Polska, naród, Ojczyzna nie będzie się kojarzyć ze słowami posłów skrajnej prawicy "Polska może być biedna, byle była katolicka". A tymczasem wybieramy do stanowienia prawa talibów katolickich, półidiotów a nawet pełnych z przekonaniem, że są to ludzie, co to pozjadali wszystkie rozumy. Jest okazja, mamy kolejne wybory. Kojarzy mi się w tym miejscu przypadek, jak to Mozart poprosił cesarza Franciszka Józefa ,by ten ocenił jego operę. Gdy sztuka dobiegła końca publiczność, a przede wszystkim kompozytor słyszą jakże mądry werdykt." Za dużo nut", powiedział JCM. Wątek ten w swoim filmie umieścił Milos Forman, też Czech. Franciszek Józef, jako obsrywany przez muchy cesarz przywoływany był w powieści "Przygody Dobrego Wojaka Szwejka" Jarosława Haska, a jakże, też Czecha. " Właśnie podobnych mędrców nasi wyborcy umieszczają w polskim parlamencie, a nawet w Brukseli. Oni stanowią nasze prawa.... i obowiązki. Co to za wartości, przekonujemy się na co dzień w korespondencji z UE. Jak to się stało, dlaczego Czechom udało się wyjść na ścieżkę takiej normalności?. Właśnie dlatego, że szybciej poznali się, (już od Husa) na obłudzie i hipokryzji kleru katolickiego. Na lepkich rękach do grabieży i zaboru mienia państwowego. Na rozpuście i zaprzaństwie wypasionych byczków w sutannach, którym dobrobyt materialny sprzyja niemoralnym zachowaniom, najczęściej w stosunku do dzieci. Tu jest ich niebo, bo w gruncie rzeczy przecież w inne nie wierzą.
......................................................................................................................................
Zdjęcia: FB.

Propozycja autorska;
Dziś zbliżam się do osiemdziesiątki i czuję się dość zmęczony, zarówno fizycznie jak i mentalnie. Już nie ta percepcja, już nie ta charyzma, tudzież rozedrganie umysłu. Od dwóch lat nosiłem się z zamiarem wydania zbioru postów w formie książki. Niestety, jako emeryta z dolnej półki nie stać mnie na podobny luksus.
Wpadłem zatem na pomysł odsprzedaży moich myśli. Jestem gotów do pozbycia się swoich praw autorskich osobie zainteresowanej treściami mojego bloga, wraz z domeną. Z kraju bądź z zagranicy, a ponieważ nie znam się na informatycznych i prawnych zakamarkach problemu związanego z podobnym zamiarem, spodziewam się,  że owe kłopoty weźmie na siebie ewentualny nabywca. Mój adres mailowytonizar67@wp.pl 

wtorek, 1 października 2019

BLOGOSŁAWIMY CIĘ "MARYŚ"


Przeogromnie zasłużony dla polskiej wolności, finansów i demokracji, bohaterze narodowy blogoslawimy cię: My i cały ogłupiony przez PiS naród, ba, ewangelicznie blogosławi cię zapewne również wirtuoz słowa i miotacz miłości do braci LGBT, abp Marek Jędraszewski, w końcu krakowianin, czyli twój ziomal chłopie, mający na oku twoją grzesznie kurewską kamienicę. Marian Banaś, żelazny prezes NIK, kumpel złotych gangsterów, ale i najwyższych pisowskich władz Polski dopiął swego. Sejmowa komisja do spraw kontroli państwowej pozytywnie zaopiniowała jego wniosek o odwołanie trojga „nieprawych” wiceprezesów Izby i powołaniu w ich miejsce jednej, ale za to poblogosławionej przez innego prezesa, wiceprezes Małgorzaty Motylow. Prywatnie znajomej bratanicy prezesa Marty Kaczyńskiej, u której bawiła się na którymś tam z kolei ślubie. Zagadka: która przyjaźń jest wydajniejsza i bardziej opłacalna, Motylow z Kaczyńską, czy też Banasia z „gangsterami”, podpowiem, że obie te przyjaźnie się przenikają, jak odcienie kolorów na podłych bohomazach. Okazuje się że Banaś im, czyli PiS mocno się zesmrodził. Sprawa bardzo rozwojowa.
Małgorzata Motylow jest bliziutką znajomą Marty Kaczyńskiej i jak donosi „Fakt”, dzięki tej znajomości kariera urzędniczki nabrała niebywałego tempa. Przez kilkanaście lat była szeregowym pracownikiem w  oddziale NIK, ale ostatnio pięła się w górę. Została powołana do Kolegium NIK – jednej z najważniejszych jednostek tej instytucji. Teraz będzie jedyną zastępczynią blogosławionego Banasia. A co?! Chwalmy Pana i jego rodzinę. Rozległą rodzinę pisowską. Blobosławimy cię Maryś i twego uzdolnionego synka Jakubka.
Zdjęcia: FB.

Propozycja autorska;
Dziś zbliżam się do osiemdziesiątki i czuję się dość zmęczony, zarówno fizycznie jak i mentalnie. Już nie ta percepcja, już nie ta charyzma, tudzież rozedrganie umysłu. Od dwóch lat nosiłem się z zamiarem wydania zbioru postów w formie książki. Niestety, jako emeryta z dolnej półki nie stać mnie na podobny luksus.
Wpadłem zatem na pomysł odsprzedaży moich myśli. Jestem gotów do pozbycia się swoich praw autorskich osobie zainteresowanej treściami mojego bloga, wraz z domeną. Z kraju bądź z zagranicy, a ponieważ nie znam się na informatycznych i prawnych zakamarkach problemu związanego z podobnym zamiarem, spodziewam się,  że owe kłopoty weźmie na siebie ewentualny nabywca. Mój adres mailowytonizar67@wp.pl 

sobota, 28 września 2019

NASZ KOBUSZ UKOCHANY


Zmarł Jan Kobuszewski. Nasz ukochany Kobusz. Artysta przez bardzo duże  A, pod każdą postacią jaką mu przyszło odtwarzać. Artysta uwielbiany przez każdego, niezależnie skąd pochodzi i co  sobą  reprezentuje. I tylko jakowyś wiejski, kompletny trefniś, a nawet idiota, jakich mamy w bród mógłby temu zaprzeczyć. Kobusz ukochany w kabarecie Olgi Lipińskiej, Kobusz ukochany w Alternatywy 4, Kobusz ukochany w kabarecie Dudek Dziewońskiego. Kobusz ukochany w Czterdziestolatku. Kobusz ukochany w Szekspirze jak i Witkacym. Kobusz ukochany podczas prezentacji każdej roli jaką Mu  powierzono. Po prostu Kobusz ukochany i na tym poprzestanę. Jan Kobuszewski był spokrewniony z kilkoma innymi postaciami kabaretowo  komediowymi, m.in. z Pawłem Wawrzeckim, Zborowskim i Zaorskim. To naprawdę znakomita rodzina która zapisze się w temacie, jak pobudzić radośnie naród cierpiący pod czerepem komunizmu moskiewskiego. Powiem tak: Wraz z moim drogim mojemu sercu kolegą Bogusiem zwanym Kaktusem, który niedawno odszedł do wieczności, Kobusza uważaliśmy za naszego trzeciego brata. Gdyby grób Janka Kobuszewskiego znajdował się bliżej mojego miejsca zamieszkania, moim, który wiekiem  zbytnio nie odbiega bohaterowi, to  Kobusz z mojej ręki codziennie mógłby się spodziewać świeżego kwiecia na swojej płycie cmentarnej. Chwała Tobie Mistrzu. Śpij spokojnie, boś na to jak mało kto zasłużył. Śpij z uśmiechem, którym natura Cię tak hojnie obdarzyła i którym potrafiłeś się dzielić z milionami widzów.

środa, 25 września 2019

DRZEWA UMIERAJĄ NA STOJĄCO



                                                                                                      Dwaj rozmodleni pseudoekolodzy.
Tytuł felietonu nie ma nic wspólnego ze sztuką Alejandro  Casony pt. „Drzewa umierają stojąc”, ani też z mistrzowską grą tejże na deskach teatralnych przez niezapomnianą Mieczysławę Ćwiklińską. Tak, owe drzewa w przenośni umierały na stojąco. Co ciekawe, drzewa z mojego posta nie umierały z powodu starości lub chorób próchnicowych. Umierały z powodu zbrodni popełnianych przez pisowskiego (o ironio) ministra środowiska Jana Szyszkę na żywym organizmie Puszczy . Zasłużony dla każdej ustrojowo ojczyzny Jan Szyszko, to serdeczny przyjaciel Rydzyka, prezesa Kaczyńskiego i innych dewiantów. Powtórzę więc.Umierały z powodu zbrodni popełnianych na zdrowej tkance flory, żyjącej tam od setek lat. Ta zbrodnia była popełniana z błogosławieństwem innych zbrodniarzy.   M.in. podłych kapłanów katolickich: Czyjegoś tam  „łojca” bezdzietnego ks. Tadeusza Rydzyka i  kapelana myśliwych i Lasów Państwowych  płk. ks. Tomasza  Duszkiewicza, który swój luksus życia okraszał rozwieszaniem na plebanii poroży wielu zwierząt będących pod absolutną ochroną, m. in rysia. Skórę rysia wypchał, być może innym trofeum. Te zwierzęta, które w imię św. Franciszka ze zwykłym bandytyzmem zabijał, umilały mu i kumplom wystawne  wieczory. Zabijał w chronionych puszczach z różańcem w kieszeni i Niepokalaną Maryją na ustach. A drzewa puszczańskie?. No cóż ten całodzienny urobek harwesterów mimo masowych protestów, skrzętnie był wywożony do zainteresowanych inwestorów budowlanych. Pieniążki liczone w milionach, z kolei płynęły do kieszeni hochsztaplera Rydzyka. Ręka rękę myje, mówi przysłowie, dlatego 


Szyszko w rewanżu kasował do kieszeni jako wykładowca w maryjnej szkole (też Rydzyka)  do niedawna 600 złotych za godzinę lekcyjną. To było ponad osiem lat temu. Pewno dzisiaj ta zasłużona kwota jest co najmniej podwojona. Szyszko  jako minister od ochrony przyrody, podobnie jak jego przyjaciel Duszkiewicz, zabijał stworzenia boskie z upodobaniem.  Dla trofeów specjalnie zakupił starą stodołę, z której kosztem diabli wiedzą jakich źródeł zrobił salon wystawowy, bo gdzież można ulokować aż tyle poroży i wypchanych ofiar puszczańskich.  Drzewa  w tych puszczach umierały na stojąco, a zamiast krwi ciekły z nich soki. Zwierzyna zaś ginęła w dwojaki sposób, w biegu albo także na stojąco. Zamiast posoki wyciekała z nich ciepła krew zwana farbą. W boleściach, których nigdy nie zaznał na sobie ani Szyszko, ani Duszkiewicz, ani inni ich pobratymcy o zbrodniczych charakterach. A krew ofiar?, no cóż służyła im podczas okazjonalnego pijaństwa do umazania twarzy  by upodobniać się na prawdziwych jurnych, męskich zwycięzców. To prawdziwi katolicy, bo i czyny ich są na wskroś katolickie i zbawienne. W Polsce prawie w każdej plebanii obok krzyża i trofeów wisi fuzja i sztucer, ponieważ ewangelia poucza iż, stwórca nakazał czynić ludziom ziemię sobie poddaną. Drzewa i zwierzęta umierają stojąc, ich kaci zapewne pomrą na leżąco. Zasłużyli sobie poprzez obłudną modlitwę na taki luksus.

poniedziałek, 23 września 2019

ZGNILIZNĄ CUCHNIE NA KILOMETRY



Każdy „pierd" Kaczyńskiego i Morawieckiego słychać z narastającym natężeniem, a jak go czuć!???. Jak przeterminowany lizol. Dziwna dla mnie i zapewne dla wielu jest masowość wąchaczy tych pierdów gromadzących się wokół Kaczyńskiego na tzw. konwencjach wyborczych. Otóż ten tajemniczy czar lejący się z sylwetek i inteligencji prezesa i premiera jest na tyle ogłupiający, podobnie jak pigułka gwałtu, iż dziesiątki tysięcy ich sympatyków (niekoniecznie o przekonaniach prawicowych, raczej przykościelnych) gotowa iść za nimi w ogień. Dziś, na kilkanaście dni przed wyborami mogę śmiało stwierdzić że partia rządząca (PiS) wybory te wygra z nawiązką. Wygra, ponieważ opozycja nie potrafi przekonać społeczeństwa do swoich racji. Nie potrafi też pokazać całego zła jawiącego się na każdym kroku w uprawianiu polityki przez Kaczyńskiego, który bez żenady, bez żadnych hamulców, bez poszanowania zasad konstytucyjnych  dyktuje gotowe wyroki takim instytucjom jak Sąd Najwyższy oraz Trybunał Konstytucyjny. Czyni to na bezpośrednich spotkaniach kawusiowych z decydentami. Opozycja z kretesem wybory przegra ponieważ nie potrafiła postępować wedle wzorów płynących od przeciwników politycznych. To słowa pana Marka Beylina z którymi się zgadzam co do kropki.. O ile PiS sprawnie wykorzystuje kłamstwa, o tyle opozycja nie potrafi korzystać z prawdy. Bo przedstawia kolejne afery w partii Kaczyńskiego, jako oderwane od siebie Incydenty. Tu Piebiaki, „Kasta”, tam łgarstwa TVP, gdzieś obok hejt na mniejszości seksualne, opodal deforma szkolnictwa, gdzieś obok loty Kuchcińskiego, a za miedzą afera Srebrnej. Każdy z tych skandali traktowany oddzielnie traci intensywność. W dodatku znoszą się one nawzajem w medialnym hałasie.


. A przecież tylko dziś PiS  i hierarchowie mogłyby być udupieni tylko w aferach o „posmaku” seksualnego smrodu. Bo oto pisowski prezes NIK Banaś, właściciel kilku mieszkań oraz kamienic wynajmował je po części na działalność prostytucyjną.  Pokoje na godziny czynne przez kilka miesięcy przynosiły namacalne zyski, bo pogoda pogodą, a pieprzyć się chce.  Człowiek ten, pod skrzydłami Kaczyńskiego w trybie znanym tylko prezesowi awansował z prostego urzędnika na stolec szefa najważniejszej kontrolnej instytucji państwa. Inna afera z dupą w tle to afera podkarpacka, ukrywana przez lata. Otóż istnieje ukryta taśma, o której coraz głośniej, pokazująca igraszki osób rządzących oraz biskupów w owym burdelu podkarpackim. Skrzętnie chowana jest przed opinią publiczną aż do wyborów. Ponoć sam pan Kuchciński, marszałek sejmu latał samolotami rządowymi nie tylko do rodziny. Jest nagrany podczas igraszek płciowych z  czternastoletnią Ukrainką, właśnie w tym burdelu. Opisał to obserwator tych orgii,  bokser Kostecki, zamordowany w celi więziennej. Opozycja nie potrafi wykorzystać na swoją korzyść tej zgnilizny w szeregach partii rządzącej. Pewno nie chce brudzić sobie delikatnych, szlachetnych rączek , bo jeszcze przez przypadek przyklei się jakoweś gówienko pisowskie. Może i przyklei, ale trzeba walczyć z przeciwnikiem z otwartą przyłbicą a nie przez pokazywanie wychuchanej, grzecznej kandydatki na premiera pani Kidawy Błońskiej, która na takowe stanowisko się absolutnie nie nadaje. Nie na te czasy,  zbyt „jedwabista”. Tylko 25% społeczeństwa wierzy że PiS może stracić władzę i ja osobiście do tych procentów się zaliczam. Przy takich ślamazarnych konwencjach na opozycji, przegrana PiS byłaby cudem, a cuda jak wiemy raczej zdarzają się przykościelnej części elektoratu. Zatem można by się tylko powiesić z bezsilności, ale po co?. Nam staruszkom, do których należę już wiele nie potrzeba, a zjawiska wyrażające się złodziejstwem, brakiem sprawiedliwości społecznej, zgnilizną moralną Kościoła i rządzących, zatrutym powietrzem id, itp., można puszczać mimo uszu i mimo oczu. Amen.


wtorek, 17 września 2019

SÓL Z POSMAKIEM STĘCHLIZNY



Jesteśmy przebogaci w sól, inaczej mówiąc w chlorek sodu. Mamy kopalnię tego surowca w Wieliczce, Kłodawie i gdzieś tam jeszcze. Mamy solanki w Ciechocinku i Inowrocławiu, oraz gdzieś tam jeszcze, ale też mamy olbrzymie pokłady soli tej ziemi w formie żywych organizmów. Polskiej ziemi, że powtórzę z wykrzyknikiem: Tej ziemi!, bo oto okazuje się, że solą polskiej ziemi są zwykli ludzie, którym nie przeszkadza ksiądz pedofil, seryjny gwałciciel, śmieciarz leśny,  sąsiad pijak i sadysta bijący żonę i dzieci, polityk załgany, głupi i marnotrawiący publiczne pieniądze, natomiast przeszkadza mądrzejszy, kulturalny i bogatszy od niego dzięki ciężkiej pracy człowiek odnoszący sukces, ale też ateista albo gej. Król jest nagi. Nie ma żadnej innej wizji państwa i narodu niż ta obowiązująca w Polsce. Zaściankowa, więc tradycyjny katolicyzm, boża rodzina, a jak ktoś myśli inaczej to nihilista. Tak głosi Kaczyński, mąż opatrznościowy prawie połowy narodu. Otóż Kaczyński tkwi w XIX wieku do tego stopnia, że nawet nie dostrzega zmian klimatycznych, co dopiero obyczajowe. Do kogo ta kolejna mowa emerytalny staruszku siedemdziesięcioletni. Bez większej „kozery” panie prezesie można śmiało powiedzieć, że o rodzinach polskich nie masz pan zielonego pojęcia. Połowa naszych dorosłych obywateli żyje bez ślubu kościelnego, albo wręcz bez żadnego ślubu, bo przecie nie liczą się zaślubiny z kotem. W tych rodzinach rodzą się dzieci. To są dzieci nihilistyczne, o matuchno?. I tak by mogło zostać, w końcu tak jest w całej Europie. Gorzej, że polskie rodziny gnieżdżą się we wspólnych z rodzicami, a często i dziadkami, norach mieszkalnych, bo Morawiecki zapomniał pobudować zapowiadany milion mieszkań, jako że zajęty był reklamą swego jestestwa wśród Ślązaków, gdzie ma zamiar kandydować do Sejmu. 
Ba, zapomniał jeszcze o wielu sprawach, jak chociażby o milionie samochodów elektrycznych, w zamian zagęszczając ulice e-hulajnogami. To już jest coś. Dzieci zrodzone w tych naszych nieformalnych związkach partnerskich z "radością" wpadają pod samochody przysparzając pracy i dochodów szpitalom oraz zakładom funeralnym. Bo nikomu nie przyszło do głowy, by korzystających z tych urządzeń pierwej nauczyć kultury poruszania się na ulicach miast, a także udzielania pierwszej pomocy w przypadku nieszczęścia. Pan Tomasz Jastrun, który mnie zainspirował do napisania tego felietonu, jak zawsze raz w tygodniu słusznie powiesił psy na Kaczyńskim, człowieku urodzonym do dokuczania innym, jest godnym wielu pochwał. Oczywiście Jastrun, nie Kaczyński, a tej soli mamy nie za wiele. 
Foto:FB. 

Propozycja autorska;
Dziś zbliżam się do osiemdziesiątki i czuję się dość zmęczony, zarówno fizycznie jak i mentalnie. Już nie ta percepcja, już nie ta charyzma, tudzież rozedrganie umysłu. Od dwóch lat nosiłem się z zamiarem wydania zbioru postów w formie książki. Niestety, jako emeryta z dolnej półki nie stać mnie na podobny luksus.
Wpadłem zatem na pomysł odsprzedaży moich myśli. Jestem gotów do pozbycia się swoich praw autorskich osobie zainteresowanej treściami mojego bloga, wraz z domeną. Z kraju bądź z zagranicy, a ponieważ nie znam się na informatycznych i prawnych zakamarkach problemu związanego z podobnym zamiarem, spodziewam się,  że owe kłopoty weźmie na siebie ewentualny nabywca. Mój adres mailowytonizar67@wp.pl 

wtorek, 10 września 2019

STRACH SIĘ BAĆ ?


Znalezione w Internecie:
Gdy PIS wygra wybory, to w ciągu 3 pierwszych miesięcy po wyborach wtrąci do aresztów 1.500 Polaków, oczywiście samych opozycjonistów. Nowy rząd wybuduje również 3 obozy pracy przymusowej, pod Łodzią, Krakowem i Białymstokiem, w których zamkną następne 30.000 ludzi. Kolejne 7.500 osób, krytycznych wobec PIS-u, w ciągu roku wyląduje, już z wyrokami, w więzieniach! Co, niemożliwe?!
Do maja 2020 r. PIS-owska większość sejmowa, przy wsparciu różnych „kukizów” i kilkunastu posłów PSL-u, przeforsuje fundamentalne zmiany w Konstytucji. Znajdą się w niej m.in. zapisy o ”przewodniej roli partii i kościoła katolickiego”, „niepodważalności władzy PIS-u”, boskości obu braci Kaczyńskich i nadrzędności polskiego „prawa” nad prawem UE oraz zapisami unijnych traktatów… Znajdzie się w niej także zapis o nadrzędności Ewangelii nad tą Konstytucją.
Co, wydaje Wam się to niemożliwe? A czy 4 lata temu wydawało Wam się możliwe, że „głowa państwa” będzie przeciętnie raz na kwartał łamać naszą konstytucję, której ślubowała strzec i bronić jej zapisów?! Czy wydawało Wam się możliwe, że nowo powołani do KRS i SN nominaci PIS-u okażą się zwykłymi przestępcami?! Czy 4 lata temu dopuszczaliście choćby myśl, że biskupa-przestępcy, ukrywającego swoich podwładnych pedofilów i tuszującego ich zbrodnie na dzieciach, prokurator nie będzie nawet mógł lub chciał przesłuchać?
W 2020 r. rząd PIS-u rzeczywiście wypłaci 13. emeryturę... Ale w 2021 i 2022 nie będzie już żadnej 13. emerytury, nie wspominając o 14. Dlaczego? To proste, w latach 2021-22 nie będzie żadnych wyborów! Nie trzeba już będzie emerytów przekupywać. Zresztą, w 2021 r. już w ogóle nie będzie żadnych transferów socjalnych, nawet "pincet" zostanie zlikwidowane! Bo finanse państwa szlag trafi. Skończy się światowa koniunktura, bo i tak trwa już podejrzanie długo. A UE solidnie obetnie nam fundusze w nowym unijnym budżecie na lata 2021-27.
Staniemy się nie jakąś "Grecją", tylko "Wenezuelą", jak przepowiada R. Giertych! Rządy tych państw prowadziły identyczną politykę socjalną, jaką dziś PIS prowadzi w Polsce. Ale Grecja należy do strefy EURO, więc Niemcy i Francuzi, ratując jej gospodarkę dziesiątkami miliardów kredytów, ratowali nie jakąś Grecję, ale właśnie strefę EURO. A my do strefy EURO nie należymy, więc skończymy jak Wenezuela.
Inflacja skoczy do 30%, i to tylko dlatego tak mało (statystycznie!), bo choć żywność podrożeje średnio o 40-50%, a energia o 150%, to lokomotywy, statki, turbiny wodne i kombajny podrożeją tylko o 4%. Czyli tak jak w schyłku komuny. Bezrobocie wzrośnie z obecnych 5-6%, do 25%. Bo żaden mały przedsiębiorca nie wytrzyma kosmicznych podwyżek płacy minimalnej swoich pracowników i nowych składek na ZUS. Ukraińcy już nas nie uratują, bo wobec krachu naszej gospodarki, wybiorą sobie inny kierunek migracji zarobkowej. Kto pierwszy zacznie w "państwie PIS-u" zdychać z głodu? Ci właśnie, którym dziś PIS rozdaje bez opamiętania pieniądze! Bo oni już nie będą potrafili bez tych dodatkowych pieniędzy żyć...
Jurek Owsiak zostanie oskarżony o hurtowy handel narkotykami i stręczycielstwo… Pójdzie na 7 lat do paki i będzie sobie mógł w niej robić zbiorki pieniędzy wśród więźniów. Miliony na koncie WOŚP-u, których jeszcze nie wydano na sprzęt medyczny, zostaną przekazane na Caritas… I tyle będzie sprzętu medycznego. Zresztą, i tak nie będzie gdzie tego sprzętu wstawiać, bo zostanie może 40% z obecnej liczby szpitali.
Co, niemożliwe?! A niby kto Owsiaka przed PIS-em obroni? Bo na pewno nie obroni go jakiś "naród polski", który będzie tak zajęty liczeniem swoich "pincet", 100+ na świnię i 13. emerytur, że nawet nie zauważy, iż Owsiak gdzieś zniknął. Może episkopat, z biskupem Jędraszewskim na czele, za nim się wstawi?
I niech mi teraz wyborcy PIS-u udowodnią, że napisałem tu nieprawdę! Nie da się tego udowodnić! Tak samo jak Kidawa-Błońska nie może dziś udowodnić, że KO nie zabierze po wygraniu wyborów "pincet" i nie przyjmie 200.000 uchodźców muzułmańskich... Dziękuję za uwagę. Tyle Facebook.
                                                                     ***
Tekst ten, znaleziony w sieci zamieściła na swoim koncie moja koleżanka. Mądra, bo do szczętu zorientowana w każdej dziedzinie Polka. Czytam go i zatrwożony treścią zastanawiam się nad faktem przynależności mojego kraju do Unii Europejskiej, wspólnoty   opartej na  traktatach wynikających z absolutnego przestrzegania zasad demokracji i humanizmu. Czy więc, jeżeli taki stan miałby swoją rzeczywistość  w Polsce i mógłby w ciągu najbliższych kilku lat zaistnieć? czy wobec tego możliwa jest sanacja Polski faszystowskiej z Berezą Kartuską w tle?. Po co zatem umiejscowiono Polskę w art. 7 Traktatu, by tolerować podobne herezje polityczne?. Bo to są absolutne herezje. W tej sytuacji, nawet wyrzucenie Polski z Unii Europejskiej nie polepszy doli jej mieszkańców, a raczej ich pognębi zgodnie z powiedzeniem „hulaj dusza piekła nie ma” Na naszych oczach rodzący się faszyzm podnosi swój złowrogi łeb i nie widzę reakcji w myśl owego punktu siódmego, który dla postrachu nazywany jest atomowym, mimo pomrukiwania przewodniczącego Komisji Sprawiedliwości Fransa Timmermansa.  No nie widzę, a spokojny sen uwielbiam. Mógłbym skomentować to tak: W Warszawie uległa awarii oczyszczalnia ścieków w wyniku czego szambo wybiło w całej Polsce. To ponoć efekt motyla.
Foto:FB


Dół formularza
Propozycja autorska;
Dziś zbliżam się do osiemdziesiątki i czuję się dość zmęczony, zarówno fizycznie jak i mentalnie. Już nie ta percepcja, już nie ta charyzma, tudzież rozedrganie umysłu. Od dwóch lat nosiłem się z zamiarem wydania zbioru postów w formie książki. Niestety, jako emeryta z dolnej półki nie stać mnie na podobny luksus.


Wpadłem zatem na pomysł odsprzedaży moich myśli. Jestem gotów do pozbycia się swoich praw autorskich osobie zainteresowanej treściami mojego bloga, wraz z domeną. Z kraju bądź z zagranicy, a ponieważ nie znam się na informatycznych i prawnych zakamarkach problemu związanego z podobnym zamiarem, spodziewam się,  że owe kłopoty weźmie na siebie ewentualny nabywca. Mój adres mailowytonizar67@wp.pl 

niedziela, 8 września 2019

KTO TE BRUDY WYSPRZĄTA?



Kościół w Polsce ma wiele brudu za „paznokciami” i to nie tylko w higienicznym tego słowa znaczeniu. Szerzej, Kościół robi rzeczy odrażające i społecznie szkodliwe, wspiera władzę która niszczy demokrację, chroni księży, którzy krzywdzą dzieci. Dlatego należy mu się bojkot. I to nie tylko ze strony ateistów i innowierców, ale też ze strony co trzeźwiej myślących katolików. Tak pisze w „WO” red. Agnieszka Graff, z którą się zgadzam co do grosika. Zgadzam się też z księdzem Wojciechem Lemańskim, który zabrał głos po  upokorzeniu abp Jędraszewskiego  i kilku innych polskich dostojników Kościoła przez papieża Franciszka. Czytamy: „Jak ja szanuję tego papieża Franciszka. Znów dał pstryczka w nos strategom Kościoła w Polsce. Tylu już nadstawiało głowy pod kardynalski kapelusz, a tu figa z makiem. Ani biskup krakowski, ani prymas Polski, ani nawet przewodniczący KEP. Zacznijcie śmierdzieć owcami. Sprzedajcie wasze mienie i kupcie sobie skarb, który rdza nie zeżre. Upomnijcie się o los skrzywdzonych przez księży pedofilów. Przyjmijcie uchodźców z Lesbos. Zamiast walczyć z LGBT, bijcie się w piersi za abp. Wesołowskiego, za biskupów współpracujących z UB i byłego biskupa z Karagandy. Upominajcie rządzących a nie przytulajcie się wzajem. Stańcie po stronie niepełnosprawnych. A wtedy papież może na was spojrzy łaskawszym okiem”. Przestańcie już tęsknić za Karolem Wojtyłą, ojcem opatrznościowym księży pedofilów na świecie, a także współwinnym tysiącom ofiar AIDS w Afryce,  dodam od siebie.

Nie gniewajcie się fioletowi, ale powszechny, rzeczywisty bojkot Kościoła w Polsce wyszedł by wam nawet na zdrowie. A państwu polskiemu i wiernym w szczególności. Kościół w Polsce leczyć trzeba oddolnie, chociaż jak mówi przysłowie ryba psuje się od głowy. A ryba akurat jest pewnego rodzaju waszym symbolem. Dobrze , że pustoszeją seminaria, bo dzisiaj aby żyć na niezłej stopie niekoniecznie trzeba być księdzem, albo jego kochanką. Łażąc do kościołów stajemy się cichymi współpracownikami tej instytucji.  Nie mamy wpływu na  Jędraszewskiego albo Rydzyka, ale poprzez bojkot obudzimy być może w nich obumarłe odruchy ludzkie. Nie posyłajmy naszych dzieci na religię, (chociaż jak wiemy, to w Polsce nawet ateiści w ten sposób krzywdzą dzieci, dla świętego spokoju). Nie chrzcić i nie organizować ślubów kościelnych. Pogrzeby równie zbawienne odprawi mistrz świecki. Możemy nie bywać na tych uroczystościach, chociażby  dlatego, że takowe mamy sumienie, a jak głosi bliska Kościołowi partia Kaczyńskiego klauzula sumienia jest ponoć bardzo ważna. Takowe, wrażliwe sumienie dzisiaj pokazało wielu lekarzy, farmaceutów, ale też polityków, szczególnie przynależnych do Opus Dei, tajnej organizacji papieskiej. Mówiąc wprost, Polska to kraj, eldorado dla przeróżnych sukienkowych zboków ściganych poza granicami innych krajów.  Obłudny prezes partii rządzącej podczas kolejnej konwencji wyborczej bronił polskiej rodziny, która według niego ma ślub kościelny i składa się z ojca, matki i ich dzieci. A co?, samotna matka lub samotny ojciec z dzieckiem to nie rodzina?. A pozostający w związku partnerzy jednopłciowi wychowujący dzieci (być może sieroty) to nie rodzina?. Dla niego rodzinę natomiast stanowi samotny chłop żyjący z kotem, albo jak w przypadku jego siostrzenicy (trzykrotnie rozwiedziona przez sądy, matka dzieci, każde od innego ojca) (Foto). To jest wzór  polskiej, katolickiej rodziny?. Okazuje się że w Polsce wszystko można kupić, za przykładowe 500 +, nawet szacunek i opinię niekumatych, byle chwalić publicznie Jędraszewskiego, przytulać się do biskupów i wypychać im kieszenie banknotami NBP. Nieamen.

Foto: Fb.
Propozycja autorska;

Dziś zbliżam się do osiemdziesiątki i czuję się dość zmęczony, zarówno fizycznie jak i mentalnie. Już nie ta percepcja, już nie ta charyzma, tudzież rozedrganie umysłu. Od dwóch lat nosiłem się z zamiarem wydania zbioru postów w formie książki. Niestety, jako emeryta z dolnej półki nie stać mnie na podobny luksus.

Wpadłem zatem na pomysł odsprzedaży moich myśli. Jestem gotów do pozbycia się swoich praw autorskich osobie zainteresowanej treściami mojego bloga, wraz z domeną. Z kraju bądź z zagranicy, a ponieważ nie znam się na informatycznych i prawnych zakamarkach problemu związanego z podobnym zamiarem, spodziewam się,  że owe kłopoty weźmie na siebie ewentualny nabywca. Mój adres mailowytonizar67@wp.pl 

piątek, 6 września 2019

ŁUNE DAJOM



Początek września. Lato chyłkiem wycofuje się ze swej powinności, zaś jesień, jeszcze wstydliwie jak małe dziecko, zagląda do naszych okien. Gdzieś w świecie tradycyjnie już o tej porze roku ludziska swe domostwa obijają deskami by niwelować skutki nadchodzących wichur i tornad, którym nadają damskie imiona. U nas pod tym względem spokój. Ewentualnej lokalnej burzy nadaje się nadprzyrodzoną moc, jakoby była ona słana na ziemię przez siły boskie jako ostrzeżenie przed wiecznym potępieniem, gdyby ludziom przychodziły do głowy pomysły na dalsze, lub większe  grzechy. Szczególnie straszą przed ogniem piekielnym biskupi z abp Markiem Jędraszewskim na czele, który zapewne jako największy grzesznik w sensie stosunku do wiernych, ale przede wszystkim do kleru umorusanego krzywdą gwałconych dzieci, zdaje się okazywać się złośliwym, fałszywym ateistą. Prawdziwie czczący Boga nigdy by nie pluł jadem na tzw. innych, w tym na mniejszości seksualne, żyjąc w symbiozie wykonywanego zawodu z głównym polskim zboczeńcem arcybiskupem Paetzem z Poznania, a takie doświadczenia Jędraszewski ma. Być może skutkiem tego oglądając się za kapeluszem kardynalskim, doznał zawodu i przykrości. Spodziewał się bowiem tego komicznego nakrycia głowy na ostatnim zjeździe arcybiskupów w Watykanie. Papież Franciszek został już wcześniej kilka razy poinformowany przez opozycję w Polsce iż pan Marek J. obłuczon w szaty arcypasterza od kilku lat nie tylko swym majestatem chroni zbrodniarzy w sutannach, ale także zbratał się z partią rządzącą, by w imię Boga nie tylko  pławić się w  dobrach darowanych lekką ręką mu z majątku narodowego, ale i samemu poprzez nakazy podległym proboszczom wychwalać wszelkie posunięcia rządu. Rządu, co to fałszywie klęczy przed jego obliczem w imię świadectwa o jego religijności i niepokalaności. Tak obłędnego zachowania najwyższych władz nie spotkasz w żadnym kraju na świecie. Prosty jak kij od szczotki właściciel Radia Maryja, z wątpliwym tytułem doktora obsypywany przez rządzących setkami milionów złotych zbudował imperium propagandowe w którym szkoli się dla potrzeb partii rządzącej i jej mediów, wiernych kandydatów na wysokie stanowiska. Już kilku z nich reprezentuje kaczy kraj w ambasadach i innych agendach na całym świecie. A prasa zagraniczna pisze o tym, iż „ojciec” 

Rydzyk nigdzie za granicą nie otrzymał święceń kapłańskich. Być może, bo inteligencją to on nie poraża. Tadeusz Rydzyk urodził się w 1945 roku w Olkuszu. Jego rodzice żyli bez ślubu. W młodości myślał, by zostać lekarzem lub inżynierem. Miał jednak problemy z matematyką. Z tego powodu, że był nieślubnym dzieckiem, miał problemy w seminarium.  Za to ten hochsztapler okazał się świetnym organizatorem. Oj świetnym ponad przeciętność. Najpierw jednak oczarował pospołu z Matką Boską miliony starszych ludzi wyciskając z nich ostatnie grosze z rent i emerytur, potem okradł inne miliony naiwnej gawiedzi ze świadectw inwestycyjnych niby na ratowanie Stoczni Gdańskiej.  Dzisiaj ponoć bezdomni sami dostarczają mu samochody, po czym natychmiast umierają, jak to zrobił przykładowy Stanisław z Warszawy. Tak oto dzieje się w naszej do szczętu katolickiej ojczyźnie. Tu zapisy konstytucyjne są mniej ważne niżeli instrukcja sołecka. Tu władza kraj i wszelkie jego dobra ma na własność, zaś poselstwo pisowskie zasiadające w Brukseli obraża kierownictwo Unii Europejskiej, w sposób jakoby dyskutowało  o cenie prosiąt na targach. Vide: Kempa, Wiśniewska, Jaki, a zasiada tam cała plejada (bmw), biernych, miernych ale wiernych, wybranych głosami pospólstwa zadowolonego z jałmużny tzw. 500+. Pospólstwo owe nie dopuszcza do swej świadomości pokazywanych przez wolne media masowego złodziejstwa i ohydnych przekrętów na skalę państwową. Pospólstwo rozgrzesza ich staropolskim, Borynowym językiem „Łune dajom. -  Dajom nam i dajom kościółkowi”. Więc jak mamy nie popierać dobroczyńców.... Kończę, skąpany we wstydzie po występie Kempy. Tej Kempy, rodem z Sycowa. Amen.

poniedziałek, 2 września 2019

NA PRZYKŁADZIE ADOLFA HITLERA



Nie byli narodowymi socjalistami, mimo że ich krewnym był sam Führer. Nigdy nie nadużywali swojej wyjątkowej pozycji w III Rzeszy, a po wojnie unikali ujawniania rodzinnych związków. Do dziś na świecie żyje 39 osób spokrewnionych z Adolfem Hitlerem. Tak o rodzinnych związkach powiada na przykładzie rodziny zbrodniarza nazisty Wikipedia. Nie doczytałem się jak wyglądały pokrewieństwa drugiego bandyty, Stalina, ale przypuszczam że obie postaci zbyt daleko nie odbiegają od siebie w sensie ich człowieczeństwa, a bardzo mnie to interesuje. Moje zainteresowanie rodzi się na kanwie spojrzeń na nasz rodzimy grajdoł, Polskę. Nie znajdziesz tu takich Hitlerów lub Stalinów, ale… jak by dobrze pogrzebać, to  kto wie. Nasi seryjni zbrodniarze siedzą w celach gostynińskich odosobnień i być może piszą pamiętniki, jeżeli potrafią składać zdania. To są źli ludzie do szczętu i nie wiemy czy ich rodzeństwa i krewni mają podobne skłonności. Tajemnica RODO, albo innej spowiedzi. Mnie osobiście zastanawia, dlaczego tak bardzo odbiegają charakterami w rodzinach tacy ludzie jak posłanka Krystyna Pawłowicz, jak wicepremier Gliński, albo chociażby prezes Jarosław Kaczyński. Wszyscy oni mają braci lub siostry, o odmiennych charakterach i odmiennych osobowościach. Dzisiaj po latach okazuje się że Lech Kaczyński był o wiele bardziej ludzkim człowiekiem, co choćby okazywało się podczas prac ustawodawczych na rzecz praw kobiet. No ale Jarosław nie ma kobiety i zapewne w życiu nigdy nawet kobiety nie pomacał zadawalając się sierścią kota i czarownym uśmiechem posłanek typu Mazurek, albo Wiśniewska. Zastanawiam się nad charakterem jego nieżyjącej matki, która nakazywała Leszkowi słuchać Jarka i kierować się jego wskazówkami. Owszem, Lech był może większym niedorajdą, ale miał więcej ludzkich odruchów. Natomiast Jarosław ma krwiste zadatki na despotę. Widać to w jego wystąpieniach partyjnych, typowaniach swoich ulubieńców na stanowiska i nie tylko. Podobne różnice widać u braci Glińskich. Ten w randze wicepremiera jest powodem do wstydu dla brata reżysera. Nie kochają się po bratersku, ba, po prostu się nienawidzą. Obrośnięty w ideały pisowskie Piotr Gliński to człek jak pies wierny Kaczyńskiemu. Chociaż jest ministrem od kultury, kultury u niego za grosz. Można tak twierdzić po tym jak walczy z reżyserami sztuk awangardowych blokując ich premiery i obcinając należne im fundusze. Zasłynął jako marszand zakupem obrazu „Dama z gronostajem” za sto milionów euro, gdy tymczasem obraz ten od dziesiątek lat jest na stałe w zbiorach Polski. Taki to mąż stanu, a miał według prezesa PiS być premierem technicznym. Najbardziej dziwacznym egzemplarzem w naszym parlamencie na długo pozostanie posłanka Krystyna Pawłowicz. To taka chamka z bazaru Różyckiego.  Wciąż nienajedzona, wciąż niedopchana w sensie pokarmowym ale i erotycznym, jako że stan panieński sobie zaślubiła w solidarności z ukochanym prezesem. Pawłowicz, która na co dzień posługuje się w stosunku do flagi unijnej słowem szmata unijna w oczach społeczeństwa straciła swój skromny honor i na wszelki wypadek rezygnuje z polityki. Wstyd jednak pozostaje, szczególnie zaś w oczach jej normalnej, sympatycznej siostry, która odwraca się od niej i to słusznie. Każda publiczna odzywka tej kobiety, to obraza ludzi nie tylko z jej sejmowego otoczenia, ale i  w szerszym kręgu. Ta żarłoczna kobieta zagraża wszelkim ramom kultury parlamentarnej. Zagraża każdemu, kto choćby przypadkowo znajdzie się na jej drodze. Rozjedzie. Paskudnym słowem albo obfitym ciałem. Z przyjemnością anihiluje przeciwników politycznych rodzaju męskiego. Wręcz z mizoandryczną nienawiścią. Co za babsztyl!, a do psychiatry to nie łaska?


Przypuszczam iż w polskiej polityce jest więcej znanych osób, które mają mało genetycznie podobne charaktery, choćby bracia Kurscy. Do głowy pchają mi się również Morawieccy. Ojciec i syn słynący na całą Europę z uzdolnień do konfabulacji i nawijania makaronu na uszy społeczeństwa poprzez wyjątkowe uzdolnienia do kłamstw … i powielania majątków rodzinnych. Ale to już temat na inny felieton.

Foto: Fb.
Propozycja autorska;
Dziś zbliżam się do osiemdziesiątki i czuję się dość zmęczony, zarówno fizycznie jak i mentalnie. Już nie ta percepcja, już nie ta charyzma, tudzież rozedrganie umysłu. Od dwóch lat nosiłem się z zamiarem wydania zbioru postów w formie książki. Niestety, jako emeryta z dolnej półki nie stać mnie na podobny luksus.

Wpadłem zatem na pomysł odsprzedaży moich myśli. Jestem gotów do pozbycia się swoich praw autorskich osobie zainteresowanej treściami mojego bloga, wraz z domeną. Z kraju bądź z zagranicy, a ponieważ nie znam się na informatycznych i prawnych zakamarkach problemu związanego z podobnym zamiarem, spodziewam się,  że owe kłopoty weźmie na siebie ewentualny nabywca. Mój adres mailowytonizar67@wp.pl 

czwartek, 29 sierpnia 2019

TA NAJWAŻNIEJSZA



Ta najważniejsza. Nie ojczyzna, nie dziewczyna, żona, kobieta a rodzina. Najlepiej partyjna. Postrzegana też jako podstawowa komórka biologii społecznej i jako  lepiszcze narodu. Tak kolokwialnie powiadają. Lepiszcze scalające wszystkich pokrewnych i powinowatych, aż po członków partii, od wnuczka do dziadka poprzez wujków, stryjków, zięciów, synów, ciotki, żony,  te pierwsze i następne, słowem wszystkie, które przykładowo teoretycznie znajdziemy w rodzinie pierwszego i ostatniego prezesa trudzącego się zawodem księcia prawa i sprawiedliwości. To wzorowa i wzorcowa rodzina bez rodziny. Taka kukułcza. Wprawdzie jej jądro składa się z samego prezesa i jego kota, ale wokół tegoż jądra kręcą się orbitalnie jacyś tam przykładowo Tomaszewscy ze swoją osobistą rodziną, ale najważniejsza orbita po której kreci się krwista postać z rodu Kaczyńskich to  Martusia, córka bratowej i brata bliźniaczego pana prezesa, wzorzec skromności, pobożności i aseksualności. Skoro tak, to można ją zaliczyć obok kota do najbliższej postaci wokół Jarosława, tym bardziej, iż jest nie tylko naturalną sierotą, ale również wielokrotną rozwódką kościelną postanowieniami sądów biskupich. Jest wolna i niepokalana, jak Joanna dArck, albo Najświętsza Panienka. A jej dzieci?- no cóż, to przypadkiem i przy okazji. Do rodziny pana Jarosława można by zaliczyć wielu spokrewnionych ideowo z  Terleckim i Glapińskim na czele. Że brzydcy z fizjonomii?, trudno, w każdej rodzinie zdarzają się obok Bradów Pittów, również z fizjonomią Frankensteina. Nie o wygląd tu chodzi. Widocznie Stwórca ma takie żartobliwe maniery i też lubi się pośmiać. To nic, że zdarzają się alkoholicy i narkomani. Przeszłość za nami. Jeżeli przy tym są ubogaceni duchem i kasą, to Bóg i Jędraszewski wybaczą. A skoro Bóg wybacza to i  prezes rodziny musi. Do „jego rodziny” zaliczają się także ci którzy na kanwie katastrofy smoleńskiej wydoili państwo jak tłustą krasulę. Czołowym 

                                            Harem Gosiewskiego
przykładem są dwie sieroce żony Gosiewskiego, co to z ubogich bab stały się milionerkami. Podobnie wnuczek  suwnicowej Walentynowicz. Ten nierób akurat wyjątkowo lekceważył ją za życia, dzisiaj robi karierę polityczną pod skrzydłami PiS. Smutne to. Katastrofa ubogaciła materialnie wszystkie pisowskie rodziny, a Kaczyński wreszcie dostał władzę.  To tak dla przytłumienia wątpliwego żalu po stracie kogoś bliskiego, może z litości?. Aż gniew kipi, że takiej materialnej łaski nie dostąpiła załoga samolotu, która dbała o luksus podróży książąt z „rodziny” prezesa. A co, nieprawda?. Bajdu, bajdu, ale rodzina jest najważniejsza i tego się trzymajmy.




niedziela, 25 sierpnia 2019

HISTORIA Z PAMIĘCIOWEGO ODZYSKU


Zdarzyło się to za PRL w latach sześćdziesiątych. Na cmentarzu. To był stary cmentarz na terenie, przez dziesiątki lat przynależnym  terytorialnie władzom niemieckim, a w gruncie rzeczy to przedwojenna Wielkopolska. Śrem, miasto znane z Powstania Wielkopolskiego, a dziś z garnizonu wojskowego i fabryki Cegielskiego. Cmentarz w latach PRL przylegał do parku garażowego pojazdów specjalistycznych wojska. Park ten wymagał powiększenia o areał cmentarny. By zagospodarować ten teren należało zrównać stare groby z ziemią. Wtedy nikt nie musiał pytać władze niemieckie poprzez ambasady i konsulaty o jakiekolwiek pozwolenie, tym bardziej, że od co najmniej trzydziestu lat cmentarz był nieczynny i nikt z obywateli niemieckich go nie odwiedzał. Stosunki między PRL i RFN nie wyglądały też zbytnio na wzorowe. Aliści  cmentarz okazał się terenem pochówku zamożnych Niemców, groby były murowane i ogrodzone metalowymi płotami. Byłem wraz z moim plutonem wyznaczony do wstępnego demontażu mogił. Metalowe ogrodzenia trafiły na złom. Spychacze zasypywały wnętrza grobowe. Zanim jednak to następowało moi żołnierze z czystej ciekawości zaglądali do tych trumien (najczęściej metalowych) z okienkiem na wysokości twarzy zmarłych. Widocznie tak wyglądały zwyczaje funeralne na terenie Niemiec. To były naprawdę zacne groby, tym bardziej naiwni wojacy spodziewali się w nich skarbów. Znając jednak mądrość Niemców, którzy na wieczny spoczynek członków rodzin nie stroili ich w złote obrączki i wisiory, moi chłopcy mocno się zawiedli. Starali się trumny otwierać delikatnie bowiem każde lekkie uderzenie łopatą powodowało że ciała zamieniały się w przysłowiowy proch. Ale jak to bywa przy takich okazjach zawsze może się coś zdarzyć. Otóż jeden z moich chłopców (Ślązak), obejrzawszy dokładnie  znalezisko, zauważył iż wiekowy nieboszczyk ma położoną głowę na puchowej haftowanej poduszce. Wpadł na pomysł by ją zabrać do sali żołnierskiej dla podmiany z poduszką wypełnioną słomą, bo na takich właśnie spali żołnierze.  Zrobił to tak dyskretnie że ja tego nie zauważyłem i pewnie ani ja ani inny przełożony tego by nie zauważył gdyby nie jego koledzy, którzy nagłośnili problem odmawiając jego towarzystwa na sali żołnierskiej. Zrobił się raban, którego echo odbiło się o dowódcę pułku. Natychmiast wezwana została jednostka sanepidu, zaś jego łóżko po odkażeniu uzbrojono w nowy słomiany siennik i takową poduszkę, tudzież w nową pościel., zaś żołnierz- archeolog został skierowany do łaźni. Takich poduszek grobowych było dużo więcej, ale po incydencie nikt już nie dotykał tego typu znalezisk, ale przypominam sobie jeden z grobów w którym spoczywali dwaj zasłużeni dla Rzeszy obywatele. Jeden to wysoki oficer armii pruskiej. Na piersi masa baretek po orderach i medalach, zaś jego współtowarzysz cmentarny to zakonnik lub biskup ewangelicki  w stroju  duchownego w sznurach, również z baretkami. Truposz wojskowy mimo lat zalegania grobowego zachował ładne wąsy a la Bismarck. Dlaczego o tym piszę?, z prostego okazjonalnego powodu. Otóż kilka dni temu w TVN albo Polsacie pokazali nam szczeciński park, gdzie spacerowicze zapadli się pod ziemię. Wpadli prosto na metalowe trumny poniemieckie. Nie wiem czy w późniejszym czasie nie zdarzyły się przypadki  zapadnięcia się samochodu do grobowca na śremskim cmentarzu, chociaż jak pamiętam cmentarz został pokryty warstwą betonową. Przypuszczam, że dziś częściowo służy on mieszkańcom pobliskiego osiedla wojskowego jako skwer parkowy.
                                                        

                                                     Na tacierzyńskim.
Taki to temat, a właściwie temacik zamieszczam w dniach, kiedy nasz rząd pisowski lgnie w bagnie skandali i co nogę z tego bagna wyciągnie to bardziej ubabrana łajnem, który wcześniej wytworzyły  niewinne „aniołki” Ziobry i Kaczyńskiego. Smród rozszedł się po kraju i światowej prasie, zaś urzędnicy ministra sprawiedliwości, który już dawno nie panuje nad pogłowiem swych baranów, wciągnęli do współpracy wzorem Rosji dobrze opłacanych trolli, którzy obrzydzali życie wszystkim innym sędziom, nie zgadzającym się z pseudoreformą sądownictwa w Polsce. Po skandalu związanym z rejsami samolotami rządowymi marszałka Kuchcińskiego na działkę,  odpusty i na różne „rozrywki w agencjach”, skandal z trollowaniem opozycji, w tym pierwszej prezes Sądu Najwyższego, powinien być wystarczającym powodem odwołania ministra i prokuratora generalnego w jednej osobie Zbigniewa Ziobry, a może i wygrania wyborów parlamentarnych, by wykopać raz na zawsze PiS i Kościół od władzy.


Propozycja autorska;
Dziś zbliżam się do osiemdziesiątki i czuję się dość zmęczony, zarówno fizycznie jak i mentalnie. Już nie ta percepcja, już nie ta charyzma, tudzież rozedrganie umysłu. Od dwóch lat nosiłem się z zamiarem wydania zbioru postów w formie książki. Niestety, jako emeryta z dolnej półki nie stać mnie na podobny luksus.
Wpadłem zatem na pomysł odsprzedaży moich myśli. Jestem gotów do pozbycia się swoich praw autorskich osobie zainteresowanej treściami mojego bloga, wraz z domeną. Z kraju bądź z zagranicy, a ponieważ nie znam się na informatycznych i prawnych zakamarkach problemu związanego z podobnym zamiarem, spodziewam się,  że owe kłopoty weźmie na siebie ewentualny nabywca. Mój adres mailowytonizar67@wp.pl 



AFE, ALE SMRÓD!

W dniu 13 października Polska kolejny raz wypuściła śmierdzącego bąka w salonach Europy. Wybaczcie chorej staruszce. Postępującą demen...