czwartek, 14 listopada 2019

HONOROWI OBYWATELE MIAST




Każde polskie miasto o charakterze wojewódzkim, a często i powiatowym szczyci się swoimi honorowymi obywatelami. Są to zazwyczaj ludzie zasłużeni dla miasta, okręgu, a nawet kraju z racji urodzenia pozostawali związani z tym miastem, aczkolwiek niekoniecznie. A więc uczeni żyjący i nie żyjący, wybitni sportowcy, politycy, artyści, laureaci nagród światowych. W każdym zestawie tego grona wciśnięty jest obowiązkowo miejscowy ksiądz w randze narcystycznego biskupa, a często nawet proboszcza, bo jakże to mogło by być inaczej. Duchownego według polskiego zwyczaju i tradycji, szczególnie w randze biskupa można śmiało przypisać do każdej wyżej wymienionej profesji. Wiszą więc ich portrety w salach honorowych urzędów miast. Galerię zwykle otwiera postać papieża JPII, niezależnie od tego czy Karol Wojtyła kiedykolwiek działał, a nawet chociażby nawiedził owo miasto lub jego okolice. Ciekawostką jest to że dzisiaj z galerii znikają postaci, które po latach okazały się niegodnymi tego honoru, a więc zapisali się  jako co nie daj Boże byłymi komunistami, zboczeńcami,  a nawet zdrajcami ojczyzny. 
                                        Nie odda ani guzika. A jednak oddal..
Do niedawna w wielu urzędach szczerzył się do publiczności portret księdza pedofila Henryka Jankowskiego, przyjaciela polskiej prawicy i wielu biskupów, często ochroniarzy pedofilów w sutannach. Ujawnienie jego prawdziwych „dokonań” pobrudziło twarze i sumienia wielu honorowych osobistości, w tym z otoczenia Wałęsy,  Głódzia, a nawet lewicowego byłego premiera Millera, który z uniżeniem przyjechał do Jankowskiego z prezentem w postaci dostępu do złóż bursztynu. To trochę tak jak wizyta polskich prawicowych  polityków u mordercy narodu chilijskiego Pinocheta z darem w postaci ryngrafu z Matką Boską. Dzisiaj oni się zalewają wstydem, ale takie jest życie. Po latach nawet, gdy trzeba, nawet Kaczyński słodkim słowem wypowiadał się o Józefie Oleksym, zaś prawicowy prezydent Duda chwalił demokratycznego i liberalnego premiera Mazowieckiego, oraz zamilkł na temat Okrągłego Stołu. Koniunkturalizm zwycięża w zależności od potrzeb. Po takich  refleksjach, niektóre twarze należałoby z powrotem powiesić w galeriach z których byli usunięci i tak będzie. Jestem przekonany, że po latach tejże refleksji  grób generała Wojciecha Jaruzelskiego będzie czczony jak  monument  Piłsudskiego, natomiast o stanie wojennym nikt nie będzie nawet wspominał, a jeżeli już to w coraz cieplejszym odcieniu, podobnie jak o przewrocie majowym Marszałka w 1926 roku. Tym bardziej że ów przewrót pochłonął setki ofiar, zaś stan wojenny zaledwie kilkudziesięciu. To jest polityka. Piszę ten post w czasie, gdy kolejne wybory parlamentarne spowodowały wyraźne pęknięcie  w partii dotychczas rządzącej, bowiem marszałkiem Senatu został demokratyczny senator, człowiek opozycji, profesor chirurg Tomasz Grodzki. Senat odzyskał swoją godność i sprawczą moc. Zatem zbliża się czas, że w galeriach honorowych obywateli miast trzeba będzie dokonać  kolejnego przewietrzenia i odnowy. Wraca normalność wraz z flagami UE w gabinetach rządowych, ale na całkowitą normalność jeszcze poczekamy, bowiem zanim zmieni się prawo i wiele przepisów imposybilizm dobrze się ma. Wydaje się jednak, że przepisy i prawo dzisiaj już jest łatwiej dostosować do życia niżeli wczoraj.

środa, 6 listopada 2019

WIECZNE ODPOCZYWANIE

                                          skojarzenia
Z powodu wieku, jak i niedoskonałości zdrowotnych już od wielu lat skazany jestem na wieczne odpoczywanie. Tu na  ziemi  jak i pod nią, w zależności od mojej świeżości. Wojciech Kuczok, wzorcowo inteligentny, jak to pisarz, a którego książkę zatytułowaną brzydko „Gnój”, traktującą o akcji na Śląsku przeczytałem onegdaj, właśnie tak, czyli "Wieczne Odpoczywanie", zatytułował cykl artykułów. Kuczok zamieszkuje w Beskidzie Niskim, na terenie którego „sąsiaduje” z innymi współczesnymi polskimi pisarzami, m.in. z Jerzym Pilchem i Andrzejem Stasiukiem, obu panów też z przyjemnością czytam. Otóż pan Kuczok usłyszał od jednego z dziennikarzy sportowych, iż w czasie lotu  samolotem wypełnionym kibicami piłkarskimi, owi podpici kibole postanowili rozkolebać samolot z ciekawości czy spadnie. Nie udało im się mimo wytężonego  starania i wściekłych okrzyków, Nie spada!, kurde, no nie spada!. Jakże można owo zachowanie samobójczych chuliganów porównać z polskim narodem, a przynajmniej z jego pisowską częścią, bo można. Oto mimo tylu afer i przeróżnych świństw jakie się pokazały w ostatnim czasie w środkach masowego przekazu  autorstwa Prawa i Sprawiedliwości, partii Kaczyńskiego, im NIE SPADA. Wciąż oscylują wokół 40 a 45% popularności. I gdyby Kaczyński lewym sposobem chciał pobudować nie dwie a dziesięć wież pomalowanych na kolor srebrny a przy tym odmówił zeznań przed prokuratorem, wyborcy to przełkną jak ulęgałkę. Także, gdyby Kaczyński posłał do TK dziesięcioro ulubionych przez się indywiduów wzorem posłów Piotrowicza i Pawłowicz, w tym Koguta i Jurgiela, wyborca także to przełknie i jeszcze się obliże. 

                                             Mąż (stanu)
Nawet wyznaczając Macierewicza na marszałka seniora swej partii nie zaszkodzi. A przecież ten Macierewicz z usposobienia tchórz, wedle PiS bohater (uciekł ze Smoleńska) jest współwinny podziałowi narodu na Polskę Wschodnią i pozostałą, do tego stopnia iż wmówił narodowi, że samolot się rozbił już w powietrzu, że Rosjanie spreparowali sztuczną mgłę, że w wyniku katastrofy uratowało się trzech pasażerów, (sami z PiS), których ruscy żołnierze dobijali bagnetami, że w kabinie pasażerskiej ktoś ulokował bombę (wina Tuska) i wiele innych bzdetów, to wszystko ciemny lud kupił i przełknął. Ten sam Macierewicz, chowany na czas różnych wyborów przed rodakami, dzisiaj gdy naród się oswoił z głoszonymi idiotyzmami stanie na mównicy sejmowej i zainauguruje nową jego kadencję. Kojarzę, że poczynania PiSu i skandale, których końca nie widać, a które powoli rozgraniczają nas od Europy nie powodują najmniejszej przyczyny by PiSowi SPADAŁO, wręcz przeciwnie. PiS może „rozkolebać” Polskę jeszcze bardziej niżeli owi kibole samolot i co najwyżej wzbudzi to radość u swych wyborców. Jeszcze kilka lat a nie będzie trzeba wybierać prezydenta, bo wzorem Białorusi taki Sejm uchwali nam dożywotniego Dudę, zaś kadencja pisowskiego parlamentu wynosić będzie dwie dekady, jak sam zapowiadał Kaczyński. Skoro więc ten naród nie ma skutecznej opozycji, skoro trzeba cudów by w całości wyzbył się tumiwisizmu i poszedł na wybory, pozostaje nam owe wieczne odpoczywanie. Oczywiście ten tumiwisizm w polskim narodzie istnieje od wieków co pokazywały wyniki wielu wojen z przerwami modlitewnymi. W owych przerwach karmiono nas nachalną propagandą o zdradzieckich mordach i konfederacjach. Uświęcano bandytów z Brygady Świętokrzyskiej jako żołnierzy wyklętych w symbiozie z wciąż głodnym i obłudnym klerem. A zatem moje wieczne odpoczywanie bracia Polacy.

Zdjęcia FB.

poniedziałek, 4 listopada 2019

UROJEŃCY



Duda w pamiętnym przemówieniu do ludu podkarpackiego powiedział o Unii Europejskiej: ”Wyimaginowana wspólnota z której dla Polaków niewiele wynika.” Wyimaginowana więc urojona. Chodzimy po urojonych chodnikach, jeździmy urojonymi autostradami, a ja w kiblu spuszczam urojone ścieki, bo właśnie po wiekach ciemnoty zakładają w naszych miasteczkach kanalizację za unijną kasę. Bez niej niech gówno chlusta nam tożsamościowo w twarz, tak jak przemówienia polityków. Żeby polityków, Duda uważając Unię za urojoną, sam jest urojonym prezydentem. Łamie od lat Konstytucję, a tak prawdziwy prezydent nie robi. Jedyne co mu się udało, to złapać upadającą hostię. Dla niektórych urojone ciało Chrystusa. Ale nie dla Dudy, dla niego urojona jest Unia Europejska zaś prawdziwe jest leśne ruchadło. Niech więc odda swoje zarobione tam w Parlamencie Europejskim diety i żywi się hostią, bo nie samym chlebem człowiek żyje. Nawet tym, do którego Unia dopłaca polskim rolnikom za zboże. Są jeszcze prawa unijne i zobowiązania, też niby urojone. Można udawać prezydenta, można udawać dudę, ale w języku polskim powinno się też przyjąć powiedzenie dawać dudy, zamiast dupy…na całej linii”. Tyle Gretkowska. Jeżeli miałbym cokolwiek od siebie dodać, to powiem że to niedouk w zakresie najnowszej historii rodzimej. Urodził się za panowania Gierka a po trzydziestu latach transformacji ustrojowej widzi wokół siebie watahy komunistów, oczywiście poza tymi których hołubi jego ojciec partyjny Jarosław Kaczyński. To też urojenia i bez specjalisty z zakresu psychiatrii ani rusz. Ale kto go skieruje na leczenie, bo chyba nie Macierewicz, który sam potrzebuje od czasu do czasu kaftana bezpieczeństwa. On, z chorobą o numeracji medycznej f99,  mniemam że wzięła się z katastrofy smoleńskiej (pisałem o tym na blogu), w pewnym czasie spowodowała konflikt z Adrianem, urojonym prezydentem, ale tylko chwilowy, bowiem na dramatyczny jego rozwój nie pozwolił Kaczyński, ojciec ludu smoleńskiego, brat ofiary. Nie wiadomo, czy dla Adriana leśne ruchadło to też urojenia, czy realne sceny erotyczne. Naród zachodzi w głowy, o czym rozpisywały się niektóre media. Być może, że to rzeczywiście tylko urojenia, jak cała przynależność Polski do Unii Europejskiej. Duda jest mocno narażony na urojenia i imaginacje, jako że pochodzi wprost od Boga, jak twierdzi jego matka. Bóg nam zesłał prawdziwego prezydenta głosił kler na kazaniach do ciemnego ludu katolickiego, powtarzając te brednie wyjęte z ust matki Dudowej. 

Szkoda że zesłał nam syna tak niedouczonego z inklinacją do kłamstw i obłudy. Chyba że tenże Bóg miał wyjątkowy dzień ze skłonnościami do imaginacji na temat Polski. Bogu też może się takie coś zdarzyć, a co, nie?. Był mało wypoczęty. I patrzcie państwo jak ten czas leci. Pięć latek mija a Duda szykuje się do reelekcji. Już są przygotowywane zastępy stałych wyborców w postaci Podlasian, Podhalan, chłopstwa wiejskiego z Bieszczadów i innych terenów kraju, gdzie miast szkół spotykasz na każdym zakręcie kościółki,  figurki zatroskanych Matek Boskich i hulające wiatry. Chyba skończę na tym, bo nie chcę nadwerężać i tak już kruchego zdrowia. Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba, powiadają bezsilni, a nawet z tym, że takie popłuczyny polityczne jak Pawłowicz i Piotrowicz zostały przez Kaczyńskiego, przepraszam, przez „niezależny” Sejm zesłane do TK. Ubezwłasnowolniony naród polski jeszcze długo pocierpi zanim odzyska prawdziwe państwo oparte o prawo i demokrację. Tymczasem  dla wielu czas umierać.

niedziela, 27 października 2019

ZAKŁAMANA WŁADZA, ZAKŁAMANY KOŚCIÓŁ



Mam na myśli obrzydliwy polski Kościół katolicki – na Zachodzie zwiewny, delikatny w głoszeniu „prawd wiary”. ., nasz z kolei prostacki, spod siekiery, toporny, prymitywny jak średniowieczne radło, albo jak tęczowa zaraza - Jędraszewskiego, którego biskupem-chamem zrobił nasz święty Karol Wojtyła. Kościół jako najbardziej chciwa instytucja. Kościół żerujący na rządzących, którym nagania wyborców w ramach rewanżu, strasząc ich ogniem piekielnym (ziemie i pałace za złotówkę). Kościół głoszący  średniowieczne wzorce wychowania dzieci i młodzieży. Kościół bez empatii dla drugiego człowieka. Kościół strojący się w ciuszki błazeńskie wzorem pawi i papug. Kościół sprzedajny  i jednocześnie paplający o patriotyzmie, (rozbiory). Kościół pedofilski jako gniazdo rozpusty i gwałtów na dzieciach. Kościół pławiący się w nieprzeliczalnych banknotach NBP i jednocześnie nawołujący do dalszych ofiar na jego rzecz. Polski Kościół katolicki dotknięty paraliżem nauk medycznych WHO i naturyzmem LGBT, jednocześnie praktykujący w coraz szerszym zakresie pedofilie zgodnie z zasadą „aby życie miało smaczek, raz dziewczynka, raz chłopaczek”. Polski Kościół katolicki ma twarz abp Sławoja Głódzia, którego mało świadomy prezydent  Lech Wałęsa zrobił generałem automatycznie z plutonowego, a który emanuje chamstwem i nieokrzesanym despotyzmem w stosunku do podwładnych i wiernych.  „Generał” Głodź, a jednocześnie  były kapelan wojska to największy pijak i ochlapus w historii polskiego wojska i Kościoła. Tego pijanicę młodzi oficerowie wnosili na ramionach do śmigłowca, bo sam nie potrafił poruszać nogami. Kompanów od kieliszka w międzyczasie wysyłał  na częstochowskie pielgrzymki. Był czas, że to Głódź ustawiał prawdziwych generałów i decydował o ich awansie (patologia w armii). Ten błazeński typ jest emanacją całego pogłowia polskich biskupów,  nienawidzących postępowego papieża Franciszka, zaś rozkochanych w Kaczyńskim, nieograniczonym rozdawcy majątku narodowego. Czyż zatem można szanować namiestników Boga w Polsce w postaci takich biskupów i księży: Gila, Wesołowskiego, Paetza, Jankowskiego, Głódzia, Michalika  i dziesiątków innych pomniejszych służebników pańskich odsiadujących lub jeszcze nie, wyroki za gwałty na dzieciach albo jeździe po pijaku. Mafijnie gotowi są wzajemnie się bronić. Republika Banasiowa utrwala się z dnia na dzień, a rak pisowsko-katolski kwitnie. Czyż można szanować ich wirtualnego Szefa, który ponoć  z chmur dogląda ziemskich wiernych, w którego oni prawie wszyscy osobiście niestety nie wierzą, bowiem niebo mają tu na ziemi.  Czy gdyby kraj nasz i jego rząd był inny, możliwa by  była inna ocena Polski przez Europę i świat?. Oczywiście, pod warunkiem wprowadzenia prawdziwej demokracji, prawdziwego rozdziału państwa od Kościoła, likwidacji pisowskiego totalitaryzmu, likwidacji propagandy i fałszu płynącego ze środków przekazu zarówno z mediów rządowych jak i ambon. Nienawiść płynąca z polskiego kościoła katolickiego i rządu kierowana do postępowego papieża Franciszka, z jednoczesną cichą afirmacją takich osobników jak szef NIK Marian Banaś, wokół którego kręcą się pospolici przestępcy i gangsterzy zarządzający burdelami, okradającymi państwo na miliony złotych to warunek sin qua non. Ale to długa i mozolna droga. Odwrócenie przekonań społeczeństwa karmionego ochłapami z pisowskiego stołu (500+, wszawa trzynasta emerytura)  będzie niezmiernie trudne.
Ktoś powie, że napisałem tekst jak wojujący ateista. A ja dopowiem: tak, bo z rakiem trzeba walczyć, im wcześniej tym lepiej. Niestety, wydaje się, że w przypadku naszego kraju jest już o wiele za późno. To terapia na lata, a może pokolenia. O ile pacjent zechce tak długo żyć.

Propozycja autorska;
Dziś zbliżam się do osiemdziesiątki i czuję się dość zmęczony, zarówno fizycznie jak i mentalnie. Już nie ta percepcja, już nie ta charyzma, tudzież rozedrganie umysłu. Od dwóch lat nosiłem się z zamiarem wydania zbioru postów w formie książki. Niestety, jako emeryta z dolnej półki nie stać mnie na podobny luksus.
Wpadłem zatem na pomysł odsprzedaży moich myśli. Jestem gotów do pozbycia się swoich praw autorskich osobie zainteresowanej treściami mojego bloga, wraz z domeną. Z kraju bądź z zagranicy, a ponieważ nie znam się na informatycznych i prawnych zakamarkach problemu związanego z podobnym zamiarem, spodziewam się,  że owe kłopoty weźmie na siebie ewentualny nabywca. Mój adres mailowytonizar67@wp.pl 

wtorek, 22 października 2019

TAK NAPRAWDĘ CZYJE TO ŚWIĘTO




Zbliża się pierwszy dzień listopada. Powód do refleksji dla milionów katolików, w szczególności zamieszkałych na polskiej ziemi, ale nie tylko. Dzień Wszystkich Świętych to dzień błagań modlitewnych za dusze zmarłych, oraz odwiedziny rodzinnych grobowców na parafialnych zwykle cmentarzach. Już któryś to raz pisałem na swoim blogu i będę powtarzał jak mantrę, że nazywanie tegoż dnia dniem wszystkich świętych jest olbrzymią aberracją, jako że na cmentarzach nie leżą żadni święci, a w każdym razie ich wyjątki. Leżą w przeważającej części zmarli, których życiorys był obciążony pełnym worem grzechów. Na tyle pełnym, że starczyłoby na kilka rozpałek pod kotłem, by zrównoważyć grzeszny ciężar piekielnymi mękami według wierzeń pospólstwa chrześcijańskiego. Leżą tam bowiem wszelkiego rodzaju zbrodniarze i rodziny tych zbrodniarzy, szmalcownicy, wynaturzone elity, aferzyści i złodzieje. Najemnicy niemieccy i ruscy, paszkwilanci, nie płacący VAT i alimentów, esbecy, handlarze narkotykami, nieuczciwi sędziowie i inna zgnilizna moralna. Jakże więc przypisywać im wszystkim świętość, no jakże moi rodacy?. 
Moim zdaniem 1 listopada jest Dniem Zmarłych i jest to nazwa tego „święta” adekwatna do normalności. Jest wiadomym, że każda rodzina uznaje swego zmarłego za postać świętą, zgodnie z powiedzeniem, że o zmarłych się mówi dobrze lub wcale. Bo zmarły dbał o rodzinę chociaż kradł i oszukiwał pracodawcę oraz państwo, ale w końcu dostał z rąk kapłańskich ostatnie namaszczenie, a i był po katolicku pogrzebion. Katolikom to wystarczy, więc wystarczy jeno w dniu tym zapalić światełko do nieba na grobie, zapłacić za mszę i wypominki w kancelarii parafialnej i wszyscy szczęśliwi. Okazuje się, że nie wszyscy. Ci co zalegają obszar cmentarny oczywiście najmniej, ponieważ pozostając wciąż nieżywymi są okradani przez żywych katolików. Nadwiślański lud lubuje się w dewastowaniu cmentarzy i to niekoniecznie obcych katolikom wyznań. Zamroczeni alkoholem poddani Chrystusa, króla Polski, rozwalają płyty nagrobne i pomniki, łamią krzyże, a to  co da się ponownie wykorzystać sprzedają za grosze kamieniarzom. Polski cmentarz to miejsce nie tylko spoczynku zmarłych. To arena wszelkiego rodzaju innych zwyrodnień i wynaturzeń. Obok „specjalistów” od kradzieży kwiatów i zniczy, szczególnie w okolicy Dnia Zmarłych, na cmentarzach przez cały rok odbywają się czarne msze ignorantów religijnych, orgie seksualne i gwałty napotkanych tam niewiast, zaś same grobowce są wykorzystywane jako skrytki i dziuple na duże ilości narkotyków, oraz innych skradzionych przedmiotów, w tym wszelkiego rodzaju elektroniki, zanim zostaną upchnięte naiwnym nabywcom. Cmentarz polski nigdy nie umiera. Aż chciało by się powiedzieć, jak Paryż nocą. Cmentarz polski żyje. Moim dowcipnym zdaniem najbardziej poszkodowani są zmarli, których poddano kremacji w sytuacji gdy spoczywają obok pakunków z narkotykami, bo nie ma nic bardziej obraźliwego dla trupa i żywego niż „mieszanie prochów”. Powtórzę więc: Dzień Zmarłych to radosne święto dla wielu bezdomnych i bezrobotnych, więc alleluja i do przodu!



Rozmowa cmentarna: Niektórzy mówią, że istnieje życie pozagrobowe, inni z kolei twierdzą że takowe życie nie istnieje, co ty na to? – Zabij mnie jak chcesz, ale ja nie wierzę ani jednym, ani drugim. 1 listopada miliony Polaków pójdą na cmentarze by w zadumie postać nad grobami najbliższych. W czasie obowiązkowej krótkiej modlitwy spoglądać będą na sąsiednie pomniki porównując ich koszt budowy z tym przy którym stoi. Bo Polacy zgodnie z zasadą zastaw się a postaw się budują groby nie dla zmarłego bliskiego lecz dla oczu sąsiadów. Zmarłemu jest obojętne czy leży pod płytą ze złota czy też pod żywą sosną, ale nie jest obojętne to sąsiadowi. Pamiętam, że wielu polskich rolników, gdy otrzymali pierwsze pieniądze z Unii Europejskiej w ramach dopłat, przeznaczyli je na budowę trwałych grobowców rodzinnych. Jestem tego świadkiem. Miliony ton żwiru, cementu zbrojeń i innych materiałów budowlanych zużytych na funeralne budowle, miast na obiekty służące żywym, zostały bezpowrotnie zmarnowane. Jest o czym pomyśleć w dniu 1 listopada, jednocześnie zadając sobie pytanie: Dlaczego bogaci Amerykanie, Anglicy, albo Francuzi mogą wjeżdżać na cmentarze kosiarką, a my Polacy nawet hulajnogą nie.  Chyba nie dlatego, że nie wypada czymkolwiek jeździć po ziemi poświęconej?. Po prostu tam się nie zmieścimy. Zatem, wieczny odpoczynek racz im dać Panie. A my?. Alleluja i do przodu, póki żyjemy.
                                                                                
                                               


czwartek, 17 października 2019

TYLKO POZORNIE




Pozornie sprawa jest bez znaczenia. Cywilizowany Polak nie czyta wypocin z IPN. Nie zaprząta sobie pamięci watażkami  Podhala i Podlasia, których prawica polska uświęciła i gotowa jest zestawić ich obok Jana Pawła II. Nie paprzę się w niegdysiejszych brudach. Jednak niestety, nie wszyscy rodacy wdrapali się na trudne piętra logicznego myślenia. Z grzbietu  zdobnego w koszulkę ku czci przeklętych, wyrasta bezszyjnie wygolona czaszka. To on , prawdziwy Polak. Pięści jak bochny, głupota w twarzy, szaleństwo w oku i Chrobry w klapie. Coraz więcej tych zamulonych cudaków indywidualnie ale i w grupach przetacza się po kraju. Wojny nie przeżył, a już niedostosowany do życia w pokoju. Trzeba być czujnym jak Pawka Morozow. Bo też wrogowie krążą dookoła i nas prawdziwych Polaków osaczają m.in. geje, lesbije, transseksualiści, lewacy, masoni, kosmopolici, Żydy, Europejczycy, Ruskie, Szwaby, Pepiki,. Jak będzie nam normalniał świat, to mu damy w mordę. A jak naprawdę było z tymi wyklętymi?, czy to ważne? pyta red Ludwik Stomma. Dla Niego ważne, tak jak ważne dla wielu myślących czyli nas. Bo my myślący chętnie czytamy życiorys Jana Pawła II, jak i wygładzone życiorysy waszych bohaterów z Podlasia i Podhala. Tyle że w życiorysach tych drugich odnajdujemy wyłącznie zbrodnie i zepsucie moralne, 

których jesteście spadkobiercami aż do dnia dzisiejszego, czego dowodem są próby przekupstwa i fałszu wyników ostatnich wyborów do parlamentu. Jeszcze nie opadł kurz spod butów wyborców podążających do urn, a już nastąpiły próby korupcji w PiS, a konkretnie podkupienie jednego z senatorów opozycji, by przeszedł na ciemną stronę mocy, czyli do ich partii. Odmówił mimo obiecanej mu posady ministra zdrowia. Odmówił bo uczciwy. A swoją drogą moim zdaniem każdy wybrany poseł, senator a nawet radny w przypadku zdrady klubu powinien tracić raz na zawsze mandat. Bo jest to zdrada nie tylko swojego klubu ale i tysięcy, często ogłupionych telewizją pisowską i kaczymi łapówkami nie do końca myślących wyborców, których w Polsce dzięki kleszym naukom  jest multum. Kleszym, bo ryba się psuje i śmierdzi najbardziej od głowy, a  jak wiadomo symbolem Kościoła jest właśnie ryba. Okazuje się że to ta śmierdząca, czyli śnięta od 2000 lat.

                                             

poniedziałek, 14 października 2019

AFE, ALE SMRÓD!



W dniu 13 października Polska kolejny raz wypuściła śmierdzącego bąka w salonach Europy. Wybaczcie chorej staruszce. Postępującą demencję babinki majątkowo wykorzystała zakłamana partia uładzona wraz z jej elektoratem przez szafarzy sakramentów za pieniądze wszystkich podatników. Był czas że  jako dziecko, nie mogłem zrozumieć zasady związanej z „odwrotną proporcjonalnością”. Dziś mam dowód na jej logiczność poprzez fakt, iż im mniej wiernych w kościołach na niedzielnych mszach, tym Kościół bogatszy psia go mać. To dowód nie tylko na prostą w gruncie rzeczy zasadę arytmetyki, ale i na cuda,  przed wiarą w które do dziś się wzbraniałem. Aliści popatrzcie tylko moi Rodacy. Jakże łatwo Rzeczpospolitą obrócić w chujnię niepospolitą. Wystarczy jak swoją chciwą łapę do sprawy przyłoży kler. Już niegdyś tak było, na pięć minut przed zaborami a historia bardzo rzadko powtarza się jako farsa. Czy przypadkowo nie czas na umieranie?.



HONOROWI OBYWATELE MIAST

Każde polskie miasto o charakterze wojewódzkim, a często i powiatowym szczyci się swoimi honorowymi obywatelami. Są to zazwyczaj lud...