niedziela, 9 sierpnia 2020

TO NIE JEST POST O LGBT


                                           
                                           Co za upokorzenie. Tłuc się takim czymś.

Popatrzcie ile czasu Im zajęło tak banalne stwierdzenie , że w polskim kościele katolickim dochodzi do pedofilii. I dalej by nasi świątobliwi trwali w tym samooszustwie, gdyby nad nimi nie zlitował się Wojciech Smarzowski i nie zdjął z ich oczu całkowitą zaćmę, nakręcając film KLER. Do dzisiaj zapewne już każdy polski biskup, a tym bardziej szeregowy ksiądz obejrzał film, (chociażby z ciekawości) w kinie lub na zakupionej pirackiej płycie. Wiecie dlaczego tak długo to trwało? , bo w kościele pedofil spowiada się u pedofila i obaj czują się rozgrzeszeni. Prasa i inne liberalne media zauważają, że seminaria pustoszeją mimo łechcącej reklamy głoszonej oficjalnie uroki bycia duchownym, ale też tej szemranej na ucho kandydata. Darmowe mieszkanie w domu, wyuzdany sex bez zobowiązań, duże pieniądze bez podatków, limuzyny, wysoka pozycja społeczna i wreszcie bezskładkowa wysoka emerytura, zapraszamy kandydatów na księży do seminariów. Co z wami jest, obudźcie się młodzi katolicy. Ale cóż to się stało, że oficjalnie po raz pierwszy Konferencja Episkopatu przyznała, że kler polskiego Kościoła babra się w spermicznym bajorku wytworzonym w wyniku masowych polucji na styku kapłańskich chuci i dziecięcych pośladków, Niestety bardzo zaniżając statystyki. Sądzę, że sama akcja działaczy zatytułowana „Nie lękajcie się”, ani zapowiedź  nakręcanego filmu przez braci Sekielskich, ostatecznie nie spowodowała panicznego strachu w pogłowiu sukienkowego towarzystwa. Jedyny, jakże mocny lęk przed ujawnieniem zbrodni pedofilskiej wśród księży wywołuje ewentualna decyzja sądów nakazująca wypłatę milionowych odszkodowań. Wyrok jaki wydał poznański sąd został podtrzymany przez sąd wyższej instancji, co tym bardziej spowodowało obawę iż Kościół w sferach prawniczych traci rezon. Ileż to postów napisałem na temat pedofilii w polskim kościółku. Prawie nikogo wśród katolickich czytelników  głębiej to nie zainteresowało poza kilkoma komentarzami osób myślących, ba niektórzy twierdzili że pluję antyklerykalizmem, podobnie jak pacjentki księdza Oko gwoździami i śrubami podczas egzorcyzmów z jego udziałem. Ani skandal z arcybiskupem Paetzem, ani innym arcy Wesołowskim, ani aktualnie zażywającym uroków więziennych księdzem Gilem, ani dziesiątkami innych, których oszczędzono przed „peregrynacją” współwięźniów pod wpływem z gorliwej modlitwy parafianek, a przecie niektórzy już dożywają zasłużonych emerytur opłacanych z podatków wiernych. Pytanie: czy Kościół jest wobec pedofilii księży bezsilny?, czy też już się tak ubabrał, że mu to wisi jak tony kitu. Raczej to drugie. Niejaki ksiądz Pawłowicz, rezydujący swego czasu w parafii w S. w diecezji płockiej był mi znany osobiście. Było to pod koniec ubiegłego wieku. Zanim trafił do S, był przerzucany wielokrotnie z parafii do parafii, ba, zaliczył też młodych katolików na Ukrainie skąd przegoniono go z powrotem do kraju nad Wisłę. Kilka miesięcy temu jego nazwisko ponownie się pojawiło w prasie. Znaczy się że ten ogier dalej stanowił zagrożenie dla młodzieży katolickiej, aż do jego „niepokalanej” śmierci. Potwierdza to, że rzeczywiście Kościół jest bezsilny, a jeżeli tak to może dzięki takim Pawłowiczom biskupi poszli po rozum do głowy i po latach postanowili ogłosić DOBRĄ NOWINĘ. Pod tytułem „W polskim Kościele dochodzi „sporadycznie” do pedofilii!”. Sporadycznie. To taka prawda jak to, że Polska jest krajem tolerancyjnym i do szczętu demokratycznym. Nie mamy w swej historii się kimś do końca pochwalić, a jeżeli już to tylko połowicznie, tym bardziej ze sfer kościelnych. Niemcy przyznają się do Kopernika, Francuzi do Chopina, Litwini do Mickiewicza, Białorusini do Słowackiego. Nikt natomiast spoza nadwiślan nie chce się przyznać do kurdupla Kaczyńskiego, aczkolwiek mógłby, bowiem sam w chwili zapomnienia mówił, że jego ród wywodzi się z bardzo dawnej zamożnej rodziny żydowskiej, co mu oczywiście zgodnie z zasadą internacjonalizmu nie wypominam, podobnie jak Jerzemu Urbanowi.

środa, 5 sierpnia 2020

MIĘDZY IPN A IPN


Pytacie skąd bierze się tylu wyborców PiS, tylu prostackich dzbanów do których nic nie trafia mimo zapraszającego pustego wnętrza. Ano stąd, o czym pisałem już kilka  razy:. Dzisiaj blisko 40% Polaków nie rozumie tego, co czyta, a kolejne 30% rozumie to w niewielkim stopniu. Co dziesiąty absolwent szkoły podstawowej nie potrafi czytać. Aż 10 milionów Polaków (ok. 25%) nie ma w domu ani jednej książki, poza książeczką do nabożeństwa. Analfabetą funkcjonalnym jest co 8 magister w Polsce, najczęściej absolwent płatnych uczelni prywatnych. Ponad sześć milionów Polaków znajduje się poza kulturą pisma, czyli nie przeczytało NIC, nawet artykułu w brukowcu. 30% Polaków ma problemy z czytaniem rozkładów jazdy czy map pogodowych, a tym bardziej z podstawową znajomością naszej historii. Ponad połowa nie rozumnie dzienników telewizyjnych. To są dane tak niewiarygodne, że aż zabawne. A jednak napawają grozą. Dane te nie są wyssane z palca. To dane statystyczne z wielu źródeł badawczych stanu polskiej kultury, wykształcenia i socjologicznych opracowań. Człowiek rozmawia z przechodniem i nie jest pewien czy on rozumie to co do niego mówisz. Przepraszam za szczerość, ale to są właśnie w dużej mierze wyborcy PiS z wiedzą, jaką w ich głowach lokują kaznodzieje, nadzieja na dalsze dotacje, ale i ...                                                     
polski Rasputin
Jest tak i zapowiada się, że będzie jeszcze gorzej. Jeszcze gorzej?, zdumiewa się mój rozmówca. Ano tak mój drogi przyjacielu, bowiem sam widzisz co się dzieje choćby ze szkołą, której fundamenty podważyła pandemia i minister Zalewska,.. tak,- dobrze myślisz. To ta sama która handlowała wykradzionymi z pojemników PCK ciuchami by wzbogacać pisowskie fundusze wyborcze do parlamentu europejskiego. I wygrała, opłaciło się, chociaż to świństwo. E, tam świństwo, opinia? ludzie zapomną. Pomoże jej w tym partyjna organizacja, przyjaciele z TVP, a nawet IPN. Dziś do jej kieszeni co miesiąc wpływa ok.70 tysięcy zł. Panie, co ma do tego IPN, pyta. Ano ma, naiwny mój. Tym bardziej, że w Polsce mamy nie tylko jeden IPN, ale dwa.: Instytut Pamięci Narodowej, oraz Instytut Psychiatrii i Neurologii . W tym drugim pracują lekarze, zaś w tym pierwszym ich pacjenci. Tak się wydaje Jerzemu Urbanowi, ale i mnie też, mój ty naiwny rozmówco.

niedziela, 2 sierpnia 2020

SŁOWO O NIENAWIŚCI


                                         pospolity dureń Kościoła
Może nie powinienem się tak otwarcie przyznawać do nienawiści, bowiem niegodne to przecież uczucie, ba, nawet obrzydliwe. Ale gdy człowiek może przynajmniej nienawidzić, to nie czuje się tak strasznie bezradny,  w swojej racji. Nienawiść dodaje ludziom skrzydeł. Oczyszcza z tego pierworodnego grzechu pokory, który był ich jedynym dziedzictwem. Jest pierwszą szczyptą soli na języku. Nienawiść jako podłe uczucie, (powtórzę), jako podłe uczucie, może rodzić się indywidualnie, ale też może być zaszczepiona w całe masy. Czy nienawiść jest genetyczna? i przechodzi z matki na córkę, z ojca na syna?.  Nie, niemożliwe, a jednak spotyka się nawet w porządnej rodzinie jej wykwit jak ogrodowy perz albo pokrzywa. Są momenty że sam to z bólem odczuwam. A to, czy może być zaszczepiona w całe masy, a nawet narody?. Ta sztuka udała się  podobnym indywiduum jak Stalin i Hitler, a nawet Kaczyńskiemu. Osobiście patrząc wstecz dokopuję się w swoim życiorysie podobnych zalążków nienawiści kierowanych do najbliższych. Pamiętam, gdy jako chłopak piętnastoletni zostałem skarcony przez Ojca, po tym gdy Matka złapała mnie przypadkowo na paleniu papierosa, wyjętego z jego paczki. Ojciec sprawił mi wprost bestialskie lanie postronkiem od pętania krów, wynikiem czego była moja obolała ucieczka z domu na noc. Przenocowałem na polu w łubinie. Było ciepło (wakacje). Braciszek konspiracyjnie dostarczył mi stary stajenny koc. Kipiałem złością graniczącą z absolutną nienawiścią, ale tylko graniczącą z tym uczuciem. Prawdziwą nienawiść odczuwałem nieco wcześniej gdy Ojciec w mojej obecności uderzył Matkę, a ja nie potrafiłem ze względu na swoją dwunastoletnią cherlawość jej obronić. Pamiętam biegałem po podwórku i ryczałem z bezsilności, Tym bardziej że cały czas słyszałem spazm Matki. Wtedy to właśnie kipiałem wielką nienawiścią. Obiecywałem sobie, że gdy dorosnę to się pomszczę za cierpienie Matki., która, jak się zdarzało w chwili podobnych dramatów, zabierała mnie, mojego brata i jedną z sióstr i niezależnie od pory dnia i nocy uciekała piechotą do Dziadków (swoich rodziców- 3 km.) by  szukać ratunku. Oczywiście w dwie, trzy godziny później na koniu zjawiał się ojciec z kwiatami i przeprosinami na klęczkach. Bez kosztów, bo kwiaty rosły u nas w ogrodzie. Wtedy ze względu na dzieci i religię mu przebaczała, ale czy przestawała nienawidzić?. Było, minęło na zawsze. Obecnie prawdopodobnie te incydenty nie zakwitły by mi ponownie w głowie ponieważ zjawiska te zdarzyły się 60-70 lat temu. Dzisiaj władzom w katolickich, tępych łbach zaświtał pomysł wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej, zabraniającej przemocy w rodzinie. Okazuje się że uczucie nienawiści wzorem pandemii COVID--19 rozlało się po całym obszarze mojej ojczyzny. Skutkiem której miliony moich rodaków od kilku lat opuszcza kraj i zamieszkuje gdzieś w Europie. Co prawda nie z powodu bojaźni przed karą za palenie papierosa, ale z powodu wielu innych życiowych obaw. Brak dobrej pracy, pauperyzacja rodzin, brak szacunku ze strony przełożonych i otoczenia, albo wyznających inną religię lub wręcz nietolerujących (przykładowo) apostazji, a tym bardziej osób o innej orientacji seksualnej, choć większość naszej polskiej populacji zdaje sobie sprawę iż społeczeństwo polskie, jak każde inne na świecie w 6-10 procentach mieści się grupie LGBT.  Zatem jest to problem socjologiczno- religijno- polityczny., bowiem nienawiść polska nasila się zwykle w czasie wyborów ubarwionych propagandą tejże nienawiści kierowanych do przeciwników za pomocą „chorych” mediów. Dużą rolę w tym bagnie odgrywa Kościół katolicki sprzężony zwykle z partią aktualnie rządzącą. Tenże Kościół jest hojnie opłacany z budżetu państwa, a więc z podatków obywateli. I nie są to jednorazowe wielomilionowe kwoty, ale całorocznie płynąca rzeka pieniędzy. Księża nie płacą  podatków, nie opłacają ZUS na swoje emerytury (ci w kraju jak i za granicą). Płaci państwo, podobnie jak i za nauczanie religii w szkołach. Ten sojusz ołtarza z tronem wszczepia w naród zarazę nienawiści (patrz abp Jędraszewski, ale nie tylko on) do tych, którym prawdziwa wolność, demokracja i poszanowanie każdego człowieka leży na sercu. Tak, nienawiść jest podła. Do tego stopnia, że podlejsza jest tylko zbrodnia,  zresztą często występująca jako pokłosie tejże nienawiści.


środa, 29 lipca 2020

"O ZACHOWANIU SIĘ PRZY STOLE"



Utwór ten jest najstarszym zabytkiem polskiej poezji świeckiej i jednym z pierwszych tekstów, pod którym średniowieczny Polak pozostawił swój podpis. Podpis Przecława Słoty, a właściwie Złoty. Szacuje się że napisał go ok.1400 roku.
Utwór zawiera elementy wcale nie śmieszne.. Autor wykorzystując antywzorzec formułuje wypowiedź tak, aby odbiorca, nawet po pół tysiącu lat, sam się zorientował, jakie zachowanie uważane jest za niewłaściwe. Tym samym wyjaśnia choćby podstawowe zasady kultury spożywania posiłków. Z utworu wynika, że na średniowiecznej uczcie nie należało chociażby pierdzieć, ale czy dziś można?.
·         objadać się, ba, obżerać się, (kiedyś szlachta, dziś poseł).
·         wyszukiwać dla siebie jak najlepszych kąsków, (wiadomo)
·         brać zbyt dużych kawałków, (patrz pkt 1)
·         wypluwać resztek jedzenia do misy, dziś talerza lub tacki.
·         brać do ust tego, co z nich wypadło. (patrz pewna posłanka).
·         mówić z pełnymi ustami (patrz wyżej).
Ponadto etykieta nakazywała:
·         siedzieć na wyznaczonym miejscu, (patrz Tarczyński)
·         umyć ręce nim sięgnie się po jedzenie, (Covid -19.)
·         wycierać usta, (nie rękawem)
·         zabawiać damy, ( najlepiej śledztwem smoleńskim),
·     podsuwać im półmiski z co lepszymi sztukami jadła .Z pominięciem np. Pawłowicz. Ona sama sobie weźmie.
To tak jakbym widział dzisiaj przy tym stole takich osobników  na scenie politycznej, jak Tarczyński, jak Karczewski , Gosiewska, Lichocka, Milczanowska, Pawłowicz, Pęk, Kownacki, (chwilowo wystarczy), że pominę ich imiona. Ten ostatni co prawda nie grzeszy nadmierną kulturą słowa, za to potrafi wytykać jej brak innym narodom. Chodzi o Francuzów. Tym razem sztuki  używania widelca. Gdyby Kownacki liznął trochę historii, to dowiedziałby się iż już w XI wieku na stołach Francuzów (oczywiście tych bogatszych) uczono nie tylko używania, ale i układania sztućców i to z dobrego kruszcu. W tym czasie Polacy zamieszkiwali w lepiankach z gliny i słomy w towarzystwie zwierząt domowych.  Jeszcze przez długie setki lat przodkowie Kownackiego jadali rękami lub co najwyżej drewnianymi, wystruganymi z lipy łyżkami. Tak sobie analizuję, bom sam niezbyt wzorowo wychowany „szlachetka”, że prawie każdy Polak im bardziej religijny, a  dodatkowo tym bardziej łasy na jałmużnę od prezesa, lokuje się w otchłani ciemnoty. A w połączeniu z narodowościowym patriotyzmem słynie z nienawiści w stosunku do wszelkiego rodzaju mniejszości począwszy od wyznania i rasy, aż do mniejszości  seksualnych, przez odzianego purpurą biskupa zwanego zarazą. Zdanie to wyjaśnia przyczynę parcia w kierunku wypowiedzenia przez Polskę stambulskiej konwencji zabraniającej przemocy w stosunku do kobiet, dzieci i całej rodziny, bo przecie spuszczenie łomotu żonie za to iż zupa była za słona nie jest żadnym wykroczeniem, tym bardziej, że był to przypadek jednorazowy. Polskie prawo odpuści tym bardziej, że Bóg też. Znudzi ci się baba, matka twoich dzieci, szukaj sobie drugiej. 
                                             Gnida pisowska
Masz wzór od Kurskiego, iż chuć rozsadzającą twoje bokserki uwolnisz przed ołtarzem Matki Boskiej Łagiewnickiej, która akurat najbardziej cię zrozumie jako ta, która swoją chuć zaspakajała z Duchem Świętym nie zakłócając robót stolarskich małżonka. Utwór literacki legendarnego pana Słoty z Wielkopolski, swoją treścią wbrew wszystkiemu jest aktualny od wieków i nie trzeba zmieniać w nim ani jednego słowa, byle tylko jego zapisy były stosowane przez tzw. większość, czyli tzw. elitę polską.  Bo polska elyta to nie literaci, profesorowie uniwersytetów, czy nawet wynalazcy kapsułek do oczyszczania pralek, marzący o dostosowaniu samochodów made in Poland z benzyny na prąd elektryczny, o czym od kilku miesięcy pieprzy nasz Pinokio. Na takie wynalazki musimy jeszcze bardzo długo poczekać, bo elity kończą dopiero podstawówkę, a widać to chociażby w czasie zachowania się przy stole. Polska elyta to Pawłowicz, Gosiewska, Jurgiel, Lichocka, Tarczyński, że oszczędzę sobie mściwości nad setkami innych.


środa, 22 lipca 2020

KŁAMSTWA I PIENIACTWO TO AMUNICJA PIS




                                             Poprawiacz humoru narodowego
„Tzw. premier Mateusz Morawiecki” zamiast krawata winien nosić przyczepiony na stałe, długi sztuczny nos Pinokia , jako jego osobiste logo. Wydaje się, że ten człowiek cierpi na pobudzenie ambicjonalne do tego stopnia, iż nie jest możliwe posłużenie się przez niego jakakolwiek wypowiedzią o prawdziwej treści. Taki kabareciarz za miliony złotówek. Nieoficjalnym zdaniem psychologa jest chory na szwejkonizm, podobnie jak covid 19, nie do końca zdefiniowana choroba, z brakiem szczepionki.  Co prawda nie fizyczna to choroba, bo to widać, ale ma niestety inne  objawy, trudne do zdefiniowania, podobne jak u Kaczyńskiego albo Macierewicza F99. Może to zaraza mająca swe źródło w LGTB?. A mowa tu o obowiązującej traktatowo w UE praworządności z polskim dopiskiem „tzw”. czyli „tzw. praworządności”, bowiem o prawdziwej chyba nigdy nie słyszał i to już od dzieciństwa gdy wychowywał się przy ojcu politycznym  cwaniaczku. 
 Taki to tzw. premier potrzebny jest Kaczyńskiemu, Ziobrze i Dudzie, którzy chcą wygrać z Europą i podpisanymi traktatami.  Potrzebny jest człowiek który potrafi kłamać patrząc w oczy milionom. Polityczny kameleon. Tyle że zdaje on sobie sprawę (zapewne), iż mówi do tej części społeczeństwa lokującym się między chamem i plebanem, czyli swoich wyborców. Obok cech utalentowanego kłamstwa Morawiecki jest chwalipiętą. Jak nie nadaje głupot w TV to siada obok premiera Węgier Orbana. Wtedy patrząc sobie w zagniewane na Unię oczy chwalą swoje ogonki wzajem jak przysłowiowe pliszki. Wydaje mi się że ogonek Orbana jest ciekawszy, mniej oblepiony blagą. Nasza pliszka, walcząca o drugą kadencję dla Dudy to iście błazeńska postać. Na szczycie unijnym mają z niego pociechę i to nas Polaków cieszy, bo w czymś musimy się wyróżniać na tle Unii. Znajomi Morawieckiego z biznesu mówią, że kłamstwo jest dla niego poza sferą moralności. Jako prezes banku do perfekcji  opanował sprzedawanie korporacyjnej ściemy i przeniósł te  metody do polityki. 

PS:
Polskiej polityki, gdzie jego kłamstwom sprzyja katolicki grunt. Tyle że dzięki wolnym mediom znamy owoce szczytu unijnego. Jak na Polskę są  przyzwoite i nie potrzeba kłamać, a tym bardziej  przypisywać sobie zasług. Teraz trzeba tylko zgodnie z zapisami Traktatu zagospodarować te miliardy, by nie stawać przed obliczem rozgniewanego TSUE.


sobota, 18 lipca 2020

MAŁY POST



                                Byłem marionetką, będę pacynką
Rożne mamy posty. Te maleńkie za grzechy złodziejstwa i opilstwa, aż po Wielki Post, jako kara za ukrzyżowanie Jezusa, na kilkanaście dni przed obżarstwem świątecznym. Ten post to pokłosie wyborów prezydenckich w Polsce. Stało się jak się stało, czyli z założeniem iż PiS wzorem III Rzeszy zapowiada swoje rządy na tysiąc, no może ino na sto lat. Otóż Rzesza była u władzy lat kilkanaście, ale to była Rzesza. Dlatego sądzę wraz z 10 milionami wyborców Trzaskowskiego, że ten obrzydliwy stan kaczyzmu potrwa dużo, dużo krócej. Kaczyńscy pisząc prace doktorskie z dzieł Lenina, (sami czy przez kogoś, nieważne), postępują zgodnie z zasadą twórcy państwa bolszewickiego która brzmi: "Władzy raz zdobytej, nigdy nie oddamy", chociażby po trupach dawnych przyjaciół z PO, jako że był czas braterstwa, tzw. POPIS. Dziś Tusk pluje sobie w brodę, ale to dudowa musztarda wyborcza po obiedzie. Zresztą w całym procesie walki o władzę nic się Tuskowi tak nie sprawdza jak przysłowie: Kto czym wojuje od tego ginie. Mam na myśli niewybaczalne świństwo uczynione ręką podwładnego (śp. posła Miodowicza) Włodzimierzowi Cimoszewiczowi, kandydatowi na prezydenta RP, Z takiego prezydenta  bylibyśmy dzisiaj dumni. Dzisiaj „cimoszka” jest w tej samej partii europejskiej, pod przywództwem właśnie Tuska. Jak to się wszystko zmienia. Polityka to jednak dobrze płatne kurewstwo .

Inna sprawa, to rozszalały stosunek hierarchii naszego Kościoła katolicko-ginekologicznego do problemu nie tylko  in vitro, ale i do innych zdobyczy współczesnej nauki, w tym do zrozumienia, iż tolerancja w stosunku do tzw. „innych”, w tym LGBT, jest nakazem boskim, a w każdym razie papieskim. Za nasze, zrabowane państwu z przyklaśnięciem władzy, w ramach "odszkodowań po PRL" pieniądze, kler nie tylko propaguje ciemnotę i gusła w świątyniach, salach seminaryjnych, ale nawet w wydziałach teologicznych, wydawało by się, świeckich uniwersytetów im. Adama Mickiewicza, Mikołaja Kopernika i innych. Namacalnym symbolem jaj czynionych z nauki jest śmieszny doktorat Tadzia Rydzyka. Jakże śmieszny też w tym kontekście, pozostaje Instytut Badań Rozwoju Człowieka im. Pawła VI, którego m.in naukowym zadaniem jest badanie śluzu pochwowego. Cóż to za instytucja godna XXI wieku. Bodaj wszyscy tam zatrudnieni to "kandydaci" do nagrody Jobla. Na podstawie wyników tych badań, sposobem na ciążę być może metoda organoleptyczna, (może poprzez lizanko z francuska zwanej minetą). Tak oto "poświęcony teologiczny naukowiec" wyda werdykt, iż niekoniecznie winniśmy stosować metodę in vitro, by posiąść upragnione dziecko. Wszystko zależy od: smaku, powonienia, przylepności śluzu i tylko Bóg wie czego jeszcze, by chłop jednak sam, bez jakiś tam sztucznych zapłodnień  mógł zrobić babie dzieciaka. I oto właśnie chodzi w tej naszej zapyziałej od czerni i zwykłej pomroczności Rzeczypospolitej. Brawo. Ten tekst można by połączyć z powtórnym wyborem Dudy na prezydenta Żałosnej Rzeczypospolitej, bo w końcu wybrały go masy tzw. piećsetzłotowców z wykształceniem podstawowym, których szczególnie ta ciemna masa w Polsce stanowi gros populacji. Ten mały post nijak się ma do rzeczywistości, bowiem każdy pisowski PLUS (+)  niszczy  rzesze wegetarian. Nie ma się co martwić. Wystarczy obserwować brzuchy biskupów. One stanowią o stanie państwa i narodu, a nie brzuchy zapłodnionych Polek.
                                                                                                               

wtorek, 14 lipca 2020

ŚWIŃTUCH, NIE EWANGELISTA


I nie żaden premier. Chociaż dla skorumpowanego Kościoła polskiego to „ewangelista Mateusz” obok innego „świńtucha” Marka Szumowskiego - jak najbardziej. Obaj ulokowani są w panteonie partyjnych polskich świętych przez jednego osobnika z Krakowa w stroju biskupim. Powtórzę więc, dla mnie i dla tysięcy innych Polaków, Mateusz to świńtuch i to ufajdany w gnoju pisowskiej hołoty, że posłużę się słownictwem Kaczyńskiego. Oczywiście chodzi o Morawieckiego, premiera z łaski kaczej, który jeszcze do niedawna lizał tyłek premierowi Donaldowi Tuskowi  w podziękowaniu za przymykanie oczu na jego machlojki na stanowisku doradcy finansowego. To prawda że wszyscy święci, a tym bardziej polscy ewangeliści tak postępują, ale Mateuszek miał z kogo brać przykład. Z śp. tatusia oczywiście, „bohatera” walk o wolność, posła głosującego na cztery ręce z posłanką Zwiercan, kutego na obie nogi, bezczelnie wciskającego przyciski, (cudze przyciski) sejmowe, byle dogodzić nowej partii aktualnie utrzymującej ojca i syna, czyli Prawu i  Sprawiedliwości. Świńtuch jeździł po całej Polsce zamiast pilnować rządu w czasie pandemii Covid -19  i krzywiąc swe usta obłudnie, a nawet fałszywie,  bluzgał na swoich byłych żywicieli, byle pozytywnie zapamiętał go Kaczyński, vel nowy chlebodawca. Byle nikt nie czepiał się jego przekrętów finansowych w układzie z kardynałem Gulbinowiczem, jednym z bohaterów filmu braci Sekielskich. To przekręt oceniony na  miliony złotych, z działkami kościelnymi w tle, które dla bezpieczeństwa przepisał na żonę. Kalumnie ten święty świńtuch rzucał na Bogu ducha winnego Trzaskowskiego, oskarżając go bez logiki, o nietrzeźwość kierowców w stolicy i awarię kolektora ścieków.  W oczach wielu Polaków słowa te ulokowały „ewanglistę” Mateusza na liście  trzody chlewnej, ubranej tylko na kampanie wyborczą w garnitur Armaniego. To jakaś groteska polityczna. Panie Morawiecki, straciłeś pan ostatnie szczątki ludzkiej, nie partyjnej ale ludzkiej przyzwoitości, udawany katoliku. To nie tylko moje zdanie. To zdanie ok. 10 milionów Polaków . W kraju i za granicą. Ale co ciebie chłopie to obchodzi, byleś ocalił dupę przed prokuratorem a być może i Trybunałem Stanu. Z chwilą jednak przegranej PiS, wraz z rodziną uciekniesz wzorem powojennych niemieckich tchórzy na kontynent południowoamerykański w objęcia banków wypełnionych gotówką wypracowaną przez miliony rodaków. Dzisiaj, gdy opadł kurz wyborczy jesteśmy ciekawi jaki jest stan finansów państwa. Czy przypadkiem władze, które rzuciły na rzecz Dudy cały aparat rządowy jak "jankesi stonkę", nie uszczupliły złota sprowadzonego z Londynu. Ale kto nas o tym poinformuje?, Może Banaś, który ostatnio ustawia się do PiS bokiem za doznane osobiste "krzywdy".


TO NIE JEST POST O LGBT

                                                                                       Co za upokorzenie. Tłuc się takim czymś. Po...