wtorek, 14 lipca 2020

ŚWIŃTUCH, NIE EWANGELISTA



I nie żaden premier. Chociaż dla skorumpowanego Kościoła polskiego „ewangelista Mateusz” obok innego „świńtucha” Marka Szumowskiego, ulokowani są wśród nowych partyjnych polskich świętych przez jednego osobnika z Krakowa w stroju biskupa. Powtórzę więc, dla mnie i dla tysięcy innych Polaków, Mateusz to świńtuch i to ufajdany w gnoju pisowskiej hołoty, że posłużę się słownictwem Kaczyńskiego. Oczywiście chodzi o Morawieckiego, premiera z łaski kaczej, który jeszcze do niedawna lizał tyłek premierowi Donaldowi Tuskowi  w podziękowaniu za przymykanie oczu na jego machlojki na stanowisku doradcy finansowego. Co prawda wszyscy święci, a tym bardziej ewangeliści tak postępują, ale Mateuszek miał z kogo brać przykład. Z śp. tatusia oczywiście, „bohatera” walk o wolność, posła głosującego na cztery ręce z posłanką Zwiercan, kutego na obie nogi, bezczelnie wciskającego przyciski, cudze przyciski sejmowe, byle dogodzić nowej partii aktualnie utrzymującej ojca i syna, czyli Prawo i  Sprawiedliwość z Bożej łaski. Świńtuch jeździł po całej Polsce zamiast pilnować rządu w czasie pandemii Covid -19  i krzywiąc swe usta obłudnie, a nawet fałszywie,  bluzgał na swoich byłych żywicieli, byle pozytywnie zapamiętał go Kaczyński, nowy chlebodawca. Byle nikt nie czepiał się jego przekrętów finansowych w układzie z kardynałem Gulbinowiczem, jednym z bohaterów filmu braci Sekielskich. To przekręt oceniony na  miliony złotych, z działkami kościelnymi w tle, które dla bezpieczeństwa przepisał na żonę. Kalumnie rzucane na Bogu ducha winnego Trzaskowskiego, oskarżając go bez logiki, o nietrzeźwość kierowców i awarię kolektora ścieków, zagrażającemu Dudzie w osiągnięciu zwycięstwa wyborczego w oczach wielu Polaków ulokowały „ewanglistę” Mateusza na liście  trzody chlewnej, ubranej tylko na kampanie wyborczą Dudy w garnitur Armaniego. To jakaś groteska polityczna. Panie Morawiecki, straciłeś pan ostatnie szczątki ludzkiej, nie partyjnej ale ludzkiej przyzwoitości, udawany katoliku. To nie tylko moje zdanie. To zdanie ok. 10 milionów Polaków . W kraju i za granicą. Ale co ciebie chłopie to obchodzi, byleś ocalił dupę przed prokuratorem a nawet Trybunałem Stanu. Z chwilą jednak przegranej PiS, wraz z rodziną uciekniesz wzorem powojennych tchórzy na kontynent południowoamerykański w objęcia banków wypełnionych gotówką wypracowaną przez miliony rodaków. Dzisiaj, gdy opadł kurz wyborczy jesteśmy ciekawi jaki jest stan finansów państwa. czy przypadkiem władze, które rzuciły na rzecz Dudy cały aparat nie uszczupliły złota sprowadzonego z Londynu. Ale kto nas o tym poinformuje?, Może Banaś, który ostatnio ustawia się do PiS bokiem za doznane "krzywdy".

sobota, 4 lipca 2020

LUDZISKA UMIERAJĄ A KAMPANIA TRWA


                                              A orkiestra gra dalej....
Upływa ostatni tydzień kampanii wyborczej na prezydenta RP. Śledzę wysiłki obu kandydatów na rzecz przekonania wyborców do ich racji. Znam się na polityce, niestety mało znam się na moich rodakach, a    w zasadzie w ogóle ich chyba nie rozumiem. Co prawda wolne media pokazują lekką przewagę Rafała Trzaskowskiego w notowaniach opinii publicznej, ale niestety mózg mi podpowiada że wybory wygra Andrzej Duda, dotychczasowy mieszkaniec Pałacu i Belwederu. A to dlatego iż kampania pana Rafała jest w swoim wyrazie ogólnie rzecz biorąc zbyt grzeczna, wyważona i zawiera w swoim  przekazie wiele subtelności w odróżnieniu od kampanii reprezentanta PiS, Dudy. Dudy występy, to totalna „nagonka” stałych wyborców tzw. twardego elektoratu, którzy maja wyrażać  dziękczynienie za tzw. 500+, 300+, trzynastkę emerytalną oraz tańszą musztardę i podpaski dla kobiet. Słowo totalna to mało powiedziane, chociażby w porównaniu mocy tego słowa w zestawieniu z totalnością Schetyny, którą zapowiedział po przegranych wyborach  Platformy kilka lat temu. Totalność Dudy to armageddon kłamstw, przeinaczeń i hejtu wytwarzanych przez dobrze opłacaną stacje rządową TVP oraz prasę pisowską. Moim zdaniem Duda nawet nie umywa się do konkurenta i to z wielu względów, a mimo to wygra. Dzięki owej telewizji i setkom trolli. Dzięki takim specjalistom od kłamstw jak choćby Morawiecki w randze premiera, naczelnego kłamcę i hochsztaplera od robienia interesów z kardynałami. Morawiecki, generał przekrętów swoje wypowiedzi ocierające się nawet o świństwa wpycha w świadomość wyborców po prostu na siłę. One to w połączeniu z  obiecankami Dudy wypełniają obraz tej kampanii. Duda już prawie wyczerpał repertuar obiecanek. Obiecał do tej pory wszystko, o czym naród ponoć marzy. Tańsze mydło i powidło a nawet sos musztardowy. Pozostało mu tylko gwarantowanie zbawienia wiecznego, a ponieważ jego wyborcy w większości to ludzie nadzwyczaj religijni, więc wielu z nich łyknie te bajki.  Ludziska umierają a kampania trwa.


                                    Syryjska szeptucha uzdrawia Dudę olejem.
Do dnia ostatecznych wyborów już nie będę się wypowiadał w przekonaniu, iż Duda i jego sztab nakręci w głowach wyborców tyle, że choćby zagrażała druga fala epidemii  COVID 19, narażająca ludzi na pewną śmierć to na wybory pójdą gremialnie. Jeśli mimo wszystko wygra Trzaskowski, będę, tak jak połowa rodaków bardzo przeszczęśliwy.

Rzeźba: Dzieło pana Zbyszka Jaszczyka z Grudziądza.


                                                                                                              

środa, 1 lipca 2020

JA, PRAWIE MIZANTROP


                                   Ch. D. i kamieni kupa.
Mizantrop to osoba stroniąca od ludzi, mająca do nich niechętny lub wrogi stosunek. No, nie do końca tak jest w moim przypadku, jak twierdzi nauka o ludzkiej naturze. Ja, a nie żaden bohater dramatu Moliera. Jako że chodzi o mnie, dosłownie, autora tych słów. Do tej pory nigdy nie przyszło mi do głowy lokować siebie wśród odludków, ludzi oderwanych od otoczenia, czy też towarzystw bliżej nieokreślonych, a jednak. Jak pamiętam od dzieciństwa zawsze oblewałem się wstydliwym rumieńcem, gdy któreś z rodziców prosiło bym popisał się przed gośćmi deklamacją nowego wierszyka, albo  bym pocałował ciocię za wręczoną mi tabliczkę czekolady. Podobnie zawsze wymigiwałem się przed występami szkolnymi z okazji świąt państwowych np. rocznicy Rewolucji Październikowej,  Święta 1 Maja, lub święta szkoły, do czasu osiągnięcia tzw. dorosłości, aczkolwiek wiele się nie zmieniło w tej kwestii. Przez długi czas nie wyobrażałem sobie zapoznania „osobistej” dziewczyny, czy też nawiązania z kimkolwiek wartościowej, ewentualnie korzystnej znajomości, jak to czynili inni. Moja zachowawcza skromność deprymowała mnie przez wiele lat. W szkole nie wyrywałem się do odpowiedzi na zadane pytanie do całej klasy, mimo że czułem iż jako jedyny znalem poprawną odpowiedź. Przeto balansowałem na czwórkach miast walczyć o najlepsze świadectwo. W życiu dorosłym otaczałem się wyłącznie sprawdzonymi do szczętu kolegami a i prawdziwymi przyjaciółmi. Zwykle otwierałem się na zewnątrz dopiero po  kilku kieliszkach trunku. Był to moment uruchomienia języka, który potrafił rozbawić towarzystwo dobrym dowcipem, jakich to w zanadrzu miałem ful. I tak jest do dzisiaj. Dzisiaj już moi koledzy i przyjaciele odeszli udeptywać łąki niebiańskie, więc moja aktywność mocno przygasła. Pozostało mi się tylko uśmiechać do sympatycznych koleżanek mojej małżonki, odwiedzających nas z okazji imienin i jubileuszów. Babeczki jednak żyją dłużej. Na szczęście moja Połówka obdarzona jest przez naturę równie inteligentnym poczuciem humoru. Humoru, który to jest warunkiem sine qua non dobrego towarzystwa. Samo czytanie książek, choćby w masowej ilości nie zastąpi wrodzonego humoru, dobrze lokowanego w okolicznościach i odpowiednim momencie. Humor proszę państwa to jak dobry zakwas do wypieku smacznego chleba. (sam to wymyśliłem, podobnie jak tajemniczy wyraz „skapnik”. To nic innego jak po prostu najdłuższy włos na kobiecym łonie, z którego skapuje ostatnia kropla moczu.) Reasumując posta, oficjalnie przyznaję się do mizantropi i nic tego nie zmieni. Taki się urodziłem na tej wsi mazowieckiej, zaś dalsze moje losy ocierające się o naukę i pracę niewiele zmieniły tenże stan rzeczy. Po głębokiej analizie stwierdzam że jest mi z tym dobrze. Nawet teraz podczas wyborów prezydenta RP. Fakt, ten starający się o reelekcję to wysłannik najważniejszego kurdupla skatoliczałej Polski, ale jak widać jest szansa aby go wykopać na śmietnik historii. Kwestia dotarcia do szczątków mózgowych prostej ale największej części społeczeństwa zakiszonej w buraczano kartoflanym sosie polanym podlaskim bimbrem. Czy tak się stanie?. Nie wiem, ale wiem jedno. Mianowicie, zarówno ja, jak i setki tysięcy mi bliskich mizantropów odzyskałoby przygaszony przez lata animusz i asertywność, bowiem zgodnie z zawołaniem konkurenta, DUDY MAMY DOŚĆ!   

wtorek, 23 czerwca 2020

HUMORESKA Z BABCIĄ W TLE

                                                                                                                 
                                          Co to, duch? --Nie. To chyba Trzaskowski!

Babcia?. moja kochana Babcia Ola? krzyknąłem gdy ujrzałem jej postać w drzwiach wejściowych. Cichutko jak się dało, , ostrożnie by się nie obudzić, no i nie spłoszyć przemiłego gościa z zaświatów.
- A kto?, mój wnuczku. Przecie nie prałat Eustachy z Łopacina!

No ale przecie od dziesięcioleci Babcia nie żyje!. Wszyscy to wiemy. 
Zgadza się. Jestem na okresowej przepustce. Należała mi się, to wzięłam ją, przynajmniej dzieciaki odwiedzę, wnuki policzę, a  pewno i prawnuków zatrzęsienie?. O pra, pra nie wspomnę. A może byś mi jak dawniej na powitanie zagrał coś na organkach, coś wesołego, np. Serdeczna Matko, albo Orszak Anielski. Sam wiesz co lubiłam i lubię.
Wpatrzony w jasną poświatę otaczającą moją Babcię, w jej, jak zwykle przypięty warkocz, opadający swobodnie na chude plecy, w jej rumieniec na policzkach, leżę i ani nie drgnę, ponieważ dla mnie niedowiarka sytuacja jest w dwójnasób kuriozalna a nawet zatrważająca. W każdym razie dla podobnego laika jak ja, nie do uwierzenia, a jednak.- No nie leż tak jak jaki pisowski nierób, chodź przywitaj się. Wyrosłeś, a nawet już mocno zdziadziałeś mój najstarszy wnuczku, ożeniłeś się chociaż porządnie?, emeryturę  masz? modlisz się do swojego patrona Antosiu?, a warto, to bardzo porządny święty, bardzo pomocny przy wszelkich zgubach. Widuję go często na łąkach niebiańskich, jak pochylony czegoś tam szuka, bo ludzie gubią wszystko na potęgę. Mówił mi, że ostatnio pomógł znaleźć drogę do niebios twojemu bratu, który pobłądził i o mały figiel nie poleciałby wprost do czyśćca. Chociaż prawdę mówiąc na pewno by mu się to może i należało, no ale komu by nie. Wiem, wiem, moje dzieciaki też już w zaświatach, widuję je w tym tłumnie rozbawionych. Nawet dobrze sobie radzą. Cięgle tylko bawią się w zielony różaniec i politykują, albo grają w „zgadnij kto dzisiaj umrze”, a i też kto w Polsce wygra wybory. A ty wnuczku też politykujesz?. Ponoć za kilka dni macie te wybory. Pamiętaj, głosuj na każdego byle nie na tego obłudnika i kłamcę z partii ledwie chodzącego spróchniałego kurdupla urojonego zbawcę narodu., o którym wszyscy Polacy w niebiesiech mówią że skłócił nam kraj, zadziera koty z Unią, okrada państwo, by dawać swoim. Wiem, za chwilę macie ciszę wyborczą, ale mnie ten wasz zakaz wisi jak oszukańczy zardzewiały medalik z Lichenia za sto złotych.. Taki Janosik kurde, przepraszam za przekleństwo. Mówi się w kuluarach, że choćby resztę życia, dniami i nocami leżał krzyżem na Jasnej Górze, jego miejsce jest wyłącznie w piekle. Wiem co  mówię, a wiem z pierwszej ręki od zaprzyjaźnionego diabełka, który posługuje od ostatnich wyborów samemu Belzebubowi, a w piątki wpada do nas na lampkę ambrozji. Czekamy tam na niego. Nic mu już nie pomoże, nawet ten, jak mu tam, niejaki Jędraszewski, ksywka zaraza. Jak słyszę to też dobre ziółko, to ponoć zwykła menda. Twój ojciec o mały włos też dał się mu oszukać przed laty, a grosz mu walił.  Ale on Babciu jeszcze żyje. Nie szkodzi, poczekamy na niego. A ja sama mu przyłożę co tam pod rękę dorwę. Podszedłem z drżącymi nogami i jeszcze bardziej drżącą brodą do jasnej postaci nie wymawiając więcej ani słowa. Po kilku minutach oswoiłem się na tyle, iż w miarę swobodnie mimo chłodu bijącego z Jej postaci babcię przytuliłem. O już, już, nie ściskaj mnie tak mocno, bom nie zrobiła badań okresowych i możesz się zarazić jakąś tam po waszemu chujnią czy innym cholernym covidem, przepraszam za bluźnierstwo. Nauczyłam się niechcący tych brzydkich słów od jednego takiego pana Janka Himilsbacha. Ciekawy gość, może go nawet znałeś?.- Znałem Babcinko moja, znałem, ale on nawet tu na ziemi lubił sobie pobluźnić, i za to go lubiliśmy. Bardzo równy, wesoły gość, żałowaliśmy go że odszedł na wieki, ale skoro tam w niebiesiech m.in. Ciebie zabawia, to się cieszę i niech już tak pozostanie. Skradłem jej buziaka.-My tu gadu, gadu, czas przepustki tracimy na pierdółki, przepraszam za brzydkie słowo, a ja mam jeszcze kilka odwiedzin. Umówiłam się jeszcze za życia z sąsiadkami i koleżankami z kółka różańcowego, że o nich nie zapomnę. Ciekawe co u nich, bo nie wszystkie trafiły do królestwa niebieskiego, sprawdziłam to w rejestrze u św. Piotra. Być może, myślę sobie, że trafiły do piekła, albo w inny sektor, być może nieświadomie sprzyjały obłudnie za jakoweś tam pincet plus i trzynastkę komu nie trzeba, a to u nas mocno karalne, podobnie jak trollowanie.  Dowiem się. Tymczasem wnuczku głosuj na swoich z lewicy, bo oni chociaż wątpiący i niedowiarki to jednak dobrzy ludzie, zresztą tak wam powiada papież Franciszek. Znam kilkunastu z mojego otoczenia. Miło ich posłuchać, znają wieści z pierwszej ręki, chociażby od pana, pozwól że zachowam nazwisko dla siebie., który ma telepatyczny, bezprzewodowy kontakt z Adrianem Z,  Robertem B. i Włodkiem Cz. Zresztą co ci będę mówiła, sam wiesz, jak to było w konspiracji lewicowej, o co niesłusznie miałam do ciebie pretensję. Pamiętaj, wraz ze swoją rodziną, która pozostaje na zawsze moją rodziną, nie głosuj na Dudę bo cię piekło czeka. Zanim się pożegnałem, już się obudziłem a następnie pomyślałem: Kurde, mimo  blisko 150 lat, bo Babcia umierała w wieku zbliżonym do setki, moja Babcinka jakoby odmłodniała, nabrała ogłady politycznej i w ogóle pozostała postacią nie z tej ziemi.


poniedziałek, 15 czerwca 2020

SPRINT PRZED METĄ



To nie jest łatwe. Naprawdę. Wielokrotnie oglądałem, a nawet kibicowałem sportowcom dobiegającym do olimpijskiej mety, a w każdym razie usiłującym wyprzedzić współzawodnika przed linią mety. Ogromnym wysiłkiem. Jak to się ma ze mną?, a no tak: Kiedy miałem lat dwadzieścia i parę, często z moim przyjacielem, którego w pułku zwaliśmy Kaktusem ( o ile pamiętam, to pseudo przywlókł już ze szkoły oficerskiej), spotykaliśmy się na krwawej wątróbce i "żywcu" w kasynie i oczywiście na łonie prywatnym z rodzinami. W czasie pogaduszek deliberowaliśmy, jak będziemy wyglądać w roku 2000, czyli w czasie gdy nasze grzbiety przygniecie sześćdziesiątka. Uprzedzając ciekawskich od razu powiem że później nie tylko z łatwością minąłem sześćdziesiątkę, ale i siedemdziesiątkę, a nawet dobiegam do osiemdziesiątki. Brakują mi dosłownie metry. Być może natura wydłuży mi ten maraton w formie nagrody albo innego bonusa, tylko za co?. Nie czuje się godzien tego. Przez cały żywot ani na moment  nie potrafiłem choćby zbliżyć się cnotą do owych ewangelistów z PiS Mateusza i Łukasza bowiem nie sposób aż tyle nakłamać ani aż tyle nakraść. Metry teoretyczne, bowiem moja ziemska trasa swój początek wzięła w Brodzięcinie na Mazowszu. Swój umowny medal maratoński odbiorę zapewne w Siedlcach albo w Warszawie.Zanim to się stanie zostawiłem swój zapach w Sierpcu, w Łodzi, Mrągowie, Śremie, Toruniu i właśnie Siedlcach. Zatoczyłem koło w obrębie Mazowsza. Ten mój maraton życia przeciskał się przez okupację hitlerowską, komunizm stalinowsko ubecki, socjalizm zwany Polską Ludową,  III RP rządu Mazowieckiego i rządów lewicy, oraz prawicy pod egidą Prawa i Sprawiedliwości. Było różnie, ale najczęściej źle, oczywiście poza ulokowanie kraju w NATO i Unii Europejskiej. To zasługa lewicy. Tenże maraton przebiegał też w cieniu kilku prezydentów. Mądrzejszych lub tylko potencjalnie mądrych, ale też po prostu głupich jak przysłowiowa tabaka w rogu. Przykładem jest oczywiście pan prezydent („pan”, tylko przez szacunek dla urzędu) L.Wałęsa. Chłop oderwany od pługa i śrubokręta, prostak i homofob, „wykładowca” na kilku uniwersytetach zlokalizowanych w środowiskach Polonii amerykańskiej składającej się w zasadzie z emigrantów za chlebem z Podhala, Podlasia i Rzeszowszczyzny, czyli zaprzysięgłych wyborców PiS. Dzisiaj, dwaj posłowie PiS:  Jacek Żalek i Przemysław Czarnek (obaj mocno związani z klerem) pozbawiają człowieczeństwa osoby ze środowisk LGBT, głosząc iż nie są to ... ludzie.  Wszystkich moich choćby odrobinę myślących współobywateli zalewa  krew, jako że doczekaliśmy czasów, które przenoszą Polskę o co najmniej 200 lat wstecz do klimatu Jagny i Boryny, żyjących na płaskiej planecie. Tylko czekać na wynalazek kolei 

                                Historyczna stacja kolei żelaznej na Kurpiach.
żelaznej, nie mówiąc już o widelcach. Nawiasem mówiąc jeden z posłów pisowskich głosił że to jego rodacy uczyli Francuzów jeść widelcem. Gdyby więcej czytał książek, choćby katechetycznych, by się dowiedział, że Francuzi to najstarsi uczniowie Jezusa, a chyba katolik Kownacki nie sądzi by Jezus z uczniami biesiadowali konsumując rumsztyki baranie rękami. Zresztą proszę popytać o to naszego premiera i ministra od zdrowia. To biskup krakowski nazwał nowymi ewangelistami. Św. Mateusz Morawiecki i św. Łukasz Szumowski. Ten pierwszy wirtuoz kłamstwa i blagi, zaś ten drugi to przekręciarz na miliony złotych. Pięknych mamy świętych obok JPII, a  jeszcze piękniejszych biskupów, głosicieli tychże pierdół, chociaż, kto wie, jako że można podejrzewać ich wszystkich o kontaminację na niwie dużych kwot. Tak oto maraton trwa i biegnę nadal, już niedaleko, jako że towarzyszą mi choróbska. Po drodze zapewne spotkam się z wieloma ciekawostkami o których nie omieszkam wspomnieć na moim blogu.

czwartek, 11 czerwca 2020

NIEOKREŚLONE ZABURZENIA PSYCHICZNE F99

NIE MNIE TO OCENIAĆ, ALE LOGIKA MÓWI SWOJE

F99 - Zaburzenie psychiczne, inaczej nieokreślone. Tak stoi w encyklopedii chorób.

Stało się tak zaraz po katastrofie smoleńskiej, pod wpływem wynurzeń Antoniego Macierewicza, który to zaszczepił połowie społeczeństwa głupotę, nazywając wypadek lotniczy zamachem ze strony obsługi lotniska obsługiwanego przez żołnierzy rosyjskich, a ja nazwałem to schorzeniem. Smoleńsk, to jest wojskowe lotnisko, a w zasadzie jego resztki po kasacji. Wybuchła ciężka choroba u co ważniejszych osobistości PiS,  To własnie F99, bardzo zaraźliwe świństwo, kto wie czy nie gorsze od COVID 19, bo swym epidemicznym zasięgiem objęła blisko 1/4  dorosłego społeczeństwa. Minęło od tamtego wydarzenia ponad 10 lat, w ciągu których Jarosław Kaczyński otoczony swymi wyznawcami w miesięcznych odstępach odprawiał na placu Piłsudskiego swoje "gorzkie żale" podburzając społeczeństwo do buntu przeciw rządowi sprawowanemu przez Donalda Tuska, sam zaś wystartował w wyborach na prezydenta RP. Oczywiście przegrał z kandydatem PO Bronisławem Komorowskim, co wzbudziło kotłowaninę emocjonalną w jego mózgu. W końcu jego brat pod Smoleńskiem poniósł śmierć. Kto wie czy to nie z jego winy?. Liczył więc na zwycięstwo. Szalał jak nawiedzony przez zastępy diabłów, a gdy udało mu się wygrać w końcu wybory parlamentarne spośród kilkuset swoich miernych ale wiernych zbudował rząd a następnie swoimi nadzwyczaj dobrze opłacanymi towarzyszami obsadził kolejno stanowiska wojewodów, prezesów spółek Skarbu Państwa, banki, policję, wojsko, sądy i prokuraturę. Słowem wszystkie ważne instytucje państwowe. Jak to bywa w czasach pandemii, oni wszyscy zostali dotknięci tym zaraźliwym paskudztwem F99, tym bardziej iż w celu budowy osłony społecznej przejął także media w postaci radia i TVP, jako całodobowe fabryki propagandy, zaś dużą część społeczeństwa kupił datkami w postaci 500+, 300+ oraz tzw. trzynastką dla emerytów. Mądre posunięcia, trzeba mu przyznać. Wyznaczył  posłusznego sobie absolwenta UJ na prezydenta i przy pomocy Kościoła dobrze opłacanego z kasy państwa zapewnił mu wygraną w wyborach. W ten sposób podporządkował sobie w absolutny sposób parlament, rząd i wszystkie instytucje.


                                               A może to 3,5 promila.
Dzisiaj napisał list do swoich wyznawców by nie dopuścili do zwycięstwa w wyborach na prezydenta RP 2020 Rafała Trzaskowskiego, strasząc naród "ideologią LGBT". Ideologią której sam nie rozumie, bo w końcu cóż ona znaczy?. Stał się dla prostego ludu wysłannikiem boga żywego i tak go odbierają wszyscy urzędnicy. Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak powiada w "PRZEGLĄDZIE" że zarówno premier jak i wszyscy ministrowie po prostu się go panicznie boją. Sprawdziłem, powiada dalej, katalog cech psychopaty i pasują do niego idealnie jak ulał. A ja już 10 lat temu zadałem sobie trudu i jego cechy skatalogowałem pod symbolem F99. Prawda, oni się go bardzo boją, ale on ich się też boi obstawiając się ochroną za miliony złotych w skali roku. I popatrzcie państwo, człowiek z taką chorobą zatruwa kraj 38 milionowy już od dziesięciu lat, przy tym chce wyrwać go z Unii Europejskiej. A przecie ten człowiek to zwykły poseł, bez żadnego tytularnego stanowiska państwowego. Czyż to nie jest sztuka w polityce?.Nie to nie jest żadna sztuka. To tylko świadczy o beznadziejnym, a przy tym przekupnym społeczeństwie, które ten kurdupel nazywa hołotą i zdradzieckimi mordami. To przypomina czasy przedrozbiorowe, gdy społeczeństwo na czele ze szlachtą sflaczało na tyle, iż nie nadawało się do rządzenia i obrony tego kraju. Król właził do łóżka carycy Katarzyny, zaś szlachta balowała jak nie przymierzając generalicja w okresie przedwojennym. To się musiało zemścić i się zemściło. Szkoda tylko że cierpieniem i śmiercią musiał się podzielić wyłącznie biedny naród.

niedziela, 7 czerwca 2020

W OJCZYŹNIE CHAMSKIEJ HOŁOTY



                                Wymarzone oczko wodne prezydenta Dudy
Od przedwczoraj nosiłem się z zamiarem napisania nowego posta. Ale za każdym razem gdy siadałem przed komputerem, natychmiast mi się odechciewało. Tematów co prawda jest w bród, ale każdy obraca się wokół chamstwa i hołoty, o czym kurdupel żoliborski z taką pasją się wyraża, zaś sala sejmowa jak obora słucha, w połowie z przyjemnością (wiadomo która połowa), zaś pozostali zgrzytają zębami i z nerw zaciskają pośladki. No bo jak zachować spokój i harmonię organiczną, gdy kurdupel otoczony wierną, prawdziwą pisowską hołotą wykręca się dupą do posłanki wnioskodawczyni z opozycji, która przemawia do wszystkich, w szczególności do nich, tych dobrze opłacanych chamów, wśród których jest wielu oficjalnych złodziei majątku narodowego. Oni to właśnie wykorzystując pandemię  w skali świata, która w jakiejś mierze dotknęła również Polaków, poprzez chińskie  zamówienia w wymiarze niekontrolowanym, dochrapali się majątków „urządzając” nie tylko najbliższą rodzinę, ale także pokolenie wnuków. Mimo iż minister Szumowski , bo o nim mowa, zamawiał transporty  z badziewiem chińskim, który udając jakże potrzebny sprzęt ochrony osobistej dla pracowników służby zdrowia, to okazało się, że owe badziewie za które zapłaciliśmy wszyscy jako społeczeństwo nadawało się wyłącznie do utylizacji. Handlarz Szumowski, nie tylko na tym interesie zarobił miliony, również poprzez „naukowe” granty. Ponoć w błoto poszło ich ok. 200 milionów. Jeżeli do tego dodamy 70 milionów zmarnowanych przez ministra Sasina, który ubzdurał sobie (na polecenie kurdupla) że można wybrać korespondencyjnie Dudę na następną kadencję w czasie epidemii, byle już mieć to za sobą. Polecił więc prywatnej firmie drukować karty wyborcze, mimo braku ustawy. Te miliony też poszły przysłowiowym tysiącom psów w …. , aczkolwiek kilkoro następnych pisdzieli doznało dotykalnego bogactwa, a co tam. Trzeba kraść póki jesteśmy u władzy. Temat rzeka, ale bardzo brudna rzeka z której picia wody nie polecałbym nawet najbardziej wstrętnym bydlętom. I nie chodzi tu o krowy ani inne zwierzęta domowe. No więc tu macie państwo odpowiedź, dlaczego nie mam ochoty pisać nowe posty częściej. Otóż brzydzę się większością parlamentarną złożoną m.in. z takich Kowalskich,  Ozdobów, Kempów, Szydłów i setek innych „wybitności”. A jeżeli już wymieniłem owego Kowalskiego, to wyłącznie dlatego, iż przypomina mi się fragment rozmowy jego imiennika z Onufrym Zagłobą. Zaiste, nawet chyba są podobnej aparycji i inteligencji. Tak, dlatego, ponieważ można by puścić mimo uszu ich odzywki i elokwencję jako taką, ale zdrowy umysłowo człowiek po wysłuchaniu bredni kłamczuchów zawodowych Dudy i Morawieckiego odkłada na bok sztućce w czasie spożywania posiłków by nie zabrudzić stołu. Jedno jest dla mnie korzystne. Bez żadnych  wspomagań medycznych nie mam kłopotów z wypróżnianiem się, po czym używam najdelikatniejszego papieru toaletowego, zakupionego z trzynastej emerytury. Muszę niestety sam to czynić, bo ja akurat nie mam żadnego  włazidupca pod ręką. Nie będę zarozumiały. Myślę że też wielu potencjalnych wyborców Rafała Trzaskowskiego albo innych kandydatów opozycji na urząd prezydenta RP, po wysłuchaniu Dudy albo Morawieckiego tak ma. 
                 

Przepraszam za być może zbyt „ostentacyjny”  język, ale skoro sam pokurcz Polski nas nazywa chamską hołotą, to co mi szkodzi. Ryba zwykle psuje się od łba.
                                                                                              

ŚWIŃTUCH, NIE EWANGELISTA

I nie żaden premier. Chociaż dla skorumpowanego Kościoła polskiego „ewangelista Mateusz” obok innego „świńtucha” Marka Szumowskiego,...