wtorek, 4 maja 2021

FUNDUSZ ODBUDOWY PO POLSKU



Od co najmniej kilku miesięcy słyszę z rożnych źródeł o funduszu odbudowy, który to fundusz trafi do każdego  z państw członków UE  z przeznaczeniem na dźwignięcie gospodarki po kolejnych lockdownach, spowodowanych pandemią koronavirusa. Wszystkie kraje dotknięte zarazą już kombinują jak najlepiej spożytkować owe darowane im miliardy, tymczasem decydenci w Polsce też kombinują. Tyle że, ile z tego funduszu można będzie ukraść. Tylko nie mówcie że kraczę. Mamy jako Polacy bowiem wprawę w tzw. multikradzieżach.  Vide:  Sasin, Morawiecki, Szumowski i jego kumpel, oraz setki innych podwładnych Matce Boskiej. Zarobili  lewe miliony na wyborach kopertowych, które nie doszły do skutku, a także na maseczkach i respiratorach zakupywanych u handlarza bronią, a co dopiero na  miliardowym funduszu odbudowy!. Nie sami oczywiście, ale w doborowych towarzystwach jak  przedśmiertny kardynał Gulbinowicz i inni którzy mieli na to tylko ochotę.  Wzorcem dla nich jest oczywiście były wójt gminy Pcim Obajtek, jak i były minister od energetyki Tchórzewski. Przykłady niegospodarności to zaorywana właśnie elektrownia Ostrołęka w którą władowano już 2 miliardy złociszy  i wątpliwa budowa portu komunikacyjnego. Zardzewiała stępka pod budowę promów i chory pomysł przekopu Mierzei Wiślanej. Wszystkich ich pilnuje, by nie zdarzyła im się krzywda minister sprawiedliwości, prokurator generalny. Prasa i dziennikarze prawie codziennie donoszą o świństwach wyrządzonych na ciele państwa, no i co?. No i nic. Nie po to Kaczyński sięgnął po wszystkie Spółki Skarbu Państwa i stanowiska państwowe, obsadzając je swoimi,  by sądy im cokolwiek zaszkodziły. Nasz bogobojny  naród daje się oskubać byle sam dostał jakowąś kość do obgryzienia. Wiemy że kradną, ale i nam przecie coś z tego dają. Taka jest konkluzja płynąca z radia Maryja, największego złodzieja w dziejach Kościoła polskiego, a tymczasem codziennie do piachu idzie kilkaset obywateli Rzeczypospolitej, bo nasza służba zdrowia lokuje się na ostatnim miejscu w Europie we wszystkich notowaniach.
                                                   ***

Jak to w życiu bywa: nadmiar  zbytku tworzy konflikty, podobnie jak i bieda. Takiż dylemat mamy w Najjaśniejszej, w zapasowym kraju Marii i Jezusa. Zarówno prawica jak i lewica, mając wzajemne, zwykle pejoratywne doświadczenia z dysponowania finansami państwa nie dają wiary zapewnieniom, iż państwo ma instrumenty nie pozwalające na kradzież funduszu o którym mowa. Złodziej zwykle  tworzy wygodne dla siebie owe instrumenty. A czy Unię będzie stać na to by dopilnować uczciwości w rozdziale tych dóbr we wszystkich państwach. To bardzo wątpliwe. Tymczasem władze RP zbierają i magazynują kości, które rzucą w odpowiednim czasie społeczeństwu, chociażby dla odwrócenia uwagi, gdy zacznie się rozdzieranie sukna.

 

                                                                                       

 

 

wtorek, 27 kwietnia 2021

DOSTATECZNY Z MINUSEM.



Jako zatwardziały wyborca lewicowy, pałający również szacunkiem dla wielu innych polityków o mało skrajnych poglądach stabilnie ulokowanych w ryzach liberalizmu demokratycznego, staram się oceniać w miarę sprawiedliwie właśnie tych spoza lewicy. Myślę tu o Donaldzie Tusku, któremu dzisiaj prawica polska przyszywa  negatywnie brzmiące łatki na każdym wolnym placyku jego ciała, posługując się słowami WINA TUSKA w bodaj przy każdym potknięciu rządu na czele którego stoi Jarosław Kaczyński. Tusk, dopóki stał na czele Przewodniczącego Rady Europejskiej zwanym przez wielu nieformalnym prezydentem Europy, był chroniony swym dostojeństwem przed nawalankami ze strony polskich polityków z Szydło na czele. Zbyt wiele mógł, zarówno pomóc jak i zaszkodzić. Z chwilą zaś gdy jego kadencja na tym stanowisku minęła, a on wybrany został na szefa europejskiej partii ludowej, stał się ponownie workiem do bicia dla polskiej prawicy, z wyjątkiem tych z  Platformy Obywatelskiej, która to wraz z PSL należy do jego ugrupowania. Platformy, która na polskiej scenie odgrywa coraz słabszą rolę, do czego zapewne Donald  ręki nieco przyłożył. Ta partia sama w sobie jest tworem powoli zanikającym. Zamiarem moim była ocena Donalda Tuska jako polskiego polityka na przestrzeni lat. Z mojej strony to ocena dostateczna z minusikiem. Na taką ocenę składają się nieudane posunięcia, które w okresie późniejszym spowodowały wieloletnie rządy prawicy z Kaczyńskim na czele. Niewybaczalny błąd popełniony w czasie głosowania sejmowego by Kaczyńskiego i Ziobrę postawić przed Trybunałem Stanu jest początkiem polskich kłopotów. Ale też inne. Po pierwsze to podstawienie nogi Cimoszewiczowi starającemu się o fotel prezydenta Polski, do czego Tusk wykorzystał służby specjalne z  Miodowiczem w roli głównej, oskarżając go fałszywie o kombinacje w zeznaniach podatkowych. Tym czynem posadził na stanowisku prezydenta Rzeczypospolitej Lecha bliźniaka. Po drugie zaniechał zamiaru walki z tzw. dopalaczami. Po trzecie do partii przytulił wielu prawicowych „agentów” z tzw. szajbą Gowinem mianując  go ministrem sprawiedliwości. Niejaki absolwent seminarium duchownego Królikowski, wróg kobiet i postępu, też został obdarzony dobrym stanowiskiem w jego rządzie. Tusk w swojej partii tolerował blisko 40 osobową grupę jego przeciwników, można by powiedzieć skrajnych prawicowców, chociażby taki Saryusz Wolski, który to pokazał wrogie kły podczas sławetnego głosowania 27:1. Tusk okazał się słabym politykiem po serii oskarżeń, jako że niby właśnie on wraz z Putinem zamordowali Lecha Kaczyńskiego pod Smoleńskiem, aczkolwiek wszyscy wiemy (zapewne Macierewicz też) że katastrofę spowodowali właśnie bracia Kaczyńscy i ich przydupni akolici. Mógłbym tu wymieniać jeszcze wiele  powodów z powodu których szacunek dla Tuska rozmył mi się jak kończąca się kostka mydła, ale jego to już mało obchodzi. Zarobił ogromny majątek na stanowiskach brukselskich i ze spokojem za pośrednictwem wolnych mediów, od czasu do czasu przemawia do polskich, byłych jego wyborców. Ale to już nic nowego nie wnosi. Sam sobie jesteś winien....itd. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Także dostateczny z minusem i proszę siadać.

niedziela, 25 kwietnia 2021

POLSKIE DROGI PROWADZĄ NA CMENTARZE

To Polska, kraj kurdupla  K. i jego wyznawców, kraj zabobonów i dziwadeł religijnych. Kraj, gdzie setki policjantów walczą z jedną kobietą, oficjalnie zwaną babcią Kasią, dlatego że ona ma odmienne zdanie na temat wymiaru sprawiedliwości niżeli hordy przydupasów Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobro. Kraj, gdzie oficjalnie rozgłośnia katolicka rodzimego Rasputina Tadeusza Rydzyka publicznie wypierdzi,( tak dosłownie, wypierdzi) do uszu swoich i Macierewicza pachołków, iż niektóre ponoć szczepionki przeciw covid-19 produkuje się na bazie wyskrobanych płodów aborcyjnych. Dzieje się to w kraju w którym umiera na covid-19 najwięcej mieszkańców w skali świata. W kraju, w którym cmentarze zapełniają się z szybkością setek katastrof smoleńskich. Co to świadczy o mieszkańcach takiego kraju, do uszu których bezskutecznie przemawiają setki uczonych ludzi medycyny, jak się chronić, a mimo wszystko blisko połowa Polaków (bo o nich mowa)  nie wierzy w pandemię koronawirusa. Nie dziwię się że umiera coraz więcej ludzi młodych skoro mimo obostrzeń organizuje się masowo „podziemne” nocne  zabawy. W samej tylko Warszawie odbywa się co noc kilkanaście zbiegowisk „ocieraczy”, którzy twierdzą że przed covidem chroni ich marihuana i pastylki narkotykowe, ponoć nawet za cichym przyzwoleniem policji. Producenci trumien porobili majątki na ludzkim nieszczęściu, podobnie księża odprowadzający na cmentarze trupy swoich parafian. Okazuje się, że zmarłych im nie zabraknie w kraju, w którym z taką niefrasobliwością  podchodzi się do pandemii i ochrony powietrza. O tym zapewnia rodaków prezydent Duda wychwalając się dwustuletnimi zapasami polskiego węgla. Ja rozumiem prostych polskich klechów, że oni nigdy nic mądrego swoim wyznawcom nie mają do powiedzenia, bo w końcu kto ich w tych seminariach miał nauczyć, ale trudno mi pojąć błazeńskie słowa niektórych biskupów, którzy za pośrednictwem toruńskiego mnicha opowiadają pierdoły w ocenie myślących podlegające ocenie z cyklu wieści klozetowe. Smutne jest to, że wiarę temu daje znaczna część Polaków. Zapewne ci, którzy w ciągu roku nie mieli w ręku nie tylko książki ale i gazety. A takich jest wciąż blisko połowa polskiej populacji. Cieszy się z tego stanu rzeczy prawicowa władza, episkopat i gospodarka funeralna.  Nasuwa się nam myślącym motto które  powiada: Nie należy myśleć o przyszłości narodu. Trzeba kraść w świetle stanowionego przez nas prawa, by nasi następcy nie zarzucili nam niedbalstwa o własną rodzinę. Trzeba zadbać ponadto  o księży, bo oni jako ostatni będą mieli z nami wiernymi do czynienia.


wtorek, 20 kwietnia 2021

O CO MU CHODZI?



Tak naprawdę o co temu Wałęsie chodzi?. O pieniądze?, wątpię, bo przecie od czasu gdy prawica polska usadziła go pod żyrandolem to na forsie spał. Fakt, że pieniądze którymi zawiadywał nie służyły wyłącznie jemu i pani Danucie, zaś całej rozbudowanej rodzinie, to nie tajemnica. Sam o tym bowiem  opowiadał w wywiadach, w atmosferze dumy. Obok emerytury pobieranej z tytułu prezydenckiego (6 tysięcy złotych), Wałęsa przywoził z tzw. „wykładów” dla Polonii amerykańskiej dość duże kwoty dolarów, w ramach honorarium, którymi szastał wśród swego synostwa niezwykłego uczyć się i pracować na własne konto. Jego potomkowie, jak dzieci barona zażywali wszelkiego dobra (i niedobra) powodując skandale na skalę międzynarodową. Wałęsa miał jakiegoś tam księgowego, jeżeli sam nie radził sobie z przelicznikiem waluty na złotówki, chyba. Gdzie więc podziały się jego miliony, pomijając już ów milion dolarów z tytułu noblowskiego. Ponoć dał je Kościołowi, który to mocno dzisiaj krytykuje. Wiadomo iż Kościół jest miłosierny, zatem niech wspomoże Lecha w swej wdzięczności. Akurat! Wiemy że podatku od nagrody też nie zapłacił, co było kolejnym skandalem. Mówił że utrzymanie rodziny kosztuje go ok. 300 tysięcy złotych miesięcznie. Wielu rodaków by takiej rodziny pozazdrościło. Jego interesy powaliła pandemia zakazująca wycieczek do USA. Za co mu tam aż tyle płacili. Kto był aż tak głodny jego wiedzy politycznej i ekonomicznej, którą w większości odczytywał z telepromptera, a którą mu pierwej pisali zatrudnieni w jego instytucie byli politycy zaprzyjaźnieni z jego rodziną. Dzisiaj Wałęsa żebrze o pieniądze lub dobrze płatne stanowisko. Jego wykształcenie jako elektryka niskich napięć  lokuje go przy obsłudze akumulatorów, gdzie ponoć chętnie chciał powrócić po kadencji w roli prezydenta RP, ale opinia publiczna na to nie zezwoliła jako że Lech odbył podróż bryczką towarzystwie królowej brytyjskiej. No i co z tego. Prezydent Kwaśniewski taką podróż odbył w towarzystwie papieża JPII,  dzisiaj świętej postaci i co ma z tego?. Nic. Ponieważ Lechu całe dotychczasowe życie inwestował (może nieumiejętnie) w dzieci, czas by dzisiaj one o bezrobotnego papę zadbały. W końcu jedno z nich otrzymuje dobrą  emeryturę brukselską, tym bardziej że Lechu tak naprawdę w życiu się nie napracował. Co innego jego żona Danuśka, która jak tylko potrafiła wychowywała jego liczne potomstwo. Z tego dziś zbiera plusy dodatnie i plusy ujemne. Szkoda że tych drugich jest dużo więcej. Minie pandemia, pracowici górale z Chicago zbiorą trochę grosza, a gdy zatęsknią za wiedzą polityczną Wałęsy wszystko znormalnieje. A tymczasem panie prezydencie: przestań pan szukać roboty, bo w Polsce z pańskim wyksztalceniem nie ma pracy, o czym od co najmniej kilkudziesięciu lat przekonuje cały naród Ferdynand Kiepski. "Wałęsa szuka roboty". tej treści wieść huknęła jak piorun z nieba. Boże!, pomyślałem, teraz?, gdy każdy dzień zabiera duży odsetek populacji do grobów?. Teraz?, gdy rządzący się źrą, zaś opozycja nie potrafi tego wykorzystać?, Teraz?, gdy każdy protest o prawa kobiet i mniejszości jest pacyfikowany przez oddziały Kaczyńskiego?. Teraz, gdy słyszy się pomruki o nowych wyborach? No nie, panie Lechu. Przecież nam pan obiecywał, że w razie potrzeby stanie pan na czele zbuntowanej części narodu i poprowadzi go do zwycięstwa. No to czekamy. A za robotą na razie się pan nie rozglądaj. Naród nie pozwoli ani panu, ani też pańskiej rodzinie umrzeć z głodu. Na ramię broń, Lechu.

czwartek, 15 kwietnia 2021

ECH, ŻYCIE.


Pamiętam, odkąd nauczyłem się płynnie czytać, zawsze pod ręką miałem dobrą prasę. W ciągu życia przeczytałem ich stosy oraz setki książek zarówno tych z narzucanych lekturą szkolną, jak i określanych ogólnie lepszą lub gorszą beletrystyką. Dzisiaj się zastanawiam, czy w związku z tym czuję się mądrzejszy?, bardziej przydatny społeczeństwu?. Oczywiście biorąc pod uwagę moment zasadniczy, czyli mój wiek. Otóż nie,.. nie czuję się mądrzejszy, ani ważniejszy od EGO z lat 90,80,70, a nawet od czasu gdy się zastanawiałem nad swoją przyszłością w momencie, gdy wychowawca klasy nakazywał pisać wypracowania na temat; Kim chcesz być w życiu i dlaczego?. Powtórzę zatem. Przeczytałem stosy dobrej prasy i książek. No i czy jestem mądrzejszy  dziś, w czasach gdy ludzkość już sobie upatruje działki na wiecznej zmarzlinie Północnego Bieguna, a nawet na Marsie?. Czegoż to się dowiedziałem w czasie tych osiemdziesięciu lat?. Choćby w sprawach zasadniczych, choćby to: Że, żeby żyć to trzeba pracować, to oczywiste. Że żeby mieć rodzinę to trzeba się ożenić. Żeby zaistniał pokój w tejże rodzinie, to trzeba zapracować na jej szczęście. Żeby owo szczęście z kolei zaistniało, to trzeba pielęgnować wzajemną miłość  i ciągle się poznawać. I to niekoniecznie poprzez znajdowanie przykładowego punktu G, ale poprzez wzajemne odgadywanie i realizowanie marzeń osoby, której składało się przyrzeczenie ślubne w obecności księdza lub urzędnika stanu cywilnego. „i nie opuszczę cię aż do śmierci w zdrowiu i chorobie.” W moim przypadku owa przysięga jawi się bardzo dużymi literami, bowiem choroby mnie nie oszczędzały. Były lata radości i smutku. Lata wesel i pogrzebów, w tym osób mi najbliższych. Przeszedłem w swoim życiu wiele operacji chirurgicznych, podczas których moja ukochana małżonka, obgryzając z nerwów paznokcie czuwała godzinami pod salą operacyjną. Czy po tych  doświadczeniach stałem się mądrzejszy?, że zapytam się kolejny raz. Nie. Mimo że los sprawił iż zwiedziłem kawał świata, a w zasadzie kawał Europy. Poruszając się służbowo albo prywatnie po kraju dochodziłem do wniosku iż kraj w którym żyję, który pachnie polskim chlebem, polską wędzonką i łanami zbóż, w których rosną dzikie kwiaty jest nieporównywalnie najpiękniejszy. Kwiaty, które mogłem zrywać, by je wręczać uśmiechniętej małżonce za pokwitowaniem słodkiego buziaka. To wszystko utwierdziło mnie w przekonaniu iż tu na polskiej ziemi przez stulecia obryzgiwanej krwią naszych ojców i dziadów jest warto żyć i warto przekazywać tę prawdę następnym pokoleniom. O tym wiedzą nawet bociany, które co roku wracają na nadwiślańskie łąki po których pełzają najsmaczniejsze żabki i myszki. Ktoś pomyśli zadając sobie pytanie.  Jakaż to słabość skłoniła mnie do tych wyznań. Ano żadna słabość, wręcz moja nadwerężona egzystencjalnie męskość sprawiła że podążając ścieżkami  coraz krótszej pamięci staram się bronić przed jej zanikiem lub przynajmniej jej zubożeniem. Bowiem człowiek dla siebie jest wart tyle na ile uczciwie potrafi sam siebie wycenić. Uczciwie, nie znaczy sprawiedliwie w oczach wszystkich.

czwartek, 8 kwietnia 2021

F99, CZY TEŻ INNA ZARAZA?



Kaczystowski, zakłamany rząd stara się w miarę uroczyście obchodzić 11 rocznicę katastrofy smoleńskiej. Wielu z nich, tych którzy choćby częściowo korzystają z zasobów komórkowych mózgu, wie, że cały ten proces wmawiania swoim wyborcom przyczyn katastrofy to piramidalna lipa. Tandem Kaczyński  Macierewicz akurat osobiście w tę lipę nie wierzą. Oni ją wykorzystują dla podtrzymania władzy nad ogłupionym narodem. Dlatego, mimo profesjonalnych raportów, m.in. Millera, Macierewicz powołał tzw. podkomisję złożoną z jemu podobnych speców od katastrof lotniczych i maszyn rolniczych. Zaproponował on im sutą pensję (20 tysięcy złotych miesięcznie, spanie i opierunek). A cóż to za spece, którzy przyczyny katastrofy odczytywali na parówkach i zgniecionych puszkach od piwa, wypitego przez siebie zapewne. Którzy ani razu nie pojechali do Smoleńska by obejrzeć wrak samolotu. Pojechali za to do Mińska Mazowieckiego by obejrzeć sprawny duplikat tutki Tu154M nr 102. Zabrali ze sobą piłki do metalu, by poszukać dowodów na winę  producenta, czyli Rosji, po czym zaczęli piłować go na kawałki. Zdrowy, sprawny samolot. Cały skład tej komisji to odzwierciedlenie rozumu Macierewicza, zżartego przez niewątpliwą chorobę, określaną w rejestrze psychiatrii symbolem F99?, o czym pisałem od 11 lat.. Spece z nazwiskami: to Berczyński, Nowaczyk, Binienda i kilku innych. Dorobkiem tego pierwszego było storpedowanie kontraktu na zakup doskonałych śmigłowców Caracal wartości 18 miliardów złotych, psując na pewien czas stosunki między Polską i Francją, po czym Berczyński pod osłoną nocy uciekł do USA, zabierając tajne dokumenty polskiej zbrojeniówki. Dla mnie, jak i wielu innych najbardziej prawdziwe, skądinąd satyryczne momenty odczytywałem w odpowiedzi na pytania stawiane przez dziennikarzy o stan postępu prac komisji cyt:„przepraszamy, bo spieszymy się na obiadek, jesteśmy bardzo głodni”. Czyżby Macierewicz chciał ich mobilizować do roboty głodem?. A w ogóle, proszę Państwa, gdyby ta cała katastrofa nie zabrała aż tak wielu wartościowych Polaków, to mogła by być dzięki owej komisji tematem największych żartów oraz kpin w skali świata. Ale skoro aż tylu (ponad 50%) z kolei Polaków przyjęło idiotyczną religię zwaną smoleńską, przeto 11 kwietnia, mimo ogromnego sceptycyzmu na znalezienie dowodów (które są jedyne i najprawdziwsze) w raporcie Millera, naród jeszcze raz usłyszy bzdury „termobaryczne” zrodzone w głowach rządnych władzy nad głupim narodem. Może to ostatni raz. Nieraz tak myślę, że mądrzejsi od członków komisji są ci dwaj siuśmajtki- "doradcy" towarzyszący Macierewiczowi na fotografiach. Mądrzejsi bo się nie odzywają. Biorą dobre pieniądze i idą na lody.
                                                                               ***
PS: Jedenaście lat temu w jednym dniu, w jednej katastrofie lotniczej straciliśmy blisko 100 współobywateli. Mieliśmy co rozpamiętywać, a nawet urządzać idiotyczne miesięcznice. Dzisiaj w ciągu jednego dnia tracimy w wyniku pandemii blisko 1000 współobywateli i nikt tego faktu nie rozpamiętuje. A przecież to ponad 10 katastrof smoleńskich. To tak dla uzmysłowienia sobie prawdy, najprawdziwszej, A tymczasem wielka szkoda jednych jak i drugich. Szkoda?. ogromny żal.

wtorek, 6 kwietnia 2021

POWOŁANIE

 


Wielokrotnie opisując słodkie życie osób duchownych przywoływałem stan kandydatów do służby Bogu, czyli stan psychoseksualny zwany przez Kościół powołaniem. Ja, jak i wielu innych określałem go wstrętem do płci przeciwnej z jednoczesnym empatycznym pociągiem do ciał męskich. Taki oto kandydat na studenta seminarium jest wymarzonym zarówno przez grono wykładowców jak i otoczenie, aczkolwiek słyszy się że ci zbyt pobudzeni seksualnie są dzisiaj zwalniani z uczelni jako potencjalne zagrożenie pedofilią albo innymi skandalami w przyszłych parafiach lub zgromadzeniach, ale to bardzo rzadkie przypadki. Rodzi się pytanie: Czyżby Bóg upodobał sobie ludzi LGBT?., być może. Takie wynaturzenia i ich opisy znajdujemy w literaturze pięknej, jak i opracowaniach naukowych lub dziennikarskich. Co prawda przywoływane w tekstach zwane przez wielu „momentami”, czyli opisami mocno erotycznych scen w sposób delikatny, wręcz kulturalny często przykrywają orgiastyczny charakter stosunków płciowych. No i dobrze, tak trzeba. Czy samo słowo powołanie wyjaśnia ten stan rzeczy?. Otóż zapewne nie. Ważne są inne aspekty związane z uczuciami, jak przykładowo koleżeństwo i przyjaźń. Czytam aktualnie książki pana Krzysztofa Bochusa, m.in. „Klątwa Lucyfera”. Autor przywołujący w treści przymioty jak krew, namiętność i asceza lokuje akcję książki w starym klasztorze w gdzieś na Kujawach. Przywołuje zdarzenie, gdzie młodego duchownego otoczenie posądzało o brak powołania do służby Bogu, przy okazji dokuczając mu przy sprzyjających nań okolicznościach. Do czasu, gdy tenże młody sługa Boży nie znalazł się w łóżku wraz ze starszym od siebie partnerem, gdzie pokazał tkwiącą w nim namiętność,  wręcz byczą chuć. Zaraz po tym partner przepraszał go za to iż posądzał go o brak „powołania kapłańskiego”, a następnie postarał się o zmianę opinii w całym otoczeniu. Zatem słowo powołanie ma różne konotacje i niekoniecznie ociera się o seks. Są bowiem lekarze z powołania, wojskowi i wiele innych zawodów, o czym zapominają kolejni maturzyści. Także hola hola z tym powołaniem. Dzisiaj głośne są kary nałożone przez papieża na polskich biskupów Głodzia i Janiaka za ukrywanie skandali pedofilskich przez podwładnych, bo przecie oni sami już niewiele mogą, ale te dziadki purpurowe wciąż tkwią mentalnie w tym bagienku polskiego Kościoła. Na decyzje sądów czeka Dziwisz, naczelny kapciowy papieża Polaka, ale i on się doczeka, bowiem jak powiadają oni sami przy różnych okazjach: młyny kościelne pracują bardzo powoli.

FUNDUSZ ODBUDOWY PO POLSKU

Od co najmniej kilku miesięcy słyszę z rożnych źródeł o funduszu odbudowy, który to fundusz trafi do każdego   z państw członków UE   z prze...