środa, 19 czerwca 2019

ŚMIECH, PRAWIE RECHOT


Vivat, brawo. Do Polski zawitał długo zapowiadany przez papieża Franciszka pogromca pedofilów w sutannach abp Charles  Scicluna, duchowny z Ameryki Południowej.  Po wykonaniu dobrej roboty w katolickim Chile, gdzie zmusił do dymisji połowę pogłowia chłopstwa w czerwonych torbach na głowach w związku z plagą przypadków gwałtów na maluczkich,  waleczny arcykapłan przybył do równie katolickiej Polski. Ot tak wycieczkowo, powiedziałbym, bo raptem pobył trzy dni, miast stanąć na czele instytucji podobnej IPN, by wymieść z Polski całe łajdactwo objawione filmem braci Sekielskich  „Tylko nie mów nikomu”. Trzy dni. W pierwszym był goszczony  w Episkopacie frykasami jak przystało na bogatych gospodarzy. W drugim poczytał skromny, ale  śmieszny raport Konferencji Episkopatu pokazany w telewizji kilka miesięcy temu. Wieczorem smakował w obecności składu biskupiego francuski koniaczek najlepszych marek, zaś dnia trzeciego po spożyciu zdrowego śniadanka, być może jajecznicy na boczku  ze świeżym szczypiorkiem,  w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku odfrunął do Watykanu. Komunikat odczytany w telewizji mówił nam telewidzom, że misja Watykanu w sprawie skandali w polskim Kościele została zakończona z powodzeniem, podobnie jak oblot samolotu najnowocześniejszej generacji przez Jurija Gagarina. Odżyłem głęboko oddychając, bo już byłem niepotrzebnie przekonany, że są u nas księża, którym zdarza się molestowanie dzieci już nie mówiąc o gwałtach. Okazuje się że nie. Nic takiego nie ma i prawdopodobnie nigdy nie miało miejsca. To tylko ta straszna totalna opozycja wciskała nam do porządnych katolickich głów zmyślone opowiastki o pseudozbrodniach seksualnych popełnianych przez księży na polskiej dziatwie,  o pseudobogactwach biskupów, o przypadkach masturbacji dostojników Kościoła w obecności maluczkich. Kto  wymyślił podobne bezeceństwa?, kto się dopuszcza do podobnych oskarżeń, pytam w imię Panienki  Jasnogórskiej i Jej Syna Jezusa, króla naszego, który od śmierci ostatniego świeckiego władcy Polski zasiada na tronie Najjaśniejszej. No kto, jak nie totalna, diabelska opozycja i cholerni ateiści. Ileż trzeba mieć w sobie złośliwości by dawać wiarę swemu dziecku, że ponoć ksiądz wkładał synkowi rękę do rozporka, palec do waginy córeńki, albo wciskał do jej rączki swojego penisa nakazując dziwne wibracje.  Fuj, osobiście nie znam żadnego kapłana  co by opowiadał o podobnych przypadkach, a przecież na kazaniach księża podpierają swoje nauki o przeróżnych przypadkach z ich świętego żywota. Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę, powiada mądre przysłowie, dlatego z tych dzieci nic porządnego nie wyrośnie. Księża się bronią jak tylko mogą przed ładującymi się na siłę do ich łóżek gówniarzami, no ale sami ich nie powstrzymają. Rodzice pomóżcie obronić czystość duchownych, bo gdy zaniedbacie się w tym względzie  to i mężny Scicluna nie pomoże.

Przepraszam państwa za ironiczny tekst, ale nie mogę się opanować ze śmiechu na okoliczność wysłańca papieża Franciszka do kraju św. Jana Pawła II, którego imię znajdziesz w każdym mieście na wielu ulicach, patronatach szkół, uczelni, instytucjach, naukowych, wydawnictwach, szpitalach i wielu innych obiektach. Tylko krasnale ogrodowe zwyciężają w swej wielości pomniki naszego świętego. Jakże to w takim kraju można by przypisywać urzędnikom Pana Boga podobne grzechy nieczystości?. Wierzcie mi, po tej wizycie arcybiskupa mocno odżyłem, bo śmiech to jednak zdrowie. Po raz pierwszy odstawiłem twarde leki. Wiara czyni jednak cuda, a nie jak piszą myślący, czuba.

Foto: FB.

sobota, 15 czerwca 2019

PANIE TOMASZU, ŚWIĘTA PRAWDA



Coraz więcej w nas obrzydzenia, coraz mniej buntu, że zacytuję słowa pana Tomasza Jastruna wypowiedziane na łamach PRZEGLĄDU. Jakże trafne owe słowa, które padły  w temacie – współczesna Polska. Prawda. Obrzydzenia mamy w brud i to praktycznie codziennie. Eksportujemy już go na zewnątrz. Ostatnio do Ameryki. Dziennikarka w czasie konferencji prasowej  prezydentów Polski i USA mówi do Dudy, że w jego kraju łamana jest Konstytucja poprzez zwalnianie sędziów, ten błyskawicznie odpowiada słowami; Ktoś panią okłamał. Udaje że już nie pamięta tych tłumów pod jego pałacem, wzywających go do poszanowania właśnie Konstytucji. Ameryka nie leży na Księżycu, a świat to globalna wioska, proszę ja pana Dudy. Nie jest pan moim prezydentem wbrew zapewnień, bowiem wstyd jakim pan okrywa nasz kraj powoli utwardza się jak skorupa.

Dlatego ograniczę się wyłącznie do słowa pan. Jakże infantylne było zachowanie państwa Dudów machających do nadlatujących nad Biały Dom F-35, po które zresztą Duda z Dudziną  tam pojechali.  Jak dzieci, które swego czasu obserwowały loty  podczas ćwiczeń i treningów. Brakowało tylko okrzyków: panie pilocie, dziura w samolocie. Wielu obserwującym łzy pociekły, oczywiście  łzy smutku i rozpaczy. Polska utraciwszy uznanie w Europie postanowiła sobie takowe uznanie, szacunek i miłość kupić za oceanem, a że ta miłość kosztuje nasz naród i państwo miliardy dolarów to mało ważne. To są słowa  rosyjskiego dziennikarza wypowiedziane w ichniej telewizji.  No i co?, nieprawdaż to?, że coraz więcej w nas obrzydzenia, a coraz mniej buntu?. Oczywiście że prawda. Smutna, ale prawda. Tak jak i to, że synek ksiądz wysyła własną matkę na roboty po eurasy.

Foto: FB.



poniedziałek, 10 czerwca 2019

KATEGORYCZNY OD URODZENIA


IMPERATYW KATEGORYCZNY  - zasada etyczna, którą można sformułować na wiele sposobów, w tym w sposób następujący: „należy postępować zawsze wg takich reguł, co do których chcielibyśmy aby były one stosowane przez każdego i zawsze”. Termin filozoficzny utworzony przez Immanuela Kanta jako skutek poszukiwań bezwzględnie ważnego prawa, dotyczącego każdej osoby, które byłyby spełniane niezależnie od istnienia, albo nieistnienia Boga. Wydawało by się, iż jest to absolutna charakterystyka przywódcy PiS,  partii rządzącej w Polsce, Jarosława Kaczyńskiego. Mianowicie on to postępuje wg reguł, co do których chciałby i chce aby były one stosowane przez każdego i zawsze. Każdorazowo inne zdanie odmienne od zdania Kaczyńskiego postrzegane jest jako zdrada partii i jej zasad. Dał temu dowód wyrzucając kilku dzisiejszych polityków jego partii, wiernie dziś służących ideałom PiS w ramach skruchy (Ziobro). Sam, by pomieszać obywatelom w głowach oddał telewizję publiczną (czyt. rządową) w ręce hochsztaplera, oszusta i cwaniaka, by wspomogła go w przekonywaniu społeczeństwa do jego reguł imperatywnych. By to się udało okrasił swój plan pieniędzmi w postaci różnych plusów, jednocześnie ślubował więź z Kościołem, równie łasym na grosz państwowy. Ludziska myślący zastanawiają się nad tym, czy telewizja państwowa ma aż taką siłę przebicia. Niestety do pewnego stopnia tak. Ale z drugiej strony sam fakt istnienia tej ohydnej telewizji państwowej powinien w każdym człowieku, który ma szacunek do samego siebie budzić potrzebę protestu. To jest medium, z którego codziennie wylewa się pogarda, w którym obowiązuje brak elementarnego szacunku dla prawdy. A jeśli wydarzy się coś nie po myśli władzy, TVP po prostu o tym nie informuje. Zupełnie jak Rossia Today – my mamy Poland Today. Nie mamy żadnego szacunku dla prawdy, szczególnie jeśli pamięta się początki kadencji premier Szydło, kiedy ta wyprowadzała z gabinetu unijne flagi i wyraźnie manifestowała antyeuropejskość. Pani premier ma teraz problem z pamięcią: gdy w kampanii wyborczej na europosła pytano ją o to, oświadczyła, że to wierutne kłamstwo. Brak elementarnego poszanowania prawdy skutkuje tym, że można mówić co się chce, wypierać się działań które miały miejsce na oczach całej Polski. Kłamstwa z ekranów tej telewizji leją się codziennie  i to grubym strumieniem. Nie jesteśmy w stanie codziennie się buntować i to jest prawda. Przywykasz do tego, przestajesz to oglądać i myślisz że nie istnieje. A tymczasem propaganda działa i deprawuje miliony ludzi. Oczywiście zgadzam się z każdym słowem Adama Zagajewskiego, poety i tłumacza, autora miedzy innymi „Sklepów mięsnych” i „Ody do wielości”. Filozof Kant autor imperatywu kategorycznego był Niemcem. Nie mniej przewidział takie postaci jak Hitler w swojej ojczyźnie, oraz Kaczyński w mojej. Fakt, że urodził się i mieszkał w polskim swego czasu mieście Królewcu niczego nie rozjaśnia. Jakże smutnym jest fakt, że połowa Polaków już zdążyła ulec całkowitemu wymóżdżeniu do tego stopnia, że nie dociera do nich żadna informacja sprzeczna z ideologią kaczyzmu. Tak mogło się stać tylko w katolickim do szczętu kraju kupionym za ich własne pieniądze, zwane właśnie plusami. 


Każda informacja, w tym gwałty dzieci przez księży pedofilów nie znajduje potępienia wśród zatwardziałych katolików, oraz władzy pisowskiej. Nawet film braci Sekielskich, mimo obejrzenia go przez ponad 20 milionów obywateli zostaje powoli wyciszany, bo taki jest trend narodowo-katolicki polskiego kołtuństwa.

wtorek, 4 czerwca 2019

WSTYDZĘ SIĘ JAK JASNA CHOLERA



Wstydzę się za swój naród, który sam z własnej woli oddał się w ręce aktualnie rządzących. Bez protestów, bez wojny, bez okupacji, bez żadnego przymusu, jeno za przysłowiową figę opakowaną za obiecanki, kolorowe koraliki po 500 zł i zbawienie pośmiertne. W XXI wieku. To niewiarygodne, że  w XXI wieku obok rządzących rozparła się na kleszych stanowiskach mafia tłustych wieprzy, pijaków, zboczeńców seksualnych i sukinsynów w jakichś kapelusikach i sukieneczkach, a obok nich klęczy „dumny polski naród” z prezydentem na czele. Mimo skandalicznych dowodów  na paskudne przestępstwa księży połowa pisowskiego narodu klęczy z różańcami w rękach i krzyżami na piersiach. Wstydzę się że połowa narodu, który wydal na świat Kopernika, Chopina i wielu innych wielkich, dała się ogłupić kilku świeckim i radiowym stacjom telewizyjnym i radiowym do tego stopnia, że gotowa dawać wiarę tym którzy głoszą wierutne bzdury o  szkodliwości szczepień okresowych, o grzesznych zdobyczach takich jak in vitro, terapeutycznej aborcji, czy absolutnie błagalnej eutanazji. Wstydzę się za tę część rodaków, którzy w dalszym ciągu mimo uświadamiającej prasy, liberalnych mediów i napływu postępowych informacji z wolnego od głupoty świata znaczna część Polaków ulega i poddaje się prymitywnym często średniowiecznym nawoływaniom z ambon gdzie ubrani w ciuszki jasełkowe, a zdarza się, że i czarni szamani z Afryki wieszczą za grube pieniądze, że zdolni są wskrzeszać zmarłych dzięki pozaziemskim kontaktom z duchami i bożkami. Mogą spowodować przez owe kontakty odrost straconej nogi. To ponoć dla nich tyle co pstryknąć palcami. Trzeba im tylko stosownie zapłacić. Po co my więc wysyłamy chore dzieci do USA za duże , zebrane kosztem społeczeństwa miliony. Wstydzę się za tę część narodu, która od lat nie przeczytała ani jednej książki, zaś umiejętność czytania uważa za zbędny balast życia. Jakże łatwo manipulować takimi. Tysiące niedouczonych księży dzięki nim mają zapewniony dobrobyt tu na ziemi, bo w niebo pośmiertne tak naprawdę nie wierzą. Na tyle oni nie są głupi. 
Prymitywni kapłani przywiązują do siebie jeszcze bardziej prymitywnych wiernych. I tak oto ten polski świat się kręci. Polski świat zaśmiecony został krzyżykami, figurkami świętych i szkaradnymi budowlami sakralnymi, co wywołuje uśmiechy politowania na twarzach przyjezdnych, z krajów  gdzie kościoły są zamieniane na kina, biblioteki i dyskoteki. Brak pieniędzy na służbę zdrowia /ludzie umierają w przychodniach/, brak na choćby jako taką oświatę /młodzież ogłupiają organizacje faszystowskie/, na budownictwo mieszkaniowe /dorosłe dzieci dozgonnie mieszkają z rodzicami/. Praktycznie na wszystko co by mogło wyrównywać ogromną przepaść między gospodarką naszą i reszty Europy. PiS na czele z Kaczyńskim tak podzieliła naród, iż nie jest możliwa jakakolwiek merytoryczna dyskusja z ludźmi obu stron.  W 30-tą rocznicę wolnych wyborów, Gdańsk jako miasto gdzie wszystko się zaczęło, zorganizował staraniem Pani Prezydent Dulkiewicz uroczyste obchody. Tu właśnie premier zwany Pinokio-Morawiecki dał popis wyjątkowego buractwa jako przedstawiciel rządzących. Otóż ten „cukrowy”, jak nazwał go działacz tamtych lat Zbigniew Janas, w perfidny sposób zlekceważył kobietę i Gospodarza miasta oraz uroczystości. Właśnie ten dzban jest uosobieniem tego podziału narodowego. I to w wyrazie najpodlejszym! Dzisiaj naprawdę nie można dyskutować merytorycznie z żadnym pisiorem. Ani z rządzącymi ani z ich wyborcami! Żyjemy w wolnej Polsce, niestety w Polsce skłóconej gdzie zaszczyty odbierają ci, którzy potrafią składać pocałunki na obszarze całego areału pośladków Jarosława i hierarchów kościoła!


czwartek, 30 maja 2019

TYLKO POD TYM ZNAKIEM, KURDE.




Blogiem bawię się już blisko trzynaście lat. Słowo bawię się jest uzasadnione, bo zrezygnowałem z wersji reklamowej, inaczej mówiąc zarobkowej.  Nie dlatego iż cierpię na nadmiar pieniędzy. Raczej wręcz przeciwnie. Nie wpływa do mojej rodzinnej kasy żadna kwota na dziecko, krowę  czy świnię. Musi mnie i Małżonce wystarczyć skromna emeryturka. Nie urodziłem się reklamowym zapaleńcem.  Zatem powtarzam: bawię się i tylko tak mógłbym scharakteryzować  ten rodzaj mojej niecodziennej rozrywki emerytalnej, za co też muszę płacić, ale niech tam. Zapewne podobne zdanie o moim blogowaniu mają moi nieliczni obserwatorzy, których w tym miejscu serdecznie pozdrawiam. No cóż, widocznie skromne zainteresowanie treściami mojego bloga, czyli uprawą gleby politycznej oraz relacją stosunków państwo-Kościół spowodowane jest tym, o czym już wielokrotnie pisałem. Skoro 70% społeczeństwa w ciągu roku nic nie przeczytało, poza litanią loretańską, albo okólnikiem od sołtysa, a blisko połowa naszych obywateli nie rozumie dziennika telewizyjnego, to stan taki jest wytłumaczalny. Nie mogłem natomiast zrozumieć nikłej odwagi czytelników w kwestii komentowania tekstów. Popatrzyłem więc na inne blogi nie cierpiące na podobną suszę i oto co widzę. Większość blogów krajowych zagospodarowana jest tzw. niszowymi tekstami, zresztą bardzo krótkim, wręcz kilkuzdaniowymi o tematyce związanej z modą, wypiekami i ogólnie rzecz ujmując gastronomią, ogródkami przydomowymi i tworzeniem arboretum, a nawet twórczością ocierającą się o pornografię. Blogi takowe prowadzą ludzie młodzi, których sprawy społeczne, a tym bardziej choćby najgorsze rzeczy dziejące się w Kościele nic a nic nie nęcą. 
Wystarczy wspomnieć, że po wyświetleniu filmu Sekielskich o pedofilii w Kościele, ponoć 50 % w owe wynaturzenia kleru nie uwierzyła, a temat filmu zakwalifikowała jako walkę z Bogiem i Kościołem, zgodnie zresztą z głoszoną doktryną przez wielu biskupów na czele z Jędraszewskim, ojcem Rydzykiem i ich radiem Maryja. Nawet gdy przyjedzie do Polski wysłannik papieża Franciszka, po to by zbadać istotę polskiego grzechu popełnianego na dzieciach, do ludu rozmodlonego, a jednocześnie prymitywnego w zagospodarowaniu mózgów nic nie dotrze, tym bardziej, że poza nieżyjącym od dawna papieżem Karolem Wojtyłą, czyli JPII, przeciętny Polak innych książąt Watykanu nie uznaje. Zatem dlatego tematy zawarte na moim blogu są tak słabo nośne. Dla wielu niewiarygodne, a że jest akurat  inaczej, czyli że społeczeństwo oceniam akurat trafnie pokazały ostatnie wybory do parlamentu europejskiego. Lud w masie ponad 40% przybył do urn i wybrał najgorsze zło jakie tylko jest możliwe. Wysłał do Brukseli najgorszych nieudaczników, bez języka, bez żadnych dokonań w polityce  krajowej, bez wykształcenia, bo przecie dyplomy wydane im na uczelniach katolickich za pieniądze, nic w świecie nie znaczą. Dzisiaj blogi piszą wszyscy i wszędzie, często językiem spod budki z piwem, językiem niezrozumiałym dla tych co mówią poprawnie w myśl Słownika Języka Polskiego albo mecenatu profesorów Bralczyka i Miodka. Piszą je wszędzie i na wielu instrumentach: w parku, w kościele, na lekcjach w szkole, na dyskotekach a nawet w czasie prowadzenia samochodów. To choroba. Wklepują na wielu instrumentach czyli na komputerach, laptopach, tabletach, smarfonach,  i Phonach, a ponieważ dzisiaj nie uświadczysz młodego człowieka poruszającego się bez telefonu, przeto  przestrzeń eteru jest bardziej zabałaganiona niżeli droga mleczna w kosmosie. Czy mam ulec rezygnacji i porzucić klikanie w klawisze, zaś ze smakiem połykać jeszcze więcej literatury?. Nie wiem. Wydaje mi się iż, muszę się pogodzić ze stanem faktycznym,  czyli po prostu żyć i dać żyć innym. W Polsce w najbliższym czasie nic się nie zmieni. Pozostaniemy w nie małej części prymitywnymi mieszkańcami kraju zacofanego i  w dużej części skołtunionego klerykalnie. Nadal będziemy się plasować na ostatnich miejscach we wszelkiego rodzaju notowaniach w tematyce gospodarczej, postępie cywilizacyjnym i oświacie. Broń nas borze szumiący i jeżu kolczasty, boć opieka nam Polakom się należy z urzędu.
Foto:Fb., autor: tonizar67@wp.pl

wtorek, 28 maja 2019

NARCYZ ?



Jako mocno już opierzony wiekiem i szronem emeryt lubię nawracać do swojej młodości. Dawnego zdrowia, sprawności fizycznej, a i umysłowej, zaangażowania towarzyskiego, a nawet przystojności zapisanej na fotografiach z wojska, pracy i wypoczynku. Lubię i co z tego?. Powracam więc do owych zdjęć myślami kojarząc je właśnie  z minionymi latami. Och jakiż to byłem przystojny, upewniam się narcystycznie, Bożesz Ty mój. Dzisiaj, po kilkakrotnym leżakowaniu na stołach operacyjnych, czuję się zniedołężniały i mocno sfatygowany trudami życia. Wróć, pomyłeczka, bowiem trudów, które by bezpośrednio wpłynęły na mój fizyczny stan i wizerunek, nie powinienem się doszukiwać. Inne były ku temu racje. Gdy opuściłem kilkutygodniowy pobyt w szpitalu po operacji  tętniaka aorty brzusznej, odbierająca mnie z rąk pielęgniarek małżonka, bez owijania w bawełnę stwierdziła, że równie dobrze znajomi mogą pomyśleć iż zostałem uwolniony z długotrwałej kolonii karnej lub obozu ciężkiej pracy, gdzie za dzienne pożywienie musiała wystarczać kromka suchego chleba i kubek wody. Ja narcyz bałem się spojrzeć w lustro, spojrzeć jednak musiałem. O jeżu kolczasty, to coś z wyglądu strasznego ważyło (nie powiem ile, ze wstydu). Dzisiaj tęsknię do tamtej postaci, bowiem skutkiem pooperacyjnych zrostów żylnych mam bardzo leniwy  przepływ krwi do nóg, co za tym idzie  szybko jak na swój wiek (osiem krzyżyków)  się męczę podczas per pedes, tym bardziej, że w międzyczasie położyli mnie kolejny raz na stół chirurgiczny w celu usunięcia guza rakowego z jelita grubego. Ten długotrwały pobyt w Centrum Onkologii na Ursynowie miast spowodować kolejny raz wyniszczenie cielesne, (w końcu w żadnym szpitalu w Polsce nie karmią rakami), niejako ubrał mnie w następne żywe kilogramy. O borze wiatrem szumiący, wykrzyczałem do żonki, która co tydzień dowoziła mi każdy zamówiony smakołyk. Po powrocie nie tylko wygląd generował wściekłość. Spodnie  i marynarki też. Nowe wydatki, krawcowa się cieszy, ja niestety nie, bowiem odchudzanie na potęgę wymaga wielu wyrzeczeń, a u takiego łasucha jak ja, te wyrzeczenia dobijają człowieka w każdym calu, tym bardziej gdy ten człowiek wyhodował w sobie cukrzycę, jeżu coraz bardziej kolczasty - zawołałem gniewnie przez otwarte jesienne okno. Zdesperowany wczytuję się w oferowane przez Facebook i wujka Google w przeróżne diety cud, które to zwykle nastawione są na wyciąganie pieniędzy od naiwnych. Może dieta Kwaśniewskiego, pomyślałem, w końcu to prezydent a i kapusty na rynku jest w bród. Może jakaś  inna, byle nie dieta poselska bo musiałbym zmienić wagę dostosowaną nie tylko do potrzeb domowych ale i do punktu skupu żywca. Zerkam na tuszę sympatycznego red. Tomka Sekielskiego i się wzdragam bardzo. Tłumaczę sobie, iż pan Tomasz musiał się dostosować do wyglądu wielu naszych biskupów, chociażby ze względu na potrzebę wejścia do tego środowiska zła i rozpusty, by poprzez tusz cielesny wykonać choćby podstępnie założony sobie plan. Ja akurat nie muszę, mimo że, do fioletowego towarzystwa miałbym wiele pytań. Dobra, wchodzę na wagę z jednoczesnym podziwem dla siebie, odbitym w lustrze. 


No i co stary narcyzie, głupio ci, nie?. Borze szumiący coraz głośniej, co ja gadam!. Mógłbym na tym zakończyć, ale ponieważ PKW ogłosiło wyniki wyborów do PE, w których to kacza partia wygrała, ucieszyłem się, chociaż przez łzy, bowiem nasz ciemny, łakomy na okruchy z pańskiego stołu naród, wymodlony do Panienki Jasnogórskiej, odporny na postępowe idee rodzące się w Brukseli i Strasburgu, poprzez kolejny dowód podziału kraju na dwie połowy spowoduje, że do Białegostoku, czyli Polski B. zwanej Kaczystanem po buraki i na grzyby jeździć będziemy z paszportem  Polski A.


niedziela, 26 maja 2019

MINUTA PO CISZY




Zacznę od przeprosin. Przepraszam moich Czytelników, że stosunkowo długo byli zmuszeni oczekiwać na kolejny post. Otóż stało się to z powodu suszy tematycznej lokującej się w oczywistym blogu w którym od lat się poruszam, czyli w polityce krajowej, oraz stosunkach państwo-Kościół katolicki. Oba owe tematy niejako pozostały uśpione z powodu wyborów do Parlamentu Europejskiego, a także skandalu wywołanego filmem braci Sekielskich zatytułowanym „Tylko nie mów nikomu”. Czekałem na rozwój sytuacji, bowiem w pewnym sensie oba te zagadnienia się przenikały, przynajmniej w sensie jako skandale. O nich mógłbym pisać całe elaboraty. Większość znana jest z prasy liberalnej, a jeszcze bardziej z wolnej od jakichkolwiek nacisków partyjnych. Każdy, ktokolwiek zachował szczątki własnego rozumu wie, że partia Kaczyńskiego tonie w bajzlu właśnie skandali: gospodarcze przekręty prezesa i premiera, mariaż PiS z klerem, wierutne kłamstwa przekazywane naiwnym słuchaczom nie tylko prozą ale i wierszem, dokarmianie żywym pieniądzem liczonym w milionach swoich wiernych lecz miernych z jednoczesnym zatykaniem ust protestującym okruchami z pańskiego stołu. Zasłużone miernoty zostały wytypowane na listach do PE. Kto na nich zagłosuje?, otóż całe pisowskie pogłowie, których mózgi obroniły się przed wiedzą i prawdą dzięki osłonie płynącej z telewizji pisowskiej, oraz tzw. prasie (najczęściej kolorowej) na czele której stoją m.in. bracia Karnowscy, Sakiewicz i radio Maryja. Utuczony kasą państwa Rydzyk nawołuje ustami zapraszanych ministrów do głosowania na PiS. Nie w smak im jest powstanie partii Roberta Biedronia „Wiosna”, 

która za swój drogowskaz przyjęła rewolucję na linii państwo Kościół, a po ukazaniu się w obiegu filmu Sekielskich, wręcz walkę z pedofilią. Tego się kacza partia nie spodziewała. Podobnie na nich działa partia o nazwie Konfederacja, która zapewne zabierze Kaczyńskiemu część głosów. Jest to partia narodowców i neofaszystów, pogardzana przez normalnych Polaków, a jednocześnie nie hołubiona przez prawicę, bo zabiera im głosy. Po wyborach jednak spodziewana w naturalnej koalicji z PiS. Kaczyński tymczasem kombinuje w jaki sposób uładzić skandale o podłożu finansowym, wręcz złodziejskim, w które to paskudnie wlazł z butami on sam, jako inwestor dwu wież o nazwie Srebrna. Od miesięcy trwa proces wytoczony mu przez krewnego z Austrii, o zapłatę za wykonaną pracę na rzecz owych wieżowców. Odmawia pan prezes zapłaty kilku milionów przy przewidywanych kosztach realizacji inwestycji ok. miliard trzysta milionów. Powiedzcie tylko w jaki sposób prosty poseł aż tyle zarobił?. Odmawia też wstawienia się przed prokuratorem. Ma od tego Ziobrę. Jak postrzegają to jego wyborcy, okaże się już 26 maja przy urnach, a jednak. Podobny kłopot o zabarwieniu skandalicznym ma premier Morawiecki, który w bardzo zakamuflowanych okolicznościach przyrody nabył po cenie zaniżonej do granic nieprzyzwoitości od kardynała Gulbinowicza, który chował pedofilów po parafiach,  najlepszą działkę koło Wrocławia przez którą ma przebiegać autostrada  Via Carpatia. W ten sposób ten „ubogi” urzędnik państwowy zatrudniony z łaski prezesa na fusze premiera, poprzez ten ekonomiczny, a raczej spekulacyjny  ruch wzbogacił się o kilkadziesiąt milionów złotych, które dla bezpieczeństwa przepisał na żonę. Pamiętam, w latach pięćdziesiątych za podobny przekręt szło się pod sznur wisielczy. Przykładem najlepszym był wyrok na jaki skazano ojca  aktora Pawła Wawrzeckiego. Była to słynna sprawa mięsna.  Podobne standardy obowiązują dzisiaj w III Rzeczypospolitej ubogaconej koroną Częstochowskiej Panienki, w imię tzw. dobrej zmiany. Dlatego  jest to nie karalne.  To powszechne zjawisko wymodlone przy okazji szeptanych różańców o deszcz, albo wręcz o jego wstrzymanie, a przypomnę tylko, że nad Polską wciąż wisi miecz Demoklesa w postaci art. Siódmego Traktatu o UE, nałożonego z powodu braku w naszym kraju konstytucyjnego prawodawstwa. Na czas wyborów wszyscy pisowcy zamknęli japy o ewentualności polexitu, ale otworzą je zaraz po ogłoszeniu wyników wyborczych. Tak będzie. Nie widać i nie słychać ani Tarczyńskiego, ani Pawłowiczowej, ani innych skretyniałych politycznie działaczy. Jedynie  Legutko, który ożenił pedofilię z pederastią jeszcze pozostał na zgliszczach placu boju, ale jak wyczuwam, jego pobyt w europejskim parlamencie też dobiega końca. A jednak. Było by dobrze, gdyby pozostał po nim jeno smród na fotelu. To były minister od oświaty. 

Nawiasem mówiąc nie mieliśmy szczęścia do ministrów od szkolnictwa. Jak nie Giertych z LPR, to Legutko z PiS. Jak nie Legutko to Zalewska, także z ichniego chowu. Prawdopodobnie usiądzie na miejscu tegoż profesora magister  Szydło, albo inna magister uczelni katolickich. To wysłanniczki prezesa wprawione w boju o sprawy Polski słynnym na świat wynikiem 27:1, patriotycznie posługujące się językiem pochodzenia, bo nie sądzę, że o ten fotel zawalczy Krzychu Jurgiel.  W tej chwili zorientowałem się, że jeszcze przez kilka godzin obowiązuje cisza wyborcza. Ogłoszę więc tekst minutę po zakazie.

Foto: FB.

ŚMIECH, PRAWIE RECHOT

Vivat, brawo. Do Polski zawitał długo zapowiadany przez papieża Franciszka pogromca pedofilów w sutannach abp Charles   Scicluna, duchow...