niedziela, 31 marca 2019

TO NIE JEST SENSACJA



W każdym razie dla mnie. Dla innych, szczególnie dla wyborców PiS, a jakże. Prasa oraz inne media (w tym Internet) donoszą, nie kryjąc zażenowania, iż druga osoba w państwie Kaczyńskiego i Jana Pawła 2, czyli marszałek Sejmu Marek Kuchciński został nagrany w okolicznościach skandalu heteroseksualnego. Mianowicie w jednym z przybytków bieszczadzkiej rozpusty, czyli tzw. agencji towarzyskiej zabawiał się seksualnie z małoletnią, ale za to dość ładną i ponętną  Ukrainką, lat 14. Ponoć cały przebieg operacji został utrwalony na płytach CD. Kto mógł to  zrobić?, nie wiadomo, tym bardziej że pan Falęta, spec od podobnych uczynków się gdzieś ukrywa. No cóż, pan Marek K. jest w sile wieku i jako mężczyzna wypoczęty może mieć różne zachcianki. Żona być  może już odmawia mu uciech podkołdernych, jest znudzona samotnym życiem, albo szwankuje na zdrowiu, dlatego stęskniony ciała niewieściego pan Marek, zanim  przekroczył progi domu, postanowił dowieść, że jeszcze coś tam, coś tam potrafi, a jednocześnie pokaże, że przyjaźń polsko- ukraińska kwitnie i może mieć przeróżne oblicza. Prasa pisze, że marszałek jest mocno zainteresowany zakupem płyty za każdą kwotę zanim ona dotrze na Nowogrodzką. Moim zdaniem bez sensu, bowiem podobne filmy szubrawcy  kopiują w kilku egzemplarzach. Sprawa nabiera kolorów absolutnej sensacji. Cieszy się opozycja, a szczególnie poseł Niesiołowski. 


Dotychczasowe igraszki „członka” (bo pan Marek na ziemi przemyskiej nosi taką właśnie ksywkę) ograniczały się do dilerki prochami, a nawet drobnymi kradzieżami. Oczywiście wszystkie owe grzeszki zostały mu darowane z chwilą gdy zapisał się do młodzieżówki Prawa i Sprawiedliwości. Dzisiaj po latach, gdy los, a raczej Kaczyński obdarował go lachą marszałkowską zapewne wstydzi się swej młodości, tym bardziej, że jako urzędnik jest ważniejszy od samego premiera rządu. Są przecieki, że do owego przybytku rozkoszy zapraszał innych działaczy PiS, więc sprawa jest rozwojowa. Teraz, gdy partia bije się o każdy głos suwerena przed całą serią wyborów występki Kuchcińskiego zapewne mogą mocno podkopać zdrowie prezesa, który dla dobra partii szarpie się co niedziela na konwencjach, by ułagodzić złe informacje o nim samym. Co prawda Ziobro, minister od sądów i naczelny prokurator czyni wszystko by osłonić ukochanego prezesa, to jednak sprawa rozpustnego członka może przerosnąć możliwości utajnienia, bo tu, jak przypuszczam chodziło będzie o wielką kasę, która spoczywa na razie w gestii banku Glapińskiego. Oceniam, jako szary obywatel, ale dość oczytany i obyty w świecie, że pan marszałek wraz z kolegami „po kozetkach towarzyskich” może obalić ten rząd nie doczekawszy jesiennych wyborów. Tymczasem, aby unikać obrazów kusicielek ukraińskich sterczących przy trasie Warszawa- Rzeszów, Kuchciński do swej ślubnej i gromadki stęsknionych dzieci lata samolotem za głupie 40.000 złotych za kurs. Proszę Państwa. Ja osobiście w te sensacje nie wierzę. Piszę o tym bo piszę, chociażby dla podtrzymania dobrych stosunków z sąsiadami. Myślę, że konferencję prasową powinien zwołać marszałek Kuchciński u boku którego stałaby młódka z Ukrainy. Wtedy uwierzę, jak w UFO. i świętość Wojtyły. Tymczasem pa.

Foto: FB.

czwartek, 28 marca 2019

LGBT PLUS


LGBT plus. Jak to się tłumaczy, spytał mnie sąsiad stojący za mną w kolejce po środki antykoncepcyjne, jako że ponoć w kraju Jana Pawła II mają być zakazane, ze względu na pokusy popełniania ciężkich grzechów. Co prawda  dla mnie, jako emerytowi kondom nie stanowi artykułu pierwszej potrzeby, bo już nie ten wzrok, ale wielu Polaków pomnych czasów spekulacji w latach komunizmu postanowiło wykupić wszelkie dotychczas dostępne środki antykoncepcyjne w celach właśnie spekulacyjnych, sam też uległem temu pędowi. Jak powiadam, w moim wieku obędę się bez kondoma, albo tabletki dzień po, ale mam bliższą i dalszą rodzinę w wieku prokreacyjnym. Po niecałej godzinie dotarłem do lady. Do mojej torby wkładałem kolejno zakupy pierwej spisane na karteluszku. 40 prezerwatyw firmy stomil z Krakowa, jedną pastylkę dzień po (tyle dali), globulki patentex oval 6 sztuk, plastry antykoncepcyjne całe opakowanie, globulki zet 2 opakowania. Poprosiłem też panią magister farmacji o spiralę, ale odmówiła, bowiem ponoć ten preparat instaluje wyłącznie lekarz ginekolog. Mój sąsiad śledził przebieg moich zakupów, sądzę że poczynił podobne. Aby jednak wyjść na mężczyznę dobrze poinformowanego w drodze powrotnej namówił mnie na kufelek piwa, by wydobyć ode mnie jakąkolwiek wiedzę na temat antykoncepcji i ogólnie spraw związanych z aktualną polityką wokół seksu i modnych zagadnień proponowanych przez WHO, ale najpierw rzuca pytanie „ideologiczne”, jak powiadają działacze PiS. Pyta więc otwartym tekstem licząc na moją przyjaźń z racji wspólnych zakupów: Drogi sąsiedzie, na kogo oddaje pan głos wyborczy, pytam bo ludzie powiadają, że nie przyjmują państwo księży po kolędzie. Co prawda, to nie pańska sprawa, ale przecież zauważył pan w salach wyborczych kabiny. To tajna czynność. 



Tylko na waszych zebraniach wszystko uchwalane jest jawnie a nawet poprzez „afirmację” i aklamację, by prezes widział jak najwyżej podnosicie ręce. To chore mój panie. Umilkł, a następnie oświadczył. Zepsuł mi pan humor i do tego nie odpowiedział mi pan na pytanie, jak tłumaczy się ten tajemny skrót LGBT plus. Niech pan posłucha, odpowiedziałem, a nawet sobie zapisze, to się panu przyda po wyborach, gdy PiS odstawimy od koryta. Otóż LGBT +, to po prostu, lesbijki, geje, biseksualiści i transwestyci . Jasna cholera zaczerwienił się, no a plus? panie sąsiedzie. Plus to Kaczyński z onanizującymi się czterolatkami, panie homofobie.
Foto: Alegro.

wtorek, 26 marca 2019

DOBRA STRONA SOCJALIZMU


Obieg czy obiekt.
Zapewne Czytelników tygodnika PRZEGLĄD  zaciekawił artykuł wybitnego  felietonisty Ludwika Stommy, obywatela dwu paszportów Polski i Francji pt. Sztuka sikania. Profesor Sorbony pisze, iż bywając przejazdem na bieszczadzkiej ziemi, konkretnie w Jaśle, korzystając z dworcowego WC, zapoznał się z instrukcją obsługi tegoż przybytku cyt: „Przy korzystaniu z pisuaru, należy podejść do niego jak najbliżej, pochylić się lekko do przodu, wyjąć całkowicie narząd moczowy, lekko nachylić go w dół i oddać mocz do ostatniej kropli. Przed całkowitym zakończeniem oddawania moczu nie należy odchodzić od pisuaru i rozbryzgiwać moczu po posadzce”. Koniec cytatu. Nie wiem czy jest to zadanie możliwe do precyzyjnego zrealizowania, mówi wszak stare męskie porzekadło:  Choćbyś strząsał trzy tygodnie, kropla zawsze wpadnie w spodnie. W tym przypadku chodzi o jasielskie, dworcowe kafelki, które jak mniemam, dzięki tej instrukcji pamiętają wojaka Szwejka, bywalca tej miejscowości. Ogólnie rzecz biorąc, troska włodarzy podkarpackiego grodu, jest ze wszech miar słuszna. Bo też wyobraźcie sobie: przyjdzie jakiś prostak, nieznający się na rzeczy, a tym bardziej analfabeta (też się tacy zdarzają) naszcza dookoła, a ty się ślizgaj i nos zatykaj. Autor felietonu wnioskuje o powołanie specjalnych służb do walki z tymi, którzy lekceważą instrukcję sikania w miejscach publicznych, opłacanych może nieco niższym wynagrodzeniem niżeli współpracowniczki Glapińskiego, bowiem brak higieny może powodować niekontrolowany wybuch epidemii od Jasła po Szczecin, od Jeleniej Góry po Braniewo. Na kanwie powyższego przypadku przypominam sobie moją wyprawę do Paryża. W dość średniej klasy hotelu sam miałem kłopoty z uruchomieniem przeróżnych gadżetów z opisem w języku Napoleona. Dobrze, że pobudziłem pamięć z czasów licealnych, gdzie pani profesor udało się wcisnąć do mojej głowy dość duży zasób francuszczyzny, przynajmniej w podstawowym zakresie, a więc „otwórz, zamknij, pchnij  itp”. W podrzędnym, a co by było, gdyby stać mnie było na luksusowy apartament w ścisłym centrum la Defonse, albo innej dzielnicy dla milionerów. Nie wiem, od kiedy na posadzkach jasielskiego WC  leżą kafelki, być może już od czasów cesarza Franciszka Józefa, który owe tereny miał w opiece, a może nieco później, czyli od wczesnego Bieruta, by uświadomić narodowi, że socjalizm bije na łeb austrowęgierską gospodarkę.



W każdym razie zarówno w PRL jak i za wspomnianego cesarza tereny te zamieszkiwały proste narody, którym sztuka czytania i pisania była zasadniczo obca. Zatem instrukcję obsługi pisuaru zapewne powieszono zaraz po wielkiej, zresztą zwycięskiej socjalistycznej walce z analfabetyzmem. Jeżeli jednak powieszono ją wcześniej, to w owym przybytku musiało  śmierdzieć na potęgę. Socjalizm pomimo krytyki miał wiele zasług mimo wszystko, bowiem walka z kroplami moczu, spowodowała wysiłek wynalazczy, by swobodne drganie narządu moczowego nie powodowało niekontrolowanych rozprysków na kafelki. Zatem wysiłkiem politechnicznych umysłów rozporki zamykane dotychczas na guziczki od pewnego czasu są zamykane eklerem (suwakiem), pozwalającym na natychmiastową skuteczną reakcję w przypadkach awaryjnych.
Foto:FB.

czwartek, 21 marca 2019

CAŁKIEM NOWA WIOSNA


Dzisiaj, czyli 21 marca zawitała do nas kalendarzowa WIOSNA. Wszyscy to wiedzą, nawet dzieciaki w szkole, które to tradycyjnie w tym dniu wagarują zatapiając w wodnych akwenach Marzannę, jako symbol zimy i śmierci. To starosłowiański obyczaj, coraz bardziej zatracany, bowiem jak widzimy z obserwacji wagarująca młodzież całymi grupami oddala się ze skupisk ludzkich, by w tajemnicy przed rodzicami i nauczycielami oddawać się narkotyzowaniu, pijaństwu, a nawet praktykom seksualnym. I to nie w sensie głoszonym przez Kaczyńskiego, bo akurat te dzieci nie należą do niego. On takimi gardzi. Bliższe jego ojcowskiemu sercu są dzieciaczki w przedziale wieku od zera do lat czterech. Każdego roku, jak pamiętam, w pierwszych dniach wiosny popełniałem post poświęcony wiosennym uczuciom. Pisałem o budzących się do życia pączkom na drzewach, o świergocie ptaków nawołujących się do wspólnego zakładania gniazd. O pachnącej świeżej ziemi, z której dyskretnie zaczynają wychylać się główki drobnych kwiatków, oraz bardziej odważnych tulipanów. Wiatr pomazany zapachami bzu, akacji i lipy ściele pod naszymi nosami same aromaty, jak dopiero co wyjęte z pieca ciasto. Bo taka jest wiosna  każdego roku. Ta tegoroczna też, z tym że bardziej wzbogacona nadzieją, że wraz z odrodzeniem życia natury, być może odrodzi się w Polsce prawdziwa demokracja eliminująca z kolei jesienią raz na zawsze rządy prawa i sprawiedliwości (piszę małą literą, bo ta nazwa zakrawa na jakowyś oksymoron. Prawo i Sprawiedliwość. Ani jedno ani drugie. To ewentualny eufemizm. Bo ta wiosna, zwiastuje jednocześnie WIOSNĘ Roberta Biedronia. Nowa, powołana partia, która powstaje na bazie gniewu ponad połowy społeczeństwa, którego jak dotychczas nikt nie potrafił zmobilizować do skutecznego udziału w wyborach parlamentarnych. Skutecznie jeno głosują ogłupione rydzykowe pisowskie warstwy społeczeństwa, kupione tzw. plusami, czyli ochłapami z kaczego stołu. 

                         Uwaga! Trucizna
Wystarczy  przeanalizować przekrój społeczny wyborców PiS pod względem wykształcenia i miejsca zamieszkania. To w większości absolwenci zawodówek i podstawówek z wiosek oraz małych miasteczek i to niekoniecznie ukończonych. Ludziska do urn idą prosto spod sutanny proboszcza, błogosławieni słowem pańskim wygłoszonym podczas mszy. Słowem milczącym na temat rozpasania kleru w kwestii kapłańskiej pedofilii. To słowa nakazu i zakazu. Poprzez składanie przysięgi pod krzyżem nakazują milczenie w przypadkach udowodnionych gwałtów na dzieciach dokonanych przez kler i jednocześnie zakazują np. oglądania filmów pokazujących świństwa i przepych tegoż KLERU. Takich oto PiS ma wyborców. Nie jest ich więcej niżeli pozostałych, ale są bardziej zdyscyplinowani i wierni nakazom naczelnego kurdupla. Jakże chciało by się uwierzyć, że WIOSNA, do której garną się młodzi ludzie ten stan społeczeństwa, społeczeństwa pokrytego mchem ciemnoty i kołtuna zmieni zgodnie z parafrazą zawołania papieskiego. Niech rozświetli się ziemia piastowska od Bugu po Odrę. Ta ziemia, właśnie ta i to tej wiosny, tego lata i tej jesieni. Amen

niedziela, 17 marca 2019

WSZYSTKIE DZIECI KACZYŃSKIEGO


Te ryszawe, i łysawe, obunożne i kulawe. Słowem wszystkie. Bowiem wszystkie dzieci polskie należą do prezesa Kaczyńskiego i wara komukolwiek od nich … z wyjątkiem osób duchownych. Ci jak sądzę, czego dają świadectwo, ukończyli nauki seminaryjne w zakresie których leżą obowiązki ubogacania chrześcijańskich zachowań „partnerskich” polegających na przytulaniu, wspólnej kąpieli, pieszczotach kapłańskich jąder, ale też penetracji nakazujących dbania o stałą kontrolę temperatury i wilgotności. Troska podobna pielęgnacji ukwieconych rabatek, czemu sprzyja czas wiosny i śpiew wydobywający się z ptasich gardziołek, nawołujący do… wiadomo czego. Wara zatem komukolwiek od dziatek prezesa. Co prawda sam przez całą swą dorosłość nie spłodził oficjalnie ani jednego dziecka, ale wielu go podejrzewa o ojcostwo stworzeń, typu pisopodobnych. Równie złośliwych, równie okrąglutkich, równie pyskatych, równie kurduplowatych w zakresie zasobów wiedzy, równie dbałych o dalszą rodzinę i przyjaciół, jako że akurat pieniądze im się od 

                 Dziadek wie.
dawna po prostu należały. Stąd owe Obajtki, Bochenki, że nie wymienię wszystkich. Wara, powtórzę głośniej: wara od „jego” dzieci. Każde polskie dziecko, od zera do lat czterech winno go pieszczotliwie nazywać papunio, tatunio, pucio pucio, zaś te starsze aż do matury winny zwracać się tytułem ewangelijnym abba ojcze. Jeszcze starsze są zwalniane od pobożnego tytułowania, jako że same zostają często rodzicielami ubogaconymi z tego tytułu kwotą 500+., dalej jednak pozostawać będą, o ile Stwórca pozwoli panu prezesowi być żywym na tym łez padole, w jurysdykcji i w kręgu jego zainteresowań, przynajmniej jako twarde pogłowie elektoralne. Zaraz po wystąpieniu w Katowicach, wraz z wierną mu jak przysłowiowy pies, europosłanką Wiśniewską pojechał przed obraz Czarnej Madonny w Częstochowie, by demonstracyjnie „wciągnąć” Ją, Madonnę do pomocy w wychowaniu chłopców. Jasne, opieka ze  strony kobiecej jest wskazana, szczególnie przy tych maleństwach, co to bawiąc się własnym ciałem nie rozumieją co biorą do rączek, a fe.  Skoroś taki religijny, to poczytaj chłopie sobie tekst ewangeliczny: GDY SIĘ MODLICIE, NIE BĄDŹCIE JAK OBŁUDNICY. ONI LUBIĄ W SYNAGOGACH I NA ROGACH ULIC WYSTAWAĆ I MODLIĆ SIĘ, ŻEBY SIĘ LUDZIOM POKAZAĆ. TY ZAŚ GDY CHCESZ,  SIĘ MODLIĆ WEJDŹ DO SWEJ IZDEBKI NA ŻOLIBORZU, ZAMKNIJ DRZWI I MÓDL SIĘ DO OJCA SWEGO, KTÓRY JEST W UKRYCIU. Odnoszę jednak wrażenie, że na nic się zda opieka Kaczyńskiego nad polskimi dziećmi, bowiem Kościół na lekcjach religii w szkołach publicznych deprawuje dzieci prezentując im treści rasistowskie, homofobiczne i szkodliwe dla rozwoju psychicznego dziecka- przy pomocy podręcznika W BLASKU  BOŻEJ PRAWDY. Przestępstwo, które powinno być ścigane z urzędu. Powinno, ale kto to zrobi w kraju do szczętu wyznaniowym. Wróg nr 1 Kaczyńskiego i całego jego obozu to LGBT. Obawiam się, że pan prezes nie potrafi nawet rozszyfrować tego skrótu. Powinien więc go "afirmować".
Foto: FB.



piątek, 15 marca 2019

ROZJAŚNIĆ TE CIEMNOŚCI


                                    Mały Prezes Wielkiej Polski
Ciemnota. Średniowiecze. Gusła. Zabobony. Dewocja. Bigoteria. Fałszywa pobożność. Religianctwo. Świętoszkowatość. Kołtun. Bogobojność. Pobożność. Korupcja. Pedofilia wśród księży. To jest Polska przedwojenna?. A gów*o prawda. To jest Polska współczesna, Polska członek UE. Łooo Mateńko Częstochowsko, Licheńsko i Ty Mieszkanko kilkudziesięciu innych miejscowości obdarzonych tytułem sanktuariów. Daj żyć i rozumować człowiekowi z uczciwą maturą, bo jeżeli już czepiamy się czasów przedwojennych, to takich ludzi jak Kaczyński i jego otoczenie, Józef Piłsudski wsadzałby do więzienia bez zbędnego ścigania, jak to dzisiaj jest pokazywane na linii Kaczyński- prokuratura Ziobry. Za działalność antypaństwową, za manipulacje, za awantury z sąsiadami. Więc nie nazywajcie Kaczyńskiego naczelnikiem Polski, bo sami się topicie w moczu pisowskiej bigoterii. Otaczacie się piewcami ciemnoty i atawizmu takimi jak Kaja Godek albo Barbara Nowak. Tę pierwszą wysyłacie do Brukseli na kompromitację naszego państwa w oczach Europy, tę drugą chcecie zrobić ministrem edukacji narodowej na kompromitację w oczach polskiej młodzieży. Czym te nasze dzieci sobie zasłużyły na takowe upodlenie?. A już myślałem, że Zalewskiej nikt nie przebije w demontażu szkolnictwa. Z kolei matka korupcji to Beata Szydło-wicepremier od niczego. Ostatnio media donoszą, że swego siostrzeńca Daniela Obajtka, byłego wójta Pcimia kilka miesięcy temu zrobiła prezesem PKN Orlen, z kolei dyrektorem PGNIGE, drugiej co do wielkości spółki Skarbu Państwa ulubieńca, telewizyjnego znawcę pogody, Rafała Bochenka. Kilka milionów chłopaki przytulą zapewne. Polska jest krajem kontynentalnym, narażonym na wszystkie choroby społeczne. Jak nie pedofilia wśród kleru to znowu niewydolność służby zdrowia. Jak nie upadające szkolnictwo, to zapaskudzone smogiem powietrze, którym musimy oddychać. Jak nie zatrute mięso eksportowe, to rak rodzącego się faszyzmu, który poprzez prasę trafia już nawet do sal parlamentarnych z instrukcją jak rozpoznać Żyda. Jak nie plucie na wytyczne WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) w sprawie poparcia dla LGBT +, którą to deklarację podpisał prezydent Stolicy Rafał Trzaskowski, to darcie kotów z sąsiadami (Litwa, Ukraina, Niemcy, Rosja), z powodu zaszłości z lat wojennych. Polskie sądownictwo opiera się na widzi mi się jednego człowieka, który przez owe sądownictwo jest nietykalny. By prezes Kaczyński, współwłaściciel Spółki SREBRNA, inwestor i deweloper mógł spać w spokoju i nie zapłacić ponad miliona złotych za wykonanie dlań roboty, pokrzywdzonego wykonawcę robi się oskarżonym, ba nawet nie godzi się zleceniodawcy przesłuchać przed prokuratorem, bo jak to by wyglądało, że prezes Polski, dobrodziej od rozdawnictwa państwowych pieniędzy by zapewnić sobie wygraną wyborów, a do tego i przełożony ministra sprawiedliwości zmuszony mógł być do ruszenia dupska z biura przy Nowogrodzkiej do jakowejś tam prokuratury. Świat to widzi i odnotowuje. Już jesteśmy izolowani od wielu decyzji zapadających na szczeblach międzynarodowych. Pozostaje nam Białoruś, Węgry, Kazachstan i zapewne magiczny San Escobar. Izolacja kraju to najgorsza forma samounicestwienia. Im więcej kaczyzmu i zjednoczonej prawicy, tym więcej kłamstw, oszustw,  korupcji na wszystkich szczeblach władzy i gospodarki, agresywnej propagandy  i zwichrowanej moralności. Czym więcej episkopatu KK w życiu Polaków, tym więcej modlitw o ojczyznę dojną, więcej nienawiści, agresji i faszyzmu. Czym więcej PiS-u, tym więcej podziałów społecznych. Czym więcej DudoŚniadków, tym mniej Solidarności, z której byliśmy tak dumni od czasu odzyskania niepodległości, a tym bardziej od momentu przystąpienia do NATO, oraz wstąpienia do Unii Europejskiej. Jest coraz ciemniej. Jak zatem rozjaśnić te ciemności?. Cóż, najpierw trzeba wygrać wybory. Postarajmy się o to. Jesteśmy to winni umęczonej obłudą Ojczyźnie.

Foto: FB,


niedziela, 10 marca 2019

SZCZASTLIWOJE PUTIESZESTWOJE MAĆKU


Prawie czterdzieści lat. Tyle czasu minęło gdy jako względnie młody, zdrowy i ciekaw świata odbyłem podróż życia. Poprzez bezkresne obszary Rosji (wówczas Związku Radzieckiego), dzięki organizatorowi zwanemu ORBISEM przez okres jednego miesiąca, „fruwałem” samolotem TU-154 ( od 2010 roku ten typ samolotu zna każdy Polak i Antoni Macierewicz) trasą: Warszawa-Leningrad-Irkuck-Taszkient-Samarkanda- Soczi- Erewań- Tbilisi- Moskwa- Kijów- Warszawa. Pisałem o tym już kilka razy na moim blogu. Sygnalizuję jednak to ze względu na okoliczności. Mianowicie, mój Ojciec, bardzo zakochany w wyprawach geograficznych (niestety tylko palcem po mapie i globusie) najbardziej wieczorami studiował przestrzenie rosyjskie, rosyjską politykę, rosyjski wielonarodowy naród i takie tam inne, nie mieszając się zbytnio w politykę, mimo że serdecznie nienawidził stalinizmu i wszystkich następców kata narodów połowy Europy. Nienawidził też wszystkich następców krwawego Gruzina, a wyhamował się w swej nienawiści dopiero na Michaile Gorbaczowie. Niestety mimo, że pragnął własnym okiem spojrzeć na kraj Puszkina i Tołstoja, to nie stać go było na realizację wyprawy, tym bardziej, że za czasów Bieruta odsiadywał wyrok, nazwijmy to, że ze względów politycznych. Mijały lata, a stosunki pomiędzy narodami Polski i Rosji stawały się coraz bardziej paskudne. 

Szczególną winę ponosimy my Polacy, ponieważ w narodzie rosyjskim, w przeciwieństwie do niemieckiego, widzieliśmy wyłącznie okupanta, złodzieja, gwałciciela i brudnego chłopa w kufajce, mimo że ten kraj ściga się od lat z USA w podboju Kosmosu. Tak od lat działa propaganda. Tata zazdrościł mi bardzo gdy po powrocie z Rosji wieczorami opowiadałem Mu swoje wrażenia, szczególnie syberyjskie i kaukaskie. Niedługo minie lat czterdzieści od tejże mojej wyprawy. Długi czas, a jednak. Tato mój od ponad dwudziestu lat nie żyje. Gdyby jednak żył mógłby powiedzieć że doczekał się następnego członka rodziny powielającego jego zachwyt nad naszym wschodnim sąsiadem. To Maciek, prawnuk , który bardzo podziela owe zainteresowania. Maciek Zarębski, tegoroczny maturzysta, pilny uczeń, pasjonat języka rosyjskiego dlatego „paznakomił” kolegę z Moskwy i dzięki temu, jako zaproszony gość Federacji Rosyjskiej pojechał z rewizytą do Moskwy. Zapewne będzie miał wiele wrażeń, bo Moskwa, miasto 17 milionowe, mimo historycznych przemian może oczarować każdego mieszkańca ziemi. Zanim doszło do wylotu, Maciek otrzymywał od rosyjskiego przyjaciela książki, które czytał w oryginale. Pojechał na 5 dni. To trochę skromnie, bo tę metropolię nie sposób obskoczyć w tak krótkim czasie, ale co najważniejsze można zobaczyć i zapamiętać. Ja na Moskwę miałem przeznaczone 4 dni. Syn mojego bratanka na bieżąco nadsyła internetowo ciekawe zdjęcia, które wykonuje podczas tejże ekskursji wraz z kolegą przewodnikiem, rodowitym Moskwianinem. Ze zdjęć widzę, że pobyt w stolicy wielkiej Rosji bardzo go rajcuje. Tudzież smakuje mu kuchnia rosyjska, mnie też. Mogę Mu tylko pozazdrościć i jednocześnie być z Niego wraz z najbliższymi bardzo dumnym.

czwartek, 7 marca 2019

TOKSYCZNE MLEKO POLSKICH MATEK



Premier Izraela Benjamin Netanjahu powiedział publicznie, że Polacy wyssali antysemityzm wraz z mlekiem swoich matek, wzbudzając gniew w polskim społeczeństwie, a już na pewno wśród ekipy rządzącej, szczególnie po prawicy. Miał takie prawo i podstawy do wyrażenia podobnych słów?. Wydawało by się że chyba nie, bo gdy policzymy drzewka pamięci posadzone w Yad Vashem, w podzięce za ratowanie Żydów przed śmiercią z rąk nazistów, to pod tym „sadowniczym” względem wyprzedzamy cały świat. Nie dziwota, bowiem w Polsce przed wybuchem II wojny światowej zamieszkiwała taka ilość Żydów, iż w niektórych miejscowościach stanowili blisko połowę populacji ludności Polski. To byli polscy obywatele narodowości żydowskiej, aby nie było żadnych wątpliwości, aczkolwiek tylko w niewielu przypadkach współżycie z rdzennymi Polakami było względnie przykładne. W każdym razie nie dochodziło do wzajemnych wojen na śmierć i życie. Nie lubiliśmy się z sąsiadami i były tego dwa najbardziej znane powody. Po pierwsze Żydzi wyznawali inną niżeli Polacy religię. Po drugie zapobiegliwość i mądrość tego narodu spowodowała to, iż Żydzi stawali się społecznością bogatszą i lepiej wykształconą. W wielu domach żydowskich służbę stanowili Polacy i Polki. Czy gospodarze byli źle ustosunkowani do tejże służby?, nie widomo. Generalnie wszystko było w porządku, chociaż jak zwykle, w każdym społeczeństwie bywały niesnaski. Nie na tyle zaś, by po wybuchu wojny wraz z nazistami musieli z własnej woli przyłączyć się do rzezi Żydów zwanej szerzej Holokaustem. A jednak. Oblicza się że z polskich, katolickich rąk, z powodu urojonego gniewu i grabieżczych zamiarów zostało uśmierconych w różny sposób ponad 100 tysięcy obywateli  polskich  narodowości żydowskiej. Polacy wydawali Żydów Niemcom, by w podzięce otrzymać worek ziemniaków albo kilogram cukru. Z kłonicami w rękach zabijali pałętających się po lasach Żydów, którym udało się ujść z życiem z obozów zagłady. Podpalali świątynie judaistyczne w gniewie za śmierć Jezusa przybitego na krzyżu dwa tysiące lat temu. Byli podburzani do tych czynów przez niektórych proboszczów. Historia wie, że Jezusa akurat uśmiercili żołdacy rzymscy, ale prosta gawiedź chwyta to co im mówi podpity klecha. Mniejsza z tym, wierni katolicy wierzyli też, że Żydzi łapali katolickie dzieci, by wysączać z nich krew , którą dodawali do rytualnych mac. Te obłędne wieści kłębiły się w ciemnych jak smoła, analfabetycznych głowach Polaków, szczególnie w małych miejscowościach rozsianych na terenach Polski wschodniej. 

Niemcy wiedzieli gdzie najlepiej pobudować obozy zagłady, gdzie istnieje atmosfera sprzyjająca antysemityzmowi. Zatem gdy pozwolili Polakom na częściowo samodzielne administrowanie na tych terenach, ci postanowili w iście okrutny sposób rozprawić się ze swoimi sąsiadami, by zagrabić ich majątki. Krew żydowska popłynęła w Jedwabnem, Tykocinie i kilku innych miejscowościach, gdzie spędzono, przy małej asyście Niemców rodziny żydowskie do pustych stodół, które oblewano benzyną i podpalano. Na terenie Polski są odnotowane zbrodnie dokonywane na Żydach w setkach miejscowości. Świadczy o tym literatura. Książki zapełnione czynami Holokaustu napisało wielu autorów korzystając z relacji jeszcze żyjących świadków. To prof. T. Gross, to Jan Grabowski, to Barbara Engelking, to Anna Bikont, to wreszcie Tadeusz Obremski i dziesiątki innych autorów, którym sumienie nie pozwala milczeć. Ten ostatni na kilkuset stronach pokazał prawdziwe życie i śmierć rodzin żydowskich w gettach. Pan Tadeusz Obremski nosił znane mi nazwisko moich sąsiadów na ziemi mazowieckiej, być może to rodzina. Był właścicielem fabryki luksusowego obuwia w Warszawie. Dziś wpadła mi w ręce książka Mordechaja Canina, zareklamowana w audycji „śniadanie mistrzów”, pt. „Przez ruiny i zgliszcza”, autor po wojnie przebył sto polskich gmin żydowskich, skasowanych fizycznie wraz z żywymi istotami. Oczywiście częściowo rękami polskich sąsiadów. Makabra. Czy tak nakazywał Polakom ukochany Chrystus i święta Panienka z Częstochowy?. Nie, ale Kościół milczał. Milczał też papież Pius XII, który błogosławił hordy żołdactwa hitlerowskiego idącego na wschód. Nasz papież Wojtyła chciał go wprowadzić na ołtarze. Na szczęście Mu się to nie udało i sam poszedł w zaświaty, by zasiąść u boku Ojca. Także drodzy Rodacy, panowie rządzący wraz z panem prezydentem i premierem: Nie dąsajcie się na słowa pana Netanjahu., bowiem mleko matek Polek okazało się rzeczywiście pożywne ale mało bezpieczne. Do dzisiaj zawiera wiele trucizn antysemityzmu, rasizmu i innych paskudztw nietolerancji.

NA MARGINESIE MADRYCKIEJ KONFERENCJI

Czytałem, słyszałem (wierzę, że to prawda), iż służby kwatermistrzowskie w Wojsku Polskim wydały zarządzenie, że w   soboty i niedziel...