wtorek, 24 maja 2011

JAKA WŁADZA TAKA SPRAWIEDLIWOŚĆ


Od kilkunastu lat ze szczególnym zaciekawieniem przyglądam się wraz ze społeczeństwem naszemu wymiarowi sprawiedliwości, a więc co zrozumiałe funkcji jaką sprawuje prokuratura oraz policja wzmocniona organami ABW i CBŚ.
Temat nawinął mi się zaraz po szumnym aresztowaniu, wzorem jakby z IV RP o świcie jednego z blogerów, który to pod szyldem „Anty- Komor” za pomocą klawiszy komputera dawał upust swojej nienawiści do prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, wylewając nań dosłownie kubły fekaliów. Fakt.
Obecny prezydent nie jest akurat z mojej bajki, o czym już pisałem kilkakrotnie, nie mniej nigdy bym się nie zdobył na tak paskudną blogerską robotę. Jako człowiek wybrany w powszechnych wyborach, sprawujący najwyższy urząd w państwie ma on zagwarantowaną ochronę swojego majestatu zapisem konstytucyjnym, oraz poprzez Kodeks Karny. Dlatego w moich felietonach „na ostro” i mimo tej właśnie ostrości staram się nie przekraczać granicy dobrego smaku. I to nie ze względu na bojaźń przed sprawującymi władzę, a wyłącznie na w miarę dobre wychowanie. Czy bloger z Tomaszowa Mazowieckiego winien być aresztowany z hukiem podobnym akcji „Blida”, czy też powinien być poproszony na kawkę i ciasteczko do komendy policji, nie wiem. Nie wiem, bo nie znam rozmiarów przestępstwa. Nie czytam żadnych wypocin entuzjastów Prawa i Sprawiedliwości, ONR, NOP, MW i t. p. zabawnych już dziś organizacji. Nie czytam bo nie warto zagłębiać się w myśli wypływające z głębin ich nienawiści do PO, SLD a nawet PSL. A wypowiedzi są rzeczywiście ocierające się o szambo, najczęściej pisane z kalectwem ortograficznym. Tu przypadkowy czytelnik znajdzie potężne zasoby owych fekaliów, którymi obrzuca się przeciwników politycznych, bo tak karze ich wódz Kaczyński. Dlatego Kaczyński i jego partyjna sfora polityczna broni nie tylko swoich towarzyszy z legitymacjami PIS, ale również bandytów stadionowych zwanych kibolami. Jeżeli zatem mamy zamiar zaprowadzić porządek na stadionach w czasie Euro 2012 by oszczędzić narodowi wstydu, należałoby zlikwidować źródło tegoż nieszczęścia zgodnie z zasadą, że nie należy leczyć skutki a wręcz przyczyny. Należy sądownie zdelegalizować PIS, jako partię szkodliwą nie tylko politycznie ale i społecznie. Ale jaki sąd to zrobi skoro Ziobro w ich składach ulokował swoich najwierniejszych kumpli i przydupców. A czynił to w czasie, gdy parlament już został poddany dymisji. Nikt wtedy nie zareagował. Kibole (stanowiący nasz już tradycyjny folklor), którzy spowodowali w Bydgoszczy szkody na kilkadziesiąt tysięcy złotych, oraz milionowe koszty udziału policji, która podjęła z nimi walkę, po przesłuchaniu są zwalniani do domu, ze względu na znikomą szkodliwość czynu. Prawo nasze jest zdegradowane do niesłychanych rozmiarów. Jako znikomą szkodliwość czynu sądy wydają wyroki nie tylko w stosunku do kiboli, ale również w stosunku do chuliganów z Młodzieży Wszechpolskiej rzucających kamieniami w kobiety, mężczyzn i dzieci w czasie Parady Równości. Chuliganów demonstrujących z transparentami na których są obraźliwe treści dot. przeciwników PIS, a więc prawie ¾ narodu. Chuliganów kradnących mienie prywatne przechodniom na ulicach, a także tym co to podają się za wnuczka i ogałacają biedne, ograbione też przez Rydzyka emeryckie babcie. Polakom-katolikom, którzy w imię szacunku dla braci mniejszych w okrutny sposób zabijają często swoich długoletnich przyjaciół czyli psy, koty i inne zwierzaki, mimo że za taki czyn grozi nawet 2 lata odsiadki. Bo dla nich, tych prawdziwych Polaków brat mniejszy to oczywiście Jarosław Kaczyński, mniejszy od Dorna i Poncyliusza
Złodziejom pospolitym, jak chociażby podobnym tym, co to ukradli rower Hindusowi. Na tym rowerze globtroter objechał dwa razy glob ziemski. To mogło się zdarzyć tylko w Polsce. Czy wreszcie polskim złodziejom, których skusiła kwota 1000 $, a którzy dla zainteresowanego szwedzkiego nazisty ukradli napis z bramy oświęcimskiej.
Ktoś powie, chwileczkę proszę państwa, przecież to są tylko bardzo drobne przestępstwa. Otóż drobna mili państwo, to jest moja ukochana żonka. Często jej powtarzam: Jesteś drobna jak 10 groszy, ale warta miliony. Nic poza tym nie jest drobne, tym bardziej na styku „zbrodni i kary”.Taka odskocznia mi się nawinęła w kontekście oceny i stopniowania właśnie kar i całościowej wiktymologii, o czym przypomina nam codziennie prasa i TV.
Poza tym w naszym państwie na sprawiedliwość, a nawet pewne hołdy pośmiertne mogą liczyć ci, którzy byli blisko władzy, albo ci którzy mają wielkie pieniądze. Vide, ofiary katastrofy smoleńskiej oraz ich rodziny. Właśnie rodziny takich uprzywilejowanych ofiar mogą pławić się w milionowych odszkodowaniach, a ich nazwiska są upamiętniane nazwami ulic, szkół a nawet pomnikami. Podobnie wygląda sprawa Olewnika. Dziesięć lat trwa śledztwo i końca nie widać, a trwa dlatego, że rodzina ofiary jest bardzo bogata, mimo przekazania porywaczom ogromnego okupu. Pies z kulawą nogą nie zainteresuje się natomiast rodzinami tych, którzy z biedy w liczbie osiemnastu jechali białym świtem do rwania jabłek, tylko dlatego by zarobić kilkadziesiąt złotych. Miliony złotych państwo płaci cwaniakom z IPN, którzy ubzdurali sobie, że to Rosjanie strzelali do papieża JPII. Dzisiaj, gdy zamachowiec odsiedział wyrok nasi śledczy tłumaczą na język polski materiały związane z Ali Agcą z języka włoskiego i tureckiego. Tylko po co?. Nie ważne, ważne aby mieć dobrze płatną robotę. Już wiadomo, że skutki tego śledztwa będą podobne do ustaleń przyczyn katastrofy przez Macierewicza. Tego samego, który spłodził protokół z rozpierduchy WSI, skutkiem czego państwo musi płacić milionowe odszkodowania tym, których niesłusznie umieścił w owym protokóle psychopata Antoni.
Kończę ten post przywołaniem już nie drobnych spraw, które miałyby odcień nikłej szkodliwości. To są duże sprawy, a mimo to one też prawdopodobnie nie doczekają się sprawiedliwych rozstrzygnięć. Prawdziwej sprawiedliwości wobec tego, jak dotychczas Polacy będą szukać w Strasburgu. Akurat naszych polskich krzywd jest tam tyle, że można by nimi obdzielić wszystkie pozostałe kraje kontynentu.

PS: Odezwę się za dwa tygodnie.
Uśmiechnij się:

-Puk, puk!

-Kto tam

-Śmierć.

-Bez kosy?

-Dam radę...

środa, 18 maja 2011

KTO REPREZENTUJE TEN ELEKTORAT




Powiem że nikt. Jak miliony Polaków, jestem wyznawcą wartości lewicowych. wartości uniwersalnych, których większość jest symbolem współczesnej Europy i stanowi rdzeń ideowy Unii Europejskiej. Tak byłem wychowany i w miarę tych wartości starałem się postępować w ciągu już dość długiego życia, ścierając się z tymi, dla których wyznawanie wartości lewicowych to komunizm, Lenin i Engels, z tymi którzy nie dostrzegali i nie dostrzegają nic dobrego w "Kapitale" Marksa, ani w filozofii Darwina czy Dawkinsa. Takim pozostanę do końca swych dni. Niestety w moim kraju ja, wraz z milionami współrodaków nie widzimy swoich przedstawicieli w niby reprezentującej nas partii pt. Sojusz Lewicy Demokratycznej. Bo oto okazuje się, (a dzieje się to od odzyskania niepodległości, czyli od roku 1989), że partia, która ponoć wyrosła z znienawidzonego przez współczesnie rządzących PZPR, jest partią ideologicznie nijaką, wzorem prawicy nastawioną na dziedziczenie stołków rządowych i administracyjnych. Mamy SLD, które poprzez środki masowego przekazu obiecuje przeróżne odmiany gruszek na wierzbie. Ale to już było i nie wróci więcej, jak mówi piosenka. Były rządy Millera, Belki, Cimoszewicza i Oleksego pod patronatem prezydenckim Aleksandra Kwaśniewskiego. Niestety pozostały tylko już oklepane hasła złożone z obiecanek rozdziału państwa i Kościoła, setek tysięcy mieszkań dla młodych małżeństw, godne emerytury, opiekuńczą służbę zdrowia, zaprzestanie oszalałego finansowania Kościoła i wiele innych " fig". Zwykle kończyło się na status quo, czyli zostawiali ten sam bałagan jaki otrzymywali przy obejmowaniu władzy. Dzisiaj ponownie napuszony przywódca "lewicy" Grzegorz Napieralski przed kamerami telewizji nawija o tym, czego to on nie dokona. Znów obiecuje likwidację funduszu kościelnego, prawa dla gejów, wyprowadzenie religii ze szkół i wiele innych pod publiczkę "słodyczy", a jednocześnie z fałszywym uśmiechem stara się być dobrym parafianinem. W gruncie rzeczy jakich to reform można by się spodziewać, gdyby zostali wybrani ponownie leśni dziadkowie, jak Miller, Oleksy, czy też Czarzasty. Ten pierwszy zbierał bursztyn na ołtarz księdzu Jankowskiemu, Ten drugi zaś, w chwilach nie "józiolenia" przypominał sobie swój pobyt w seminarium duchownym (oczywiście raz na zawsze zapominając o pełnionej funkcji sekretarza PZPR w Bielsku Białej), a w chwilach emocjonalnych wahnięć udawał się na Jasną Górę, by na klęczkach w obiektywie kamer złożyć hołd Najświętszej Panience. A jakiż to pożytek dla lewicy płynie z umieszczenia na listach wyborczych np. pana Czarzastego. Raz, że jest on aferalnym symbolem upadku rządu Millera, po drugie zaś stanowi wyjątkowy obiekt ataku ze strony sił opozycyjnych. Mimo, iż w gruncie rzeczy należy do ludzi mądrych, tego akurat nikt nie neguje. Może się przydać w szeroko pojętej publicystyce lewicowej.
Polska lewica, której autorem bez wątpienia jest Aleksander Kwaśniewski, nie ma racji bytu przy głoszonym programie. Ten program jest z gruntu fałszywy, obłudny a przede wszystkim utopijny. Jak można liczyć na zerwanie uciążliwego dla państwa konkordatu, w sytuacji gdy został on podpisany przez twórcę partii lewicowej Kwaśniewskiego. Oczywiście stało się to pod olbrzymim politycznym naciskiem Kościoła i prawicowego rządu panny Suchockiej, która w ten sposób zagwarantowała sobie dożywocie w Watykanie, ale przecież prezydent miał prawo ten akt odrzucić.

Dzisiaj politycy SLD chodzą w płaszczach, które od spodu, w zależności od potrzeb i trendu mają wymalowane na połach użyteczne im symbole. Gdy odchylą lewą połę płaszcza zobaczymy tam symbol racjonalizmu i ateizmu, czyli kwiatek "bratek". Po prawej zaś stronie zobaczymy krzyż. Taka partia nam ludziom szczycącym się wartościami humanizmu, równości, tolerancji oraz sprawiedliwości społecznej jest absolutnie niepotrzebna. Niepotrzebna jest partia, której przywódcy miast zorganizować pochód 1 Majowy udają się na modły beatyfikacyjne do Watykanu. To kompromitacja w oczach tych co najmniej 10 milionów rodaków, oraz partii lewicowych w Europie. Nie trzeba być zbyt asertywnym by nazwać taką partię zwykłą sektą polityczną. Niech sobie Napieralski i jego klika oszukuje dalej naród. W wyborach jesiennych osiągnie, przewidywany od miesięcy wynik w granicach 15%., po czym ulegnie całkowitej degradacji, mimo rozdawnictwa jabłek i wożenia ludzi na grzybobranie. Wtedy co niektórzy za chlebem z szynką pójdą do Tuska, zaś inni, którzy zdążyli już urządzić siebie i swoje rodziny na najbliższe dziesięciolecia przejdą na dobre emerytury. Stanie się to tym bardziej, że ze strony PO, SLD jest wciskany w przyszłą koalicję z Kaczyńskim. Podobno trwają jakoweś zakulisowe w tej kwestii rozmowy. Powtarzam zatem: byłby to koniec absolutny lewicy. Nie ma partii, nie będzie więc wyborców. Logiczna odwrotność stanu rzeczy.
Uśmiechnij się:

Hydraulik wystawił rachunek za usługę. Cooo? tyle pieniędzy za piętnaście minut pracy? Mój mąż tyle nie bierze za całonocny dyżur w szpitalu, złości się pani domu.

-Wiem, wiem- mówi hudraulik... ja wcześniej też byłem lekarzem....








........................................................................................................................................










piątek, 13 maja 2011

PIERDOLEC POLSKI




Pierdolec polski, termin może trochę frywolny, a nawet sprośny, trudny do znalezienia w popularnej wikipedii. To wyraz, może bardziej bliski psychiatrom, niżeli socjologom, ale jakże oddający rzeczywistość w wielu dziedzinach naszej Najjaśniejszej Trzeciej RP. Pierdolec zauważalny jest bodaj na każdym kroku. W polityce, sporcie, medycynie, religii, a nawet w kulturze masowej. Bo przykładowo, jak inaczej nazwać ugrupowanie, które uchodzi za liberalne, świeckie i europejskie, a które w swoich szeregach toleruje takich poselskich dziwaków jak Gowin i Raś. Ten pierwszy to ministrant od urodzenia, prezenter katolickiej ciemnoty na forum Sejmu mimo świeckiego wykształcenia. Ten drugi to m.in.kurier, roznosiciel listów do proboszczów z prośbą o poparcie dla tejże "liberalnej" partii. Tego rodzaju posłowie w świeckiej partii przypominają ciasto z zakalcem. Takich posłów z pierdolcem najwięcej znajdziemy w Prawie i Sprawiedliwości na czele z Macierewiczem, ale to już inna para kaloszy. Kaloszy znoszonych, zbutwiałych i wydzielających śmierdzący fetor.

Zagnieździł nam się pierdolec również w medycynie. Dowodem na owe twierdzenie jest chociażby to, iż wielu lekarzy, wykształconych zarówno w czasach PRL jak i już później, głośno (bo to ich nobilituje w oczach Kościoła) odmawiają wykonania aborcji a nawet badań prenatarnych, ze względu na przekonania (oczywiście hipokryzja), a jednocześnie za 1500 złotych "skrobią" kobiety w swoich piwnicznych gabinetach. Czyż nie pie******ęty jest poseł Piecha, który jako lekarz dokonał ponad dwa tysiące aborcji (sam się przyznał), a dzisiaj jest głośnym obrońcą życia plemników i zarodków oraz przeciwnikiem In vitro. Dla wielu zdrowo myślących z niego lekarz jak z du*y organy. Lekarz winien leczyć i poprawiać niedoróbki natury, a nie utrudniać ludziom życia.

Pierdolec zalągł się w naszej polskiej polityce za sprawą sektora Kaczyńskiego, który to po trupach smoleńskich całą swoją umysłową inwencją, oraz czynem polegającym na spędach "swoich" pod Pałacem dąży do przejęcia władzy. Przy tym wbrew Konstytucji nie uznaje naczelnych władz państwa. Otoczył się tysiącami ludzi prostych, ciemnych a nawet cudacznych. Takimi, którzy wciąż odnajdują cudowne zjawiska związane z kultem maryjnym. Najczęściej umieszczają wizerunek płaczącej Madonny na parkowych drzewach, albo na niemytych szybach okiennych. Podobnym pierdolcem należy nazwać kult JPII. To kult jednostki, niczym nie różniący się od uwielbienia w minionych czasach na terenach obozu socjalistycznego postaci Stalina, czy też Hitlera na terenie III Rzeszy. Tysiąc pomników, w większości zbudowanych za życia papieża, setki szkół, ulic i placów Jego imienia, oraz kultywowanie dat Jego urodzin, konklawe, pielgrzymek do Ojczyzny oraz śmierci, z zamiarem ustanowienia okolicznościowych świąt, świadczy tylko o narodowym superpierdolcu. A co sądzić o mrocznym czynie kardynała Dziwisza, który jako relikwie przechowuje kawałek zęba papieskiego, który to odnalazł w koszu na odpadki pooperacyjne w czasie pobytu JPII w klinice Gemelli w Rzymie. To istny szamanizm. Może jednak wdowie uchodzi podobne zachowanie po śmierci drugiej połowy.

Smutnym obrazem ścielą się przygotowania do Euro 2012 na terenie Polski. Bo oto najwyższe władze muszą się zajmować takim marginalnym tematem, jak zachowaniem polskiego kibica na stadionach w kraju jak i za granicą.Okazuje się, że kilkunastu bandziorów zwanych kibolami potrafi uruchomić dyżurne tematy wszystkich telewizji i to przez wiele godzin a nawet dni. Ale jak może być inaczej, skoro bandzior nazwiskiem Markowicz ps. Litar (kibol Lecha Poznań), bijący i opluwający kobietę, za to, że nie miała na sobie barw klubowych przyjaźni się z prezydentem miasta Grobelnym, a jego nazwisko jako samozwańczego szefa wszystkich kibiców ekstraklasy piłkarskiej nobilitowane jest w PZPN. Jak może być inaczej, skoro inny kibol-bandzior ( Legii W-wa) Staruchowicz ps. Staruch również pozostaje w przyjaznych relacjach z "dziadkami" PZPN, oraz naczalstwem policyjnym. To jest dopiero pierdolec polski.

Nie mogę pominąć chociażby obrzeży sfer kultury. Bo oto w najwyższym stopniu pierdolcem mogę śmiało nazwać wyniesienie na "ołtarze"polskiej rozrywki kogoś tak prymitywnego jak Jolanta Rutowicz, czy też ubogiej w uzdolnienia muzyczne a za to wulgarnej i przebogatej w silikonowe piersi i jędrną pupę Dodę. Obok tych egzemplarzy znalazło by się jeszcze wielu pseudoartystów, którzy z jakiś zagadkowych przyczyn są reklamowani i celebrowani. Ten pierdolec napewno nie przynosi nam splendoru. Widać to chociażby po wieloletniej kompromitacji naszych reprezentantów w Konkursie Piosenki Eurowizji. Także nasze nędzne filmy też od wielu lat nie są nagradzane, a nawet nominowane na światowych prezentacjach. Świat nie interesują filmy typu "Karol.Papież, który pozostał człowiekiem" lub "Świadectwo" wg. opowiadania Dziwisza.

Szczerze mówiąc, mnie osobiście wisi przysłowiowym kalafiorem ten stan rzeczy, który nazwałem polskim pierdolcem. Nie muszę oglądać polskiej telewizji. Wystarczy kablówka z tłumaczeniem. Mam swoją ulubioną prasę, w której znajduję wszystko co mnie interesuje i w pełni zabezpiecza moje duchowe potrzeby. A w ogóle to "nie oczekuję już, od życia samych róż" jak śpiewa Marek Torzewski.


Uśmiechnij się:

Księdzu uciekł kanarek.Podczas niedzielnej mszy ksiądz pyta parafian:

-Kto ma ptaszka? Podnosi się las męskich rąk.

-Nie oto mi chodzi. Kto widział ptaszka?.Teraz kobiety wyciągają ręce. Ksiądz wkurzony: Nie oto mi chodzi. Pytam kto widział MOJEGO PTASZKA?. Ręce podnieśli wszyscy ministranci.

wtorek, 10 maja 2011

CAŁA POLSKA CZYTA... PREZYDENTOWI






Czy cała Polska oczekiwała takiego prezydenta?.Oto jest pytanie, na które co bardziej myślący mają natychmiastową odpowiedź. Otóż okazuje się że nie!.Pan prezydent Komorowski okazał się prezydentem wszystkich "katolików", nie zaś Polaków zarówno tych zamieszkałych w zlewiskach Wisły i Odry, a także tych rozrzuconych po świecie, którzy zwinęli manele i wyjechali niekoniecznie za chlebem, a wręcz w poszukiwaniu czystego nie zdewociałego powietrza. Tak, osobiście życzyłem sobie zwycięstwa pana Komorowskiego w wyborach, bowiem nie ogarniałem moją wyobraźnią usadowienie w Pałacu Jarosława Kaczyńskiego, który to sterował swoim bratem, najbardziej nieudolnym urzędnikiem państwa- członka Unii Europejskiej. Zaraz jednak po wyborach pan Bronisław Komorowski pokazał próbkę swoich najważniejszych priorytetów, a mianowicie odkrył twarz wiecznego ministranta i politycznie skarłowaciałego urzędnika, który bez otoczki fioletowych postaci, w randze arcybiskupów nic nie znaczy. Fakt, jako katolik znalazł on uznanie w oczach kleru, bo pan Komorowski to dzieciorób z dorobkiem pięciorga pociech. Mimo to, jako kandydat na stanowisko prezydenta był on solą w oku polskiego episkopatu, bowiem bliższy ich sercu był Kaczyński. Ten sam Kaczyński, który zapewniał Kościołowi nieokiełznany zabór dóbr narodowych. Dlatego z ambon padały niemiłe Komorowskiemu słowa pełne potępienia za chociażby przynależność do liberalnej partii Tuska. "Tylko pod tym krzyżem, tylko pod tym znakiem" Polska mogła istnieć za Kaczyńskiego i rządzona być przez PIS. W tym czasie Rydzyk na okrągło trąbił na cały świat, że Komorowski, a szczególnie jego małżonka to potomkowie tych z UB, SB, NKWD, MOSAD, STASI i czegoś tam jeszcze. Do dzisiaj w tym temacie poprzez radio toruńskie polakożerca Kobylański pluje na prezydenta. A przecież jako prezydent wszystkich katolików ma on bardzo duże zasługi, przez co w pozostałych innowiercach oraz niewierzących obywatelach wzbudza mieszane uczucia. Dzisiaj można sobie pluć tylko w brodę, bowiem wyborcy, którym leży na sercu świeckość ojczyzny, gdzie rozdział Kościoła od państwa jest sprawą nadrzędną, wskazującą na nowoczesność, mogli przecież zajrzeć do wikipedii i prześledzić życiorys kandydata. Bo oto okazuje się, że hrabia Komorowski wychowywał się począwszy od pieluchy w cieniu habitu i sutanny. Po ukończeniu studiów na UW nawet był wykładowcą w seminarium duchownym w Niepokalanowie. Od tego momentu pozostawał w ciągłej symbiozie z czarnymi. Jako prezydent przy każdej okazji podczas uroczystości państwowych otacza się sutannami, ośmieszając kraj na prawo i lewo od naszych granic. Okazał się też politykiem bardzo rozrzutnym. Nie dba o majątek państwa. Co dwa miesiące zmienia limuzyny po pół miliona każda. Z okazji beatyfikacji JPII w Rzymie sypnął pieniędzmi polskich podatników wydając uroczysty obiad dla sześciuset oficjeli kościelnych. Na takie gesty zwykle zdobywali się szejkowie arabscy, a tu masz ci, prezydent biednego państwa poszalał z grubej rury jak cesarz Kaligula. Zatrudnia w swoim pałacu tyleż samo urzędasów co Kaczyński, którego nieustannie za rozrzutność krytykował. Dlatego summa summarum, w gruncie rzeczy wpadliśmy z deszczu pod rynnę, tym bardziej, że pan Komorowski jako prezydent Polski obnażył publicznie swoje braki w wychowaniu i w podstawowej ortografii. Sadza swoje dupsko w fotelu zanim usiądzie dama, wpisuje się do ksiąg pamiątkowych w ambasadach robiąc podstawowe błędy. Brak oczytania daje się odczuć podczas wygłaszania referatów okolicznościowych. Magister historii powiada, iż Konstytucja 3 Maja była drugą w Europie. Tak nie postępuje absolwent uniwersytetu, wykładowca uczelni, chociażby nawet seminaryjnej.




Dumny z pana prezydenta nie jestem, a powinienem, bo chciałem by wygrał wybory. A poza tym wszyscy zdrowi. Tyle, że poseł Arłukowicz porzucił Napieralskiego i dał się zaadoptować Tuskowi.



Uśmiechnij się:




1.Córka przychodzi do ojca:


-Tato, wychodzę za mąż.


-A za kogo?.


-Za kierowcę walca drogowego.


-W takim razie nie będę stawał wam na drodze.
......................................................................................................




2. Rozmawiają dwie wdowy:


-Mój mąż umarł z przepicia.


- A mojego to te kliny rozsadziły.


wtorek, 3 maja 2011

NA MARGINESIE WYDARZEŃ - CD.


Nawet trudno mi się zdecydować, by określić, jakie wydarzenie w ciągu ostatniej trzydniówki przyniosło Polakom najwięcej radości. Może to był ślub w brytyjskiej rodzinie królewskiej, może wytęskniona beatyfikacja papieża Polaka, a może kolejna rocznica uchwalenia Konstytucji 3 Maja, albo śmierć bin Ladena.

To taka zagadka, oprawiona w dużą dawkę ironii. Bo jest oczywistym, iż wszystkie wydarzenia światowe, łącznie z zabiciem Ben Ladena ustępują temu, co pokazano z placu św. Piotra. I nie wolno ci się temu dziwić, jeżeli jesteś w skórze Polaka. Od sześciu lat wszystkie środki masowego przekazu w Polsce krzyczały "santo subito", a jak na złość decydenci watykańscy przedłużali okres oczekiwania, bo i mieli rację. Najgorsze jednak w tym wszystkim, że mimo krzyku zgwałconych dzieci oraz umierających na AIDS Afrykanów, a także tych, którzy krytykowali JPII za przyjaźń z rozpustnikiem ojcem Macielem i z faszystami chilijskimi, Ratzinger ustąpił nawoływaniom polskiego kleru i beatyfikował "santo subito". Co prawda przez ten akt Go nieco zdegradował ponieważ dotychczas JPII był Ojcem Świętym, teraz jeno błogosławionym. Panowie Szpak i Sobczak w "Angorze"słusznie zauważyli, że tworzenie świętych i błogosławionych nijak ma się do wiary. To taki polski pierdolec. Podczas każdej mszy wierni zwracają się do Boga powtarzając "albowiem TYLKO tyś jest świętym", zatem wynoszenie ludzi na ołtarze jest zwyczajnym bałwochwalstwem. "Impreza" odbyła się przy udziale prezydenta wszystkich katolików polskich, klęczona Bronisława Komorowskiego, oraz podobno 80 tysięcy rodaków. Cały ten zgiełk wspomagany był przez wszystkie polskie stacje TV niezależnie od tematu audycji. Nawet Janowski wplatał w konkurs "Jaka to melodia" osobę papieża. Popularne seriale jak np. "Klan", a jakże okrasiły akcje beatyfikacją. Nie było żadnej innej audycji bez choćby napomknięcia o tej jakże najważniejszej imprezie o wymiarze światowym. Kilkakrotnie rozwiedzeni hipoktyci jak np.C.Pazura prezentowali publicznie swoją religijność. Aliści, beatyfikację naszego Wielkiego Rodaka traktować należy w kategoriach kościelnego show. A tu, jak słyszę już powstały litanie do JPII, w których wierni proszą Go o wstawiennictwo u Pana Boga. To jest jakiś koszmar, jakaś upiorna historia. Cały majestat boski sprowadzony jest do jakiegoś niebiańskiego urzędu, gdzie do szefa byle kto się nie dostanie. JPII ma lobbować dla nas Polaków. Dewoci moje słowa odczytają jako bluźnierstwo, ale to nie my krytycy bluźnimy. My tylko pytamy, kto i kiedy Kościołowi dał prawo do robienia z ludzi błogosławionych i świętych. Bo Boga na 100% przy tym nie było. Tak czy owak naród się ucieszył , bo od tej chwili w Polsce w domu każdego katolika zapanuje dostatek, w kraju zniknie chuligaństwo i bandytyzm, małżeństwa przestaną się rozwodzić, ludzie będą radośni uśmiechając się wzajemnie do siebie, zniknie raz na zawsze odkładany na lata jak owa beatyfikacja problem z in vitro, aborcją, eutanazją, dziećmi w postaci zygot i wszystkim co przychodzi do nas z przeklętej Unii. Po prostu wypleni się ze słownika owe terminy. Tak nam dopomóż błogosławiony Ojcze. Otóż nic z tych rzeczy. Wszystko pozostanie tak jak było. Prokościelny nasz parlament zadba by dla dobra kleru trzymać na uwięzi ustawy dla niego wygodne z obopólną korzyścią, zaś naród ciemny i ubogi w porównaniu z naszymi sąsiadami nadal jak jedna owczarnia będzie podążać do nowo zbudowanych świątyń pod wezwaniem błogosławionego JPII. Nic się nie zmieni, wręcz przeciwnie. Z roku na rok kraj będzie zalewany powodziami. Trapić nas będą tragedie podobne do Smoleńskiej. Nadal będzie ginąć masa wiernych podróżujących samochodami i koleją. Huragany dokonają olbrzymich zniszczeń na terenie całego uświęconego przez Karola Wojtyłę kraju. A wszystko to dlatego, ze zamiast ogladać się na wstawiennictwo Rodaka w niebie, należy inwestować w przedsięwzięcia zapobiegające ewentualnym katastrofom.

Drugie z kolei wydarzenie to oczywiście zaślubiny starszego syna Lady Di z panną wywodzącą się niekoniecznie z rodu arystokratycznego. Tej uroczystości przyglądało się podobno ok. 3 miliardów ludzi na świecie. Bo ludzie lubią blichtr i i bardzo drogie świecidełka. Pod tym względem beatyfikacja JPII przegrała mocno, bo akurat na Watykan spoglądało zaledwie ok. miliarda ludzi. Tak twierdzą znawcy od imprez masowych. Chyba nie warto akurat dawać wiary temu twierdzeniu, ponieważ wszystkich katolików na świecie można się doliczyć miliarda. Ale to nie ważne. Fakt, że dało się zawiesić oko zarówno na oprawie ślubnej, jak i pięknej parze młodych szczęśliwców, to akurat dobrze. Nawiasem mówiąc, panna młoda już jako księżna Cambridge, przy okazji swoich zaślubin pokazała światu bardzo urodziwą siostrzyczkę. W sumie warto było całą ceremonię zakończoną publicznym pocałunkiem młodych przy piątkowej kawce obejrzeć. Oczywiściwe w przeciwieństwie do nudnej i mdłej jak flaki z olejem, mimo reklam imprezy z placu św. Piotra.

Po kilkunastu latach polowań Amerykanie zabili bin Ladena. Za głowę tego zbrodniarza, ojca Al Kaidy prezydent USA wyznaczył wprost niebotyczną nagrodę w wysokości 50 milionów dolarów. Okazało się, że oszczędzili jednak te pieniążki, bo bin Ladena zabili żołnierze w ramach akcji wojennych. Najbardziej uśmiałem się z napuszonej reakcji na to wydarzenie naszego ministra spraw zagranicznych Sikorskiego. A to dlatego, że to on właśnie ramię w ramię z ojcem Al Kaidy, dozbrajanym swego czasu przez USA walczył z Sowietami. Można by powiedzieć że Sikorski wspomagając tych islamistów przyczynił się też do wysadzania pomników starożytnej kultury światowej. Dlatego śmiechu są warte pańskie gratulacje dla żołnierzy USA panie Sikorski, mieszkańcu strefy zdekomunizowanej pod Bydgoszczą.

Nieco w cieniu tego wszystkiego obchodzilismy święto Konstytucji 3 Maja. Jak zwykle pan prezydent otoczon biskupami i ubogacon ich dziękczynnym uśmiechem wygłosił mowę okolicznościową. Wzniósł okrzyk "niech żyją wszystkie stany". W ten sposób podkreślił, że jego szlachectwo ma się dobrze obok hołoty postkomunistycznej. No cóż, ważne, że zauważył obok swego stanu również te, które posadziło go na stolcu w Pałacu Namiestnikowskim. Wydaje się, że chyba wszystko było jak należy, chociaż powątpiewam, czy i tym razem oponenci nie zauważyli gaf popełnionych przez pana prezydenta. Ale on już się chyba do tego przyzwyczaił.


Uśmiechnij się:

Wchodzi skacowany facet z rana do baru. Spostrzegawczy barman z uśmiechem proponuje:

-Co podać? Wódka, whisky, spirytus?

-Nie wiem... Wszystko takie pyszne!
































































ŚMIECH, PRAWIE RECHOT

Vivat, brawo. Do Polski zawitał długo zapowiadany przez papieża Franciszka pogromca pedofilów w sutannach abp Charles   Scicluna, duchow...