sobota, 27 maja 2017

DOBRE UCZYNKI PANI BECI


                              Dobra koleżanka
Nie wiem na ile jest to źródło czyściutkie, ale przytaczam za TVN24, że jest coraz głośniej o tym, iż komendanci policji z Wrocławia, przełożeni „bandytów” w mundurach policyjnych zostali przez Beatę Kempę przeniesieni z miasteczka rodzinnego Kempy właśnie do stolicy Dolnego Śląska. Jednocześnie w ciągu zaledwie kilku miesięcy rządów dobrej zmiany zostali awansowani z pospolitych nadzorców „krawężników” na stanowiska kierownicze. „ To, że ktoś pochodzi z mojej miejscowości, nie znaczy, że zawdzięcza mi swoja karierę- oświadczyła w programie „jeden na jeden” szefowa kancelarii premiera Beata Kempa”. Odpowiedziała w ten sposób na sugestie posła PO Borysa Budki, który zwrócił uwagę, że zdymisjonowani komendant miejski policji we Wrocławiu i jego pierwszy zastępca pochodzą z Sycowa na Dolnym Śląsku, rodzinnej miejscowości Kempy. Becia ostrzega media, że złoży skargę do Ziobry, czyli do swego od lat współtowarzysza. To niby ciekawostka, bo akurat gdziekolwiek swoją służbę pełni Beata Kempa, tam musi się stać coś dramatycznego. Była wiceminister sprawiedliwości, zastępca Ziobry, gęsto się w Sejmie tłumaczyła za śmierć Barbary Blidy, oskarżając ofiarę o to, że zapewne nie miała czystego sumienia skoro popełniła samobójstwo. Otóż pani Beciu złociutka, półświęta opoko ojca Rydzyka, któremu tak się wpychasz do serca rochylając zwieracze; Nie jest jasne, a raczej pozostaje w sferze ogromnych wątpliwości, czy pani minister Blida w rządzie SLD popełniła samobójstwo, bowiem śledztwo wykonane po jej śmierci wskazywało raczej na zabójstwo, zaś nadzorujący to zdarzenie prokuratorzy zostali przeniesieni przez Ziobrę na inne odcinki pracy. Jeżeli ci komendanci zostali ulokowaniu we Wrocławiu i awansowani poza procedurami przez Kempę, to głośna śmierć Igora S. potwierdza tezę iż Kempa to bardzo nieszczęśliwa, a może i groźna społecznie postać. Mówi Bigosowa Jaworowska, szeroko pojęta koleżanka premier Beaty Szydło:


„ To za jej namową, w czasie gdy radną powiatu oświęcimskiego, była Beata zdecydowałam się zostać dyrektorem szpitala w Oświęcimiu, powiedziała pani Bigosowa- Jaworowska, a kiedy Beata Szydło została premierem naszego kraju, kariera koleżanki-dyrektorki nabrała tempa. Już w marcu ub.r. Bigosowa trafiła do rady nadzorczej spółki PL-2012, czyli operatora Stadionu Narodowego. Czy w tej sytuacji my obywatele RP mamy wątpić w słowa posła Borysa Budki? Nie. Zaiste mocne nie i jeszcze raz nie!
"Jesteśmy drużyną, a w naszej drużynie stoimy jednoznacznie jeden za wszystkich, wszyscy za jednego", wykrzyczała społeczeństwu już kilkakrotnie premier Becia Szydło. Powtórzyła to w dzień próby odwołania przez Sejm Antka Macierewicza ze stanowiska ministra od wojen, bowiem co najmniej od roku opozycja domaga się jego utylizacji z tego stanowiska po wystąpieniu przedstawiciela opozycji, który w ciągu godzinnego wystąpienia pokazał prawdziwą twarz i dokonania tego człowieka.
Jak wiemy Macierewicz chełpił się swoimi zasługami podkreślając, zresztą tak jak i Szydło wyjątkowością organizacji katolickiego zlotu młodzieży. No rzeczywiście hyperduma, to prawie jak olimpiada powiatowa ... w Olecku. Oczywiście zgodnie z przewidywaniami Macierewiczowi nie spadł z głowy żaden włos, którego nie ma od kilkunastu lat, zaś wystąpienia popleczników PiS traktujące o niewycenionych zasługach pana Antka sięgały zenitu. Mało, Szydło zawiadomiła całą Europę, że tylko dzięki postawie polskiego rządu i jej samej kontynent na razie może się czuć bezpiecznie, chociaż wielu przywódców UE wciąż pozostaje na kolanach względem obowiązujących zasad dot. przyjmowania uchodźców. Europo wstań z kolan! krzyczała głosem gosposi nawołujących kury do konsumpcji rozrzucanych przez nią plew, jednocześnie wymachując górnymi kończynami dla podkreślenia wielkości jej słów. Polska jest krajem suwerennym (po cholerę wstępowała do Unii, chyba że tylko dla pieniędzy- mój dopisek), a wy o tym zapominacie piszczała z trybuny, i godzicie się na postanowienia unijne. Nigdy nie zgodzimy się na Europę dwóch prędkości, tak jakby miała w tej sprawie cokolwiek do powiedzenia. Wiadomo, że ma wyłącznie jeden głos, czyli jak zwykle 27:1. Każde wystąpienie Beci w Sejmie przybliża nas do madame Le Pen, powiedział były prezydent Aleksander Kwaśniewski i ma racje, bo on zawsze miał i ma racje, dzięki temu z łatwością wygrywał wybory, jako jedyny w nowej Polsce i to przez dwie kadencje. Prezydent Kwaśniewski był prawdziwym prezydentem mimo swoich, często kompromitujących upodobań, a nie sztuka mięsa na fotelu belwederskim podległym szeregowemu posłowi na Żoliborzu. Wraz z moimi przyjaciółmi wstydzę się głośno powiadać, że obecny rząd jest moim rządem. Jest nierządem, który to najważniejszy dokument, czyli Konstytucję ma między nogami, patrząc od tyłu. Dlatego ja jako wyborca parlamentarny mam ten rząd w tym samą Kempę w bardzo podobnym miejscu, tyle że dużo głębiej.








środa, 24 maja 2017

NIE NAPISZĘ ...

                          
Tym razem napiszę o tym, o czym za chińskiego boga … nie napiszę.: Ano właśnie, więc o czymże nie napiszę. Zapewne nie napiszę o panu Antonim Macierewiczu ksywka minister od wojen, który zapowiedział w TV uzbrojenie polskiej 250! tysięcznej armii w śmigłowce szturmowe (marka do wyboru z wykluczeniem caracali), oraz w 4 okręty podwodne (takie U-boty made in Poland) „wyposażone” w samoloty, zdolne do przenoszenia głowic jądrowych, (bo o takowej bombie też marzy p.Antoni), z zasięgiem bodaj Bałtyk – Władywostok. A może Władysławowo, bo nie
                     Nowa rzecznik p. Antoniego
dosłyszałem. Nie napiszę o Igorze S. zamordowanym taserem (paralizatorem) na posterunku policji we Wrocławiu. TV pokazała po roku czasu przebieg morderstwa z udziałem kilku policjantów z charakterem zbrodniarzy, albo katów rodem z piwnic Pawiaka za okupacji. Sprawa wyszła na jaw dzięki świadkom zatrzymania p. Igora, którzy ten przypadek nagrali telefonem. To nadaje się na studium prawnicze wszystkich uniwersytetów oraz szkół policyjnych jako przedmiot podpadający pod wiktymologię. Słowo, które po raz pierwszy poznałem w klasie maturalnej podczas rozbioru literackiego „Zbrodni i Kary” Dostojewskiego. W każdym razie mamy doskonałe kadry na wypadek gdyby do władzy doszli nasi faszyści z ONR i potomkowie żołnierzy przeklętych co jest niewykluczone. Na pewno też nie napiszę o innym tuzie polskiego rządu, a mianowicie Witoldzie Waszczykowskim, którego nadzwyczajne uzdolnienia dyplomatyczne doprowadziły do
                 Sojusznicy PiS
zadarcia kotów prawie z całą Europą, (poza panią Le Pen) bo z rodzimą opozycją daje sobie radę poprzez dobór wyjątkowych konsulów i ambasadorów., Na te stanowiska mianował osobiście, pociotów i współmałżonków członków podkomisji smoleńskiej i TK (przykładowo, stan Ohio, Berlin). Żona Biniendy, członka podkomisji smoleńskiej, niejaka wielbicielka PiS Maria Szonert, dla pobudzenia swej nienawiści do PO i Przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska, ubrała go w mundur esesmana i zamieściła na forach internetowych. Patrząc na ten obrazek na pewno doznawała orgazmu, bo Tusk akurat w tym stroju okazał się bardzo przystojnym mężczyzną, nijak nie odbiegał od Hansa Klossa. Po tym incydencie, oraz innych mataczeniach, do których pan Berczyński kolega Biniendy się oficjalnie przyznał, jako znawca katastrof lotniczych, a raczej bomb termobarycznych, umieszczanych w namiotach, uciekł do matecznika w USA, by w towarzystwie być może z Marią Sz. Biniendą przeliczać dziesiątki tysięcy dolarów, jakie zarobili na Macierewiczu. Nie napiszę ani słowa o sędzim Trybunału Konstytucyjnego, prof. Morawskim, który w Oxfordzie blubrał w kalekim języku angielskim o sądach polskich przeżartych korupcją i złodziejstwem oraz homofobi naszego rządu wyrażając jakoby zdziwienie, z tego, że polski rząd nie zamyka w więzieniach osoby homoseksualne,.. bo jest zbyt bogobojny. Wydział prawa UMK w Toruniu „puchnie” ze wstydu iż wychował takowe zwierze prawnicze. Nie napiszę o Magdzie Żak, która swoją smierć znalazła daleko od domu, a wyjaśnieniem tragedii zajął się nasz najlepszy
            
                       M.Szonert Binienda
amator detektyw Rutkowski.  A jakże, nie napiszę na pewno o nowym prezydencie Francji Emanuelu Macron, który staje przed kamerami TV trzymając za rękę swą 24 lata starszą od siebie pierwszą damę Francji, co wywołało u wielu moich rodaków ogromne zniesmaczenie. Nie dziwie się temu. Katole tak mają. Pani Macron nie skacze tanecznym krokiem Apaczów przy
                  Taniec Apacza
powitaniu biskupów na lotnisku i to niekoniecznie ze względu na swój wiek, jeno ze względu na savoir vivre, którą to kulturę zresztą jeszcze zanim żabojady nauczyli się „jeść widelcem” przyjęli. Odmawiam komentowania rezygnacji z występów na festiwalu opolskim przez naszych najlepszych artystów scenicznych. Jak wiemy ich decyzja to sprzeciw na autorytarne zarządzanie przez Kurskiego telewizją publiczną, oraz wykluczaniu przez niego piosenkarzy nie sprzyjających partii rządzącej. Festiwal opolski po wielu latach upada i być może będzie przeniesiony do Kielc a
                   TVP. Różyczka Kurskiego
może Pcimia, a tam wystarczy że zaśpiewa Pietrzak z Cejrowskim, pomoże im Kurski z gitarą. Nie mamy sukcesów festiwalowych. Pokazuje nam to Eurowizja od wielu lat. Nazbierało się tematów do komentowania, ale skoro postanowiłem nie pisać, to nie piszę i tyle

PS. Tytul zapożyczyłem z felietonu pana Romana Kurkiewicza PRZEGLĄD nr 21/2017.

niedziela, 21 maja 2017

NA ZŁOŚĆ BABCI?.


                                     Podlotek i wapniak
Czyżby na złość babci?, a może autorowi?,.. nie ustaję w rozważaniach, bo oto nagle spostrzegłem, że ostatnio wyraźnie spadła popularność treści, które od lat nieustannie lokuję na moim blogu. Coraz mniej jakby czytelników, a nawet odwiedzających moją stronę. Co jest u diabła, co się stało, odbiera mi to spokojny nocny wypoczynek i zmusza do połykania środków nasennych. Owe wątpliwości wyjaśniam sobie w wieloraki sposób. Po pierwsze jest lato i rozpoczyna się sezon urlopowy. Po drugie spada popularność partii zakorzenionej w religii smoleńskiej, a wydaje mi się, że gro moich czytelników to wyznawcy proroka Kaczyńskiego, co dokumentowały złośliwe i prostackie komentarze co bardziej nerwowych wyznawców sekty. Nie za wiele, bo i czytelnictwo tej części społeczeństwa pozostawia wiele do życzenia. Statystyki podają, że w Polsce tylko ok 20% obywateli w ciągu roku bierze do ręki książkę (wliczając w to biblię i klaser rodzinny pokazujący ilustrację żywota od narodzin, poprzez chrzest, komunię, ślub, aż do pogrzebu. Gorzej z rozwodnikami, bowiem ta nić „literacka” w pewnym momencie się urywa i muszą się eksponować od nowa w zupełnie zmienionym środowisku rodzinnym. Planowałem
                     Jak równy z równym.
zamieścić kilka słów w dzisiejszym felietonie o książkach, bowiem udało mi się ostatnio przeczytać kilka, w zasadzie dzięki nie najlepszej pogodzie. Planowałem, ale mi odeszło, bowiem doszedłem do wniosku, iż zamieszczonych recenzji i tak nikt nie zauważy, skoro nie zauważa księgarń, bibliotek czy przykładowo choćby empiku. Jeszcze kilka miesięcy temu, nawet wśród wyznawców dwu nierozłącznych religii, czyli katolików i pislamistów znajdowali się tacy, którzy jakoby czekali na nowe teksty, które zamieszczałem w necie. Widać to było w rejestrach „Histats”. Dzisiaj gdy popularność na rynku politycznym tych partii spada, być może wielu działaczy Prawa i Sprawiedliwości powoli odczuwa w spodniach strach przed Trybunałem Stanu, który w końcu (o ludzie!) należy uruchomić by to uśpione ciało nie przerdzewiało do końca. PiS ma jeszcze wiele innych kłopotów nie tylko ekonomicznych, ale i wstrętów płynących nad Wisłę z całego świata i gdyby opozycja nie była aż tak ślamazarna, niemrawa i
                       Tajny donos
rozbita ze względów ambicjonalnych, z łatwością by unicestwiła rząd, który już praktycznie związany jest z Unią tylko suchą treścią nierealizowanych traktatów. Ten rząd dzisiaj pozostaje w permanentnej opozycji w stosunku do całej Europy zgodnie z ilustracją 27:1. i tkwi dalej w przeświadczeniu o polskiej racji. Błąd, to nie jest polska racja, to racja polskiego rządu, który takie tuzy gabinetu jak Waszczykowski ze swoją Biniendą w roli konsula, albo Macierewicz nazywa chlubą dobrej zmiany. Jedynie słuszna partia, pod rękę z Kościołem, czytaj Rydzykiem toruńskim, w którego wierzy jak w Boga (a w którego akurat nie wierzy), przy użyciu swoich nacjonalistycznych mediów prowadzi nasz kraj na skraj przepaści. Jak silna musi być ślepota wyznawców wspomnianego wyżej pislamizmu, tego nikt myślący nie zrozumie. Jeżeli szacunek, honor i godność sprzedaje się za stanowisko, albo marne parę złotych, które akurat w tym środowisku najczęściej zamienia się na jabola albo najtańszą gorzałę to traci się logikę rozumowania. Szkolnictwo leży obok pobitych uczennic przez zdegenerowane narkotykami koleżanki, a przecież to przyszłość narodu. Dyplomacja polska świeci dziurami nieobsadzonych ambasad nawet w tak ważnych krajach jak Francja i USA a jednocześnie z powodu braków kadrowych niektóre ambasady (Berlin) obsadza się ludźmi z opinią byłych współpracowników służb specjalnych, słusznie minionej epoki, vide mąż prezeski
                            Sami swoi.
Trybunału Konstytucyjnego, którego praktycznie nie ma, ale co tam. Każdy, zaangażowany politycznie w PRL, który po jego upadku przyjął legitymacje członka PIS, dawniej PC, choćby jego teczka w IPN puchła od negatywnych opinii, może cieszyć się dobrą pracą z dobrym wynagrodzeniem, a w przyszłości zadowalającą emeryturą. Macierewicz ogołocił armię z helikopterów przez swego pełnomocnika hochsztaplera Berczyńskiego, który dokonał co dokonał i uciekł do USA, za co mu zapłacił Boeing, Kilka milionów mężczyzn, którzy odbyli służbę wojskową w PRL, a także setki tysięcy innych obywateli pracujących w owym czasie w innych służbach mundurowych, jak przykładowo strażacy, nie mają dobrych perspektyw na starość, bowiem dobra zmiana zabierze im część z nędznych jak na standardy europejskie bądź co bądź wypracowanych emerytur, jako że pieniądze władzy potrzebne są na spełnienie idiotycznych obietnic wyborczych, oraz ciągłe karmienie nienapasionego Kościoła. Nie mam pojęcia jak się skończą dąsy polskiego rządu w stosunku do kierownictwa UE, ale mniemam że źle, jako że coraz głośniej mówi się o odcięciu od cyca unijnego w ramach kar nakładanych na Polskę. Być może rząd przeliczył sobie, że skoro nie przyjmiemy żadnego uchodźcy, w tym także matek z dziećmi uciekającymi spod bomb koalicji antyterrorystycznej, to rząd i jego akolici się jakoś wyżywią bez kwot unijnych. Bo trzeba wiedzieć, że najwięcej jedzą, bez opamiętania uchodźcy z małymi dziećmi.
                Polski konsul z magla.
Kończę ten felieton na wpół żartem pół serio, ale wracając do początkowej treści, już z przyzwyczajenia spodziewam się zaciśniętych zębów z nienawiści ze strony tych kaczystów, którzy jeszcze chociażby z rozpędu zaglądną na moja stronę, A tu proszę: biała róża zdążyła zakwitnąć.

wtorek, 16 maja 2017

SĄSIADÓW ROZMOWY NIEDOKOŃCZ0NE


                 Wyczyn dla oczu gawiedzi.
Dużo pan przysporzył sobie wrogów po ostatnim felietonie, który pan zamieścił na blogu?, zapytał mnie ni stąd i zowąd miły sąsiad B. A czemu pan pyta, czyżbym tych wrogów miał dotychczas mniej, odpowiedziałem podobnie zagadkowym pytaniem. No bo, nieco zawstydzony rzekł: Jestem fanem pańskich postów i czytam również komentarze spływające pod tekstem. Sadzę, że część, szczególnie tych mniej sympatycznych jest autorstwa naszych sąsiadów, którzy podpisują się anonimowo. Oni czuwają nad pańskim zbawieniem. Są upierdliwi jak pluskwy. Nie dbam o to panie Bolesławie odrzekłem, i jest mi to obojętne, tym bardziej, że ochotę na krytyczne komentowanie moich felietonów mają osoby, które bym nigdy nie posądzał o umiejętność czytania ze zrozumieniem. Dają temu wyraz w dobieraniu słów mogących mnie urazić, np. żydowski pachołek, komunista, ateista, bluźnierca i temu podobne słodkie wyrazy. Wydaje mi się, że ci pseudo komentatorzy, albo komentatorzy z bożej łaski w momencie używania klawiszy odczuwają pewnego rodzaju doznania może nie natury erotycznej, bo wiek nie pozwala, ale łaski uświęcającej, jako że podlizują się swemu bogu, licząc w odwecie na zbawienie po śmierci, do której zbliżają się coraz krótszym krokiem i to z laseczką (o ile w ogóle mogą się jakoś poruszać). Ma pan całkowitą rację. Sam nie mogę się nadziwić ileż to pokładów nienawiści drzemie w naszym narodzie, ale nie tylko, bo do zawodów z narodem stają przywódcy polityczni. Nienawiść do milionów rodaków, którzy po wojnie stanęli do odbudowy kraju z ruin, albo do tych miliona żyjących mężczyzn, którzy odbyli służbę wojskową według przysięgi obowiązującej w PRL. Tym wszystkim trzeba zabrać emerytury aby było czym napaść bijących brawo Kaczorowi i jego akolitom, aby podwyższać tym których ojcowie, a może i oni sami strzelali do Polaków by zrabować ich majątki.
                         Byle nie białe.
Wielu „żołnierzy przeklętych” jeszcze żyje i ma się całkiem dobrze, podobnie jak i świadków zabijania Żydów. Pokłady nienawiści są zwiększane chociażby każdego 10 podczas kolejnej tzw miesiączki Kaczyńskiego. Zażartuję, rzekł pan Bolesław. Aż dziw, że ten już stary pryk jeszcze miesiączkuje. Jak pan uważa, czy ta część mądrego narodu, do których też zaliczam kilkoro wybranych komentatorów pańskiego bloga nie zadusi go chociażby białymi różami, które on uważa za skrajny znak głupoty i nienawiści?. Co temu sabarycie przychodzi do głowy. Ta jego kazuistyka nie trzyma się żadnej logiki. On żyje w poczuciu doznanej krzywdy a pieniactwem wyraża poczucie niesprawiedliwości, którą gotów jest zniwelować poprzez rządy wyłącznie jednoosobowe. To Napoleon naszych czasów, tyle że poza wzrostem nic go z cesarzem Francuzów nie łączy. Jego okolicznościowe wystąpienia, a także te w czasie sejmowych posiedzeń, poprzez powtarzanie jak mantra tych samych tematów są na tyle trywialne, że stają się banalnymi a nawet prostackimi. Jego żołnierze i żołnierki spod znaku PiS są bardzo serdecznie nastawieni do swego mistrza. Wprost z uwielbieniem, są zatruci jakowymś paskudztwem. Ulżyć sobie mogą tylko realizując nieuzasadnioną zemstę np. na Donaldzie Tusku, który akurat pełni jedną z najwyższych stanowisk w Europie, byle to poprawiło humor ich "kaczemu przystojniakowi". Wiedzą, że każda oznaka nonkonformizmu ze strony członka ich partii jest miną powodującą wypad na margines życia. Niewyobrażalne, bo przecież wszyscy, którzy wielbią prezesa, mają się wspaniale. Jak w Ewangelii:
                

                 W przypadku PIS- ZAWSZE
„Wszyscy, którzy uwierzą w Chrystusa, żyć będą wiecznie”, czy jakoś tak. Szkoda tylko, że najpierw muszą umrzeć. Tak, tak sąsiedzie, miło się nam rozmawia, moglibyśmy się zdzwaniać na wspólne wyprawy do śmieciowego „kontenera”. Po minucie: To co, może ja skoczę po następne browarki, co pan na to. Jestem za, a nawet stawiam.,
Przy okazji moja rada:: macie z imprez wracać do domu o takiej godzinie aby wasi sąsiedzi myśleli że wracacie z koscioła.

sobota, 13 maja 2017

BOZIU NASZA, TY TO WIDZISZ.?


                                 Wio Jurgiel, kolacja czeka.
Czy może oślepłaś?, A może Cię nie ma jak twierdzą ateiści, (niech ich diabli). Czemu nie grzmisz i nie wypieraj się, że jest zimno a wtedy trudno o spiorunowany magnetyzm, bo przecież Ty wszystko możesz, niezależnie od tego kto rządzi w Polsce. W tym kraju każda partia trzymajaca władzę, niezależnie od barwy chyli czoła przed Twą wielkością. a niektórzy nawet nie tylko klęczą, ale nawet leżą plackiem i dzielą się z Twoimi urzędasami hojnie majątkiem narodowym.  Spójrz Panie na naszego ministra od wojny, człowieka iście  bogobojnego uczestnika miesiączek smoleńskich. Zapewne przyjąłeś tezę, że tylko przez roztargnienie sprowadził do kraju kilku błaznów podających się za ekspertów od katastrof lotniczych, którym przyobiecał dobrą pensję, wikt i opierunek. Jeden z nich (ponoć kiblował w internacie w czasie stanu wojennego z naszym Antkiem) niejaki Wacław Berczyński, czy tam jakiś Nowaczyk. Ten pierwszy wypiął się na posadę, zaraz po tym gdy odciął polską armię od helikopterów francuskich i uciekł do USA. Jest już ponoć ścigany. Ma w rzyci polskie prawo. Dostał co chciał (kilka setek tysięcy złotych) plus to (co jest tajemnicą) od firmy Boeing za lobbing na rzecz zakupu trzech samolotów dla tzw. VIPów polskich. "Dziękuję ci Wacku, głośno wypowiedział Macierewicz w telewizji" z ręką na sercu. Za co?, nie wiadomo, bo chyba nie za konstrukcję bomby termobarycznej umieszczonej w namiocie, ani nie za dopuszczenie do tajnej dokumentacji aż trzech Misiewiczów (Berczyński, Nowaczyk i ten z apteki). Sprawą zdrady tajemnicy powinni natychmiast zająć się prokuratorzy, ale nie Ziobro, któremu ściągnąć do kraju Wacka B. się nie uda. Tylko patrzeć jak ucieknie następny, tylko się dorobi na Antku M. I co Ty na to Panie?, pewnie przeoczyłeś, albo olałeś, albo jak powiadają ateiści, Ciebie po prostu nie ma. Bo jeżeli sprawa jakiegoś tam Berczyńskiego była dla Ciebie mało interesująca, to mógłbyś Ojcze niebieski zainteresować się tematem polskiej sprawiedliwości, choćby Trybunałem Konstytucyjnym i jego składem, któremu przewodzi nielegalnie wybrana, nadzwyczaj "niesympatyczna", o twarzy MM,  prawnik Julia Przyłębska, żona ambasadora Polski w Berlinie, wiernego katolika i członka PIS, ponoć szanowanego współpracownika władz PRL. Przewodzi albo i nie przewodzi. Dlatego dobrała sobie na zastepcę prof. Morawskiego z UMK w Toruniu, faceta także z kręgu kaczystów, niestety mało kumatego w temacie dyplomacji i umiejętności zachowania się za granicą, bo oto Morawski goszcząc na uniwersytecie oxfordzkim wystękał w ich języku m.in. te słowa: "Rząd polski traktuje bardzo łaskawie homoseksualistów, a mógłby ich ścigać, bo ich nie lubi". Podobnie zachował się Lenin w Poroninie, gdy jak zwykle z rana golił się brzytwą pod smrekiem, zauważył grupkę góralskich dzieci. Gdy usłyszał pozdrowienia "dzień dobry tow. Lenin" to się uśmiechnął i grzecznie odpowiedział: dzień dobry dzieci. Miłe chłopisko, podobnie jak prezydent Białorusi w oczach marszałka Karczewskiego, albo pisowski współczesny rząd, bo przecie Lenin mógł je zarżnąć, miał w ręku brzytwę. Taki oto mamy gabinet osobliwości zwany Trybunałem Konstytucyjnym, któremu udało się rozpatrzyć bodajże dwie sprawy w nowym pisowskim składzie. Cieszymy się, bo co nagle to po diable. Nam potrzebni są sędziowie którzy nie zawiodą partii, mawiali komuniści. Morawski i Przyłębska spełniają te warunki. A Ty Boziu uczyń jakiś cud, bo Twoje akcje mocno spadają.

 
PS: Gdy nasi ministrowie i pani premier rozbiją wszystkie limuzyny, to Szydło do swej chałupy pojedzie wozem drabiniastym: (Foto 1).

  

czwartek, 11 maja 2017

POMNOŻONA NIENAWIŚĆ

Nie dokuczajcie Kaczyńskiemu białymi różami, proszę. Nie dokuczajcie, bo ileż może człowiek wytrzymać aż takich oznak nienawiści. Każda wytrzymałość ma określone granice, albo każda granica ma swoją wytrzymałość,  jak nić krawiecka, jak linka cumownicza, gniew ludu, albo jak sznurowadło, które z uporem osła mu się rozwiązuje. Zresztą prezes nigdy nie dbał o obuwie. Pokazywał się w TV w kamaszach z odklejonymi zelówkami, demonstrując przywódczą odwagę. To tzw. bliźniaczy odruch. Jego brat z kolei nie dbał o szczelność rozporka, ale na szczęście Pierwsza Dama w odpowiednim momencie podciągała mu zameczek do góry, chroniąc rodowe (rodzinne) klejnoty, choćby przed przeciągami. Mamy to na filmikach YouTube, jako dokumenty świadczące o czujności i reakcjach na wraże spojrzenia opozycji. Coś się w łysej głowie Kaczyńskiego porobiło niedobrego. Pan prezes ni stąd i zowąd stał się czuły na kolory, szczególnie na biel, ponieważ według jego wykształcenia (w końcu to doktor) kolor biały oznacza nienawiść i głupotę. Dla mniej kumatych, na podstawie wiedzy wyplutej "świętymi" słowy prezesa, dzieciaki ubrane w biały kolor przystępują do pierwszej komunii z nienawiścą i z głupoty. Szaty papieża reprezentują
wyłącznie głupotę i nienawiść, szczególnie w stosunku do rodu Kaczyńskich. Grzebiąc polską Konstytucję przy okazji pomyśl wodzu o likwidacji znienawidzonego koloru białego na fladze narodowej. Co prawda wyłącznie czerwony zbyt przybliża cię do Chin i Rosji, ale przecież i tak chcesz uciekać z Europy unijnej. Na ostatniej miesięcznicy nie było wątków żałobnych i wspomnień o ofiarach katastrofy. Były zapewnienia o zwycięstwach PIS i klęskach tych, którzy oszaleli z nienawiści. Białe róże, trzymane w rękach przez kontrdemonstrantów, uznał za symbol nienawiści i głupoty. Skrajnej głupoty i skrajnej nienawiści. Joseph Goebbels naszych czasów. Nie wiem, ale domyślam się, że w samym PISie jest nieco ludzi zdolnych do myślenia, choćby szczątkowego. Oni to zapewne już rozumują, że trafił im się przywódca mało romantyczny, a raczej wręcz niezdolny do percepcji w takich tematach jak pokój, przyjaźń, współpraca a nawet prawdziwa miłość, oczywiście z wykluczeniem ciepłego uczucia do kotów i powiedzmy, do obywatelki Pawłowicz. Osobiście sądzę, że ostatnie oszalałe wystąpienie Kaczyńskiego mocno przerzedzi szeregi suwerena, co wykażą badania sondażowe odpowiednich instytucji, bowiem tkwienie w aż takiej rozpierdusze rozumu uwłacza nawet Polakom-katolikom i zaprzyjaźnionemu z prezesem klerowi.
 
 
 

środa, 10 maja 2017

DZISIAJ NADESZŁA SPRAWIEDLIWOŚĆ.

Takimi słowy Beata Kempa z domu Płonka pochwaliła decyzje rządu w skład którego wchodzi, o odbieraniu emerytur Polakom, ktorzy pracowali na rzecz ojczyzny w czasach PRL. Pana Płonki tam nie było i nie warto wspominać, ale oto:
Jest rok 1979. Szkoła Podstawowa nr 2 w Sycowie. Uroczysty dzień. Do szkoły przybył sam naczelnik miasta i gminy Henryk Sarnowski. Razem z nim - sekretarz KMG PZPR tow. Jósef Rydzyk. Na ich życzenie Beatka Płonka razem z koleżankami występuje (co dokumentuje to zdjęcie) w montażu poetyckim "Ojczyzna - nasz dom".
                              Druga z lewej
Kiedy Beatka dorosnie i wyjdzie za mąż będzie nazywała się Kempa. 1 maja 2017 roku powie do pielgrzymów w Częstochowie: Dzisiaj nadeszła sprawiedliwość: odebralismy emerytury waszym oprawcom i mimo wielkiego krzyku nie cofniemy się. Ulalala!
To materiał zaprezentowany na Faceboooku, co zapewne Beatka przeoczyła, bo treści są w istocie obraźliwe i to sprzed 30 lat. Zadowolona z życia przez ten czas zdążyła sie nieco postarzeć ale za to okrzepła na twarzy, nabrała solidnego ciała, uwierzyła w dobra zmianę PIS, ucałowana rączki papieskie, zwalczyła plagę genderu w Polsce i stała się posłanniczką dobrych wieści dla ucha Rydzyka. Do tego nazwiska akurat jest przywiązana od dzieciństwa, jako że tatus aktywista partyjny związał sie dla dobra i umacniania socjalizmu z aktywistą o tym samym nazwisku, Rydzyk. Ciekawe czy z ojcem Tadeuszem już wymieniła się informacją o swych znajomościach z dzieciństwa a być może, że Rydzyk toruński i Rydzyk sycowski to dwa rydzyki z tego samego barszczu. Nawiasem mówiąc "barszczu Sosnowskiego", bowiem
             Wypiękniała ta Płonka.
działalność jednego jak i drugiego była i jest wyjątkowo szkodliwa wolnej Polsce. Jeden, ten sycowski, umacniał przyjaźń polsko-radziecką i zapewne walczył z Wałęsą, zaś drugi, czyli Rydzyk toruński okrada na miliony nie tylko emerytki ale i państwo. Beata Kempa, chluba rządu Szydło, podczas swych wystapień pod ołtarzem Radia Maryja pokazuje, iż nie zmarnowała talentu z lat dziecinnych gdy wraz z koleżankami pod PZPR-owskim parasolem ojcowskim zachwalała socjalizm, czego jej jako normalny człowiek nie wytykam. Cóż, jak to dziecko albo raczej jak to Płonka. Co każą to robi i to pozostalo jej do dzisiaj. Gorzej, że dzisiaj już jako konstytucyjny minister wraz z swoim rządem nie ma gdzie ukryć sponiewieranej twarzy, bo, jakby się zmieniło w naszym kraju, to...
Francja, z którą Waszczykowski i Macierewicz zadarli przez widelce i caracale koty, zdecydowała podczas wyborów o stabilizacji unijnej, olewając Marie Le Pen, do której kleił się minister od San Escobar, (bo przecie nie od dyplomacji), oraz werbalnie Kaczyński. Zawiedli naszych polityków także wyborcy Holandii a zanosi się, że i w Niemczech wygra "nasz" wróg Angela Merkel, w najgorszym przypadku socjalista Martin Schultz. Świat się od nas odwraca i do tego ściąga spodnie. Gdzie mają nasi pisiole szukać przyjaźni, pozostał im rzeczywiscie jeżeli nie Escobar to Białoruś. Ok., tylko nie zapomnijcie zabrać ze sobą Kempy z domu Płonka!

niedziela, 7 maja 2017

DNO I WODOROSTY

                     
Wolna prasa informuje, że w Łomży na czas uroczystości z okazji święta Konstytucji 3 Maja maszt na którym powiewała flaga Unii Europejskiej został wykopany i wraz z flagą zabrano go z rynku. Tuż po uroczystościach wszystko wróciło na swoje miejsce. Wiceminister Zieliński, na cześć którego uczyniono tę błazenadę, też wrócił do rodziny, spożywszy pierwej posiłek u prezydenta miasta, w braterskiej atmosferze Prawa i Sprawiedliwości.

Prasa wiąże tenże niecodzienny manewr właśnie z wizytą wiceszefa MSWiA Jarosława Zielińskiego tego, któremu policjanci miast strzec porządku w mieście Augustowie, przez tydzień cięli nożyczkami konfetti dla ubogacenia efektu powitania, wielkiego syna Podlasia. Owe ścinki zrzucono z helikoptera wprost na głowy gości z Warszawy. Polityk objął bowiem patronat nad uroczystościami 3 Maja i w dniu święta pojawił się w Łomży, w mieście bosych Antków. Tak, dosłownie. To właśnie przez jego wizytę usunięto z miejsca głównych obchodów maszt razem z flagą Unii Europejskiej mniemam, że nie potrafili jej wypiąć z masztu. Efekty braku szkolenia, oj Błaszczak, Błaszczak. Jeśli okazałoby się to prawdą, nie byłby to pierwszy raz, gdy w związku z wizytą zastępcy Mariusza Błaszczaka, czyli Zielińskiego, podejmowane są niecodzienne inicjatywy. Tym razem kilku rosłych chłopów (podejrzewam, że członków PIS), maszt wraz z flagą wyrwało z betonowego mocowania i ukryło przed oczyma pisowskiego społeczeństwa gdzieś tam w zakonspirowanym miejscu. Zachowali się więc po bohatersku, podobnie jak żołnierze mjr Hubala po przegranej bitwie z oddziałem Wermachtu, bo dał nam przykład Bonaparte.... Nie, nie chodzi tym razem o cesarza Francuzów, a o królową broszek, czyli Szydło, która flagę Unijną wystawia w swej kancelarii tylko w czasie wizyty gości zagranicznych. Tak, flagi trzeba strzec, wiedzą o tym polscy patrioci, ale nie tej flagi, którą posłanka Pawłowicz nazywa szmatą do glancowania butów., a pyskata Krysia ma m.in. w tym grajdole (Łomży) duży posłuch, bowiem jako nauczycielka akademicka na co dzień dokształca nowe kadry dla potrzeb armii Kaczyńskiego. Pawłowicz to przykład i uosobienie nienawiści nie tylko do Unii, ale też do współobywateli. Wystarczy, że ktoś nie należy choćby werbalnie do jej ugrupowania, a już staje się jawnym wrogiem. Toteż nie dziwię się, (a raczej domyślam się) że zmoczyła majtochy ze strachu gdy przyszło jej pokonać kilkadziesiąt metrów drogi piechotą poprzez tłum protestujących przeciwko kaczej polityce.
Podbiegła do policjantki i błagała o ochronę, tak jakby ktokolwiek chciał ją skrzywdzić fizycznie (nie mówimy o krzywdzie seksualnej). Wstydzę się za prezydenta Łomży oraz mieszkańców, którzy go wybrali. Bardzo się wstydzę, bowiem okazuje się, że większość tych ludzi to sympatycy ONR, na sztandarach których widnieje hasło; „Nie przepraszam za Jedwabne, cała Polska tylko biała”. Temat jest o tyle wstydliwy panie prezydencie Łomży, że akurat Jedwabne leży w pańskim powiecie. Piekło jedwabieńskie nie jest wyjątkiem jak wiemy. Podobne „piekielne” zabawy Polaków odbyły się w wielu innych miejscach Polski wschodniej. Tej Polski, która reaktywuje potencjalnych zbrodniarzy XXI wieku. Pani prezydent Warszawy, która zezwala na podobne harce ONR na Trakcie Królewskim, też ma za uszami. Ze strachu, czy chciała się podlizać PIS?. Proszę brać przykład z sąsiadów, np. w Czeskim Brnie. Tam harcerze, (powtarzam, harcerze), w geście sprzeciwu w oczy młodym faszystom wdmuchiwali bańki, a ich harcmistrz, 16 letnia dziewczyna pokazywana jest na forach całego świata. Jestem ciekaw, jakby się zachowało społeczeństwo Polskie gdyby parlament Unijny skorzystał z pkt 7 i zażądał zwrotu przechlapanych, źle inwestowanych, a może i przejedzonych i rozdanych kwot Kościołowi, którymi nie żywiło się społeczeństwo Łomży. Od Łomży dzieli mnie około 120 kilometrów, więc "smród" z tego miasta mnie zbyt mocno nie dotyka, ale mimo wszystko jest mi wstyd, bo to jednak Polska. Co prawda ta ciemna, razowa, zaściankowa gawiedź kadzi organicznym smrodem nie tylko posłanki Pawłowicz ale i całego oddziału PIS. To plebanijna, ale jednak Polska. „Zapałczane” wieści o Jedwabnym już przygasały, bo to jednak grubo ponad pół wieku od sfajczonej stodoły, ale mieszkańcy miasta Łomża nie pozwolą zapomnieć o sobie. Zachowanie rajców miasta w czasie uroczystości 3 Maja 2017 pozwalają utrwalać złą tradycję. Mniemam, że Łomża to środek zaprzaństwa i ciemnoty parafialnej, czyli dno i wodorosty.

 

czwartek, 4 maja 2017

FELIETON


FELIETON – specyficzny rodzaj publicystyki, krótki utwór dziennikarski (prasowy, radiowy, telewizyjny, internetowy) utrzymany w osobistym tonie, lekki w formie, wyrażający - często skrajnie złośliwie - osobisty punkt widzenia autora. Uuulalala!. Charakterystyczne jest częste i sprawne "prześlizgiwanie" się po temacie. Gatunek ten wprowadzony został w XIX wieku, w epoce dynamicznego rozwoju prasy wielkonakładowej, a dokładnie po raz pierwszy na łamach francuskiego pisma "Le journal des debatt". Felieton jest zwykle umieszczany na stałej kolumnie (tzn. stronie gazety lub czasopisma). Tyle encyklopedia.
                              Aleksander Świętochowski

Zastanawiałem się, ileż felietonu można się doszukać w moich postach i ileż widzą w nich moi czytelnicy, a szczególnie zawodowi felietoniści. Ba, gdyby zechcieli zaglądać na stronę moich postów. Mam na myśli moich ulubionych współczesnych felietonistów: Jerzego Urbana, Tomasza Jastruna, Andrzeja Morozowskiego, Daniela Pasenta, Ludwika Stommę, Stanisława Tyma, Henryka Sawkę, oraz kilku innych, których trawię a nawet lubię. Zaglądam też do felietonów autorów którzy odeszli, jak: Klemens Szaniawski, Szymon Kobyliński, Aleksander Świętochowski, któremu pragnę poświęcić kilka szczególnych słów. Urodzony na Podlasiu w 1849, zmarł w 1938 r. w Gołotczyźnie k. Ciechanowa w miejscowości w której założył pierwsze w Polsce pod zaborami średnie szkoły rolnicze dla dziewcząt i chłopców . Dla mnie to ważne, ponieważ absolwentem tej szkoły dla chłopców był mój ojciec, zaś dla dziewcząt siostra mojej matki. Sam Aleksander Świętochowski uczył się w Siedlcach, zaś studiował na Carskim Uniwersytecie Warszawskim. Przeto postać pana Aleksandra Świętochowskiego jest mi bliska poprzez marszrutę jego życia i działalności: Siedlce, Lublin, Warszawa, Gołotczyzna. Pochowany w Sońsku, cmentarz parafialny Gołotczyzny. Aleksander Świętochowski to felietonista, pisarz, założył i kierował Towarzystwem Kultury Polskiej. Był gorącym rzecznikiem postępu, oświaty, walczył o równe prawa dla kobiet, Żydów, zwalczał konserwatyzm wstecznictwo, i klerykalizm. Jakże by się pan Aleksander przydał współczesnej Polsce w XXI wieku, by dołączyć do plejady mądrych pisarzy i felietonistów, chociażby tylko tych, których wymieniłem powyżej. Analizując więc termin felieton, dochodzę do wniosku, iż po trosze mogę się zaliczyć do sektora felietonistycznego, jako że, po pierwsze wyrażam się często skrajnie złośliwie, moje teksty piszę w tonie osobistym, lekkim, ironicznym, często aż za lekkim, bywa że dokuczliwym, a nawet bluźnierczym. Prześlizguję się łatwo z tematu na temat. Tym właśnie charakteryzują się felietony. I niech tak pozostanie, bowiem słowo post postrzegam mało atrakcyjnie. Lubię obficie zjeść aż do całkowitego unicestwienia głodu, niezależnie od kulturowo czy religijnie przyjętych obyczajów. Wiem doskonale, że posty zostały ustanowione wyłącznie dla mas. Biskupi, ludzie interesów, politycy, oraz tzw. osobistości nie znają podobnych zakazów i nakazów. Czy sobie wyobrażacie kolację na szczycie brukselskim, gdzie na stole obok szampanów, wódek i koniaków stoją wazy z owsianką, śledziem lub zupą rybną?. Ja nie, bowiem sam na plebanii, u mojego wujka byłem „ugoszczon” w wielką środę przed Wielkanocą smakowitym pieczystym z indyka i swojskimi wyrobami mięsnymi od tzw. chłopa. Smaczne kęsy oczywiście obaj z proboszczem zapijaliśmy drogim alkoholem, ale i dobrym bimbrem, prezentem od parafianina. Na zdrowie! Oto dlatego słowo post wymawiam z ciężkim sercem.



ŚMIECH, PRAWIE RECHOT

Vivat, brawo. Do Polski zawitał długo zapowiadany przez papieża Franciszka pogromca pedofilów w sutannach abp Charles   Scicluna, duchow...