sobota, 31 grudnia 2016

POST MAŁOSYLWESTROWY

 

 
Ela, znajoma mi Internautka, którą serdecznie pozdrawiam zamieściła na Facebooku słowa red. Bogusława Wołoszańskiego, które brzmią:

Ludzie, którzy w 1939 roku podpalili Europę i zorganizowali gigantyczną machinę zbrodni, byli półanalfabetami, całkowicie nie przygotowanymi do pełnienia najwyższych stanowisk państwowych. A jednak dostali władzę demokratycznie i pokojowo. Wydawali się być śmieszni, nadęci i pokraczni, a okazali się śmiertelnie groźni. Co było ich siłą?. Nienawiść. Tę przepełniającą ich nienawiść przekształcili w ideę. Chcieli stworzyć społeczeństwo zdrowe, wolne od chorób genetycznych, odmienności np. homoseksualizmu, przestępczości i korupcji, jednolite etnicznie i politycznie, bogate. Dlatego stworzyli III Rzeszę. Dla tego nowego tworu państwowego, utworzyli nowe prawo, prawo nienawiści, i szybko, już rok po objęciu rządów, stworzyli sprawne narzędzie: policję polityczną. Kiedy dziś słyszę słowo nienawiść to się boję. Tego co już niestety było i co może być”.
Każdy współczesny Polak, czytając te słowa ma przed oczami rodzący się strach. Strach narastający z każdym dniem podczas wypływających z mediów wiadomości. Bo historia lubi się powtarzać i to nie na tych samych terenach, terenach położonych między Odrą a Renem, bo ziemie te i naród tam zamieszkały doznały nie mniejszej hekatomby niżeli pozostała Europa. Tym razem powtórzyć się może na naszej, polskiej, katolickiej ziemi, umęczonej przegranymi powstaniami i wojnami.
Analizując każde zdanie wypowiedzi redaktora, czyż ostatnie wybory parlamentarne w Polsce nie były demokratyczne?, a jakże były. Tyle, że mało uczciwe, bowiem głosujących na PIS napędził Kościół, a w kraju tak przywiązanym do religii, było to łatwe. Czyż na stanowiskach ważnych nie posadzono półanalfabetów, tzw. Misiewiczów, ludzi bez stosownego wykształcenia, byle należał do partii PiS. Czyż nasi rządzący nie wydają się być śmieszni, nadęci i pokraczni a jednocześnie groźni.?. Co jest ich siłą?. Nietolerancja, nienawiść katolicka do wszystkich innych, a więc homoseksualistów, kolorowych, ateistów, a nawet wyznających odmienną religię, a to wszystko skąpane w zabobonach i ciemnocie. By stworzyć społeczeństwo wolne od chorób (niekoniecznie genetycznych) gardzą uchodźcami bo podobno roznoszą zarazki i bezczeszczą najcenniejsze polskie obiekty czyli kościoły. Do nowego tworu, czyli Polskę ich wyobrażenia tworzą prawo oparte o idee jednego człowieka. Ten człowiek, sobie podporządkował Sejm, prezydenta, rząd i trybunały rozwalając Konstytucję również, wzorem III Rzeszy tworząc prawo nienawiści oraz policję polityczną opartą o więź z KK. To oddziały Macierewicza zwane Obroną Terytorialną zbudowane z członków ONR, czyli faszyzującą
młodzież, opłacaną z pieniędzy podatników. Czyż to nie przypomina oddziałów SA Ernsta Rohma w początkowej fazie?. Już oficjalnie mówi się, że te oddziały mają służyć ochronie rządu przed niezadowoleniem społecznym. No więc zadajmy sobie pytanie: gdzie dzisiejszej Polsce jest obecnie bliżej. Do Niemiec, Francji czy Skandynawii, słowem do Unii Europejskiej w której nam zaczyna być bardzo ciasno, czy raczej do Białorusi, Rosji (którą paradoksalnie nienawidzimy), albo innej postsowieckiej republiki azjatyckiej, gdzie wzorem Kaczyńskiego rządzi jeden człowiek, najczęściej były I sekretarz partii. Ostatnie przypadki, związane z okupacją Sejmu, protesty teatrów, tudzież uchwalaniem ustaw (w tym budżetowej na rok 2017) poza salą sejmową, zamachem na wolność mediów, wskazują, że w gruncie rzeczy ten obiekt nie jest rządzącym potrzebny raz na zawsze. Hitler swój Reichstag też poświęcił dla celów propagandowych. A więc jest się czego bać. I czego i KOGO, droga Elu M-J.

DO SIEGO ROKU





DO SIEGO ROKU 2017. INACZEJ MÓWIĄC, ZDROWIA,
POMNOŻENIA SZCZĘŚLIWYCH RODZIN I MAJĄTKÓW, WSZYSTKIM MOIM CZYTELNIKOM I NIE TYLKO ŻYCZĘ.


                                                           Torunczyk, 31.12.16

środa, 28 grudnia 2016

PUCZ


"Trzeba to nazwać wprost: to była próba puczu. Sygnały o takowej, a nawet możliwej próbie przejęcia władzy docierały już do nas wcześniej" - mówi prezes PiS Jarosław Kaczyński w tygodniku "w Sieci" o sejmowym proteście opozycji. Słyszycie państwo te słowa?. Prezes Polski chce politycznie dorównać Janajewowi, albo Erdoganowi tureckiemu przywódcy, gdy prawie cała armia, któregoś wieczora podjęła próbę puczu stawiając na nogi wszystkich polityków Europy i świata, bo w końcu Turcja od wielu lat ubiega się o przynależność do UE. Finałem tureckiego puczu są aresztowania tysięcy ludzi, bo Erdogan na żartach się mało zna..
Nasz kurduplowaty przywódca chce chociażby na chwilę dorównać Orbanowi, bo na Węgrzech też ponoć podjęto próbę obalenia rządu. Ale co tam, to był naprawdę żart powiadają domniemani puczyści. Na pewno żartem nie są marsze i zgromadzenia setek tysięcy Polaków, którzy w ramach KOD w całym kraju domagają wolnych mediów, ustąpienia partii „dobrej zmiany” i rozpisania nowych wyborów parlamentarnych. Wiemy, że Kaczor się przestraszył. Dowodem na jego tchórzostwo było chociażby natychmiastowe wycofanie się z projektu ustawy Ordo Iuris w sprawie zakazu aborcji. To, że ma stracha nie tylko on osobiście ale i cała jego partia, świadczy o tym jego natychmiastowa wyprawa do Budapesztu na bratnie spotkanie z Orbanem, by zapytać go o to, co też w razie narodowego buntu robić, bo Węgrzy mają większe, nawet krwawe doświadczenia w sytuacjach gniewu ludu. Zapewne Orban pocieszył bratanka słowami: Jarku, będzie dobrze, ale ty swój apetyt zaspakajaj powoli, małą łyżeczką, a nie jak historyczny Adolf co to szukał okazji na poszerzenie przestrzeni życiowej dla swojego ludu. Wybij Antkowi z głowy tę broń jądrową, wybij. 
Jeszcze się ci twoi przyboczni nachapią. Utopią też jest twój jakże chory plan Polski od morza do morza. Tu Orban podprowadził go do mapy Europy i za pomocą logicznych argumentów wybił mu to z czachy. Kaczyński zrozumiał swój błąd i podziękował jeno za wsparcie w walce z Unią Europejską, bowiem każdy głos niezgody Orbana na karanie Polski za jej nieposłuszeństwo wobec Unii, w gruncie rzeczy ratuje dupę Kaczyńskiemu. W innym przypadku obywatele tenże „pisi rój” by powywieszali na ostałych, nie ściętych jeszcze drzewach, przy dźwiękach znanej, „narodowej” pieśni, „a na drzewach zamiast liści, tym razem wisieć będą …. kaczyści”, oczywiście gdyby kary finansowe Unii dotknęły Polaków bezpośrednio. A chłopi potrafią użyć kos i wideł.
Kościuszko ich tego nauczył. Wigor w kurdupla wstąpił od czasu gdy prawicowy tygodnik w Sieci zrobił go Człowiekiem Wolności 2016, a też gdy Orban zamknął Nepszabadsag, największą gazetę opozycyjną na Węgrzech. No to już po Wyborczej pomyślałem, bo Kaczyński też będzie musiał podjąć jakoweś mocne decyzje, tym bardziej że Orban rzekł do „naszego”: Moja pierwsza myśl po zamknięciu dziennika to pucz, bo na pewno zbuntują się dziennikarze. Były premier polskiego rządu W. Cimoszewicz, komentujący bieżącą polską politykę w różnych środkach przekazu (z wyjątkiem TVP) w jednym z wywiadów powiedział że Europa odjedzie, a nas zostawią na peronie. Nas, nawet nie w towarzystwie Madziarów, bowiem Orban wie w jaki sposób rozmawiać z przywódcami unijnymi, chwyci się choćby ostatniego wagonu. My, zamiast być jednym z liderów w Europie, liczymy na to, że jakiś Orban obroni nas przed sankcjami. Tym bardziej, że sami się pchamy pod francuska gilotynę, m.in. odrzucając nonszalancko współpracę z żabojadami w elitarnej dziedzinie przemysłu obronnego. Z krajem współdecydującym o przyszłości Europy, a więc i Polski. Póki co.
.

poniedziałek, 26 grudnia 2016

DRZEWA UMIERAJĄ DWA RAZY



Żywe istoty zwykle umierają w pozycji leżącej. Nie dotyczy to jednak drzew, które to także zaliczają się do istot żywych. One to umierają na stojąco i to aż dwa razy. Po raz drugi jako drewno. W Polsce śmierć im zadaje aktualny minister środowiska Szyszko, który sam wygląda jak śmierć na chorągwi parafialnej w Byczym Ryku. Sztukę „Drzewa umierają stojąc” z niezapomnianą Mieczysławą Ćwiklińską w roli głównej obejrzałem tylko jeden raz w teatrze Wiliama Horzycy w Toruniu, w połowie lat siedemdziesiątych. Wtedy tytuł sztuki napisanej przez dramaturga hiszpańskiego wydawał mi się niedorzeczny, a w każdym razie mało mi mówiący, chociaż słowa autorsko wypowiedziane wyjaśniają każdemu, choćby debilowi, iż można sobie przy minimum wyobraźni wyjaśnić potrzebę współistnienia wszystkich trzech sektorów natury, a więc świata ludzi, fauny i flory. Wszystkie te trzy sektory, przy minimum wrażliwości można posądzić, chociażby o uczucie tęsknoty, autorskimi słowami:
Drzewa wznoszą się za oknem ku górze niczym pełne tęsknoty wołanie niemej ziemi”. Do czegoż to tęskni drzewo z Puszczy Białowieskiej, bo chyba nie do siekiery ministra Szyszki. Uważam, że tęskni, tak zresztą jak każda żyjąca istota do pomnożenia swego jestestwa, nie do anihilacji. Dlatego rozsiewa wokół pnia swoje nasienie z nadzieją że wiatr je poniesie na żyzną glebę. Pnie się w górę z nadzieją, na dostęp do promieni słonecznych i kropel deszczu, czynników stanowiących pożywienie. Czy zatem bogactwa dendrologiczne, jako żywe istoty odczuwają np. ból w momencie podcinania rozrastających się gałęzi, albo w czasie gdy Jasio scyzorykiem daje znać swojej Marysi rzeźbiąc słowa: „Marysiu, tu byłem, kocham cię nadal”. Można mniemać, że drzewa po swojemu cierpią, ale ponieważ są to istoty nieme, pozostają w milczeniu aż do momentu gdy Szyszko z fuzją i siekierą przyczłapie się w puszczańskie ostępy by zadać im ostateczną śmierć. Wtedy właśnie stojąc umierają po raz pierwszy. Strzeliste i harde z tego, że pozostawiają wiele potomstwa na oczach dumnych żubrów i innych mieszkańców puszczy. Zanim jednak dokona się na nich ostateczny Holokaust w domowych piecach "krematoryjnych" żyją nadzieją, że chociażby częściowo posłużą człowiekowi w charakterze krzesła, szafy, a choćby i trumny. Po tym umierają ostatecznie zapisując się w annałach ludzkiej pamięci i ludzkich wygód.

piątek, 23 grudnia 2016

ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE.








            Świątecznej życzliwości nade wszystko 

                   i wyrozumiałości mimo wszystko

                         życzy Czytelnikom bloga

              Z IRONIĄ NA OSTRO

                                           -Autor

                          Boże Narodzenie 2016.

środa, 21 grudnia 2016

FAKTY I FAKCIKI.


 
Nowe siły podążają do pomieszczeń parlamentarnych. Zanim kardynał Nycz zdecyduje się (co ponoć obiecał) na pokojowe rozwiązanie konfliktu konstytucyjnego w Polsce, wysyła tymczasowo do Sejmu oddziały kościelnych "pingwinów", by podjęły próbę ułagodzenia "obyczaju". tego obyczaju, który chciał łagodzić poseł Szczerba przy pomocy muzyki, za co został pozbawiony udziału w debacie sejmowej. Fakt, mówię to z ironią, bo rozpierducha w kraju przybiera na sile. Budżet uchwalony nielegalnie i w pośpiechu bez udziału opozycji. Nowa Prezes Trybunału Konstytucyjnego wybrana została wyłącznie składem osobowym sędziów sprzyjających PIS i zaklepana przez notariusza Kaczyńskiego czyli prezydenta Dudę. To pani Przyłębska, która cudem ozdrowiała po odejściu na emeryturę prof. Rzeplińskiego. Mamy zatem wszystkie lejce w łapie, czyli Sejm, Senat, Trybunał oraz posłusznego prezydenta, pomyślał poseł Kaczyński. Opozycja może nam skoczyć na pukiel i kręcić swoje kwaśne lody. Lody którymi się udławią, a nas zostawią w spokoju, skoro nie chcą podjąć naszej wyciągniętej do nich ręki, padają słowa z kaczego dzioba. Vivat nasza osobista III Rzeczypospolita vivat. Ja osobiście jako aktywny obywatel tejże Rzeczypospolitej jestem coraz bardziej przekonany, że dopóki cała opozycja parlamentarna nie skonsoliduje swoich sił i nie wybierze spośród siebie prawdziwego lidera, który by potrafił pokazać polityczną haryzmę, destrukcja parlamentu i Trybunału Konstytucyjnego postępować będzie w postępie artymetrycznym.
                                 Zanim coś podpisze.
Ciężko będzie odwrócić tenże trent, nawet z pomocą różnych Komisji Parlamentu Europejskiego, tym bardziej, że Kaczyński wraz z Kościołem właśnie do tego dążą. Nie trzeba być głuchym i ślepym by dać temu wiarę.Wie kaczy syn, że tym razem chłopi którzy w prawie w 80% byli za Unią z powodu dopłat, tym razem już zgodnie z przykazaniami proboszczów za Unią by nie zagłosowali, ponieważ dopłaty w myśl zapisów traktatu się kończą, bo dla Polaków nie liczy się postęp i dostęp do europejskiej cywilizacji. Liczą się kwoty w euro. W ciekawych czasach żyjemy.

poniedziałek, 19 grudnia 2016

KAPITAN ODCHODZI W GLORII


                                        Hi hi hi prezesuniu
Umiłowani bracia i siostry, internauci kochani. Nie miejcie mi za złe, że tak często pojawiam się na stronie Z IRONIĄ NA OSTRO, przez co upodabniam się do codziennej gazety brukowej. Ale cóż mam począć, skoro tyle się wokół nas dzieje.
Ksiądz Natanek swoim wyznawcom z pustelni w Grzechyni przy każdej okazji przypomina, że mają zwracać uwagę na wszystko co ich otacza, bo nawet nie zauważą, że „coś się dzieje”. To charakterystyczne ostrzeżenie co tydzień z ironią powtarza autor cyklicznych humorystycznych wypowiedzi red. Andrzej Rodan w tygodniku „Faktycznie”. Ma rację, bo rzeczywiście coś się dzieje. Tu w Polsce, w naszej ojczyźnie o zdewastowanej konstytucji, gdzie jeden z szeregowych posłów, prezes partii, której udało się wygrać wybory uzurpował sobie wszechwładzę poprzez absolutne podporządkowanie sobie nie tylko organów państwa, ale również premiera i prezydenta, których sam wytypował, czyt: mianował.

Taka parlamentarna przepychanka między Sejmem a TK trwała do 16 grudnia, kiedy to poseł PO Michał Szczerba wyszedł na trybunę by zaprotestować przeciwko ustawie, która wyrzucała dziennikarzy z izb sejmowych i senackich inaugurując swoje wystąpienie słowami: "Panie marszałku kochany. Muzyka łagodzi obyczaje, a mówiąc to chciał poruszyć problem niedofinansowania warszawskich instytucji kultury muzycznej". I tu nastąpił wybuch granatu. Marszałek bez żadnego powodu posła Szczerbę pozbawił głosu a nawet wyprosił z posiedzenia Sejmu. W odwecie wszystkie partie opozycyjne zablokowały trybunę sejmową, uniemożliwiając dalsze prace parlamentu. Ta blokada trwa i trwać ma do wtorku 20 grudnia, mimo wyłączonego w sali posiedzeń światła i ogrzewania po to, by Sejm w komplecie poselskim wszystkich partii, uchwalił budżet na rok 2017, jako że trudno nazwać za zgodny z Konstytucją budżet uchwalony na zapleczu sejmowym, w sali Kolumnowej, głosami wyłącznie PIS i kilku innych przypadkowych osób. Trzeba tu dopowiedzieć, że w tym czasie pod gmachem Sejmu zebrali się w proteście na ową rozpierduchę mieszkańcy Warszawy w ramach KOD. Około północy posłowie PIS postanowili opuścić gmach by udać się na spoczynek. Okazało się, że nie było to łatwe. Tłum zablokował wyjazd samochodów, szczególnie Kaczyńskiego i Szydło. Dopiero interwencja policji utorowała drogę uśmiechniętemu szyderczo prezesowi, co odnotowały wszystkie redakcje. Gorzej miała posłanka Pawłowicz, na którą ponoć poleciały ze strony protestujących puste butelki z plastiku.
Z duszą na ramieniu prosiła policjantów o osobistą ochronę. Jedna z policjantek odprowadziła ją do radiowozu i odwiozła do domu. Ciekawe, że nikt z kolegów partyjnych nie zabrał jej do samochodu.  Tak oto poznała amatorka sałatek smak demokracji tworzonej przez jej partię. Protest ludności zrzeszonej i niezrzeszonej w KOD trwał od rana dnia następnego pod siedzibą prezydenta i gmachem sejmowym, ale przede wszystkim pod gmachem Trybunału Konstytucyjnego. Zebrani  Polacy podziękowali  za obywatelską, demokratyczną postawę prezesowi Rzeplińskiemu, któremu upłynęła kadencja przewodnictwa w Trybunale. Podziękowali Mu za upór i niezłomność w walce z pisowskim Sejmem i postawą niemego prezydenta. Kapitan tego okrętu w glorii schodził z okrętu. Najbardziej dramatycznym wydarzeniem była próba wieczornego wjazdu na Wawel posła Kaczyńskiego, premierki Szydło i narkomana wicemarszałka Terleckiego. Przez bardzo długi czas policja musiała wynosić kładących się w proteście na ich wizytę przed samochodami Krakusów i wraz z nieproszonymi gośćmi wysłuchiwać hasła: precz z kaczorem, spieprzaj dziadu, będziesz siedział, hańba, tchórz, idź pan do diabła i wiele innych inwektywów, których zapewne nigdy dotychczas kaczor nie słyszał, choćby od swojego, równie milczącego jak prezydent kota.  Poleciały też jaja.
                                  prof. Rzepliński, szef TK
Podobnie było gdy samochody próbowały wyjeżdżać z uliczki pod Wawelem. Jestem pewien, że wtedy Kaczyńskiemu nie było do śmiechu. Sadzę też, że po tym incydencie Jarosław przemyśli, czy przeniesienie zwłok brata i bratowej do Warszawy nie byłoby najlepszym rozwiązaniem. „Coś się dzieje”, że powtórzę za Natankiem i chyba dobrze. Dochodzę do wniosku, że można znaleźć sposób na dokonanie dobrej, prawdziwie „dobrej zmiany” przy zaangażowaniu społeczeństwa, tej części społeczeństwa, które nie dało się uśpić zastrzykiem 500+. Jakże pasuje tu powiedzenie niezapomnianego pana Janka Kobuszewskiego, iż dużo można dokonać w walce z chamstwem władzy, ale tylko „siłom i godnościom osobistom”, przede wszystkim.

niedziela, 18 grudnia 2016

SZKODA MI KRAKOWA


                              Krakow, fragment Starowki
Za coście ukarali to piękne miasto, można by zapytać, bo chyba nie za Dudę, …. chociaż?. Oto na miejsce kardynała Dziwisza, któremu stuknęły lata życia na tyle, iż musiał się stać spóźnionym emerytem, papież Franciszek po konsultacji z naszym episkopatem (tak sądzę) na gospodarza kurii krakowskiej wyznaczył abp Marka Jędraszewskiego, dotychczasowego arcybiskupa Łodzi. Nic gorszego nie mogło spotkać katolickich Krakusów. Nawet tych, co to ni szkiełko ni oko.. Otóż Kardynał z ręki Ratzingera, pomagiera Wojtyły czyli kapciowy Dziwisz się zużył. Seria skandali pedofilskich (abp. Wesołowski i ks. Gil), a także mnożące się sprawy żądania odszkodowań za wykorzystywanie seksualne nieletnich, tudzież rabunek ciała zmarłego papieża z jego cząstek na rzecz dochodowych relikwii przyspieszyły dymisję emerytalną kardynała Stanisława.. Dzisiaj żadnej pociechy duchowej Kraków nie powinien się spodziewać, raczej przygnębienia, bo słownictwo nowego pasterza jest wyjątkowo złośliwe i nie pałające najmniejszym optymizmem. Przede wszystkim pan abp nienawidzi demokracji. Do katedry łódzkiej zaprasza faszystów w koszulkach „Śmierć wrogom ojczyzny”. Jest fascynatem Radia Maryja.
                  Abp. dar dla Krakowa
Zaangażowany w walce z lewactwem, genderyzmem, feminizmem i liberalizmem. Wystarczy przypomnieć choćby słowa skierowane do wiernych w czasie marszu protestujących kobiet, cyt: „Na początku tej mszy świętej szedłem przez katedrę. Patrzyłem na wasze twarze. Wszystkie uśmiechnięte. Zwłaszcza rodziców, którzy przynieśli małe dzieci. Popatrzmy na zdjęcia tych, którzy biorą udział w tym czarnym proteście. Jakie tam są wrogie twarze. I jak bardzo różnią się od waszych, brrr". Podobnymi słowy pełnymi nienawiści nowy ordynariusz wyrażał się o ustaleniach komisji Millera w sprawie przyczyn katastrofy smoleńskiej. Dla niego zamach z inicjatywy Tuska i Putina jest nie do podważenia.
                   narada "łotrów"?
bFanatyk partii Kaczyńskiego, jak zresztą większość „fioletów”. nie dopuszcza żadnej wiedzy naukowej w kwestiach światopoglądowych. Mógłbym przypuszczać słuchając, albo czytając jego wypowiedzi, iż jest absolutnie przekonany o tym, że Ziemia jest płaska a świat wziął swój początek w sadzie jabłoniowym Adama i Ewy. Prasa jest pełna cytatów wypowiedzi Jędraszewskiego, w których posługuje się wyłącznie słowami bliskimi takim bzdurom jak gender, życie poczęte, zabijanie dzieciątek polskich, wyższością mężów nad żonami. Jest wrogiem ustawy o przemocy w rodzinie. Aż dziw, że ten człowiek mieniący się wykształconym, choćby ogólnym jest aż tak średniowieczny w swoich wyobrażeniach. Przez wiele lat Jędraszewski był pomagierem abp Paetza w Poznaniu. Nasiąkł więc jego „wartościami” moralnymi. Zakonnik O. Mądel, występujący w TV, który jako młody chłopiec doznał krzywd seksualnych, czyni zarzuty abp. Jędraszewskiemu właśnie w związku ze sprawą abp. Paetza. O. Mądel radzi, co robić wobec takiej postawy metropolity. - Cierpliwie czekać na następcę. Proszę pamiętać, że jednak Jędraszewski jest ciut lepszy od poprzednika - stwierdza zakonnik, bo poprzednik abp. Jędraszewskiego - a był nim abp Władysław Ziółek – według Mądela "tolerował straszne mafie w tej diecezji, w tym także homo i pedofilie". Łódź odetchnie?, może. Miasto, w którym przez pewien czas zamieszkiwałem, w latach gdy Marek Jędraszewski jeszcze nawet nie ocierał się o poznańskie mury seminaryjne. Osobiście dla Łodzi zachowałem dobre uczucia, ale wtedy żaden biskup choćby arcy nie odważył się na podobne wynurzenia, a mimo to lud katolicki co niedziela zapełniał kościoły i katedry, bo było warto. Osobiście lubiłem odwiedzać kościół pod wezwaniem Ducha Świętego na Placu Wolności. Taka potrzeba pozostała mi po kilkuletniej funkcji ministranta. Kazania były wyważone w treści, opierały się wyłącznie o nauki zawarte w przykazaniach boskich. Wtedy taki kapłan podobny dzisiejszemu Jędraszewskiemu jak i wielu mu podobnych musieli by szukać
                             Katedra na Pl. Wolnosci w Łodzi.
sobie sposobów na przeżycie w Irlandii, a nawet może w krajach środkowej Ameryki. A przecież z tych czasów wywodzi się nasz największy autorytet Karol Wojtyła późniejszy papież. Czyli można głosić kazania przyjemne dla uszu wiernych i zostać nagrodzonym stolcem papieskim, a nie paplać ozorem co ślina przyniesie, bo to nie jest nauczanie według zasad religii katolickiej, tej biblijnej. Nie wiem, czy w atmosferze kultury krakowskiej Jędraszewski nieco zmądrzeje by nie trafić w otchłań ostracyzmu, ale jedno wiem: by dostać od Franciszka upragniony kapelusz kardynalski, musi zmienić front i mocno bić się w piersi, bo Franciszek jaki jest taki jest, ale na pewno nie zniesie fanaberii profaszystowskich Jędraszewskiego.


sobota, 17 grudnia 2016

CZYŻBY POCZĄTEK KOŃCA?


                                Poseł Szczerba (PO)
Powiedziałbym, że to raczej koniec początku, bo wszystko na to wskazuje. Ktoś w anonimowym komentarzu zamieszczonym pod poprzednim postem, nazwał mnie grzesznym kodowcem (KOD). Że kodowcem to zgoda, bo chociaż członkiem tej organizacji nie jestem, to jednak wyznaję ich wartości mieszczące się w słowach: wolność równość, demokracja, które analogicznie, wręcz bliźniaczo odpowiadają rewolucyjnym hasłom Francuzów; liberte, egalite, fraternite. Cieszę się, że już nie komuch, a grzeszny kodowiec. Na coraz powszechniejsze marsze nie chodzę, ale gdyby mi zdrowie pozwalało, poszedłbym, a jakże. Zadaję sobie dalsze pytanie, dlaczego jestem grzesznym kodowcem, kochany panie (pani) komentatorze. Czymże ci zaszkodziłem, czymże, iż musiałbym giąć kolana na klęczniku konfesjonału?. Nie wiem aliści. Wracam więc do tematu. Warszawska noc z 16/17 grudnia przejdzie do polskiej historii jako wydawałoby się początek końca krótkiej reżimowej władzy partii ( o ironio) Prawa i Sprawiedliwości. Wyczerpały się bowiem zabawki obiecane w czasie kampanii wyborczej, podobnie wyczerpały się nerwy opozycji parlamentarnej i pozaparlamentarnej, która obserwuje totalne niszczenie polskiego prawa i zasad demokracji poprzez jarzma zakładane Konstytucji, Trybunałowi, szkolnictwu, dziennikarstwu czyli czwartej władzy, a nawet społeczeństwu, dla którego Kaczyński wyznaczył dni i miejsca na gromadzenie się. Podobno prezes Polski szukał okazji do zainicjowania społecznej „ruchawki”. By siłami Płaszczaka i Antka M. uchwycić społeczeństwo za pysk. Buta i chamstwo „zbawcy” wyrażane słowami skierowanymi do posłanki opozycyjnej „idź pani do diabła”, uchwalanie bardzo ważnej ustawy budżetowej na rok 2017 w okolicznościach podobnych do zabawy w piaskownicy, wyrzucanie z sali sejmowej innego posła bez żadnego
                               Sala Kolumnowa Sejmu
uzasadnionego powodu świadczy właśnie o tym, czyli zamiarem ubezwłasnowolnienia narodu, bo jak na razie to udało mu się to zrobić w stosunku do prostej katolickiej ciemnoty w Polsce powiatowo- gminnej, czyli ich suweren. Warszawa i duże ośrodki miejskie z rozbudowaną strukturą naukową się obronią i tu nawet taki kurdupel powinien zdawać sobie z tego sprawę. Ponoć to doktor czegoś tam. Blokowanie mównicy i fotela marszałka przez poselstwo opozycyjne to jak na razie jedyna forma protestu na poczynania rządu, ale jednoczesne protesty Warszawiaków pod gmachem Sejmu mimo późnych godzin nocnych to już co innego, bo posłowie PIS wtedy odczuwają siłę protestu samych wyborców, tym bardziej wzmacnianego oporem górniczym po zapowiedzi zamykania kopalń. Jak się potoczą dalsze wypadki zobaczymy w najbliższym czasie. Ubezwłasnowolnienie premiera i prezydenta, którym to Kaczyński nakazał siedzieć cicho jak mysz pod miotłą, plany dalszych protestów KOD i całej opozycji są immanentną zapowiedzią całkowitego braku spokoju świąteczno-noworocznego. Warto więc w treści składanych życzeń pisać (mówić): naprawdę, szczerze życzymy względnie spokojnych świąt, zaś w czasie pasterki odśpiewywać pieśń popularną w czasie zaborów. Dziwny ten nasz kraj, w którym tak naprawdę nikt nie wie kto rządzi. Jakiś jeden poseł o wzroście (no nie dokuczajmy mu), z wysokości drabinki sklepowej kieruje organizacją państwa.
                   Foto (Fb).
Premier kraju milczy, prezydent kraju milczy, ba nawet król posadzony niedawno na tronie polskim Jezus milczy. Może jest w delegacji, albo z wizytą u swego Ojca, no jest jeszcze królowa Matka, ale ona też milczy, z przyzwyczajenia od ponad tysiąca lat. Biada nam biada, jak by powiedział wieszcz.

wtorek, 13 grudnia 2016

UWIERAJĄCA. BOLESNA ROCZNICA


Dopóki oddychał generał Jaruzelski. Dopóki mógł przebierać ten starzec nogami w drodze na kolejne rozprawy sądowe, w każdą noc z 12/13 grudnia, aż do Jego śmierci patrioci spod znaków ONR, MW, i innych prawicowych ugrupowań m.in. z dzisiejszymi bohaterami; Mariuszem Kamińskim ps. „smutas”, Elżbietą Jakubiaczką, ps.„prezes ma rację” i Julią Piterą, ps.„ryba kupiona na kartę”, zapalali świeczki pod domem Generała, by utrudnić mu nocny wypoczynek. Generał, jako frontowiec był zwykły niedosypiania, więc zapewne śnił o swej młodości, jako że na Berlin faszystowski maszerował spod Lenino jako młodzieniec 20 letni. Dzisiaj mamy rok 2016, czyli można się doliczyć 35 rocznicy wprowadzenia na terenie kraju stanu wojennego. Wprowadził go właśnie generał Wojciech Jaruzelski, który to poczuł się odpowiedzialny za spokój w swojej ojczyźnie, którego od kilku już lat brakowało. Kraj ogarnęły strajki powszechne, sklepy straszyły pustką, mróz groził śmiercią, bo brakowało węgla. Większość Polaków oczekiwała od władz zdecydowanego działania na rzecz uzdrowienia gospodarki kraju oraz przywrócenia spokoju, bo strajki ogarnęły już nawet przedszkola. Władze zdawały sobie sprawę z nadciągającej katastrofy, tym bardziej że państwa nie sprzyjające obozowi moskiewskiemu utrudniały jakikolwiek ratunek tejże gospodarki. Rosjanie okazali się też biedni i zrujnowani wojną z Afganistanem. Nieurodzaj ich dobijał jeszcze bardziej, także nawet te kilkanaście wagonów zboża wysłane do
Polski były dla nich wyrzeczeniem. Tylko stan wojenny, tylko wzięcie społeczeństwa w okowy dyscypliny i prawa wojennego zmusiły naród do uporządkowania życia. Przy tym by nikt nie przeszkadzał w internowaniu ok. 10000 opozycjonistów w tym wielu osób z poprzedniego rządu z Gierkiem na czele, na ulice wyszło wojsko. W ferworze zamieszek zginęło kilkadziesiąt osób.
Często niewinnych, to prawda. Dzisiaj cierpiętnicy w chwale noszą przeróżne ryngrafy Matki Boskiej i inne symbole przypominające ich „gehennę”. Prawdziwe jednak cierpienie dotyczyło polskich rodzin, bo puste sklepy i ogólny niedostatek, w tym opału mógł spowodować prawdziwą biologiczną śmiertelną katastrofę, zaś osoby internowane mogły żyć w warunkach, jak na tamte czasy, względnie dobrych, jako że paczki żywnościowe jakie masowo słała zagranica, a rozwoziła je po internatach aktorka Maja Komorowska z Danielem Olbrychskim, pozwalały na ów „luksus” odosobnienia. Na własne oczy widziałem i żadna stacja typu Republika albo TRWAM nie wciśnie mi innej wiedzy swoją nachalną propagandą. Dzisiaj te stacje przekonują tych, których już pamięć zawodzi albo są po prostu za młodzi, że stan wojenny Jaruzelski wprowadził bo miał na to swoistą ochotę, bez jakiegokolwiek uzasadnienia, a przecież Rosjanie nie mieli zamiaru włazić z butami na nasze ziemie, chociaż czekali na rozkaz. Nie mieli zamiaru włazić, bo już tu byli. Tu i wokół naszych granic. Na terenie Polski stacjonowało kilka dywizji wojska rosyjskiego i każdy o tym wie. Oczywiście poza politykami PIS, szczególnie tymi w wieku szczeniackim dziś, jak i w podobnym wieku wtedy w 1981 roku. Do takich należał dzisiejszy wódz zarządzający premierem, parlamentem, prezydentem, ale też trybunałami. człowiek, uzurpator Jarosław Kaczyński. Dzieciątek, nawet już wyrośniętych jak właśnie ów uzurpator, Jaruzelski nie internował, nie zdając sobie sprawy jak krzywdzi w ten sposób wielu przyszłych patriotów. Oj nagrabiłeś sobie generale. Za to ci dzisiaj odbiorą stopień wojskowy, a dadzą zdrajcy Kuklińskiemu. Będzie to krwawa zemsta. Zemsta kurdupla że nikt go nie zbudził rankiem 13 grudnia 81. Nikt go nie internował?. Sam się teraz musi internować z kotem do towarzystwa, ale Jaruzelskiemu nie daruje.
Otóż pan General leży sproszkowany i jest mu wszystko jedno. Ważne co myśli o tym ponad połowa rodaków. Ta lepiej poinformowana połowa nawet jednego dnia nie będzie pamiętać zasług Kaczyńskiego, bo pamięć o Generale Wojciechu będzie wieczna.”Macierewicza pomijam - nie jestem psychiatrą, pisze osoba spoza obozu rządzącego, bo jak to się stało że PRL-owskie władze nie zdegradowały pośmiertnie, żadnego generała z okresu II RP?, okresu który aż tak mocno atakował demokrację, no to może zacznijta od Piłsudskiego, dyć on był socjalistą, uśmiercił ponad 400 obywateli poprzez pucz wojskowy w 1926 roku, a i do tego zdradził wiarę katolicką. Macie jeszcze Żymierskiego, Świerczewskiego, Żeligowskiego i Rokossowskiego i całą masę innych których będzieta "degradować" przez następne 20 lat”.., a ja jeszcze dodam od siebie: a dlaczego darować Kościuszce, który podpisał lojalkę z obcym mocarstwem. Albo Andersowi, który nie zgadzał się z dowództwem Powstania Warszawskiego. Pisdzielce, tchórze, ogłaszający się z Kaczyńskim na czele, bohaterami umazanymi cudzą krwią. Zabierają stopnie generalskie, stopnie których nie nadali, bo akurat Jaruzelski odmówił przyjęcia nawet stopnia marszałka. Zemsta na nieboszczykach jest żenującym przykładem braku jakiejkolwiek klasy pomysłodawców tegoż. Rocznica uwierająca i bolesna. Uwierająca nie tylko Kaczyńskiego, ale też wielu innych, właśnie owym zaniechaniem ich internowania, zaś bolesna dla nich, bowiem boleśnie uwiera fakt, iż udało się przywódcy socjalistycznego państwa opanować dramatyczną sytuacje w kraju, by po kilku latach władze bez jednego wystrzału oddać w ręce opozycji, zaś stanowisko prezydenta III RP Lechowi Wałęsie. Ludzi myślących, zapoznanych z wielu źródłami historycznymi, albo doświadczonych osobiście nie zindoktrynuje żadna prasa typu Nasz Dziennik albo Gazeta Polska, tudzież telewizja Trwam lub Republika, a po ostatnich wyborach telewizja narodowa zwana Kurwizją. Powtórzę więc. Generała będą pamiętać całe pokolenia, człowieczka z drabinką nikt. Zdaje sobie sprawę, że wielu czytelników, szczególnie z kręgu PIS ze mną się nie zgadza. Być może swoje niezadowolenie wyrażą w komentarzach. No trudno. Jesteśmy jako społeczeństwo mocno podzieleni, zresztą tak jak zawsze w historii.

niedziela, 11 grudnia 2016

SKANSEN


Jest rok 2004. Polska wraz z kilkoma innymi państwami po latach starań,  przystępuje do Unii Europejskiej. Uroczyście, tym bardziej , że w dniu 1 majowego międzynarodowego Święta Pracy. Obok biało czerwonej, flagę niebieską ze złotymi gwiazdkami wywiesił ten kto zdążył ją nabyć. Pamiętam, ja też to uczyniłem w ośrodku nadbałtyckim, którego byłem włodarzem. Wpatrywałem się w jej łopot i czułem się dumnym. Cieszyliśmy się wszyscy, oczywiście poza tymi, którzy dając wiarę kretyńskim kłamstwom księży i skrajnej prawicy z LPR zagłosowali na NIE. Byli to w większości chłopi, którzy uwierzyli w to, że w trybie pilnym Niemcy, Francuzi i Holendrzy wykupią ich ziemię, a dotychczasowi właściciele staną się parobkami. Wiarę w te bzdury umacniały fakty sprzedaży polskich banków, które dzisiaj wybitni ekonomiści rządowi z dziesięciokrotnym przebiciem próbują odkupować pod hasłem repolonizacji. Sytuacje niepewności uspokoiły dopiero pierwsze unijne dopłaty dla rolników, za które to wielu z nich w pierwszej kolejności pobudowało sobie grobowce na przyszłość pośmiertną, zamiast unowocześniać swoje
gospodarki. Pisałem o tym swego czasu. Wtedy można było się cieszyć nie tylko z owych gwiazdek na niebieskim tle, ale też z tego, że być może Europa nam zapomni zjawiska ocierające się o kwalifikację państwa dziadowskiego, z którego całymi stadami wyjeżdżały kobiety z koszykami swojskiego masła, świniny, oscypków i drobiu, by ukucnąć wzorem Rumunek na ryneczkach i ulicach Berlina po to by z kilkakrotnym przebiciem ceny zarobić na utrzymanie wielodzietnej rodziny. Ta forma dziadostwa dobiegała końca, mimo to nadal Polskę społeczeństwa zachodnie postrzegały jeżeli nie w kategoriach nędzy, to na pewno osobliwego skansenu.
                     Jaka troskliwa matka.
Goście odwiedzający Polskę widzieli Ją jako naród dziwnie rozmodlony. Naród utrwalający swą wiarę nie tylko w domach, w kościołach i pielgrzymkach, ale nawet wzdłuż szos i dróg szybkiego ruchu. Bardzo to dziwiło i do dzisiaj dziwi, że wzdłuż tych tras spotyka się krzyże oraz znicze. Niektórzy nawet posądzali Polaków, że swoich zmarłych chowają gdziekolwiek popadnie. Wielu zachodnich turystów przybywało do Polski z dziećmi by na własne oczy zobaczyły, być może już ostatni prawdziwy skansen, czego nie mogli znaleźć we własnym kraju. Zastanawiam się czy wiele od tamtego czasu się zmieniło?. Oczywiście tak, bo trudno by sobie było wytłumaczyć gdzie się podziały setki miliardów €.
Sprzyjała temu organizacja mistrzostw Europy w piłce nożnej. Mimo jednak tego, nasz kraj na świecie postrzegany jest nadal w kategoriach skansenu, jako ta, nie tylko stosunkowo biedna ale i zacofana kraina. Najbardziej zacofana w kwestiach ideologiczno- wyznaniowych, obyczajowych, ale też kraj którym rządzi jak przed wiekami Kościół w dosłownym znaczeniu. To nie eufemizm, to prawda oczywista. Ten Kościół który ma pierwszeństwo w organizacji wszelkich zgromadzeń pod osłoną policji, w nabywaniu ziemi, a także jest przez prawo liberalnie traktowany za wszelkiego rodzaju wykroczenia a nawet zbrodnie pedofilii. Systematyczne klęczenie przed ołtarzem całego składu rządu polskiego, oraz prezydenta umacnia świat w przekonaniu, że długo nie wyzwolimy się z tego eufemizmu. On już został zbyt spetryfikowany od pokoleń po wsze czasy, a Polak jako tzw polish joker, znajdzie swoje miejsce w kabaretach całego świata, może poza Afryką, bo my katolicy, wyznawcy bóstwa żydowskiego, jednocześnie nienawidzimy Żydów, ale nie tylko. Nienawidzimy każdego posługującego się językiem mało zrozumiałym dla nas dopóty,
dopóki nie zauważymy momentu gdy tenże obcy nie składa razem z nami rąk w modlitwie do „naszego” Boga a i tu podejrzliwie patrzymy na niego spode łba. Dochodzą do mnie gorzkie sygnały od znajomych mi osób, które w swoim czasie osiadły poza granicami kraju. Osoby te bardzo skrupulatnie śledzą rozwój wypadków w ojczyźnie swojej młodości, co zrozumiałe. Jakże oni mi współczują z powodu wstydu jaki ogarnia nas wspólnie. Mało jest naszych rodaków zamieszkałych za granicą którzy ostentacyjnie przyznają się do swej narodowości. W każdym razie coraz mniej.
Konkludując stwierdzam, że w skansenie idzie żyć, byle nikt obcy nam tej sielanki nie zakłócał, choćby pomysłami płynącymi z Brukseli, Wenecji, albo ONZ.. Tak nas przekonują rządzący.

piątek, 9 grudnia 2016

CO JEST ZA ZAKRĘTEM.


                                 
Właśnie, co jest. Od pewnego czasu wielu z nas Polaków postrzega Polskę jako pędzący samochód z nieco uszkodzonymi hamulcami. Z zaniedbanym terminem przeglądu technicznego, ba z nieopłaconym ubezpieczeniem tudzież. Jeszcze gorsze samopoczucie odczuwamy, gdy pomyślimy, iż samochód ten prowadzi "kierowca" bez ważnego prawa jazdy (tu dosłownie), dlatego drżymy na myśl, co jest za zakrętem, bo hamulce nie działają poprawnie, droga biegnie w dół, a pasażerowie usiłują z sercem na ramieniu zachować spokój, tym bardziej że kierowca już raz stracił prawo jazdy w roku 2008 za podobne umiejętności
dysponowania pojazdem. Głupi suweren jeszcze raz mu zaufał, być może z litości po stracie brata w katastrofie smoleńskiej, a być może uległ chciwości po składanych obiecankach. Pewnie zaufał dlatego, że po nowych autostradach, zbudowanych przez poprzedników nawet imbecyl z zakresu ruchu drogowego jakoś tam pojedzie trzymając się uparcie prawej strony, zapomniał natomiast, że pojazd musi spełniać warunki bezpieczeństwa. Nasz "pojazd" poruszający się po autostradach Unii Europejskiej nie czuje się na nich dobrze. By unikać wszelkiego rodzaju opłat i przestrzegania  nakazanych norm przyjmowanych w Brukseli oraz uchwał zobowiązujących państwa członkowskie do ich respektowania, nasz "pojazd" często zjeżdża z dobrej autostrady i porusza się po starej biegnącej równolegle wyboistej szosie, na której czuje się najlepiej, bo zgodnie z zasadami jakie nakazują biskupi i konkordat. Zapisów Konkordatu kierowca przestrzega jako wytyczne biura politycznego partii rządzącej mimo, że 38 milionów pasażerów tego pojazdu podskakuje na wybojach i wykrotach odbijając sobie pośladki i nie tylko. Aktualnie pędzimy w dół omijając Konstytucję i decyzje Trybunału Konstytucyjnego.
                   Jeden z kierowców.
Z ironią traktujemy uwagi płynące z Brukseli i Wenecji. Pan kierowca zapowiada ustawę zakazującą organizacji zgromadzeń i protestów za wyjątkiem tych rządowych na rzecz utrwalania i popierania władzy, oraz dzikiego patriotyzmu opartego na faszystowskich przesłankach. Oczywiście żadne zakazy nie dotyczą Kościoła, w tym prawa do swobodnego nabywanie ziemi. Dyscyplinujemy kobiety pozbawiając je praw do własnego ciała. Zabieramy emerytury wszystkim mundurowym, którzy je nabyli służąc państwu o nazwie Polska Rzeczypospolita Ludowa, po to by finansowo wywiązać się z obiecanek wyborczych. Gdzie naszym rządom np. do hiszpańskiego, który przyznał jednakie emerytury żyjącym jeszcze weteranom walk z faszyzmem, w tym polskim Dąbrowszczakom, obojętnie po której stronie przelewali krew. Wywracamy pomniki utrwalające historię państwa, a w ich miejsce stawiamy obeliski o wątpliwej wartości, w tym zbrodniarzom kryjącym się w oddziałach tzw. żołnierzy wyklętych. Na wszystkich stanowiskach państwowych i administracji terenowej sadowimy miernych ale wiernych. Nie ważne wykształcenie i doświadczenie. Ważna jest ideologia i wierność panu „kierowcy”.
Są więc tacy w obsłudze kaczego pojazdu jak np. znawcy koni i stadnin. Inni z kolei z doktoratami rydzykopodobnymi decydują o finansach państwa, o puszczach, o wykształceniu młodego pokolenia na literaturze parapatriotycznej, encyklikach papieskich (JPII), oraz uwielbieniu nieżyjącego brata kierowcy. Niszczymy autorytety uznane przez cały świat, wykluczając z najnowszej historii Lecha Wałęsę, który to jako prezydent Polski był słabym urzędnikiem, ale jego zasługi mierzy się innymi czynami. Niszczymy dobre stosunki nie tylko z państwami nam bratnimi w ramach UE, ale też z sąsiadami, poza oczywiście Ukrainą, która jest z kolei nam mało życzliwa, ba pozbywa się swojego bezrobocia wysyłając do Polski blisko milion obywateli, często wielbicieli Bandery potomków katów Wołynia. Z kolei my jako Polska upchnęliśmy mimo jawnych nienawiści do obcych ponad trzy miliony rodaków, wraz z rodzinami. Po Polsce swobodnie maszeruje śmierć dzieci i kobiet pobitych w ramach przemocy w rodzinie. Nikt nie reaguje, nawet Kościół. Czy więc taki pojazd, poruszający się w okolicznościach, o których mowa, z kierowcą już raz wyrzuconym z samochodu i pozbawionym uprawnień do kierowania, pojazdem niezbyt sprawnym, bez dobrych hamulców może prowadzić do większej katastrofy, nieporównywalnie większej od tej smoleńskiej?. Tak, bo w samochodzie jadą pasażerowie ze sobą bardzo skłóceni, należący do dwu sortów.
                     Podzielony kraj.
Obraz i zachowanie tego towarzystwa może doprowadzić do niebywałej katastrofy, bo tylko przykładowo wyobraźcie sobie państwo, poselskie, a tym bardziej towarzyskie relacje między Krystyną Pawłowicz i Kamilą Gasiuk Pihowicz. Oczywiście nie tylko może, jest to pewne, tym bardziej, że nie wiemy "co jest za zakrętem".,

poniedziałek, 5 grudnia 2016

SŁYCHAĆ KROKI. ŚWIĘTA IDĄ.


Wystarczy się rozejrzeć. Po rynkach i ryneczkach. Po galeriach i pomniejszych marketach. W komunikacji czyli na dworcach kolejowych oraz w halach odlotów. Wprawdzie jeszcze nikt nie odlatuje, jeszcze nikt nie przylatuje do ojczyzny na święta, ale warto sprawdzić rozkłady, zarezerwować bilety itp. poczynić trza przygotowania. Ulegając nachalnym reklamom telewizyjnym wypłukujemy się z oszczędności tylko po to by spełnić obiecanki pociechom, a niekiedy zawstydzić członków dalszej rodziny, jakich się spodziewamy w dniach świątecznych już w wigilię, ale i znajomych, a co?!. Jest dobrze, dostaliśmy 500+, to przy naszej urodziwej 6 osobowej garstce narybku, daje nam to 2500 złotych do przodu. Można?, można, tylko trzeba wiedzieć na kogo głosować.

Trzeba mieć czuja, jak to mówią, trza wyczuwać koniunkturę. Starczy więc na zimowe trzewiki dla czworga najmłodszych, na komórkę dla córuni, a może jeszcze zostanie na mp3 dla chłopaka, bo przecie, dajcie żyć, ale książek nie będę mu kupował, nie będę mu robił wstydu, jako że nikt z jego towarzystwa i tak nie czyta. Zaskórniaki już wysłaliśmy na adres ojca doktora dyrektora, bo my katolicy lubimy się dzielić między swoimi, co zresztą symbolizuje święty opłatek. Matka w szwalni dostanie świąteczny pieniężny deputat, więc święta będzie za co je wyprawić, bo choinkę już mamy. Wprawdzie mało iglasta, bo to nowoczesne drzewko, które urosło w ogródku sąsiada, ale pachnące niczym najlepsze warzywo, jodła kaukaska wysiada, aż kręci się w głowie. Jeżeli ktokolwiek jest zainteresowany, chętnie odprzedam (foto), bo to nie tylko drzewko bożonarodzeniowe, ale i przyciągające gości, niekoniecznie świętych. Aczkolwiek tacy też się zdarzają.
W ubiegłym roku, powiada rozmówca, przy wigilijnym stole gościlim proboszcza z wikarym. Wikary na podpórkę w czasie wymarszu na pasterkę. Przychodzą z prezentami w kieszeniach. Już nie możemy się doczekać narodzin Pana. Po takich świętach wielu Polakom można będzie zaśpiewać „w żłobie legnie, któż pobiegnie odratować schlanego”.

sobota, 3 grudnia 2016

JAK CIĘŻKO PRZEŁKNĄĆ ŁGARSTWA


Kłamstwa, łgarstwa, oraz wszelkiego rodzaju oszustwa w tle społeczno- politycznym mają swoją cenę chociaż są mało wymierne w wartościowaniu. Najczęściej ich cenę mierzymy w pieniądzach, stanowiskach, wszelkich dobrach. Powiada się często, że jakaś tam wiadomość jest szczytem kłamstwa. Różnej wysokości są owe szczyty. Jedne jak wzgórek łonowy inne zaś jak Giewont. Jedne bez wartości merytorycznej inne z kolei robiący ze słuchacza idiotę, jak choćby przykładowo:.„niemy powiedział głuchemu, że niewidomy widział, jak szczerbaty odgryzł włosy łysemu”. Przykładem najbardziej rozprzestrzenianych kłamstw w opakowaniu prawdy są dogmaty religijne. Dla osób choć minimalnie myślących są to infantylne bajki, delikatniej bym określił słowem mity, choćby te które narodziły się w biblijnym raju Adama i Ewy, z mizoginizmem w tle, bo na pierwszym miejscu jest Adam a potem jego kobieta, zresztą powstała z jego żebra, podobnie te o narodzinach z Dziewicy i cudach Matki Boskiej, „przesiadującej” kilka tysięcy lat później od czasu do czasu na polskich drzewach, niemytych oknach i parapetach, że o wskrzeszaniu umarłych (Bashobora, czarny „cudotworca” z Czarnego Lądu), już nie wspomnę. XXI wiek, loty w kosmos, a my rozmawiamy o wniebowstąpieniu matki Jezusa..
                            Kłamca z pieluchą w tle.
Do tego ponoć żywcem i w ubraniu. Ciekawe w jakim zestawie. Domyślić się trza, że jeżeli to było latem, to w lekkiej sukience i przewiewnej bluzeczce, zimą zaś w czymś ciepłym, być może że w futrze, rajstopach i kozaczkach. Każdy zestaw jest dobry i w każdy wierni, w szczególności Polacy chętnie uwierzą. Zresztą kroniki nie piszą z jakiej strefy klimatycznej wystartowała. Ponieważ jednak znawcy i twórcy legend twierdzą, że nastąpiło to dnia 15 sierpnia, to wyjaśnia problem ubioru Dziewicy. Było ciepło, a może nawet bardzo upalnie. Kłamstwem i blagą posługują się najczęściej ci, którzy w perspektywie wieszczą korzyści materialne albo polityczne. Przykładem wyjątkowym są kłamstwa patologiczne Macierewicza. Kłamstwa są wciskane podczas kazań kościelnych, oraz kampanii wyborczych i to szczególnie, czego przykładem były wręcz boskie obietnice kandydatów na prezydenta i premiera. Duda bezczelnie krzyczał: Nie wierzcie, że nie da się obniżyć podatków i zwiększyć sum zwolnionych od opodatkowania, to są brednie”. Właśnie najpospolitsze brednie głosił przyszły niewolnik, a może bardziej marionetka Kaczyńskiego. Podobnie Szydło już jako premier jawnie i bezczelnie kłamała patrząc w setki oczu parlamentarzystów europejskich, gdy usiłowała odpowiadać na pytania europosłów, ale najczęściej nie dając żadnych wyjaśnień w sprawie degrengolady prawa w Polsce, oraz prób ubezwłasnowolnienia Trybunału Konstytucyjnego. Kłamstwa te zaowocowały zwycięstwem wyborczym, tym bardziej, że katastrofa smoleńska, a szczególnie idiotyzmy, wręcz bzdury wymyślone przez smoleńskiego tchórza Antoniego dla potrzeb pognębienia przeciwnika politycznego w które tak ochoczo uwierzył wyborca katolicki, dały wręcz niespodziewane rezultaty. Dużo też PiS- owi pomogły religijne błazenady zwane miesięcznicami. A tak mówiąc nawiasem pisiole kłamiąc w mediach sami uwierzyli w głoszone przez siebie „prawdy” do tego stopnia, że nawet wariograf nie stwierdziby, że łżą z premedytacją. Bodaj największym kłamstwem, a przy tym straszliwie kosztownym jest „udowodnianie” zamachu smoleńskiego, w który uwierzyło 25% Polaków, tym bardziej, że
w to kłamstwo uwierzył też kler. Kaczyński uchwycił wszystkie lejce władztwa, a rezultaty tego widać nie tylko nad Wisłą, ale i całej Europie. W ostatnim czasie kłopotliwym dla Kaczyńskiego staje się problem wyboru nowego prezesa TK, jako że dla profesora Rzeplińskiego kadencja kończy się w dniu 19 grudnia, a TK dla Kaczora jest ostatnią przeszkoda do samodzierżawia. By nie można było zebrać Zgromadzenia Sędziów TK, którego zadaniem zgodnie z Konstytucją jest wytypowanie nazwisk kandydatów, na polecenie (bez wątpliwości) kierownictwa PiS, trzech sędziów trybunału nagle zachorowało biorąc L-4. Ciekawostką pozostaje fakt, że zarazki dotknęły wyłącznie kaczych organizmów, by nie dopuścić do quorum umożliwiającym wytypowanie owych trzech sędziów, z których to prezydent wskazałby jednego na stanowisko prezesa TK. Zresztą Duda już nie kryje, że jeżeli nie stawią się przed nim sędziowie z partii rządzącej, wtedy on odrzuci wszystkich. Tu jest przynajmniej uczciwy. Jak to nazwać?
                            Rozchorowali się na rozkaz.

Dość zapamiętać, że to „nastojaszczaja” marionetka, bo gówniarstwo to zbyt łaskawe słowo. W żadnym razie nie żyjemy już w prawdziwej demokracji. Na co dzień stykamy się tylko z kłamstwem, błazenadą, łgarstwem, prostactwem, pieniactwem i..... Macierewiczem..Myślę, że tego typu negatywnych zjawisk nagromadziło sie tyle, iż za lat kilka polskie uniwersytety otworzą wydziały zgłębiania narodowych idiotyzmów, z możliwością uzyskania magisterium, a może i habilitacji, 

wtorek, 29 listopada 2016

DOBRA. POWIEM CO MYŚLĘ


Zanim mnie ukrzyżujecie to powiem co myślę. A jest tak jak donoszą poważne media które tytułuję, DOBRYMI (PRASA), której do ręki nie weźmie żaden PISdzielczyk, często z powodu braku zrozumienia treści, ale bardziej dla uszanowania świętych postanowień prezesa Polski. Otóż mój, jako niebywale spokojnego człowieka ład wewnętrzny, mocno naruszają wieści typu:
-1). Zalewska, Macierewicz, Waszczykowski, czy Błaszczak są jak bohaterowie gry komputerowej, czyli nieśmiertelni. Nie łudźcie się, że odejdą w niesławie po kolejnych wyborach. Dziennikarze im na to nie pozwolą. Będą zapraszać do studia jako ekspertów- nawet po politycznej śmierci. Tak jak Leszka Millera, który w prawdzie od dawna nie ma wpływu nawet na własną partię, ale dobrze wypada przed kamerami. Albo Kazimierza Marcinkiewicza, który pozostaje dla dziennikarzy jednym z najbardziej wiarygodnych ekspertów, od polityki do mydła a nawet kadzidła. Mniemam, że ten zwyczaj nie dotyczy wszystkich „mędrców” obligatoryjnie. Nie wyobrażam sobie w przyszłości pani paraprofesor Pawłowicz, albo senatora bacę o drobiowym nazwisku. Chyba, że z okazji halloween, bo wiadomo, że kury pieją gdy nie mają koguta.

                Wdowa nr 1.
-2). Dwie z najbardziej aktywnych i zachłannych wdów smoleńskich to Beata Gosiewska i Ewa Błasik. Bez najmniejszego wstydu i zażenowania zażądały odszkodowania w wysokości 6 i 3 mln. złotych. Obie wdówki zachęcały do przeprowadzenia ekshumacji, po czym w ich pozwach, jako jeden z powodów roszczeń znalazł się STRES, jaki nieutulone z żalu mimo upływu 6 lat od katastrofy niewiasty przeżywają w trakcie ekshumacji.
                Wdowa nr 2.
Przypomina to sen pijanego wariata. One nie zwracają uwagi na takie duperele. Dla kasy liczonej w milionach gotowe są ośmieszać się na okrągło i zresztą to robią. Dodam, że zapewne tę kasę dostaną. W całości lub na raty, bo to bardzo bogobojne damy. Widziałem, że pani Ewa podczas nabożeństwa była tak rozedrgana, że sam pan prezydent trzymał ją za rączkę. Fortuna kołem, a raczej wieńcem żałobnym się toczy.
-3). Zapewne cała Europa już usłyszała, że w Polsce (tej Polsce) żyje ludzkie stworzenie w ciele kobiety z mandatem poselskim PIS o bardzo mało „apetycznym” nazwisku pampers, (pardon) Pielucha, z przekonania służebnica chrystusowa, oddana dwom panom. Jako wdowa wielbi właśnie nowego króla Polski Jezusa i starego prezesa Jarosława, który z kolei powiada o swej podwładnej, że jest ona młodą kobietą, za to starą towarzyszką.
                   Pielucha , też wdowa.
Przypomina mi to już historyczne relacje Millera z Jakubowską, Jakubowska to posiadaczka dobrego serca ulokowanego w kształtnej piersi, zaś ta cała Beata Mateusiak-Pielucha to była starościna powiatu pajęczańskiego, który to zadłużyła na kwotę 5 milionów złotych. Ścigana przez CBA. W tej sytuacji uciekła do Sejmu, a wierny Jezusowi i jej, lud to umożliwił, w podzięce, że wystarała się o przyjazd do Pajęczna samego Jarosława, zbawcę Polski. Przyszły tłumy. Z chwilą otrzymania mandatu poselskiego poobsadzała wszystkie stanowiska w powiecie swoimi ludźmi z PIS, zgodnie z główną ideologią rządzącej partii. To taka mała działalność posłanki o zasługach etymologicznie zbliżonych do drugiego członu nazwiska przed porannym przewinięciem następcy tronu. Dziś ta Pielucha słynie najbardziej z głoszonej teorii, bowiem jako zwolenniczka broni w każdym domu, ONRu i JPII, proponuje Sejmowi uchwalenie ustawy, która powiada: że wyznawcy innych religii niżeli katolicyzm, ateiści i pozostali odszczepieńcy powinni podpisać lojalkę wobec Kościoła, iż są gotowi wyznawać jego wartości. Uchylający się od tego nakazu, won z kraju. Powinni być w trybie pilnym deportowani. Jak się zorientowałem na Facebooku, większość moich rodaków chce do Kanady lub Skandynawii. A Pielucha?. Pielucha, wiadomo do czego służy.
                                           Prof.Gliński. Władca czy dysydent
-4) Się narobiło, że ja cię! Gliński, profesor i minister od kultury obsobaczył telewizję publiczną, zwaną telewizją narodową w skrócie Kurwizją. A stało się to po tym, gdy TVP nie spodobały się szczere  Glińskie przeprosiny dwojga działaczy organizacji pozarządowych, a konkretnie pociech Rzeplińskiego, sędziego TK i Komorowskiego, byłego prezydenta Polski. To nie mogło się podobać naczalstwu PIS, a tym bardziej telewizji ustawianej przez Kaczyńskiego. Gliński, jak przystało na profesora od kultury poczuł się urażony insynuacjami ze strony posłusznych Kurskiemu dziennikarzy i zbeształ Publiczną publicznie. Oj będzie się działo. 



SZCZERZE?. NO TO SZCZERZE.

O sobiście sądziłem, że komitet centralny PiS z "I sekretarzem" Jarosławem Kaczyńskim wystawi kolejny raz, czyli do usranej śm...