czwartek, 30 maja 2019

TYLKO POD TYM ZNAKIEM, KURDE.




Blogiem bawię się już blisko trzynaście lat. Słowo bawię się jest uzasadnione, bo zrezygnowałem z wersji reklamowej, inaczej mówiąc zarobkowej.  Nie dlatego iż cierpię na nadmiar pieniędzy. Raczej wręcz przeciwnie. Nie wpływa do mojej rodzinnej kasy żadna kwota na dziecko, krowę  czy świnię. Musi mnie i Małżonce wystarczyć skromna emeryturka. Nie urodziłem się reklamowym zapaleńcem.  Zatem powtarzam: bawię się i tylko tak mógłbym scharakteryzować  ten rodzaj mojej niecodziennej rozrywki emerytalnej, za co też muszę płacić, ale niech tam. Zapewne podobne zdanie o moim blogowaniu mają moi nieliczni obserwatorzy, których w tym miejscu serdecznie pozdrawiam. No cóż, widocznie skromne zainteresowanie treściami mojego bloga, czyli uprawą gleby politycznej oraz relacją stosunków państwo-Kościół spowodowane jest tym, o czym już wielokrotnie pisałem. Skoro 70% społeczeństwa w ciągu roku nic nie przeczytało, poza litanią loretańską, albo okólnikiem od sołtysa, a blisko połowa naszych obywateli nie rozumie dziennika telewizyjnego, to stan taki jest wytłumaczalny. Nie mogłem natomiast zrozumieć nikłej odwagi czytelników w kwestii komentowania tekstów. Popatrzyłem więc na inne blogi nie cierpiące na podobną suszę i oto co widzę. Większość blogów krajowych zagospodarowana jest tzw. niszowymi tekstami, zresztą bardzo krótkim, wręcz kilkuzdaniowymi o tematyce związanej z modą, wypiekami i ogólnie rzecz ujmując gastronomią, ogródkami przydomowymi i tworzeniem arboretum, a nawet twórczością ocierającą się o pornografię. Blogi takowe prowadzą ludzie młodzi, których sprawy społeczne, a tym bardziej choćby najgorsze rzeczy dziejące się w Kościele nic a nic nie nęcą. 
Wystarczy wspomnieć, że po wyświetleniu filmu Sekielskich o pedofilii w Kościele, ponoć 50 % w owe wynaturzenia kleru nie uwierzyła, a temat filmu zakwalifikowała jako walkę z Bogiem i Kościołem, zgodnie zresztą z głoszoną doktryną przez wielu biskupów na czele z Jędraszewskim, ojcem Rydzykiem i ich radiem Maryja. Nawet gdy przyjedzie do Polski wysłannik papieża Franciszka, po to by zbadać istotę polskiego grzechu popełnianego na dzieciach, do ludu rozmodlonego, a jednocześnie prymitywnego w zagospodarowaniu mózgów nic nie dotrze, tym bardziej, że poza nieżyjącym od dawna papieżem Karolem Wojtyłą, czyli JPII, przeciętny Polak innych książąt Watykanu nie uznaje. Zatem dlatego tematy zawarte na moim blogu są tak słabo nośne. Dla wielu niewiarygodne, a że jest akurat  inaczej, czyli że społeczeństwo oceniam akurat trafnie pokazały ostatnie wybory do parlamentu europejskiego. Lud w masie ponad 40% przybył do urn i wybrał najgorsze zło jakie tylko jest możliwe. Wysłał do Brukseli najgorszych nieudaczników, bez języka, bez żadnych dokonań w polityce  krajowej, bez wykształcenia, bo przecie dyplomy wydane im na uczelniach katolickich za pieniądze, nic w świecie nie znaczą. Dzisiaj blogi piszą wszyscy i wszędzie, często językiem spod budki z piwem, językiem niezrozumiałym dla tych co mówią poprawnie w myśl Słownika Języka Polskiego albo mecenatu profesorów Bralczyka i Miodka. Piszą je wszędzie i na wielu instrumentach: w parku, w kościele, na lekcjach w szkole, na dyskotekach a nawet w czasie prowadzenia samochodów. To choroba. Wklepują na wielu instrumentach czyli na komputerach, laptopach, tabletach, smarfonach,  i Phonach, a ponieważ dzisiaj nie uświadczysz młodego człowieka poruszającego się bez telefonu, przeto  przestrzeń eteru jest bardziej zabałaganiona niżeli droga mleczna w kosmosie. Czy mam ulec rezygnacji i porzucić klikanie w klawisze, zaś ze smakiem połykać jeszcze więcej literatury?. Nie wiem. Wydaje mi się iż, muszę się pogodzić ze stanem faktycznym,  czyli po prostu żyć i dać żyć innym. W Polsce w najbliższym czasie nic się nie zmieni. Pozostaniemy w nie małej części prymitywnymi mieszkańcami kraju zacofanego i  w dużej części skołtunionego klerykalnie. Nadal będziemy się plasować na ostatnich miejscach we wszelkiego rodzaju notowaniach w tematyce gospodarczej, postępie cywilizacyjnym i oświacie. Broń nas borze szumiący i jeżu kolczasty, boć opieka nam Polakom się należy z urzędu.
Foto:Fb., autor: tonizar67@wp.pl

wtorek, 28 maja 2019

NARCYZ ?



Jako mocno już opierzony wiekiem i szronem emeryt lubię nawracać do swojej młodości. Dawnego zdrowia, sprawności fizycznej, a i umysłowej, zaangażowania towarzyskiego, a nawet przystojności zapisanej na fotografiach z wojska, pracy i wypoczynku. Lubię i co z tego?. Powracam więc do owych zdjęć myślami kojarząc je właśnie  z minionymi latami. Och jakiż to byłem przystojny, upewniam się narcystycznie, Bożesz Ty mój. Dzisiaj, po kilkakrotnym leżakowaniu na stołach operacyjnych, czuję się zniedołężniały i mocno sfatygowany trudami życia. Wróć, pomyłeczka, bowiem trudów, które by bezpośrednio wpłynęły na mój fizyczny stan i wizerunek, nie powinienem się doszukiwać. Inne były ku temu racje. Gdy opuściłem kilkutygodniowy pobyt w szpitalu po operacji  tętniaka aorty brzusznej, odbierająca mnie z rąk pielęgniarek małżonka, bez owijania w bawełnę stwierdziła, że równie dobrze znajomi mogą pomyśleć iż zostałem uwolniony z długotrwałej kolonii karnej lub obozu ciężkiej pracy, gdzie za dzienne pożywienie musiała wystarczać kromka suchego chleba i kubek wody. Ja narcyz bałem się spojrzeć w lustro, spojrzeć jednak musiałem. O jeżu kolczasty, to coś z wyglądu strasznego ważyło (nie powiem ile, ze wstydu). Dzisiaj tęsknię do tamtej postaci, bowiem skutkiem pooperacyjnych zrostów żylnych mam bardzo leniwy  przepływ krwi do nóg, co za tym idzie  szybko jak na swój wiek (osiem krzyżyków)  się męczę podczas per pedes, tym bardziej, że w międzyczasie położyli mnie kolejny raz na stół chirurgiczny w celu usunięcia guza rakowego z jelita grubego. Ten długotrwały pobyt w Centrum Onkologii na Ursynowie miast spowodować kolejny raz wyniszczenie cielesne, (w końcu w żadnym szpitalu w Polsce nie karmią rakami), niejako ubrał mnie w następne żywe kilogramy. O borze wiatrem szumiący, wykrzyczałem do żonki, która co tydzień dowoziła mi każdy zamówiony smakołyk. Po powrocie nie tylko wygląd generował wściekłość. Spodnie  i marynarki też. Nowe wydatki, krawcowa się cieszy, ja niestety nie, bowiem odchudzanie na potęgę wymaga wielu wyrzeczeń, a u takiego łasucha jak ja, te wyrzeczenia dobijają człowieka w każdym calu, tym bardziej gdy ten człowiek wyhodował w sobie cukrzycę, jeżu coraz bardziej kolczasty - zawołałem gniewnie przez otwarte jesienne okno. Zdesperowany wczytuję się w oferowane przez Facebook i wujka Google w przeróżne diety cud, które to zwykle nastawione są na wyciąganie pieniędzy od naiwnych. Może dieta Kwaśniewskiego, pomyślałem, w końcu to prezydent a i kapusty na rynku jest w bród. Może jakaś  inna, byle nie dieta poselska bo musiałbym zmienić wagę dostosowaną nie tylko do potrzeb domowych ale i do punktu skupu żywca. Zerkam na tuszę sympatycznego red. Tomka Sekielskiego i się wzdragam bardzo. Tłumaczę sobie, iż pan Tomasz musiał się dostosować do wyglądu wielu naszych biskupów, chociażby ze względu na potrzebę wejścia do tego środowiska zła i rozpusty, by poprzez tusz cielesny wykonać choćby podstępnie założony sobie plan. Ja akurat nie muszę, mimo że, do fioletowego towarzystwa miałbym wiele pytań. Dobra, wchodzę na wagę z jednoczesnym podziwem dla siebie, odbitym w lustrze. 


No i co stary narcyzie, głupio ci, nie?. Borze szumiący coraz głośniej, co ja gadam!. Mógłbym na tym zakończyć, ale ponieważ PKW ogłosiło wyniki wyborów do PE, w których to kacza partia wygrała, ucieszyłem się, chociaż przez łzy, bowiem nasz ciemny, łakomy na okruchy z pańskiego stołu naród, wymodlony do Panienki Jasnogórskiej, odporny na postępowe idee rodzące się w Brukseli i Strasburgu, poprzez kolejny dowód podziału kraju na dwie połowy spowoduje, że do Białegostoku, czyli Polski B. zwanej Kaczystanem po buraki i na grzyby jeździć będziemy z paszportem  Polski A.


niedziela, 26 maja 2019

MINUTA PO CISZY




Zacznę od przeprosin. Przepraszam moich Czytelników, że stosunkowo długo byli zmuszeni oczekiwać na kolejny post. Otóż stało się to z powodu suszy tematycznej lokującej się w oczywistym blogu w którym od lat się poruszam, czyli w polityce krajowej, oraz stosunkach państwo-Kościół katolicki. Oba owe tematy niejako pozostały uśpione z powodu wyborów do Parlamentu Europejskiego, a także skandalu wywołanego filmem braci Sekielskich zatytułowanym „Tylko nie mów nikomu”. Czekałem na rozwój sytuacji, bowiem w pewnym sensie oba te zagadnienia się przenikały, przynajmniej w sensie jako skandale. O nich mógłbym pisać całe elaboraty. Większość znana jest z prasy liberalnej, a jeszcze bardziej z wolnej od jakichkolwiek nacisków partyjnych. Każdy, ktokolwiek zachował szczątki własnego rozumu wie, że partia Kaczyńskiego tonie w bajzlu właśnie skandali: gospodarcze przekręty prezesa i premiera, mariaż PiS z klerem, wierutne kłamstwa przekazywane naiwnym słuchaczom nie tylko prozą ale i wierszem, dokarmianie żywym pieniądzem liczonym w milionach swoich wiernych lecz miernych z jednoczesnym zatykaniem ust protestującym okruchami z pańskiego stołu. Zasłużone miernoty zostały wytypowane na listach do PE. Kto na nich zagłosuje?, otóż całe pisowskie pogłowie, których mózgi obroniły się przed wiedzą i prawdą dzięki osłonie płynącej z telewizji pisowskiej, oraz tzw. prasie (najczęściej kolorowej) na czele której stoją m.in. bracia Karnowscy, Sakiewicz i radio Maryja. Utuczony kasą państwa Rydzyk nawołuje ustami zapraszanych ministrów do głosowania na PiS. Nie w smak im jest powstanie partii Roberta Biedronia „Wiosna”, 

która za swój drogowskaz przyjęła rewolucję na linii państwo Kościół, a po ukazaniu się w obiegu filmu Sekielskich, wręcz walkę z pedofilią. Tego się kacza partia nie spodziewała. Podobnie na nich działa partia o nazwie Konfederacja, która zapewne zabierze Kaczyńskiemu część głosów. Jest to partia narodowców i neofaszystów, pogardzana przez normalnych Polaków, a jednocześnie nie hołubiona przez prawicę, bo zabiera im głosy. Po wyborach jednak spodziewana w naturalnej koalicji z PiS. Kaczyński tymczasem kombinuje w jaki sposób uładzić skandale o podłożu finansowym, wręcz złodziejskim, w które to paskudnie wlazł z butami on sam, jako inwestor dwu wież o nazwie Srebrna. Od miesięcy trwa proces wytoczony mu przez krewnego z Austrii, o zapłatę za wykonaną pracę na rzecz owych wieżowców. Odmawia pan prezes zapłaty kilku milionów przy przewidywanych kosztach realizacji inwestycji ok. miliard trzysta milionów. Powiedzcie tylko w jaki sposób prosty poseł aż tyle zarobił?. Odmawia też wstawienia się przed prokuratorem. Ma od tego Ziobrę. Jak postrzegają to jego wyborcy, okaże się już 26 maja przy urnach, a jednak. Podobny kłopot o zabarwieniu skandalicznym ma premier Morawiecki, który w bardzo zakamuflowanych okolicznościach przyrody nabył po cenie zaniżonej do granic nieprzyzwoitości od kardynała Gulbinowicza, który chował pedofilów po parafiach,  najlepszą działkę koło Wrocławia przez którą ma przebiegać autostrada  Via Carpatia. W ten sposób ten „ubogi” urzędnik państwowy zatrudniony z łaski prezesa na fusze premiera, poprzez ten ekonomiczny, a raczej spekulacyjny  ruch wzbogacił się o kilkadziesiąt milionów złotych, które dla bezpieczeństwa przepisał na żonę. Pamiętam, w latach pięćdziesiątych za podobny przekręt szło się pod sznur wisielczy. Przykładem najlepszym był wyrok na jaki skazano ojca  aktora Pawła Wawrzeckiego. Była to słynna sprawa mięsna.  Podobne standardy obowiązują dzisiaj w III Rzeczypospolitej ubogaconej koroną Częstochowskiej Panienki, w imię tzw. dobrej zmiany. Dlatego  jest to nie karalne.  To powszechne zjawisko wymodlone przy okazji szeptanych różańców o deszcz, albo wręcz o jego wstrzymanie, a przypomnę tylko, że nad Polską wciąż wisi miecz Demoklesa w postaci art. Siódmego Traktatu o UE, nałożonego z powodu braku w naszym kraju konstytucyjnego prawodawstwa. Na czas wyborów wszyscy pisowcy zamknęli japy o ewentualności polexitu, ale otworzą je zaraz po ogłoszeniu wyników wyborczych. Tak będzie. Nie widać i nie słychać ani Tarczyńskiego, ani Pawłowiczowej, ani innych skretyniałych politycznie działaczy. Jedynie  Legutko, który ożenił pedofilię z pederastią jeszcze pozostał na zgliszczach placu boju, ale jak wyczuwam, jego pobyt w europejskim parlamencie też dobiega końca. A jednak. Było by dobrze, gdyby pozostał po nim jeno smród na fotelu. To były minister od oświaty. 

Nawiasem mówiąc nie mieliśmy szczęścia do ministrów od szkolnictwa. Jak nie Giertych z LPR, to Legutko z PiS. Jak nie Legutko to Zalewska, także z ichniego chowu. Prawdopodobnie usiądzie na miejscu tegoż profesora magister  Szydło, albo inna magister uczelni katolickich. To wysłanniczki prezesa wprawione w boju o sprawy Polski słynnym na świat wynikiem 27:1, patriotycznie posługujące się językiem pochodzenia, bo nie sądzę, że o ten fotel zawalczy Krzychu Jurgiel.  W tej chwili zorientowałem się, że jeszcze przez kilka godzin obowiązuje cisza wyborcza. Ogłoszę więc tekst minutę po zakazie.

Foto: FB.

sobota, 18 maja 2019

HOMILIA Z OSTATNIEJ STRONY



W ferworze rozpętanej afery przykościelnej, zwanej pedofilią wśród kleru, w ręce wpadła mi książka zatytułowana „Duchowni o duchownych”. Przeczytałem ją ze szczególnym zainteresowaniem właśnie dzisiaj, gdy trwa walka ze złem jakie zrodziło się w kruchtach i tam zresztą zamieszkało. Autor rozmawia w formie  wywiadów z kilkoma duchownymi z nadzieją na wydarcia z ich gardeł jak i gdzie rodzi się grzech pedofilii. Przy okazji książka uchyla duży rąbek,  a w zasadzie cały rąb tajemnicy życia seminaryjnego. Bo trzeba pamiętać że pedofilia jest chorobą a nie orientacją seksualną. Orientacja seksualna jest normalnością. Hetero albo homo człowiek się rodzi z woli Absolutu, czyli dla osoby religijnej z woli Boga., natomiast pedofilia to chore zboczenie, jakże groźne dla otoczenia i środowiska, jako najczęściej przypadek nabyty. Autor książki Artur Nowak powiada wprost iż ponad 50% księży, często pobudzony celibatem  jest homoseksualistami. Natomiast  w samym Watykanie  ten stan osiąga ponad 80%. Do seminarium przychodzą kandydaci na homo księży, bo oni już mają zadatki homo. Wiedzą że tam mogą się ukryć. Przy okazji mogą żyć na dobrym poziomie w pełnym dostatku. Jako ostatni rozdział książki, autor w formie homilii (moje zdanie),  zamieścił tekst, który z okazji skandalu przytaczam: „ W Polsce są szkoły teologiczne ale nie ma żadnego znanego za granicą polskiego teologa. To kraj ludyczny, który zapełnił się napływem wsi do miast. Kraj prostaków i kołtunów zasiadających na dość wysokich stanowiskach, w tym rządowych. Większość to absolwenci uczelni katolickich. Ta ludyczność przepoczwarzyła się w monstrum. Reakcja Polaków na uchodźców  obnażyła fakt, że jesteśmy krajem pogańskim. 

Mieszko I może przyjął chrzest, ale chrześcijaństwo się nie przyjęło. Ten nacjonalistyczny bluzg, który Kościół toleruje jakby nigdy nic, publiczne parady faszystów w katedrach, pogrzeby z pompą ludzi których oddziały paliły wioski, zbiorowo gwałciły, oraz  jawny antysemityzm księży widać na każdym kroku. Co to jest?. A kim byli Jezus i Matka Boska, jeśli nie Żydem i Żydówką, a potem uchodźcami?. Jak naród, który mieni się chrześcijańskim może być tak nieczuły wobec ludzkiego cierpienia?. Nie wpuścić ośmiu sierot na leczenie?. Jak ludziom nie wstyd?. Jak się nie boją wzywać imienia Boga?. Że też się nie udławią tym pustym nakryciem w Wigilię, toć to naród Herodów. Kościół w Polsce stał się antyaborcyjną, organizacją  for profit i homofobicznym lobby. Zajmuje się zagadnieniami, które Jezusa w ogóle nie interesowały. Naród karmiony pseudo cudami i bałwochwalstwem czarnego „wskrzesiciela” zmarłych z Afryki. Mówię to z bólem, bo większość mojej rodziny i rodaków to katolicy, ale wystarczy przekroczyć Odrę by zobaczyć czym jest żywe chrześcijaństwo”. Tylko w Niemczech  schronienie znalazło ponad milion uchodźców. Kaczyński, Szydło,  Kempa  Błaszczak i setki innych pisowców  nie powinni przystępować do komunii ponieważ popełniają grzech sodomii w znaczeniu biblijnym. Wobec wdów, wobec sierot, wobec skrzywdzonych przez los ośmiorga dzieci, które potrzebowały leczenia. A jednocześnie w Kobyłce na Mazowszu, (z ostatniej chwili) , gdy miejscowy klecha zgwałcił niepełnosprawną 13 letnią dziewczynkę, mieszkańcy stanęli po stronie tego czarnego oprawcy. To współczesne polskie katolskie społeczeństwo. 


Piramidalna hipokryzja.  Podobnie kosztowna wycieczka do Aleppo Beaty Kempy, wymachującej radośnie do kamery rękami spośród zgliszcz i ruin to najlepsza przepustka do katolickiego piekła.  Że też Becia nie złapała tam (a powinna)  jakiegoś syfa, którym straszył Polaków jej prezes. Tyle że ona jak i cały polski rząd wspomagany dziękczynnym głosem kleru za miliony złotych dla Rydzyka  i  hierarchów,  w żadne piekło nie wierzą.  Amen.

autor: www. tonizar67@wp.pl

środa, 15 maja 2019

WOKÓŁ KAPŁAŃSKIEJ PEDOFILII



Władza się nie nudzi.Zażywa kultury..
Kapłańskiej, nie murarskiej ani strażackiej, jak próbują rozmiękczać temat pisowcy przytuleni do krucht kościelnych. Mówi się pedofilia w Kościele katolickim. Zdanie to nie brzmi zbyt dokładnie, bowiem gro gwałtów na dzieciarni księża dokonują poza murami świątyń. Na plebaniach, w hotelach, w samochodach, w lasach, parkach lub na plażach w atmosferze raczej cukierkowej, aczkolwiek przytulanki, oraz macanie chłopięcych kroczy zdarzały się i w zakrystiach. Film braci Sekielskich ustami ofiar potwierdza tę tezę. Czytam książkę pana Artura Nowaka „Duchowni o duchownych”, w której to młodzi księża wikariusze poznają „zaszczyt i przyjemność” posługi proboszczom. Oczywiście zaszczyt tylko w oczach gawiedzi, prostactwa i kołtunerii, zaś przyjemność muszą czerpać z woli przełożonych czyli proboszczów. Samotność, szczególnie młodego duchownego, który jeszcze nie rozejrzał się po parafii prowadzi do pijaństwa, narkotyków i gnuśnienia. Młody,  pełen werwy człowiek przez pięć lat dawał upust chuciom własną lub kolegi ręką, a tu naraz niby otoczony parafialną płcią dużo piękniejszą od wychowawców zdaje się zagubionym, tym bardziej że według Kościoła i nauk kanonicznych kobieta stanowi coś brudnego, grzesznego etc. Ze strony chciwych, źle wychowanych proboszczów też nic dobrego ich nie czeka, jeno wyzwiska, pogardę i całkowity brak poszanowania jako młodszego współpracownika i podwładnego. To książka dokument i podręcznik dla tych co pragną odziać się w sutannę. Całkowicie potępiam pedofilię wśród księży, czemu zawsze dawałem świadectwo na moim blogu, ale próbuje ich zrozumieć ze względu na samą biologię, tylko dlaczego to robią z dziećmi i to często w sposób brutalny. Przecie księża zarabiają pieniądze, mogą iść do burdelu. Rzecz w tym że nie pozwala im wstyd. Dlatego posuwają się do takowych zbrodni. 

Jeszcze jedno polskie bydle.
Zadaje sobie pytanie; Tyle na świecie jest przeróżnych wyznań i religii, dlaczego więc pedofilia zasadniczo ulokowała się w kościele chrystusowym, a najbardziej w katolicyzmie. Otóż wszystkiemu winien jest celibat, który upokorzył księży, a nawet  jeszcze bardziej „murarzy”, jak twierdzą niektórzy działacze PiS. Żart ten u ludzi myślących powoduje rozwolnienie na przeciąg kilku dni. Dzisiaj zarówno zawstydzona prawica, episkopat, ale też wierni oczekują wyciszenia tematu, a tymczasem zachęceni filmem Sekielskich zgłaszają się następni pokrzywdzeni nawet z przed wielu laty, tym bardziej iż balon zbrodni pedofilskich spowodował zapowiedź władz o nieprzedawnianiu się owych grzechów. Wielkie brawa dla autorów filmu który w ciągu kilku dni obejrzała blisko połowa Polaków. To dobrze, bowiem polskie zapyziałe i podwędzone kadzidłem społeczeństwo, szczególnie radiomaryjne może chociaż częściowo przejrzeć na oczy. Nie wiem jak mogą spoglądać normalnym Polakom w twarz takie bydlaki jak  posłowie Piotrowicz i Gryglas (PiS), albo abp Głódź. Okazuje się że zatrzęsienie pedofili w kleszym pogłowiu  jest tak duże, że władze powinny opróżnić jeden z więzień i pozamykać tam wyłącznie tych zboków. Niech się wzajemnie pieprzą, niech zażywają zapachów swoich ciał, niech się modlą do Boga w którego nie wierzą. Przy okazji nieco schudną.
Foto: FB.
                                                                                                             

niedziela, 12 maja 2019

EUROPA WYBOROWA




Prezydent dużego państwa europejskiego, pomazany łojem.
Tytuł mało sensowny, bowiem kojarzy się raczej z polskim alkoholem, zresztą dobrej jakości, niżeli z aktem obywatelskim, który ma na celu wybór nowych przedstawicieli państw zjednoczonej Europy zasiadających w Parlamencie Europejskim przez następną kadencję. Już za 2 tygodnie wypełnią się urny głosami obywateli półmiliardowego starego kontynentu , w tym z Polski. Natomiast tytuł Europa Wyborowa ma swoje uzasadnienie w sensie wartości politycznej, gospodarczej i humanistycznej. Jest wartością, której zazdroszczą nam pozostałe kontynenty z Ameryką włącznie, szczególnie Południową. W Polsce trwa kampania która ma przekonać wyborców, iż partia przez nich reprezentowana jest jedynym prawdziwym sensem zaistnienia w Europie. Polska w Europie, Europa w Polsce, oczywiście z fałszywą nutką przekazu, bowiem pod każdym zdaniem partii Kaczyńskiego kryje się zamiar wyjścia Polski z UE. W ogóle każde wyjęczane słowa przez polityków są  nasączone fałszem i obłudą. 


Kilka tygodni temu Kaczyński z miną ojca narodu zawołał: Kto podnosi rękę na  Kościół ten podnosi rękę na Polskę. No i dobrze, bo ja takiej Polski okrytej ornatem się wstydzę, nawet przed sobą. Dzisiaj, gdy po miesiącach zapowiedzi Polacy, a nawet świat zobaczyli prawdziwy film o prawdziwym katolickim Kościele, słowa Kaczyńskiego, który pod sutanną biskupów wywąchuje miłych jego ego pierdów, nie tylko autorytet polskiego Kościoła, ale i hołubionej partii został obnażony do naga. Wyznawcami takiej partii i takiego Kościoła mogą pozostawać wyłącznie zapyziali, zakołtunieni prostacy, encyklopedycznie określani jako …..(poczytajcie sobie chociaż teraz), jeżeli do tej pory interesowały was tylko słowa pierdziela pedofila wygłaszane z ambony i tekstów „Niedzieli”, gazetki dla ubogich umysłowo. Kilka godzin poświęciłem by za pośrednictwem portalu You Toube obejrzeć film Tomasza Sakielskiego. Jest to film, który nakazuje i prosi katolików, by zamiast szukać lekarza w kościółku z jakimkolwiek schorzeniem najpierw poświęcili czas na jego obejrzenie. 

Wielu zapewne zapomni o chorobie i lekarzach. Wielu też straci chociażby szczątkowe zaufanie do swych duchowych przewodników z parafii i diecezji, ale i Stolicy Apostolskiej, przez kilka lat reprezentowanej przez „świętego” Karola Wojtyłę. Kto podnosi rękę na Kościół, ten podnosi rękę na Polskę. Czy ten pisowski lektor z bożej łaski rozumnie co plecie, że naśladuje komunistę Cyrankiewicza?. Ale on wie że gada do ludu prostego jak przykładnica architekta. On wie, że takie pierdoły właśnie najbardziej trafiają do mózgu ludzi kształconych przez minister Zielińską i proboszcza, który swoje nauki, jak działać by wyciągnąć ostatni grosz od wiernych pobierał w seminarium. Zastanawiam się czy bracia Kaczyńscy byli za młodu aż takimi osłami, by do matury musiał ich przepchnąć wysoki urzędnik komunistyczny, członek  KC Jerzy Kuberski?. A ich doktoraty?, że nie wspomnę o wcześniejszych tytułach magisterskich?. Kto im podstawiał schodki do kariery?. Wiem że ich ojciec, komunistyczny działacz, ale kto jeszcze się tym spaskudził, czyżby jakiś wielmoża w sutannie i kardynalskiej torbie po cukrze?. A może już wtedy Kościół wyczuwał swą przyszłość w spojeniu z rodziną Kaczyńskich. Kto podnosi rękę…. I tak dalej, to słowa zaczerpnięte z PRL, bo nie wierzę, by mógł sobie kaczor je wymyślić dla potrzeb wyborów. Ale, ale. Przypuszczam że Kaczyński jeszcze nie do końca obejrzał zapowiadany film pana Tomasza Sekielskiego. Bo gdyby go zobaczył wraz z załącznikami, czyli zestrachanymi wypowiedziami klechów sam by poprosił o pielęgniarkę z wydziału klinicznego, gdzie podstawowym instrumentem jest basen i kaczka. Nie wiem ilu Polaków zostanie dopuszczonych do filmu Sekielskiego, bo władze i kler będą czynić wszystko by izolować od niego naród. W każdym razie, każdy widz, który będzie miał okazję go zobaczyć, i nie  ruszy go treść filmu zasługuje na tytuł prostaka, kołtuna, pisowskiego dzbana,, a nawet analfabety intelektualnego, co w zestawieniu z dzisiejszym polskim szkolnictwem nie jest żadną aberracją. Żadną!. Proszę państwa. Znając zakłamany system struktury Kościoła katolickiego osobiście i nie jestem w tym odosobniony, red. Tomasz  Sekielski może się czuć zagrożony fizycznie. Każdy bandzior wynajęty przez bogatego płatnika, jakim jest polski kler wykona brudną robotę. Prosimy, uważaj na siebie Tomku. Oni są bardzo mściwi.








sobota, 4 maja 2019

PRZEMASZEROWALI

                          .
                                                     Dowództwo polskich sił zbrojnych i policji. Strach się bać.
Oczekiwane przez wielu ze strachem (szczególnie z partii rządzącej, z tej strony wyczuwało się strach rozdygotany), a zapowiadane od tygodni wystąpienie przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska doszło do skutku w dniu 3 maja w auli Uniwersytetu Warszawskiego. Szkoda, że ten nadzwyczaj interesujący wykład odbył się równolegle w czasie, gdy ulicami Warszawy szła parada naszego wojska z okazji 228 rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja, ale być może o to chodziło kaczystom. Nie wiem. W każdym razie obojętnie by kiedy Tusk zabrał głos, większość z nich i tak by mało zrozumiała. Przykładem jest wypowiedź profesora, powtarzam: profesora Zdzisława Krasnodębskiego, cytuję opinię w „satyrycznej stacji TVP" jaką wyraził pisowski kabareciarz Zdzisław Krasnodębski. Otóż pochwalił się tym, że nie zrozumiał z tego co mówił Donald Tusk (czyżby za trudne dla pisowskich profesorów). Miałkość intelektualna pisowskich działaczy jest powszechnie znana, ale żeby tak publicznie obnażać się z tego, a nawet się tym chwalić?. A wykład byłego polskiego premiera, dzisiaj bodaj najważniejszego urzędnika Europy był zrozumiały dla wszystkich ludzi dobrej woli, ale jak wiemy pisowcy błyszczą dobrą wolą wyłącznie w oczach swego elektoratu, który to jak wiemy nie należy do najinteligentniejszej części społeczeństwa. Z chwilą gdy wyjechał nastąpiło rozluźnienie jak po napierającej staczce. Całość wystąpienia oparta była na zawołaniu o poszanowanie natury i konstytucji, jako że skoro jesteśmy tak dumni z TEJ sprzed ponad 230 lat, pierwszej w Europie drugiej w świecie, to tym bardziej powinniśmy szanować TĄ, którą sami przyjęliśmy w narodowym referendum. Jakże poważnie i wręcz święcie zabrzmiały słowa: nie może być tak że władza raz w roku świętuje konstytucję a przez cały rok konstytucję obchodzi. I tymi słowy kończę swój felieton, bo trudno jest cokolwiek dodać z mojej strony do słów urzędnika dużego formatu, z ambicjami powrotu na stolec premiera a może i prezydenta Polski. Wielu Polaków w to wierzy i ja się do nich zaliczam.  


                                                               Bohaterowie władzy

środa, 1 maja 2019

PIĘTNAŚCIE LAT W UNII EUROPEJSKIEJ

.

„Bo Polska od morza odepchnąć się nie da- Józef Beck, w odpowiedzi Hitlerowi”. "Bo Polska z Unii Europejskiej wypchnąć się nie da- Jarosław Kaczyński, w odpowiedzi Jeanowi Claudowi  Junckersowi”, który powiedział, że jego zdaniem, nawet gdy w Polsce wybory wygra PiS, Polska pozostanie w Unii. Jak to się stało, w sytuacji od lat szerzonej nienawiści do niebieskiej flagi z żółtymi gwiazdkami. Ano stało się tak być może, dzięki ustawie pozwalającej na sprowadzanie nad Wisłę marihuany leczniczej. Pomogło jak ręką odjął. Od 30 kwietnia, czyli w 15 rocznicę wstąpienia Polski do Unii, zarządzeniem kurdupla z Nowogrodzkiej, słowo Unia Europejska w ustach hołoty pisowskiej ma wybrzmiewać  cukierkowo, wręcz miłośnie. Roma locuta causa finita, Rzym przemówił sprawa skończona, zaś po pisowsku, gdy byk pierdzi obora słucha. Co to znowu za byk, który wraz z podwładnymi z ironią wykrzywiał paszczę na samą nazwę tej eksluzywnej organizacji wolnych narodów. Ze zgrzytem nieleczonych zębów głosił, że w imaginowanej organizacji, on nie widzi żadnej przyszłości dla katolickiej Polski. Dlatego dzisiaj do Parlamentu Europejskiego wysyła ekipę, która w imię Panienki Częstochowskiej dokona ponownej chrystianizacji tych zlaicyzowanych obywateli Francji, Holandii, Czech i pozostałych członków Unii, a flaga unijna, czyli szmata, sz-m-a-t-a  wg. wygłodniałej wciąż „filigranowej” (inaczej) posłanki Krystyny Pawłowicz nosić będzie znamiona czerepu kurdupla otoczonego dwunastoma gwiazdkami. Można domniemywać, iż tak miało by być wg. doktryny pisowskiej i polskiego Kościoła katolickiego. Dzisiaj po przebudzeniu się z letargu politycznego, łatwo Kaczyńskiemu będzie zmienić orientację w głowach pisowców z legitymacjami partyjnymi, bowiem jak powiadam, gdy byk pierdzi to obora słucha. Gorzej wygląda sprawa przeorientowania świadomości miliona gawiedzi wpatrzonej z miłością w tzw. kacze piątki i nienawiścią do Tuska. Milionów wiernych, ogłupionych przez wypłukanie rozumu kazaniami abp. Jędraszewskiego, ks. Oko i ponad 30 tysiącami pogłowia czarnych i fioletowych, że Unia Europejska to gniazdo Belzebuba i siedlisko innych pomniejszych diabłów. 


W Brukseli leczą lepiej i taniej. 
Ciężko będzie poprzestawiać w głowach polskim parafianom, że jednak Bruksela należy do bezpiecznych dla katolików miast i w gruncie rzeczy pod tym względem niewiele odbiega od Lichenia, a nawet jest dużo bezpieczniejsza. Tusk z rodziną chodzi swobodnie po ulicach bez ochrony, gdy tymczasem Kaczyński włóczy za sobą pluton bodygardów, choćby do przydomowego ogródka. W Brukseli nie pali się kościołów, co najwyżej robi się z nich pijalnie piwa, jako że na Zachodzie więcej jest amatorów bursztynowego napoju z pianką niżeli słuchaczy bajek biblijnych. Cieszyć się trzeba, że PiS, czy to ze strachu przed przegraną wyborów, kłopotami z brexitem, czy też rzeczywiście po leczeniu medyczną marychą, nagle zmieniło front w postrzeganiu realpolityk, bowiem atmosfera na linii Polska –Europa stała się tak zagęszczona katolską głupotą, smogiem gengerowym i błazenadą w świetle olewania ustaw nakazujących dostosowanie polskiego prawa do prawa europejskiego, że strach by był w niedługim czasie wychylać się Polakowi poza granicę kraju. Nie wiem tylko czy stan otrzeźwienia ma tendencję stałą, czy też ta poprawa zdrowia psychicznego ma na celu oszukanie potencjalnych wyborców. Zważyć bowiem trzeba iż ponad 85% Polaków wbrew propagandzie, w UE czuje się dobrze.

NA MARGINESIE MADRYCKIEJ KONFERENCJI

Czytałem, słyszałem (wierzę, że to prawda), iż służby kwatermistrzowskie w Wojsku Polskim wydały zarządzenie, że w   soboty i niedziel...