piątek, 30 listopada 2018

CZY WYBORCY O TYM WIEDZĄ



Krąży po Internecie list otwarty emerytowanego oficera Wojska Polskiego, Dionizego Sołobodowskiego. Adresatem jest Mariusz Błaszczak, minister obrony narodowej. Autor listu powołuje się na swoje polskie korzenie. Jego przodkowie walczyli w Legionach H. Dąbrowskiego i Insurekcji Kościuszkowskiej. On sam służył w Wojsku Polskim w czasach PRL. Służył Ojczyźnie, bo chociaż miała ona inną barwę, to jednak wciąż pan Sołobodowski twierdzi, że w czasie stanu wojennego poznał ojca Mariusza Błaszczaka i jak pisze „Tenże towarzysz, który ostentacyjnie (nawet na fartuchu warsztatowym) na co dzień nosił znaczek PZPR (ja go wbrew zaleceniom ówczesnego ministra nie nosiłem), z racji produkcji na potrzeby obronności Państwa. Idąc dalej tym tropem autor listu pyta Ministra Mariusza Błaszczaka:
Czy potępia Pan swojego ojca za służbę „tamtej Ojczyźnie”??
Czy zamierza Pan zdegradować ojca (por. LWP) za ten czyn??
Czy zamierza Pan odebrać swojemu Ojcu emeryturę??
Czy zamierza Pan oddać swój dyplom uzyskany w wyniku bezpłatnych studiów w „tamtej Ojczyźnie”.
Czy służył Pan w wojsku, a jeżeli tak: to w jakim? A jeżeli NIE- to co Pan robi na zajmowanym stanowisku??
Czemu ma służyć nadruk na pismach MON: „Służymy Niepodległej”. No to jakiej OJCZYŹNIE służył Pana Ojciec??
Czy zamierza Pan zwrócić pieniążki, jakie „tamta Ojczyzna” łożyła na Pana darmowe przedszkole, szkołę podstawową, szkołę średnią oraz studia??


Mój komentarz: Jeszcze trochę, być może nawet niedługo, a będzie nam się mylić nazwa pisowskiego polskiego rządu. Czy mamy do czynienia z rządem kaczystowskim, czy jednak faszystowskim. Obserwując wypadki, szczególnie te w dniach świąt niepodległościowych, można mieć już zasadnicze wątpliwości. Takowe mają nie tylko co bardziej wyrobieni politycznie obywatele Rzeczypospolitej, ale i świat prasy oraz wszelkich mediów..Wysłuchałem dzisiaj wystąpienia sejmowego posła Arłukowicza, który dobitnie wskazał na obłudę pisowską (kaczystowską, a może i faszystowską). Przemawia za tym stosunek rządu do polskich narodowców, tudzież krytyka PRL w kontekście krycia wśród swoich prawdziwych komunistów ( Piotrowicz, Kryże) i wielu innych. Piramidalna hipokryzja.

wtorek, 27 listopada 2018

MISSKI POLSKIE 2018


A więc wojna!. U naszych granic Moskal stoi!. ONZ w panice. Podobne zaniepokojenie w kierownictwie Unii Europejskiej, zaś NATO pręży muskuły i grzeje silniki F-16. Błaszczak zabrania szwejkom terytorialnym rozłażenia się po lasach w poszukiwaniu grzybów. Mają być gotowi do ataku. O kurde. Do tego powolna kapitulacja PiS wobec Komisji Europejskiej, karlenie „naczelnika” państwa, a wy tu pokazujecie na Fb misski polskie?. I to jakie, Gospodin pomyłuj. Jedna to ofiara genderu zwana Kempą, wyrosła na fali antyfeminizmu i spacerów wśród ruin Aleppo wznosząc ręce do  Mahometa, a także siostrzanej przyjaźni z byłą premier Szydło. Słowem Beata nr 2. Druga to pani Witek, też szefowa kancelarii tej pierwszej, czyli byłej sołtyski z Brzeszcz tej co wylazła z worka.. Do jej chaty w trybie pilnym pobudowano drogę asfaltową. Wszak zrozumiałe, że premier rządu nie może jeździć szutrówką, bowiem Polska dzięki PiS już nie jest w ruinie. Uchowaj Boże. Tą drogą w każdy weekend Becia wracała do Brzeszcz na rodzinny rosołek. Nie, nie nie. Nie takim pojazdem jak niżej. Koń zostaje w stajni.
Wracała trzema pancernymi samochodami , z czego dwa skasowała dając zarobek złomiarzom i uszczuplając skarb państwa na 4 miliony. Nie szkodzi, stać nas.  Ta Becia to już zużyta misska mimo codziennej zmiany broszek i wysiłkom wizażystek, bo powiedzmy sobie. Premierowanie niszczy człowieka, aczkolwiek odnotowała też jedno zwycięstwo. Łacińska maksyma powiada  veni, vidi,vici. Ona to zna. Takie zwycięstwo przywiozła z Brukseli po wyborze Donalda Tuska na drugą kadencję prezydenta Europy z wynikiem 27:1. Oczarowany do łez pan prezes witał ją kwiatami na lotnisku na oczach całej Najjaśniejszej, po czym Becia z uśmiechem rozdała swoim ministrom nagrody po 80 tysięcy złotych na ryjek., krzycząc do mikrofonów że im się to po prostu należało. Za co, to już jej słodka tajemnica. Sobie też przydzieliła 70 tysięcy. Co prawda prezes  był odmiennego zdania, ale forsa w kieszeniach została. Przecie nie będzie się handryczyć z niewiastami. Przydadzą się, pomyślała Becia. Syn wikary musi mieć porządny tapczan bo śpi na sienniku wypchanym słomą. Następna nasza misska to Zalewska, ta od nauczania młodzieży. Błyszczała nowym kompletem uzębienia i zapewniała kler o nierozerwalnej więzi polskiej szkoły z Kościołem a nawet dzwonnicą. Słowo świeckość jest jej obce. Ostatnia z tej plejady gwiazd to minister od polityki społecznej, Ela Rafalska. Jej nieudolność na stanowisku przemawia za tym, że lepiej byłoby gdyby pozostała przy sporcie, w drużynie koszykówki, gdzie rzeczywiście odnosiła dzięki wzrostowi jakieś tam sukcesy. Najbardziej popisała się w oczach opinii publicznej podczas protestu matek z dziećmi niepełnosprawnymi w pomieszczeniach sejmowych. Nic, dosłownie nic, podobnie jak jej koleżanka Szydło nie zrobiły dla uzdrowienia sytuacji osób chorych nie z własnej winy. Odwracały
                                      Bóg i wikary z panią premier.
głowy od ich nieszczęść. Takie to oto są te nasze katolickie misski wybierające się do zasiadania  w ławach europoselskich.  Partia powoli pada, więc trzeba jeszcze załatwić sobie na koniec kariery politycznej porządną emeryturę płatną w twardej walucie. Nie mam dla tego babińca najmniejszego szacunku. Samo zło. Wysłużyły się babsztyle ojczyźnie pod parasolem prezesa, teraz czas na lżejszą, ale lepiej płatną robotę. Co do jednego, tkwią w przekonaniu, iż wszystkie ich aparycje natura obdarzyła seksapilem. Zapewnia ich o tym dodatkowo prezes partii.Wieczny kawaler, smakosz kobiecej  i kociej urody.

sobota, 24 listopada 2018

WSPOMNIENIA


Jeszcze kilkanaście dni temu miałem na tym łez padole dwóch mi bardzo bliskich ludzi. Jeden odszedł z początkiem września, drugi zaś dosłownie „przed symboliczną chwilą”. Obaj przeżyli 75 lat, a więc trudno powiedzieć że dużo, albo zbyt wiele. Obaj mi bliscy, a nawet bardzo bliscy. Jeden z nich, Ryszard, to rodzony braciszek, co to prawdopodobnie żyłby, gdyby lekarze czuwali nad jego tętniakiem, który zagnieździł się na aorcie brzusznej. Drugi, Bogumił D. nie mniej mi bliski człowiek. To przyjaciel, kolega o braterskiej duszy, z którym spędziłem w śremskiej jednostce wojskowej wiele wspólnych lat, a życie któremu zabrał złośliwy rak. Ten pierwszy to mazowiecki rolnik-sadownik, drugi zaś to żołnierz zawodowy, major LWP, z pochodzenia Kurp mazowiecki. Sylwetki obu stają mi wciąż przed oczyma, szczególnie zaś przed zaśnięciem, bo Obaj dla mnie byli ludźmi wartościowymi w każdym sensie, zarówno etycznym jak i egzystencjalnym. U Obu już zamilkły telefony, tak jakby przed śmiercią zdążyli wyjąć z nich baterię. Jestem od Nich starszy o trzy lata.
Teoretycznie powinienem Ich wyprzedzić w „wyścigu” do tych łąk niebiańskich, bo akurat w biegach długich nie byłem najgorszy. Trzy lata. Nie wiem czy to dużo, czy też mało, a może wręcz akurat, dlatego pozostając na posterunku ziemskim czuję się zobowiązany, przynajmniej na swoim blogu zamieścić o Nich nutkę wspomnień, bo chociaż fizycznie ich już nie ma, to w moim sercu, podobnie jak i w sercach ukochanych  Wdów, Basi i Janinki, oraz ich najbliższych, zarówno Rysio jak i Bodzio, zwany przez kolegów Kaktusem pozostaną na zawsze. Niech odpoczywają snem wiecznym. Cześć Ich pamięci.
                                                              Antek, dla Was Tolek Z.

piątek, 23 listopada 2018

DEFICYT INTELEKTU


Oriana Fallaci była jedną z najwybitniejszych dziennikarek w historii dziennikarstwa. Swym piórem przeniosła na papier wywiady z najwybitniejszymi politykami i nie tylko. - W swojej karierze żałowała jedynie wywiadu z Wałęsą. Od razu się na nim poznała i pisała o nim, że to maxi ignorant i cham.
Fallaci poznała Wałęsę w 1981 r. kiedy przeprowadzała z nim wywiad. Tak później to wspominała: – Kiedy pytali mnie, czy żałuję sposobu, w jaki napisałam jakiś wywiad, odpowiadałam natychmiast: "Tak, wywiadu z Lechem Wałęsą". I to nie później, ale już nazajutrz po jego opublikowaniu."
Byłego prezydenta wspominała tak:
– Wałęsa nie podobał mi się jako człowiek, ale stałam podobnie jak wielu innych - wobec ogromnego dylematu: albo przysłużyć się Rosjanom i napisać, że Wałęsa nie jest ok, albo pomóc walce o odzyskanie demokracji i napisać, że Wałęsa jest w porządku. Wybrałam to drugie wyjście i nie miałam racji. Z wywiadu z Wałęsą zapamiętała jeszcze jego niewyobrażalną pychę: "On był wtedy taki pewny swego, taki nadęty, że powiedział mi: "Zobaczy pani, że ja w mig zostanę prezydentem". W swojej autobiografii "Wywiad z samą sobą" napisała: – Kiedy pomyślisz na przykład, że taki pijak jak Jelcyn był carem, a taki ignorant jak Wałęsa symbolem wolności, to nogi uginają się pod człowiekiem.
A także podsumowała go krótko: "Wałęsa był próżnym, pretensjonalnym, pewnym siebie ignorantem". A ja autor bloga dodam od siebie, o czym pisałem w mojej nieopublikowanej książce: że to nie tylko ignorant, ale kompletny pustak, ciemna masa, dzieciorób i pyszałek. Największą dla mnie zagadką pozostają jego wykłady na amerykańskich uczelniach. Kto mu je pisał i kto je czytał, bo honoraria w dolarach zapewne  kasował osobiście. I tak było do dnia wczorajszego, do tej już słynnej rozprawy o honor każdego z nich, czyli Wałęsy i Jarosława K. zwanego złośliwym kurduplem. Clou procesu można streścić w dwu zdaniach. Jeden z nich to TW Bolek, czyli donosiciel komunie, drugi to złodziej majątku narodowego i współwinny 96 ofiar katastrofy smoleńskiej.  Cały ten proces  (ponoć o ochronę dóbr osobistych), oparty o poszlaki, to zmarnowany dzień sądu, bo przecież obaj wezwani przed oblicze sądu wzajemnie się nienawidzą do tego stopnia, iż podanie sobie ręki absolutnie nie wchodziło w rachubę. Obaj wytykali sobie, iż serdecznie żałują, że na stanowiska państwowe posadzili się nawzajem: Po co ja pana zrobiłem ministrem? - zwrócił się do Kaczyńskiego Wałęsa. A po co ja zrobiłem pana prezydentem, odciął się Kaczyński. I tu palnął byka, bowiem Wałęsa wygrał wybory, chociaż osobiście trudno mi zrozumieć jak on to zrobił. Jakże musiał mieć podobny elektorat do tego jakim dysponuje dzisiaj Jarosław Kaczyński. A może, może,... dużo jest przyczyn szaleństwa ludu. 
Aż mi się chciało podejść, zabrać obu łopatki i wiaderka, ściągnąć im gacie i dać po kilka klapsów. Potem wysłać Wałęsę do podstawówki, a Kaczyńskiego do akademii dobrego wychowania, a gdy usłyszałem z ust twórcy Solidarności słowa skierowane z kolei do twórcy PiS „ nie dotykaj gó*na bo śmierdzi”, to mi wystarczyło za ocenę noblisty. W tym momencie pomyślałem, że jednak dobrze że Oriana Fallaci już nie żyje, bo po wywiadach z Gorbaczowem, papieżem Karolem Wojtyłą, prezydentem Reganem oraz gen. Jaruzelskim mogła by dojść do wniosku iż jej wirtuozeria dziennikarstwa na wiele się nie przydała. Bo co jak co, ale po wywiadzie z Wałęsą trafnie określiła swego rozmówcę. To zarozumiały prostak, wypchany pychą. Ciekawe jednak jak by nazwała drugiego bohatera gdańskiego procesu.

Przypisy i zdjęcia z Fb.










wtorek, 20 listopada 2018

WYMIERNE KORZYŚCI Z FILMU "KLER"


Popatrzcie ile czasu Im zajęło tak banalne stwierdzenie , że w polskim kościele katolickim dochodzi do pedofilii. I dalej by nasi świątobliwi trwali w tej samozagładzie, gdyby nad nimi nie zlitował się Wojciech Smarzowski i nie zdjął z ich oczu groźną zaćmę, nakręcając film KLER. Do dzisiaj zapewne już każdy polski biskup, a tym bardziej szeregowy ksiądz  obejrzał film, w kinie lub na zakupionej pirackiej płycie. W końcu każdy z nich chce wiedzieć co mu ewentualnie zagraża, gdyby się wydało.
Wiecie dlaczego tak długo to trwało? , bo w kościele pedofil spowiada się u pedofila i obaj czują się rozgrzeszeni. Prasa i inne liberalne media zauważają, że seminaria pustoszeją mimo łechcącej reklamy głoszonej oficjalnie uroki bycia duchownym, ale też tej szemranej na ucho kandydata.
Darmowe mieszkanie w domu, wyuzdany sex bez zobowiązań, duże pieniądze bez podatków, limuzyny, wysoka pozycja społeczna - zapraszamy kandydatów na księży do seminariów. Co z wami jest, obudźcie się młodzi katolicy. Ale cóż to się stało, że oficjalnie po raz pierwszy Konferencja Episkopatu przyznała, że kler polskiego Kościoła babra się w spermicznym bajorku wytworzonym w wyniku masowych polucji na styku kapłańskich chuci i dziecięcych pośladków. Sądzę, że sama akcja działaczy zatytułowana „Nie lękajcie się”, ani zapowiedź  nakręcanego filmu przez red.  Tomasza Sekielskiego, ostatecznie nie spowodowała panicznego strachu w pogłowiu sukienkowego towarzystwa. Jedyny, jakże mocny lęk przed ujawnieniem zbrodni pedofilskiej wśród księży wywołuje ewentualna decyzja sądów nakazująca wypłatę milionowych odszkodowań. Wyrok jaki wydał poznański sąd został podtrzymany przez sąd wyższej instancji, co tym bardziej spowodowało obawę iż Kościół w sferach prawniczych traci rezon.
Ileż to postów napisałem na temat pedofilii w polskim kościółku. Prawie nikogo wśród katolickich czytelników  głębiej to nie zainteresowało poza kilkoma komentarzami osób myślących. Ani skandal z arcybiskupem Paetzem, ani innym arcy Wesołowskim, ani aktualnie zażywającym uroków więziennych księdzem Gilem, ani dziesiątkami innych, którym darowano winę zgodnie z życzeniem parafianek, a przecie niektórzy już dożywają zasłużonych emerytur opłacanych z podatków wiernych. Pytanie: czy Kościół jest wobec pedofilii księży bezsilny?, czy też już się tak ubabrał, że mu to wisi jak kilo kitu. Raczej to drugie. Niejaki ksiądz Pawłowicz, rezydujący swego czasu w parafii w S. w diecezji płockiej był mi znany osobiście. Było to pod koniec ubiegłego wieku. Zanim trafił do S, był przerzucany wielokrotnie z parafii do parafii po całym Mazowszu, ba zaliczył też młodych katolików na Ukrainie skąd przegoniono go z powrotem nad Wisłę. Kilka dni temu jego nazwisko ponownie się pojawiło w prasie. Znaczy się że ten ogier dalej stanowi zagrożenie dla młodzieży katolickiej. Potwierdza to, że rzeczywiście Kościół jest bezsilny, a jeżeli tak to może dzięki takim Pawłowiczom biskupi poszli po rozum do głowy i po trzech latach od  wejścia w życie DOBREJ ZMIANY ogłosili DOBRĄ NOWINĘ. która brzmi: „W polskim Kościele dochodzi „sporadycznie” do pedofilii!”. Sporadycznie.

czwartek, 15 listopada 2018

RESORTOWE DZIECI, BIS


Skandal goni skandal. Na tyle, że rzeczniczka PiS Beata Mazurek mimo swych uzdolnień do konfabulacji plącze się w swych wypowiedziach by wybielać swoją partię. Bo skandal właśnie goni skandal. Tym razem zagnieździł się on w polskich bankach. Okazuje się, że dzisiaj nie proponuje się już łapówek w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych. Dzisiaj się daje lub dostaje 40 milionów złociszy czyli jeden procent wartości banku wycenianego na cztery miliardy. Afera jak stąd do Pekinu. Chodzi o Getin Bank. W tle bohaterów  same młode twarze, bo zarówno potencjalni dawcy jak i biorcy o znamienitych nazwiskach jak np. Czarnecki i Chrzanowski  to mężczyźni o twarzach maksymalnie czterdziestolatków. Ten drugi mimo dymisji do końca roku będzie dostawał całą pensję. Zanim usadowiono ich na stołkach na których zasiadają zapewne mogli się podeprzeć peselem wyrośniętych dzieciaków. Dziś zarządzają najważniejszymi bankami Polski, a nawet KNF czyli sprawują nadzór nad całym ministerstwem finansów.
Zarabiają za swoją obecność przy biurkach często setki tysięcy złotych miesięcznie. Kto ich tam posadził?. Jak to kto, tatusiowie, mamuśki, kuzyni zasiadający w parlamentach krajowym i europejskim. Dzisiaj dorastające dziecko posła lub senatora na pytanie kim by chciał zostać, odpowiada: ojciec nie pierdziel, to twój problem, dopóki zasiadasz w ławach masz czas aby mnie również dobrze urządzić. Jestem twoim dzieckiem i nie zadawaj mi więcej takich głupich pytań. Przypomnę ci że wczoraj obchodziłem osiemnastkę. W ten oto sposób na ciepłych i dobrych posadkach usadzone zostały dzieci i krewni europosła Czarneckiego, Beaty Szydło, Jarosława Kaczyńskiego (kuzyn), ministra Szyszki, ministra Tchórzewskiego, „magister” Przyłębskiej, prokuratora stanu wojennego Piotrowicza, posła Jakiego, ministra Ziobry, dwaj chłopcy Macierewicza jako wybitni doradcy w sprawach zbrojeniowych, żona Morawieckiego i wielu, wielu innych, ale już nie będę się mścił bo szkoda czasu. Jedno wiem. Oni wszyscy zawdzięczają swój dobry los prezesowi, który nigdy nie hańbił się jakąkolwiek pracą. Ostatni tygodnik PRZEGLĄD zagłębiając się w najnowszą historię Polski opisuje moment narodzin i początkującą karierę słynnych braci Kaczyńskich, przy okazji relacji z filmu „O dwóch takich co ukradli księżyc”. Akcja filmu zaczyna się we wsi Zapiecek gdzie przychodzą na świat słynni bliźniacy, czyli Jacek i Placek. Już po paru latach sąsiedzi nie mają złudzeń – z tych dwóch nic dobrego nie wyrośnie.
Niesforni braciszkowie są rozwydrzeni i psotni. Utrudniają życie sąsiadom. Są żarłoczni i leniwi a nawet okrutni. Za najokropniejszą rzecz na świecie uważają pracę. Gotowi są na wszystko byle nie splamić rąk jakimkolwiek zajęciem. I tak im zostało na przyszłość. Tatuś jako działacz partyjny uczynił wszystko by synkowie ukończyli naukę, aż do uzyskania tytułów doktorskich. Dzisiaj, mając niemal żydowską głowę do łatwych interesów Jarosław został szefem partii rządzącej, brat zaś oddał życie za własną niefrasobliwość i głupotę. Patrzę na te gładziutkie jak pupcie niemowląt twarzyczki prezesów banków polskich, mianowanych z ręki PiS (na stanowisko szefa KNF, Chrzanowskiego posłała Beata Szydło, wybitna pani premier). To są resortowe dzieci. Dzieci, które gdy dorosną będą rządzić tym krajem bez obawy na zagrożenia. Nic im nie zagraża, nawet komisje sejmowe. Od tego mamy policje i wojsko by ich chronili. Przykładem jest dom wiceministra Zielińskiego, tego od konfetti. Jego chałupę i rodzinę przez 24 godziny na dobę pilnuje policja podobnie jak posła Kaczyńskiego.
Czego się obawia Zieliński, bo chyba nie członków ONR gęsto zamieszkujących wokół Suwałk. Piękne twarze resortowych dzieci, a gdy się podstarzeją i zostaną wywaleni na zbity ryjek za nieporadność albo defraudacje, szukają miodu w UE. Prasa pisze, że do parlamentu europejskiego szykują się takie tuzy jak Szydło, Terlecki, Mazurek, Kuchciński, a nawet Morawiecki (ojciec premiera) i Karczewski. Wspaniała nadreprezentacja. Szkoda że niema obcojęzycznie. Niema …co rozpaczać.  Oni i tak nie mają nic mądrego do powiedzenia w swoim języku. Po prostu idą po pieniądze.
.........................................................................................................................
 MOJA OSOBISTA OFERTA:

Do chwili obecnej na swoim faktograficznym  blogu zatytułowanym „Z IRONIĄ NA OSTRO” napisałem i ogłosiłem ca 1000 postów, każdy wielkości przeciętnego felietonu prasowego. Są to posty tematycznie związane z polityką krajową i stosunkami na linii państwo-Kościół, ale nie tylko. Okolicznościowo  zdarzają się tematy oderwane od tych wiodących.
Dziś zbliżam się do osiemdziesiątki i czuję się nieco zmęczony, zarówno fizycznie jak i mentalnie. Już nie ta percepcja, już nie ta charyzma, tudzież rozedrganie umysłu. Od dwóch lat nosiłem się z zamiarem wydania zbioru postów w formie książki. Niestety, jako emeryta z dolnej półki nie stać mnie na podobny luksus.
Wpadłem zatem na pomysł sprzedaży moich myśli. Jestem gotów do pozbycia się swoich praw autorskich osobie zainteresowanej treściami mojego bloga, wraz z domeną. Z kraju bądź z zagranicy, a ponieważ nie znam się na informatycznych i prawnych zakamarkach problemu związanego z podobnym zamiarem, spodziewam się,  że owe kłopoty weźmie na siebie ewentualny nabywca. Mój adres mailowy: tonizar67@wp.pl .


                           

czwartek, 8 listopada 2018

PRZYPOWIEŚĆ O RZUCANIU KAMIENIEM


         


K
K    Kto nie czuje się winnym, niech pierwszy rzuci kamieniem. Oczywiście chodzi o biblijne powiedzenie dotyczące napiętnowania Marii Magdaleny, przyjaciółki Chrystusa w aspekcie jej grzechów rozpusty seksualnej. Zacytowałem owo zdanie, bowiem nie ma człowieka na padole ziemskim, któremu by nie zarzucono winy, religijnie rzecz interpretując, grzechu. Tym bardziej, że najwięcej grzechów popełniają ci, którym przypisuje się świętość, chociażby osoby duchowne, w tym biskupi a nawet papieże. Wystarczy przytoczyć przykład Piusa XII, który za skrzynie ze złotem umożliwił ucieczkę do Paragwaju, Argentyny i innych państw Ameryki Południowej setkom, a może i tysiącom najokrutniejszych zbrodniarzy hitlerowskich. Nazistowskim oprawcom, jakich dotychczasowy świat nie notował. Nie ma ludzi świętych, a jeżeli jakąś postać ogłasza się świętym, to po jakimś czasie wychodzi, że w żadnym razie osoba "nominowana" nie zasługiwała na podobny tytuł. Ani Matka Teresa, ani jej "promotor" Jan Paweł II nie byli świętymi!. Wtręt o rzucanym kamieniu znalazł się w tym poście, bowiem  publikując tekst-relację  po obejrzeniu głośnego filmu „Kler”, pozwoliłem sobie przytoczyć adekwatne przykłady z życia bliskiej mi osoby w sutannie, którego zachowanie w otoczeniu mu osób podobnych obserwowałem osobiście. Mało tego, osoba krytykująca mój post, przy okazji próbowała rzucić właśnie we mnie przysłowiowym kamieniem odkopując archiwum moich szkolnych „grzeszków”, a fe. Otóż jestem starszy, a zatem moja pojemność pamięci jest bardziej obszerna, ale staranne wychowanie nie pozwala mi na rewanż i rozwinięcie tematu. A więc odłóżmy te kamienie na kupę, o której na taśmach podsłuchowych  mówił Bartłomiej Sienkiewicz minister Platformy Obywatelskiej, słowami CH.D. i kamieni kupa.

Foto.FB


wtorek, 6 listopada 2018

DRUGA TURA JAK MATURA

Druga tura jak matura, którą wyborcy zdali, choć zaledwie na dostateczny. Dobre i to. Można zacząć studia politologiczne w przedmiocie całkowitego odbicia władzy partii, która pospołu z Kościołem sprowadziła nasz kraj Polskę na margines Unii Europejskiej. Unii do której tak tęskniliśmy od zarania jej narodzin, co wyraziliśmy w plebiscycie w roku 2003 wynikiem ponad 80% za. Przez 14 lat przynależności dobrze nam się wiodło. Wystarczy przejechać kraj wymarzonymi autostradami ze wschodu na zachód lub z północy na południe i podziwiać dobrze prosperujące gospodarstwa wiejskie, oraz odnowione elewacje budynków miejskich. Okazało się, że nie każda władza potrafi uszanować przynależność do europejskiej rodziny. Ostatnie trzy lata rządów Prawa i Sprawiedliwości, to obrzydzanie Unii. To plugawienie Traktatów, które podpisywali m.in. tacy politycy jak Bronisław Geremek, Aleksander Kwaśniewski, Włodzimierz Cimoszewicz, Leszek Miller, zaś podpis pod treścią końcowego Traktatu złożył nie kto inny jak prezydent Lech Kaczyński. Rodzony brat bliźniaczy Jarosława, autora dzisiejszej polityki, zdążającej do polexitu, czyli oderwanie Polski od brukselskiej rodziny. W tej materii, posługując się kłamstwami i obłudą antykonstytucyjną zniechęca potencjalnych wyborców do szeroko pojętej polityki wspólnotowej, w tym praw obowiązujących w Unii. Łamiąc zasady demokracji i konstytucji zerka na Węgry, Turcję i Białoruś, gdzie obowiązuje prawo jednoosobowego władztwa, czyli powrót do komunizmu.
Konflikty na linii Warszawa – Bruksela nie wróżą dla Polski niczego dobrego, przeto Polacy podczas wyborów samorządowych wyrazili swoje zdanie pokazując kaczyzmowi środkowy palec. Co prawda władza PiS została osłabiona na tyle by się już tak mocno nie szarogęsić, ale prawdziwe przetrącenie jej kręgosłupa powinno nastąpić w wyniku wyborów parlamentarnych za rok. Jest ku temu dobry klimat w społeczeństwie. Na razie PiS stracił władzę samorządową nie tylko w wielkich miastach ale i w setkach tych mniejszych a nawet miasteczek powiatowych oraz gminnych. Nawet w Siedlcach, mieście które dotychczas "wyprodukowało" takie tuzy jak Macierewicz i Pawłowicz, wyborcy tym razem nie dali się kupić synkowi ministra, który oblizywał się na stanowisko prezydenta. Czas na odbicie parlamentu i prezydentury. Konkluzja: Mapa polityczna Polski dotychczas składała się z dwóch połówek. Część wschodnia to teren zapowietrzony PiS-em.  Zachodnia zaś to tkanka oparta na wartościach postępu i społeczeństwie o mentalności prounijnej. Dzięki dotacjom z Unii, dziś powoli owa granica się zaciera.
Foto: FB.
--------------------------------------------------------------------------------
                                     MOJA OSOBISTA OFERTA:

Do chwili obecnej na swoim faktograficznym  blogu zatytułowanym „Z IRONIĄ NA OSTRO” napisałem i ogłosiłem ca 1000 postów, każdy wielkości przeciętnego felietonu prasowego. Są to posty tematycznie związane z polityką krajową i stosunkami na linii państwo-Kościół, ale nie tylko. Okolicznościowo  zdarzają się tematy oderwane od tych wiodących.
Dziś zbliżam się do osiemdziesiątki i czuję się nieco zmęczony, zarówno fizycznie jak i mentalnie. Już nie ta percepcja, już nie ta charyzma, tudzież rozedrganie umysłu. Od dwóch lat nosiłem się z zamiarem wydania zbioru postów w formie książki. Niestety, jako emeryta z dolnej półki nie stać mnie na podobny luksus.
Wpadłem zatem na pomysł sprzedaży moich myśli. Jestem gotów do pozbycia się swoich praw autorskich osobie zainteresowanej treściami mojego bloga, wraz z domeną. Z kraju bądź z zagranicy, a ponieważ nie znam się na informatycznych i prawnych zakamarkach problemu związanego z podobnym zamiarem, spodziewam się,  że owe kłopoty weźmie na siebie ewentualny nabywca. Mój adres mailowy: tonizar67@wp.pl .
                           

ŚMIECH, PRAWIE RECHOT

Vivat, brawo. Do Polski zawitał długo zapowiadany przez papieża Franciszka pogromca pedofilów w sutannach abp Charles   Scicluna, duchow...