środa, 27 września 2017

MAMY SWOICH.


Mamy swoich "banderowców". Nie ma więc powodów do czepiania się Ukraińców, że stawiają na piedestał rezunów z ochotą zabijających Lachów w sposób najokrutniejszy z okrutnych. Mamy też kogo czcić. Przypomniał nam o tym Sejm Rzeczypospolitej swoją uchwałą orzekającą, iż NSZ, czyli Narodowe Siły Zbrojne dobrze się przysłużyły ojczyźnie. Jak dobrze, pokazał to w programie telewizyjnym „Tak jest” red. Andrzej Rozenek w rozmowie z prawicowym posłem Marianem Piłką (z głową adekwatną do nazwiska, czyli dość ulotną). Rozenek wyliczył kilkanaście potwierdzonych historycznie przypadków, w których zabijanie pojedynczych Polaków to sporadyczne zjawisko. Zwykle bandy NSZ, podobnie jak UPA zabijały całe rodziny od staruszków aż po osesków, po to by nie zachowali się świadkowe rabunków dokonywanych w ich domostwach. Zresztą na odchodne zwykle owe domostwa podpalali, czyli zachowywali się jota w jotę jak banderowcy. Gorzej, bo zabijali swoich, czyli rodaków. By przeżyć w lasach nie mając żadnych dopływów pieniędzy i zaopatrzenia kwatermistrzowskiego, po prostu zdani byli na rabunki pod szyldem walki z komuną. Ich ofiary oprócz Żydów, którym wcześniej udało się przeżyć obozy dzięki ucieczkom, to kobiety obsługujące sklepy wiejskie, pracownicy poczt (listonosze roznoszący emerytury albo renty), kasjerzy banków, chłopi przyjmujący ziemię z parcelacji majątków, a także zwykli mieszkańcy wsi. Piłka oczywiście zaprzeczał wyliczankom pana Rozenka, ale z minuty na minutę na jego twarzy narastał rumieniec zdenerwowania, bowiem nie miał żadnych argumentów sprzyjających negacji. Zresztą nie tylko NSZ to polscy pospolici bandyci. Nawet wśród mieniącej się organizacji bojowej AK znajdowali się zbrodniarze oskarżani dziś o podobne czyny. Kuraś, Młot, Rajs, Roj, Łupaszko i wielu innych. Niektórzy po wojnie z ochotą przed sądem zeznawali podczas procesów, oskarzając innych broniąc swej skóry.
"Mieszkańcy Szczuczyna poszli do majątkowej kuźni i okuli pałki na końcu żelazem, ażeby lepiej było zabijać. Po okuciu pałek żelazem zabraliśmy Żydówki do wioski Bzury i tam zapędziliśmy do piwnicy [...] Po godzinie czasu przyjechały z majątku dwie furmanki drabiniaste. [...] Kobietom polecono wsiąść na furmanki, tłumaczono im, że zostaną odwiezione do Grajewa. Pojechano jednak do boczkowskiego lasu, gdzie był wykopany okop, i tam kazaliśmy Żydówkom zejść z wozów. [...] Kazaliśmy Żydówkom porozbierać się do koszul i majtek. [...] Po rozebraniu się Żydówek, zaczęliśmy prowadzić po jednej nad okop i tam zabijaliśmy pałkami drewnianymi, na końcu okutymi żelazem.
                   Narodowe siły dziś..
Pomordowanych Żydów ja sam zasypywałem przez dwa dni.” To tylko jeden spośród setek przykładów jak Polacy (wielu z nich zrzeszało się w organizacjach zbrojnych, właśnie typu NSZ) traktowali swoich „wrogów”, czyli współobywateli m.in. polskich Żydów. Nie będę więcej przytaczał podobnych scen okrucieństwa. Można poczytać w Internecie lub literaturze faktu. Dość powiedzieć, że bandyci wyklęci, gdy zbliżała się Armia Czerwona uciekali razem z niedobitkami gestapo przez Czechosłowację do Niemiec. Ciekawe, że ci bohaterowie nie odważyli się walczyć z okupantem hitlerowskim, a nawet z bandziorami w mundurach sowieckich gwałcącymi polskie kobiety. Czyżby swój swojego nie tykał?. Gdy słuchałem uchwały Sejmu czytanej przez marszałka Sejmu w sprawie upamiętnienia 75 rocznicy powstania NSZ, zrobiło mi się bardzo, ale to bardzo nieprzyjemnie. Ja, jako syn żołnierza AK, o pseudominie „listek” poczułem obrzydliwą gorycz, jako że zaliczam siebie do ludzi dość wrażliwych, postanowienia polskiego Sejmu tego dnia odebrały mi nie tylko apetyt przed obiadem, ale też spokój ducha na następne kilka godzin.  Ogarnęla mnie jakaś beznadzieja, jakiś nihilizm. Jedno wiem. Otóż mamy swoich "banderowców" podobnie jak Ukraińcy. Przeto o tych ukraińskich jakoby w naszych mediach ucichło. Teraz rozumiem z jakiego powodu, a na swój Majdan jeszcze musimy poczekać, ale chyba nie za długo, bo ONR rośnie w siłę ku zadowoleniu PiS.
                     Rosną siły, rosną
Tymczasem stawiam pytanie: kto zasiada w naszym polskim parlamencie, bo o ile mogę zrozumieć skrajną prawicę z Piłką i Piętą na czele bo ich znam (nazwiska ich zdradzają, iż nie są to chłopcy z krwią błękitną) to nie mogę zrozumieć stanowiska posłów chłopskich z PSL, jako że bodaj najwięcej ofiar z rąk żołnierzy przeklętych, a więc i z NSZ było wśród rodzin rolników, zubożałego chłopstwa z radością przyjmującego spłachetki ziemi z parcelacji majątków?. To jak to jest panie Pawlak, Struzik, Piechociński, Kalinowski, Kosiniaku-Kamysz i pozostali wybrańcy partii przykościelnej.

 

niedziela, 24 września 2017

STATUS QUO


Jest rok 2017. Od zdarzeń zapisanych poniższą treścią (we fragmencie mojej książki), przeznaczonej do wydania w "przyszłości", lub do sprzedaży praw autorskich choćby natychmiast, upłynęło lat 12. Przytaczam treść z onegdaj, by porównać ją z dzisiejszą rzeczywistością. Aliści stwierdzam, że praktycznie nic się nie zmieniło, zarówno w odniesieniu do Pałacu prezydenckiego, jak i ekipy rządzącej, tak mozolnie starającej się o nadanie Polsce numeru cztery. Cyt:
                        
„Jest rok 2005. Właśnie dzisiaj poprzez Internet, a później poprzez prasę dowiedzieliśmy się, że panujący nam z bożej łaski, a raczej z łaski czcicieli RM i jego guru świątobliwego Rydzyka, zwanego muchomorem, prezydent IV Rzeczypospolitej zachorzał. Ot myślimy, choroba jak choroba, każdego może dopaść. Pan prezydent z racji wysokiego urzędu otoczony jest lekarzami wszystkich specjalności. Ale oto inna wiadomość tego wydania informacji: Prezydenci Niemiec Francji i Polski mieli się spotkać w ramach tzw. Trójkąta Weimarskiego. Spotkania takie mają swoją tradycję od wielu lat i w pewnym sensie Polskę nobilitują. Niestety do tego zjazdu nie doszło z powodu niedyspozycji zdrowotnych nam panującego. A cóż to za choroba złożyła go do łóżka aż na Helu. Niestrawność żołądkowa i wariacje gastryczne jelit. To wersja dla ciemnego ludu. On to kupi!. Tymczasem niemiecka prasa drukuje artykuł, którego treści nie są miłe dla naszej głowy państwa. Wytykając mu konusowatość proporcjonalną do obycia międzynarodowego, nazywają go i jego nie mniej słynnego brata kartoflami. Fakt, nasz pierwszy na spotkaniu z kanclerzem Niemiec powiedział, że Niemcy zna…. z czystych spluwaczek ,jakie można spotkać na dworcach lotniczych. No i jakbyśmy sobie wyjaśnili powód ciężkiej niedyspozycji wielkiego dostojnika w garniturze niezbyt wyrośniętego dziecka. Cóż, dzieci zwykle najłatwiej obrazić i zniechęcić, chociażby do powiedzenia wierszyka przed gośćmi. Inna rzecz, że nasz najwyższy, choć profesor, w odróżnieniu od swego poprzednika nawykł posługiwać się z powodów iście patriotyczno-narodowych wyłącznie językiem swoich dziadów i z tego powodu byłby narażony na różne niezrozumiałe mu docinki ze strony adwersarzy , a tego to już nawet pospołu z bratem by nie znieśli. Niekorzystną na swój temat opinię tworzy sam poprzez osobiste wypowiedzi dot. prezydentów sąsiednich państw. Zachowuje się bowiem jak król Ubu.

Którykolwiek z władców chciałby z nim rozmawiać, to owszem, ale musi poprosić o audiencję w jego Pałacu w Polsce. Popsute mamy stosunki ze wszystkimi sąsiadami. Cierpi na tym polski eksport i prości ludzie, żyjący często z kontaktów przygranicznych. Ale kogo to obchodzi. Mamy pana, szanujmy jego święte ego. Któryś z internautów powiedział o gospodarzu pałacu : za wysokie progi na tak krótkie nogi. Miał rację. Każdy kandydat na to stanowisko bierze chyba pod uwagę ewentualnie czekające go trudy w poruszaniu się po tych schodach. Ta niesłychanie trudna do wykrycia choroba miała także inne podłoże. Myślę że to wybieg taktyczny, by nie uczestniczyć w bardzo ważnej dla większości Polaków uroczystości związanej z 60 rocznicą pogromu Żydów w Kielcach. Pogromu podobnego do wydarzeń w Jedwabnem, z tym że w Jedwabnem za zwierzęce zachowanie współsąsiadów prezydent Kwaśniewski przeprosił naród żydowski, ku oburzeniu środowisk narodowo-katolickich. Do podobnych zachowań jego następcy w Kielcach już dojść nie mogło, bo dziś w Polsce prezydent ma władzę wyłącznie teoretyczną. Każda jego decyzja jest konsultowana w toruńskiej dyrekcji. Z firmą która go umocowała w Pałacu Namiestnikowskim. Nawiasem mówiąc, z woli swoich wyborców w tej uroczystości nie wzięli udziału ani prezydent, ani premier, ani marszałkowie Sejmu i Senatu. Podobne zachowanie , tym razem mieszkańców Jedwabna obserwowaliśmy w rocznicę mordu sąsiadów. Miejscowy proboszcz był nieprzychylny tym parafianom którzy chcieliby odwiedzić ten „wstydliwy” pomnik. Oj, panie Gross, jednak miał pan absolutną rację!! Boże, umocnij nas w nienawiści do obcych , zdawało by się odczytywać katolicko narodowe treści modlitewne. Śmieszne?. Tak, ale przez łzy. Jest lato. Dzieci opuściły ławki szkolne udając się na ferie wakacyjne. Nowo mianowany wbrew środowisku szkolnemu, minister oświaty, niejaki ulubieniec kabaretów i studentów, bo wielki.. wzrostem pan Roman, zaczął się nudzić. Ustały, dzięki wakacjom permanentne protesty przeciwko jego mianowaniu, a i jakby dziennikarze się mniej nim zajmują, zatem minister od oświaty i wychowania popędził do fabryk na rozmowy z dorosłymi, by zasiać w nich przekonania, że ich dzieci w swych protestach racji nie mają.. Ale oto co widzimy. Minister od oświaty i przesądów polecił zdjąć ze ścian wizerunki wszystkich swoich poprzedników, począwszy od wyzwolenia spod okupacji hitlerowskiej aż po ostatniego ojca polskiej oświaty którego urząd zamyka historię oświaty w PRL” .



                                                          
Zacytowałem ów fragment tylko po to, by dopełnić moje i czytelników przekonanie, że poprzez owe 12 lat praktycznie niewiele się zmieniło. Na miejscu prof. Kaczyńskiego siedzi jego uczeń, który różni się jeno tym iż z racji europosłannictwa posługuje się , choćby tylko częściowo, ale jednak, językiem angielskim. Jest przywiązany do kościelnych murów i ich gospodarzy bardziej od poprzednika. Ma młodszą pierwszą damę, niestety praktycznie niemą i dość leniwą, bo akurat Maria Kaczyńska poza pilnowaniem staranności ubioru męża, lubowała się w aktywności na rzecz kobiet polskich, za co została ochrzczona czarownicą świętym słowem Rydzyka. Obecny prezydent jeździ tu i ówdzie. Nie korzysta więc z przywilejów chorobowych, choćby spowodowanych obstrukcjami, widać że dba o świeżość posiłków. Poza tym mentalność Dudy i jego protoplasty z urzędu nie wykluczały się ani o jotę. Jakże wielka analogia mimo upływu lat dotyczy reform nauczania. Wtedy minister Giertych, syn Macieja Giertycha, który obstawał przy teorii, że Ziemia jest płaska, a życie na niej wzięło się od wawelskiego smoka, zamachnął się na polskie dzieci. Chciał je umundurować, co akurat nie uważam za coś złego, ale chciał je przede wszystkim ograbić z wiedzy XXI wieku. Pominąwszy propagowaną wiedzę z nauk religijnych, zakazywania nauk o biologicznym rozwoju człowieka, odepchnął ten pseudominister młodzież od analiz literackich lokowanych nie tylko w Gombrowiczu, ale praktycznie w każdym twórcy, których podejrzewał np. o ateizm. Miast Żeromskiego wskoczył do szkół Sienkiewicz. Czym się różni dzisiejsza reforma minister Zalewskiej?. Niczym, a może tylko tym że jest bardziej restrykcyjna w zakresie ogłupiania młodzieży i wpajania w jej głowy wartości z pogranicza ideologii faszystowskich i dogłębnie religijnych, bezrefleksyjnych, choćby w zakresie poszanowania wszystkich ras, przekonań politycznych i odrębności religijnych. Podział klas na takie czy inne zaszeregowania ma tu małe znaczenie w sensie kształcenia. Obowiązuje status quo. 

piątek, 22 września 2017

DOŁĄCZAM SIĘ


Czy państwo zadawaliście sobie od czasu do czasu pytania i spróbowaliście sami na nie odpowiedzieć w miarę logicznie?. Chodzi o pytania, powiedzmy na styku człowieka z jego przekonaniami religijnymi. Przykładowo: Czy moje dzieci, które to niedawno miały okazję w niedzielę poświęcić swe plecaki do szkoły, zeszyty i podręczniki? rozumiały dlaczego to robią i do czego im ma to służyć?., albo: Czy widzieliśmy w telewizji jak poświęcane są radiowozy, pojazdy straży pożarnej? A może widzieliśmy jak policjanci konno wystrojeni w skrzydła udają anioły, a może bardziej dziwaczne pegazy, paradują na jakiejś procesji?. Czy widzieliśmy poświęcanie pokryw kanalizacyjnych, a nawet jeziora. Przecież to tylko krok od momentu gdy osobnik w sutannie i komży będzie święcił wychodki i sławojki, zanim pierwszy potrzebowski odda tam biologiczną należność. Co bardzo ważne iż może dojść do takiej sytuacji, że kibel urządzony w luksusie wersalskim oczekiwał będzie na poświęcenie z rąk biskupich, a może nawet kardynalskich.
Zapytam państwa też: Czy widzieliśmy kapelana lasów państwowych, który jest myśliwym i gorliwym zabójcą zwierząt?, bo ja tak, i pokazałem go na swoim blogu, to ks. Tomasz Duszkiewicz, kapelan lasów państwowych, który ściany swoich pokojów ma obwieszone trofeami zdjętymi z samych zwierząt objętych całkowitą ochroną. Podobnie zresztą jak minister od środowiska naturalnego Jan Szyszko, no ale ten akurat jest zaprzyjaźniony z samym Rydzykiem, a poprzez jego „świątobliwość” również z Kaczyńskim, nie mówiąc już o rozmodlonej premier Szydło. W Newsweeku opowiadał jeden z myśliwych, który był świadkiem sceny gdy Duszkiewicz strzelił do rysia. Zranionego schował do bagażnika, a gdy zwierze ocknęło się, zaciągnął mu sznurek na szyi i go udusił. Trudno nazwać go myśliwym, to zwykły hycel w kapłańskiej sutannie. Wszyscy oni mają w dupach jakikolwiek porządek konstytucyjny i prawny bo przecie lasy i puszcze też były święcone.

                                                      ***
Jesteśmy narodem jednolitym z małymi wyjątkami grup mniejszościowych, a więc i wyznaniowych. Jest trochę prawosławnych, jest trochę, ewangelików, jest też garstka muzułmanów kryjących swoje korzenie i wyznanie przed prawdziwymi Polakami. Wydawałoby się, że w tej sytuacji stanowimy jedność nie tylko wyznaniową ale i nacjonalistyczną, a jednak nie!, bo po wyjaśnieniu sobie podstawowych zasad współżycia czas na wyznaczenie wrogów, bez których, wydawało by się, państwo polskie nie może istnieć. Jak stwierdził swego czasu Jarosław Kaczyński emigranci roznoszą choroby i pasożyty, a przede wszystkim nie myślą o niczym innym tylko o wprowadzeniu prawa szariatu nad Wisłą i gwałceniu białogłowych, szczególnie tych z różańcem w ręku. Przeciw nim nasza obecna władza wyśle neofaszystów, którzy z krzyżami na piersiach i pod ochroną policji rozprawią się z przybyszami, jeśli udałoby się im jednak do nas dotrzeć. Marsze nacjonalistów pod eskortą policji przywodzą na myśl zdarzenia w Niemczech z lat trzydziestych ubiegłego wieku. W tym ciemnym tyglu są szczególne przypadki, jak chociażby były ksiądz Jacek Międlar wylewający w egzaltacji potoki nienawiści rasowej i nietolerancji religijnej. Przypuszczam ze ideowo kibicuje mu też ks. Duszkiewicz, chociaż chciałbym się mylić. Do liderów propagatorów nienawiści zaliczyć też trzeba ks. Kneblewskiego z Bydgoszczy oraz Piotra Rybaka, który spalił publicznie kukłę Żyda. Co znamienne wszystkich ich pod swoje skrzydła wzięła ostatnio prokuratura ministra Ziobry i zapewne włos im z głowy nie spadnie..          
 
Czy po tym co wycierpieliśmy od państw totalitarnych musimy przekonać się jeszcze raz na własnej skórze że nie tędy droga? Że to prowadzi do Jugosławii początku lat 90, nie mówiąc już o Rwandzie. Mamy przecież świadka rwandyjskiego bpa Hosera, niestety on milczy. Czyżby poczuwał się do winy?. Dlaczego jesteśmy tak daleko w absurdzie serwowanym nam na tacy religii.

                                     Klapy od ściekow.
 Felieton ten napisałem z inspiracji pana Zbyszka Wolskiego, felietonisty internetowego, komentatora wydarzeń. Dołączam się do Jego prawd i pozdrawiam Go serdecznie.
 
 
 




niedziela, 17 września 2017

MOJŻESZ WOLSKI


Nie żydowski, nie żaden tam ewangeliczny, a wyłącznie "wolski", współczesny, chociaż z korzonkami semickimi. To Jarosław Kaczyński, samozwańczy przywódca pokrzywdzonych przez historię i obowiązującą Konstytucję. Jedyny prawdziwy, pierwotny Mojżesz, to ten który zapisał się w historii ewangelicznej, czyli w zapiskach starego i nowego testamentu tym, że wyprowadził swoich wiernych, czyli Żydów z niewoli egipskiej do ziemi obiecanej, co zdarzyło się ok. 2000 tysiące lat przed narodzeniem naszego katolickiego Mesjasza czyli Jezusa Chrystusa. Testament co prawda został napisany ponad 300 lat od narodzin betlejemskich, przeto nie jest on dokumentem naukowym wydarzeń a bardziej mitem, ale dla chrześcijan stanowi prawo religijne. Nasz Mojżesz, może się upodabniać do wielkości żydowskiego wyłącznie kolorytem krwi i to w niewielkiej części, jako, że Jarosław jest tylko kolejnym produktem przodków o zabarwieniu żydowskim. Jego ojciec Rajmund wraz z bratem Wilhelmem szczęśliwie otrzymali w Odessie stanowiska odpowiadające ich godności, bowiem jako Polacy wyznania katolickiego ukazem carskim nie mogli oficjalnie piastować ważnych funkcji. Zatem ważne funkcje piastowane w Rosji oraz imiona, zarówno Rajmund jak i Wilhelm wskazują na to, że mogli to być Żydzi wyznania ewangelicznego. Nic dziwnego. Zarówno w Polsce pod zaborami, jak i na wschodzie Europy było całe mnóstwo haskalizowanych (oświeconych) Żydów jak podają źródła, tym bardziej, że ojciec Rajmunda Kaczyńskiego ożenił się z Żydówka z Odessy, co miało miejsce około 1922 roku gdy był kolejarzem w okolicach Grajewa, granicznej stacji kolejowej. W tym czasie przez tę cześć granicy przybywało z rejonów Odessy mnóstwo Żydów uciekających z Rosji wskutek prześladowań przez bolszewików.
Nie chodzi mi o to jakaż to krew płynie w żyłach Jarosława, bowiem każdy człowiek, obojętnie z jaką domieszką „posoki” jest dla mnie wyłącznie człowiekiem zasługującym na szacunek. Chodzi o coś zgoła innego. Mianowicie o jego tzw. pęd przywódczy, dążenie do wybicia się na kogoś najważniejszego spośród otoczenia. To akurat cechuje pana Jarosława, a jakże podobnie cechowało jego „poległego w bitwie” o Smoleńsk brata Lecha. Nasz Jarosław ma ambicje polegające na roztoczeniu „opieki nad narodem” i dlatego w tej materii sprzyja Kościołowi, który uznaje jego „wielkość” w polskiej przyrodzie ludzkiego rodzaju. Jaruś wie gdzie czerpać wzorce by udał mu się zamiar bycia następcą naczelnika Piłsudskiego, przeto wszystkimi siłami i każdym groszem państwowym lokuje w ojca Rydzyka, redemptorystę z Torunia na tyle, by ten z kolei umacniał jego wyjątkową osobowość u bardziej zacofanej, a więc zaczadzonej religijnie części Polaków. By jednak być całkowitym Mojżeszem narodu, trzeba obiecać cokolwiek, choćby to było niekorzystne dla prostego ludu. Przeto Unia Europejska dla niego jest wrogiem.
Pamiętam zresztą, bo należę do tych bardziej pamiętliwych iż Kaczyńscy (Jarosław bardziej) wyrażali swój akces w referendum bardzo sceptycznie mimo, że społeczeństwo wypowiadało się jednoznacznie na tak. Lech jako prezydent z kolei pozwalał się całej Europie błagać przez wiele tygodni by zrobił łaskę i ratyfikował traktat unijny. Powtórzę: ŻYDOWSKI MOJŻESZ WYPROWADZIŁ SWÓJ NARÓD Z PIEKŁA, ZAŚ NASZ PCHA SWÓJ NARÓD DO PIEKŁA WYPROWADZAJĄC GO Z UNII. A czy wyprowadza?, ależ tak. Sam zapowiedział, że na własne życzenie Polska będzie samotną (38 milionową) wyspą. Wolną, tolerancyjną?, ale niestety …. biedną i gołą jak chłopska panna na wydaniu w jednych majtkach. W tym celu wysłał do Brukseli swoich posłusznych (vide Czarnecki), których zadaniem jest obrzydzanie Polski w postrzeganiu jej przez Europę i odwrotnie. To akurat jest prawda. Biedna, spaczona ideologicznie i wyznaniowo. Niestety też nie wolna i nie tolerancyjna bo to w 70% drugi sort, który będzie się bić o pozycję przynależną sortowi pierwszemu. Do tego wyspa otoczona samymi wrogami z apetytem na jej zabór. Nasz Mojżesz to pomyleniec, wariat, uciekinier z Tworek. To są niestety fakty w które tak ciężko uwierzyć narodowi w całości. Szkoda młodego pokolenia Polaków, szczególnie tych którzy z konieczności (wiek, choroby, inne okoliczności) pozostaną w kraju na kaczej wyspie. Naszą wyspę niestety nie będą oblewać wody. To zaiste będzie wyspa zatopiona w ślepej mazi, złożonej z religii, przesądów i obłudy. Tak sobie myślę, że Kaczyński mógłby być dumny ze swoich rodzinnych korzeni, a z jakichś powodów je zaciemnia i podcina. Przecież rodowód odesski z czasów co prawda stalinowskich, ale jednak odesski, powinien nobilitować. To były  czasy wybitnych pisarzy rosyjskich, reżyserów filmu, kompozytorów światowej sławy, naukowców znanych uczelni i wielu innych cennych dla światowej kultury ludzi często związanych nie tylko z Petersburgiem (Leningradem), Moskwą, ale właśnie z Odessą miastem wielu narodów, z których, wywodzili się najwybitniejsi twórcy kultury światowej, najczęściej, co istotne, z korzeni żydowskich. Ja na miejscu Kaczyńskiego na każdym miejscu starałbym się to podkreślać. To cóż z tego że ojciec był komunistą. tak jak wielu miał swoje ku temu powody. Być może jego marzeniem było stworzenie swoim synom  trampoliny do nauki i kariery, co też się właśnie stało. Nie zawsze jednak kariera potoczy się zgodnie z życzeniem matki, ojczyzny, co widać i słychać dzisiaj każdego dziesiątego dnia miesiąca.     




wtorek, 12 września 2017

JESIEŃ, JESIEŃ, LIŚCIE SPADAJĄ!......

To tekst melancholijnej piosenki kabaretowej, która tu mi pasuje.
Spoglądam za okno. Jesień jak się patrzy, a gdy się nie patrzy to mówią o niej dziennikarki dyżurne TV, które to co moment znęcają się nad frontami i cumulusami łażącymi po niebiosach. Jesień, byle nie groźna, lamentują baby przysposabiające się do krucjaty różańcowej wzdłuż polskich granic. Mówię baby, aczkolwiek wśród nich zdarzają się i dziady wierne swym katolickim zwyczajem poślubionym przed laty ukochanym podlotkom. Jesień wywołuje smutek na mym licu, bo spadające liście i częste deszcze można polubić wyłącznie ze względu na obfitość urodzaju leśnych grzybów, co sam w tym roku wyjątkowo doznałem, tyle że za pośrednictwem życzliwości przyjaciół bowiem sam ze względów zdrowotnych mam przymus pozostawania w domu, a nie wałęsania się po lasach, za czym tęsknię bardzo. Zatem oni się dzielą z moją rodziną swoimi zbiorami podgrzybków, borowików, i innymi smakowitymi znaleziskami. Jesień, można by wyrazić słowem smutek, tych co w miastach, bo na wsiach to radość zbioru owoców ciężkiej pracy. Mnie akurat jesień ze swymi klimatycznymi zjawiskami kojarzy się właśnie ze smutkiem, chociaż wedle polityków tak nie jest. Polskie "katriny i irmy" zabrały jeno sześć ofiar, połamane lasy i zrujnowane domostwa, ale mimo wszystko to dużo by minister Błaszczak okazał się typowym gnojkiem a nie żadnym ministrem. Sami poszkodowani sobie radzili zanim tenże Płaszczak i Macierewicz uruchomili jakąkolwiek pomoc.

Prezes Kaczyński, dla wielu bożyszcze, dla tej lepszej odnogi narodu polskiego, z okazji kolejnej miesięcznicy smoleńskiej, zaraz gdy wspiął się na podest powiedział to co myśli. Po raz pierwszy ani słowa o zamordowanym bracie, natomiast wyrzekł, że już czas, bo być może do tej pory mu to umknęło z czerepu. Powiedział oto, że zbliża się moment, gdy otwarcie będziemy żyli w IV Rzeczypospolitej, tej, którą nie dało się zbudować w poprzednim jego wcieleniu, w roli premiera 2005-2007. Tym razem uda się, bo jesteśmy jako państwo Polska gotowi na wyjście z macek unijnych, czyli że Unię Europejską mamy w trzewiach , ściśle ulokowanych w jelitach grubych w swym ostatnim odcinku przewodu wydalniczego. Wie o tym Komisja Europejska, wie o tym Komisja Wenecka, wiedzą o tym wszystkie pozostałe instytucje unijne, ale oni nie chcą zadzierać kotów z rządem państwa składającym się z półidiotów, jeżeli nie samobójców, … niestety zapomniał dodać. Dalej mówił: Jeżeli trzeba to pozostaniemy wyspą suwerenną, katolicką, wyspą tolerancji, dobrobytu i wszelkiej obfitości. Nie dodał, że obfitość dotyczy wyłącznie członków i popierających PiS. Jako słuchacz tych pierdół godzę się na to z wyjątkiem słowa tolerancja, bowiem jej preludium oglądamy już dziś i to na co dzień, szczególnie w stosunku do osób z paszportem odbiegającym od stempla „ Rzeczpospolita Polska”. Z czego ta wyspa szczęśliwości ma zamiar żyć?, bo przyjaciół już nie mamy, a większość inwestorów zagranicznych słuchając kurdupla rezygnuje z lokowania swych interesów w IV RP?. Ano kurdupel a za nim sfora akolitów ogłupiając ciemnego suwerena głoszą, że Niemcy nam wypłacą bo muszą, bilion dolarów za skutki okupacji 1939-1945. Naród pisowski się cieszy. Wiadomość podana z rana spowodowała iż wielu zrezygnowała ze śniadania składającego się z owsianki. Po co, skoro za chwilę będziemy żarli krewetki z homarami a na przystawkę kawior., bo szybko licząc bilion dolarów, to 200 tysięcy złociszy na twarz Polaka niezależnie od wieku, no może wyłącznie od przynależności partyjnej. Ci z partii kurdupla dostaną podwójnie. Jak zwykle to bywa, kurdupel oszuka wyborcę, bo wyborca to wierzący kołtun we wszystko co powiada prezes i proboszcz. O Rydzyku nie wspominając. Najgorsze jest w tym to, że między nami a Niemcami sprawa reparacji jest już dawno wyjaśniona. Otóż świat przyznał, że zarówno politycznie jak i prawnie temat ten już od dziesiątek lat nie istnieje. Moralnie zaś każdy zdrowo myślący Niemiec przyzna, że ogrom krzywd zadanych Polsce jest nie do naprawienia. Niemcy czynią wszystko by Polska jako kraj, ich sąsiad znalazła swoje trwałe miejsce i ulokowanie w najlepszym towarzystwie. W towarzystwie krajów budujących dobro swego narodu korzystając z dotacji i zdobyczy nauki najlepszych uniwersytetów europejskich.

Jesień, cholerna jesień, przywołująca dość nagły smutek martyrologiczny. Nie dość że słota powoduje wyraźnie więcej ofiar komunikacyjnych, to jeszcze kurdupel, jako jedynie rządzący krajem katoli uruchomił swoje służby w celu eliminacji tych, którzy są przeciw niemu. Przypuszczam, że prędzej niżeli później również przeciwko mnie, dlatego fizycznie nie uczestniczę w akcjach protestu przeciwko PiS ze względu na wiek i zdrowotne niedołęstwo, ale sercem jestem z tymi co burzą się na kaczora i jego rządy. Nie. W swym proteście nie chciałbym powrotu do liberalnych rządów PO-PSL, NIE. Sam liberalizm w polityce i stosunkach międzyludzkich mi odpowiada, natomiast na obrzeżach liberalnych polskich rządów, tworzące się kliki złodziei i kłamców, jak to bywało, już niestety NIE. Obłudne przytulanie się do hierarchów Kościoła, a często w chwili kryzysu nawet do prawdziwej lewicy uświadamiają mi, że jestem gotów olać obie AWS owskie partie. Oczywiście, jak mówi przysłowie, lepszy wróbel w garści niżeli kaczor na dachu to, by oczyścić kraj ze złogów pisowskich, człowiek godzi się na Platformę, czy Nowoczesną. Nie znaczy to, że spełnią się do końca moje patriotyczne ambicje. Nigdy moi czytelnicy nie wierzcie w moje pragnienia o tak niskiej wartości. Byłem, jestem i będę za prawdziwą zachodnią np. duńską albo norweską demokracją dopóki nie zamkną się moje oczy. Demokracją nie skażoną niczym co choćby podejrzanie byłoby kaczopodobne.

środa, 6 września 2017

BEZŻENNI ALE CZĘSTO DZIETNI MAJĄ GŁOS.


Bezżenni ale często dzietni faceci decydują o losie polskich kobiet. Tak piszą co odważniejsze gazety. I w miarę wolne media w Polsce. W katolickiej Polsce.Polskie kobiety zawsze mogą liczyć na kopniaka od katolickich biskupów. Tym razem tą chrześcijańską aktywnością wykazała się Rada Biskupów Diecezjalnych, której członkowie 25 sierpnia „z wielką nadzieją na skuteczne doprowadzenie do pozytywnego końca przyjęli kolejną inicjatywę społeczną mającą na celu prawną ochronę życia dzieci poczętych”. Neofaszyzm. Projekt zakłada wprowadzenie zakazu aborcji, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu – słowem, faktycznie zlikwidowanie jednej z trzech przesłanek umożliwiających dokonanie legalnej aborcji w Polsce. Neofaszyzm. W tym samym czasie Kościół od lat skutecznie blokuje wprowadzenie do szkół edukacji seksualnej, która uchroniłaby dzieci i późniejszych dorosłych przed niechcianymi ciążami, złym dotykiem i chorobami wenerycznymi; potępia środki antykoncepcyjne; odmawia zadośćuczynienia ofiarom pedofilii i nie ujawnia danych o sprawcach w swoich szeregach, które pomogłyby uchronić kolejne dzieci, tym bardziej że nowa ustawa o oświacie wiedzę należną dzieciakom dyskryminuje i napełnia je ciemnotą wręcz wiedzą średniowieczną. To wszystko dzieje się przy milczącej zgodzie wiernych, którzy najwyżej w domu, cichutko, tak żeby nikt nie usłyszał, omawiają, zaraz po odmówieniu cząstki różańca nowe auto księdza, jego poglądy polityczne gromko ogłaszane z ambony i to, że za bardzo lubi głaskać małe dzieci. A to Polska właśnie.
                      Miłosierny tygrys
Czymże się różni np. od komunistycznego totalitaryzmu, gdy w domach jeno po cichu i w obecności najbliższych członków rodziny obrabiano tyłki dostojników partyjnych żyjących ponad stan. Kościół polski dzisiaj to zabetonowane środowisko. Kościół wychodzący do wiernych w sposób obłudny, wręcz kłamliwy z przekonaniem iż wierni są na tyle unurzani w katolicyzmie plebejskim, wręcz prymitywnym i ciemnocie, że każde słowo padające z ust księdza, a tym bardziej biskupa należy przyjmować z czcią i wielkim poszanowaniem. Podobnie na słowa Kościoła reagują władze z parlamentem na czele. Bo jak nazwać uchwałę parlamentu polskiego w sprawie rocznicy objawień fatimskich jak nie dewocyjnym idiotyzmem., czemu dziwią się nawet co światlejsi dostojnicy Kościoła. Zatem biskupi w Polsce stanowią prawo. To prawie „zbrojne ramię” sprawujących władzę, podobnie jak ZOMO w stosunku do PZPR. Ramię to sięga każdego odcinka życia społecznego, poprzez szkoły, uczelnie, wojsko, policję, środki przekazu, sport i choćby najmniejszy odcinek życia społecznego i gospodarczego kraju. Wulgarnie można by rzec: jesteśmy w d*pie i nawet trudno nam wychylić głowę bo współczesne katolsko pisowskie ormo czuwa. Jak w tej sytuacji kobieta polska ma walczyć o ustawy stanowione w demokratycznej Unii, które brzydzą biskupów i partię rządzącą. Dalej polskie panie będziecie jeździć ze swoimi wpadkowymi ciążami (o ile wam pozwolą zasoby materialne) za granicę, każdą praktycznie granice, bo oprócz zaścianka polskiego, wszędzie przestrzegają prawa europejskiego i postępu należnego w XXI wieku. Polski Kościół wam nigdy nie pomoże, nie ulży doli w waszym nieszczęściu, choćbyście zwiększyły o 200-300 procent datki przy okazji kolędy, a nawet (uchowaj Boże nieistniejący)) podsyłały im swoje dziatki.
Po głupie pigułki „dzień po” osobiście nie musicie jeździć za granicę. Przywiozą wam klienci z Białorusi i Ukrainy przy okazji wypraw na zakupy w polskich sklepach w Trójmieście i Braniewie. Na koniec maleńka dygresyjka: otóż zdarza się, że moi bliscy zadają mi uporczywie pytanie: Dlaczego ty, wychowany w domu katolickim, były kilkuletni ministrant powiadasz, że jesteś niewierzący?. Więc im odpowiadam, że się mocno mylą, bo ja jestem wierzący. Wierzę mocno, że Boga osobowego nie ma. Jest jeno natura, która poprzez ewolucję kształtuje świat i wszyscy oraz nasze otoczenie jesteśmy jej owocem. Są tylko Jego urzędnicy, którzy sami się ustawiają na stanowiskach, które pozwalają na unicestwienie rozumu, biernych miernych ale wiernych, a na czele których od tysiąclecia zasiada, nie zawsze moralny gość zwany papieżem. Kobiety polskie, czeka was jeszcze bardzo długa droga do wolności i uzyskania praw europejskich. Powiem więcej, nie zdobędziecie ich za swojego żywota, bowiem totalitaryzmy trzymają się zwykle najdłużej, dlatego scedujcie tę walkę na swoje córki, a na razie zbierajcie się na „spacerach” pod Sejmem i dziuplą Kaczyńskiego, bo ten akurat pospołu z szatanem Rydzykiem i kilkoma facetami w strojach teatralno- kabaretowych w torbach po cukrze na głowach, decyduje o waszym człowieczeństwie.
                                             ***
1. Ciekawostki z polskiego grajdoła: Znacie księdza Tomasza Duszkiewicza?, nie?. To kapelan Dyrekcji Lasów Państwowych, czyli przyboczny ministra Szyszki. Ponoć boi sie go nawet biskup. Otóż ten podlec, aby oskarżyć ekologów broniących Puszczy Białowieskiej, sfingował obrażenia i z gipsem na zdrowej ręce oskarżył ekologów o napaść.Wyjatkowy kapłan, po mojemu wyjątkowy właśnie podlec. Morderca boskich stworzeń. Bandyta.
                                   Szyszko i karczysko
2.  Posłanka Lichocka (o której już wzmiankowałem) w proteście nie zjadła na śniadaniie  francuskiego sera, tym samym w swoim rozumieniu wymierzyła śmiertelny cios w gospodarkę Francji, która i tak zdaniem Waszczykowskiego nie ma szans na dogonienie polskiej. Lubię Francję, a tu taki cios!.

sobota, 2 września 2017

KRĘĆ SIĘ KRĘĆ WRZECIONO.



No no no. To się narobiło. Już od kilku lat drzemy koty z Unią Europejską. Z tą Unią, do której tęskniliśmy od dwudziestu jeżeli nie więcej lat. Do której akces przynależności wyraziło 80% naszych obywateli, (wg Czarneckiego, obateli). Właśnie wg Czarneckiego, czyli czarnej owcy polskiego państwa, bo któż to jest ten Ryszard Czarnecki. Ten ślimak prześliznął się w polityce od lewicy do prawicy, a nawet skrajnej prawicy, wkręcając się szefom partii do ich zadów. Obecnie rozpycha się m.in. z posłanką Pawłowicz w odbycie Kaczyńskiego. A zaczynał od biegania po piwo Andrzejowi Lepperowi. Dziś przypadkowo wybrany na wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Instytucji, którą chce na siłę zniszczyć i z której chce wyprowadzić własną ojczyznę. No nie. Niech mi ktoś wytłumaczy, jak to się stało, że taki wściekle prawicowy cwaniaczek mógł zostać zięciem kosmonauty, lewicowca Mirosława Hermaszewskiego?. Czyżby latorośl generała poleciała na pieniądze europosła, bo chyba nie na jego urok osobisty. Skoro miłość nie wybiera a czadzi mózgowia, fakty by znalazły usprawiedliwienie.


Słuchaliśmy w telewizji wystąpienia europosłów PiS w parlamencie europejskim podczas rozprawy nad łamaniem prawa w Polsce. Żenada wytopiona z pisowskiej nienawiści do opozycji a właściwie do wiceprzewodniczącego Komisji pana Timmermansa, który z byczym uporem nie godzi się na łamanie przez Polskę Konstytucji. Topiłem się w tej żenadzie gdy słuchałem właśnie Czarneckiego, Wiśniewską i Karskiego. Ich wypowiedzi podpierane myślą katolicką, pielgrzymkami, JPII, opieką maryjną i oskarżeniami wszystkich, którzy są przeciw kaczopodobnym rządom zapewne ubawiły cały Parlament. Pomyślałem, że oto taki mamy klimat, jak powiadała posłanka klasyk z PO. Moim zdaniem trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, czyli o tym kim jesteśmy, a ta prawda jest bolesna. Gdzieś wyczytałem, z czym się zgadzam, że jesteśmy narodem pasterskim, zawistnym, podejrzliwym i niezbyt ambitnym mimo wiekowej tradycji wciskania kitu o „narodzie wybranym", że Polak wszystko może, i tym podobne brednie. Powiadają nasi sąsiedzi, iż od Jagiełły począwszy jesteśmy pośmiewiskiem Europy, frajerami, którzy z ochotą robili i robią z siebie napuszonych idiotów dla poklasku światowej gawiedzi. Patrz m.in. przywołany per hrabia Ryszard Czarnecki. Przeciętnemu Anglikowi czy Niemcowi do głowy nie przyjdzie, że Curie-Skłodowska, czy Chopin to byli Polacy, bo trudno im skojarzyć tych genialnych ludzi z narodem tak głupim i bezmyślnym jak Polacy. Stąd z łatwością znajdzie się taki, kto zapewni swemu ludowi chleb i igrzyska, jak to zmajstrował dziś w Polsce Kaczyński ze swoją sforą, poprzez 500+. Taki z reguły wygrywa wybory jako, że lud w swojej masie jest przecież z samej definicji ciemny i niekompetentny, a więc też religijny, czyli przesądny i naiwny, po prostu głupi. A wszystko tapla się w obłudzie i ściekach religii katolickiej utwardzonej w św. Wojtyle.
                           

Dziś jestem absolutnie przekonany, że z Unii wyjdziemy na własne życzenie, a raczej na życzenie rządzących. I o d.pę potłuc słowa Beci Szydło, cyt. że „Polska z Unii wypchnąć się nie da, odwrotnie, jesteśmy za dalszą jej integracją” Co za brednie.. My do Unii od początku nie pasowaliśmy. To tak, jakby przykładowo na salony Pałacu Elizejskiego wpuścić gromadę chłopstwa wracającego prosto z akcji buraczanej i ich uczyć jeść widelcem, swego czasu pozyskanym od polskiego świra politycznego, Kownackiego. Europa jako taka nie jest już nam absolutnie do niczego potrzebna: sami tworzymy prawo dopasowane do uniżonej gawiedzi, sami wytniemy lasy i puszcze by łatwiej było wystrzelać zwierzynę łowną. Mięsem zapełnimy gęby tym co psioczą na władzę. Milczeć, krzyknie prezes do polactwa i dalej kręci wrzecionem oplatającym jego wiernych wyborców. Macie co żreć i gdzie pracować, więc milczeć!, zgodnie z zasadą ewangeliczną „módl się i pracuj, a garb ci sam wyrośnie”. A swoją drogą człowiek pochylony jest bardziej „skłonny” do oddawania nabożnej czci Najświętszej Panience w Częstochowie, oraz Licheniu, równie prawie świętemu prezesowi wszystkich prezesów na każdej polskiej wsi spokojnej, szczególnie po prawej stronie Wisły.. To nic, że odmienne zdanie o nas mają sąsiedzi, zresztą nic takiego się nie dzieje, bo nad naszą opinią czuwa telewizja narodowa, tudzież narodowe radio. Panuje demokracja powiada Becia w każdym wystąpieniu TV. Nikt wam nie zabrania protestowania i spacerów przekonuje rządowa TVP. Im mniej prawdziwych informacji dociera do Polaka, tym zdrowszy on i zdrowszy kraj, z kolei wieszczą inni teoretycy PiS. Nie ma się czym przejmować. Co prawda ciężko nam Polakom dzisiaj znaleźć prawdziwych, zagranicznych przyjaciół, ale wystarczy się rozejrzeć po globusie. Jest Białoruś z przemiłym prezydentem Łukaszenko. Poza USA z prezydentem Trumpem, który nie ma zielonego pojęcia o naszym kraju i znalezienie Polski na mapie nastręczałoby mu wiele kłopotów, jest kilka państw środkowej Ameryki, a i w niedługim czasie zrewidujemy stosunek do Pinocheta, oraz innych dyktatorów, bo jakżeby było inaczej skoro ściskał się z nim św. JPII, a przecie Łukaszenka to też bardzo ciepły człowiek powiada marszałek Senatu. No i Orban znad Dunaju, ale on sprzyja Ruskim, więc nie do końca da się lubić. Kaczyński go lubi, ale nie wiadomo czy z wzajemnością, bo głosuje nie zawsze za Polską, chyba że Jarosław po cichu wije sobie gniazdko gdzieś nad Morzem Czarnym. To by wszystko było jasne.

                           Święty i zbrodniarz. Kumple?
Kto nam zagraża?. Ano najbardziej Niemcy, którzy próbują wmówić, że reparacje powojenne Polsce wypłacili w wysokości takiej na jaką były podpisane umowy międzyrządowe. Wiadomo, że żadne kwoty tak naprawdę nie pokryją wartości zniszczeń wojennych dokonanych przez Niemcy hitlerowskie, zarówno w kontekście strat materialnych a tym bardziej ludzkich, ale są pewne ustalenia wynikające z politycznych i geograficznych kontekstów, które dotychczas zaspakajały ambicje obu sąsiadów. Żądania rządzącej Polską partii o nieokreślonej do końca w psychologii diagnozie, w stosunku do sąsiadów tylko potwierdzają jej wątpliwą zdrowotność. Rząd podąża w kierunku przyspieszenia anihilacji gospodarczej i politycznej kraju, bo Polska pozostając na obrzeżach Europy powoli dalej będzie tonąć w bagnie zacofania i ciemnoty wtłaczanej nam do głów poprzez niedouczonych nauczycieli szkolnych, dewocję, oraz prelegentów Prawa i Sprawiedliwości. Wg. pisiorów Niemcy to nasz wróg numer jeden, ale tych pomniejszych mamy dużo więcej bo nie możemy zapominać o Wołyniu, a więc Ukraina, Litwie co to nie chce rozmawiać po polsku, Czechach, które pospołu ze Słowacją przyczyniły się do rozwałki Grupy Wyszehradzkiej, Rosjan, którzy coraz bardziej podprowadzają swoje wojska w kierunku naszych granic i za boga nie chcą oddać nam wraku TU 154M, a ostatnio Francuzi, którzy odważyli się skrytykować nasze prawodawstwo i rząd pani Beci. A co im uczyniła pani Becia?, która mimo krytyki twardo trwa na urzędzie. Nie tak jak Francuz Henryk Valezy, który nocą zwiał z urzędu króla Polski. A fe, powiadają niektóre „osobistości” PiS i deklarują, że serów francuskich nigdy do ust nie wezmą. Prezydent Macron ze zmartwienia padł na kolana, po czym zdjął obuwie i poszedł boso na pielgrzymkę do Lourdes.


A tak w ogóle to bogi nam nie sprzyjają nawet w sporcie. Ostatnio dostaliśmy lanie w kilku dyscyplinach: Słoweńcy wyeliminowali nas z mistrzostw Europy w siatkówce, w koszykówce i jeszcze innej dyscyplinie, której w tym momencie nie pomnę. Żałośnie wyglądali nasi piłkarze schodzący z boiska kopenhaskiego po meczu eliminacyjnym do mistrzostw świata 2018, z Danią. 4:0 to akurat nie jest wynik jakim obdarzyła Europa panią Szydło, czyli 27:1, ale też jest to wynik żenujący jak na taką potęgę sportu i gospodarki, którą szczyci się pani premier.





ŚMIECH, PRAWIE RECHOT

Vivat, brawo. Do Polski zawitał długo zapowiadany przez papieża Franciszka pogromca pedofilów w sutannach abp Charles   Scicluna, duchow...