środa, 31 marca 2010

WIELKANOC 2010





Z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych, u progu prawdziwej wiosny wszystkim Czytelnikom składam życzenia zdrowia, oraz wszelkiej pomyślności. Zaś przy stole świątecznym zdrowej gościny w polskim stylu.

wtorek, 30 marca 2010

DARWIN SIĘ SPRAWDZA


No i jak tu nie wierzyć Darwinowi i jego teorii . Homo sapiens dreptał po świecie setki tysięcy, a może nawet miliony lat zanim stał się człowiekiem. Podobnie jest z naszym prezydentem Lechem Kaczyńskim, który w ostatnich dniach przepoczwarzył się z robala w miarę sympatycznego motyla. Oczy moje doznały wytrzeszczu, zaś uszy mi się wydłużyły jak szarakowi, gdy usłyszałem wypowiedziane ustami pana prezydenta słowa uznania dla generała Wojciecha Jaruzelskiego. Bo oto publicznie nazwał Go PIERWSZYM PREZYDENTEM RZECZYPOSPOLITEJ, WYBRANYM W SPOSÓB DEMOKRATYCZNY. Nazwał Go ponadto zasłużonym żołnierzem I Armii Wojska Polskiego, oraz ofiarą stalinowskich łagrów. Powtarzam, byłem w szoku i pozostaję w nim nadal. Ponieważ zastanawiam się, jakaż to zawierucha umysłowa spowodowała te ukłony w stronę Generała. Otóż moi mili czytelnicy. ŻADNA!!!. Nikt, kto przez lata pała taką nienawiścią do przeciwnika politycznego nie może się zmienić w okamgnieniu , chociażby to było polecenie ojca Rydzyka. To jest gra, wyrażana zresztą nieudolnie, bowiem każde słowo pochlebne wypowiadane o Generale przez Kaczyńskich, jest tak skonstruowane by zbytnio nie ująć swojemu ego. Jako przykład niech służy oświadczenie jego ministra Stasiaka, który to ogłosił światu radosną nowinę, że w samolocie którym Kaczyński pofrunie do Moskwy znajdzie się miejsce dla generała Jaruzelskiego. Pan Generał, przy okazji udzielanego wywiadu, jeno uśmiechnął się na tę wiadomość jako, że nie czuje się walizką, a oficjalnego zaproszenia z Pałacu jeszcze nie otrzymał. Na Jego miejscu poleciałbym samolotem rejsowym. Niech Kaczorek nie próbuje nabijać sobie punktów przedwyborczych u lewicowego elektoratu, bo każdy wie, że to obłuda i hipokryzja rodem prosto z katolickiego Kościółka. Zapomniał już, że zabrał Generałowi Krzyż Sybiraka, który niewątpliwie Mu się należał. Zapomniał, że w porozumieniu z ekstremą dziennikarską puścił obrazoburczy film pt. "Towarzysz Generał", w którym sponiewierał pierwszego prezydenta doszczętnie. Zapomniał o tym , że inni inspirowani przez IPN i PIS dziennikarze próbowali upodlić Go w perfidny sposób w programie "Teraz my." Zapomniał, jak jego historycy od Kurtyki usiłowali wrobić go w szpiegostwo na rzecz KGB, a sam Kurtyka nazwał Go zdrajcą, a także przywódcą bandy zbrojnej. A jakże, zapomniał też o tym ,że PIS-owskie hordy złożone z Młodzieży Wszechpolskiej oraz innych Rokitów i Gowinów rokrocznie uprawiały cyrki polityczno-kościelne pod Jego domem w każdy wieczór 13 grudnia.

Karmiono nas wypocinami szpiega Kuklińskiego, z którego "informacji" nawet Amerykanie nie chcieli skorzystać. O Stanie wojennym nie zawiadomili ukochanej i opłacanej z funduszy CIA Solidarności, akceptując zatem poczynania polskiego Generała. Śmierć Jaruzelskiemu!, lub co najmniej kara dożywocia, piał dla prasy bliźniak-Jarosław. Wczytywał się w owe wypociny szpiega ujawnione po latach, które mówiły, że USA planowały użyć broni atomowej na Polskę, gdyby Rosjanie tu weszli. No więc nie weszli ze strachu. Oj durni ci polityczni analitycy. Rosja weszła na Węgry powodując masakrę ludności, a Ameryka nie kiwnęła nawet paluszkiem. Podobnie było z Czechosłowacją, a także z Afganistanem szanowni politycy i szpiedzy. Rosja nie musiała wchodzić do Polski. Ona tu była poprzez kilka stacjonujących nad Wisłą dywizji w ramach Układu Warszawskiego. Dywizji uzbrojonych m.in w broń atomową. Wywiad USA doskonale o tym wiedział panowie politycy i szpiedzy. I dlatego pan Generał Jaruzelski z tego się śmieje w kułak. A śmieje się tym bardziej, iż pisząc wiele opracowań i książek, udzielając setki wywiadów i składając wiele zeznań przed szamoczącymi Go sądami nie spowodował oświecenia zamulonych nienawiścią mózgów jego politycznych adwersarzy i zanosi się, że już ich nie oświeci do końca swych dni, których już niewiele Mu w gruncie rzeczy zostało.

Dziwne, bardzo dziwne, że w obronie Jego osoby nigdy nie stanął żaden hierarcha Kościoła katolickiego. Generał Jaruzelski w ciągu swego życia dawał wiele dowodów przyjaźni z Kościołem, zarówno w czasie stanu wojennego, a także potem, gdy trzeba było tworzyć podwaliny do przekazania władzy w ręce opozycji. Wielokrotnie spotykał się z prymasem Glempem, odwiedzał go w szpitalu, a ponadto znalazł dla hierarchów miejsce przy okrągłym stole.Zastanawiałem się nad tym głęboko, ale doszedłem do wniosku że akurat na tej instytucji nigdy nie należało i nie należy polegać. Są gotowi tylko do rabunku majątku narodowego i politykowania. Natomiast z natury rzeczy nic od siebie dać nie mogą. Taka jest już istota tej instytucji watykańskiej.

A dlaczego ja o tym piszę, stając w obronie dobrego imienia Generała? .Czynię to w imieniu nie tylko własnym jako były żołnierz, ale także w imieniu milionów młodych ludzi, którym w ciągu dziesiątek lat przyszło odbywać służbę wojskową, pod mądrym dowództwem tego wojennego weterana, który przeszedł szlak bojowy od Riazania aż po Łabę. Zaiste, powiadam wam: Przyjdzie czas, gdy naród Jego postać czcił będzie tablicami i pomnikami.


Uśmiechnij się:

Dziś rano odbywałem podróż autobusem miejskim. Siedziałem sobie z małżonką na takim poczwórnym siedzeniu, gdzie dwie pary pasażerów siedzą naprzeciw siebie. Po drugiej stronie siedział młody chłopak, oraz babcia z 12 batalionu 22 pułku Moherowych Beretów. Chłopak odebrał telefon i tak mówi:
-Aniu, będę u ciebie dziś o 19.00. Bardzo cię kocham, jesteś dla mnie jedyna.
Po chwili odbiera drugi telefon:
-Cześć Basiu. Wiesz że kocham tylko ciebie. Wpadnę do ciebie o 20.00. Moherowej babci zaczerwieniła się twarz i zbladł beret. A chłopakowi znowu dzwoni telefon:
-Cześć, już do ciebie jadę. Stęskniłem się za tobą. Istniejesz dla mnie tylko ty Staszku.

Moherowa babcia wybuchła jak bomba. Zaczęła biednego chłopaka wyzywać od zboczonych bezbożników oraz sodomitów. Chłopak spąsowiał na twarzy, ale zachował zimną krew.
Odpowiedział babci: Przecież muszę się zabawić przed powrotem do seminarium!.

niedziela, 21 marca 2010

SZLACHECTWO....... NIE ZOBOWIĄZUJE





Powinnością marszałka Sejmu jest dbałość o dyscyplinę zbiorowości poselskiej. Dbałość o priorytet uchwał i ustaw sejmowych, w zależności od ich ważności z punktu widzenia potrzeb
społecznych oraz funkcjonowania państwa na arenie międzynarodowej.To tak ogólnie. Niestety nasi marszałkowie już w kolejnych kadencjach sejmowych nie wywiązują się poprawnie z tych podstawowych obowiązków. Działanie marszałka Dorna z czasów rządu PIS było nad wyraz wręcz kompromitujące. Można by rzec, szkodliwe dla interesów państwa. Każdy projekt ustawy, choćby jego treścią był wzór dla naszych sąsiadów a nawet Europy, był wstrzymywany, lub wręcz odrzucany, bowiem autorstwo tych projektów nie wypłynęło spod pióra i myśli pisowskiej. Ten bajkopisarz Kaczyńskiego potrafił zamataczyć wszystko, co nie rozbudowywało fuhrerowskiej myśli naszych braci mniejszych. Oczywiście do czasu, gdy namaszczony przez nich marszałek, zwany trzecim bliźniakiem, nie popadł w niełaskę jednego z nich. O co tam poszło?,tylko sam Dorn i Kaczyńscy wiedzą. Za chwilę to towarzystwo się rozpieprzyło i były nowe wybory. Wznoszono modły choćby do samego diabła (bo prośba była kierowana szczególnie do wyborców lewicy), by już nigdy nie dopuścić do władzy totalitarnej partii Kaczorów i ich przydupnych Ziobrów, Kurskich, Brudzińskich, Czarneckich, Górskich, Gosiewskiego (z rodziną), czy też Kuchcińskiego zwanego przez swoich członkiem. I słowo stało się ciałem. Główny mózg rodziny Kaczyńskich poległ na polu małej chwały. Polska odetchnęła pełną piersią.
Wygrała partia, która wraz z lewicą pozostawała w ścisłej opozycji. Na marszałka Sejmu wybrano, wydawało się człowieka prawego, rozważnego i oszczędnego w słowach kierowanych do przeciwników politycznych, ojca wielu dzieci, bogobojnego obywatela z tytułem hrabiowskim. Wszystko niby ok. Tym bardziej że PO zapowiadało w programie przedwyborczym likwidacje IPN, CBA, oraz wielu innych instytucji kosztownych dla państwa m.in. KRRiT, a ponadto poprawną działalność proeuropejską. Okazuje się, że to tylko czcze obiecanki.Na czele CBA postawili swojego człowieka mimo, iż podobne zadania, czyli walkę z korupcją powierzono pani minister Piterze. Za co bierze pieniądze ta pyskata kobita,jeszcze niedawno aktywistka Młodzieży Wszechpolskiej,nie wiadomo, bo jak dotychczas, to znalazła tylko lewy kwit na zakup kilograma ryb z funduszy państwowych.

Podobnie za nic opłacana jest niejaka pani minister Radziszewska, powołana do pilnowania równości międzypłciowej,dziś modnie zwanej parytetem, a tymczasem można zauważyć jej permanentnie wrogą tej instytucji działalność.Dzisiaj to tylko celebrytka. Jest jeszcze kilka innych postaci, które z naszych podatków opłacamy za bezczynność. Nie przytaczam, bo mdli mnie na dźwięk ich nazwisk i wymyślonych, dobrze opłacanych stanowisk. Powrócę zatem do wybranego przez Sejm Peowski marszałka, hrabiego Komorowskiego. Tenże, jak wspomniałem zacny pan, obecnie kandydat na stanowisko prezydenta RP, już po roku rządów PO pokazał prawdziwe oblicze, spektakularnie ukrywane przed swoim wyborcą. A oblicze owo, wyraża się beznadziejnym zarządzaniem instytucją, zwaną Sejmem RP. Otóż na ręce Pana Komorowskiego z racji jego stanowiska spływają projekty ustaw opracowanych przez różne kluby sejmowe.Jeżeli to są projekty partii Tuska, wygodne w założeniu idei partyjnej, to natychmiast marszałek przepycha je przez głosowanie korzystając oczywiście z przewagi szabel sejmowych.Inaczej wyglądają projekty ustaw składane przez opozycje, a szczególnie posłów lewicy. Takie projekty, zawierające zbyt demokratyczne , jak na konserwatywną partię Tuska z Gowinem na czele treści, natychmiast lokowane są do tzw. sejmowej zamrażarki, na wieczne poleżenie, choćby do następnych wyborów, czyli często na święty nigdy.A cóż owe projekty zawierają?.Zawierają proste sprawy, oczywiście już dawno załatwione w innych państwach Unii Europejskiej, jak chociażby dot. edukacji seksualnej, zapładniania in vitro, dopuszczalnej aborcji, rodzin zastępczych, przemocy w rodzinie, i wielu innych zagadnień, niewygodnych polskiemu episkopatowi, co by nie mówić, "nadrzędnej jednostce" Sejmu i Senatu polskiego. Czy zatem taka nieuczciwa osoba może być dobrym prezydentem?. Może i może, ale do czasu. Dopóki jego postanowienia jako prezydenta nie dotkną interesów partii z której się wywodzi, mimo zawieszenia w niej swojego członkostwa.
Moim zdaniem prezydentem nigdy nie powinien zostać nikt z działaczy obojętnie której partii, bowiem trudno jest znaleźć człowieka całkowicie oderwanego emocjonalnie od korzeni. Przykładem pozytywnym w tym względzie był jedynie Kwaśniewski, który to oddając na czas swojej prezydentury legitymacje partyjną, potrafił współdziałać z obcym mu ideowo Buzkiem i Krzaklewskim w ramach kohabitacji, zaś w stosunku do lewicowego premiera Leszka Millera przejawiał szorstką przyjaźń.Nie widzę też dobrze innych ambitnych kandydatów do stolca pałacowego. Ani Sikorski, pałający nienawiścią do tych, którzy stworzyli mu warunki do wykształcenia, oraz chęcią wysadzenia w powietrze warszawskiego PKiN. Mimo, że ten kandydat także chwali się szlacheckim pochodzeniem, chociaż kudy mu tam do tytułu hrabiego, pomimo zdekomunizowania się wraz z całym swoim ogródkiem pod Bydgoszczą. Żaden partyjniak nie powinien być wybrany. Zarówno z prawicy jak i lewicy.Kwaśniewski już się nie powtórzy, choćby miał jeszcze bardziej słabą głowę do trunków. Bezpartyjny Cimoszewicz jak uparty kozioł, doświadczon bezpodstawnych oskarżeń podczas poprzednich wyborów absolutnie wyklucza swoje starania o wybór na stanowisko głowy państwa. Ciekawe, bo akurat jemu naród ufa. Widać to już od dawna w sondażach. A może jednak panie Włodzimierzu, warto zrobić nam wszystkim miłą niespodziankę.

Bo u nas już tak jest, że kto odpowiada pod każdym względem (języki, wykształcenie,doświadczenie) do pełnienia zaszczytnego stanowiska, to należy go upupić w myśl bożego miłosierdzia. Natomiast na forum prezentujemy jakieś indywidua typu Fotyga, Rokicina, rodzina średniowiecznych Giertychów, czy też wspomniana wyżej Radziszewska i Nelly. Można by rzec, że niech ktokolwiek zostanie prezydentem, byleby wypędzić z Pałacu tego "polityka historycznego," pałającego rządzą wojny z Rosją, przyjaciela UPO-wskiego Juszczenki i smakosza gruzińskich win, tyle że dlaczego miałby prezydentem być ktoś przypadkowy? Też błąd. Reasumując: wygląda na to, i to jest moje mało ważne zdanie, że tylko Olechowski zdałby swoją postacią i usposobieniem egzamin kandydacki, chociaż to też liberał, ale umiarkowany ..... A zatem, Ole, i nie denerwujmy Kononowicza.

Uśmiechnij się:

1.Kobieta w kwiecie wieku staje przed lustrem i mówi do męża; Ech.. przybyło mi zmarszczek, utyłam, te włosy jakieś takie nijakie... Zbrzydłam. Kochanie powiedz mi coś miłego, proszę.
-Masz bardzo dobry wzrok.

2.Tu był Jurek, tu był Zenek, tu był Karol. Ciekawe, niby normalne napisy, a jakoś mnie one niepokoją. Czy to z powodu koloru liter czy też charakteru pisma?
-A może dlatego że czytam je w swojej szafie!


wtorek, 16 marca 2010

Z PRZODU LICEUM........




Moje refleksje tym razem dotyczą spraw natury ogólniejszej. Jako Polak w wieku powiedziałbym, dość zaawansowanym, jak zresztą każdy inny mój rodak, przyglądam się za pośrednictwem prasy, literatury oraz tzw. normalnych środków masowego przekazu swojej Ojczyźnie i wyciągam wnioski. A i poprzez osobiste doznania na własnym organiźmie da się je w miarę poprawnie sformułować. Niestety, nie są one znowuż tak optymistyczne jak by się na pierwszy rzut oka wydawało. Za moich szczeniackich czasów na zgrabne, ale nie dość ładne lub nieco nadszarpnięte wiekiem, a przy tym biologiczną brzydotą kobitki, mówiło się "z przodu liceum, z tyłu muzeum".
Tak sobie kojarzę, że powiedzenie owo pasuje do naszego, wszelako bogobojnego kraju jak ulał. Bo oto gdy przymkniemy lekko oczy, to widzimy rosnące wieżowce i apartamenty zahaczające o bałwany chmur ,mknące po naszych, nie najlepszych szosach i ulicach często luksusowe samochody, których ilość co roku wzrasta w postępie co najmniej arytmetycznym. Wzdłuż podmiejskich ulic widzimy powstające jak grzyby po deszczu szeregi will, gdzie prawie każdy budujący stara się być bardziej oryginalny od sąsiada w myśl innego, jakże polskiego powiedzenia "postaw się itd". Kobiety polskie, szczególnie te z dużych miast, mające dostęp do świata mody i większej gotówki, paradują w eleganckich strojach, przy okazji okrywając szczelnie wspomniane wyżej swoje muzealne szczegóły.
Jesteśmy w Unii Europejskiej, co bez wątpienia powinno wbijać nas w uzasadnioną dumę. Powinno, bo taka np. Chorwacja, kraj przepiękny i bez wątpienia bogatszy od Polski, mimo starań pozostaje wciąż poza brukselskim stowarzyszeniem. Na blisko setce wszelkiego rodzaju szkół wyższych (tych normalnych i tych tylko z nazwy wyższych) studiuje setki tysięcy młodych ludzi, którzy zaraz po otrzymaniu dyplomu magistra wyjeżdżają do zapleczy kuchennych za granicą. To jest aksjomat. Jakże przykry, ale niestety bardzo prawdziwy. Przejdźmy zatem do rewersu tej polskiej monety. Rewersu który w tym wypadku kojarzy się ze stanem muzealnym. Skansenem, ciemnotą, wrogim rządowi prezydentem, radyjem Rydzyka. Strona muzealna nie jest tym bardziej powodem do dumy, chociaż prawicowi politycy ,oraz media próbują nam wmawiać poprawność tej sytuacji.

Mimo, iż pozostajemy mimo wszystko skansenem Europy, bowiem nie ma takiej dziedziny życia byśmy nie zamykali tabeli osiągnięć cywilizacyjnych, to wbijają nas w dumę historycznej polskości, jako państwa, które było i jest ostoją chrześcijaństwa na kontynencie i szacunku dla zrywów powstańczych przeciwko tym , którzy nastawali na naszą narodowo-parafialną Ojczyznę. Szkoda tylko, że posługują się kłamstwem pospolitym, jako że ten śmiertelnie katolicki żołnierz i powstaniec walczył z zaborcami wbrew woli papieży, którzy dla interesu zawsze trzymali stronę okupantów i najeźdźców. Kościółek katolicki w Polsce wbrew temu czym karmi nas współczesna IPN-owska literatura i propaganda, nigdy nie wybijał się na prawdziwy patriotyzm. Najczęściej jego działalność można odczytać przysłowiem "panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek". Dzisiaj, dzięki wolnej prasie, często zakazywanej z ambon, Polacy dowiadują się o sprawach nie tylko dot. naszej polskiej "działki przykościelnej", ale o szerszych historycznych uwarunkowaniach które spowodowały to, iż poprzez dwa tysiące lat, dzięki wprost niepoliczonym zbrodniom i szerzeniu ciemnoty Kościół katolicki przetrwał do dziś.
Mówię do dziś, bowiem dzięki wyjazdom naszych współobywateli do państw oświeconych i dzięki szerokim możliwościom prasowym, gdzie dowiadujemy się o niezliczonych zbrodniach gwałtów i molestowań seksualnych księży na dzieciach w Irlandii, USA, Niemczech, Holandii, Belgii, Australii, a także w Polsce, opoka Kościoła zaczyna pękać w swych posadach. Dzisiaj na niedzielne msze w bardzo katolickiej Polsce uczęszcza już tylko ok.25% owieczek. Datki tacowe skurczyły się na tyle, iż biskupi wyciągają coraz częściej rękę do rządu i samorządów po wsparcie. Na razie je dostają w kwocie ok. 7 miliardów zł. rocznie. Z podatków katolików, innowierców a także ateistów. Brrrrr. Bardzo korzystny dla kieckowych konkordat, podpisany przez niepokalaną panienkę Suchocką zapewnia Kościołowi jeszcze wiele lat sytość i wszelaki dobrobyt. Jeszcze długo agencje towarzyskie bedą przyjmowały czarnych dobrze wypłacalnych gości. Jeszcze długo przed biskupem płaszczyć się bedą wojewodowie, prezydenci, burmistrzowie oraz komendanci policji państwowej. Podejrzewam, że niektóre sądy też, chociaż są już pierwsze oznaki poprawności sędziowskiej. Przykładem na to, są słuszne , europejskie wyroki w sprawie artystki Nieznalskiej oraz pani Alicji Tysiąc, mimo zbiegowiska czarownic pod sądami. Pedofile w kieckach strzeżcie się zatem.
Jesteśmy więc jako państwo wielkim skansenem obyczajowym, z którego ponad 200 tysięcy kobiet co roku wyjeżdża się skrobać w wyniku niechcianej ciąży. Ale co się ma cudzoziemiec dziwić, skoro na płotach miast polskich rozwiesza się plakaty z Hitlerem obok wyskrobanych zygot. Skoro w telewizji niejaki orzeł katolicki nazwiskiem Terlikowski ze skrajnie prawicowego magazynu Fronda, oraz inny katolik-pijaczek-kierowca Orzechowski wszem i wobec ogłaszają iż wszystkich nas, którzy nie pozostają wierni dogmatom cudów JPII, oraz tkankowego cudu w Sokółce, czeka potępienie wieczne... Amen. Smutne to wszystko jest z tego względu, że partie lewicowe oraz te liberalne nie próbują walki z ową ciemnotą. Że pozostają jakby zastraszone wielkością i wpływami biskupimi. Każdy polityk prawicy, wierzący czy niewierzący ,publicznie prosił Boga by mu dopomógł. (Chyba w tym, by udało się mu bez wiedzy wyborców wzbogacić?). To się nie zdarza nigdzie poza Polską, no może jeszcze w Iranie, z tym że tam akurat najwięcej do powiedzenia ma przysięga Allachowi. Czy zatem do Polski warto przyjeżdżać poza mistrzostwami Euro 2012?. Warto, ludzie normalnego świata!.Warto, bezwzględnie warto. Tutaj pokazać możecie dzieciom coś, z czym w życiu się nigdzie nie spotkają. To imprezy bardzo unikalne. Te pielgrzymki barwne mundurami wszystkich kolorów, te ludowe śpiewne zawodzenie pod niezliczonymi figurami w majowe wieczory.Te tłumy bożocielne na ulicach zabezpieczanych przez policję państwową. Te odpusty w każdej parafii z karuzelą i straganami pełnymi kogutków i już nigdzie nie spotykanych obwarzanków. Te napuszone od "co to nie ja" i dobrobytu postacie biskupów w ilości grubo ponad sto. Te niezliczone pomniki JP2, czekającego pewno w nieskończoność na nobilitację świętością zgodnie z zawołaniem Polaków w dniu Jego pogrzebu "santo subito".Te krzyżyki wieszane na każdym bodajże kroku. W szkołach, urzędach, sądach, szpitalach, publicznych kiblach, sanatoriach, a nawet w świeckim Sejmie. Przy drogach zamiast poprawnych znaków można najczęściej spotkać też krzyże. Wydawałoby się obcokrajowcom ,że Polacy swoich zmarłych chowają, ot tak, gdzie popadnie. I to jest właśnie ta druga strona, strona muzealna i to ta dość prawdziwie oddająca rzeczywistość rzeczy. O wielu sprawach, poruszonych w tym poście już wielokrotnie pisałem, jednak należy je powtarzać i nagłaśniać choćby do nieskończoności, bowiem wstyd żyć w dobie oświeconej laickiej Europy wśród społeczeństwa, gdzie panuje ciemnota, obskurantyzm i powszechne nieuctwo.

Uśmiechnij się:

1.Cyganie ,chcąc wziąć udział w pochodzie pierwszomajowym, uzgadniają w komitecie partii treść transparentu: Proponują hasło: Każdy Cygan członkiem partii.

2.Żona robi mężowi wymówki:
-Tak dalej być nie może, moja mama płaci za nas czynsz, mój wujek kupuje nam ubrania, moja siostra przysyła nam pieniądze na jedzenie. Tak dalej być nie może!.
-Masz racje, mówi mąż- twoi bracia też powinni nam pomagać.

wtorek, 9 marca 2010

KOMEDIA PANIE, ISTNA KOMEDIA

Czekam na was, Kempy i inne Wróble.


Rzeczywiście można by się pośmiać, gdyby nie było to takie smutnawe. A przykładów jest w brud, bo też nawiasem mówiąc i brud odkrył nam się spod śnieżnej zimowej pierzynki. Zacznę jednak od innej, niemniej smakowitej kwestii. Mam tu na myśli te już "tradycyjne"w polskim parlamentaryźmie komisje sejmowe. Komisje, w których zasiadają nasi wybrańcy, nie po to by cokolwiek wykryć, bo to się jeszcze nie zdarzyło, ale po to, by pokazać się z tej celebryckiej strony, a przy okazji dodatkowo zarobić ok. 1500 PLN dziennie za, co by nie mówić, drzemkę po nocnej ciężkiej mitrędze w pokojach sejmowych. By wzorem Jana Marii Władysława Rokity podbudować swój image. By ich codzienny występ przed kamerami stanowił trampolinę, która pchnie ich na stanowiska bardziej zyskowne, która pokaże ich oblicza zatroskane dobrem ojczyzny i jej obywateli. Przykładem jakże widocznym jest wzrost popularności radiowo-telewizyjnej posła Arłukowicza, który nie kryje swoich ambicji przywództwa na Lewicy. Znając jednak "dokonania" naszego Zapatero Napieralskiego, może to byłoby owocne. Rzecz w tym, by potrafił zająć zdeterminowane stanowisko w sprawie jakże szkodliwego Polsce konkordatu. Widać u tego człowieka ikrę i ochotę do działania. Trza mieć więc wątpliwą nadzieję.
***
Inaczej zaś wygląda postawa reprezentującego PSL posła Stefaniuka, dla którego cały ten żenujący cyrk stanowi inspirację do pisania wierszy. Uśmiać się szczerze można było, gdy pulchna pani poseł Kempa przesłuchiwała swojego pryncypała Jarosława Kaczyńskiego. Jej lico, zwykle pochmurne jak morda striłca z UPA, w tym jedynym przypadku przybrało obraz słoneczka, a dygi nóżkami zwiastowały cichy, jakby utajniony wielokrotny orgazm tej konformistki. Pytania były lekkie, łatwe i przyjemne wzorem muzyki z audycji Kydryńskiego. Inaczej zaś wyglądały pytania pani Kempy stawiane w doktrynerski wręcz sposób świadkom reprezentującym inne sceny polityczne. Zaiste, gdy patrzę na tę PiS-owską, zapiekłą w wyrazie oblicza babę, a także na jej koleżankę z innej komisji, nazwiskiem Wróbel, tudzież krótkorękiego, zresztą podejrzanego w sprawie, posła Gosiewskiego zwanego synem Włoszczowy, to mimo empatii (bo rzeczywiście, chciałbym uwierzyć i uszanować ich prawdziwe ideały) zbiera mi się, a sądzę, że nie tylko mnie, na głośny śmiech, jakobym oglądał pierwszorzędną komedię. Zresztą ich zachowania i wyjątkową osobowość wspaniale wykorzystuje w swojej audycji Szymon Majewski.Tylko pogratulować.

***
Innym przykładem, w rzeczy samej komediowym, jest tak nazywana przez posłów Platformy Obywatelskiej koalicja PiSu z SLD. To nie tylko komedia, to dramat, chociażby dotyczył wyłącznie podziału między te dwie partie swoich wpływów w mediach publicznych. Aliści, kto może w coś takiego uwierzyć do końca, skoro w pono SLD-owskiej dwójce TVP wciąż na bosaka biega homofob Cejrowski. Mniemam, że ma podpisany długoterminowy kontrakt, zerwanie którego telewizję by zrujnowało przy jej aktualnych dochodach i po wypłaceniu milionowych odpraw przyjaciołom Farfała. Trzeba go jakoś ścierpieć z pilotem w ręku. O ewentualnym skoligaceniu tych dwóch odrębnych biegunowo partii, co nieco mamrotał Kwaśniewski. Podtrzymuję słowo "biegunowo", bo przypuszczam że pan były prezydent w owej chwili cierpiał właśnie na polityczną biegunkę. Młody jest, to mu przejdzie.
***
Ale co tam koalicja PiSu z Lewicą. Jakoś cichutko na ten temat się zrobiło, zaraz po tym, jak w Krakowie, za uprzejmą zgodą cywilnego biskupa PO, Gowina, do tej dobrze notowanej, bardzo demokratycznej partii przyjęto chuliganów z Młodzieży Wszechpolskiej. Tych samych, co to osobiście rzucali kamieniami w manifestujących gejów, a zaraz po tym poszli zamawiać stylem nazistowskim swoje pięć piw. Ot, ta nowoczesna, europejska partia ma chyba olbrzymie kłopoty kadrowe, skoro wpuszcza na swoje salony takie pisowskie odrzuty. Bo przecież Giertycha wraz z jego całą weszpolską młodzieżą Kaczyński wywalił na zbity pysk. No więc jak to jest panie Tusku. Kto właściwie zawiązuje dziwne koalicje?. Nie przeżywam tych informacji z jakimkolwiek zaangażowaniem emocjonalnym. Jedynie czekam na moment gdy pan Szymon w swoich "Rozmowach w tłoku" ośmieszy do końca te praktyki, bo jak na razie to osobiście już jestem mocno pobudzony, trzymając brzuch na uwięzi, by nie doszło do rozstroju żołądka.
***
Nie będę pisał o Domosławskim i jego książce stanowiącej biografię naszego wybitnego pisarza Ryszarda Kapuścińskiego. Ten temat jest wałkowany bodajże we wszystkich periodykach oraz TV. O autorze "Cesarza" można by mówić dużo i pewnie bardzo różnie. Powiem tylko jako laik, (bom mało w gruncie rzeczy Go przeczytał), że jest i będzie wielkim Człowiekiem, Dziennikarzem, Pisarzem i Polakiem. Tego akurat pan Domosławski Mu nie zabierze, bo jest to niemożliwe. Powiem także, że należałoby się bardzo dziwić gdyby Kapuściński nie był uwikłany we współpracę z PRL-owskim wywiadem. Bo wtedy padłoby pytanie: jeśli nie współpracował z polskimi służbami, to musiał współpracować z...... Bardzo mądre spostrzeżenie pana Martenki. Czy przez dziesiątki lat nie dorobiliśmy się wzorem innych państw tzw. autorytetów? Ależ dorobiliśmy się i owszem, ale niestety umierają, a jak nie chcą umierać to się je uśmierca...medialnie. Przyjdzie na to, że zostanie nam jeno pan Władysław Bartoszewski, a i on po zejściu w zaświaty nie może być pewny swojej glorii. Takie to typowo polskie praktyki. A poza tym wszyscy zdrowi.

Uśmiechnij się:

1.Dwie stare panny, które razem mieszkają, położyły się wieczorem spać. W pewnej chwili jedna z nich mówi;
-Czy nie wydaje ci się, że w pokoju słychać jakieś szmery?!
Chyba tak, mówi druga, nasłuchując.
-Czyżby dostał się do mieszkania jakiś mężczyzna?

Jeśli tak, to pamiętaj, że ja pierwsza go usłyszałam!.

2.Mąż wraca pijany w dniu wypłaty. Żona wyciąga mu z kieszeni jakieś grosze i pyta:
-A gdzie reszta pijusie?!

No właśnie to jest reszta.

AFE, ALE SMRÓD!

W dniu 13 października Polska kolejny raz wypuściła śmierdzącego bąka w salonach Europy. Wybaczcie chorej staruszce. Postępującą demen...