sobota, 29 czerwca 2019

RADOŚĆ Z WOLNOŚCI PANA M.



Borze szumiący, Misiek wyszedł z więzienia. Przesiedział w nim jedynie pół roku, dobre  i to. Miał okazję przemyśleć, czy warto było aż w tak w perfidny sposób robić karierę. Z prostego aptecznego popychacza wprost na stanowisko ministra. Przynajmniej ministrem  go zwano w kręgach żołnierskich. „czołem panie ministrze”, takimi słowy witano człowieka, który nawet nie powąchał prochu i nie wie do czego służy przysłowiowa onuca żołnierska.  Nie wiem jakim cudem Bartek Misiewicz trafił prosto z apteki w Łomiankach pod skrzydła Antoniego Macierewicza  i szczegółów nie chce się domyślać, bo być może należą do dyskretnych inaczej. Macierewicz, czołowy polski błazen polityczny, kłamca i oszust milionów, cierpiących mentalnie po katastrofie smoleńskiej, wykorzystał w tym temacie nie tylko przychylność Jarosława K. po śmierci tragicznej jego brata, Kościół, telewizję rządową, ale (i tu jest clou sprawy) wierny katolicki lud boży, który pana Antoniego uznał za proroka. Jestem świeżo po obejrzeniu serialu Rasputin , przeto z łatwością porównuję Macierewicza właśnie z wielebnym Grigorim, który  przewidywał  (często trafnie) przyszłość oraz wyzwalał zacnych dworów  z cierpień chorobowych. 

Podobnie Antoni M. głosił przeróżne bzdety na temat przyczyn katastrofy. Popierał go w tym sam Jarosław K., organizując zloty czarownic  zwane miesięcznicami. Niestety jak  my- myślący wiemy, zaś nie myślący się wreszcie przekonali, że Macierewicz na trupach budował sobie image, dzieląc się nim z niedoszłym aptekarzem, apetycznym chłopcem również na literę M. Gdy brakowało trupów wykopywał je na cmentarzach i podobnie jak w carskiej Rosji wiele Polek i Polaków uznawało go za nawiedzonego zbawiciela kraju.  Misiek od wczoraj wolny. Ucieszą się bywalcy dyskotek, gdzie Bartek przy bufetach rozdawał stanowiska w MON za duże pieniądze. 
Ucieszył się zapewne sam Macierewicz, jego ojciec „chrzestny”, zapewniający mu kolejne dobrze płatne stanowiska w gospodarce MON, jednocześnie przygarniając go do serca. Ucieszył się też ojciec Rydzyk, który uszczknął co prawda budżet Radia Maryja na kwotę 100 tysięcy złotych wpłacając kaucję na rzecz wolności umiłowanego, za to zapobiegł dalszej jego absencji  w auli studentów  jego osobistej uczelni, gdzie Bartłomiej pobiera nauki i wyrasta na profesora „zwyczajnego” prawa, jak sam powiada, A my się niezmiernie cieszymy, bo wyrasta nam nowy profesor, jak w rodzinie Walendziaka w serialu "Czterdziestolatek".

środa, 26 czerwca 2019

KWAŚNY RODZYNEK?, ALE SKĄD.!



Profesor Tadeusz Bartoś, były dominikanin, powiedział o abp Marku Jędraszewskim słowa: Postać odpychająca swoimi manierami, mentalnością, sposobem tego, co i jak mówi. Taki tępy satrapa niskich lotów. (Tygodnik PRZEGLĄD).


Powiedział niby skromnie ale prawdziwie. To postać odpychająca i jak na chłopa w kolorowej sukience z torbą na głowie dość żałosna i obłudna. Jakże przypomina mi biskupa z filmu KLER dziękującego władzy za ufundowaną złotą laskę biskupią. „Złote a skromne”. Jego zwierzęca nienawiść do wszelkich mniejszości społecznych, szczególnie zaś do LGBT, każe zapytać:  Kto zdecydował w seminarium, by młodego Marka z podobnym charakterem włączyć w poczet słuchaczy seminarium duchownego w Poznaniu. Toć zapewne już wtedy było widać że to nie jest postać o miłosiernym sercu. Dzisiaj obywatela Jędraszewskiego, mimo że ten z łaski abp Paetza oraz św. Jana Pawła obrósł w tytuły kościelne i świeckie, w tym w tytuł "profesora", umieszczam  w jednej oślej ławce z takimi osobnikami jak ks. Międlar, albo inny Kneblewski. Okazuje się, że kandydatów do nauk seminaryjnych nikt nie kwalifikuje pod względem moralnym, oraz przekonań  i charakteru, dlatego tyle mamy przypadków pedofilii w Kościele.  W Poznaniu przykładowo, by dostać szlify alumna wystarczy zapewne decyzja pedofila Paetza, który jak donosiła onegdaj prasa korzystał (być może nadal korzysta) z ciał młodych orłów od strony reszki. Jakże trafna jest wypowiedż profesora Bartosia. Jakże umiejętnie obnażył on Jędraszewskigo z paradnych szat. Zasłużył sobie na to jak nikt inny.  I nie jest to kwaśny rodzynek wśród polskiego kleru katolickiego. Podobną charakterystyką można by „ubogacić” wielu dostojników, w tym zasiadających w ścisłym Sekretariacie Episkopatu Polski.



środa, 19 czerwca 2019

ŚMIECH, PRAWIE RECHOT


Vivat, brawo. Do Polski zawitał długo zapowiadany przez papieża Franciszka pogromca pedofilów w sutannach abp Charles  Scicluna, duchowny z katolickiej Malty.  Po wykonaniu dobrej roboty w katolickim Chile, gdzie zmusił do dymisji połowę pogłowia chłopstwa w czerwonych torbach na głowach w związku z plagą przypadków gwałtów na maluczkich,  waleczny arcykapłan przybył do równie katolickiej Polski. Ot tak wycieczkowo, powiedziałbym, bo raptem pobył trzy dni, miast stanąć na czele instytucji podobnej IPN, by wymieść z Polski całe łajdactwo objawione filmem braci Sekielskich  „Tylko nie mów nikomu”. Trzy dni. W pierwszym był goszczony  w Episkopacie frykasami jak przystało na bogatych gospodarzy. W drugim poczytał skromny, ale  śmieszny raport Konferencji Episkopatu pokazany w telewizji kilka miesięcy temu. Wieczorem smakował w obecności składu biskupiego francuski koniaczek najlepszych marek, zaś dnia trzeciego po spożyciu zdrowego śniadanka, być może jajecznicy na boczku  ze świeżym szczypiorkiem,  w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku odfrunął do Watykanu. Komunikat odczytany w telewizji mówił nam telewidzom, że misja Watykanu w sprawie skandali w polskim Kościele została zakończona z powodzeniem, podobnie jak oblot samolotu najnowocześniejszej generacji przez Jurija Gagarina. Odżyłem głęboko oddychając, bo już byłem niepotrzebnie przekonany, że są u nas księża, którym zdarza się molestowanie dzieci już nie mówiąc o gwałtach. Okazuje się że nie. Nic takiego nie ma i prawdopodobnie nigdy nie miało miejsca. To tylko ta straszna totalna opozycja wciskała nam do porządnych katolickich głów zmyślone opowiastki o pseudozbrodniach seksualnych popełnianych przez księży na polskiej dziatwie,  o pseudobogactwach biskupów, o przypadkach masturbacji dostojników Kościoła w obecności maluczkich. Kto  wymyślił podobne bezeceństwa?, kto się dopuszcza do podobnych oskarżeń, pytam w imię Panienki  Jasnogórskiej i Jej Syna Jezusa, króla naszego, który od śmierci ostatniego świeckiego władcy Polski zasiada na tronie Najjaśniejszej. No kto, jak nie totalna, diabelska opozycja i cholerni ateiści. Ileż trzeba mieć w sobie złośliwości by dawać wiarę swemu dziecku, że ponoć ksiądz wkładał synkowi rękę do rozporka, palec do waginy córeńki, albo wciskał do jej rączki swojego penisa nakazując dziwne wibracje.  Fuj, osobiście nie znam żadnego kapłana  co by opowiadał o podobnych przypadkach, a przecież na kazaniach księża podpierają swoje nauki o przeróżnych przypadkach z ich świętego żywota. Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę, powiada mądre przysłowie, dlatego z tych dzieci nic porządnego nie wyrośnie. Księża się bronią jak tylko mogą przed ładującymi się na siłę do ich łóżek gówniarzami, no ale sami ich nie powstrzymają. Rodzice pomóżcie obronić czystość duchownych, bo gdy zaniedbacie się w tym względzie  to i mężny Scicluna nie pomoże.

Przepraszam państwa za ironiczny tekst, ale nie mogę się opanować ze śmiechu na okoliczność wysłańca papieża Franciszka do kraju św. Jana Pawła II, którego imię znajdziesz w każdym mieście na wielu ulicach, patronatach szkół, uczelni, instytucjach, naukowych, wydawnictwach, szpitalach i wielu innych obiektach. Tylko krasnale ogrodowe zwyciężają w swej wielości pomniki naszego świętego. Jakże to w takim kraju można by przypisywać urzędnikom Pana Boga podobne grzechy nieczystości?. Wierzcie mi, po tej wizycie arcybiskupa mocno odżyłem, bo śmiech to jednak zdrowie. Po raz pierwszy odstawiłem twarde leki. Wiara czyni jednak cuda, a nie jak piszą myślący, czuba.

Foto: FB.

sobota, 15 czerwca 2019

PANIE TOMASZU, ŚWIĘTA PRAWDA



Coraz więcej w nas obrzydzenia, coraz mniej buntu, że zacytuję słowa pana Tomasza Jastruna wypowiedziane na łamach PRZEGLĄDU. Jakże trafne owe słowa, które padły  w temacie – współczesna Polska. Prawda. Obrzydzenia mamy w brud i to praktycznie codziennie. Eksportujemy już go na zewnątrz. Ostatnio do Ameryki. Dziennikarka w czasie konferencji prasowej  prezydentów Polski i USA mówi do Dudy, że w jego kraju łamana jest Konstytucja poprzez zwalnianie sędziów, ten błyskawicznie odpowiada słowami; Ktoś panią okłamał. Udaje że już nie pamięta tych tłumów pod jego pałacem, wzywających go do poszanowania właśnie Konstytucji. Ameryka nie leży na Księżycu, a świat to globalna wioska, proszę ja pana Dudy. Nie jest pan moim prezydentem wbrew zapewnień, bowiem wstyd jakim pan okrywa nasz kraj powoli utwardza się jak skorupa.

Dlatego ograniczę się wyłącznie do słowa pan. Jakże infantylne było zachowanie państwa Dudów machających do nadlatujących nad Biały Dom F-35, po które zresztą Duda z Dudziną  tam pojechali.  Jak dzieci, które swego czasu obserwowały loty  podczas ćwiczeń i treningów. Brakowało tylko okrzyków: panie pilocie, dziura w samolocie. Wielu obserwującym łzy pociekły, oczywiście  łzy smutku i rozpaczy. Polska utraciwszy uznanie w Europie postanowiła sobie takowe uznanie, szacunek i miłość kupić za oceanem, a że ta miłość kosztuje nasz naród i państwo miliardy dolarów to mało ważne. To są słowa  rosyjskiego dziennikarza wypowiedziane w ichniej telewizji.  No i co?, nieprawdaż to?, że coraz więcej w nas obrzydzenia, a coraz mniej buntu?. Oczywiście że prawda. Smutna, ale prawda. Tak jak i to, że synek ksiądz wysyła własną matkę na roboty po eurasy.

Foto: FB.



poniedziałek, 10 czerwca 2019

KATEGORYCZNY OD URODZENIA


IMPERATYW KATEGORYCZNY  - zasada etyczna, którą można sformułować na wiele sposobów, w tym w sposób następujący: „należy postępować zawsze wg takich reguł, co do których chcielibyśmy aby były one stosowane przez każdego i zawsze”. Termin filozoficzny utworzony przez Immanuela Kanta jako skutek poszukiwań bezwzględnie ważnego prawa, dotyczącego każdej osoby, które byłyby spełniane niezależnie od istnienia, albo nieistnienia Boga. Wydawało by się, iż jest to absolutna charakterystyka przywódcy PiS,  partii rządzącej w Polsce, Jarosława Kaczyńskiego. Mianowicie on to postępuje wg reguł, co do których chciałby i chce aby były one stosowane przez każdego i zawsze. Każdorazowo inne zdanie odmienne od zdania Kaczyńskiego postrzegane jest jako zdrada partii i jej zasad. Dał temu dowód wyrzucając kilku dzisiejszych polityków jego partii, wiernie dziś służących ideałom PiS w ramach skruchy (Ziobro). Sam, by pomieszać obywatelom w głowach oddał telewizję publiczną (czyt. rządową) w ręce hochsztaplera, oszusta i cwaniaka, by wspomogła go w przekonywaniu społeczeństwa do jego reguł imperatywnych. By to się udało okrasił swój plan pieniędzmi w postaci różnych plusów, jednocześnie ślubował więź z Kościołem, równie łasym na grosz państwowy. Ludziska myślący zastanawiają się nad tym, czy telewizja państwowa ma aż taką siłę przebicia. Niestety do pewnego stopnia tak. Ale z drugiej strony sam fakt istnienia tej ohydnej telewizji państwowej powinien w każdym człowieku, który ma szacunek do samego siebie budzić potrzebę protestu. To jest medium, z którego codziennie wylewa się pogarda, w którym obowiązuje brak elementarnego szacunku dla prawdy. A jeśli wydarzy się coś nie po myśli władzy, TVP po prostu o tym nie informuje. Zupełnie jak Rossia Today – my mamy Poland Today. Nie mamy żadnego szacunku dla prawdy, szczególnie jeśli pamięta się początki kadencji premier Szydło, kiedy ta wyprowadzała z gabinetu unijne flagi i wyraźnie manifestowała antyeuropejskość. Pani premier ma teraz problem z pamięcią: gdy w kampanii wyborczej na europosła pytano ją o to, oświadczyła, że to wierutne kłamstwo. Brak elementarnego poszanowania prawdy skutkuje tym, że można mówić co się chce, wypierać się działań które miały miejsce na oczach całej Polski. Kłamstwa z ekranów tej telewizji leją się codziennie  i to grubym strumieniem. Nie jesteśmy w stanie codziennie się buntować i to jest prawda. Przywykasz do tego, przestajesz to oglądać i myślisz że nie istnieje. A tymczasem propaganda działa i deprawuje miliony ludzi. Oczywiście zgadzam się z każdym słowem Adama Zagajewskiego, poety i tłumacza, autora miedzy innymi „Sklepów mięsnych” i „Ody do wielości”. Filozof Kant autor imperatywu kategorycznego był Niemcem. Nie mniej przewidział takie postaci jak Hitler w swojej ojczyźnie, oraz Kaczyński w mojej. Fakt, że urodził się i mieszkał w polskim swego czasu mieście Królewcu niczego nie rozjaśnia. Jakże smutnym jest fakt, że połowa Polaków już zdążyła ulec całkowitemu wymóżdżeniu do tego stopnia, że nie dociera do nich żadna informacja sprzeczna z ideologią kaczyzmu. Tak mogło się stać tylko w katolickim do szczętu kraju kupionym za ich własne pieniądze, zwane właśnie plusami. 


Każda informacja, w tym gwałty dzieci przez księży pedofilów nie znajduje potępienia wśród zatwardziałych katolików, oraz władzy pisowskiej. Nawet film braci Sekielskich, mimo obejrzenia go przez ponad 20 milionów obywateli zostaje powoli wyciszany, bo taki jest trend narodowo-katolicki polskiego kołtuństwa.

wtorek, 4 czerwca 2019

WSTYDZĘ SIĘ JAK JASNA CHOLERA



Wstydzę się za swój naród, który sam z własnej woli oddał się w ręce aktualnie rządzących. Bez protestów, bez wojny, bez okupacji, bez żadnego przymusu, jeno za przysłowiową figę opakowaną za obiecanki, kolorowe koraliki po 500 zł i zbawienie pośmiertne. W XXI wieku. To niewiarygodne, że  w XXI wieku obok rządzących rozparła się na kleszych stanowiskach mafia tłustych wieprzy, pijaków, zboczeńców seksualnych i sukinsynów w jakichś kapelusikach i sukieneczkach, a obok nich klęczy „dumny polski naród” z prezydentem na czele. Mimo skandalicznych dowodów  na paskudne przestępstwa księży połowa pisowskiego narodu klęczy z różańcami w rękach i krzyżami na piersiach. Wstydzę się że połowa narodu, który wydal na świat Kopernika, Chopina i wielu innych wielkich, dała się ogłupić kilku świeckim i radiowym stacjom telewizyjnym i radiowym do tego stopnia, że gotowa dawać wiarę tym którzy głoszą wierutne bzdury o  szkodliwości szczepień okresowych, o grzesznych zdobyczach takich jak in vitro, terapeutycznej aborcji, czy absolutnie błagalnej eutanazji. Wstydzę się za tę część rodaków, którzy w dalszym ciągu mimo uświadamiającej prasy, liberalnych mediów i napływu postępowych informacji z wolnego od głupoty świata znaczna część Polaków ulega i poddaje się prymitywnym często średniowiecznym nawoływaniom z ambon gdzie ubrani w ciuszki jasełkowe, a zdarza się, że i czarni szamani z Afryki wieszczą za grube pieniądze, że zdolni są wskrzeszać zmarłych dzięki pozaziemskim kontaktom z duchami i bożkami. Mogą spowodować przez owe kontakty odrost straconej nogi. To ponoć dla nich tyle co pstryknąć palcami. Trzeba im tylko stosownie zapłacić. Po co my więc wysyłamy chore dzieci do USA za duże , zebrane kosztem społeczeństwa miliony. Wstydzę się za tę część narodu, która od lat nie przeczytała ani jednej książki, zaś umiejętność czytania uważa za zbędny balast życia. Jakże łatwo manipulować takimi. Tysiące niedouczonych księży dzięki nim mają zapewniony dobrobyt tu na ziemi, bo w niebo pośmiertne tak naprawdę nie wierzą. Na tyle oni nie są głupi. 
Prymitywni kapłani przywiązują do siebie jeszcze bardziej prymitywnych wiernych. I tak oto ten polski świat się kręci. Polski świat zaśmiecony został krzyżykami, figurkami świętych i szkaradnymi budowlami sakralnymi, co wywołuje uśmiechy politowania na twarzach przyjezdnych, z krajów  gdzie kościoły są zamieniane na kina, biblioteki i dyskoteki. Brak pieniędzy na służbę zdrowia /ludzie umierają w przychodniach/, brak na choćby jako taką oświatę /młodzież ogłupiają organizacje faszystowskie/, na budownictwo mieszkaniowe /dorosłe dzieci dozgonnie mieszkają z rodzicami/. Praktycznie na wszystko co by mogło wyrównywać ogromną przepaść między gospodarką naszą i reszty Europy. PiS na czele z Kaczyńskim tak podzieliła naród, iż nie jest możliwa jakakolwiek merytoryczna dyskusja z ludźmi obu stron.  W 30-tą rocznicę wolnych wyborów, Gdańsk jako miasto gdzie wszystko się zaczęło, zorganizował staraniem Pani Prezydent Dulkiewicz uroczyste obchody. Tu właśnie premier zwany Pinokio-Morawiecki dał popis wyjątkowego buractwa jako przedstawiciel rządzących. Otóż ten „cukrowy”, jak nazwał go działacz tamtych lat Zbigniew Janas, w perfidny sposób zlekceważył kobietę i Gospodarza miasta oraz uroczystości. Właśnie ten dzban jest uosobieniem tego podziału narodowego. I to w wyrazie najpodlejszym! Dzisiaj naprawdę nie można dyskutować merytorycznie z żadnym pisiorem. Ani z rządzącymi ani z ich wyborcami! Żyjemy w wolnej Polsce, niestety w Polsce skłóconej gdzie zaszczyty odbierają ci, którzy potrafią składać pocałunki na obszarze całego areału pośladków Jarosława i hierarchów kościoła!


NA MARGINESIE MADRYCKIEJ KONFERENCJI

Czytałem, słyszałem (wierzę, że to prawda), iż służby kwatermistrzowskie w Wojsku Polskim wydały zarządzenie, że w   soboty i niedziel...