wtorek, 28 grudnia 2010

ZADYMIONE KRUCHTY



Po liście dominikanina Ludwika Wiśniewskiego do nuncjusza papieskiego, którego odbitki zakonnik rozesłał do co ważniejszych hierarchów Kościoła w Polsce, wielu biskupów i "arcy" doznało gniewnego oburzenia i wstrząsu wręcz przedzawałowego. Najmocniej wściekł się (dosłownie) przewodniczący EP abp Michalik. Pisałem o nim w poprzednich postach (to ten od wsadzania do więzień policjantów drogowych, za ich tupet podczas wykonywania obowiązków służbowych). Na list obraziło się wielu naszych biskupów (ponad połowa z "panującej" nam liczby około 120.). Chmurnie brwi podnieśli m.in. flaszka Głódź z Gdańska, a także m.in. biskupi: Dec, Zawitkowski, Napierała, Stefanek, Suski, a więc ci, dla których Rydzyk jest źródłem dobra, zaś jego media źródłem wszelkiej wiedzy i mądrości.
Dobrze się stało, że wreszcie w sprawie listu o. Wiśniewskiego i jego wartości dla ratowania polskiego Kościoła katolickiego odezwał się na w.p. biskup Tadeusz Pieronek, uważany w Polsce za tego, co to w grajdole zmurszałego towarzystwa fioletowego uchodzi za nowoczesnego, postępowo myślącego hierarchę. Bo oto w dniu dzisiejszym biskup TP odważył się publicznie nazwać polski Kościół zaczadziałym. Zaczadziałym stęchlizną PIS i samym Lechem Kaczyńskim, w którym wielu biskupów widzi już świętego, a nawet czyniącego cuda i uzdrowienia. Krytykuje "z grubej rury" tych swoich kolegów w purpurach, którzy widzą wciąż w PIS-ie najwyższe dobro Polski. Nie wykluczone, że będą głosić fakt zmartwychwstania Lecha Kaczyńskiego oraz cudów czynionych przez jego małżonkę. Tym bardziej, że LK już się przepoczwarza w trumnie, o czym głosi jego brat nie rozpoznając go po dwóch dniach od katastrofy. Istny danse macabre. Bp Pieronek daje wyraźny sygnał, iż Lech Kaczyński był marnym prezydentem ( o czym każdy kto ma cokolwiek rozumu wiedział od zawsze) i dlatego, jak twierdzi, kardynał Dziwisz poczynił ogromny błąd godząc się na jego pochówek na Wawelu. Jeżeli leży tam Kaczyński, to dlaczego nie chować w kryptach wawelskich w przyszłości innych prezydentów jak Jaruzelskiego, Wałęsę czy Kwaśniewskiego. Ten grób wawelski będzie dzielił Polaków po wsze czasy. Biskup Pieronek mówiąc o stęchliźnie w Kościele ma na myśli nie tylko zadymienie PIS-em. Rozumie on przez to wszelkie formy rozpasania materialnego, oraz ideowo-moralnego w tym głośne skandale pedofilskie wśród kleru, o których coraz szerszym półgębkiem zaczyna mówić papież. Jako szczyt obłudy i zadymienia niech świadczy fakt: W jednym z kościelnych ośrodków dla chorych starszych ludzi, siostry zakonne wzbraniały się przed wyjściem na spacer z wózkiem chorej.... z braku czasu. Tymczasem z osobą umierającą też na wózku pobiegły do urny wyborczej, by owa chora oddała głos na Kaczyńskiego. To nie tylko zadymienie. To kompletne zaczadzenie, mrok, skomentował biskup TP.

Wydawało by się, że biskup Pieronek uległ jakoby oświeceniu, jakoweś przemianie duchowej i to nie tylko. Dokonało się to chyba w noc wigilijną, gdy nawet ponoć zwierzęta mają coś mądrego do powiedzenia. Ponieważ prasa, szczególnie ta liberalna, a nawet lewicująca, jak Gazeta Wyborcza, Przegląd czy Angora, biskupa Pieronka nazywała gołąbkiem w polskim Episkopacie, to przypomnę jego głośne, nie bardzo potwierdzające ową tezę wypowiedzi. Jeszcze niedawno ten gołąbek chciał oblewać kwasem solnym Izabelę Jarugę-Nowacką, a panią profesor Senyszyn wysyłał do dojenia krów. Gwoli prawdy wyjaśniam przyszłej eminencji, że pani profesor wychowała się w mieście, a więc nie miała do czynienia z bydłem , natomiast biskup Pieronek wzrastał gdzieś na wsi góralskiej, a więc miał częsty kontakt z dojnymi owieczkami.

Zaklinał, że nie da się wyprowadzić religii ze szkół, bo byłby jeszcze większy chaos i bałagan w szkolnictwie. Chyba w średniowiecznym.
Głosił wszem i wobec, że szoah, czyli zagładę Żydów wymyślili sami Żydzi.
Lewicę jako szczury i hieny chciał zapędzać do nory. Zdawało się, że w pewnym momencie na punkcie lewicy tenże biskup dostał hyzia. Bronił Komisji Majątkowej, chociaż wiedział, że w tej materii dzieje się bardzo źle dla państwa i dla samego Kościoła.
Nie podobały mu się hasła głoszone przez lewicę, a która to domagała się państwa świeckiego. Jego odpowiedzią była filozoficzno-teologiczna wykładnia, a mianowicie: "To, o czym mówi lewica, to nie jest państwo świeckie, ale laickie, ateistyczne" Cóż by to miało znaczyć?.
-świeckie, tak - laickie nie?. A przecież słowo świecki oznacza: nie związany z religią i instytucjami kościelnymi, zaś słowo laicki: nie związany z żadną religią, natomiast ateistyczny, to po prostu zaprzeczający istnieniu boga. Wystarczy maksymalnie wykorzystać rozum. Łatwo zapamiętać.

Dzisiaj bp. Pieronek krytykuje swoich kolegów, że zajmują się sprawami do nich nie pasującymi. Po cóż zajmują się stawianiem pomników, niech się interesują sprawami wiary i moralności, mówi i powiada dalej: Dlaczego pozwalają podwładnym w parafiach głosić teksty polityczne. Dlaczego utwierdzają wiernych w "miłości" do partii Kaczyńskiego i Rydzyka, miast milczeć na temat przekonań politycznych parafian, a podnosić ich moralność w ramach jedności braci katolików.

Ludzie coraz częściej wychodzą z kościoła w czasie kazań, podczas których księża próbują nakłaniać wiernych do wygodnej im postawy i przekonań. Na razie wychodzą z budynku kościelnego, ale też coraz częściej wychodzą z tej instytucji i przynależności do niej, raz na zawsze.
.......................................................................................................................................

Uśmiechnij się:

1.Z raportu policjanta: Do pomieszczenia, w którym znajdowały się zwłoki, prowadziły drzwi, nad którymi zawieszony był krzyż z figurką mężczyzny w wieku około trzydziestu lat.

2.Blondynce dzwoni telefon w torebce. Grzebie, grzebie i po chwili niepowodzenia mówi: No tak, pewnie zgubiłam.
.......................................................................................................................................

W związku ze zbliżającym się Sylwestrem, życzę wszystkim tym, którzy postrzegają moje posty jako wyraz ich przekonań, a także tym, co mają odmienne zdanie szampańskiej zabawy, oraz Do Siego Roku 2011. Torunczyk





wtorek, 21 grudnia 2010

PROSZĘ MOJEGO PAŃSTWA, JAKO OBYWATEL MAM PROŚBĘ:

To takie życzenia pod choinkę 2010. Wiem, wiem, mało realne. Pomarzyć jednak warto. Otóż proszę:

1.By Jarosław Kaczyński oraz jego wataha z PIS, nie psuli mi apetytu swoimi wypowiedziami podczas spożywania smacznego świątecznego jadła.

2. By dziennikarze nie powtarzali cyklicznie co kilka minut głoszonych przez ww. "teorii" w sprawie śledztwa dot. katastrofy smoleńskiej.
3.By udostępniono Kaczyńskiemu wgląd do trumny jego brata. Niechby upewnił się naocznie co do tego, że jest to autentyk bliźniaczy.

4.By przy okazji przeniesiono szczątki tego wybitnego prezydenta w miejsce mu należne, czyli na Powązki, gdzie czeka gotowy grobowiec ufundowany przez Jarosława z rodziną.

5. By rząd nie pozwolił na szarganie do granic idiotyzmów naszego kraju poprzez głoszenie gdzieś tam w świecie przez wysłanników PIS, urojeń wyssanych z palca Kaczyńskiego w sprawie katastrofy.

6. By partie polityczne, po tym jak zabrano im dotacje z budżetu w 50%, nie starały się dokradać tej drugiej połowy.

7.By politycy i im usłużne media przestali się zamartwiać o jednego chińskiego dysydenta, a pomyśleli o 9 milionach rodaków żyjących na granicy nędzy, zmuszając ich do porannej lustracji śmietników o godzinie pozwalającej ubiec szczury.
8. By hierarchowie Kościoła wyciągnęli owocne wnioski z krytyki księdza Wiśniewskiego i poważnie podeszli do problemu:

-siania nienawiści homofobicznych przez Radio Maryja, TV Trwam i Nasz Dziennik,

-rozpasanej zachłanności kleru w myśl, co kłóci się z zapisem ewangelicznym św. Mateusza, iż co
cesarskie oddaj cesarzowi, zaś co boskie Bogu. BOGU!, a nie jego ziemskim urzędasom. Jest okazja, by popatrzeć na ubogą szopkę Zbawiciela, -włażenia z buciorami do łóżek wiernych,
-pedofilii wśród księży i ich biskupiej osłony przed wymiarem sprawiedliwości, -głoszenia homilii o treściach politycznych w celu nakłonienia wiernych by głosowali na kandydata gwarantującego Ich wszelaki dobrobyt.
9.By politycy przestali włazić bez mydła marki "Jeleń" w tyłek USA, które to szanują nasz kraj na równi z Mozambikiem i Ugandą. By wreszcie szukali przyjaciół po sąsiedzku, a wrogów gdzieś w oddali, a nie odwrotnie.
10. By młodzi ludzie wyjeżdżali za granicę wyłącznie z wyższych pobudek, niżeli w poszukiwaniu jakiejkolwiek pracy, by wyżywić siebie i zrodzone po katolicku dzieci.


Wiem, bo nie jestem dzieckiem, że żadne z tych życzeń nie spełni się. Zbyt dużo święci Mikołaje, do których kieruję prośby by stracili. U nas panuje ustrój kapitalistyczny i to w tej krwiożerczej postaci, więc każdy ciągnie do siebie. I rząd i Kościół i usłużni im dziennikarze. Dobrze "płatni zdrajcy, pachołki redakcji", jak niegdyś wypsnęło się ojcu KPN, z zamiarem obrazy członków PZPR.

.....................................................................................................................................

To były moje życzenia. Natomiast wszystkim moim
Czytelnikom, niezależnie jak odbierają treści
zawarte w moich postach, życzę miłych, ogrzanych
ciepłem uczuć Świąt. W zdrowiu, życzliwości i pogo-
dzie ducha. -Torunczyk.

sobota, 18 grudnia 2010

OBJAZDOWY CYRK JP2, CZYLI BAŁWOCHWALSTWO




Telewizja TVN pokazała nam wyjątkowe 'zjawisko". Oto obok ulic, placów, szkół, uczelni wyższych zaszczyconych imieniem papieża Polaka, który z powodów ogólnie znanych oczekuje w kolejce po beatyfikację, ujrzeliśmy dziwny w formie, pojazd, który to nazwano ruchomym muzeum poświęconym, jakże by mogło być inaczej, Janowi Pawłowi Drugiemu. Pojazd ów, to konstrukcja w postaci połączonych naczep tirowskich. Ustrojstwo ma nawiedzać miasta, wioski, szkoły oraz inne zbiorowiska ludzkie np. miejsca cudami słynące, sanktuaria,odpusty parafialne i inne zloty wiernych, oraz tych wątpiących. Na pytanie dziennikarza, skierowane do księży autorów "wynalazku"- po co to?,padła odpowiedź, że tenże autokar będzie ubogacał w wierze naszych rodaków, a nadto utrwalał w narodzie wielkość postaci santo subito. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że obok tych co się zachwycają tym samojezdnym wehikułem czasu, kilku co mądrzejszych księży, tenże wynalazek nazwało po prostu cyrkiem Jana Pawła II, a sam zamiar występów po kraju bałwochwalstwem. Myślę, że jest jeszcze wielu myślących zdrowo kapłanów, którzy owo zjawisko tak odbierają. Sądzę też, że podobne głosy ze strony tej mądrzejszej połowy kleru odzywały się zaraz po tym, gdy na trasie Kraków- Wadowice uruchomiono pociąg papieski, dzisiaj cieszący tylko oczy dewotów gdzieś tam w muzeum kolejnictwa polskiego XXI wieku. W wyposażenie tegoż pociągu biedne PKP władowały ogromne pieniądze dla uatrakcyjnienia podróży do miejsca urodzin smakosza kremówek. Droga i w sumie długa podróż nie stanowiła przewidywanych atrakcji nawet dla bardzo wiernych. Pociąg odjechał już do domu... muzealnego. Aby w temacie papieskiej włóczęgi nie pozostawała pustka, wymyślono rzeczony "cyrk JPII". W kolejce czeka motocykl-muzeum.

Oczywiście, nie należy liczyć na jakikolwiek mądry głos w tej sprawie ze strony abp. Michalika, sekretarza generalnego EP, który to słynne listy skierowane do nuncjusza i niektórych naszych co ważniejszych biskupów o tym, że polski Kościół katolicki podgryza zgnilizna generowana przez wszystkie media Rydzyka, poddał, a jakże, totalnej krytyce. Na tego akurat arcypasterza nie należy liczyć jako na kustosza wszelkich mądrości, a tym bardziej depozytariusza miłosierdzia bożego. Bliski przyjaciel Radia Maryja oraz abp Głódzia, ksywa flaszka, pozostaje w tej chwili najbardziej spetryfikowanym hamulcowym jakiegokolwiek postępu w Kościele. To ten sam ważniak nad ważniakami, co to po tym, gdy musiał zapłacić mandat za wykroczenie drogowe, wymusił u komendanta wojewódzkiego policji, by ten doprowadził do wyrzucenia policjanta drogowego z pracy, a następnie osadził go w areszcie. Ten hierarcha to gość o wyjątkowo mało atrakcyjnej facjacie, przypominającej funkcjonariuszy z nie najlepszych czasów. Przypomnę, że zarówno ów krytyczny list ks. Wiśniewskiego o postępującej degrengoladzie moralnej w Kościele, jak i "odzywkę" na ów list ze strony abp Michalika opublikowała Gazeta Wyborcza, dla niektórych, szczególnie zaś "prawdziwych Polaków" zwana gazetą żydowską.

Ten cyrk bałwochwalczy zostaje uruchomiony w tzw. sezonie ogórkowym dla polskiego Kościoła, bowiem po pierwsze: budowla przypominająca maxi-multi Chrystusa świebodzińskiego, została ukończona i będzie zapewne dotąd stała, dopóki w nią nie strzeli piorun z jasnego nieba, lub nie zawadzi o nią zbłąkany helikopter, a po drugie rząd wstrzymał działalność Komisji Majątkowej, przynoszącej hierarchom codzienne złote jaja. Nie ma więc chwilowo tzw. przyczyn dla których można doić kasę,... a nawyki zostają. Tym bardziej, że do tzw. kolędy troszkę czasu pozostało, choć nie wiele . Trza go jakoś wypełnić, bo ubogacać się trzeba permanentnie. Przeto zdecydowano się na tzw. teatrzyk objazdowy z papieżem w tle. Ludzie się pomodlą o szybką beatyfikację, wysłuchają mądrości o przyczynach katastrofy smoleńskiej wg. ustaleń Kaczyńskiego z Macierewiczem, a przy okazji rzucą biednemu kościółkowi grosz, bo kultura, sztuka, i paliwo kosztuje. Pomodlą się do plakatów i figur byłego biskupa Rzymu, który nie "zasiada" wśród świętych.Czyli rzeczywiście bałwochwalstwo.

Zastanawiam się, ile jeszcze razy spotkamy się z uświęconymi wygłupami, zanim znajdzie się ktoś, komu rzeczywiście będzie zależało na budowaniu prawdziwego, a nie wymuszonego na władzy autorytetu kościoła w państwie, z którego wywodził się..... papież tysiąclecia.
......................................................................................................................................

Uśmiechnij się:

Podczas świąt Bożego Narodzenia św. Mikołaj wychodzi z komina i zostaje zaskoczony przez 19-letnia blondynkę. Ona pyta:
- Święty Mikołaju, zostaniesz ze mną?
-Ho, ho,ho- rzekł św.Mikołaj-muszę wpierw dostarczyć te wszystkie zabawki dobrym chłopcom i dziewczynkom.
Dziewczyna zdjęła swoją koszule nocną, pozostawiając jedynie stanik oraz majtki i pyta:
-Św. Mikołaju zostaniesz ze mną?
-Ho, ho, ho, muszę dostarczyć te zabawki...
Dziewczyna zdjęła wszystko i pyta:
-Św. Mikołaju, a teraz zostaniesz ze mną?
Św. Mikołaj na to:
Ho, ho, ho, muszę jednak zostać, bo nie przecisnę się przez komin z moim członkiem w takim stanie!

niedziela, 12 grudnia 2010

ZARYZYKOWAŁBYM , ŻE TO "F99"


Wzbudza śmiech i zarazem politowanie. Wiadomo kto zaś. Co prawda od paranoików głoszących teorie spiskowe roi się w internecie, to akurat ten jeden wybija się ponad wszystkich. Chodzi oczywiście o pana prezesa PIS. Choroba szczególnie przybrała na aktywności, zaraz po śmierci jego brata pod Smoleńskiem.

Profesor Nałęcz uważa, że już w momencie, gdy Jarosław stał nad ciałem brata, rodziły się w nim wręcz chorobliwe pierwiastki odwetowe, a raczej takie, które mobilizowały go do przedłużenia władzy po bliźniaku. Oczywiście władzy prezydenckiej i to wyłącznie z jego udziałem w roli głównej. Ponieważ jednak wybory przegrał, chorobliwa chcica władzy prezydenckiej rozgorzała w nim do stanu monstrualnego. Od tej pory zaczął głosić teorie spiskowe, jakoby jego brata usunięto z urzędu poprzez zamach ze strony premiera Tuska nie licząc się z 95 dodatkowymi ofiarami. Gdy jednak opinia publiczna nie bardzo przyjmowała do wiadomości owe spostrzeżenie będące jednako wynikiem urojeń schizofrenicznych, pomyślał, że obok oskarżenia o mord, należy wmówić społeczeństwu, ze katastrofa to nie szereg błędów lotniczych, nie zamierzonych. Owszem, było wiele zaniedbań w naszym wojskowym lotnictwie, zarówno pod względem szkolenia pilotów jak i natury moralnej (m.in.wymuszanie nienależnych diet przez pilotów). Tym razem jednak, aż trzy komisje wstępnie potwierdziły, że samolot był absolutnie sprawny. Lądowanie zaś w warunkach panujących w Smoleńsku nie powinno nigdy, przenigdy nastąpić. Być może było wymuszone, ale przede wszystkim piloci mieli za małą wiedzę jak się zachować w podobnych warunkach. Wynikło to z tego, że polskie prawicowe rządy (w tym rząd Jarosława Kaczyńskiego oraz jego brata prezydenta RP) psuły na każdym kroku stosunki z Rosją. W konsekwencji nie wysyłano pilotów do Moskwy na cykliczne szkolenia na symulatorach TU154. Nie czytali nawet instrukcji obsługi tego samolotu. Starsi piloci uczyli młodszych. Czyli uczył Marcin Marcina.
Naczelnych VIP-ów przewozili więc nieudacznicy, nie znający języków państw, na lotniskach których przyszło im lądować. Reasumując: Ten lot z powodu panującej złej pogody w Smoleńsku nigdy nie powinien się odbyć. Jarosław Kaczyński, człowiek przy niezbyt zdrowych zmysłach twierdzi co innego. By nagłośnić swoje bzdety na pograniczu debilizmu, powołał nieformalną komisję sejmową złożoną z samych wiernych ale miernych na czele z Macierewiczem, któremu nawet bez dłuższej medycznej obserwacji można przypisać zaburzenia psychiczne określane lekarskim symbolem F00-F09. Ten, w pierwszej kolejności dopatrzył się wycieku oleju z silników samolotu. Okazało się, że to woda.Taka sama jaką ma w swojej głowie. Do pomocy Macierewiczowi prezes dorzucił Fotygę, też o umyśle "geniusza" PiSu. Ta twierdzi, iż Tusk do końca życia nie wydostanie się z uścisku Putina, wykonanego jak wiemy przez premiera Rosji, a będącego wyrazem współczucia dla polskiego kolegi po niewyobrażalnej tragedii. Było jeszcze wiele innych mądrości głoszonych przez Fotygę, ku pokrzepieniu drgającego serca prezesa, ale też żałosnego, a nawet komicznego odbioru jej działań przez społeczeństwo. Skoro wyniki śledztwa Macierewicza nie przynosiły spodziewanego owocu mimo podsycanego cyrku krzyżowego pod Pałacem, a pan Komorowski ani myślał przesuwać fotela w Belwederze pod dupę Kaczyńskiego, ten postanowił swoje idiotyczne wyniki dociekań przyczyn katastrofy nagłośnić w świecie. Tyle, że zarówno tandem Macierewicz-Fotyga (odbywający podróż do USA za nasze pieniądze) mocno się ośmieszyli, ośmieszając też nasze władze, że pozwalają na podobne hece ocierające się o zdradę państwa , to również z podobną misją Kaczyński wysłał swoją bratanicę Martę Kaczyńską do PE w Brukseli. Okazało się, że uroczystej mowy pani Marty wysłuchali wyłącznie europosłowie z PIS z Czarneckim na czele, oraz dwóch brytyjskich posłów z partii zaprzyjaźnionej Kamińskiemu (którego prezes nazwał Kozakiem tatarskim). Niestety podobno Angole nie założyli słuchawek, bo polskiego nie znali, ale mowy gorliwie wysłuchali. Ponieważ mimo to naród rewelacje Kaczyńskiego w sprawie katastrofy odbiera z ogromnym przymrużeniem oka, buntuje on rodziny ofiar katastrofy by na spotkaniach nie poprzestawali na protestach i dociekaniach okoliczności dramatu. A to, że nie ma pewności, czy w trumnach są akurat zwłoki ich najbliższych, a to nie wszyscy dostali do rąk wyniki DNA oraz sekcji zwłok, a to to i ...pstro. Przekłada się to na ich aroganckie zachowania podczas kolejnych spotkań z premierem. Okazuje się, że cały ten bajzel związany z okolicznościami tragedii smoleńskiej wywołują wyłącznie posłowie i rodziny ofiar z PIS. Sądzą, że w ten sposób nie pozwolą na prawdziwe ustalenie przyczyn tragedii. Nie pozwolą na wiarę społeczeństwa w fakt, iż lądowanie wymusił być może Lech Kaczyński, któremu zdarzyło się to już wcześniej podczas lotu do Gruzji, że w tych okolicznościach przyrody (mgły) nigdy nie należało w Smoleńsku siadać..

Choroba Kaczyńskiego jest ciężka i chyba jednak nieuleczalna. Nie znam się na medycynie, szczególnie zaś na psychiatrii, ale zaryzykowałbym diagnozę "zaburzenia psychiczne, bliżej nie określone" notowane symbolem F99. Gorzej, że o ile choroby psychiczne nie są w żadnym stopniu zaraźliwe, to akurat ta choroba bardzo skrzywdziła wielu ludzi. Tych z najbliższego otoczenia PIS. Niektórzy zdołali wydostać się z tego zaklętego kręgu dżumy i założyli swoją partyjkę pod nazwą Polska jest najważniejsza. Dla nich też była najważniejsza w czasie wyborów. Ale czy można w to uwierzyć, skoro jej (Polski) opinię psują na całym świecie.

W międzyczasie Kaczyński posyła pod dom generała Jaruzelskiego podobnych sobie "F99", by przy okazji każdej rocznicy ogłoszenia stanu wojennego pobawili się świeczkami i okazjonalnie darli niezadowolone z III RP pyski. Bo ich partyjny interes jest najważniejszy. Może nawet ważniejszy od ich prawdziwych interesów umocowanych w spodniach i majtkach. Zauważyć trzeba jednak rzecz podstawową. Uciekinierzy od Kaczyńskiego niczym w gruncie rzeczy nie różnią się w zakresie wyznawanej ideologii partyjnej. Po cichu będą czcić swojego dotychczasowego guru, bo dotychczasowe sekciarstwo mocno zostało zakorzenione w ich umysłach. W tym towarzystwie jedynie pani Kluzik Rostkowska odchyla się nieco, ale wyłącznie w zakresie stosunku do ustawy o in vitro. Reszta towarzystwa to PiS bis, które oczekuje na dobre partyjne stanowiska.
......................................................................................................................................

Uśmiechnij się:

Kto to jest Benedykt XVI ?
-Jest to pierwszy Niemiec, któremu Polak załatwił pracę.

sobota, 11 grudnia 2010

CAŁA PRAWDA O KOŚCIELE





W dniu 11 grudnia br. w komentarzu do ujawnień dotychczasowych tajemnic przez WikiLeaks, tym razem z Watykanu zamieszczonych na Onet.pl, jeden z internautów podpisujący się nickiem PISBOLLACH napisał komentarz, w którym scharakteryzował katolicki Kościół. Ponieważ w całości przyznaję Mu rację, jego wypowiedź gościnnie zamieszczam na moim serwerze, abrozar.pl. Ewentualnym złośliwym krytykantom podpowiadam, że zanim zabiorą głos odnoszący się do mojego bloga, niech zechcą przeczytać wypowiedź autora tekstu w całości, a przy tym niech zdobędą się na wysiłek zrozumienia go. .................................................................................................................................

Tak sobie obserwuję kościół katolicki. Jego wiernych, kapłanów, hierarchów. Analizuję czasami jego historię i dogmaty. Obserwuję jego wyczyny te z przeszłości i te teraźniejsze. Z coraz większym zdumieniem zastanawiam się jak to możliwe, że coś tak absurdalnego i tak mocno w sumie skierowanego przeciwko człowiekowi może w tak masowym wymiarze egzystować i tak trwać przez niemal dwa tysiące lat trzymać władzę nad umysłami ciągle tak ogromnej rzeszy ludzi. Bo czymże była jest i zapewne jeszcze długo będzie ta przedziwna instytucja. Bo kościół katolicki jest instytucją. Jest instytucją i jedną z największych na świecie sekt wyspecjalizowanych w doskonałym praniu mózgów owieczkom swoim. Jest instytucją i sektą zarazem, mroczną i tajemniczą w jakiś ciemny sposób. Czym jest tak naprawdę ten potężny twór trzymający władzę nad umysłami ogromnych mas ludzkich? Przecież zawsze był, jest i chyba będzie wrogiem zapiekłym wszelkiego postępu, rozwoju nauki, oświecenia i wolnej myśli. To kościół katolicki z kobiety czynił przez wieki całe istotę gorszą, niższą i nieczystą. To on ledwo narodzone i niczego nieświadome dzieci przywłaszcza sobie rytuałem zwanym chrztem. To jego hierarchowie przez wieki całe czynili kobiecie krzywdę niewyobrażalną. I trwają w swoim uprzedzeniu do dzisiaj hołubiąc i broniąc swojego patriarchalnego tworu. To kościół katolicki z erotyzmu jego całego piękna uczynił mroczny i czarny grzech. Seks, miłość wolną, piękną, pełną doznań duchowych i zmysłowych sprowadził do ohydnego podziemia ludzkiej świadomości i trzyma tam świadomość swoich wyznawców do dzisiaj. To kościół katolicki do perfekcji doprowadził sztukę fałszerstw, kłamstw, przeinaczeń. To on przez wieki całe tworzył dogmaty, prawa jakieś wynaturzone wmawiając maluczkim boskie w tym sprawstwo. To kościół z boga uczynił pamiętliwego, złośliwego kata karzącego na lewo i prawo za wszystko i wszędzie i strącającego do wymyślonego przez kościół piekła bez opamiętania wszystkich, którzy mu pod rękę wpadną. To kościół wymyślił celibat. Jeden z najbardziej chorych i wynaturzonych pomysłów, jaki sobie można tylko wyobrazić. Posunął się nawet do super bzdury wymyślając niepokalane poczęcie i pozbawiając matkę Chrystusa - czołowej przecież postaci kościoła - wszystkich pięknych cech erotycznej kobiecości, macierzyństwa, miłości nie tylko zmysłowo - cielesnej, ale i duchowej. To kościół wreszcie jeszcze do nie tak dawna prowadził krwawe krucjaty nawracając niewiernych krwawo ogniem i mieczem na łono jedynie słusznej wiary. To kościół katolicki wsławił się takimi wynalazkami jak święta inkwizycja, palenie na stosach wolnomyślicieli, ludzi nauki, sztuki, oświecenia i postępu. To kościół katolicki zapisał się niezwykłą wręcz chciwością i pazernością gromadząc majątki i dobra nieprzebrane nie ustając w tej działalności nigdy. Tak sobie myślę czasami ja ateista zatwardziały, że bóg to musi być jednak istotą niezwykle dobrą, mądrą i tolerancyjną albo go po prostu nie ma. Inaczej sobie nie potrafię wytłumaczyć jego milczącej zgody na wyczyny kościoła, który imieniem tego boga się przecież pieczętuje. Chyba, że ten bóg rzeczywiście jest taki, jakim go kościół katolicki przedstawia. Kościół katolicki to instytucja wciąż zaborczo aktywna. Nigdy nie spoczywa na laurach. Kościół katolicki w Polsce przepuszcza totalną ofensywę. Czuję się osaczony religią, kościołem wyznawcami jedynie słusznej religii. Jest wszędzie. W prasie, telewizji, radiu. Jest w szkole, w urzędach i na ulicy. Wciska się do mojego domu i łóżka. Nie mogę wysłuchać wiadomości bez informacji o poczynaniach biskupów, kardynałów, księży, papieża. Co tydzień jakieś ważne kościelne wydarzenie zajmuje łamy oficjalnych mediów. Co miesiąc jakaś ważna rocznica związana z JPII. Co pół roku następny wspaniały film o JPII. Im dalej od śmierci JPII tym więcej cudów, których rzekomo był autorem. Wszędzie krzyże, pomniki, tablice upamiętniające, dzwony, święte relikwie, cudowne obrazy, płaczące Madonny, cuda na kominach, drzewach i na szybach w blokowych oknach. Kraj prześciga się w budowaniu coraz większych krzyży, pomników, dzwonów i świątyń. Pielgrzymka goni pielgrzymkę. Młodzież wędruje tam i z powrotem pod szczupakiem czy też karpiem w Lednicy. Nawet na plaży w Międzyzdrojach pełno młodych ludzi ubranych w koszulki z napisem Pokolenie JPII. Co druga ulica to ulica JPII. Prawie każda szkoła to szkoła JPII. Szpitale JPII lub prymasa tysiąclecia. Jak grzyby po deszczu rosną świątynie projektowane przez pijanych cukierników. Naród wali niewyobrażalne pieniądze na budowanie, co raz to wymyślniejszych i absurdalnych budowli sakralnych. Nowi władcy Polski, którzy wygrali właśnie wybory zamierzają swojego boga i wyznanie wprowadzić do konstytucji, praw, prawodawstwa i ustawodawstwa. Wszystkie decyzje polityczne, ekonomiczne i gospodarcze zaczyna podejmować się tylko w obecności hierarchów kościoła. Instytucje kościelne i przykościelne stoją poza prawem i nad prawem. Nie obowiązują ich żadne prawa państwa Polskiego. Nie płacą podatków. Nie muszą się rozliczać ze swoich dochodów, przychodów i wydatków. Kościół decyduje o kształcie i formie oświaty i szkolnictwa. To kościół decyduje o życiu i zdrowiu kobiety ciężarnej. To proboszcz kształtuje kręgosłup moralny lokalnych społeczności. Zastępy dewotek i bigotów w moherowych beretach stanowią o wartościach moralnych społeczeństwa. To, co wczoraj było po prostu śmieszne dzisiaj staje się normą społeczną. Żyję w państwie wyznaniowym. Moher w triumfalnym marszu zajmuje coraz to nowe pozycje. Czuję się osaczony dominującą w tym kraju religią. Jestem wystraszony szturmem kościoła katolickiego, który wciska mi się powoli wszędzie. A przecież wydawało mi się, że państwo polskie miało być państwem świeckim z wyraźnym rozdziałem kościoła od państwa. Widać tylko mi się tak wydawało. Zastanawiam się, kiedy na ulicach pojawią się kościelne komanda. Taka religijna policja. Brrrrrr.....................skóra mi cierpnie. Pozdrawiam wszystkich ludzi wolnych od uzależnień religijnych.
...................................................................................................................................

Uśmiechnij się:

Przychodzi baba na policję:
-Chciałam zgłosić, że zaginął mój mąż.
-Kiedy to się stało?.
-Już 4 dni minęły jak do domu nie wrócił...
-Dobrze, Proszę wypełnić formularz. Jak męża znajdziemy, to pod jaki adres mamy go odstawić?
-Zanim to zrobicie, to powiedzcie mu, że moja mamusia jednak nie przyjedzie...



czwartek, 9 grudnia 2010

GDZIE SIĘ PODZIAŁ AUTORYTET PAŃSTWA


Jaki James Bond, taki autorytet.


No gdzież on się podział? W dobrze zorganizowanym państwie, jeżeli cokolwiek zginie, to odpowiednie służby powinny to odnaleźć, a następnie ukarać winnych kradzieży. Mamy takie służby, które winny dbać o autorytet państwa, na które jako naród ładujemy setki milionów złotych rocznie. To ABW, to CBŚ i CBA, to prokuratury i sądy, to wreszcie policja państwowa. Ale co państwo ma uczynić, jeżeli tenże autorytet jest poniżany i wręcz unicestwiany właśnie poprzez owe służby. Bo wystarczy przeczytać prasowe informacje, które ukazują się po wyświetleniu w TV filmu pt. "Czyste ręce", traktującego o tragicznej śmierci Barbary Blidy.
Okazuje się, że funkcjonariusze ABW, zanim doszło do oględzin miejsca wypadku, wykonali aż 225 telefonów w celu poszukiwań wyjścia z sytuacji jaka zaistniała. Wśród tej gromady ludzi (podobno około 40 osób), był też ziobrowski prokurator Grzegorz Ocieczek. W ciągu tych trzech godzin za pomocą grzejących się telefonów zamazywano ślady, które wskazywały na morderstwo (choćby przypadkowe) ale jednak morderstwo. Wskazują na to dowody, jak chociażby wlot kuli w lewy bok denatki oddany pistoletem trzymanym w prawej ręce pod kątem 20 stopni. Ponadto w tym czasie usunięto wszelkie ślady krwi i cząsteczek chmury powystrzałowej na kurtce agentki poprzez jej wymianę, umyto też ręce po śladach krwi, obrócono denatkę na inny bok, niżeli ten na który się osunęła. Nie da się pod takim kątem wygiąć ręki, natomiast strzał taki może być oddany podczas szamotaniny, stwierdzili eksperci. Podobno dzwonili nawet do sklepu z butami, po co? Przez trzy godziny ustalano wersję jaka była potrzebna Ziobrze do natychmiastowego wystąpienia w Sejmie. Drgające nóżki Ziobry (zera dla niewtajemniczonych) aż nadto wskazywały na głoszone przez niego kłamstwa. Do dzisiaj państwo nie było stać na wyjaśnienie tej zbrodni oraz ukaranie winnych. Miast tego główni (oskarżeni przez społeczeństwo) zajmują wysokie, wygodne im stanowiska. Jeden reprezentuje to państwo w parlamencie europejskim za 50 tysięcy złotych miesięcznie, zaś inny (Święczkowski) zostaje radnym na Śląsku. W tej akurat sprawie autorytet państwa został ogołocony przez tych, co winni starać się o jego budowanie.

Jest okazja by popatrzeć jak tenże autorytet buduje inna firma państwowa czyli CBŚ. Zadaję sobie pytanie: Jak na własne państwo (prawa) można patrzeć z uznaniem, gdy jego funkcjonariusze na każdych 10 akcji związanych z aresztowaniem przestępców rozwalają o świcie drzwi wraz z futrynami Bogu ducha winnym właścicielom mieszkań, przykładając się do powstawania zawałów serca lub nabywania nerwicy wegetatywnej osób tam (zwykle śpiących). Czy to buduje autorytet państwa, czy wręcz odwrotnie, psuje?.
A jak o tenże autorytet zadbała firma powołana przez Kaczyńskich pod nazwą Centralne Biuro Antykorupcyjne z najbardziej smutnym we wschodniej Europie facetem na czele, czyli Mariuszem Kamińskim. Gdyby Kaczyński, a potem Tusk nie walili setek milionów na owe ustrojstwo nie byłoby dzisiaj jaj, jakie spowodował agent Tomek (Tomasz Kaczmarek), który to uzbrojony w porche najnowszej generacji, garnitury od Armaniego, złote sygnety, oraz wypchane kieszenie ciężko zarabianymi przez naród złotówkami, był wysyłany na akcje wywoływania skandali prowadzących do obniżania autorytetów niewygodnych im partii. Okazało się, że te setki milionów zostały wyrzucone w błoto, bo jak nazwać aferkę związaną z wciągnięciem do łóżka posłanki Sawickiej, czy prowokację natury gospodarczej żony Cezarego Pazury, gdy tymczasem można się domyślać, iż podobne afery łapówkarskie występują wśród wszystkich bodajże braci parlamentarzystów (spotkania cmentarne), a także załatwianie dobrych stanowisk pracy dla wszystkich pociotów i znajomych królika, niezależnie od wykształcenia i umiejętności. Po co więc z biednego budżetu państwa ładowaliśmy krocie w polskiego Jamesa Bonda z bożej łaski, czyli w agenta Tomka, który, gdyby nie kompromitacja CBA związana z zakupem willi dla Kwaśniewskich w Kazimierzu Dolnym, oraz inna z kolei, związana z Andrzejem Lepperem, szastał by służbowymi pieniędzmi po knajpach do dnia dzisiejszego.Tymczasem po kilku latach pracy, czyli uciech, nasz agent w wieku lat 34 przeniesiony został na emeryturę w wysokości 4 tysiące złotych miesięcznie.

A po co, że zapytam z czystej ciekawości, w rządzie siedzi Pitera, odpowiedzialna za walkę z korupcją, chyba tylko po to, by uśmiechać się do premiera i brać za to pieniądze, których dotychczas naliczono 450 tysięcy złotych. Jej zasługi, te prawdziwe są już dość historyczne. Pitera z wielkim zaangażowaniem lubiła hałasować w gromadzie Młodzieży Wszechpolskiej, szczególnie pod oknem gen. Jaruzelskiego każdej nocy 13 grudnia.
Podobną kwotę łyknęła inna dama rządowa, słynna ze swoich przekonań homofobicznych mianowicie Elżbieta Radziszewska, nieprzydatna nawet do odśnieżania przyległości sejmowych na ul. Wiejskiej. Tak oto się buduje autorytet państwa..... proszę państwa.

Powtórzę więc, w ten sposób autorytet państwa jest roztrwaniany na prawo i na lewo. Służę innymi przykładami: Jaki autorytet może mieć demokratyczne państwo, które zezwala na przemarsze grup faszystowskich i anarchistycznych pod nazwą Młodzież Wszechpolska czy ONR byłego posła Zawiszy, wyznawców ideologii Dmowskiego. Gdyby pani prezydent Warszawy do końca była przekonana o tym ,że hasła głoszone przez onych, są złowieszcze i zagrażają demokracji mimo pluralizmu szeroko pojętego, nie zgodziła by się na to, by dać zezwolenie na ich przemarsze. Wyjątkowa infantylność . Krytykuje ale ufa. Widocznie myśli co innego, a co innego deklaruje. Tak pani Haniu jest dosłownie. Ja tam mam o pani opinię bardzo ambiwalentną.

Jeszcze innym przykładem na niszczenie państwowego autorytetu jest zachowanie się partii opozycyjnej PiS. Po tragedii smoleńskiej brat zmarłego tragicznie prezydenta, prawie przy akceptacji większości parlamentarnej powołuje sejmową "komisję" z Macierewiczem na czele, by dokonać "prawdziwego" śledztwa w zakresie przyczyn tego wypadku, oczywiście nie dysponując przy tym żadnymi dokumentami w tym zakresie. Komisja ta z góry odrzuca wszelkie ustalenia międzypaństwowej grupy śledczej MAK, głosząc na prawo i lewo, że samolot został strącony poprzez tajemnicze siły (w domyśle Rosja), w celu uśmiercenia niewygodnego Tuskowi i Putinowi prezydenta. Tylko kompletny debil a nawet świr, który uciekł przez płot ze szpitala dla wariatów mógłby wymyślić coś podobnego. Macierewicz, Fotyga, Brudziński, Błaszczak, Kempa i cała ta zgraja okołokaczystowska, mimo iż czują przez skórę kompromitację z powodu wiary w te bzdury trwają przy swoim guru, bo gdzież oni pójdą?. Do Struzik-Rostkowskiej?. A nuż ta partyjka nie przetrwa na scenie politycznej, tym bardziej, że wielu członków PJN pozostaje przy przekonaniach innych jakie prezentuje szefowa. Oni wyznają nadal religię Kaczora.
Gorzej jest, że słabe państwo pozwala, by jego autorytet Kaczyński niszczył na forum międzynarodowym. Bo czymże jest wyprawa Fotygi i Macierewicza do USA. Pojechali tam (wiadomo, że nie za swoje pieniądze), by pluć na własny rząd głosząc herezje o zbrodni Tuska i Putina. Nikt z oficjeli USA ich nie wysłuchał, przeto swoje bzdury w formie bajek wygłosili do polskich górali spod samiutkich Tater i Bieszczadów w kościele katolickim, kasując od słuchaczy po 5 dolarów, chyba na bilet powrotny. Podobnie postąpiła córka zmarłego prezydenta Marta Kaczyńska. Pojechała wraz z innymi pisowcami do PE w Brukseli, by głosić podobne Macierewiczowi androny na tamtym forum. Zabezpieczeniem i oprawą jej wizyty zajął się inny ćwierćrozumny, ale wierny partii europoseł Czarnecki. Mowę z kartki pani Marta niestety wygłosiła wyłącznie do europoselstwa polskiego "herbu" PIS. Fakt,że pojechała do Brukseli przyczyniła się ewidentnie do naruszenia autorytetu naszego państwa. No cóż, pewno odczuwa krzywdę, jaką to państwo jej wyrządziło ubogacając ją podobno w ramach odszkodowania (jak powiada Wałęsa) o 8 milionów złotych. Tym razem nie chodzi już chyba o pieniądze, ale o dojście stryjka do władzy. Stryjek, jak już pisałem, jest gotów podpalić nasz kraj, byle na zgliszczach zasiąść w fotelu prezydenta lub premiera. Co mu tam, jakiś autorytet państwa. Wie, że bez Rydzyka, Kościoła i stetryczałego towarzystwa spod przysłowiowego krzyża sam sobie nie poradzi w dojściu do władzy, chociażby z "urodziwą", jak na ród Kaczyńskich bratanicą.

Brak autorytetu naszego państwa już się szeroko zauważa na świecie. Bo czymże jest zapytanie prezydenta Komorowskiego na lotnisku w Waszyngtonie przez służby specjalne Ameryki: Czy pan nie reprezentuje przypadkiem grup terrorystycznych, proszę wypełnić odpowiednią deklarację. Podobne kłopoty mieli nasi dziennikarze, co to polecieli do obsługi wizyty naszego prezydenta. Nie wszystkim udało sie pozostać na ziemi Lincolna i Obamy. Tak nas Polaków traktują niby przyjaciele. Taką opinię, opinię narodu nierobów, pijaków i malwersantów, a przy tym narodu skłóconego i rozmodlonego siejemy po całym bożym świecie. Jakże żałośnie zabrzmiały słowa naszego prezydenta skierowane do Obamy głosem pełnym goryczy: panie prezydencie, czyż nie jest to dziwactwem, że wszystkie narody Europy, włącznie z byłymi republikami ZSRR (Litwą Łotwą i Estonią) mogą do USA wjeżdżać bez wiz, gdy tymczasem Polacy, którzy tak kochają Amerykę muszą wystawać pod konsulatami prosząc o pieczątkę wizową. Odpowiedź, jak słyszeliśmy była wymijająca. Obiecuję, mówił Obama, że w ciągu mojej prezydentury wizy dla Polaków będą zniesione. A trzeba było panie prezydencie Komorowski uderzyć pięścią w stół i oświadczyć: Po pierwsze, dopóki nie będziemy zwolnieni od wiz, Polska wprowadzi wizy dla obywateli USA, po drugie zaś, do tego czasu wycofujemy swoje wojsko z Afganistanu. Rzecz tylko w tym, że prezydentura Obamy może trwać 8 lat. Czekaj więc tatka latka. Tymczasem Ameryka nas traktuje jak natarczywą osę, odpędzając się przed nami tekturowymi wyrzutniami i postojem okresowym na naszym lotnisku kilku samolotów F16. Z radości sikamy w spodnie. No i dobrze, bo z drugorzędnym politykiem z Rosji, czyli prezydentem Miedwiediewem nic nie ugramy a tylko stracimy, jak powiada przyboczny jamnik Kaczyńskiego poseł Girzyński, któremu na myśl o poprawie stosunków Polski z Rosją cieknie piana z ust.

....................................................................................................................................

Uśmiechnij się:

Wchodzi kobieta do butiku. W wejściu wita ją młody sprzedawca:
-Dzień dobry! Witam panią serdecznie w naszym sklepie. U nas może pani kupić praktycznie wszystko- od torebki po wspaniały płaszcz. Wszystko z najlepszych kolekcji, najlepszych światowych kreatorów mody. Wyłącznie ekskluzywne modele....
-Niestety, nie mam pieniędzy...
-To czego się tu szlajasz babo, poszła stąd!
... Ale czy przyjmiecie płatności kartą Visa Platinum?
... A, witam ponownie szanowną panią!

wtorek, 7 grudnia 2010

ŁATWO ZEPSUĆ, TRUDNIEJ NAPRAWIĆ


Fot: Podobno kobiety szybciej się dogadują ze sobą.



Tak zresztą jak wszystko. Stosunki z naszym wschodnim sąsiadem psuliśmy od lat dwudziestu. Wina oczywiście leży po obu stronach, nie mniej jednak z naszej strony zaczepki prowadzące do aberracji zdarzały się najczęściej. Po roku 1989 zachciało nam się przynależeć do NATO i Unii Europejskiej. I słusznie. To wytworzyło wyjątkowy absmak Moskwy.Racja stanu. Bo jakże to, wieloletni "przyjaciel", nie dość, że zerwał łańcuch przynależności do wspólnoty zwanej Układem Warszawskim, to jeszcze na dodatek sam pcha się w objęcia dotychczasowego wroga Rosji?. W tej sytuacji codziennie słyszeliśmy o zamiarze Kremla rozmieszczenia przy naszych granicach rakiet z głowicami jądrowymi. Był to okres, gdy do władzy w Polsce doszła prawica, która od lat w Rosji widziała wroga nr 1. W polskim Sejmie raz po raz uchwalano rezolucje potępiające Rosję, a to za Czeczenię, a to za Osetię, a to za milczenie w sprawie zbrodni katyńskiej. Sypały się wyzwiska pod adresem byłych członków partii jako "polskich zdrajcach, pachołkach Rosji".Rządy Buzka z Krzaklewskim "na czele", a przede wszystkim rządy Kaczyńskich pogłębiły wzajemną nienawiść do tego stopnia, że cokolwiek nasze media pokazywały zza wschodniej granicy, musiało to być złe, brudne, nieludzkie. Wszystko to powodowało obrzydzenie przy jedzeniu i czego nigdy nie należało pokazywać dzieciom. Przypuszczam, że z wzajemnością Rosjanie w podobnym klimacie informowali swoich obywateli o sprawach polskich. Happeningi wrogie wzajem były na porządku dziennym. Pamiętam popisy "Naszości" przed konsulatem w Poznaniu.

Najbardziej sporny temat w stosunkach polsko-rosyjskich obracał się jednak wokół Katynia. Co prawda, już prezydent Jelcyn bodajże w roku 1991 lub 1992 w czasie gościny u prezydenta Wałęsy przeprosił naród polski za mord katyński i jednocześnie wręczył mu częściowe dokumenty z podpisami Stalina i Berii, wcześniej inną część dowiózł prezydent Jaruzelski z pobytu u Gorbaczowa, a jeszcze inną przywiózł do Polski Putin, to przeprosin było nam ciągle mało. Ostatnio prezydent Rosji Miedwiediew też przekazał naszym historykom pewne pakiety dot. tej zbrodni. Mimo to, nie jesteśmy nasyceni w tym względzie do końca i akurat też słusznie. Rosja w porozumieniu z rządem polskim zbudowała w lesie katyńskim cmentarz mauzoleum dla kilku tysięcy ofiar tego mordu. Niestety nie wszyscy polscy oficerowie tam spoczywają. Brak jest jeszcze dalszych list zamordowanych. Właśnie o te brakujące dokumenty toczą się między Polską i Rosją spory. Są konkretne zdecydowane żądania ze strony polskiej. Ale jak wiadomo, rzecz ma się podobnie jak w naszym Sejmie, czy też amerykańskim Kongresie. W Dumie rosyjskiej zasiadają nie tylko gołębie, którzy oficjalnie potępiły stalinizm. Są tam też jastrzębie, którzy mimo to, że kilka dni temu owa Duma oficjalnie uchwaliła rezolucję oskarżającą Stalina i komunizm o zbrodnię katyńską, nigdy temu wiary nie dadzą. Ich ojcowie z imieniem Stalina szli na Berlin i wyzwalali 2/3 Europy. Za Stalina ci ojcowie i dziadkowie oddawali życie. Dlatego tak trudno im dzisiaj zmienić przekonania. Pewno tylko ich śmierć, a są już staruszkami, może pod tym względem oświecić Rosję do końca.

Do permanentnego psucia stosunków z Rosją Polska bardzo się przykładała. Zdawało by się, że odnosimy nawet satysfakcję z szerzonej nienawiści do Rosjan, ku wielkiemu zdziwieniu demokratycznej Europy. W takiej atmosferze wychowywana jest nasza młodzież na książeczkach IPN, co daje się odczuć w jej wypowiedziach na portalach internetowych. Rosjanin to ktoś, kogo należy traktować ze wstrętem albo z przymrużeniem oka . Do tego doszło, że milszy nam jest Niemiec mimo zafundowania nam okrucieństw wojennych, Rumun, a nawet czarny mieszkaniec Afryki. Nawiasem mówiąc, najbardziej lubimy Czechów, co akurat jest zrozumiałe, szkoda że nie z wzajemnością.

By osłabić Rosję, przedstawiciele wszystkich naszych partii, jak jeden mąż wyprawiali się na Ukrainę by "załatwić" prezydenturę obcemu w poglądach w stosunku do Rosji Juszczence. Okazało się, że tenże pieszczoch naszych, szczególnie prawicowych elit, to idol morderców, którzy zatłukli siekierami setki tysięcy Polaków na Wołyniu i Bieszczadach. Idol faszystów z UPA. Ich to właśnie uhonorował Juszczenko nadając tytuły bohaterów narodowych i stawiając im pomniki. Nawiasem mówiąc Juszczenko, to bliski przyjaciel braci Kaczyńskich. To nieważne, że on trzymał z UPO-wcami, ważne, że był wrogiem Moskwy. Starania naszych polityków wymachujących pomarańczowymi szalikami na szyi na nic się nie zdały, bo naród ukraiński w kolejnych wyborach wybrał sobie innego prezydenta, akurat takiego, który nie wypiera się przyjaźni z Rosją, ale też i z UE, w tym z Polską. Nasz prezydent zanim zginął w katastrofie robił wszystko, by także "dokopać" Putinowi. Latał do Gruzji by podtrzymywać zarzewie niesnasek tego państewka z dużym sąsiadem. W relacjach z Unią Europejską czynił różne posunięcia świadczące o wyjątkowej złośliwości w stosunku do braci Moskali. Po jego śmierci pałeczkę nienawiści przejął jednojajowy braciszek, wielki przyjaciel fauny w "osobie" kota Alika, oskarżając premierów Tuska i Putina o spowodowanie śmierci brata i pozostałych pasażerów TU154. Na nic nie zdadzą się oficjalne protokóły dot. przyczyn dramatu. Z tymi wyssanymi z palca wieściami Kaczyński wysyła w podróż po świecie "wybitną"wg. jego mniemania b.minister Fotygę i równie "wybitnego" ścigacza szpiegów z krainy dreszczowców Macierewicza, by głosili oni "dobrą" dla niego i złą dla Tuska nowinę. Kompromitacja polskiej opozycji na całym globie.

Dobrze się wyraził o stosunku naszej prawicy do Rosji prezydent Wałęsa. Kazał on bowiem im popatrzeć na mapę świata, by zrozumieli, że szarpanie za wąsy niedźwiedzia stanowi wyjątkowe ryzyko, a nawet niebezpieczeństwo.
Jesteśmy generalnie na przegranej pozycji i dlatego nadarzającą się okazję do porozumienia po tragedii smoleńskiej, oraz przelanych w jej wyniku pod naszym adresem serdecznych uczuć i łez narodu rosyjskiego, nie wolno nam zmarnować.
Pamiętamy jakie straty ponieśliśmy, gdy w odwecie po oskarżeniach Rosji o ludobójstwo w Czeczenii, przez kilka lat nie mogliśmy sprzedać im nawet kawałka mięsa oraz innych towarów z naszych nadwyżek, które to wcześniej brali od nas jak świeże bułeczki. Mamy pretensje o gazociąg bałtycki, a przecież to ze względu na wzajemną nienawiść odmówiliśmy partycypacji w tym zakresie, ponosząc przez owe zgubne dla gospodarki decyzje olbrzymie koszty przy budowie inwestycji zastępczych w Świnoujściu.Wrogie usposobienie naszej prawicy do Rosji mści się na całości naszej gospodarki. Dzisiaj, gdy doszło do przyjaznej wizyty prezydenta Rosji Miedwiediewa z Małżonką, gdy słuchaliśmy swobodnych tekstów przemówień obu prezydentów bez żadnych uszczypliwości, bez niepotrzebnej asertywności i bez użycia prompterów, ale za to pełne wzajemnej empatii, można by pomyśleć, a nawet uwierzyć, że oto wracamy na ścieżkę normalności. Ścieżkę, którą podobnie jak tymi wydeptanymi między nami a Niemcami, Czechami, Słowacją czy Litwą przechodzą ludzie sobie przyjaźni, gardzący nienawiścią, zawiścią i wypominaniem sobie fobii historycznych..
....................................................................................................................................

Uśmiechnij się:

1.Żona budzi się rano i mówi do męża:
-Kochanie, śniłeś mi się.
-A jak?
-Wyjechałeś gdzieś daleko, daleko i słałeś do mnie tęskne listy.
A listonosz, który je donosił, był taki cudowny!.

2.Jak wygląda największy koszmar mężczyzny?
-Dom na kredyt, drzewo w doniczce i syn listonosza.

wtorek, 30 listopada 2010

BOGACTWO



Jako państwo średniej wielkości w środku Europy, członek NATO, oraz Unii Europejskiej, członek ONZ i wielu innych organizacji międzynarodowych, nie szczycimy się bogactwem np. złóż naturalnych. Brak nam ropy naftowej (przynajmniej na razie), rudy żelaza, złota, diamentów a nawet dostatecznych zasobów wody pitnej. Mamy za to bogactwo bodajże cenione najwyżej. To 38 milionowy naród. Ludzi wykształconych na krajowych i zagranicznych uniwersytetach oraz innych uczelniach (nie mylić z prywatnymi polskimi fabryczkami do nabijania pieniędzy, które wypuszczają zadowolonych z tytułu mgr, chociaż ich wiedza nie zawsze pozostaje na poziomie choćby maturalnym). Tacy absolwenci nie maja szans zatrudnienia gdziekolwiek w szanujących się przedsiębiorstwach i innych instytucjach. Zwykle zasilają rzeszę bezrobotnych lub godzą się na zmywak gdzieś tam w UK. No ale nie oni są najważniejsi. Skoro mówimy o bogactwie, to mam na myśli tych naszych rodaków, którzy rozsławiają nasz kraj poprzez prace naukowe, niezwykłe dokonania sportowe, filmowe czy też literackie. Nie będę tu wymieniał całej plejady żyjących u nas w kraju a także rozrzuconych po świecie Polaków, którymi się szczycimy. Fakt, nagrody Nobla nam się zdarzają nader rzadko, nie mniej jednak zdarzają. Mam na myśli dziedziny naukowe, chociaż akurat profesor Wolszczan bez wątpienia na takie wyróżnienie zasługiwał i nie tylko on zresztą.

Niestety jak, w każdym ziarnie zdarzają się też i plewy. Mam tu na myśli tę część społeczeństwa, której przyjemność sprawia to by być odmiennym. By być nastawionym na całkowite nie. By przeczyć wszystkiemu, choćby nawet w głębi duszy sobie. Nietolerancja to ich logo. Przeto nie ma co ukrywać, że żyjemy w kraju wzajemnych pomówień, oskarżeń i podejrzeń, które prowadzą do nienawiści i konfliktów. Podsycają je media, karmiąc się atrakcyjnością polskiego piekiełka. Przykłady, bardzo proszę. Ze wszystkich mediów dowiadujemy się , że niektóre rodziny katastrofy smoleńskie,j za wypadek samolotowy winią polski rząd i premiera Tuska. Ba, niektórzy nawet przypisują tę katastrofę zmowie Tuska z Putinem. Mimo, że prokuratorzy filmik zrobiony przez dowcipnisia, który miał pokazywać dobijanie ofiar uznali za podły żart, to w mediach co jakiś czas jest on przywoływany jako niby dowód w sprawie. Komu na tym zależy?. Wiadomo, że Kaczyńskiemu i Rydzykowi, ale dlaczego w podobne klocki bawią się inni?. Gdy prezydent Komorowski uznał, że kontakt z generałem Jaruzelskim pomoże Mu się lepiej przygotować do rozmowy z prezydentem Rosji w czasie jego wizyty w naszym kraju, to natychmiast szalejący jazgot mediów próbował zniweczyć ten podążający ku normalności krok w polskiej polityce.

A wszystko dlatego, że każda gazeta, każda rozgłośnia radiowa czy stacja telewizyjna jest komuś przypisana. TVN wiadomo- zaplecze PO. Media Rydzyka plus TVP (1) to tuby PiS. Rzeczpospolita też na pasku Kaczyńskiego, zaś Wyborcza "ubogaca "Tuska. Skoro wszystko jest komuś przypisane, to nie ma szans na prawdziwe, odpolitycznione, wiarygodne informacje. Do telewizji zapraszani są dziennikarzyny z brukowców, co obniża tym bardziej rangę naszych mediów. Nie do pomyślenia na Zachodzie. Zastanawiałem się nieraz, skąd u nas w Polsce tyle nienawiści człowieka do drugiego człowieka. Genezy tego zjawiska trzeba szukać właśnie w mediach, a raczej w tym, które media do kogo mówią. Najbardziej nienawistni są słuchacze RM oraz czytelnicy Naszego Dziennika, Gościa Niedzielnego, a także prasy zbliżonej do ideologi kaczystowskiej. I to też jest nasze bogactwo. W prawdzie to folklor polityczno-społeczny, ale jednak bogactwo. W końcu disco-polo też znalazło uznanie... w Chinach. Osobiście przekonałem się o tym i przekonuję nadal na własnej skórze, bowiem niektóre moje posty zamieszczane na blogu abrozar.pl, mimo, iż mieszczą się w konwencji "Felieton na ostro", mocno rażą uczucia szczególnie religijne moich niektórych rodaków, a jeszcze bardziej rodaczek. Niektóre z nich zaglądają z wizytą do księgi gości, ale nie pomyślą, że w gości nie przychodzi się z "brudnymi buciorami." Cieszę się że jestem czytany od Zakopanego po Gdańsk, od Kalisza po Ciechanów, ale na Boga, Czytelniczko droga podpisująca się jako "polka", zastanów się nad tym: czyż ja każę Ci czytać przeze mnie wspomnianą książkę. Jeżeli Ci wystarczy "Nasz Dziennik" albo "Pani Domu" to na tym poprzestań, ale nie próbuj udowadniać, że masz rację, bo według Ciebie Mariusz Szczygieł, którego książka otrzymała Europejską Nagrodę Literacką i jest tłumaczona na kilkanaście języków ,nie ma żadnych racji by zaistnieć w Polsce. A przecież autor pokazał nam Czechy, kraj którego mieszkańcy czują się u siebie jak w raju. A dlaczego?, no to wyłuszczyłem dostatecznie w poprzednim poście. Ponieważ wielu Polakom, a jeszcze bardziej Polkom taki raj nie odpowiada, przeto niech pozostaną na etapie późnego średniowiecza. Spodziewałem się ze strony "prawdziwych Polaków" wyzwisk i epitetów, no i się nie zawiodłem. Dla nich jestem i będę ateistą, żydem, gejem, mordercą zarodków i tym, który nie godzien jest stąpać po "ich" świętej ziemi. Dlatego wg. nich byłoby sprawiedliwie bym w miarę szybko uszedł w zaświaty na dno tajemniczych piekieł. Oj nie śpieszno mi, to po pierwsze. Po drugie natomiast, gdy już tam będę się wybierał, to postaram się to zrobić bez rozgłosu i asysty tych wszystkich "prawdziwych".

PS.Dodam tylko, że książka o której mowa, jest niejako zareklamowana przez tygodnik ANGORA nr.49 str.61, ale to tak nawiasem. Tymczasem alleluja i do przodu, jak mawia idol polskiego folkloru.
......................................................................................................................................

Uśmiechnij się:

1.-
Mając delirkę wmawiaj sobie, że ci zimno.....
Po czym napij się na rozgrzanie!.

2.Jak powiedział pewien kat: - Każdy ma prawo być porąbany.

sobota, 27 listopada 2010

ZRÓB SOBIE RAJ



Posłużyłem się tytułem jednej z nowo wydanych książek Mariusza Szczygła, chyba największego znawcy naszego sąsiada - Czech. Przeczytałem tę książkę "haustem", bez odkładania jej na bok na czas posiłków z wyjątkiem przymusowych czynności natury fizjologicznej. A było warto.
My Polacy mieszkamy po sąsiedzku z narodem, którego nie znamy. W środkach przekazu o Czechach praktycznie nie usłyszymy nic, bo wieści które stamtąd płyną nie bardzo pasują do naszego grajdoła, czyli katolicko zapyziałej Polski. Po to w telewizji istnieje KAI, po to uwiązani jesteśmy zapisem o przestrzeganiu wartości chrześcijańskich, w skrócie WC. Czechy jako sąsiad dla nas Polaków nie mogą stanowić żadnego wzorca. Dlatego nie warto cokolwiek od nich adoptować na nasze podwórka. Nawet raczej nie wolno.

Czechy, państewko cztery razy mniejsze od naszego kraju z dziesięciomilionowym narodem. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat obywatele nad Wełtawą stworzyli sobie prawdziwy raj. Dosłownie. Gospodarczo dużo lepsi od wszystkich sąsiadów. Kraj czysty, dbający nie tylko o kulturę otoczenia ale i szczycący się wielkimi twórcami w dziedzinie literatury, muzyki czy filmu. Kraj, który w swojej historii doznał, tak jak my wielu okupacji i zaborów ze strony obcych mocarstw. Począwszy od Cesarstwa Rzymskiego, poprzez długie lata Czechami zarządzali Habsburgowie. Tak jak nas nie oszczędził ich też Hitler. My Polacy z głupoty politycznej zajęliśmy im także kawałek terytorium pokazując światu naszą mocarstwowość sanacyjną. Do dzisiaj Czesi nie mogą nam zapomnieć owej opiekuńczości.
Zrób sobie raj, taki jaki mają Czesi proponuje Mariusz Szczygieł, który jako obywatel polski, bardziej czuje się Czechem. Zna doskonale ich język, kulturę, historie i literaturę.
Ich raj to: dostatek dla wszystkich obywateli, minimalne bezrobocie (dla tych co nie chcą się brudzić robotą), wolność przekonań (ta prawdziwa), wolność wyznania (ta prawdziwa), publiczna wolność orientacji seksualnych (ta prawdziwa), dostęp do badań in vitro z partycypacją finansową państwa, aborcja na życzenie, możliwość adopcji dzieci przez pary homoseksualne. dostęp wzorem Holandii do miękkich narkotyków. Z lupą szukać zarówno ludzi buszujących w śmietnikach jak i psich gówien na ulicach i trawnikach. Osobiście byłem kilka lat temu w Czechach. Potwierdzam fakty.
A jak to się stało, że Czesi mogli sobie zafundować aż tak demokratycznie postrzegany raj?. Ano tylko dzięki temu, że państwo jest rzeczywiście oddzielone od Kościoła (w Czechach o tej instytucji pisze się małą literą). Od Kościoła katolickiego, który nam właśnie we wianie do Dąbrówki (Dobrawy) wcisnęli w roku 966. Po latach sami wyzbyli się tego ciężaru, a na nas spoglądają z ironią i współczuciem. Dzisiaj 75% obywateli Czech przyznaje się do ateizmu. Małe, stare kościółki odwiedza tylko 5% katolików. Pozostałe 20% stanowią różni innowiercy od muzułmanów poprzez luteranów, Żydów i prawosławnych. Wszyscy oni nie praktykują swoich wyznań, bo nie ma praktycznie czynnych świątyń. Na terenie Czech nie buduje się żadnych bunkrów kościelnych typu Licheń czy świątynia Opatrzności Bożej, nie mówiąc już o pomnikowych kiczach papieskich czy też rekordach Chrystusowych. Ponieważ Czesi mają bardzo swobodne relacje do wyznawanych, bądź w ogóle niewyznawanych religii, przeto i wszelkiego rodzaju obyczaje zamykają się w tej konwencji. Śmierć w rodzinie nie stanowi żadnego powodu do żałobnych zachowań. Często rodzina jest powiadamiana o czyimś zejściu z padołu dopiero po pogrzebie, który ma charakter bardzo obojętny emocjonalnie bez jakichkolwiek wzruszeń. Wyjątki stanowią pogrzeby dzieci i ludzi młodych. Pogrzeby odbywają się bez udziału osób duchownych w bardzo skromnej oprawie. Ponad 80% zwłok zmarłych poddawana jest kremacji. Zdarza się i nie jest to odosobnione, że urna z prochami zmarłego członka rodziny przez całe miesiące stoi na półce w krematorium, bo nie ma jej kto odebrać, by złożyć w ziemi lub rozsypać we wskazanym przez zmarłego miejscu. Strój żałobny nosi się tylko w dniu pogrzebu. Ot to taka ciekawostka.

I jeszcze coś chyba ważnego. Czechy były zawsze spowite prawdziwym sowieckim komunizmem. Czesi mieli gorzej niżeli Polacy mieszkający w "wesołym baraku." Żadnych własności prywatnych, w tym rolnictwa, żadnego prywatnego rzemiosła. Inwigilacja artystów i przeciwników ustroju była na porządku dziennym.I może właśnie dlatego ten naród potrafił sobie zbudować po roku 1990 prawdziwy raj. Raj który uleczył mocno okaleczone komunizmem społeczeństwo.

Kościół w Czechach jest biedny jak mysz. Tam żaden z członków rządu lub władz terytorialnych nie wpada na pomysł zapraszania na państwowe imprezy żadnego biskupa a nawet prymasa Vlka, do którego ludzie zwracają się per proszę pana i nikomu nie przychodzi do łba, by go całować po rękach. Nie ma tam rzeszy kapelanów zatrudnionych począwszy od szpitali poprzez wojsko, policję, aż po kluby sportowe. Nie ma obowiązkowej religii w szkołach i nie do pomyślenia jest, by przerywać szkolne zajęcia na jakieś rekolekcje czy też uczestnictwo w kościelnych nabożeństwach. Nie spotkasz w klasach szkolnych symboli religijnych. Państwo księżom płaci pensje, a oni odprowadzają należny podatek i sami się ubezpieczają. Nigdy nie przyszło do głowy rządowi Czech aby oddawać w klesze ręce majątki wzorem pomrocznej Najjaśniejszej. Wszystkie historyczne katedry pozostają własnością państwa a nie Kościoła, których wnętrza wykorzystane są na galerie i wystawy. Czechy nie uwiązały się z Watykanem konkordatem, mimo zabiegań naszego JPII. Ciekawostka: Na spotkanie z Benedyktem XVI przybyło ponad 100 tysięcy wiernych, większość to Polacy zza miedzy. To coś nam mówi.

Na koniec, oczywiście jako czytelnik bardzo gratuluję udanej książki panu Mariuszowi. Ta książka otwiera oczy wielu nam nad Wisłą, ale zanim je otworzymy na tyle byśmy przejrzeli rozumem, musimy wybierać ludzi, dla których słowo Polska, naród, Ojczyzna nie będzie się kojarzyć ze słowami posłów skrajnej prawicy "Polska może być biedna, byle była katolicka". A tymczasem wybieramy do stanowienia prawa talibów katolickich, półidiotów a nawet pełnych z przekonaniem, że są to ludzie, co to pozjadali wszystkie rozumy.Kojarzy mi się w tym miejscu przypadek, jak to Mozart poprosił cesarza Franciszka Józefa ,by ten ocenił jego operę. Gdy sztuka dobiegła końca publiczność, a przede wszystkim kompozytor słyszą jakże mądry werdykt." Za dużo nut", powiedział JCM. Wątek ten w swoim filmie umieścił Milos Forman, też Czech. FJ jako obsrywany przez muchy cesarz przywoływany był w powieści "Przygody Dobrego Wojaka Szwejka" Jarosława Haska, a jakże, też Czecha. " Właśnie podobnych mędrców nasi wyborcy umieścili w polskim parlamencie. Oni stanowią nasze prawa.... i obowiązki.

Jak to się stało, dlaczego Czechom udało się wyjść na ścieżkę takiej normalności?
Właśnie dlatego, że szybciej poznali się, (już od Husa) na obłudzie i hipokryzji kleru katolickiego. Na lepkich rękach do grabieży i zaboru mienia państwowego. Na rozpuście i zaprzaństwie wypasionych byczków w sutannach, którym dobrobyt materialny sprzyja niemoralnym zachowaniom, najczęściej w stosunku do dzieci. Tu jest ich niebo, bo w gruncie rzeczy przecież w inne nie wierzą.
......................................................................................................................................

Uśmiechnij się:

Mąż do żony:
-Słuchaj! Jak nie będziesz jęczała podczas seksu, to słowo daję- rozwiodę się z tobą!
Żona, wziąwszy to sobie do serca, przy następnym stosunku pyta męża:
-Już mam jęczeć?
-Nie teraz. Powiem ci kiedy i wtedy zacznij- tylko głośno.
Za jakiś czas mąż prawie w ekstazie:
-Teraz jęcz! Teraz!
Żona:
-Olaboga!!!! Dzieci butów nie mają na zimę, ja w starej sukience chodzę, cukier podrożał!...
.

czwartek, 25 listopada 2010

GDYBY SIĘ UMIAŁ POSŁUŻYĆ BRONIĄ


Prezydent Bronisław Komorowski zaprosił generała Wojciecha Jaruzelskiego do Pałacu Namiestnikowskiego w celu wypracowania odpowiedzi na pytanie: Jak powinno przebiegać spotkanie polskiego prezydenta z prezydentem Rosji, zaplanowane na 6 grudnia. Jak ową wizytę przekuć w jak najbardziej owocny sukces. Pan Generał znalazł się zatem wśród zaproszonych wszystkich dotychczasowych prezydentów i premierów III RP. Właśnie o tym fakcie już od rana usłyszałem z radia Zet z audycji Moniki Olejnik "Kropka nad i". W czasie jej rozmowy z ministrem Nowakiem, szefem kancelarii prezydenta, wyczułem jej nieskrywaną nienawiść do Generała. Jad płynący z umalowanych usteczek Monisi psuł atmosferę audycji w której minister Nowak udowadniał racje prezydenta Komorowskiego, iż ten od początku sprawowania najwyższego urzędu postanowił zasypywać rowy dzielące nasze społeczeństwo.

Ot, pomyślałem, to będziemy mieli bardzo udany dzień w tvn24 i wielu innych kanałach paplających to samo przez cały dzień, boć dolano oliwy do ognia powolnie tlącej się jeszcze nienawiści z powodów politycznych. I miałem rację. Oczywiście natychmiast dziennikarze pobiegli za Kaczyńskim, skąd spodziewali się najbardziej medialnej oceny decyzji prezydenta. I nie zawiedli się. Ten mało sympatyczny krasnal zarówno pod względem wzrostu jak i ważności na scenie politycznej przemówił zwyczajowo zresztą językiem węża. Bo chociaż w podmuchach jego "romantyzmu" chwalił Gierka i Gomułkę, a Oleksego nawet odmłodził, to jak powtarzał wielokrotnie chętnie by sam Jaruzelskiemu strzelił w łeb. Sam Generał o tym wspominał z uśmiechem, bowiem wiadomo wszem i wobec, że Kaczyński, chociaż mógłby zdobyć pistolet, od mafii ruskiej, to i tak nie umiał by się nim posłużyć, bo jako wyjątkowy nieudacznik nie posiada ani konta (mamusia dotychczas chyba trzyma jego pieniążki na swoim, wydzielając mu na niedzielę kieszonkowe przed pójściem na mszę), ani telefonu komórkowego. Nie ma prawa jazdy ani karty kredytowej, bo miałby trudności z obsługą bankomatu, a zresztą po co?.Prasa pisała że nabył komputer gdy się napatrzył na studentów, co to w internecie oglądali pornosy, popijając przy tym piwko. Chociaż tyle przyjemności pomyślał, bo całodzienna zabawa z kotem Alikiem i Szczypińską może doprowadzić do wariactwa. Ale mimo to do wariactwa zdąża on krokami milowymi. Przegrał piąte z kolei wybory, wysłał do USA dwie polityczne lebiegi na swoje i polskiego rządu pośmiewisko, a także zepsuł na tyle atmosferę w klubie PiS, że co bardziej świadomi klęski partyjnej zdecydowali się opuścić pana prezesa. Ci dezerterzy stworzyli nowy klub poselski pod nazwą Polska Jest Najważniejsza, przy okazji okradli ukochanego dotychczas prezesunia z wyborczego, dosyć nośnego hasła.

Pan Generał Jaruzelski, mimo, że nosi na swoich plecach zacny wiek i jest nie oszczędzany przez choroby oraz nieprzyjazne mu media, nie odmówił panu prezydentowi i na spotkanie do Pałacu przybył. Przybył jako ten, z ust którego pan prezydent mógł usłyszeć bodajże najwięcej w aspekcie znajomości dostojników rosyjskich, bo trudno o to byłoby posądzać Kaczyńskiego (był zaproszony na posiedzenie ,ale odmówił bowiem nie uznaje Komorowskiego na zajmowanym stanowisku), który to z obywatelem rosyjskim mógł co najwyżej rozmawiać na targowisku stadionowym. Błazenada Kaczyńskiego daje znać o sobie na każdym kroku. Przemawiając do dziennikarzy proponował on prezydentowi, by na przyszłość skorzystał z usług generała Kiszczaka i redaktora Urbana. Słowa te na pewno większość Polaków odebrała z okropnym zażenowaniem no i współczuciem dla wypowiadającego je. Generał Jaruzelski, jak nikt inny wśród żyjących Polaków, przeszedł drogę, której może mu pozazdrościć wielu mężów stanu. Jego doświadczenia z Rosjanami, najpierw w roli Sybiraka, następnie oficera frontowego, przywódcy państwa, poprzez uratowanie spokoju w latach 80-tych, aż do oddania władzy przy Okrągłym Stole, mogą się przydać w dzisiejszych relacjach z demokratyzującym się już sąsiadem ze Wschodu. Panu prezydentowi w tej kurtuazyjnej decyzji nie przeszkodziło to, że w stanie wojennym był on internowany, gdy tymczasem obaj Kaczorki siedzieli przy mamusi i tatusiu na stanowisku państwowym z legitymacją PZPR. Ponadto generał Jaruzelski pełnił jako pierwszy stanowisko prezydenta III RP, umacniając nową demokratyczną władzę pospołu z premierem Mazowieckim. Więc w czym rzecz?. Polska jako naród przeżyła dwa okrutne totalitaryzmy. Hitlerowski i komunistyczny. Generał czynnie walcząc z jednym, mało świadomie wprowadzał nasz kraj w drugi, ale napewno przyczynił się do tego, byśmy najpierw znaleźli się w tzw. najweselszym baraku komunistycznym, a następnie z niego się wyzwolili na dobre, dając przykład innym narodom z kręgu UW. Dalej więc pytam: w czym rzecz?.

Dowiaduję się, że prasa zachodnia pisze, iż gestem tym Komorowski zrehabilitował Jaruzelskiego. A ja się pytam, z czego?. Dzisiejsze Jego procesy sądowe wynikają wyłącznie z nienawiści IPN, gdzie w większości pierdzą w stołki ludzie podobni Kaczyńskiemu, Romaszewskiemu, Zawiszy, Paczkowskiemu, Cz.Bieleckiemu,Macierewiczowi i wielu innym, a nawet po trosze Tuskowi, który obnażył się publicznie ze stosunku do generała, wcześniej zabierając mu emeryturę. Wiadomo jednak, że Tuska akurat stan wojenny nie skrzywdził, bowiem siedział on wysoko na kominie z pędzlem w ręku. Z czego więc rehabilitować Generała?. Czy z tego, że oddał władzę na tacy mimo strachu przed zbrojną reakcją Wielkiego Brata z Moskwy?. Czy może z tego, że praktycznie bez krwawej przemocy, dla utrzymania porządku, umiejętnie zgarnął w ciągu jednej nocy nie tylko agresywnych działaczy, ale też dostojników państwowych z Gierkiem i Jaroszewiczem włącznie. Przecież wszystkie dokumenty mówią, że w roku 1970 do robotników w Gdańsku strzelano z rozkazu Gomułki, przy wyraźnej odmowie ministra Obrony Narodowej. Dzisiaj to Gomółka ma wiele uznania w oczach żyjącego bliźniaka. Pewno akurat za Gomułki i Gierka najlepiej się działo tatusiowi. Nigdy nie zrozumiem naszego społeczeństwa. Decyzja pana prezydenta, która to jest próbą pogodzenia go w imię najwyższych wartości jaką jest jedna Ojczyzna, jest bardzo wymowna i moim zdaniem bardzo słuszna. Takie gesty maja sens i uczą. Zauważyłem, że nawet Stefan Niesiołowski nieco mądrzeje, dobry znak.

Ktoś z czytelników nazwie mnie oczywiście komuchem, żydem i kto wie może i zdrajcą. Wiem i zdaję sobie z tego sprawę, ale trudno, bo oprócz znajomości najnowszej historii posiadam jeszcze swój ....normalny rozum.
......................................................................................................................................


Uśmiechnij się:

Miałem już dość słuchania, jak koleś za ścianą uprawia seks z jakąś panienką, więc zadzwoniłem do swojej dziewczyny, czy nie chce skoczyć ze mną na jakieś jedzenie. Usłyszałem jej komórkę. Przez ścianę.

sobota, 20 listopada 2010

NAJ NAJ NAJ



Dzisiaj cisza wyborcza, zatem o moich przekonaniach partyjnych ani słowa. Ani słowa też o tym, że pan Jarosław Kaczyński klnie się na swojego brata z zaświatów swoimi zapewnieniami, iż uczyni wszystko, aby wypełnić jego testament. O ile wiemy prezydent Lech Kaczyński, przez pół Europy zwany kartoflem nie pozostawił żadnego testamentu, bowiem czuł się doskonale o czym zapewniał Janusza Palikota, gdy ten prawie codziennie żądał od niego świadectwa zdrowia. A więc, moi kochani cisza i ani mru mru. Niech się w spokoju dadzą wybrać na radnych burmistrzów i prezydentów miast, po czym z radością na twarzach złożą oficjalne wizyty proboszczom i biskupom z podziękowaniem za poparcie, jednocześnie zapewniając ich o dalszych dotacjach na rzecz Kościoła. Wpadłem na pomysł by obnażyć nasze społeczeństwo z jakże charakterystycznych dla Polan właściwości, z którymi oczywiście nie spotkasz się nigdzie zarówno na wschodzie, a tym bardziej na zachodzie.
Zacznijmy od naszego wprost bezmyślnego przywiązania do tradycji ukształtowanej w tzw. grajdole pozaborowym. Dzisiaj mówimy, że tylko dzięki Kościołowi przetrwał polski naród i wyszedł zwycięsko z zaborów. Nic bardziej błędnego. Kościół ile tylko mógł poprzez swoich kaznodziei hamował wszelkie narodowowyzwoleńcze zapędy. Papież błogosławił zaborców zarówno tych z korzeniami katolickimi jak i prawosławną carycę Katarzynę, w łóżku której gościł nasz król Stanisław August. Z tego około 120 letniego okresu pozostały nam niektóre "mega" a często "naj". Jesteśmy narodem najmniej dbającym o swoją higienę o czym powiadał pan Jerzy Paczkowski, który powtórzył bodajże po Boyu Żeleńskim wcześniej wypowiedziane znamienne słowa: "Są dwa powody dla których Polska mi zbrzydła. Za dużo święconej wody, a za mało mydła". Polki są generalnie ładne, niestety zbyt natrętnie wpadające do nosa. Ta uwaga również dotyczy w jakimś procencie nadwiślańskich mężczyzn. Jesteśmy narodem mało oczytanym, a już na pewno niechętnie poznajemy zdobycze światowej wiedzy na temat powstania wszechświata oraz wszelakich religii, których w historii globu było tysiące. Nie mają się czym chwalić biskupi, że katolicyzm przetrwał już dwa tysiące lat, a zatem jest niepodważalny. Otóż takich religii, które przetrwały dwa tysiące, a może nawet cztery tysiące lat było wiele, po czym przychodził kres, a na ich miejsce powstawały nowe wyznania i nowi prorocy. Kres też przyjdzie na rozpanoszony, szczególnie jeszcze w Polsce katolicyzm. Zdają sobie z tego sprawę hierarchowie magazynując na wszelki wypadek dobra doczesne, często nawet z naruszeniem prawa i moralności. Póki co, tu w Polsce znajdują najwięcej owieczek, które potulnie w dni świąteczne i nie tylko, pokornie stadami idą do postrzyżyn. I tu akurat pasuje drugie powiedzenie Paczkowskiego które brzmi: "Są dwa ważne powody dla których Polska mi zbrzydła. Za dużo wciskaczy ciemnoty i parafialnego bydła". Wyrazem naszej religijnej megalomanii zapewne pozostają kicze budowlane w Licheniu, Wilanowie, a także wielu parafiach. Zastaw się, a postaw się. W tym wypadku nakazuje proboszcz, tym bardziej, że zastawia nie swoje, ale ostatnie, bywa często, że wdowi grosz. Głupotą naszej megalomanii do potęgi entej zapewne pozostaje największy na naszym globie świebodziński Chrystus. Wyjątkowo estetycznie nieudolny, brzydki i nieproporcjonalny. To 400 tonowa kiczowata szmira. Podobnie stwierdzili uczestnicy audycji telewizyjnej "Drugie śniadanie mistrzów", a to ludzie kultury, znawcy piękna i brzydoty. Osobiście naocznie nie widziałem tej budowlanej chały i nie śpieszno mi spotkać się z ludźmi, którzy przyjadą do biednej Polski, tylko dlatego by dla poprawy humoru, choćby nawet z zażenowaniem popatrzeć na monumentalne w głupocie dzieło miejscowego proboszcza. Nie zdziwiłbym się, gdyby boży gniew poprzez wichurę lub burzę z piorunami powalił tę szkaradę na przedpole miasteczka. Byle by nie było jakiegoś nieszczęścia, bo już ktoś podczas montażu ponoć stracił stopę. Po to by wywindować kilkutonową głowę Zbawiciela w koronie królewskiej pozłacanej 24 karatowym kruszcem, ściągnięto najpotężniejsze dźwigi z całej Polski nie licząc się z kosztami. Może to jakaś miejscowa tradycja. W tej okolicy możemy się spotkać z największym na świecie pomnikiem byka rozpłodowego. Sam widziałem i naprawdę podziwiałem.

Z kolei do najgłupszych wypraw zagranicznych w sprawach wagi państwowej na pewno zaliczymy wyjazd do USA pary świrów PiS- owskich Fotygi i Macierewicza.(patrz: rysunek).

Niewątpliwie ewenementem na skalę światową pozostaje prywatna firma radiowo-telewizyjna ojca Rydzyka. Zakonnik ten nie licząc się z nikim i żadnym prawem potrafi pluć na polityków, którzy źle patrzą na jego złodziejskie poczynania. Zbiera od naiwnych (najczęściej najbiedniejszych emerytów) pieniądze na cele nikomu nie służące, oczywiście poza nim. Miliony wyszabrowane na niby ratunek dla Stoczni Gdańskiej przepuścił na giełdzie i nie poniósł żadnych konsekwencji. Nie poniósł i nie poniesie, ponieważ poprzez propagandę medialną sam ustawia sobie zarówno skład KRRiT, Trybunałów a nawet prokuratury. Jest to bodajże największy przekręt medialny jaki zna współczesny świat. To mogło zdarzyć się tylko w bezprawnej, zapyziałej Polsce, bowiem Rydzyk pierwotnie stworzył swoje radio Maryja na terenie Niemiec, skąd został przepędzony na cztery wiatry. Mamy najwięcej w świecie cudów i objawień. W Polsce co jakiś czas nawiedzone katoliczki podczas spacerów po lesie odnajdują gniazda nadrzewne Matek Boskich. Ostatnio w okolicy Żyrardowa Zawsze Dziewica "umieściła" swoje oblicze na ściętym konarze przy kościółku. Pątnicy jadą tam jak po świeże bułeczki, a zawodzenia i modły niosą się echem po całej okolicy, czemu ze zdziwieniem przygląda się miejscowa fauna.

Pozostając w konwencji "naj" zauważamy bez okularów najgorsze polskie drogi, najgorszą służbę zdrowia, najmniej transplantacji chirurgicznych, najgorsze koleje, najgorsze urzędy,najniższe emerytury i zasiłki, wreszcie najgorszy ustrój partyjny, na który pieniądze wyciskane są z podatków obywateli miast składek członkowskich.

Posłowie i biskupi objęci są całkowitą ochroną w postaci immunitetu i dostojeństwa, nawet podczas popełnienia przestępstwa. W przypadku interwencji policji pada z ich strony propozycja by całować ich w dupę. Zdarza się, że po interwencji policjanta w czasie wykroczenia drogowego winowajca w szatach biskupich nie tylko wymusza na przełożonych funkcjonariusza wyrzucenie go z pracy, ale nawet osadzenie w areszcie. Znacie li inny kraj, gdzie obowiązują podobne zachowania bezczelnych dostojników i tolerancja dla owych zachowań ze strony państwa.

Mamy oczywiście najlepszą podobno na bożym świecie gorzałę. Ona rekompensuje nam wszystkie niedostatki.
......................................................................................................................................

Uśmiechnij się:

1.Mama poprosiła do siebie synka: Synku, wiosną w naszym domu pojawi się twój braciszek.
-No nie. Znowu tego łobuza z mamra wcześniej wypuszczają?

2.Jakie suczki lubią psy?
-Przy kości.




czwartek, 18 listopada 2010

EMISARIUSZE

Szczery uśmiech do prezesa zawsze procentuje

Chodzi oczywiście o "przepiękną" przedstawicielkę PiS, byłą szefową MSZ Annę Fotygę, której ze względu na jej urodę i niebywałą mądrość przepojoną nieukrywaną nienawiścią do Rosji poświęciłem już nie jeden spot, oraz fascynata problematyką związaną ze służbami specjalnymi, lektora ojca Rydzyka Antoniego Macierewicza. Oboje bowiem zostali skierowani przez prezesa Jarosława jako emisariusze jawni do USA, by tam szukać poparcia dla idiotycznych fantazji Kaczyńskiego związanych z jego dociekaniem prawdy o katastrofie w Smoleńsku. Zwykle emisariusz kojarzy się z wyprawą o charakterze tajnym, tym razem jednak chodzi o nagłośnienie wciąż szerzonych w środkach przekazu "prawd", które mają za zadanie skompromitowanie do końca przeciwników politycznych. Jestem przekonany, że w gruncie rzeczy większość oponentów wobec oficjalnego raportu w sprawie katastrofy cichutko, nie dzieląc się z nikim owym przekonaniem uznaje raport komisji, jednak zasada wierności partii nakazuje im publiczną negację tego raportu i głoszenie bzdur, że katastrofę spowodował Tusk w porozumieniu z Putinem.

Nie wiem, na ile owe wątpliwości mieszczą się w mózgownicach emisariuszy do Ameryki. Dochodzę jednak do przekonania, że jednak tak dramatyczne zabieganie o kontakt z kongresmenami USA raczej wskazują, że zarówno Fotyga, jak i Macierewicz długo nie wyzdrowieją psychicznie, jeżeli w ogóle kiedykolwiek. Politycy Kongresu USA zapewne z politowaniem patrzą na te błąkające się po Stanach sieroty polityczne szukające kontaktu z kimkolwiek, byle by o nich wspomniał choćby byle prasowy szmatławiec. Amerykanie znają doskonale dokonania polityczne obojga wysłanników prezesa. Znają doskonale Fotygę i jej owoce dokonań na forum Unii Europejskiej. Znają jej upośledzenia nie tylko natury fizycznej, ale też wynikające z reprezentacji Lecha Kaczyńskiego, jako prezydenta RP. Czy więc ochoczo zechcą rozmawiać z kimś takim narażając się na zdradę tajemnic, o które potrafili zawsze należycie zadbać?. Tym bardziej nie będą rozmawiać z Macierewiczem, który to na polecenie rządu Kaczyńskiego pod przykrywką walki z okruchami PRL, rozpieprzył na cztery wiatry polskie służby specjalne, ujawniając światu wszystkie polskie tajemnice wywiadowcze. Gdyby taki Macierewicz dokonał podobnego czynu na amerykańskiej CIA, to byłby powieszony za zmurszałe klejnoty na najwyższej sekwoi w parku Yellowstone. W Polsce zasłużył w oczach Kaczyńskich na stanowisko ministerialne. Takie coś może zdarzyć się w takim kraiku jak Polska. W USA jest nie do pomyślenia, by dzielić się tajnymi informacjami, chociażby z sojusznikiem, a tym bardziej z opozycyjną partią. Z tych amerykańskich zasad obowiązujących w CIA mogą być akurat zadowoleni emisariusze Kaczyńskiego, ponieważ, jak czytam Fedorowicza w GW, bardziej im zależy na tym, by nigdy nie ujrzała światła dziennego treść dialogu bliźniaków na kilka minut przed katastrofą. Bo zdaje się, że gdyby oficjalnie ujawniono to, co pozostaje zasadniczą przyczyną tragedii, partia kaczystowska raz na zawsze odeszła by w niebyt, a ekspedycja pana prezydenta z Wawelu na Powązki nastąpiła by w trybie przyspieszonym. Dlatego Kaczyński i jego przyboczni powinni się cieszyć z tego, że od Ameryki nic się nie wydębi z zapisów rejestrowanych jako "secret defense". Gdyby jednak (w co prawie nikt nie wierzy) okazało się , że rzeczywiście katastrofa nastąpiła z winy Rosjan (samolot produkcji rosyjskiej, lotnisko rosyjskie, pogoda typowo rosyjska itp), to i tak nigdy Amerykanie nie zdecydują się na chociażby mały uszczerbek względnie dobrych stosunków z Rosją na rzecz prawie nic dla nich znaczącej Polski, a tym bardziej samych Kaczyńskich. Za sukces swej misji emisariusze PIS pewnie wyłącznie uznają spotkanie z wiernymi ("jankesami" z Podlasia i Podkarpacia) w kościele katolickim, gdzie zapoznają słuchaczy z bzdetami Jarosława.

Czym że więc Polska może zaimponować Ameryce, poza najwyższym w świecie Chrystusem?. Może jeszcze tylko niedościgłymi nigdzie na świecie dotacjami państwa na rzecz Kościoła katolicko-ginekologicznego.


Także, jak powiada przysłowie, wilk syty i owca cała. Wyjazd Fotygi i Macierewicza za ocean jeno rozdmuchuje bzdurne podejrzenia, szerzone wśród ludzi ogłupionych polityką katolicko-rydzykowego kaczyzmu na temat badań nad tragedią smoleńską. Jednocześnie skrywana mocno tajemnica zapisu rozmowy obu Kaczyńskich nigdy nie ujrzy światła dziennego. Prezes Kaczyński będzie nadal mówił rzeczy coraz to efektowniejsze, lecz odleglejsze nie tylko od jakiejkolwiek prawdy i realności , ale też od rozumu. Brat spokojnie będzie spoczywał w grodzie smoka. Przybywać będzie jego pomników, tablic poświęconych chwale oraz szkół, rond i ulic jego imienia. Z kolei panie Gosiewska i Wasserman dalej będą wołać o ekshumację ciał ich bliskich, by upewnić się co do ich autentyczności porównując je z fotkami w rodzinnych albumach.
...................................................................................................................................................................... Uśmiechnij się:

1.Rolnik do rolnika: -
-Ja to się najbardziej boje wałka.

-Chyba wołka?

-Ech, widzisz, ty o zbożu, ja o żonie.

2.Po operacji pielęgniarka pociesza lekarza:
-Nie można powiedzieć, żeby zabieg był całkiem nieudany. Pacjent wygląda jak żywy.

sobota, 13 listopada 2010

TRZEJ KRÓLOWIE PO LATACH



Inspiracją do napisania niniejszego tekstu bez wątpienia jest przywrócenie nam święta Trzech Króli. Fakt ów z kolei jest asocjacją do pewnego wydarzenia, bądź co bądź niebywałego w krajach demokratycznych, a mianowicie wyprawy trzech naszych prawicowych polityków do Londynu w celu złożenia hołdu internowanemu tam zbrodniarzowi o nazwisku Augusto Pinochet. Kto ów Pinochet, prawie każdy wie. To morderca demokracji w Chile, który przy pomocy CIA zamordował legalnie wybranego prezydenta Allende i jego rodzinę, a następnie w celu zduszenia buntów na stadionach ogrodzonych kolczastym drutem niszczył i torturował opozycję demokratyczną. Dzisiaj znane są jego rozkazy, w myśl których ładowano ludzi do samolotów, po to, by podczas lotu nad oceanem, żywcem zrzucać ich do wody.Podobnie zresztą postępowała junta wojskowa w Argentynie, ale to tak tylko nawiasem. Było to działanie w myśl miłosierdzia katolickiego, bowiem Pinochet sam zaliczał się do wiernych synów Watykanu. Wdzięczność za jego religijną postawę wyraził mu JPII podczas wyprawy do Chile mocnym uściskiem i soczystym pocałunkiem. Dzisiaj już obaj w Domu Ojca. Obaj czekają na santo. Właśnie nasi trzej politycy, wzorem trzech króli z Betlejem wyprawili się nad Tamizę, by złożyć hołd temu, który pozabijał w Chile sympatyków lewicy. By podobnie jak królowie sprzed 2000 lat ubogacić go darami. Jako dar zawieźli ryngraf z Matką Boską Częstochowską. Ci nasi królowie to: Michał Kamiński, Marek Jurek oraz Tomasz Wołek. A cóż to wtedy byli za jedni?
Michał Kamiński to chyba najaktywniejszy homofob i antysemita, żołnierz przyboczny Kaczyńskich. Głośno protestował przeciwko upamiętnieniu pomnikiem zamordowanych Żydów w Jedwabnem, podważając wiarygodność oskarżeń o mord dokonany na nich przez mieszkańców miasteczka. W kuluarach sejmowych do dzisiaj nazywany Małą Dziewczynką, bowiem podczas wypowiedzi na temat pedofilów mówił: "Gdy byłem małą dziewczynką to już wiedziałem że każdy gej to pedofil". Następnym z owej trójki to Marek Jurek. Wyjątkowy dewot o przekonaniach iście sprzecznych z rozumem. Jest przykładem absolutnego wstecznictwa i przekonań o zabarwieniu średniowiecznym. Uświęcony swego czasu przez tygodnik "Wprost" rysunkiem, przedstawiającym go jako dzieciątko w objęciach Matki Boskiej. Całuśnik pulchnych rączek biskupich.
Trzecim pielgrzymem udającym się do stóp Pinocheta był Tomasz Wołek. Ten sam, który jako naczelny skrajnie prawicowej gazety "Życie" spreparował fałszywe oskarżenie prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego, jakoby ten potajemnie spotykał się na terenie Władysławowa z rosyjskim szpiegiem. W sądzie oskarżenie prezydenta upadło, Wołek przegrał, a jego gazeta znikła. Przyznam, że wtedy nie mogłem zrozumieć postawy Wołka. Jego chorobliwej nienawiści do czasów PRL, bo przecież przez co najmniej kilkanaście lat był on redaktorem działu sportowego Trybuny Ludu. Na koszt tej redakcji przebywał w Południowej Ameryce. No ale każdemu może pała odbić, a co dopiero człowiekowi skrajnej prawicy lat 90-tych.
Ta trójka bohaterów, w styczniu 1999 roku samolotem PLL LOT udała się do Londynu. Tam, klęcząc przed mordercą z Chile, złożyli mu hołd w imieniu całej polskiej prawicy, jednocześnie wieszając na piersi największego przestępcy Ameryki Południowej wspomniany ryngraf. Podkreślam: klęcząc!. Jakiż to musiał być widok. Jakież upokorzenie polskiego Sejmu, bo przecież to w końcu posłowie. Ciekawostką tej wyprawy był fakt oblania Kamińskiego na lotnisku Okęcie płynem prosto z szamba. Nieusuwalny smród zmusił właściciela płaszcza do podróży w samym garniturze, a był przecież styczeń. Nowe okrycie nabył w Londynie. Ta ciekawostka, w gruncie rzeczy jest mało miła, ale czyn tych panów jest równie haniebny, a może jeszcze bardziej.

Minęło 11 lat od tego wydarzenia. Co dzisiaj porabiają ci pielgrzymi?. Ano:
Michał Kamiński, jako wierny sługa Jarosława Kaczyńskiego, po przegranych wyborach do Sejmu przez PIS, został oddelegowany przez pryncypała w drodze wyborów do parlamentu europejskiego. Tam wytknięto mu homofobię i antysemityzm, ale też pamiętną wizytę u pana Augusto. Musiał się mocno zaklinać, iż się bardzo zmienił on i jego poglądy. Stał się poprzez przeistoczenie europejskim demokratą. Pozostał jednak dla otoczenia słynną Małą Dziewczynką oraz misiem w stajni Kaczyńskiego. Na razie, bowiem już przeczuwa pismo nosem, że Kaczor wyrzuci go z partii, ponieważ podobno odmówił kablowania na kolegów i koleżanki . A wiadomo że szefowi się nie odmawia. Marek Jurek gdy znalazł się poza "ogrodem" Kaczyńskich, wraz z kolegami o podobnych przekonaniach i świadomości polskiego dziewictwa zawiązał partyjkę pod nazwą Polska Plus. Wszyscy jej członkowie m.in. Polaczek, Sellin, Libicki i Ujazdowski (żołnierze Opus Dei, tajnej formacji katolickiej) mieszczą się na połowie kanapy narożnikowej. Jurek Od czasu do czasu jest zapraszany do TV, by mógł wygłosić swoje bzdety na temat embrionów oraz macierzyńskiego poczęcia.
A co porabia Tomasz Wołek.? Otóż Wołek jest komentatorem i publicystą. Z jego jakże licznych wypowiedzi wynika, że przeszedł on gruntowne oczyszczenie przekonań politycznych. Jest bardzo krytyczny w stosunku do kaczyzmu, wspiera liberalną partię Tuska, po ludzku traktuje lewicę. No, lepiej późno niżeli wcale. Jestem też pewien, że jako jedyny z tej trójki dzisiaj bardzo się wstydzi owej wyprawy do Londynu. Ale to już tylko jego zapewne bolesny problem.
......................................................................................................................................................................

Uśmiechnij się:

Kumpel do kumpla:
-Co studiujesz?
-Filozofię.
-A gdzie po tym można pracować?
-Wszędzie! Na budowie, w supermarkecie, w McDonaldzie.

ŚMIECH, PRAWIE RECHOT

Vivat, brawo. Do Polski zawitał długo zapowiadany przez papieża Franciszka pogromca pedofilów w sutannach abp Charles   Scicluna, duchow...