sobota, 30 maja 2020

WŁADZA LEŻAŁA POD BRZOZĄ




„Nie dopuście moich synów do jakiejkolwiek władzy, bo oni rozpieprzą ten kraj. Znam ich jak zły szeląg”. Tak ponoć wyraził się przed swoją śmiercią pan Rajmund Kaczyński, biologiczny ojciec bliźniaków Lecha i Jarka. Zanim zamknął oczy, mając dobre koneksje w PZPR zdążył ich wykształcić i ubrać w doktoraty, mimo że powtarzali klasy. Tyle tytułem wstępu.
                                                           
                         Tylko pod tym znakiem, Polak Polakiem.
Każda  choroba bierze się z jakowejś  przyczyny. Także, a może szczególnie u ludzi ważnych. Choroba Kaczyńskiego jest ciężka i chyba jednak nieuleczalna. Nie znam się na medycynie, szczególnie zaś w dziedzinie  psychiatrii, ale zaryzykowałbym diagnozę tzw. "zaburzenia psychiczne, bliżej nie określone" notowane symbolem F99. Wybuchła ona u tegoż pacjenta w dniu katastrofy smoleńskiej, a dokładnie w momencie gdy prezydent Rosji skradał się do złożenia Jarosławowi K. kondolencji po stracie brata i śmierci innych polityków. Cały świat widział, jak nie przyjął ich wykręcając się do „cara” plecami i nie tylko. To moment kiedy go raniła bomba nienawiści. Ta pierwsza, bo druga wybuchła z głowy Macierewicza i jego bredni głoszonych o sztucznej mgle, o tym że troje pasażerów się uratowało, ale ich dobili ruscy wojacy, o pociskach ulokowanych pod siedzeniami pasażerów,, które eksplodowały elektronicznie podczas podchodzenia do lądowania. I inne bzdury, z których świat się śmieje, w tym nawet pensjonariusze Tworek. W prawdzie choroby psychiatryczne nie są zaraźliwe, to jednak F99 dotknęła też Macierewicza. A nawet bardziej, bo ogarnęła 40% społeczeństwa, podobnie jak koronawirus. Największe spustoszenie dokonał w czerepie Macierewicza. Ten psuj państwa przy okazji katastrofy uszczuplił budżet kraju na setki milionów złotych. Do dzisiaj zarówno on, jak i wielu innych marnotrawców majątku narodowego z PiS chodzą na wolności głosząc swój patriotyzm mierzony miłością do Kaczyńskiego, jego umiłowanego odkrycia towarzyskiego, w skrócie, (kucharki Przyłębskiej z TK.) i kilku innych, których ta choroba zbyt groźnie dotknęła. Prawo zakazuje ścigania chorych, szczególnie chorych psychiatrycznie, ale przecież dla nich miejsce jest określone wiktymologią. Zatem prezes PiS nigdy nie odpowie za spowodowanie olbrzymich szkód wobec państwa. Ani za przekręty na Srebrnej, ani za dyktat wyborów w czasie epidemii w dniu 10 maja, ani za rozpieprz Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego, ani za ubezwłasnowolnienie prezydenta RP, ani za mizerię służby zdrowia, ani za przekręty ministrów pisowskich na miliony złotych, ubogaconych się  na epidemii i zakupach sprzętów nadających się na śmietnik, ani za , niestety spowodowanie katastrofy pod Smoleńskiem, aczkolwiek wciąż wisi niewyjaśniona sprawa, kto nakazał lądować w warunkach skrajnie złych, kładąc do grobów blisko 100 ludzi. Grobów, które po czasie, wbrew protestom rodzin ofiar rozgrzebywali szukając wyimaginowanych dowodów na wybuch bomby na pokładzie samolotu. A trzeba było dla oszczędności jeno pogrzebać w zwojach mózgowych Antka policmajstra i członkom jego podkomisji ds. badania przyczyn katastrofy i wszystko byłoby jasne i odkrywcze. Są też pozytywne aspekty tej katastrofy. Pozytywne dla partii Kaczyńskiego, bo już 10 lat trzyma się on u władzy zarządzając wszystkimi lejcami gospodarki, kultury policji i polityki, którą można określić kaczyzmem, a tak po prostu jest aksamitnym zamordyzmem. Nie jest to dyktatura absolutna, ale daleko jej do demokracji jako takiej. Ojciec miał rację, oj miał.
PS: W chwili gdy kończyłem tenże felieton, dopadła mnie informacja o śmierci Jerzego Pilcha, architekta polskiego słowa literackiego. Wielka szkoda. Cześć Jego pamięci.
                               





niedziela, 24 maja 2020

W KRAINIE PUSTYCH DZBANÓW



Spotykam się z pytaniem, skąd bierze się tylu wyborców PiS, tylu prostackich dzbanów do których nic nie trafia mimo zapraszającego pustego wnętrza. Ano stąd: Dzisiaj blisko 40% Polaków nie rozumie tego, co czyta, a kolejne 30% rozumie to w niewielkim stopniu. Co dziesiąty absolwent szkoły podstawowej nie potrafi w ogóle czytać. Aż 10 milionów Polaków (ok. 25%) nie ma w domu ani jednej książki. Analfabetą funkcjonalnym jest co 6 magister w Polsce, najczęściej absolwent płatnych uczelni prywatnych. Ponad sześć milionów Polaków znajduje się poza kulturą pisma, czyli nie przeczytało NIC, nawet artykułu w brukowcu. 40% Polaków ma problemy z czytaniem rozkładów jazdy czy map pogodowych. Ponad połowa nie rozumnie dzienników telewizyjnych. To  są dane tak niewiarygodne, że aż zabawne. A jednak napawają grozą nie tylko mnie osobiście. Dane te nie są wyssane z palca. To dane statystyczne z wielu źródeł badawczych stan polskiej kultury, wykształcenia i socjologicznych opracowań. Człowiek przypadkowo rozmawia z przechodniem i nie jest pewien czy on rozumie to co do niego mówisz. Przepraszam za szczerość, ale to są właśnie w większości wyborcy PiS z wiedzą, jaką w ich głowach lokują kaznodzieje i ich propagandowa TVP. Jest tak i zapowiada się, że będzie jeszcze gorzej. Konstatacja owa rodzi się gdy patrzysz na polską szkołę do niedawna pod opieką minister Zalewskiej i jej poprzedniczek, a dziś innego pisowca. Przecież ta kobieta nadawała się do sprzątania kościołów, bo dużo ją wiąże z tą instytucją, a nie do zarządzania oświatą, a tym bardziej do reprezentowania Polski w parlamencie europejskim. Na koniec jej ministrowania odkryto że okradała PCK nie tylko z finansów ale i z używanych ciuchów. Ale co społeczeństwo może zrobić gdy państwo żyje w symbiozie z klerem (równie ciemnym) i praktycznie ulega jego wytycznym i jednocześnie bezsilnym w sprawie szerzącej się pedofilii duchownych. Kto jeszcze chodzi do szkoły ten wie, że z wszystkich przedmiotów szkolnych najwięcej godzin zajmuje religia.(Uwaga religia to nie nauka lecz ślepa wiara, a tu nie ma nic do dociekania). Ciemnota wychylająca swoje macki zewsząd spycha nasz kraj na dno krajów najmniej oświeconych, wręcz lokujących nas Polaków wśród ludów środkowoafrykańskich, nie obrażając mieszkańców Sahelu. Zalewska powinna w trybie natychmiastowym powrócić tam skąd ją Szydło wytrzasnęła. Aby nie poczuła się zbyt upokorzona może zajmować się przykładowo przepowiedniami lub innym wróżbiarstwem (czyniła to dotychczas na polu szkolnictwa) w TV. Może swoją „wiedzą” dzielić się w innych  środowiskach.
. Jest  szansa że prezydent Andrzej Duda, marionetka Kaczyńskiego swoje starania o reelekcję przegra. Pracują na to złodzieje w rządzie PiS, którzy nie na setki tysięcy ale na setki milionów zubożyli kraj wykorzystując pandemię KOVID-19, chociażby w sensie zakupów śmieciowych sprzętów medycznych bez atestów do jego przydatności. Pracują na to propagandziści z premierem na czele, który obok ministra Szumowskiego i jego rodziny należy w tej chwili do czołowych skandalistów finansowych w kraju. Notowania PiS i Dudy spadają na łeb na szyję bowiem jakimś cudem do pustych głów ich wyborców trafia prawda najprawdziwsza, przynajmniej częściowo. Dla światłej części Polaków zapala się więc światełko w tunelu. Jeżeli się uda odwrócić politykę na europejskie tory, to czeka Polaków długa droga do normalności, bo zniszczenia prawie w każdej dziedzinie gospodarczej i prawnej  są wielkie.










piątek, 22 maja 2020

MÓJ BÓL JEST GORSZY NIŻ TWÓJ



Wiadomo, bo bogatszy i bardziej religijny, a jednocześnie zakłamany  i bezwzględny w stosunku do tych, którzy stają mu na drodze. Zebrało mi się na felieton, więc postanowiłem co nieco napisać. Jest wiosna więc treść powinna oscylować w radosnym akcencie. Przykładowo tak:
„Wyjątkowo tej nocy nie mogłem spać. Budziłem się co chwila. Zatem wczesnym rankiem otworzyłem okno by złapać świeżego powietrza. Obserwowałem ludzi, którzy właśnie wyszli z porannej jutrzni. Nie było ich zbyt wielu. Tarcza słoneczna dopiero wznosiła się na swoje miejsce pracy, rozpraszając poranne mroki, choć musiało jeszcze minąć trochę czasu nim poranne zimno ustąpi miejsca typowej majowej pogodzie. Wilgoć utrzymywała się jeszcze w powietrzu, powodując lekką mgłę. Śpiew małych ptaszków uparcie zawiadywał mieszkańców, że nie trzeba się zbyt nadto ową pogodą przejmować .  Zerknąłem na smacznie  śpiącą żonkę.  Warto było. Naprawdę warto.”
Tym bardziej warto, że życie w Polsce każdego ranka niesie ze sobą informacje burzące nawet najpiękniejszy świergot  ptaków. To epidemia zarazy. Tej prawdziwej, nie LGBT. Dzisiaj stacja TVN24 (i nie tylko) przez cały dzień pokazuje złodziei umocowanych na najwyższych szczeblach władzy. Po prostu złodziej złodzieja złodziejem pogania. Przykładowo minister w rządzie dobrej zmiany, wykorzystując światowy bum na sprzęt medyczny, potrzebny do walki z zarazą pandemii COVID 19, uwłaszcza w miliony złotych  swoją całą rodzinę i przyjaciół. To minister od zdrowia Polaków, wcześniej był wiceministrem w ministerstwie nauki i szkolnictwa wyższego. Co tam robił lekarz nie wiadomo. Okazuje się że zadbał o biznes dla całej szeroko pojętej rodziny. Nikt się temu nie dziwi, bo po pogrzebie Radiowej Trójki (tak się pisze ta 3ka) gdzie licytowano się na bóle Kaczyńskiego i Kazika, można w tej konwencji policytować inne rzeczy a nawet wartości rodzinne. Przykładowo Martunia Kaczyńska śmiało może twierdzić że jej wuj jest dużo lepszy od innych wujów. Zaiste dużo lepszy, bo bogatszy i ma władzę, która ratuje jej byłego męża przed więzieniem za wielomilionowe przekręty, zgodnie zresztą z powiedzeniem że w Polsce ZZZP. Cóż to za skrót?. Już napisałem. A odnośnie samego wuja. Otóż on ma na sumieniu też wiele spraw kryminogennych, przykładowo nie wyjaśniona sprawa dwóch wież (srebrnych), a i łapownictwo (dał księdzu 50 tysiaków za złożenie podpisu) w zarządzie spółki, nomen omen srebrna. To żadne pieniądze w tym środowisku. Odmawia stawienia się przed prokuratorem i się nie stawi, o to dba jego koalicjant partyjny Ziobro. Mieć w rodzinie takiego wuja to dopiero skarb. Korzysta rodzina i korzysta partia. Traci państwo, ale kto by się tym przejmował. Nie bój się Szumowski i rodzino. Włos z głowy wam nie spadnie, bo wuj was nie może wychwalić, a premier nawet dla Szumowskiego  szykuje największy medal. To normalne, bo złodziej złodzieja i tak dalej. Lub, kruk krukowi oka nie wykole. Tak mówią, bo premier z rodziną też ma za uszami.  

sobota, 16 maja 2020

TOMASZU, NIE ODPUSZCZAJ TYM ZBOKOM



Tak jak setki tysięcy rodaków w dniu dzisiejszym obejrzałem film Tomasza Sekielskiego „Zabawa w chowanego”, film traktujący o szambie pedofilii w polskim Kościele. Nie spodziewałem się niczego nowego, niczego przełomowego, pokazanego nie tylko w poprzednim filmie „Tylko nie mów nikomu”, ale i w codziennych reportażach ukazujących się w prasie niezależnej od kleru i rządzących. Już na początku filmu, red. Sekielski przytacza słowa dwóch książąt polskiej polityki, którzy z trybun wrzeszczą, iż ręka podniesiona na księdza jest ręką podniesioną na państwo. To Jarosław Kaczyński, "mój idol miłosny" z poprzedniego felietonu, oraz Grzegorz  Schetyna, prezenter garnituru stomatologii, kryjący się pod sztandarem PO, czyli „świeckiej partii”, a w rzeczywistości razem z PiS klęczącej przed biskupami. Upłynął rok od filmów tematycznych Smarzowskiego i właśnie braci Sekielskich, a w polskiej przestrzeni obyczajowo wyznaniowej ani nie drgnęło. Nadal święte polskie krowy ubrane w koloratki pozostają bezkarni. W więzieniach penitencjarnych aktualnie odbywa karę ponad 800 pedofilów. Niestety księży zaledwie trzech. Ci co siedzą musieli popełnić dodatkowe zbrodnie, bowiem cicha zmowa Kościoła i ministra sprawiedliwości wszystkich ich chroni przed odpoczynkiem w pierdlu. O tej symbiozie prokuratury z Kościołem świadczy chociażby to, iż zanim zbok kościelny trafi pod sąd, to prokurator prowadzący sprawę  z ochotą wydaje kurii akta sprawy po to, by dobrze opłaceni obrońcy spreparowali taką linię obrony, która pozwoli na oczyszczenie zboka z wszelkich zarzutów, zaś kuria ochroni kasę. Toć to przestępstwo w czystej postaci. W tej sytuacji nawet nie trzeba pedofila przenosić do innej parafii ani nawet diecezji. Jest takie powiedzenie:  Kto bogatemu zabroni? , a mamy do czynienia wyłącznie z bogatymi. Z obszarnikami ziemskimi, z cwaniakami, którym składki na ZUS płaci państwo, ze zwolnionymi od płacenia podatków. Z beneficjentami setek milionów złotych, ponoć należnych za ich krzywdy poniesione w czasie PRL., i jak się okazuje są oni również zwolnieni od ponoszenia wszelkiej odpowiedzialności w wielu przypadkach za złamania prawa świeckiego, w tym za przestępstwa drogowe. Sam Rydzyk publicznie powiedział, że jego prawo świeckie nie obowiązuje.  Nie wiem ilu Polaków zechce obejrzeć  ten film. Przypuszczam że w miastach, szczególnie dużych, to większość, natomiast mieszkańcy małych miasteczek i wsi muszą być usatysfakcjonowani  obłudnym i kłamliwym słowem proboszczów oraz  bredniami rządowej telewizji.

niedziela, 10 maja 2020

NIE BARDZO AMBIWALENTNIE



                                                 Rządzimy!. A jak?
Tylko trochę ambiwalentnie, ale jednak. Zależy kto czyta i co czyta. Ludzie Europy czytający Gazetę Wyborczą, Timesa, La Republikę, Arbetarbladet, Guardian, albo Le Parisien, czy też inne liberalne dzienniki, o Polsce dzisiaj mają jednoznacznie złą, a nawet bardzo złą opinię. Nie tyle o Polsce jako takiej ale o jej władzach. I to pod każdym względem. Sądzę, że czytelnicy wymienionej prasy, a potrafiący posłużyć się jednym wspólnym językiem, w piwnym barze mogli by zaopiniować kraj nad Wisłą także jednym słowem. Tym słowem jest burdel polityczny oparty o wybujałe, wprost napoleońskie ambicje kulawego kurdupla, otoczonego partyjnymi sługami, którymi tenże kurdupel obsadził praktycznie wszystkie najlepiej wynagradzane stanowiska, podporządkowując sobie cały krwiobieg państwa. A stało się to wyłącznie za sprawą katastrofy w Smoleńsku, którą spowodował jego braciszek z ambicjami na wyrost. Dzisiaj, gdy ludzkość wzmaga się z walką z COVID-19, kurdupel, aby zapewnić sobie władzę absolutną na dalsze lata w czasie pandemii organizuje wybory swojego prezydenta w kombinacji pocztowej. Pomysłom odmawia poczta, odmawiają też inne instytucje i spółki a mimo to on prze do wyniku, nieważne jakiego, byle wygrał jego Duda. Widząc rozpacz nieco myślących, dwaj szeregowi posłowie Kaczyński jako nadprezes wojtyłowego kraju, oraz Gowin,  także prezes kilku przybocznych, który w Sejmie głosuje ale się nie cieszy, spotkali się w dziupli kurdupla by uzgodnić że wyborów nie będzie, ale o tym ma zdecydować oficjalnie sąd najwyższy. Sąd pod przywództwem wytypowanego (po  Małgorzacie Gersdorf), sędziego Kamila Zaradkiewicza,  przejął się rolą do tego stopnia, że ów Zaradkiewicz w nocy wstał z łóżka i w piżamie oraz w kapciach pokonał most przez Wisłę by dotrzeć do magister Przyłębskiej, prezes TK, chyba na konsultację. No i dotarł do jej domu. Była granda, bo w tym czasie do pani prezes Trybunału Konstytucyjnego wybrał się też nadprezes Polski, czyli Jarosław Kaczyński, zwany kurduplem. Po prostu wybrał się do swego towarzyskiego odkrycia. Źle, że wcześniej tam dotarł Zaradkiewicz, jak już wiemy, w kapciach i piżamie, a do tego czyniący miny  wariata, jako że przed snem nażarł się  grzybków halucynogennych. Wyglądało wszak na zdradę towarzyską.  Mina Kaczyńskiego, bądź co bądź człowieka ambitnego warta była więcej niżeli jego dwie wieże na Srebrnej. I tak koło władzy się zamknęło. Doszło do spotkania trójcy dzisiejszych decydentów o życiu i śmierci każdego katolickiego Polaka. A pocałujta w dupę wójta, wykrzyczałem na cały głos zanim zdążyłem dojść do świadomości, iż ze mnie katolik jak z Gowina prezes, bo prezes jest tylko jeden. Ten drugi.  Jeden prezes, jeden kot i jeden Bóg. Dzisiaj usłużna kurduplowi część sądu najwyższego myśli nad tym w jaki sposób unieważnić wybory, które się nijak nie odbyły, a takie polecenie od obu prezesów wyszło. I mógłbym, tak jak od lat pisać o Kaczyńskim źle, a nawet bardzo źle. Kaczyński to, Kaczyński tamto, albo jeszcze inne jego paskudne dokonania. Ale po co?. Oto którejś nieprzespanej nocy doznałem olśnienia. A może Kaczyński jest wart mszy?, może to ręka boska nim rządzi?. Naprawdę?, ależ oczywiście, bo oto dzięki niemu powstało i zawisło na stronach internetowych setki moich postów, felietonów, humoresek, komentarzy, artykułów prasowych i tylko sam diabeł wie co jeszcze. Kaczyński stał się dla mnie i nie tylko dla mnie inspiracją, natchnieniem. Siewcą weny i wszelakiego pobudzenia intelektualnego. Z dnia na dzień odczuwam dla niego coraz większe dziękczynienie, a nawet ubóstwienie. Za to, że jest i tkwi w moim sercu, chociaż coraz bardziej się szamocze by wyjść z niego, z serca komuszego i ateistycznego.  Nie pozwolę Jarku. Uwiłeś sobie gniazdko więc tam siedź, a i kącik dla twego kota też się tam znajdzie. Ot, tak w imię religijnej miseracordii zdecydowałem cię potraktować. Na cholerę mam się denerwować z twoich jakże gównianych dokonań politycznych. Samemu, czy też w duecie z Gowinem. Zbyt bardzo cię pokochałem, by miłość do ciebie topić w twej zasranej polityce.
Do historii to ty na pewno nie przejdziesz,  bo nóżki masz za krótkie i do tego mało sprawne. Polska nie ma za co też ci być wdzięczna. Polska tobą gardzi, przynajmniej w części opozycyjnej, bo pozostała część, pozostająca w bezrozumnej nieświadomości chce od ciebie wyłącznie łapówek w postaci 500+, reszta ma ciebie w okolicy zwieraczy, ale ja nie. Mówię ci na Ty, bom starszy wiekiem. Ja cie Jaruś miłuję. Ja cię Jaruś od kilku dni ubóstwiam jak wszystkich świętych, oczywiście poza błogosławioną oszustką Matką Teresą, chociaż w oszustwach ty zbyt daleko od niej nie odbiegasz, no ale jesteś mój, polski. Ułomny jak wielu z twojej partii, ale jednak polski, z piastowskiego korzenia przodków. O jakże cię kocham mój ty pieszczochu. 
Jasny gwint, muszę chyba kończyć bo żona jest zbyt zazdrosna.
    

                                                                    

niedziela, 3 maja 2020

OCEAN KRWI UŻYŹNIŁ POLSKĄ ZIEMIĘ


                                    
Właśnie doczytałem ostatnią stronę książki Pana Jana Grabowskiego „Na posterunku”. To kolejne „krwawe” dzieło tegoż autora. Od razu uprzedzam, że treść tej książki unosi się na falach oceanu, (nie morza) a właśnie oceanu krwi i niewyobrażalnych cierpień ludu polskiego narodowości żydowskiej zadawanych przez katolickich sąsiadów pełniących z ochotą zawody granatowych policjantów, ale też strażaków zarówno ochotniczych jak i zawodowych. Setki tysięcy trupów mężczyzn, kobiet i dzieci, padłych z rąk sąsiadów, znajomych, a nawet przyjaciół, tylko ze względu na pragnienie zaboru ich majątków i potwierdzenie nienawiści do innego wyznania religijnego realnie dokumentowało, że Polacy wespół z faszystowskimi Niemcami dokonali Holokaustu, zwanego też po hebrajsku jako Shoah. Żadna kłamliwa ustawa autorstwa Patryka Jakiego i innych skrajnie prawicowych polityków polskich nie jest w stanie zamazać tragizmu milionów polskich Żydów. Okazało się że dopiero strach przed oburzeniem amerykańskich Żydów spowodował wycofanie się z tego paskudztwa. Nową ustawę Polakom napisali politycy Izraela, bo nasi niedouczeni historycznie okazali się skończonymi baranami. A baranów tych zasiada po dziś dzień w parlamencie polskim, łasym na każdy amerykański dolar setki. Zastanawiam się, jak to się stało, że w narodzie wybranym przez Chrystusa, klepiącym jak mantrę na co dzień słowa modlitwy „i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy” udało się wszczepić aż taką nienawiść i świadomość nazistowską, iż Żyd niezależnie od wieku i płci to nic innego jak robak, wesz i wszystko co najgorsze w przyrodzie. Przekonanie wyrażane przez Kościół, polityków i społeczeństwo w stosunku do swoich sąsiadów, współpracowników w robocie, a nawet kolegów i koleżanek z ławy szkolnej. Jakże podła musiała być polityka endecko faszystowska zalegająca rodziny katolickie. Nie będę przytaczał  fragmentów książki, by nie psuć sobie atmosfery święta Konstytucji 3 Maja. 
                                        Milczące miejsca zbrodni
Myślę że wielu zdrowych, normalnych rodaków po nią sięgnie, bo warto, naprawdę zachęcam. Na kanwie wniosków po jej przeczytaniu mocno się zastanawiam nad żydowskim charakterem człowieka i ich poczuciem bezwolności. Doświadczenia płynące z historii, pełnej podobnych przypadków shoah nie nauczyły ten naród, który odznaczał się zawsze kreatywnością i zapobiegliwością, bardziej bezpiecznych zachowań. Przecież miast kumulować dobra w postaci złota, diamentów, gotówki wartościowej, wszystkich tych dóbr, które popchnęły hołotę do zbrodni i rabunku, Żydzi powinny już od dawna się uzbroić, zakładać paramilitarne organizacje, skupować co nowocześniejsze uzbrojenie. Ponieważ z natury Niemcy byli tchórzliwi, przeto czując pismo nosem nie odważyliby się podnieść w geście Hitlera ręki na współobywateli. Podobnie sprawa się miała w Polsce na pół faszystowskiej. Na cóż się przydały im kumulowane z dziada pradziada  owe wszystkie dobra, które kłuły w oczy prostaków i rzesze prostej bez wykształcenia biedoty, zdolnej do zabijania dla zysku w postaci choćby kalesonów albo butów. Miliony, a być może miliardy dolarów, oraz tony złota, zalegające kieszenie i banki należące do rodzin żydowskich, mogliby oni zamienić na takie uzbrojenie, jakim dzisiaj dysponuje ich państwo Izrael. Być może i nasza wspólna ojczyzna byłaby bardziej bezpieczna. Nie wstydzili byśmy się za Auschwitz i dziesiątki innych obozów śmierci, rozlokowanych na ziemi przychylnej ideologii nazizmu w imię Chrystusa i kardynała Wyszyńskiego. Dzisiaj, gdy obserwujmy w naszym kraju rosnącą nienawiść do obcych (szczególnie Azjatów i ciemnoskórych), do kochających inaczej, do (ogólnie rzecz biorąc) uchodźców z powodu wojen i klęsk żywiołowych, a uogólniając do Rosjan, Niemców, a nawet innych naszych sąsiadów lepimy fundamenty pod nowy Holokaust, tyle że nie ma już wśród nas Żydów, a tę pustkę prawdopodobnie ktoś zechce wypełnić inną nacją. Moją teorię i nie tylko moją potwierdzają zaistniałe, miłe części władzy i Kościołowi takie organizacje jak ONR, Młodzież  Wszechpolska i inne kibolskie organizacje skupione wokół księży faszystów Kneblewskiego i Międlara. Wprawdzie to jest czubeczek góry lodowej, ale nazistowski apetyt na rozlew krwi rośnie w miarę dalszej tolerancji ze strony władz państwa i Kościoła reprezentowanego przez przykładowo księdza Oko, abp. Jędraszewskiego, ojca Waligórę przeora świątyni Jasnogórskiej zapraszającego motłoch kibolski przed obraz Czarnej Madonny i wielu innych, którym czip antysemityzmu wszczepiono do głów zapewne już w seminarium.  Swego czasu wnioskowałem aby dzień 1 listopada nie nazywać Dniem Wszystkich Świętych, bowiem na polskich cmentarzach trudno spotkać świętego. Ponad połowa zmarłych to mordercy, zbrodniarze. Teraz po zapoznaniu się z tematyczną literaturą po prostu się upewniam, że 1 listopada to tylko Dzień Zmarłych. Zatem czytajcie moi Rodacy a będziecie zdrowsi. Wiedza nie boli, a ponoć pomaga zwalczać nawet .....koronawirusa. 

piątek, 1 maja 2020

CAŁY TEN BOŻY ŚWIAT



Skoro boży, to w dobie zarazy covid-19 można by rzec, iż Pan Bucek (jak powiadają polscy górale) mocno się zagapił, bo podczas Jego gapiostwa rozprzestrzeniła się na Ziemi straszliwa epidemia zabierając na cmentarze świata setki tysięcy ofiar. Staruszek być może zaspał w chmurnych puchach, jak to zdarzało się już w historii wiele razy. Wystarczy że zmrużył oczy a na ziemi pojawiał się jakiś Stalin, Hitler, Pinochet, a chociażby i kurdupel żoliborski.
Skoro świat jest boży, jako się powiada biblijnymi słowy kapłanów i co bardziej naiwnymi, ale i obłudnymi ustami polityków, to dlaczego do jasnego pioruna nie dopilnuje swojego stworzenia, by ono pławiło się w owym nieograniczonym miłosierdziu, gdzie dobro ponoć kipi spod wszystkich dekli świata. Jakże On, filując pilnym okiem na padół ziemski mógł dopuścić do wylęgu wojen, faszyzmu, Holokaustu, nędzy i głodu afrykańskiego, apartheidu i wszelakiej innej segregacji. Powiada się że każdą istotę ludzką stworzył ON, Pan Bucek. To po jasną cholerę stwarza miliony, które za chwilę z głodu i chorób muszą iść do piachu, afrykańskiego. Czyż brakuje środków do użyźniania gleby?. Czyż po to ludzkość jest trzebiona wirusami słanymi z niebios  co kilkadziesiąt lat?. Fakt, ciało ludzkie, szczególnie mocno objętościowe, to wspaniały nawóz, tyle że grubi radzą sobie na tym świecie najlepiej. Głosiciele ewangelii, wierząc, iż zarazy zsyłane są przez Pana Bucka, modłami upraszają, by Stwórca nie zasypiał przysłowiowych gruszek w popiele i zesłał lek na wirusa. 
Tymczasem wiadomo że nigdy tego nie uczynił dopóki ojojoj nie wytrzebił zaplanowanych milionów ludzkości zarówno poprzez ojojoj wojny jak i niepohamowaną zarazę. Każdą zarazę powstrzymywali naukowcy z dziedziny biologii. Pan Bucek się do nauki nie garnął. No cóż, nie kończył żadnych Oxfordów., a chociażby naszej Jagiellonki. Leniwym był i leniwym pozostał wylegując się w tych chmurach. Nawet nie chce się podzielić deszczem, który wypełnia Jego łóżko wodne. A mógłby siknąć sterowanym strumieniem by zmoczyć głowy tym Polakom, którzy nie bacząc  na zarazę kolanami upychają Dudę w Pałacu Namiestnikowskim, by kurdupel żoliborski mógł obsrywać demokrację przez następne 5 lat. Polską ponoć opiekuje się Matka Boska wraz z  Synem, więc Pan Bucek powinien częściej rzucać okiem na tenże wybrany naród. Chyba że w RODZINIE niebieskiej popsuły się stosunki. No cóż, tak bywa, jak to w rodzinach. Aczkolwiek jak na razie nic nam nie wiadomo w tym temacie.
                          

TO NIE JEST POST O LGBT

                                                                                       Co za upokorzenie. Tłuc się takim czymś. Po...