sobota, 28 lipca 2018

CZY MOŻNA SIĘ ŚMIAĆ?


Można, ale tylko do czasu. Najłatwiej można się śmiać z opowiadanych dowcipów o prostych i durnowatych katabasach. Z dowcipów opowiadanych oczywiście słuchaczom spoza kręgu dewocji, z wykształceniem pozwalającym na logiczną percepcję w stosunku do otaczającej nas rzeczywistości. Oczywiście tylko do czasu gdy słuchacz nie zapisze się do kaczej partii lub nie złoży papierów do seminarium duchownego, a choćby nie zostanie ministrantem. A ten etap mają za sobą prawie wszyscy mężowie stanu  z tytułem ministra w rządzie nad którym pieczę sprawują aniołowie z ul. Miodowej w Warszawie pospołu z Jarosławem Kaczyńskim z ul. Nowogrodzkiej tudzież w stolicy, bo tym co najwyżej można bez strachu opowiadać kawały z kręgu magla i bazaru, najlepiej o dupie Maryny, byle tym imieniem nie posługiwała się jego małżonka lub matka. Ponieważ tego rodzaju rozwarstwienia świadomości są mi obce, bo charakter mam ukształtowany na prasie liberalno- lewicowej, tudzież takowej literaturze. Łaknę wszystkiego co powoduje mój niewymuszony uśmiech, a najlepiej rechot bez względu na miejsce aktualnego pobytu, choćby przykładowo  na patriotycznym spędzie Dudy, a nawet, a może w szczególności  w świątyni katolickiej, gdzie powodów do śmiechu znalazłbym najwięcej. Wystarczy na chwilę skupić się na wygłaszanych homiliach (dawniej kazaniach). Przykładowo myślę tu o ks. Małkowskim, ks. Oko, albo abp. Jędraszewskim, ale jest ich dużo więcej. Niedługo zapewne idąc z duchem czasu zaczną wygłaszać nie tylko homilie, ale i oświadczenia albo briefingi. Humor to mój żywioł aż do śmierci, a jeżeli bywam nieco zachmurzony, to znaczy że popadam w zadumę nad ludzką głupotą. Dlatego chciałbym aby podobny klimat otaczał moje łoże w chwili tzw. zejścia, by to łoże otoczone być może wianuszkiem mi najbliższych, nie ziewało z nudów żałobnych. Bym oczywiście, o ile jeszcze  będę świadomy i zachowam resztki siły mógł odpędzić skradającego się ku mnie jak szpieg Don Pedro z krainy dreszczowców, katabasa z opłatkiem i obiecankami zbawiennymi. Uchowaj mnie od tego panie Boże nieistniejący.
Tak oto po niniejszej „preambule” przechodzę do instalacji kilku dowcipów tematycznych, aczkolwiek już pokrytych zmurszałą patyną.
- Pewien młody proboszcz, w jednej z parafii w Chicago poskarżył się swojemu biskupowi, że nie może sobie poradzić z wiernymi. Hałasują w kościele, rozmawiają ze sobą głośno, w ogóle nie słuchają moich kazań. Ponadto dają bardzo skromne datki na tacę, przez co parafia upada. -Mój drogi, też miałem podobny problem, ale sobie poradziłem i ty zrób podobnie. Wymyśliłem treść kazania, które ich zainteresowało. Powiedziałem  tak: Drodzy parafianie. Zakochałem się, tu zrobiłem krótka przerwę. Zrobiła się cisza, więc kontynuowałem. Zakochałem się w kobiecie. W kobiecie z dzieckiem, a po kolejnej przerwie mówię: a jej na imię Maryja. Od tej pory mój drogi, już mnie słuchają z należytą uwagą. Podczas następnego nabożeństwa proboszcz powiada do wiernych: Posłuchajcie tylko, powiem wam coś ciekawego; Nasz biskup się zakochał. Rozmowy umilkły. Nasz biskup się zakochał w kobiecie, w kobiecie z dzieckiem, tu na chwilę zamilkł. Ale jak ona ma na imię, to mi z głowy wyleciało.

-Z supermarketu wychodzi ksiądz i widzi siedzącą w kucki zabiedzoną małą dziewczynkę. Zatroskany pyta: Dziewczynko, chcesz na pączka?. A jak to jest na pączka proszę księdza?.

- W parku nowojorskim jakiś mężczyzna wygłasza mowę: Precz ze złodziejami. Precz z zakłamaniem. Precz z obłudą, precz z pedofilią! Przechodząca obok kobieta mówi do niego: Panie, panie, coś się pan tak uczepił tych księży?

-Według prawa kanonicznego, jaki stosunek seksualny jest bardziej poprawny? Oralny czy analny?. Odpowiedź jest jedna: oczywiście że analny bo bliżej krzyża.

-Pewien proboszcz z Nowego Jorku przychodzi do burdelu i pyta, czy mógłby skorzystać z usług Murzynki. Dziś nam zachorowała, słyszy odpowiedź puf-mamy. Dobrze, przyjdę jutro rzekł ksiądz. Następnego dnia, okazuje się, że Murzynka jeszcze pozostaje na chorobowym. Mamy piękne młode białe dziewczyny, niech ksiądz nie marudzi. Ale ksiądz się upiera przy swoim, więc puf-mama go pyta dlaczego tak uparcie stoi przy swojej decyzji. Bo widzi pani, zmarła mi wczoraj gosposia. Chciałem sobie strzelić żałobnego numerka.

- Młody organista wychodzi rankiem z pokoju agencji towarzyskiej i zauważa swojego proboszcza. Pochwalony księże dobrodzieju, a co ksiądz tu robi?, pyta zdziwiony. A tam, za te parę złotych nie będę budził gosposi.

-Księżulo nieszczęśliwie potrąca młodą kobietę na przejściu. Spanikowany wysiada z samochodu, podbiega do poszkodowanej i pyta: Jest pani ranna?. Nie, całodobowa.

- Gdyby nie radio Maryja, człowiek nigdy by się nie dowiedział ile pieniędzy potrzeba do życia w ubóstwie.

- Napis na szkolnej tablicy informacyjnej k. kaplicy; Jezus cię kocha. Ktoś dopisał: A cała reszta ma cię w d*pie.

-Proboszcz oglądający TV woła gosposię: Walentowa, chodź zobacz jakie oni w tej telewizji świństwa pokazują!- Niechże ksiądz dobrodziej założy okulary, bo to przecież Fidel Castro je banana.
.
- Spieprzajcie! Woła chłopczyk do stada kaczek. Słyszy to przechodzący katecheta i zwraca mu uwagę: Następnym razem chłopczyk już grzecznie mówi: Idźcie stąd! -No i widzisz jak spie**alają.

- Ksiądz na Kurpiach wziął Jasia do odpowiedzi i pyta: Powiedz Jasiu kiedy zmartwychwstał Jezus. To Jezus nie żyje? Wyraża zdziwienie Jaś.- Ksiądz wzywa ojca do szkoły i opowiada mu o dziwnej odpowiedzi syna. – Proszę księdza, mówi ojciec, my tu na tym zadupiu nawet nie wiedzieliśmy żeby chorował.

- Proszę księdza, myślę, że prowadzę dobre życie. Nie piję, nie palę, nie biję żony ani dzieci, nie oglądam się za kobietami, o dziesiątej idę spać. A ja myślę synu, że to się zmieni z chwilą gdy wyjdziesz z więzienia.

I to by było na tyle.  Dobranoc Państwu. Dobrych snów.  tonizar67@wp.pl


środa, 25 lipca 2018

CZAS TO POJĘCIE WZGLĘDNE.

Poważnie. Nawet w odniesieniu do prób wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej. Jeszcze do niedawna wydawało się, że to temat nie do zlekceważenia i aktualny na następne stulecie niepodległości. Okazuje się że nie. Putin uparł się (jak to ruskij mużyk)  i ani myśli o zwrocie  wraku z rozbitej tutki prawowitym właścicielom, czyli kaczej Polsce. Ukochanego kraju postanowił nie zaśmiecać  szrotem, sam zutylizuje. Tym bardziej, że jego przyjaciel Tramp już Polskę odwiedził, a Rosji nie. Pomazańcy świrniętego Macierewicza  też już odpuścili,  bowiem wyczerpały się pomysły w jaki sposób w dalszym ciągu bajerować te 25% społeczeństwa o zamachu putinowskim.  Chodzi o tych  co to ewangelicznie nie widzieli a uwierzyli. Powoli wyczerpywały się też pieniądze przeznaczone na opłacanie tzw. podkomisji obiboków złożonej z bazarowych ekspertów od wszystkiego z wyjątkiem lotnictwa,  znajomych Macierewicza i Polonii amerykańskiej. Obiboków, którym się nawet nie chciało pojechać na wizję do Smoleńska. Po roku, znudzeni bezowocną pracą cichaczem porzucali tę zleconą robotę za minimum 20 klocków miesięcznie i uciekali do USA i Anglii, pierwej kasując dużą forsę pobraną na ekspertyzy z kasy państwa polskiego. Uciekali, bowiem ponoć wyczerpały się puszki po piwie i inne pospolite rekwizyty służące pokazom dla naiwnych jako niby elementy doświadczalne. Dla zainteresowanej gawiedzi wysadzili w powietrze namiot, który im służył jako kadłub samolotu, a pracowali ponad rok.
Każdemu z członków komisji przybyło po 7 kilogramów, które zaskarbili w stołówkach oficerskich, a to stanowi ich dobro dodane. Skoro zabrakło „naukowego quorum”, to i sam Kaczyński  zrezygnował z ględzenia głupot na każdej miesięcznicy, jakoby coraz bardziej zbliżał się do prawdy, pozostawiając miernych ale wiernych wyborców samych sobie. Może dzisiaj żałuje zdrowia, bowiem okazało się, że w wyniku  co najmniej stukrotnego wskakiwania na trzystopniową drabinkę wypożyczoną chyba z PSS Społem, z której głosił owe prawdy objawione,  zniszczył sobie kolano. Pogodził się natomiast  z utratą wraku, ponieważ w przypadku wyjścia Polski z Unii dobre stosunki z Putinem będą jak znalazł, a skoro ich gorący przyjaciel Tramp obściskuje  się z Władimirowiczem, to trzeba dążyć do stanu i momentu gdy być może on, prezes PiS, też zasmakuje nie tylko uścisku syberyjskich bicepsów, ale i śliny na języczku Wołodii.
Dzisiaj, gdy cały kraj, w tym gospodarka, policja, szkolnictwo, armia,  oraz sądy wszystkich szczebli by wygrać wybory (niezależnie od woli głosujących), ogarnęła „dobra zmiana” to moment „wyzwolenia się” Polski z łapsk Unii jest bliższy niżeli kiedykolwiek. Ale troszkę jeszcze pocierpmy, troszkę, bo jutrzenka swobody powoli nadchodzi. Odwagi towarzyszu Piotrowicz i obywatelko Pawłowicz. Kościół was wspiera jak tylko to możliwe, a Kościół zawsze wygrywa, bo spada jak koty na cztery łapy. Czas to pojęcie względne.

Autor: tonizar67@wp.pl

niedziela, 22 lipca 2018

MAJĄ WSZYSTKO COKOLWIEK CHCIELI

 
Mają wszystko cokolwiek chcieli. Pytanie tylko czy na zawsze. Dzień 21 lipca 2018 roku partia Prawo i Sprawiedliwość, oraz jej suweren mogą zapisać w swoich annałach jako dzień całkowitego zwycięstwa nad większością społeczeństwa, podobnie jak komuniści w dniu 22 lipca, czyli po sąsiedzku kalendarzowym w 1944 roku, kiedy to ukazał się Manifest PKWN. Tyle, że ten nadawał biedocie wiejskiej ziemię, w ramach reformy rolnej natomiast pisowski „manifest” im te hektary gotów jest zabrać i ponownie oddać Kościołowi,  a w każdym razie utrudniać właścicielom z niej korzystanie wedle ich woli.  Jeno że z polskim chłopem nie jest łatwo wygrać. Dekret o ziemi wydany został w dniu 21 lipca 1944, a więc co do dnia 74 lata temu. Pisiole będą mogli tę rocznicę uroczyście obchodzić. Zatem święto 22 Lipca może być obchodzone nadal, ale czy suweren, ten mniej wykształcony nie zbzikuje, tego już można się tylko domyślać, tym bardziej, że potomkowie przedwojennych posiadaczy ziemskich mocno ostrzą sobie pazurki na odzysk dworków i pałacyków , oraz okalających je ziem, podobnie jak to się ma w stosunku do kamienic w wielu miastach. Niezależnie co dzisiaj się dzieje w tych pałacykach i jakie państwo włożyło koszty w ich restauracje.
Dzisiaj jak nigdy wcześniej zrozumiałem parcie kaczej partii na rzecz wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej. Wszystkie, lub prawie wszystkie uchwały i Ustawy przegłosowane głosami rządzących nie są zgodne z zapisami Traktatów unijnych. A zatem zgrzyty na linii Unia- Polska będą się nasilały. Problem według PiS można rozwiązać wyłącznie poprzez polexit, tylko co to spowoduje zarówno gospodarczo jak i politycznie?. Polska to nie Anglia, państwo bogate, uprzemysłowione, mocne militarnie (jądrowe). Polska to w skali globalnej państwo nikt, a w skali europejskiej kraj niezrównoważony, stosunkowo biedny, a więc na ciągłym dorobku, stosunkowo zacofany mentalnie, po części okupowany przez Watykan. Kraj antysemitów, ksenofobów i szowinistów, więc zapewne Europa nie ma powodu zatrzymywania jej  na siłę. Rządzący nami już pokazują oficjalnie swoje zamiary o izolacji.
Plują na flagę unijną oraz hymn skomponowany przez Beethovena, ba być może bardziej by się mogli przywiązać do hymnu skomponowanego przez Stanisława Moniuszkę, bo ten artysta to grajek kościelny a więc katolik. Tu akurat pozwoliłem sobie na żart. Nie wprowadzają w życie konwencji antyprzemocowej, bo to zagraża polskiemu katolickiemu porządkowi w rodzinach w myśl powiedzenia, że jeżeli chłop baby nie bije itd. I wielu innych konwencji m.in. praw człowieka, ochrony przyrody etc. Opartych o humanizm, w tym francuskie zdobycze rewolucyjne  zawarte w haśle wolność, równość, braterstwo. Jedno tylko powstrzymuje PiS przed nagłym ogłoszeniem separatyzmu z Unią, to pieniądze. Z przydzielonych Polsce kwot w ramach należności strukturalnych korzystają nie tylko instytucje państwowe, osoby prywatne, ale i Kościół, który współrządzi krajem i to w wymiarze wielomilionowym. Dzisiaj, gdy Unia ostrzegła, że wysokość przydzielanych funduszy będzie uzależniona od przestrzegania praworządności w państwach, ryje rządzących mocno opadły, ale nie do końca. Bowiem uchwalając Ustawy o sądach, które będą orzekać o ważności wyborów, mają zagwarantowane dobre stanowiska w systemie dojnej zmiany, bo wybory mogą swobodnie sfałszować. Niczym nie muszą się przejmować. Autostrady zbudował im Tusk, miasta i przemysł rozbudował im Gierek, a do czasu gdy to wszystko ponownie padnie to wielu z nich tego nie dożyje. Pomrą z przeżarcia i zachłanności, albo wyjadą na swoje dacze nad węgierskim Balatonem lub na wybrzeżu riwiery tureckiej, pobudowane jeszcze  za tych podłych unijnych czasów .

niedziela, 15 lipca 2018

VIVAT WSZYSTKIE STANY...CHOROBOWE.


Poniższą wyliczankę jakiś wrażliwy, a jednocześnie myślący Polak zamieścił na Facebooku. Gdy czytam, to niestety zgadzam się z nim. Niestety mówię, ponieważ chciałbym by to się nie zdarzyło. Za wyrazy nieprzyzwoite nie odpowiadam, ale przepraszam, bo je przytaczam.
"Czego te kurwa dziady nie tkną to spierdolą.. potrafią spierdolić nawet coś.. czego spierdolić nie sposób.. Obsadzili LOT swoimi sługusami.. to teraz co  drugi samolot jest opóźniony albo odwołany.. Wyrazili zgodę na używanie pestycydów które na terenie UE są zakazane.. więc zaraz padną pszczoły.. Dorwali w swoje brudne łapska stadninę która przetrwała zabory i wojnę.. a rozjebali ją w rok.. Tylko tknęli dyplomacji.. i już jesteśmy niemal wyautowani z unijnej struktury.. Z armii zostały jakieś wióry.. a po lasach gania grupka amatorów i pokrzykuje jeb jeb jeb.. Rozłożyli na łopatki cały system edukacji.. a z policji zrobili sługusów którzy mają chronić im dupy.. o służbie zdrowia nawet nie wspomnę bo nie wiadomo czy się śmiać czy płakać.. Z Parlamentu zrobili taką szopkę.. że niedługo turyści z całego świata zaczną się zjeżdżać.. aby na własne oczy to zobaczyć.. W ministerstwach siedzą oryginale słupy.. a premier się nie może nawet po dupie podrapać bez pozwolenia na piśmie z Nowogrodzkiej.. Z telewizji publicznej zrobili parodie.. gdzie nawet prognoza pogody jest przekłamana.. a już szczytem bolszewizmu jest zlecenie reformy wymiaru sprawiedliwości komunistycznym aparatczykom.. Kłamią.. manipulują.. oskarżają.. ujadają.. kwiczą.. dzień i noc uprawiają prostacką propagandę.. a to wszystko jakoby w imieniu całego narodu.. choć ponad 80 procent nigdy nie głosowało na ten antypolski twór.. Co to kurwa wszystko ma być tego nie wiem.. ale takiego burdelu nie ma na całej kuli ziemskiej!,,
                                       Senator w  antrakcie sejmowym
A ja właśnie o tym parlamencie, co to pod namiotem za ponad milion złotych wybrańcy mało myślącej części społeczeństwa obchodzili 550 lecie polskiego parlamentaryzmu. Parlamentarzyści wybrani przez pozostałą część narodu nie wzięli udziału w tej farsie. Osobiście nie zgadzam się z tym jubileuszem, bowiem, jeżeli odliczymy z liczby 550, lata zaborów (123 lata), wojny i okupacje (kilkanaście, jeżeli nie kilkadziesiąt lat), to okazało by się, że do cyfry 550 jeszcze bardzo długo trzeba poczekać. Źle się składa że jubileusz parlamentarny mamy obchodzić akurat podczas rządów pisioli, bowiem, tak jak przytoczyłem powyżej, tenże jubileusz, gdyby mógł przybrać postać żywej istoty spaliłby się ze wstydu, a namiot wzorem tego od podkomisji Macierewicza wyleciałby w powietrze, wraz z żywym chociaż tylko częściowym "inwentarzem". Historycy tak po prawdzie nie mogą się doliczyć, od kiedy to mamy w Polsce parlament. A to od króla Olbrachta, a to od króla Łokietka. A może liczmy od daty gdy pierwszy ówczesny poseł szlachciocha nazwiskiem Pięta lub inny Kogut wykrzyczeli słowa „liberum veto”.Stawiam dolary przeciwko orzechom, a nawet odwrotnie, że 95% społeczeństwa nie przywiązuje do tej daty jubileuszowej nawet najmniejszej uwagi. No i dobrze.

e-mail: tonizar67@wp.pl
Początek formularza
Dół formularza



wtorek, 10 lipca 2018

CZY SMUTEK JEST CHOROBĄ?


W dodatku do GW znalazłem rysunkowy dowcip: Para Polaków zawitała do któregoś kraju na zachód od Polski. Spożywają posiłek w jednej z knajpek. W pewnej chwili on się odzywa do partnerki: CHCĘ WRACAĆ. ALE CO SIĘ STAŁO?, PYTA ONA. LUDZIE SIĘ DO MNIE JAKOŚ PODEJRZANIE UŚMIECHAJĄ.  Jakie to nasze. Jakie to polskie, bowiem w Polsce nikt do nikogo, szczególnie mało znajomego się nie uśmiecha. Pisałem o tym przywołując społeczeństwo czeskie, że tam ludzie nie tylko się do siebie uśmiechają w urzędach, sklepach tudzież na ulicy, ale często pozdrawiają się słowami. Dobry dzień. Nie dziwię się zatem temu rodakowi, który zauważając obcą twarz i do tego uśmiechniętą wróżył mu kłopoty. Uśmiech na twarzy w Polsce spotykamy wyłącznie podczas spotkania z kolegą, koleżanką, ewentualnie z rodziną, wyłączając oczywiście teściową. Uśmiech na twarzach obcych Polakom zapowiada kłopot, konsternację a nawet dramat. Ponieważ najczęściej znajomych, a tym bardziej  dawno nie spotykanych członków rodziny należy powitać w miarę serdecznie przeto do tego służą najbardziej okoliczności pogrzebowe, gdzie uśmiech jest rzeczywiście nie wskazany. Gdyby jednak ktoś się tu uśmiechał to tylko świadczy, że mocno przyspieszył uroczystości zwane stypą, na której posiadł korzystne informacje spadkowe. Polacy zatem wybierający się poza granicę kraju powinni zażyć, a choćby powąchać dymu z odpalanej marihuany.
Poprawi to nam notowania, iż nie wszyscy z nas wracają z pogrzebu, lub udają się nań. Z drugiej strony nasze smutne twarze, być może wyrażają jeszcze nie zdiagnozowaną chorobę, która mogłaby być wyleczona jak przykładowo koklusz albo grypa. Uczeni mikrobiolodzy mogliby znaleźć na nią lek. Rzecz w tym tylko, że nikt nie zabiega o to, a być może nie chce ponosić ogromnych kosztów badawczych. Tymczasem marihuanę można nabyć prawie w każdej bramie. Stan naszego samopoczucia rysującego się smutną aparycją bierze się z wzorców. Bo czy ktoś widział uśmiechniętego Jarosława Kaczyńskiego. No może zły to przykład bo ten człowiek ciągle pozostaje w żałobie po „poległym” pod Smoleńskiem bliźniaku. Mówi się, że oprócz przysłowiowej marychy radosne twarze mają pijacy. Nic bardziej mylnego.
                    polski usmiech.
Osobiście spotykałem opojów z gębą zbója. Może jednak smutek jest rodzinnie nabytym zjawiskiem?, może. Staram się być optymistycznie nastawionym człekiem, ale jeżeli tak to moja wesołość wzięła się od przodka po kądzieli, jako że babcia, a dobrze ją  pamiętam, mimo że gnała piechotą co niedziela osiem kilometrów do kościółka, pozostawała radosna. Jej kolana pracowały jak naoliwione, a przecież każdą modlitwę odmawiała klęcząc. Przeczy ten przykład genezie choroby pana prezesa, który też klęczał często, chociaż tylko na jedno kolano, chyba na te zdrowe. Z kolei po mieczu, mój dziadek miał powody do smutku, ponieważ przegrał w karty ponad połowę majątku i szybko owdowiał. Zatem gdzie mam szukać przyczyn mojego, bądź co bądź dobrego samopoczucia, którym to jestem gotów obdarzyć za darmo cały naród. Nikt tak naprawdę nie wlewa w nas nakazowo „bądź uśmiechnięty do ludzi, nie napuszaj się”, bo przecie nikt ci nie chce zrobić krzywdy. Jako młody chłopiec podczas wycieczki po dolinach tatrzańskich, dziwiłem się, że wielu mijających nas ludzi pozdrawiało nas (uczniów i panią nauczycielkę) słowem dzień dobry. Nieznajomi, przypadkowi ludzie. Dopiero po kilku latach zrozumiałem, że jest to forma okazania wspólnoty, jedności, ale też grzeczności. Uśmiechać się do obcych nauczyłem się długo po latach, gdy los pozwolił mi na wyjazdy. Oczywiście na Zachód, bo na Wschodzie można było się nabawić jeszcze większej smuty. Wtedy, ale nie dzisiaj, bowiem o ile nasi rodacy dalej, zgodnie z obowiązującą tradycją pozostajemy z gębą stracha na wróble, o tyle ci na Wschodzie już dawno nauczyli się radośnie spoglądać na świat i na przyjezdnych. Potwierdzają to setki dziennikarzy wałęsający się po miastach w których rozgrywane są mecze Mundialu w Rosji. Także Rodacy, stańmy przed lustrami i ćwiczmy uśmiechy, a gdy nie wychodzi to postarajmy się o gram marychy, która już niedługo stanie się używką legalną. Wzorem naszych sąsiadów, bo chyba tu jest pies pogrzebany.
Piłkarze okazali się najgorszą ekipą mistrzostw, Europa i świat źle nas postrzegają, Ukraińcy nadal gotowi są nas likwidować mimo że daliśmy im robotę w ilości miliona etatów. Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu grozi nam za zniszczenie naszego trybunału. Dług publiczny bije rekordy. Z Kościoła odeszła blisko połowa, dotychczas wiernych katolików.  Z czego więc mamy się cieszyć?, no z czego??. Znamy więc główny powód naszej inności od świata i Europy. Zatem leczmy się.


sobota, 7 lipca 2018

CZEKAM, KIEDY...


Kiedy będę mógł napisać coś dobrego, lub coś optymistycznego o moim kraju. Kiedy będę mógł się oburzyć na kogoś, kto krytycznie wypowie się na mój rodzinny kraj. Tak bardzo tego pragnę, a doczekać się nie mogę, i zapewne nie doczekam się w swoim już starczym życiu. Zapewne. Setki tysięcy obywateli z dowodem osobistym oznaczonym orłem od kilku dni po kilka godzin sterczy pod murami Sądu Najwyższego, w proteście przeciwko totalitarnej władzy PiS, która spowodowała praktycznie izolację Polski ze światem. Z Unią Europejską, z Komisją Wenecką, z ONZ, a nawet z rządami USA i Izraela, ba PiS nie potrafiło zredagować poprawnej ustawy o IPN, by naprawić stosunki z Żydami. Wyręczył Polskę w tym Mosad, wstyd. O co chodzi konkretnie?. Wydawało by się to banalne, ale nie jest. O prawo i tylko prawo obowiązujące kraje Unii do której błagalnie przystąpiliśmy wprost na kolanach na życzenie 80% obywateli. O normalność. M.in. o prawo do ochrony kobiet przed przemocą, szczególnie ze strony mężów z partii rządzącej, bo to damscy bokserzy w symbiozie z klerem. O prawo do aborcji w przypadkach absolutnie koniecznych. Jako przerywnik w rozważaniach, tu przytoczę tekst wypowiedzi w jednej z satyrycznych gazet. ” Popieram zakaz aborcji, ponieważ każdy ma prawo w życiu popróbować alkoholu”, ponoć w te słowy wypowiadał się papież w encyklice „lelum, polelum”. Fajny żart, ale mówmy na temat, czyli dlaczego chciałbym napisać cos pozytywnego. No jak to dlaczego?, bo poczułbym się dumnym. Czekam więc kiedy ten wszawy rząd i jego partia utopi się sam w swoim bagiennym populizmie, bo na Wałesę nie mam co liczyć, mimo że gniewnie straszy Kaczyńskiego pistoletem na który zresztą ma pozwolenie. Też żart oczywiście. Właśnie chciałbym z tęsknoty za dobrem ojczyzny cośkolwiek pozytywnego napisać. Miałem nadzieję że o sporcie, którego jestem pasjonatem. Okazuje się, że też nie, bo piłkarze doszczętnie zbłaźnili się w Rosji na mistrzostwach świata, zajmując ostatnie miejsce, a do tego nasza prawdziwa chluba sportu pani Irena Szewińska opuściła nasz świat żywych w tumanach hejtów wywlekających jej pochodzenie żydowskie oraz leningradzkie miejsce urodzenia. To takie prawdziwie polskie, chamskie, kretyńskie, świńskie, nadzwyczaj katolickie, a dokładniej psie. Pisowcy stawiają na swoim wbrew prawu całego świata. Wyrzucają każdego kto jest nie z nimi. Doświadczyła tego pani pierwsza prezes Sądu Najwyższego, profesor Małgorzata Gersdorf. W jej obronie wyszły na ulice setki tysięcy Polaków w całym kraju. No i co z tego powiadają władze. Jest demokracja, mogą się zbierać gdzie i kiedy chcą. Na razie do nich strzelać nie będziemy, na razie, ale gniew ludu rośnie z dnia na dzień. Premier, krzywousty kłamczuszek zawodowy z prawdziwą nieprzyjemnością, jeno z obowiązku jeździ do Strasburga albo Brukseli i z miną klauna bredzi o demokracji w Polsce powodując uśmiechy politowania wśród parlamentarzystów Europy. Powiela w ten sposób słynny wynik debaty Szydło 27:1. Prezes w swoim pokoju mu klaszcze i już gotów udać się na lotnisko z kwiatami. Wbrew mimo wszystko obowiązującej Konstytucji rozwalili polskie prawo, zniszczyli Puszczę Białowieską, rozwalili Trybunał Konstytucyjny, sadowiąc wśród profesorów prawa magisterkę Przyłębską, rozwalili też Krajową Radę Sądownictwa. W tej chwili ich „kornik” zaczyna żreć Sąd Najwyższy. Ziobro wyrzucił ponad stu prezesów sądów powszechnych, sadowiąc na ich miejscu swoich miernych ale bardzo wiernych. Służba zdrowia zanika. Media państwowe są zatrute jadem pisowskim. Liberalne media ze strachem oczekują likwidacji lub przejęcia, bo cała władza jest już prawie w rękach kaczych.  Wyborców kupuje się ochłapami z kasy głównej dzielonej między swoich i Kościół. Wszystkie kierownicze stanowiska spółek Skarbu Państwa są obsadzone przez członków PiS. Pensje i nagrody w kwotach dziesiątek tysięcy złotych nie należą do rzadkości. Zadłużenie Polski wobec banków zagranicznych sięga już bilionów złotych, a może i euro, bo te informacje są okryte tajemnicą. No więc podpowiedzcie mi Państwo, gdzie ja mam szukać optymizmu. Gdzie mam wydłubać nitkę z której można by upleść pozytywny materiał informacyjny.
                               Państwo głupich kroków.
Nie znajdę, bo z samych kłamstw nie tylko historycznych, ale i współcześnie osadzonych, głoszonych przez premiera, prezydenta i całej tej hordy przydupasów nie da się nic dobrego napisać. A tymczasem dramat się zacznie gdy Polska zostanie ukarana przez Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu. Gdy za każdy dzień zwłoki w naprawie prawa trzeba będzie zapłacić setki tysięcy euro kary. Do tego z powodu braku praworządności, z naszego kraju zaczną się wycofywać inwestorzy europejscy i światowi. Wybaczcie więc, proszę.Amen.
Email:tonizar67@wp.pl.
Obrazki:FB.

poniedziałek, 2 lipca 2018

ŻYDZI POZABIJALI SIĘ SAMI.


W domyśle, takie oficjalne stanowisko w polskiej narracji politycznej przewijało się przez reżymowe media. Zabijali się w obozach śmierci, ponieważ z lubością obsługiwali piece krematoryjne. Zabijali się w lasach, gdzie wielu chroniło się przed Niemcami, pierwej rabując sobie wzajemnie  majątek. Potwierdzały to znaleziska złożone z trupów całych rodzin, oczywiście odkryte przez dobrych Polaków. Ze zgryzoty zabijali się na terenach całej Polski, ponieważ nie chcieli się ochrzcić i przechodzić na katolicyzm. Innej racji nie było, tak przynajmniej odbierałem (często naiwnie) informacje tłoczone moim rodakom nie tylko za PRL, ale jeszcze bardziej współcześnie. Do płonących stodół Jedwabna i kilku innych miejscowości Podlasia pędzeni byli Żydzi wywrotowcy przez swoich porządnych etycznie współrodaków. Tak im nakazali Niemcy, a oni jak wiadomo dbali o porządek i posłuszeństwo. Otóż nie napisałbym tych słów, bo jeszcze dwa dni temu groziły mi by 3 lata więzienia, że w ogóle interesuję się tym tematem. Tak mówiła ustawa o IPN, która puszyła się narracją, ile to Żydów uratowali katolicy w Polsce i gdyby nie to, nie byłoby chyba dziś państwa Izrael, a Ameryką pewno by rządzili Indianie. Po pół roku obowiązywania tejże mądrego prawa rząd pisowsko kościelny podjął decyzje o wycofaniu się z niego, bowiem Polska poprzez zawarte kłamstwa straciła miłosierną twarz w świecie. Śmieszne, BO USTAWA BYŁA WYJĄTKOWO DOBRA, ale należało ją pilnie poprawić, bo nasz prezydent Duda nie może się nijak dostać do Białego Domu. Pluli na nas politycy USA, Izraela i wielu państw, gdziekolwiek u władzy pozostawali Żydzi, szczególnie po wystąpieniach oficjalnych prezydenta i premiera. Ten drugi w Monachium powiedział że Żydzi zabijali się sami, jednocześnie składał kwiaty pod pomnikiem Brygady Świętokrzyskiej, morderców setek Żydów. Ci skurwiele wyklęci by uniknąć polskiego stryczka po wyzwoleniu uciekli wraz z cofającymi się hitlerowcami na zachód, zresztą czynnie kolaborując  z nimi. Ciekaw jestem, kiedy pod strzechy milionów Polaków, by otworzyć nam wszystkim oczy, trafią  dokumentalne książki m.in. profesora Grossa, profesor Endelking  i wielu innych autorów, którzy odnotowali w swych książkach relacje świadków,  poparte zapisami w archiwach. Zdarzało się, że światowe media mówiąc o obozach koncentracyjnych w Polsce, nazywały je polskimi obozami śmierci. Oczywiście jest to nie tylko aberracja, ale i okrutny fałsz. Obozy były zbudowane jak i eksploatowane wyłącznie przez niemieckich nazistów, co oficjalnie potwierdziła kanclerz Niemiec Angela Merkel. I taka jest prawda, ale prawdą też jest, że część polskiego społeczeństwa, zwykle dla osobistego zysku dołożyła swoje łapska uzbrojone we widły i kłonice na rzecz Holokaustu. Było donosicielstwo za worek ziemniaków albo kilogram cukru, były mordy na całych rodzinach żydowskich, po to by ograbić ich domostwa. Były masowe wprost przypadki łajdactwa zwanego szmalcownictwem.
Oblicza się, że z rąk Polaków życie straciło od 100-150 tysięcy żydowskich mężczyzn, kobiet i dzieci, Żydów zwykle ocalonych poprzez udane ucieczki z obozów, lub transportu. Oczywiście było też wiele przypadków chronienia Żydów przez polskie rodziny. Robiono to w absolutnej tajemnicy przed sąsiadami, ze względu na zagrożenie śmiercią i spaleniem dobytku. Tacy niestety byliśmy i wielu przypadkach takimi pozostaliśmy. Dowodem są marsze nacjonalistów ONR i MW głównymi ulicami naszych miast, bez reakcji, a nawet pod ochroną władz. Ignorant historyczny, premier wciąż przywołuje tragizm polskiej rodziny Ulmów. To trochę mało jak na naród trzydziestoparomilionowy, prawda?. Mamy w Yad Vashem kilka tysięcy drzew, które są świadectwem czynienia dobra, są dowodem bohaterstwa, ale i ogromnego strachu przed nazistowskim prawem. Ciekawe, że Polacy wyróżnieni tymże honorowym drzewkiem nie czują satysfakcji, bo a nóż dowiedzą się o tym nienawistni antysemici?. I co wtedy? Nikt nie jest gotów dzielić losu rodziny Ulmów. Nawet pan premier Morawiecki. Czy uchwalona przez parlament polski poprawka do głupiej ustawy o IPN wykreślająca karę więzienia dla tych którzy mówią o polskich zbrodniach popełnionych na swoich sąsiadach poprawi nasze notowania w świecie?. Wątpię, bo nic tak mocno nie trzyma się honoru ludzi ochlapanych (szczególnie przez swoich)  jak za przeproszeniem łajno antysemickie.


Autor: www.tonizar67@wp.pl.

AFE, ALE SMRÓD!

W dniu 13 października Polska kolejny raz wypuściła śmierdzącego bąka w salonach Europy. Wybaczcie chorej staruszce. Postępującą demen...