poniedziałek, 24 lipca 2017

DOBRE SERCE

                                              Wierne serducha,czyli paranoicy
 
Temu narządowi przypisujemy miłość, dobroć, czułość, opiekuńczość, miłosierdzie, określając owe przymioty dwoma wyrazami: dobre serce. Podobny kolokwializm to duża aberracja,
bo cóż to znaczy dobre serce. Oczywiście kochani nie w sensie czułości, ale przydatności użycia tego mięśnia do przeszczepu. Dobre serce to sprawnie działający instrument, przepompowujący potrzebną ilość krwi do płuc i dodatkowo tam gdzie trzeba. Ponoć mateczka Stalina rozgadywała po wioskach gruzińskich, że mały Soso całą noc przepłakał gdy przypadkowo znalazł martwego wróbelka. Z kolei mały Adolfik. budował budki lęgowe, oraz nosił do szkoły małej Żydówce teczkę i dzielił się z nią skromnymi kanapkami z serem alpejskim. Tacyż to oni byli i takie mieli dobre serduszka. Zbrodniarze tysiąclecia mieli rzeczywiście dobre serca, nadające się do wielorazowych przeszczepów, bowiem osobiście nigdy nikogo nie zabili. Zabijał aparat, który stworzyli dla swoich potrzeb i w gruncie rzeczy trudno im byłoby udowodnić winę dokonania bezpośredniej zbrodni. Aparat ten lęgnął się nie w sercu ale w mózgownicach, a mimo to nikt nie mówi przykładowo, że ktoś ma dobre lub złe zwoje mózgowe. Podobnie jak naszemu Jarosławowi K., który nie pełni oficjalnie żadnej funkcji państwowej, a więc bezpośrednio nie wydaje żadnych poleceń, a mimo to w Polsce dzisiaj dzieje się tak jak on sobie zamarzy.
                                 Spadające Szyszki.
Mógłbym sam sobie zadać pytanie, czy Kaczor ma dobre serce?. A gówno tam ma, skoro tylu ludzi przypisuje mu winę śmierci brata bliźniaka. Nikt mu tego nie udowodnił, ale jak twierdzi wielu, poszlaki są, choćby treści przekazane do ucha Lecha na kilka minut przed lądowaniem na lotnisku smoleńskim całkowicie spowitym mgłą. Wielu dociekliwych ludzi powiada, że Jarosław nakazał lądowanie, bo to będzie sprzyjało w czasie ubiegania się o drugą kadencję, chociaż jak wiadomo takich szans nie było absolutnie kropka. Wszem i wobec opowiada, że z bratem rozmawiali o stanie zdrowia matki akurat przebywającej w szpitalu. Okazało się, że mamuchna nie była w stanie agonalnym, bowiem pożyła sobie u boku jedynego syna jeszcze kilka lat. (2013). W tym czasie Jarosław korzystając z traumy po tragicznej śmierci brata ubiegał się nie tylko o pałac prezydencki, ale i o władzę jako szef rządu okazując psie serce Rosjanom, oraz Edwardowi Gierkowi, ale to był tylko atak przypływu nieszczerości na użytek głupiej gawiedzi i motłochu nadstawiającego uszu, gdy padały obiecanki zatytułowane 500+. Co za serce, co za miłość ludu pracującego, co za empatia w stosunku do narodu! A mimo to gdyby zaistniała taka potrzeba, iż musiałbym się poddać przeszczepowi serca, a jedynym dawcą okazałby się pan Jarosław, to wolałbym dokonać żywota niżeli wpuścić w swoje trzewia ten fałszywy kawał mięśnia. Podobnie odmówiłbym serca m.in. od abp Dziwisza, bo to złodziej , który okradł zwłoki swojego szefa. Szefa, co to pucybuta doprowadził do godności biskupiej. Nie wyraziłbym zgody na dar serca od innego arcypasterza, mianowicie Sławoja Głódzia, pierwszego pijaka Trzeciej Rzeczypospolitej, który nocami budzi swego adiutanta, by ten przygrywał mu na harmonii w czasie gdy on leczył kaca actimelkiem i zagryzał wiejską kiełbasą, po którą go także w nocy wysyłał. Okradł państwo na setki tysięcy złotych, bowiem po kilku miesiącach bycia kapelanem, prezydent Wałęsa z kaprala Głódzia zrobił dwugwiazdkowego generała Głódzia. Ten zaś po zaledwie kilku latach pompowania w siebie w kasynach hektolitrów gorzały odszedł z wojska z „należną” emeryturą w wysokości 10.000 złotych oraz odprawą w kwocie 250 tysięcy. Ze zrozumiałych względów wzdragałbym się przed zamiennym sercem wyjętym z klatki zajadłego pisowca, szczególnie posła Pięty, bowiem ci czciciele kurdupla z tytułem prezesa, miast serc przechowują w klatkach hieny kropione wiechciem kościelnym, a ja z uwagą śledzę relacje pomiędzy tronem i ołtarzem. Zatem takie cuda zdarzają się tylko w Polsce, gdzie wojskiem i państwem rządzi właśnie kler. Obecnie tę władzę wzmacniają cudaki w osobach Macierewicza i Kaczyńskiego. Obaj z "oddanym" sercem dla gąb, kanalii i wdów esbeckich. Dzisiaj  (24.07) wszystkim pisiolom mocno zapewne opadły "kopary" w sytuacji veta ich prezydenta, ustaw które wprowadzały absolutną podległość składu sądu najwyższego ministrowi Ziobrze. Co prawda prezydent nie zawetował ustawy o sądach powszechnych, ale i tak mocno uszczypnął w tyłek tzw. pierwszy sort "prawych" obywateli polskich.
Zatem mili państwo, kończę ten nieco ironiczny wywód udowadniający tezę, iż to nie serce bywa tym instrumentem, który decyduje o empatii czy też miłosierdziu, co obserwujemy na twarzach członków PiS, bowiem serce to tylko motorek, który raz uruchomiony ma pracować najczęściej do usr..ej śmierci. Nie słyszałem by zbrodniarz po przeszczepie serca stawał się św. Franciszkiem.To głowa decyduje o tym, czy jego życie okaże się twórcze i bardzo przydatne dla ludzkości, czy też jeno jest zadatkiem na użyźnienie świętej ziemi.

piątek, 21 lipca 2017

WART PAC PAŁACA, A PAŁAC...



Swego czasu napisałem post, zatytułowany „Sam sobie jesteś winien Grzegorzu Dyndało”. To o tym jak kilku posłów Platformy świadomie nie przybyło na głosowanie w sprawie pozbawienia posłów Ziobry i Kaczyńskiego immunitetu poselskiego, po to by mogli stanąć przed Trybunałem Stanu min. za śmierć minister Blidy, oraz afery sprowokowane przez CBA. Immunitet stracił były szef CBA i jego podwładni, dzięki czemu skazani zostali przez sąd na kary więzienia, nawiasem mówiąc Mariusz Kamiński dostał trzy lata bezwzględnego więzienia, ale dotychczas nie poczuł nic między pośladkami. Jego kompani też. Od kratek uwolnił ich prezydent Duda, co Sąd najwyższy uznał za aberrację konstytucyjną. Dzisiaj sąd najwyższy w myśl uchwalonej Ustawie idzie na zieloną trawkę za wyjątkiem sędziów wskazanych przez kumpla Kamińskiego czyli Ziobrę, ministra od sądów i prokuratur, zatem Kamiński znów staje się wolnym, „uczciwym” człowiekiem.
A mogło tego bajzlu sejmowego, obradującego w oparach wyziewów spoconych karków, krzyku, wyzwisk i wzajemnej nienawiści nie być. Mogło i powinno, gdyby kilkoro posłów świadomie nie wyszło z sali w czasie obowiązkowego głosowania nad Ziobro i Kaczyńskim. A uczynili tak dlatego by chronić im kolokwialne dupy przed Trybunałem Stanu. Dzisiaj, gdyby byli skazani (obojętnie przez sąd albo tenże trybunał) nie mogli by się znaleźć na listach wyborczych. Nie byłoby pana prezesa PIS, zakały polskiego parlamentaryzmu, którego uparcie asocjuje ze zgniłą podpaloną ściółką z której wydobywający się dym powoduje wściekłość żywego otoczenia. Żywe otoczenie to my, społeczeństwo pragnące żyć w demokratycznym państwie prawa, zaś owa ściółka to twarz wściekłego krasnala, oskarżającego opozycję o zabicie jego brata. Jesteście kanalie a nie posłowie dyszał do mikrofonu sejmowego. Oczywiście kanalii w Sejmie nie brakuje, ale niestety wyłącznie po jego stronie. Błędy się mszczą i to w sposób nader złośliwy i upierdliwy. Polska w tej chwili nie drepce w kierunku wyjścia z Unii. Polska w tym kierunku pędzi kłusem, o czym przypomniał w telewizyjnym wystąpieniu Frans Timmermans wysoki urzędnik UE. Donald Tusk, Przewodniczący Rady Europejskiej, który ponosi bezapelacyjną winę za ówczesne głosowanie nad głowami Kaczyńskiego i Ziobry, dzisiaj mimo piastowanego, bez wątpliwości zacnego stanowiska, został potraktowany przez Dudę, zwanego (Adrianem nic nie mogącym),
po prostu z buta. Tak z buta, bo w chwili gdy Tusk zaprasza go na spotkanie w celu wspólnego przedyskutowania spraw związanych z kryzysem prawnym w Polsce, ten, nawet nie osobiście jeno przez posłańca Waszczykowskiego odmawia spotkania, sugerując odpowiedź iż nie jest to dla niego poziom do spotkań, bowiem Tusk nie ma prawa wtrącać się w sprawy swej ojczyzny. Czyżby oddał polski paszport?, nic na ten temat nie wiem. Nóż się otwiera na podobne zachowania prezydenta od siedmiu boleści. Po analizie dochodzę do wniosku, że jest w tym nieco prawdy, bowiem dla Waszczykowskiego i jego pisowskiej hołoty właściwy poziom to wypełniacze pubów i może handlarze trzodą, bo w światowej dyplomacji nic on nie znaczy. Zatem mamy odpowiedź na pytanie, jakie skutki przynoszą świadome zaniedbania podczas wykonywania obowiązków, szczególnie na szczeblu władzy. Domyślam się że głosowanie owo było poprzedzone spotkaniami przedstawicieli obu partii (PiS-PO) w  celu uzgodnienia posunięć podczas głosowania. Tak zapewne było (wy nam to darujecie, to w przyszłości gdy wam się noga powinie, my was uratujemy przed Trybunałem). Tak bywało. Ale do czasu, tylko do czasu, gdy szlag Kaczyńskiego nie strzelił w sytuacji zbyt długiego oczekiwania na przejęcie sterów władzy. Osiem lat, a może i dłużej to jednak zbyt długo jak na takiego nerwuska. Dzisiaj się mści. Animował więc atmosferę podobną zapachom palonych liści. Atmosferę nienawiści, w której każdy, niepodzielający jego pomyślunku zostanie przyblokowany na amen.

                    nasz rodzimy Duce
A ileż to było przymiarek do wspólnych rządów zwanych POPISem. Obie partie, rodowodem z AWS pasowały by do siebie jak dwie owieczki. Obie zaklepały Polsce konkordat, studnię bez dna. Obie liżą tyłki biskupom i tylko kwestia w tym którzy dłużej klęczą przed klerem. Jedni przed Rydzykiem, drudzy przed Dziwiszem. Obie wyraziły zgodę na pochówek „Najważniejszego Brata” na Wawelu. Obie upodliły polskie kobiety poprzez zakazy aborcyjne, związki cywilne, a nawet nie ratyfikowały konwencji o zwalczaniu przemocy, z czego korzystają rozbuchani mężowie z PiS. Obie sprowadziły polskie szkolnictwo do poziomu obowiązującego w Gabonie i unurzały je w średniowiecznych przesądach i zabobonach głoszonych przez katechetów. Żadna z tych rządzących na przemian partii nie stawiła veta przeciwko przykładowo mesjaszowi z Afryki, „uzdrawiającemu” obywateli polskich za ciężkie pieniądze. Obie, obie, obie siebie są warte. Tyle tylko, że w Platformie jest kilkoro sympatycznych ludzi, podobnie jak w .Nowoczesnej, bo naprawdę trudno mi jest znaleźć kogokolwiek wśród pisiorów, komu podałbym rękę bez wstrząsu emocjonalnego.

wtorek, 18 lipca 2017

NIE!, PO WIELOKROĆ NIE!


Naród chce demokracji, poszanowania prawa stanowionego w ryzach Konstytucji, o której wprowadzeniu do życia też ten sam naród zadecydował w plebiscycie, czy tam w referendum. Jak zwał, tak zwał, podobnie jak o przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Naród protestuje a Kaczyński rozwalił się jak nażarty niedźwiedź i tylko pomrukuje, i grozi, popierdując na kolejnych miesiączkach. A groźba jest jak przeładowana broń. Tylko chwila i może wystrzelić, a mimo to my Polacy, którzy zasmakowaliśmy demokracji musimy zrobić wszystko by ją obronić przed zakusami PIS. Musimy obronić kraj przed tym co jest złe, czyli zawstydzające, bezprawne, antykonstytucyjne, antypolskie, antyeuropejskie, cuchnące prymitywnie i krótkowzroczne, słowem przede wszystkim tym, co jest dyktaturą rozwalającą zasadę trójpodziału władzy. Polacy. Nie lekceważmy tego, to jest czerwona linia, której nikomu, ani rządzącym, ani opozycji przekroczyć nie wolno.. Sądy, czyli tzw. trzecia władza to nerw państwa, jak łączność w armii na polu bitwy. Dziesiątki tysięcy rodaków, którzy wyszli w ostatnią niedzielę z protestem na ulicę, a także miliony sympatyzujących z opozycją telewidzów to ogromna wartość w walce z dyktaturą.
Kaczyński zdaje sobie sprawę, że jego pan Zbyszek, którego wyznaczył na lidera, bo znal go jako typa skąpanego w bezprawiu od lat najmłodszych, czego dał dowód, gdy niszczył lekarzy, ponoć mało dostatecznie leczących jego ojca, oraz z wielu zamysłów antyhumanitarnych (Blida, doktor G. i inne), a wszystko skąpane właśnie w bezprawiu. To współczesny krwawy Feliks powiadają ci którzy znają go od bobaska. Działalność antydemokratyczna PIS, łamanie prawa pod przykrywką rozwalonej Konstytucji i Trybunału i przybliża nas do Rosji bolszewickiej z lat 1917-1956. Zgodnie z logiką następnym etapem władzy PIS powinny być masowo budowane łagry po to by zastraszyć protestujący naród.
Przypuszczam, że w Bieszczadach, bo tam zamieszkuje lud bardzo sprzyjający PIS. Nieeee, mój panie Ziobro, nieeeeeeee moi panowie Kaczyński, Macierewicz, Błaszczak, Kuchciński, Waszczykowski, Suski i wasi współtowarzysze zaślepienia. To nie jest ten naród który się wam da poprowadzić na sznurku do owych łagrów. To jest naród który zasmakował, chociaż krótko, ale jednak, demokracji, wolności słowa, wolnej podróży i wolnej myśli. Dopóki tego nie zrozumiecie, dopóty będziecie chodzić otępiali swoimi diabelskimi, iście z piekła rodem pomysłami.

sobota, 15 lipca 2017

TRÓJMORZE, A CO TO?


To już druga oficjalna nazwa tego tworu. (felieton  podszyty sarkazmem). Nazwa  pierwotnie brzmiała Międzymorze, ale chyba stowarzyszonym kojarzyła się z międzynóżem.....a brzegiem pucharu, albo jakoś tak, mało dorzecznie. Chodzi oczywiście o twór polityczno geograficzny, troszkę na złość UE, który równoważyłby nieco podłą, starą Unię Europejską, wykorzystującą biedniejsze narody, w tym Polskę najbardziej. A morza to Bałtyk, Czarne i Adriatyckie, czyli A,B,C. Wiem, bo we wszystkich wymienionych się kąpałem, woda taka sama, może zasadnicza różnica jeno w jej temperaturze i czystości. Próbę stowarzyszenia się podjęły: Estonia, Litwa, Łotwa Polska, Czechy, Słowacja, Rumunia, Bułgaria, Węgry, Słowenia, Austria i Chorwacja. Obszar niewielki, bowiem i państwa stowarzyszone są małe pod tym względem. Polska tu przewodzi, jej terytorium to ponad 312 tysięcy km. kwadratowych, dlatego wraz z Chorwacją
           Na luzie.   Pani prezydent Chorwacji.
stanowi trzon stowarzyszenia, ale gdzież im wszystkim do starej Europy. To państwa stosunkowo biedne, na tzw. dorobku, szczególnie Bułgaria i Rumunia. Jakaż to wspólnota historyczna wiąże owe państewka?. Prawie żadna. No może Unia Polski z Litwą. Z pozostałymi raczej pozostawaliśmy jeżeli nie w stanie wojen to przynajmniej w mało przyjaznych stosunkach. Dziś współżyjemy przede wszystkim turystycznie, szczególnie z Bułgarią i Chorwacją i to w okresach letnich, gdzie pod względem atrakcji związanych z kąpielą morską pozostajemy ze swoim Bałtykiem daleko w tyle i to nie tylko  ze wzgledu na temperaturę wody a jej zabrudzenie. Osobiście preferuję Adriatyk, jako część Morza Śródziemnego oblewającego atrakcyjne pozostałości budowli wszechmocnego starożytnego Rzymu oraz najazdów tureckich. Pod względem historycznym większość z tych państw zawarła koalicje z niemieckim nazizmem posyłając swoich obywateli na front wschodni II wojny światowej, czyli m.in. przeciw naszym żołnierzom. Z kolei pod względem gospodarczym
żadne z tych państw i państewek zbytnio się nie ma czym pochwalić. Część z nich skorzystała z okazji i przyjęła wspólną walutę euro. Polska tego nie zrobiła, dlatego dzisiaj ma duże problemy przeliczeniowe we wspólnocie brukselskiej. Państwa strefy euro jak Słowacja, Litwa Łotwa i Estonia z łatwością budują swój potencjał gospodarczy i mimo dawnej przynależności do republik ZSRR, dużo znaczą na mapie gospodarczej Europy. Towarzystwu Trójmorza przewodzi Polska i Chorwacja. Przy okazji wizyty prezydenta USA Trumpa w Polsce zwołano prezydentów Trójmorza do Warszawy, by pokazać Donaldowi T. tworzącą się siłę gospodarczą w Europie wschodniej. Po mojemu to wyglądało na groteskowe zagranie, bowiem Trump reprezentuje państwo nie międzymorza a międzyoceaniczne. USA leżą pomiędzy Atlantykiem i Pacyfikiem. Trump popatrzył jak na nowonarodzone dziecko, niezbyt urodziwe, ale jednak dziecko zrodzone w biednej rodzinie oczekującej pomocy od Wuja Sama, czyli największej potęgi gospodarczej i militarnej świata. Prezydentowi USA nawet ten zlot odpowiadał, bo co prawda zamiarem głównym było uczestnictwo w G20, oraz spotkanie z Putinem, to zasadniczo przyjechał do Europy jako komiwojażer handlujący skroplonym gazem i wyprodukowanym z nadwyżką sprzętem wojskowym, zresztą bardzo drogim. Wiedział jak się zachować chwaląc pod niebiosa Polskę, podobnie jak ja w młodości, gdy odwiedzałem którąś ciotkę, liczyłem oczywiście na profity, wtedy też mówiłem przy powitaniu: ależ ciocia pięknie i tak wyjątkowo młodo wygląda. Nigdy cioci nie dałbym tych 50 lat. Ależ moje dziecko, ja mam 42 dopiero, zapamiętaj to sobie. To był fakt. Trump wyjechał zadowolony, znaczy się, że jako kapitalista upchnął towar, Polsce najwięcej, bo nie tylko skroplony gaz ale i zbrojny szmelc. Gospodarzem zlotu warszawskiego pospołu byli prezydenci Polski i Chorwacji czyli Andrzej Duda i Kolinda Grabar-Kitarowic, kobieta posługująca się pięknym językiem Szekspira, nie dukająca jak nasz Adrian. Nowoczesna, wyzwolona kobieta, pod względem cywilizacyjnym w żadnym razie nie przystająca do naszego, wstecznego ojca narodu, bo przecie korespondencja nocna z leśnym ruchadłem nie umiejscawia go w gronie ludzi postępowych.
Trójmorze jest dopiero w zarodku i tak naprawdę to nie wiadomo jakież to dziecko się z tego narodzi. Być może dziecko śniade z rumuńską lub cygańską skórą, co byłoby katastrofą dla polskiego kołtuństwa, a być może piękny, biały do tego blondynek o skórze obywateli krajów nadbałtyckich, którego wystarczy tylko po katolicku ochrzcić i w tenże sposób poszerzy się obszar wpływów watykańskich, do czego od tysięcy lat dążą kolejni papieże.

wtorek, 11 lipca 2017

MODLITWA ŻAŁOBNA


Już tylko miesiąc do następnej miesiączki szeregowego posła Jarosława K. Właśnie wczoraj odcierpiał tę cykliczną dolegliwość, w oczekiwaniu na menopauzę która akurat u niego spóźnia się. Jest więc mimo swych blisko 70 lat życia zdolny do płodzenia w parze z kotem następnych rzesz ogłupionych religią smoleńską. Wiele pań mu zazdrości, bowiem miesiączka u niego występuje iście bardzo punktualnie, a konkretnie każdego dziesiątego dnia miesiąca. Dotychczas wyciekło mu kilkadziesiąt litrów, tyle że nie skażonej krwi a jadu, którym zionie do przeciwników politycznych, nazywając ową czynność modlitwą za ofiary tych co zginęli w zamachu. W zamachu, bowiem nawet po siedmiu latach tłustych w dowody iż żadnego zamachu nie było, on udaje wiarę w tenże.

Udaje, bowiem nikt o zdrowych zmysłach nie posądza go o podobne nieuctwo i kretynizm. Religia smoleńska, w której wraz z Macierewiczem, zwanym przez społeczne podziemie świrem, dzięki szarym masom, pokropionym wodą święconą, oraz jałmużnie w postaci 500+ dała mu władzę absolutną. Z buławy tej korzysta nie zważając na Konstytucję. Po kolei kasuje wszystkie instytucje, co to by mu wiązały ręce w budowie Polski wedle zasad obowiązujących w wieku XIX, a nawet dużo wcześniejszych, bo zapowiedział odbudowę zamków z czasów Kazimierza Wielkiego. Nie zważa absolutnie na pogróżki ze strony Unii Europejskiej, Komisji Weneckiej, oraz krytyki płynącej z całego świata. Dla niego instytucja UE liczy się tylko jako bankomat, o czym słusznie wspomniał prezydent Francji. Nie mamy jako Polska żadnego szacunku ze strony współczłonków Unii, co pokazał wynik głosowania w sprawie Donalda Tuska (27:1), no może poza Trumpem, ale on nie przynależy do naszej wspólnoty. Wydaje się Kaczyńskiemu, że dopóki ma on modlitewne wycieki miesiączkowe, w czasie których, wraz z swoimi przybocznymi na placu zagospodarowanym przez żałobników w dniu 10 kwietnia 2010 roku, może wygłaszać słowa nienawiści do wszystkich, którzy nie godzą się na sklerykalizowaną politykę rządu i marionetkowość prezydenta. Dzięki swej charyzmie trzyma w garści prezydenta, premiera jak i cały rząd. Instytucje, które osobiście obsadził i zabawia się nimi jak kukiełkami. Jego dziwactwa w zeszłym miesiącu zakłócili Obywatele RP, którym znudziła się żałoba ciągnąca się już siedem lat. „Żałobną” manifestację próbowano zatrzymać, a najlepiej ośmieszyć i rozgonić na cztery wiatry. Nie udało się mimo obecności Władysława Frasyniuka, opozycjonisty z czasów PRL, którego kacza policja aresztowała. Nie udało się, bowiem Kaczyński ma w kieszonkach wszystkich ministrów, resortów siłowych w szczególności. Wypuścił więc Błaszczaka, czyli ministra od spraw wewnętrznych, by ten posłuszny uczeń Kempy i Szydło uporządkował mu plac pod Pałacem Prezydenckim, do którego osobiście tęsknił od 2010 roku. Nie udało się zająć miejsca po bliźniaku, przeto posadził w Pałacu Dudę. Dudę, którego zesłał nam sam Bóg, jak twierdzą jego rodzice i tłuszcza katolska.
                    

Pozostał mu więc ten placyk, z którego zieje nienawiścią. Tą nienawiścią wyplutą z trzewi oblepia coraz to większe obszary społeczeństwa, szczególnie z terenów wiejskich położonych na „wschodniej flance” kraju. Na kolejną tzw. miesięcznicę przybyło już kilka tysięcy kontrmanifestantów Obywateli RP, po to by obrzydzić te jakże dziwaczną polską imprezę, przez pisowców zwaną modlitewną, zaś przez większość narodu manifestacją nienawiści, ksenofobii i pospolitego zbydlęcenia politycznego, bowiem tu się potwierdza przysłowie „człowiek człowiekowi wilkiem”. Nie doczekał się Kaczyński rozróby. Po „modlitwie” składającej się z różańców, pieśni religijnych, oraz nienawistnych spojrzeń na tych co stają za ustawionymi przez policję stalowymi barierkami, manifestanci rozeszli się do domów pozostawiając działaczy PIS z kilkoma setkami, a może i tysiącami, ściągniętych zewsząd policjantów. Tak wygląda wolność obywatelska w Polsce. By się wcisnąć pomiędzy pośladki Donalda Trumpa, PiS nie licząc się z kosztami, setkami autokarów zwiózł z całej Polski kilka tysięcy klakierów, wyposażając ich w kwoty 200 złotowe, których zadaniem było wrzeszczenie na cześć gościa, oraz gwizdanie, jako pogardę dla Wałęsy, którego nazwisko wymienił prezydent USA podczas swej dziwacznej historycznie przemowy. PRL się budzi. Nauka nie poszła w las. Breżniew miał wcześniej podobne powitania w katolickiej Polsce, nie mówiąc już o naszych największych krwiopijcach z Watykanu. Obserwując społeczeństwo, kupione przez PIS za przysłowiowe srebrniki,
dochodzimy do wniosku, że długo jeszcze Polacy rozleniwieni w dniach wyborów, nie korzystający z przywilejów decydowania o swoim państwie, spowodują iż pisiole na czele ogłupionego religijnie narodu dalej będą decydować o tym, czy kraj powinien dążyć do postępu gospodarczego, naukowego i kulturalnego, czy też mózgi tępić w murach świątyń, zaś braki finansowe uzupełniać pracą dzieci wysłanych do roboty w państwach Unii, choćby pomiędzy tych, których kolory i dziwaczność językowa w Polsce za chińskiego Boga tolerowana być nie może. Tak nam dopomóż Bóg i Panienka Częstochowska, jedyna czarna tolerowana nad Wisłą, Nie dziwota, jest tu urodzona, gdzieś w okolicy Lichenia. Amen.
PS. Kaczyzm poza częścią narodu wyznającego zasady konstytucyjnego prawa już dziś spotyka się z innym wrogiem, mianowicie episkopatem. Chodzi o uparte odmowy przyjmowania uchodżców, do czego zarówno papież jak i Kościół namawia, a nawet prosi. Już spośród wielu prawicowców wykluwają się wrogowie papieża. Jeszcze niedawno, to co było przedmiotem wstydu, czyli antysemityzm, ksenofobia, rasizm, nagle stało sie normą. To jest gwałt zadany polskiej duszy. Że powtórzę: GWAŁT.



środa, 5 lipca 2017

COMING OUT


Francja ma Macrona (Macron), Polska ma microna (Adrian). I wszystko w temacie wielkości. Nie trzeba przy tej okazji porównawczo rozwijać tematu by udowodnić tę tezę. Zarówno w odniesieniu do gospodarki, w tym przemysłu, uzbrojenia, kosmosu, kultury, poziomu życia obywateli, nauki i wreszcie historii. To porównanie Goliata z Dawidem. Ten pierwszy wyrasta na przywódcę Europy, ten drugi mało, że nie jest nawet przywódcą swego kraju, to jeszcze biega do zwykłego posła by zapytać czy może kupić nowy długopis bo ten którym wszystko podpisuje jest na wyczerpaniu. Można by to w ten sposób ująć, po tym gdy stał się chłopcem na posyłki prezesa, marionetką szefa partii dla której winien być obcym człowiekiem jako głowa państwa. Mądrzy Polacy stawiają mu pytania: Panie prezydencie, czyż nie jest dowodem pańskiego upadku moralnego, że dla pana, wychowanka wspaniałej jagiellońskiej Alma Mater, autorytetami nie są jej wybitni profesorowie, nie są postaci o nazwiskach takich jak Strzembosz, Zoll, Safian, a także najwyższe autorytety prawnicze Europy np. sędziowie Komisji Weneckiej, lecz oto autorytetem stał się osobnik „do wynajęcia” w każdym reżimie i przez każdą władzę, jak prokurator Piotrowicz, albo poseł Kaczyński wraz ze swoim wstecznym, zacofanym, umoczonym w katolickim sosie otoczeniem. Dlaczego jako zwycięzcy po drugiej wojnie światowej, jak sami powiadamy, nie możemy dorównać przykładowo pokonanym Niemcom i ich stolicy Berlin. Wojciech Kuczok, pisarz, którego nazwisko wymieniałem i którego książkę nagrodzono wyróżnieniem Nike, pisze w sobotnim magazynie GW.
Otóż podziwia on Berlin nie tylko za nowoczesność, pochylenie się Niemców nad własną straszliwą historią, ale za pogardę dla rasizmu i ksenofobi. To tak jak skromny ja. Lubię Unię Europejską za to samo, za co nienawidzą jej narodowi socjaliści  katoliccy. Unia jest synonimem piekła dla wszystkich ksenofobów, bo Unia jest azylem dla wszystkich, którzy swym rozumem nadnarodowość przekładają międzynarodowość. W Berlinie już tylko psy naprzykrzają się na tle rasowym. Ludzie chcą być obywatelami Europy, chcą słyszeć z okien wszystkie języki świata. Chcą by ich dzieci grały w piłkę z Turkoniemcami, Ukrainogwinejczykami, i Tunezyjczykami połabskimi, pisze pan Wojciech. Jeszcze jedna natrętna warszawsko-berlińska asocjacja nasunęła mi się gdy patrzyłem na narodowców maszerujących Traktem Królewskim. Widziałem w podświadomości nazistów po zwycięstwie Hitlera w 1933 roku.”Nie mógłbym zjeść tyle ile chciałbym wyrzygać” powiada.. Berlin jest dziś taki jaka jest Europa i jej przywódcy m.in. właśnie Emmanuel Macron. Każda odzywka w stosunku do niego polskich władz obraża godność naszego narodu, który ma swój rozum, i który tylko przez przypadek to towarzystwo wyniósł na piedestał władzy. Jako państwo zamykamy się coraz bardziej w kotle wyszehradzkim V4, nie zważając na to , że ten kocioł przecieka i ma coraz więcej nieszczelności. Niedługo się rozleci, bo żaden członek tego politycznego tworu nie będzie chciał razem z Polską iść na dno Europy. Nieważne o czym plecie rodakom i przywódcom Europy premier Szydło, swoim piskliwym mezzosopranem. To są jedynie kłamstwa głoszone z polecenia jej prezesa na użytek naiwnych, by stworzyć wrażenie wielkości polityki polskiej. Stroszymy piórka poprzez nieudolne wymachiwanie rąk przez ministra Waszczykowskiego, ministra Błaszczaka, ale też panią broszkową. Dla podkreślenia wieczystej przyjaźni między Polską i Ameryką, Kaczyński zamierza wynająć kosztem podatników ponad 140 autokarów, które w dniu przemowy Trampa, zwiozą do Warszawy z terenu kraju kilka tysięcy sympatyków PiS. Mają oni okrzykami stworzyć atmosferę miłości i przywiązania do ignorowanego przez świat i samych Amerykanów prezydenta Trumpa. Trump nie ma w Unii zbyt trwałego umocowania politycznego, bowiem w swoich przemówieniach pogardzał Unią, a to się akurat kaczystom bardzo podoba, ale mądry polityk wie, że Polska leży w obrębie Unii, a nie na pograniczu USA z Meksykiem, lub wśród rezerwatów indiańskich. Z tego zdaje sobie sprawę także Emmanuel Macron, tłumacząc pani Szydło, że skoro Polska podpisała Traktat unijny, a naród powiedział tak w referendum, to musi wypełniać wszystkie jego zapisy, w tym dotyczące przyjęcia uchodźców wojennych, bowiem Unia dla Polski nie jest hipermarketem, ani tym bardziej bankomatem.


PS. Dobra wiadomość dla tych, którzy wiją sobie gniazdko między pośladkami Kaczyńskiego: Otóż Polska nie musi sama występować z Unii. Unia wyrzuci nas zgodnie z art. 50 traktatu w sposób bezbolesny, na własne i Kaczyńskiego życzenie.






NA MARGINESIE MADRYCKIEJ KONFERENCJI

Czytałem, słyszałem (wierzę, że to prawda), iż służby kwatermistrzowskie w Wojsku Polskim wydały zarządzenie, że w   soboty i niedziel...