czwartek, 31 marca 2011

SZANOWNY PANIE MIKOŁAJU... DONOSZĘ ŻE...



Kto dzisiaj pamięta ojca literatury polskiej, imć pana Mikołaja Reja z Nagłowic. Kto pamięta jego wiersz rozmowa miedzy "panem, wójtem i plebanem", a więc między tymi, w rękach których w okresie średniowiecza ulokowany był los każdego Polaka. Polaka z ludu, nie szlachty. Gdy mówimy o Reju, to natychmiast bardziej nam się kojarzy jego staranie o popularyzacje polskiego, słowiańskiego języka, byśmy nie wtopili się na stałe w obowiązującą w literaturze europejskiej łacinę. Dlatego rzekł, że"Polacy nie gęsi i swój język mają". W tym poście przywołałem owe dwa zdania, których użył Mikołaj Rej, bowiem gdyby się tak dobrze zastanowić, to są one absolutnie aktualne do dzisiaj. Bo zasadniczo dzisiaj nami wszystkimi (poza oczywiście szlachtą, która się nam odradza jak mech na kamieniu) rządzi nadal pan, wójt i pleban. Poważne rozmowy są prowadzone, a tym bardziej decyzje są ustalane wprzódy wyłącznie między nimi. Proszę szanownego kolestwa, że posłużę się językiem niezapomnianej pani Jaroszyńskiej, "panowie" to po prostu wszelkiego rodzaju właściciele środków produkcji, tudzież właściciele olbrzymich majątków. To elita, która nie zawsze w uczciwy sposób dorobiła się miejsca na liście 100, 200 czy 500 najbogatszych ludzi w Polsce, zresztą zgodnie z zasadą, że pierwszy milion należy po prostu ukraść. "Wójtowie" to władza. A więc burmistrzowie, prezydenci miast, parlamentarzyści, rząd i prezydent kraju. Kto kryje się pod trzecim z dyskutantów w wierszu Mikołaja Reja, czyli "pleban", nie trudno zgadnąć. To złodziejski, absolutnie bezlitosny, podparty tzw. miłosierdziem bożym Kościół katolicki. Przykładów złodziejstwa majątku narodowego, wypracowanego przez polski prosty naród jest aż nadto. Nie tylko chodzi o oszukańczą Komisję Majątkową, ale też o te 7 miliardów złotych odpalane przez potulny rząd co roku na rzecz ubogiego kleru. To opłacanie z naszych podatków składki ubezpieczeniowej tym 35 tysiącom darmozjadów. To pensje dla setek kapelanów i dla nauczycieli religii w szkołach (a miały być darmowe wykłady). To olbrzymie dotacje na rzecz Kościoła i teologicznych uczelni z budżetów gminnych, powiatowych i wojewódzkich (liczone w setkach milionów), to olbrzymie dotacje z budżetu Unii Europejskiej w ramach dopłat do wydębionych od państwa gruntów i lasów. I właśnie tu jest pies pogrzebany, jak biedny parafianin na suto opłaconej dwumetrowej działce cmentarnej. Zatem proszę popatrzeć przez pryzmat wiersza M.R., Czyż cokolwiek się zmieniło przez te 500 lat?. Powtarzam, niestety nie. Wtedy, ok roku 1550 los biednego, ciemnego, odzianego w lniane łachmany w randze niewolnika-Polaka spoczywał w rękach "panów, wójtów i plebanów". Oni ustalali na sejmikach prawa statutowe. Prawa, które obowiązywały wyłącznie ich. Hołota wiejska, a też ta przyplebanijna zadawalała się za darmową pracę na rzecz właścicieli ochłapem rzuconym im w formie miski zupy. Popatrzmy co się zmieniło. Praktycznie poza nędznym wynagrodzeniem dla pracowników najemnych, straszonych bezrobociem, nic. Okrzyk Twardowskiego "hulaj dusza piekła nie ma", jest przypisany ludziom wszelkiej władzy podpartym środkami masowego przekazu, oraz klerowi. Staliśmy się skansenem na morzu normalnosci. Pozostałe 70% społeczeństwa z dnia na dzień popada w pauperyzację oraz degrengoladę natury moralnej. Z tym, że za rozkład moralny w szczególności odpowiadają właściciele strojów od czarnego po fioletowy. Niestety żadna dotychczasowa władza nie wyciąga z tego wniosków i w myśl, że kruk krukowi oka nie wykoli, zdemoralizowany kler pozostaje bezkarny. Oczywiście nie za darmo. Postara się za to, by mandat "wójtów' był przedłużany, często do usranej śmierci.


Co z tego, że Polacy swój język mają, skoro nie mogą się nim sami ze sobą porozumieć. Język nasz jest używany dla celów komercyjnych. Trzeba nim tak międlić, by wyciągnąć najlepsze korzyści. Nasz język tylko z pozoru jest w miarę parlamentarny. Raczej jest językiem wzajemnej nienawiści. Widać to nie tylko na ulicy ale i w parlamencie. Na świecie opozycja sprzyja partii rządzącej w realizacji założonych planów uzdrawiania państwa oraz w tworzeniu pożytecznych ustaw. U nas w naszym zasmrodzonym ambicjami partyjnymi grajdole polskim opozycja jest zawsze przeciw rządowi, niezależnie od tego, czy jest to uzasadnione jakąkolwiek logiką. Jeżeli np. Sejm głosami partii rządzącej by zaproponował, by w Dzień Niepodległości Polski, na stołach wszystkich obywateli nad Wisłą znalazła się gęsina, to z góry wiadomo, że opozycja na to nie wyrazi zgody. Sama na złość zaproponuje mięso np. królicze, czy choćby psie, byle zaszkodzić swym oponentom. Czy nasz język, zgodnie z zamysłem pana Reja służy nam Polakom do zgody narodowej. Nie, po trzykroć, nie. Jest to niejako przedłużenie "liberum veto, parlamentarnego zwyczaju panującego wśród szlachty Rzeczypospolitej. Ten perfidny okrzyk pojedyńczych zblazowanych szlachciców zamieniliśmy na zbiorowe partyjno-poselskie liberum veto. Trzeba by drugiej Konstytucji 3 Maja moi szanowni rodacy.

Dlatego byliśmy, jesteśmy i będziemy biedni i głupi. Nie potrafimy skorzystać z dobrych przykładów narodów zgodnych, uprzemysłowionych, wykształconych, nieklerykalnych i tolerancyjnych we wszystkich aspektach. Polacy w swojej historii częściej popadali w poddaństwo wobec rożnych zaborców, niżeli zażywali prawdziwej wolności. To nasza wewnętrzna niezgoda popychała nas w obce ręce. Już Talleyrand, minister spraw zagranicznych Napoleona, cesarza Francuzów w roku 1800 powiadał i pisał w Pamiętnikach, że "Polacy jako naród są nie do wytrzymania, że z tymi ludźmi nic nie da się zrobić prócz bałaganu. Żeby ich pozyskać, wystarczy okazywać wzgardę Rosjanom." Jakaż to czysta prawda obowiązująca aż do dzisiaj. Każdy kto gardzi Rosją pozostaje przyjacielem PIS. Podobnie wyrażał się polityk niemiecki Otto Bismarck 50 lat później. Z ironią powiadał na spotkaniach z mężami stanu całej Europy: "Dajcie Polakom porządzić, to sami się wykończą. Osobiście im współczuję, ale dla dobra wszystkich należałoby ich wytępić". O mały figiel jego rodacy nie zrobili tego w połowie XX wieku.


No więc widzi pan, panie Mikołaju , być może gdzieś tam z zaświatów, że nic się w gruncie rzeczy nie zmieniło jeżeli chodzi o podział władzy i dóbr narodowych wśród Polan. Rządzi pan, wójt i pleban. Język zaś, o który tak się pan upominał służy nie porozumiewaniu się dla dobra ogółu, lecz waśniom i ośmieszaniu w oczach świata. Tak to niestety wygląda, panie Rej, rodaku nasz kochany.

.....................................................................................................................................

Uśmiechnij się:


Córka do matki:

-Mamo, czy to prawda, że wszyscy ludzie pochodzą od małpy?

-Prawda.

-I ja?

-I ty.

-I ty?

-I ja.

-Zostały ci jakieś zdjęcia?


niedziela, 27 marca 2011

MIARKA SIĘ PRZEBIERA

Obóz Narodowo-Radykalny- duma prawicy i Kościoła.



Dyżurnym tematem, szczególnie polityków tuskowych jest ewentualny przyszłościowy układ koalicyjnego rządu. Na siłę wręcz wmawia się społeczeństwu koalicję PIS-SLD. Podobne bzdety powielane przez wielu dziennikarzy TVN przyprawiają ludzi używających choćby w minimalnym zakresie mózgu, o wyjątkowy niesmak, a nawet absmak, jak lubi powtarzać pan Jarosław K. Jedni po wysłuchaniu podobnych przemyśleń dostają torsji, inni zaś zajadów od śmiechu. Jak można połączyć wodę z ogniem, odpowiadają zagadnięci w tym temacie. Jako dowód na owe przemyślenia natychmiast pada przykład zarządzania publiczną telewizją i Polskim Radiem. Moim zdaniem jest to normalne, bo przecież ktoś z kimś musi się dogadać by media funkcjonowały. Fakt, TVP to kąsek łakomy, bowiem poprzez emitowaną propagandę umacnia się w oczach słuchaczy i telewidzów wartość ideologiczna partii. Ale na Boga, skoro PO zrezygnowała ze współzarządzania tymi mediami, to ktoś musiał się tego podjąć. Nie świadczy to, że są to zawiązki trwałej, tym bardziej rządzącej koalicji. No bo jak może Napieralski realizować chociażby w części swój lewicowy program z udziałem takich posłów jak Czarnecki, Macierewicz, Bender czy inny Błaszczak. Jak z kolei posłowie lewicy by się zachowywali gdyby PIS np. poddał pod głosowanie powołanie Chrystusa na króla Polski, czego zakusy już mieliśmy. Zatem nikt, kto myśli nie wyobraża sobie podobnej koalicji rządzącej. Jeszcze takiej koalicji nie ma, ale się do tego przygotowujecie, twierdzą złośliwcy. W tym momencie przypomina mi się anegdota zupełnie adekwatna.


- W przedziale pociagu jadącego z Ostrawy do Czeskich Budziejowic siedzi dwoje pasażerów. W pewnym momencie mężczyzna wyjmuje papierosa i wkłada sobie do ust. Reakcja współpasażerki jest natychmiastowa.

-Panie Prochaska, tu się nie pali!

-Ależ ja nie palę szanowna pani.

-Zgoda, ale przygotowuje się pan do tego. Mężczyzna skonfudowany schował papierosa.

Po jakimś czasie pasażerka wyjmuje jajko na twardo. Skubie go i zaczyna jeść.

-Pani Vondraczkowa kochana, tu się nie robi kupy!

-Ależ ja kupy nie robię.

Zgoda, ale się pani przygotowuje.

I tak, dalej, i tak dalej. Jest wiele przykładów podobnych, iż współrządzenie lub współzarządzanie wcale nie świadczy o przyszłościowych koalicjach. Po miastach i wioskach rządzą koalicje złożone z radnych PO, PIS, SLD, PSL i innych regionalnych ugrupowań politycznych. I nic to nie oznacza, aczkolwiek wielu prawicowym działaczom oraz Kościołowi ciągle się śni tzw. POPIS. Jest to bardziej realne, niżeli ubzdurany układ lewicy z PIS. Temat ten już poruszałem wcześniej, że gdyby tak się stało, to natychmiast lewica, a pewno i PIS zostałyby przez swoich wyborców całkowicie zmarginalizowane. Czy zatem nie warto zająć się naprawdę ważnymi sprawami dotyczącymi naszego, co tu dużo mówić, wciąż obsrywanego psimi gównami kraju. Czy nikogo nie straszy już dziś, na rok przed euro2012 bydlęce zachowanie naszej młodzieży zwanej kibolami. Czy dalej będziemy szukać przyczyny dla której nas nie lubią inne narody np. Litwini, którym zdemolowaliśmy dwa stadiony. Czy z sympatią do nas Polaków będą się odnosić tylko obywatele Rosji, zresztą, jak wiemy bez żadnej wzajemności.

Geneza zachowań współczesnej polskiej młodzieży tkwi w wielu źródłach. Jednym z nich jest zwolnienie jej z odbywania zasadniczej służby wojskowej. Co jak co, ale w armii każdy dorastający gówniarz miał okazję upuścić ze swojego niewyżytego organizmu nadwyżki emocji i byczej pary. Dzisiaj młodzież w wieku "poborowym" z braku klubów, bibliotek oraz woli do nauki podpiera mury blokowisk tworząc groźne dla otoczenia grupy subkultury, przekształcające się w bandy złodziei oraz mafię i gangi.

Druga rzecz to beznadziejny poziom nauczania szkolnego, bez przymusu chodzenia do szkoły. Okazuje się , że są abiturienci szkół średnich, którzy nie przeczytali ani jednej książki. Posługiwali się tylko streszczeniami z wikipedii. Taki nieuk dostaje się z łatwością na studia opłacane przez tatusia, gdzie poziom nauczania wcale nie odbiega od marnego liceum. Kończy te studia z łatwością, bowiem gdyby profesor mu nie zaliczył wiedzy to odszedł by on na inną konkurencyją uczelnię, a uczelnia poniosłaby stratę finansową. Paranoja, która umieści w rankingach nasze uniwersytety (UJ i UW) nie pod koniec czwartej setki, ale gdzieś pod koniec tysiąca uczelni na świecie. Rzeczywiście, absolwenci naszych wyższych, szczególnie prywatnych szkół nadają się wyłącznie do pracy na zmywaku, niezależnie od kierunku studiów. Taka jest prawda. Można się spierać, na ile owe rozluźnienie "szkolne" generuje obszar stadionowych zachowań młodzieży, ale jednak ze szkoły młodzież wynosi wiele, albo nic. W naszym polskim wypadku akurat skłaniam się do tego, że nic. W każdym razie nic pożytecznego. Gdzie jak nie w polskiej szkole rodzi się antysemityzm i homofobia. Wydawało by się, że tam gdzie nauczają religii, a więc w myśl katolickiej nauki, poszanowania innego człowiek (bliźniego), nie powinno rodzić się w mózgownicach młodego pokolenia nic złego. Tymczasem chodzą po ulicach grupy młodzieży obu płci m.in. z ONR, głoszący hasła faszystowskie i antylewicowe. Przykładem niech będzie zarejestrowany przez TV przemarsz młodych ekstremistów z plakatami na których widnieje z pistoletem w ręku Eligiusz Niewiadomski , morderca lewicowego prezydenta II RP Gabriela Narutowicza, ich duma. Jak wiadomo zabójca został wyrokiem sądu skazany na śmierć, a tymczasem w kościołach katolickich dziękczynnie odprawiano za jego duszę msze. Podobny szacunek zachowuje prawica i Kościół dla Pinocheta za zabicie lewicowego prezydenta Chile. Obrzydliwość. Wcale mnie to za bardzo zresztą nie dziwi. Po zamordowaniu przywódcy mafii "Nikosia", mordercy wielu niewinnych ludzi, uroczysta msza żałobna został odprawiona w katedrze oliwskiej przez biskupa gdańskiego. Płacisz i wymagasz. Nie ważne jak żyjesz. Po bożemu, czy też jako zbrodniarz. Taki jest zbawczy charakter naszego coraz bardziej upodlającego się Kościoła. Myślę zatem, że choćby częściowo znalazłem przyczynę polskiej patologii. Niestety nie znajdę i nawet nie zamierzam, szukać na nią lekarstwa.

.....................................................................................................................................


Uśmiechnij się:


Na chodniku przewrociła sie staruszka. Nie może wstać, woła o pomoc. Akurat drogą przechodził poseł z PIS-u. Pomaga kobiecie wstać i otrzepać się z błota.

-Dobry człowieku, mówi kobiecina, jak ja się panu odwdzięczę. Rencinę mam malutką, że ledwie wiążę koniec z końcem.

-Wie pani co... mówi poseł..- niedługo będą wybory. Jak chce mi sie pani odwdzięczyć, to proszę głosować na PIS.

-Panie, ja upadłam na dupę, a nie na głowę!.

środa, 23 marca 2011

BYŁO TAK, A MOŻE I NIE




Synku, na stole leży kartka ze spisem zakupów i pieniądze, bądż tak dobry i skocz do marketu, bo nie mamy nic na obiad. Zostaw tego iPada i zajmij się czymś pożytecznym. Taka jestem nie wyspana przez ciebie. Całą noc nie zmrużyłam oka, bo przeszkadzało mi te twoje stukanie jednym palcem w klawisze. Ty chyba oszalałeś z tym swoim blogem. Skaranie boskie z tym dzieckiem. No idź już, idź, prosiła go. Widzisz Jareczku, dawniej gdy miałam was dwóch, to się wyręczaliście wzajemnie, ale dzisiaj komu ja biedna schorowana kobieta mogę powierzyć swój los jak nie tobie synku jedyny ty mój. Przecież na wnuczkę nie mogę liczyć, bo ona z tym cwaniakiem mężusiem rozwija swój podejrzany interes. Te trzy i pół miliona muszą jakoś zagospodarować. Dałby Bóg, aby chociaż w miarę uczciwie, modlę się za nich codziennie.

Jarek pochwycił koszyk i rzucił okiem na spis zakupów. Mama potrzebowała chleb, ziemniaki, mleko, cukier, kawałek mięsa i włoszczyznę. Wiedział ze spotkania z Tuskiem, że te 25 złotych spokojnie wystarczy, a może uda się nawet wykręcić jakiś zaskórniaczek. Udał się więc do najbliższej Biedronki i spokojnie napełnił koszyk. Kasjerka z życzliwym uśmiechem podliczyła wiktuały na kwotę 55 złotych. Jarek z niedowierzaniem spojrzał na kwit kasowy, a przypomniawszy sobie, że dysponuje tylko kwotą złotych 25 podjął próbę negocjacji powołując się na słowa premiera. Tymczasem przy kasie ustawił się dość długi ogonek. Ci którym się spieszyło zaczęli kląć nie tylko na kasjerkę, która z klientem nie mającym odpowiedniej gotówki, a mimo to zdecydowanym zabrać zawartość koszyka, powinna zrobić porządek, wzywając ochronę. Inni z kolei, z ciekawości, kto jest powodem zatoru, przepychali się ku przodowi by dojrzeć na własne oczy tę nie za wysoką a bardzo kłótliwą postać. Po dłuższej chwili marudny klient przypomniał sobie, że w lewej wewnętrznej kieszeni kurtki ma schowane 30 złotych, które poprzedniej soboty dostał od mamy na kino. Do kina nie poszedł, bo był już umówiony na spotkanie z ojcem doktorem dyrektorem, a to sprawa priorytetowa, bo dotyczy obsady list wyborczych PIS. Zapłacił więc cały rachunek, a wracając do mamusi rozmyślał po ojcowsku nad polską gospodarką. Teraz to ja mu pokażę, odgrażał się ściskając w dłoni kwit kasowy. Przez trzy i pół roku Tusk podniósł ceny prawie o 100 procent. I to mogłem stwierdzić osobiście w Biedronce, czyli najtańszym sklepie. Sklepie, gdzie zaopatrują się sami emeryci. Rozmyślał i rozmyślał nad losem polskiej biedoty i mimo chwilowego przygnębienia uśmiechnął się sam do siebie. No to mam haczyk, którego się uczepię w walce wyborczej. Pokażę to w telewizji. Już czuję w swojej garści wszystkich emerytów i rencistów, a może i lewicę. Przestał nawet żałować tych 25 złotych które uszczupliły jego kieszonkowe. Trudno, aby wyjąć, trzeba najpierw włożyć, powiadają moi żonaci koledzy. Aby wygrać, trzeba ponieść ryzyko. Wiadomo, kto nie ryzykuje.....

Następnego dnia, po występie w telewizji w kancelarii czekał na niego niespodziewany gość. To prezes sieci Biedronka, który padając do stóp Jarosława wyraził swoje głębokie podziękowanie byłemu (a może przyszłemu, co nie daj Boże) premierowi, za najbardziej efektywną reklamę sieci jego marketów, jednocześnie wręczając Jarkowi nagrodę w postaci specjalnego talonu na całoroczny pobyt na wyspie Bari wraz z mamusią i kotem. To było najwspanialsze, panie premierze, co mogło mnie kiedykolwiek spotkać, powiedział prezes Biedronki kładąc na stół obok talonu 25 złotych, które szacowny klient wg. teorii Tuska nadpłacił z kieszonkowego. Przekazuję też na pańskie spracowane szlachetne ręce błogosławieństwo od kilku księży biskupów, którzy mają swoje udziały w mojej firmie. Zaraz po pańskim wystąpieniu w telewizji, do moich sklepów zaczęły walić nie przebrane tłumy polskiej biedoty emeryckiej, bo "mam najtańsze sklepy w Polsce". Dziękuję panu jeszcze raz panie premierze. Proszę pozdrowić mamusię. A, bym zapomniał, ma pan, oraz pańska mamusia u mnie specjalny rabat. Zniżka 5 procentowa. Każdorazowo przy kasie proszę się na mnie powołać. My prezesi musimy się wzajemnie popierać.

......................................................................................................................................


Uśmiechnij się:

1.Girzyński i Czarnecki spotykają sie w żołądku Jarosława Kaczyńskiego.
-Ciebie też zjadł?, pyta Girzyński Czarneckiego.
-Nie, ja się dostalem tu od tyłu.

......................................................................................................................................


2.Autentyczne, zasłyszane w autobusie:
Matka jedzie z 3 letnim synkiem, który cały czas marudzi, damagając się siedzenia.
-Nie ma wolnych miejsc, postój troszkę synku, zaraz wysiadamy.
-Nie lubię cię mamo, tata też cię nie lubi, bo masz zimną dupę.


sobota, 19 marca 2011

NIE DYSLEKSJA ANI DYSGRAFIA, ALE BRAK OCZYTANIA




W ostatnich dniach prawie dyżurnym tematem jest dysleksja i dysgrafia dwóch jakże ważnych osobistości środowiska politycznego Polski. Bo oto pan hrabia prezydent Najjaśniejszej III Rzeczypospolitej wpisując się do księgi kondolencyjnej w ambasadzie japońskiej po tragedii do jakiej doszło w kraju kwitnącej wiśni, praktycznie w jednym, mało złożonym zdaniu popełnił dwa kardynalne błędy ortograficzne. Mianowicie słowo ból napisał z (u) otwartym, zaś w słowo nadzieja wplótł krótkie i długie (ji). Wydarzenie to spowodowało lawinę komentarzy, jako że pies z kulawą nogą by się tym nie zajął, gdyby owe błędy popełnił przeciętny jakiś tam Kowalski czy Nowak. Jednak tego okaleczonego ortograficznie wpisu dokonał PREZYDENT RP. Co ja mówię prezydent?. Dokonał tego członek zacnego rodu herbu Korczak z Linii Litewskiej, którego korzenie się rozrosły po prawie wszystkich królestwach Europy, a samże on stara się kultywować charakterystyczne dla dworów zachowania. Zatem pozostawiając małżonkę na pokojach wśród służby i dorodnych dziewek, onże sam udawał się konno w otoczeniu sfory psów w lasy i knieje na krwawe polowania. Onym zwyczajem chciał zarazić prezydenta USA, przez co doznał następnej obyczajowej wpadki, jako że w USA polowanie (poza sokolnictwem) uznaje się za barbarzyństwo. Nawyki pana hrabiego (przyzwyczajonego do tego, iż jest najważniejszą osobą w otoczeniu) doprowadziły do pewnego rodzaju skandali dyplomatycznych. Bo oto w czasie powitania gości (Sarkozy, Merkel) przed pałacem w Wilanowie akurat padał deszcz. Pan hrabia-prezydent III RP zadbał o to by nad jego "szlachectwem" służba rozpostarła parasol. Tymczasem goście w tym czasie wyglądali jak zmokłe kurczaki. W kilka minut później pan hrabia-prezydent, pierwszy usadowił swoje uszlachetnione dupsko w fotelu, ku zdziwieniu a nawet konsternacji kobiety- kanclerza Niemiec i towarzyszącego jej prezydenta Francji. Po takich wpadkach na tle zubożenia dyplomatycznego, okaleczony wpis do księgi w ambasadzie japońskiej już jakby mniej nas uwiera. Widocznie polowania, walka z PRL a następnie działalność stricte polityczna już w wolnej Polsce nie pozwoliły na szlif w wykształceniu, bo przecież pan Komorowski jest historykiem. Pewno z tych co to całą zgrają okupują IPN. Nie mieliśmy do tej pory prawdziwego szczęścia do prezydenta z którego mogli byśmy być do końca dumni. Może tylko pan Aleksander Kwaśniewski potrafił zachować się na każdym salonie (znając przy tym języki obce), poza oczywiście wydarzeniami związanymi z użyciem alkoholu w gościnie u naszych wschodnich sąsiadów. Jako były minister od sportu znał bowiem obyczaje i zwyczaje ludów zamieszkałych na wschód od Bugu. Gdyby zatem nie owe popijawy, wszystko byłoby bardzo ok, tym bardziej, że splendoru dodawała mu równie wykształcona i elegancka małżonka.

Nie będę sumował tu prezydentury Lecha Wałęsy, chłopa z zagonu pod Lipnem z nabytym czeladnictwem elektryka."Kogo miałem uniewinnić decydowały podpisy na wniosku księży i biskupów" powiedział pan prezydent-ofiara najwyższego stanowiska, ha,ha,ha. Jednak z wszystkich prezydenckich potknięć go usprawiedliwiam ze względu na zasługi jakie mu się dzisiaj przypisuje po skoku przez płot, w kilkanaście lat po oddaniu moczu do chrzcielnicy, w której od dłuższego czasu chce go umoczyć jakiś tam "Zygzak".

Występy publiczne Kaczyńskiego też nie należały do udanych w sferze prezencji. Przepychanki do krzesła w Brukseli, walka o miejsce w samolocie, służba na kolanach dla USA, kłótnie z pilotami m.in. w drodze do Gruzji, co w końcu doprowadziło do największej katastrofy (wg. ważności pasażerów) w dziejach polskiego lotnictwa. Ułaskawienie przestępcy -wspólnika zięcia. Ponadto służalczość klerowi i klerykalizm Pałacu, oraz wiele innych zachowań człowieka wyjątkowo naburmuszonego, oto postać prezydenta , profesora prawa pracy L.Kaczyńskiego. Przy okazji jego braciszek jednojajeczny obnażył przyczynę dla której nie jest profesorem a tylko doktorem. Jest on równie beznadziejny w ortografii, podobnie jak człowiek, którego nie uznaje jako prezydenta. Otóż Jarosław Kaczyński nie jada obiadów jeno "obiaty". Ale podobno intensywnie uczy się ortografii, przy piwku, zerkając na gołe baby. W tym celu kupił sobie komputer a także iPad. Dzięki czemu zaskakuje nas takimi pojęciami jak anihilacja czy też wcześniej semantyzm. To tyle w tym temacie.

Coraz częściej przebąkuje się o jakieś tam przyszłościowej, w moim odczuciu urojonej koalicji PIS i SLD. Nie wierzę, ponieważ jest to dla mnie, a pewno i dla milionów obywateli o przekonaniach lewicowych tak realne jak chociażby wskrzeszenie jakiegoś tam śmierdzącego trupem Łazarza. Gdyby jednak coś takiego się zdarzyło w realu, bo cuda się zdarzają, (szczególnie w środowisku PIS i gdzieś tam wśród chorych na Parkinsona), to świadomość polityczna właśnie tych milionów Polaków, dla których ideały lewicowe są najwyższą wartością (chociaż nie zawsze którym hołduje SLD), spowoduje w praktyce raz na zawsze pogrzebanie każdej polskiej partii zwącej się lewicą. Jej logo można będzie odczytać wyłącznie przez lupę. A pan Grzesiu niechże sobie marzyć o stanowisku wicepremiera. Wolno mu.



..................................................................................................................................



Uśmiechnij się:

1. Kiedy wybudowano TESCO w Świebodzinie?

-5 lat przed Chrystusem!.



...................................................................................................................................

2. Dlaczego w dawnych czasach kobiety skakały przez ognisko?

-Ponieważ depilację wymyślono dopiero w XX wieku.





niedziela, 13 marca 2011

CISZEJ NAD TYMI... CUDAMI

Cud na drzewie, czyli polska specjalność.

Nasłuchuję i stwierdzam, że chyba jakby nieco ciszej o katastrofie smoleńskiej. Już jeno tzw. miesięcznice każdego 10 tego, modlitewnie odprawiane nieopodal drzwi wejściowych do Pałacu, na czele z Jarosławem Kaczyńskim upominają się o nie przemijającą żałobę. Jeszcze tylko któryś z dziennikarzy o zabarwieniu pisowskim w rozmowie z kimś ze sceny rządowej (chyba zgodnie z wytycznymi JK) powraca do raportu MAK ukierunkowując dialog na oczywistą oczywistość, iż Polska w relacjach z Rosją postępuje tak jakbyśmy ciągle żyli w PRL, zaś polski premier raz na zawsze wpadł w ramiona Putina, nie tylko z powodu odbioru współczucia dla polskiego narodu, ale absolutnego podporządkowania rosyjskim interesom. Wystąpienia telewizyjne czerwonoustej babci Staniszkis, a i nie zawsze politycznie zrównoważonej Olejnik dobitnie o tym świadczą.

Nie, nie spodziewam się, że kiedykolwiek "rozwałka" smoleńska przejdzie do historii raz na zawsze, jak powiedzmy inne tragedie jakie dotknęły nasz uświęcony katolicki kraj, np. katastrofa pod Mirosławcem, o której się mówi tylko w kontekście rodzinnych odszkodowań, czy katowicki dramat zawalenia się dachu, a także duże a nawet wielkie katastrofy górnicze, że nie wspomnę o wypadkach drogowych podczas których ginęło po kilkadziesiąt osób, szczególnie pątników do miejsc uświęconych.

Nie spodziewajmy się tego, że moglibyśmy przejść do porządku dziennego i raz na zawsze pozbyć się tej smuty. Wszak zadbają o to ludzie mściwi politycznie, rządni władzy i pieniędzy. Poza samym prezesem i jego (okazuje się ) mało przejrzystą rodzinką, w blokach startowych do wygłaszania nienawistnych oświadczeń czekają posłowie Błaszczak, Hoffmann, Suski, Czarnecki i wielu innych pragnących najwyższej oceny w oczach ich guru. Czynią to zresztą niejako automatycznie. Bo kto już raz spróbował ze sforą Kaczyńskiego pobyć, temu ten charakterystyczny mars na czole pozostaje na zawsze. Daje się to potwierdzać w zachowaniu poselstwa PJN. Oni w gruncie rzeczy pozostaną PIS- owcami, chociaż zwą się "Pomidorowa Jest Najsmaczniejsza". Być może ta mściwość jest wyrażana z większym uderzeniem, by zastąpić innych "poległych" pod Smoleńskiem nie mniej agresywnych w słowie jak: Gosiewski, Kochanowski, Kurtyka, Szczygło, Wassermann. Wydaje się, że polityczna nienawiść w Polsce jest zarzewiem kibolskiej popkultury demonstrowanej nie tylko na stadionach, ale i na ulicach, oraz w parkach mimo nawoływań kleru, by zachować powagę "narodową" w związku ze zbliżającym się terminem beatyfikacji papieża Polaka . Mogą sobie nawoływać. Już raz kibole Cracowi pokazali gdzie mają święte przyrzeczenia. Martwię się z powodu tego typu rozwoju sytuacji, bo rzeczywiście Euro2012 się szybko zbliża, a skoro brak będzie autostrad i hoteli, to chociaż moglibyśmy błysnąć w oczach Europy kulturą i grzecznością (osobistom zresztą) na stadionach.

Skoro już wspomniałem o beatyfikacji JPII, to muszę przyznać, że Kościół nie zasypia gruszek w popiele i nawołuję poprzez ks. Odera (postulatora procesu) do szukania w dalszym ciągu oznak cudów dokonanych przez zmarłego przed laty papieża. Nie będzie łatwo znaleźć, chyba że generał Jaruzelski trzyma coś w sekrecie, jako, że zeznawał w procesie beatyfikacyjnym, bo często się po przyjacielsku spotykał z papieżem Polakiem. A czyż nie jest cudem uwłaszczenie Kościoła w myśl konkordatu dyktowanego przez papieża. Należy jednak cudów
szukać dalej, bo nie może pamięć o JPII zamknąć się samą beatyfikacją. W krótkim czasie należy się spodziewać kanonizacji, a więc podniesienie Jego świętości na jeszcze wyższy poziom. Zastanawiam się na tym, że skoro jest w niebie i zasiada koło Ojca, to gdzież to chcemy teraz umieścić szczęśliwca niebieskiego. Poza niebem?, czyli gdzie?.

Szukamy więc cudów, których brak jak na lekarstwo, skoro francuska siostra zakonna nie była jednak chora na Parkinsona, o czym wypowiedzieli się najprawdziwsi uczeni w medycynie. Nie powiem, sam się też rozglądam po koronach drzew parkowych i oknach miasta gdzie najczęściej polskie baby znajdują objawienia, ale niestety, jest wiosna i ludziska myją szyby. A tak w ogóle, to jako naród przepełniony katolickim miłosierdziem boskim i wprost niewymiernym patriotyzmem, sami możemy postarać się o cud. Cud, który zdjąłby z nas maski obłudnej, fałszywej hipokryzji i pozerności. Te zaiste polskie maski postrzegane przez inne narody, szczególnie sąsiadów. To byłby cud na miarę Czech, Danii i wielu innych szczęśliwych narodów. Amen.

.....................................................................................................................................................................

Uśmiechnij się:

Z sankuarium maryjnego na Jasnej Górze wychodzi facet, rozgląda się po zebranych i krzyczy:
Ludzie!!. Bedę chodził!, Ludzie!, Będę chodził!.
Podbiega do niego zakonnik i pyta:
Synu, doznałeś cudownego uzdrowienia?
-Nie, odpowiada pątnik. Podpieprzyli mi samochód!.






wtorek, 8 marca 2011

MAM PYTANIA, KTO MI UDZIELI ODPOWIEDZI


Wszystkim moim Czytelniczkom z okazji MDK składam wyrazy szacunku i życzę wszelkiej pomyślności .
...............................................................................................


Jedno z nich brzmi: Czy godzi się, by w krypcie wawelskiej spoczywał na wieki prezydent Polski, który dla dobra rodziny, wykorzystując konstytucję RP ułaskawiał przestępcę gospodarczego, tylko dlatego, że onże "kręcił" interesy z jego zięciem?. Większość Polaków nie zgadza się na to, by w krypcie srebrnych dzwonów obok marszałka Piłsudskiego leżał w aueroli dostojeństwa prezydent, który Polskę kompromitował w kontaktach z dostojnikami świata oraz w czasie różnych konferencji w stolicy UE. Często byliśmy świadkami jego krnąbrnych zachowań na styku z premierem. Walka o miejsce w samolocie oraz krzesło w Brukseli ośmieszała już nie tylko jego osobiście, ale polskie władze naczelne. Nie zgadzamy się na takie uhonorowanie Lecha Kaczyńskiego, chociażby ze względu na jego paskudną gospodarkę finansami państwa. Trwonił on bez ograniczenia budżet Pałacu zatrudniając na swoim dworze ok. 600 osób, w większości sieroty po przegranych wyborach przez PIS. Sadowił swoich partyjnych ludzi na najwyższych stanowiskach państwowych, jak prezes banku polskiego, prezes sądu najwyższego, prezes IPN, prezesi spółek Skarbu Państwa itp.. Fundował najwyższe odznaczenia przyjaciołom partyjnym. Obwiesił nimi również sutanny większości kleru w barwach biskupich i nie tylko. Urządzał niebywale wiele arystokratycznych przyjęć, co wykazały sprawozdania finansowe na zakup alkoholi i innych luksusowych artykułów spożywczych. Sam Palikot, tropiciel i lustrator prac prezydenta głosił, iż kwartalnie na zakup samych tzw. małpek z alkoholem kancelaria wydaje kilkadziesiąt tysięcy złotych. Z pomocą Anny Fotygi skłócił Polskę z najbliższymi sąsiadami. Najgorsze stosunki z Rosją, Niemcami i Litwą były za jego "panowania". Lubił, mimo niskiego wzrostu przewodzić w stadzie. Napoleońskie zapędy pokazał wyprawiając się do Gruzji, pierwej za pieniądze polskiego podatnika naszym samolotem pościągał do swego towarzystwa prezydentów państw ościennych. Na wiecu w Tbilisi wygłosił buńczuczną mowę, że musimy zwierać szeregi, bo lada moment napadną na nas Rosjanie. W ten sposób podjudzał Sakaszwillego do wojny z sąsiadem. W drodze do Gruzji zwymyślał od tchórzy pilota za to, iż ten odmówił lotu nad terenem pozostającym w stanie wojny. Okazało się, że owa zarozumiałość "zaowocowała" krwawo podczas lądowania w Smoleńsku. Był prezydentem tylko tych Polaków, którzy wyznawali jego ideologię. Był zatem prezydentem ludzi PISu, "wolaków" oraz kleru. Razem z prezydentem Ukrainy Juszczenko święcili pomniki żołnierzy wyklętych (dla wielu przeklętych), w tym ukraińskich nacjonalistów UPA. Postawił on kłopotliwy dla górali pomnik w Zakopanem. To pomnik bandyty Kurasia-"Ognia". Kaczyński potajemnie przed światem sprzedał na kredyt Gruzinom nasze rakiety GROM. Co ważne, były one w zapasie zbrojeniowym polskiej armii. Ta decyzja ocierała się o zdradę stanu, ponieważ zostaliśmy bezbronni w przypadku nalotu na nasz kraj wrogich samolotów. Za co więc my większość Polaków mamy czcić tak kontrowersyjną postać? No niech ktoś uczciwie w końcu odpowie. Oczywiście nie oczekuję odpowiedzi ze strony jego brata Jarosława, Kempy, Ziobry, Jakubiakowej, Brudzińskiego, Szczypińskiej, Kurskiego, Kamińskich i całej tej plejady mściwych postaci, przed powrotem których do władzy chroń nas Panie.
Drugie pytanie brzmi: Czy można tolerować publiczne wystąpienia Antoniego Macierewicza, który wbrew podstawowej logice, oraz wynikom raportu zarówno ze strony Rosji (MAK) a także ze strony polskiej komisji, głosi wszem i wobec brednie, jakoby katastrofa smoleńska była spowodowana zamachem, gdzie oczywiście swoje palce maczali po społu premierzy Tusk i Putin. Z tymi debilizmami ten psychopata obnosi się po całej Europie i w USA. Kto mu na to pozwala. Za czyje pieniadze Antoś M. urządza sobie tak atrakcyjne dla niego i jego koleżanki, "pięknej tanecznicy" eskapady?.
Dlaczego nikt, komu na sercu leży dobra opinia naszego kraju, nie spowoduje przymusowej izolacji psychiatrycznej pana Antoniego, niechby i w towarzytwie Anny Fotygi. Dla dobra kraju, dla podbudowania opinii o państwie prawa należałoby uchwalić ustawę, która by pozwoliła na surowe karanie tego typu zachowań ludzi, bądż co bądż ze świecznika politycznego, podobnie jak za głoszenie kłamstwa oświęcimskiego.

...................................................................................................................................


Uśmiechnij się:

1. Przychodzi Marit Bjorgen do lekarza, a lekarz mówi:
-Z astmą jeszcze nikt nigdy nie wygrał.

2.Panie grabarzu, czy lubi pan swoją pracę, pyta dziennikarz.
- Oczywiście, tutaj czuję, że żyję!!!


środa, 2 marca 2011

ŚWIĘTO KTÓRE BURZY SPOKÓJ STARSZEGO POKOLENIA



Ustanowiono dzień (święto polityczne) żołnierzy wyklętych. Rzeczywiście wyklętych, a nawet według poszkodowanych i ich rodzin przeklętych. Ja nie wiem, czy to byli żołnierze sensu stricte. Czytając reportaże i wspomnienia jeszcze żyjących, to byli po prostu czystej rasy bandyci. Niezależnie od tego, że dzisiejsi ich obrońcy i wszelkiej maści prawicowi chwalcy ich tak nazywają, oni byli wyłącznie zbrodniarzami, dla których rozlew krwi polskiej był pożywką na spełnione i szczęśliwie upływające dni. Fakt, kierowali się pewnymi ideałami, chociażby dając wiarę w wybuch III wojny światowej (jedna bomba atomowa i wracamy do Lwowa), ale na pewno nie wierzyli w to do końca, iż marzenie się spełni. Bo to pozostawało wyłącznie w sferze marzeń, jak pragnienie wygranej szóstki w totolotka. Znali bowiem postanowienia wielkich mocarstw, które wyszły zwycięsko po rozbiciu Hitlera.


Byli to ludzie z kręgów raczej szlacheckich, a więc w miarę wykształceni, zatem powinni patrzeć na światową politykę realistycznie. A podobno mimo wszystko wierzyli w to, że wrócą do Lwowa i Wilna. Podobno..., i było to ich naiwne tłumaczenie gdy stawali kolejno pod sznurem wisielczym albo przed plutonem egzekucyjnym PRL. Ponieważ zaś trudno uwierzyć w ich ideały, należy ich nazwać po prostu bandytami, nie żołnierzami. Z żołnierskością mieli wspólnego tyle, że przywdziewali polskie mundury z orzełkiem w koronie. To zbyt mało by się nazywać regularną armią polską. Jedynie Armia Krajowa, której resztki, mimo oficjalnego jej rozwiązania tłukły się po lasach, mogła wypełniać dzisiejsze założenia mieszczące się w ustanowionym dniu pt. Dzień Żołnierzy Wyklętych. Ale trzeba też bez kamuflażu powiedzieć, że wśród AK znajdowali się też osobnicy, których bardziej interesowały rozboje niżeli ideały. Powojenni żołnierze AK, szczególnie na terenach wschodnich Polski posłali do piachu setki chłopów wyciągających rękę po dokument uwłaszczający ich w wyniku parcelacji majątków ziemskich. Fakt, najwięcej tego typu zabójstw popełniali bandziory z innych organizacji takich jak Narodowe Siły Zbrojne, Wileńska Brygada (niestety) AK (Łupaszki), Brygada NZW i kilku pomniejszych innych ugrupowań. Literatura faktograficzna lat 1943-47 pełna jest opisów mordu Polaków z przyczyn wyznaniowych. Tylko katolicy byli oszczędzani i mogli przeżyć najazdy na polskie wsie bandziorów z oddziału "Burego", Szyndzielorza, czy tez "Młota". Wyznawcy prawosławia, a także ukrywający się Żydzi jako niedobitki holokaustu, byli przez ww. w okrutny sposób rozstrzeliwani lub spędzani do budynków, które podpalano. Uciekających z płonących obiektów, w tym dzieci także rozstrzeliwano. Ciekawe, że wiele takich wyroków na całe wioski prawosławne wykonanych było na polecenie katolickiego kleru. Okrutnym wręcz przykładem pozostaje często wymieniany w reportażach z tamtych lat, "życiorys"Stefana Dąmbskiego, który to każdy dzień swojego żywota ścielił morderstwem. Pochodził z bardzo dobrego, religijnego domu. Spowiadał się co tydzień i co miesiąc przyjmował komunię. Z dumą opowiada on: "Idąc nieraz na robotę (to znaczy zabić kogoś) robiłem po cichu układy z Panem Bogiem, że jeśli mi się poszczęści i danego skurczybyka naszpikuję ołowiem, to przez następny tydzień będę dobry w mowie i uczynku". Rozkaz na zamordowanie najbliższego kolegi z lat dziecięcych, za to że ten wstąpił do milicji, otrzymał od księdza Bossowskiego. To niestety tylko przykład. Na masową skalę "żołnierze wyklęci" wypełniali rozkazy swoich mianowanych przez się dowódców zabijając w celach niestety nie politycznych, a przede wszystkim rabunkowych. Niszczyli doszczętnie całe wioski wschodniej Polski. Napadali na tworzące się dopiero posterunki władzy terenowej, jak urzędy, banki i milicję. To nie było przyjazne narodowi wojsko polskie. To byli z reguły zbrodniarze, którym władze prawicowe III Rzeczypospolitej w imię podkreślenia nienawiści do wschodniego sąsiada ( za wyzwolenie spod okupacji hitlerowskiej) stawiają dzisiaj pomniki a nawet ustanawiają dzień ich pamięci. Jestem już nie młody, ale może doczekam się czasu, gdy za postanowienia dzisiejszego sejmu cały naród zapłonie wstydem. Bo, to że możemy się już wstydzić za nasz klerykalny kraj, gdzie ci, co wpisywali się w najgorsze zbrodnie żyją dzisiaj jak "przedwojenne pany", a przy tym dają pożyć w luksusie swoim pomazańcom, czyli klerowi, to jest oczywistą oczywistością.
Za koalicję z Hitlerem do dzisiaj mogą się wstydzić wobec demokratycznego świata narody Słowacji, Rumunii, Węgier, Estonii, Łotwy czy też Ukrainy. My, powinniśmy umierać ze wstydu za mordy na ocalałych po holokauście Żydów, do których przyczynili się bez żadnej wątpliwości "żołnierze wyklęci.", gorzej że ci "dzisiejsi bohaterowie" wysłali do nieba z błogosławieństwem kleru katolickiego setki tysięcy Polaków. Kościół sprzyjał zawsze skrajnej prawicy, a to prowadziło do zachowań stricte faszystowskich. Vide Pius XII. Nie będę rozwijał akurat tego tematu.
Wspomnę natomiast tylko, że pomniki zbrodniarzy budowane są z inspiracji odgórnej (władz), natomiast rodziny zamordowanych wożniców wyznania prawosławnego musiały latami czekać na zgodę na upamiętnienie tego mordu.
Powiem też, że nie ma wojny bez zbrodni, namiast zbrodnie popełniane po jej zakończeniu są straszliwe w dwójnasób.

Rzecz w tym, że nasz naród jest ciemny i nie wzdragam się użyć tego określenia. Jeżeli w ciągu roku 62% Polaków nie miało książki w ręku, a ich wiedza ogólna nabyta jest poprzez kazania niedzielne, radio Maryja, oraz oglądanie telewizji w większości (klerykalnej), to choćby nie wiem co, to każda uchwała sejmowa, chociażby bardzo idiotyczna będzie nasz naród obchodzić tyle co zeszłoroczny śnieg. Ludzie nie rozumieją dzienników telewizyjnych, a co dopiero treści i wykładnie ustaw sejmowych. Dlatego, póki co, rządząca prawica może ustanawiać co zechce, budować pomniki komu chce i czynić wszystko, by Polska rosła w siłę. W siłę głupoty, nienawiści i rozboju ekonomicznego państwa. Tak im dopomóż Bóg. W w tym wypadku akurat im dopomaga. Widać to po już zniszczonych, nowo zbudowanych stadionach,. Widać to po nie zrealizowanych inwestycjach związanych z organizacją ME 2012, jak autostrady, hotele, koleje, dworce i cała ta otoczka. A przepraszam, zapomniałem o wspaniałych pałacach biskupich. Kibice będą mieli co zwiedzać i podziwiać. Jakże ten biedny polski naród potrafi zadbać o swoją kulturę i swoje zabytki (które często mają już po... 20 lat).


Wracając do tematu: Ja, jak miliony tych myślących Polaków, jestem wzburzony decyzją Sejmu. Sądzę, że samo milczenie o zbrodniach "wyklętych", było już naganne, a co dopiero szumne, ustawowe podkreślanie ich heroizmu,... miast wyklęcie ich bandytyzmu, wzorem przyjmowanych już nie jeden raz rezolucji potępiających stalinizm... a nawet stan wojenny.

.......................................................................................................................................................................


Uśmiechnij się:


1.Rozmowa znajomków:

-Robiłem zakupy w niemieckim supermarkecie. Zapytany po niemiecku o coś przez kasjerkę, odpowiedziałem z miłym uśmiechem na twarzy: "Tak, tak... nie pierd*l, tylko pakuj". Przestałem się śmiać, kiedy kasjerka odpowiedziala po polsku:"Pytałam tylko, czy ma pan drobne".


2.Dzisiaj dowiedziałam się, że mój chłopak mnie nie zdradza. Zdradza swoją żonę...

AFE, ALE SMRÓD!

W dniu 13 października Polska kolejny raz wypuściła śmierdzącego bąka w salonach Europy. Wybaczcie chorej staruszce. Postępującą demen...