wtorek, 28 marca 2017

EUROCENTRYZM BRUKSELSKI


 
Ruch jest podstawowym zjawiskiem w przyrodzie. Jaką wartość ma prędkość w pospolitych zjawiskach?. Zależy w jakich i co przez to słowo, czyli prędkość próbujemy zrozumieć. W ostatnich dniach ten fizyczny termin wkradł się w dyskusje przywódców Unii Europejskiej podczas rozważania nad popchnięciem do przodu gospodarki i innych wartości jakimi charakteryzuje się owo najlepsze z najlepszych stowarzyszeń, zwanych przez wielu stowarzyszeniem pana Roberta Schumana. Kombinują więc byli założyciele EWG, jakby ożywić tę współczesną, ospałą Unię, by nie pozostawać w tyle w stosunku do USA, Chin i innych potęg gospodarczych. Ale bądź mądry i pisz wiersze, powiadają malkontenci. Ci, którzy trafili do Unii, może bardziej ze względu na korzyści gospodarcze, czyli po to by korzystać z funduszy strukturalnych, nie bacząc na na to, by czynić wspólne starania o wzrost jej potęgi, wzrost ogólnego dobrobytu, nie tylko w sensie materialnym ale też wygód życia, co zapewnia strefa Schengen.
                     Orbita  drugiej prędkości
Także w sensie utrwalania demokracji, poruszania się, oświecenia i wyprowadzania mieszkańców niektórych państw Unii z otchłani ciemnoty, zacofania i zabobonów. Ponieważ jednak od pewnego czasu jest jednogłośny brak zgody na powyższe, przeto kilka dni temu elita Unii czyli m.in. przywódcy Niemiec, Francji, Włoch i Hiszpanii rozważyli możliwość podziału tejże Organizacji na dwie a nawet trzy prędkości w dochodzeniu do ideału, by maruderzy nie opóźniali postępu. Na powyższe zanosiło się już dość dawno, praktycznie od momentu gdy w Polsce zrodził się proces niszczenia obowiązującego prawa, nie tylko w sensie polskiej Konstytucji, ale też prawa wynikającego z podpisania Traktatów unijnych. Niestety przywódcy bogatych członków unijnych nie godzą się na to, by ich kosztem ciągnąć w ogonie te kraje które jakoby samym faktem przynależności wysuwają żądania. Postanowienia w czasie tzw.
                     Zbyt duża prędkość
Obiadu Wersalskiego w gruncie rzeczy już zapadły. Kraje posługujące się wspólną walutą euro stanowić będą wkrótce stowarzyszenie państw pierwszej prędkości dalszego rozwoju oraz integracji europejskiej. Pozostałe kraje siłą rzeczy będą musiały się zadowolić tym, że ich gospodarka rozwijać się będzie wolniej i jakoby biedniej. Do takich należeć będzie Polska, nie ulega wątpliwości, bo nasz kraj trudno zaliczyć do Doliny Krzemowej, tym bardziej, że nasi przywódcy milcząco się na to zgadzają, a nawet próbują wyprowadzić nas poza Unię. Zawsze byliśmy biedni i zacofani gospodarczo, oraz ustrojowo. Tak było przed drugą wojną światową, tak było w okresie PRL, a teraz gdy cudem trafiliśmy do stowarzyszenia państw liczących się w świecie, to historycznie spaczeni zjawiskiem liberum veto, naszą mentalnością religijną oraz zarazą ksenofobii i rasizmu gotowi jesteśmy pójść nawet w trzeciej albo i dalszej grupie unijnej, byle z duchowieństwem na czele. Takie prędkości praktycznie już istnieją i to nie tylko w ramach Unii Europejskiej. W naszym kraju,
                      Druga prędkość pilkarzy.
katolskiej Polsce na czele której ponoć stoi (najczęściej wisi) Matka Maryja zawsze Dziewica wraz z Synem swoim oblubieńcem Chrystusem, wytworzyły się podobne prędkości. Kraj jest w tym znaczeniu podzielony od dawna. Część Polski, od Wisły na zachód, gdzie zamieszkuje elektorat w miarę postępowy to pierwsza prędkość rozwoju państwa. Wschodnią Polskę w przeważającej części zamieszkują twardzi wyborcy Prawa i Sprawiedliwości oraz innych partii prawicowych to jest Polska drugiej, a może i trzeciej prędkości. Tu naród jest bardziej pobożny, oddany do końca Kościołowi, mniej oczytany, bardziej pijany i zobojętniały na tzw. dobro kraju. Co prawda młodsza połowa tego narodu wyjechała za chlebem na Zachód pozostawiając w chatach staruszków skazanych na życie emeryckie lub rentowe, dlatego każde euro przesłane w darowiźnie od syna, córki albo wnuka jest najwyższym dobrodziejstwem w oczekiwaniu na wizytę lekarską, albo i śmierć.
                             Jeden z polskich uczonych.
Także moi drodzy Czytelnicy, jakże wpasowaliśmy się w kopernikańską teorię. Po trajektorii postępu gospodarczego Europy, Polska wraz z Bułgarią, Rumunią, może Chorwacją lub Portugalią i Maltą będzie się kręcić po obrzeżach tej bardziej szybszej Unii a jednocześnie po obrzeżach bogatszej części Polski, turlać się będzie suweren PIS, mając w swym centrum słoneczko zwane Jarosławem K. Ale tylko do momentu jego zaćmienia.

sobota, 25 marca 2017

KOCHAM CIĘ EUROPO


W Polsce wszyscy tego dziadka znają i kochają tak żarliwą miłością, że musi go otaczać minimum 10 ochroniarzy,, ca 6 tysięcy pensji miesięcznie, by uwielbiający go naród z miłości go nie skrzywdził przyciskając zbyt mocno do serca. W Londynie nikt go nie zna dlatego pojechał bez obstawy. Pilnował go tylko poseł Bielan, ale wyłącznie jako osoba towarzysząca. Niech on już tam zostanie piszą komentatorzy zaoszczędzimy na cieciach, byłby prezes na uchodźstwie, bo komu człowiek bez języka się  przyda. 
W zapasie ma jeszcze San Escobar, a może księżyc. Pomóżcie państwo go wystrzelić. Jaka by to była ulga dla normalnych Polaków. Tymczasem kacza postać pojechała do Londynu zawracać gitarę pani premier Teresie May. Równie dobrze mógłby pojechać tam pierwszy lepszy Polak, bo przecie Kaczyński formalnie jest jednym tylko z obywateli 38 milionowego kraju, nie pełniący żadnej ważnej funkcji rządowo-państwowej. A jednak umówił się z narodem, iż to on pełni pieczę nad nim. Trzyma na smyczy prezydenta, którego sam sobie ulepił na wzór i podobieństwo fizyczne Mussoliniego. Trzyma na smyczy premiera, którą sam sobie ulepił na wzór jęczącej baby z okolic Oświęcimia. Co prawda upiększa ją broszkami, ciemnym strojem dwuczęściowym by przykryć niedoskonałości cielesne, ale tylko w ten sposób można ją pokazać narodowi, oraz parlamentowi europejskiemu. Pani Beata, zwana przez przyjaciół Becią może by dała się znieść, bo wśród bab okolicznych na pewno dało by się znaleźć jeszcze mniej fizycznie urozmaicone postaci, ale Becia Kaczyńskiego charakteryzuje się innymi, dla niego„cnotami”. Otóż jest to postać obrzydliwie kłamliwa, co nie przystoi urzędnikowi państwowemu, ani głęboko religijnej katoliczce. W imię zachowania nieskazitelności Szydło gotowa jest pogrzebać innych.

                               Kierunek Europa
Przykładem jest chociażby kłamstwo składane przed prokuraturą na temat przebiegu wypadku w czasie przejazdu kolumny samochodów rządowych, (każdy wart 2 miliony złotych), zdążających do jej wsi. Wszyscy „świadkowie”, a więc jej ochrona i BORowcy zgodnie twierdzą, że kolumna miała włączone sygnały dźwiękowe, gdy tymczasem młody człowiek, kierowca małego samochodu seicento, oraz bezpośredni uliczni świadkowie znajdujący się zaledwie 30 metrów od nieszczęsnego drzewa w które uderzył samochód z cennym żywym ładunkiem stwierdzili pod przysięgą, że takie sygnały nie były użyte. Podobnie zachowywała się i dalej zachowuje pani Szydło w relacjach z politykami UE. Tam kłamie jak z nut odpowiadając na pytania w sprawie łamanego prawa i Konstytucji w Polsce, zaś w kraju ma drugie, całkiem odmienne zdanie na ten sam temat. Ta kobieta, odkrywca Polski w ruinie, (ruinie którą sama zarządzała będąc burmistrzem) w imię poświęcenia się idei Kaczyńskiego gotowa
                 Wiosenna premier Becia.
jest kłamstwo uprawiać aż do zatraceni się. Jest kobietą, ale dla kariery nie popiera ustawy ratującej kobiety przed przemocą w rodzinach bo tak chce episkopat katolicki. Nie zabierze głosu na temat coraz częstszych przypadków uśmiercania dzieci przez domowych tyranów, a przecież jest matką i to matką księdza, co jak podkreśla, ją bardzo nobilituje. Jest kobietą premierem (chociażby na niby) i to ona powinna pojechać do Londynu, do kobiety premiera, bo jak to się mówi, kobieta bardziej zrozumie drugą kobietę, niestety, jedna z nich unika kobiecości, chociażby strojem, a poza tym jest znana z braku wiarygodności, którą ostatecznie straciła podczas wyborów Donalda Tuska na drugą kadencję Przewodniczącego Rady Europejskiej. Pomijam blamaż dyplomatyczny, oraz psychologiczną zaciekłość wyrażaną w nienawiści do Tuska na polecenie jej małego szefa czyli Kaczyńskiego. Blamaż popełniony dodatkowo odmową podpisania konkluzji szczytu brukselskiego. I mógłbym w tym miejscu zakończyć dzisiejszy post, ale jej udział w kolejnym szczycie w Rzymie z okazji 60 lecia utworzenia tej pięknej Instytucji jaką jest związek 27 państw Europy nie bardzo mi pasuje do okoliczności, bowiem Szydło jak i całe kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości w gruncie rzeczy nie bardzo wyraża swoje zadowolenie z przynależności do Unii. Wojna Kaczyńskiego, Szydło, Dudy z świętymi zasadami współistnienia z Unią pokazuje, że Szydło w szczycie rzymskim jest tylko listkiem figowym. Można by pomyśleć, że pojechała do zdjęcia (fotografii), by stając obok zacnych prezydentów i premierów państw Europy podnieść swoje ego i przy okazji, jako jedyna z oficjeli ucałować rączki papieskie, ale tak naprawdę do wspólnego zdjęcia można by postawić jako ludzką sztukę posłankę Pawłowicz, Mazurek, Kempę albo nawet i Sobecką. Skutek ten sam, tyle że więcej wesołości. Nikt bowiem reprezentantów Polski nie traktuje już poważnie, po tym jak przez ostatnie lata wyglądała współpraca polskiego rządu z Brukselą i Komisją Wenecką. Postać Waszczykowskiego, ministra od spraw zagranicznych przyniosła nam wstyd na cały świat włącznie z tajemniczym San Escobar, prywatną krainą pana Witolda. Ponoć Kaczyński pofrunął (drugi raz w życiu) do Londynu wbrew zresztą zasadom obowiązującym w Unii, by rozmawiać o losie miliona Polaków po Brexicie Wielkiej Brytanii. Otóż ponad połowa Polaków nie wierzy w podobne słowa, bo Kaczyński planując ciche wyjście Polski z Unii nie bardzo wie jak się do tego zabrać. Głosi co prawda, że kibicuje trwałości UE, jednocześnie czyni kaczą (przepraszam, krecią) robotę by nastąpiła totalna rozpierducha. Świadczą o tym gniewne wystąpienia na kolejnych miesięcznicach o powstawaniu Polski z kolan, o gotowości do niwelowania przywództwa Niemiec, o wyłącznej zgodzie na unię państw luźno prosperujących względem Traktatów. Kaczyński chce prawa, które sobie sam utworzy poprzez trybunały i Konstytucję zaoraną przez PIS. Wiadomo wszak, że nie stosowanie prawa unijnego zaliczy nasz kraj do Unii tzw. drugiej prędkości, co akurat nadpremierowi narodu katolickiemu wcale nie przeszkadza, bowiem wie, że aby kontynuować jazdę w tej pierwszej, trzeba mieć sprawne wszystkie cztery koła, a jak wiadomo, że jednym z tych kół jest wspólnota walutowa euro. Tego nie mamy i długo jeszcze nie będziemy mieć.
                      Prezydent Europy- Polak
Smętna pani premier, czytając swoje wystąpienia z telepromptera zapewnia rodaków, że cokolwiek postanowi Bruksela to jednak „nic o nas bez nas”. Groźna pani Becia. Pod hasłem KOCHAM CIĘ EUROPO w dniu dzisiejszym odbyły się w wielu miastach Polski wiece poparcia integracji unijnej. Z okna swego mieszkania Kaczyński ze złością śledził postawę Polaków i szlag go trafiał. Co za naród ci Polacy. Dali mi władzę w wyborach a teraz wypinają się na PIS., bo akurat poparcie tej partii wyraźnie spada. Panie Kaczyński, człowieku bez tytułu, daj sobie spokój z wojaczką. Masz swój wiek. Nie masz wnuków to głaszcz kota i myśl o zbawieniu wiecznym, chociaż jako katolik nie masz szczególnych zasług, bo nigdy nie skaziłeś się jakąkolwiek pracą pozytywistyczną, jakimkolwiek czynem świadczącym o umiłowaniu ojczyzny. Więc jeżeli wbrew twojej woli, bo z woli innych patriotów Polska znalazła się w Unii, to szanuj to, bo inaczej sprowadzisz narodowe nieszczęście, podobne wydarzeniom I Rzeczypospolitej.



wtorek, 21 marca 2017

PRZYŚPIESZONO PRIMA APRILIS


18 kwietnia 2010 roku biskup Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego Mieczysław Cieślar wracał z Łodzi z nabożeństwa pogrzebowego księdza Adama Pilcha. Duchowny ten był luterańskim kapelanem wojskowym i zginął w katastrofie smoleńskiej. W miejscowości Przecław samochód, którym jechał biskup Cieślar zderzył się z innym pojazdem. W wyniku tego wypadku biskup poniósł śmierć. Wydarzenie to, chociaż straszne same w sobie, nie miałoby większego znaczenia w dyskursie społecznym gdyby nie jeden fakt, a mianowicie: Bliscy znajomi luterańskiego biskupa twierdzą, że 10 kwietnia, tuż przed godziną 9. otrzymał on SMSa właśnie od księdza Adama Pilcha o treści „Żyjemy”. Mogłoby to oznaczać, że część pasażerów przeżyła tragiczny wypadek podaje portal PIKIO PLURALIZM BEZSTRONNOŚĆ. (Co to jest?.) Wszystko byłoby dość bajecznie prawdziwe, gdyby nie relacja kierowcy biskupa iż był on nieco wypity. Po tych słowach treść mojego posta zamienia się wyłącznie w bajeczną relację. I to po siedmiu latach. Kto na tym chce zarobić albo ubić inny interes mogę nawet nie zgadywać bo po prostu wiem. To zasrana podkomisja Macierewicza, która po ponad roku dumania nic nie znalazła pobierając z kasy państwa ponad pół miliona złotych. Jest ich dwudziestu. Miesięcznie każdy z nich kasuje 20.000 PLN, oraz wikt i opierunek. Mamy więc nową bajkę, która pożyje jak wszystkie poprzednie kilka lat aż do następnych wyborów. W międzyczasie Macierewicz zorganizuje kilka posiedzeń z udziałem rodzin ofiar smoleńskich. Oczywiście wyłącznie rodzin pisowskich, bo inni odmawiają udziału w tym zlocie czarownic. Zresztą im się to opłaci, bowiem ci którzy złożyli wnioski (prośby) do Macierewicza otrzymali poza urzędowym odszkodowaniem w kwocie 250.000 zł na każdego członka rodziny, następne setki tysięcy złotych. Przykładowo pani Gosiewska, jedna z żon ofiary (były dwie żony) poprosiła o dalszy milion złotych, bowiem dotychczasowe 750.000 rozlazło jej się jak prusaki po ścianach zasmarkanej kuchni i kto wie czy rzeczywiście nie dostanie tych pieniędzy. Podobnie Błasikowa, wciąż nieutulona w bólu żona pilota, jednego z najbardziej winnych katastrofy, postąpi jej wzorem. Na razie widzę szczere, wręcz miłosne uściski wdowy z ministrem. Czy coś z tego będzie nie tylko mierzone w banknotach, nie wiemy. W każdym razie jest to wesoła wdówka, a przy niej sprężysty mężczyzna. Trochę jakby przewrażliwiony tchórz, bo ucieka z miejsc wypadków (Smoleńsk, Toruń), ale za to jak ważny. Trzyma w garści nie tylko Oddziały Wojsk Terytorialnych ale też panią premier, prezydenta a nawet pana prezesa. To widać gołym okiem, bowiem olewa on polecenia pana nadpremiera. Dość powiedzieć, że najbardziej chroni skórę swoich przybocznych chłopców, Misiewicza i Jannigera, pozwalając im na tytułowanie się wręcz ministrami. Zanosi się wobec tego na ponowne rozdmuchanie przygasającego ogniska pt.. zamach smoleński. Macierewicz zwrócił się do wybitnego prawnika argentyńskiego Luisa Moreno Ocampo, pracownika Trybunału Karnego w
                                          Luis Moreno Ocampo
Hadze, by mu pomógł wyrwać z ruskich łap wrak naszego tupolewa. Sądzę, że jest to drogi gość i trzeba mocno potrząsnąć polskim trzosem, ale co tam kasa, gdy Macierewicz dysponuje miliardami na zakupy uzbrojenia. Wrak TU154 jest nam niezbędnie potrzebny ze wzgledów wyznaniowych. Planowane jest wykonanie z niego serii ryngrafów i koron dla Królowej Polski, a ołtarzy Matka Dziewica w kraju ma multum. Z pozostałości da się wytłoczyć kilka tysięcy medalików treściowo poświęconych żołnierzom wyklętym. Tak sądzę, bo przecież inne wytłumaczenie nie przychodzi mi do głowy, bo na co komu ta kupa żelastwa aluminiowego. Kto wymyślił i gdzie wykopał te informacje z duchownym luterańskim w tle, trudno powiedzieć. Może miał ją przy sobie, a podczas ekshumacji (jeżeli akurat jego zwłok dotyczyła) znaleziono ten zapis w jego ubraniu, bo ktoś musiał się poświęcić by w ten sposób dorzucić kilka polan do tlącego się od siedmiu lat ogniska kłamstw i bredni. Dwie państwowe komisje dot. wypadków lotniczych wg PIS nic nie wyjaśniły, Macierewicz z Fotygą, bezskutecznie objechali świat w poszukiwaniu pomocy w śledztwie, podkomisja Macierewicza po ponad roku prac mimo zapowiedzi Kaczyńskiego głoszonych z drabinki na kolejnych miesięcznicach o bliskim finale także nie, a trzeba pospólstwu, zgłodniałej gawiedzi pisowskiej rzucić kolejny ochłap bredni upodobnionej wypowiedzią zamroczonego kierowcy biskupa. Świat się śmieje z kolejnych rewelacji, których zarzewie rodzi się nad Wisłą. Jak nie idiotyczny pomysł obalenia Donalda Tuska ze stanowiska prezydenta Europy przy pomocy naiwnego posła Saryusza Wolskiego, to pomysł na dalsze ogłupienie "suwerena" poprzez prawicowe szmatławce oraz inne media narodowe, czyli jak nie urok to sraczka. Zbliża się pierwszy kwietnia. Kto wie jakie prawdy głosi się tegoż dnia, ten może sobie wytłumaczyć tenże news sprzed siedmiu lat. Na szczęście młodzi twórcy poprzez film i teatr próbują ośmieszać ten polski pisowski świat. Przykładowo reżyser teatralny Przemysław Wojcieszek  nakręcił spektakl pt. "Hymn narodowy", w którym Antoni Macierewicz   onanizuje się do sygnałów z kokpitu tupolewa. Jarosław Kaczyński wychodzi z worka z ciałem i zagrzewa ludzi do nienawiści, bo od tego mu
                             A tymczasem idzie wiosna.
urośnie słupek popularności. Z kolei w "Polskiej krwi" bohater nazywa prezesa tatą, jest impotentem i podniecają go tylko Żydówki. Brawo, niech tworzą i otwierają zaślepione oczy rodakom. Ja jednak wiem, że wiekszość Polaków nie da sobie wbić do głowy prawd głoszonych przez Kaczyńskiego, że białe jest czarne i odwrotnie.Amen.

piątek, 17 marca 2017

OBRAŻANIE MATKI




To właśnie na flagach narodowych, bowiem polscy (wyłącznie polscy) kibice często wypisują nazwy miejscowości, z których dojechali na stadion. Można też z flag wyczytać różne, nie zawsze godne poszanowania hasła. Mało kto chyba jednak wie, że to działania nielegalne, ocierające się o przestępstwo według Kodeksu (KK)., bo flaga narodowa jest chroniona prawem. Podobnie jak i pozostałe polskie symbole narodowe, czyli godło i hymn. Nie wolno na niej dokonywać żadnych zmian, a tym bardziej dokonywać notatek typu nazwa miejscowości, skąd myśmy przyjechali, np. Ruchawica Leśna, albo Kaszana Smakowita, czy Grzała Boska. Podobnie jak wyrażanie swoich sercowych emocji, np. Polonia Bydgoszcz to pedały zaś Widzew to Żydy. Nikogo to nie interesują pańskie odczucia panie autorze tych słów. Ojczyzna to twoja matka mówili już starożytni Grecy, a takze obrońcy Gdyni, Kolobrzegu i każdej miejscowosci o którą toczył sie bój. Czy na jej sukience mógłbyś cokolwiek bazgrolić? Pomyśl kibolu.
Aliści zauważyłem też dumne przedstawianie się: Jestem rycerzem Maryi i ojca Rydzyka, ba, równie dobrze mógłbyś umieścić reklamę swojego towaru: Majtki z mojej szwalni sprzyjają męskiej potencji, natomiast od bielizny z innych sklepów możesz się nabawić syfilisu, bo zatrudniają w nich często dziwki z ulicy. (może trochę przesadzam, ale niewiele). Ja właśnie tak odczytuję intencje wielu właścicieli flag biało czerwonych. Często setek, a nawet tysięcy umazanych flamastrami flag na imprezach sportowych w Zakopanem, na Stadionie Narodowym albo gdziekolwiek, nawet poza granicami kraju, podczas rywalizacji naszych sportowców. Pomijam słownictwo kibolskie i inne okrzyki mające na celu dezawuowanie, a nawet wręcz obrażanie gości oraz kibiców przyjezdnych. Od kiedy tak naprawdę zaczęło się zohydzanie flagi narodowej, bo chyba nie od początku jej ustanowienia jako symbolu narodowego?. Czy za I, II, czy dopiero za III Rzeczypospolitej?. Otóż od czasu gdy oficjalnie zaistniała na ziemiach polskich „czarna szarańcza” i dumni patrioci. Gdy dorwali się do władzy. Właśnie wtedy, gdy wśród obywateli III Rzeczpospolitej zaczęto szukać "prawdziwych Polaków". Dzisiaj byle łajza jeden z drugim trzymając butelkę piwa w jednej ręce, flagę narodową w drugiej drze mordę na ulicy często też w godzinach nocnych budząc dzieci ze snu. Bezkarnie oczywiście, bo panom policjantom nie chce się ruszyć tyłka i zwinąć te chamstwo na dołek. A tam, pokrzyczą, pokrzyczą i sobie pójdą, tłumaczy
„władza”, gapiąc się w portal Pudelka albo filmik porno. Nie będziemy robić polityki, bo kibol w Polsce to ktoś przypisany partii rządzącej. To ten, który łzawi się przed obrazem Czarnej Madonny na Jasnej Górze z pięścią podniesioną w geście nienawiści do KOD, Żydów, Rosjan, Niemców, albo tzw. ciapatych, a jeżeli nawet przytrafi mu się areszt to z pełnią miłości wydobędzie go stamtąd posłanka PIS Kempa. A co z pozostałymi symbolami narodowymi?. Otóż z powodu ignorancji i nieuctwa są albo nadużywane, albo po prostu bezczeszczone. Wyraża się to chociażby w fałszowaniu słów hymnu, czego najlepszym przykładem są słowa : marsz, marsz Dąbrowski, z ziemi wolskiej do wolski, mruczane pod nosem przez Kaczyńskiego. To już nie gigantyczna aberracja, to prawdziwe nieuctwo. Aliści tudzież z powodu ideologicznych zmian, poprawianie wizerunku godła. Orzeł przez lata był rekonstruowany wielokrotnie. A to mu powiększano skrzydła, a to ubierano go w kolorowe "obuwie" i nakrycie głowy. Aktualnie z dumą nosi koronę, podobnie jak król Chrystus i królowa Dziewica, przez co u rządzących została rozpalona nieokiełznana oniryczna ochota na Polskę od Bałtyku po Morze Czarne. Wstyd gdziekolwiek się obrócisz, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że ci co generują ten wstyd są nagradzani w światłach kamer telewizyjnych. Najlepszym przykładem tegoż jest powrót po blamażu brukselskim premier Szydło, którą na lotnisku witano naręczami żywych kwiatów polskich. Kwiatów od Tuwima z polskich inspekt.

poniedziałek, 13 marca 2017

BABCIA PITUCHNA



Gdy Polak spaceruje po muzeach i skansenach, gdy patrzy w telewizor i gdy czyta prasę z przeglądem aktualności teatralnych, tak zajadle krytykowanych przez PiS i Kościół, to przed oczami wyłania się kraina XIX wieczna, sielska wieś przeorana traktem po którym obdarty chłopiec z kawałkiem sękatego kija przepędza gąski, w międzyczasie przyklękając w chwili zbliżającego się pojazdu wiozącego księdza do Babci Pituchny, by udzielić jej ostatniej posługi. Po prostu plener filmowy dla Jana Rybkowskiego podczas kręcenia „Chłopów” wg Reymonta. Oczywiście tak naprawdę to coraz trudniej dzisiaj w Polsce znaleźć podobny plener z powodu „przymusowej” przynależności do Unii Europejskiej. To Unia pozbawiła nas żywych obrazów Chełmońskiego, Wyspiańskiego i wielu innych, którzy karmili oczy widokiem polskich łąk, stawów, skarłowaciałych sosen i brzóz, dziką zwierzyną, słowem „jeleniami na rykowisku”, malunkiem do dzisiaj często spotykanym na ścianach polskich wsi, wzbudzającym dumę gospodyń. Tak oto postrzegam Polskę, Polskę ciemną, przygiętą do ziemi kleszym palcem, albo zwariowanym krzykiem
rozpaczy idola wielu parafian, wystającego trochę ponad drabinkę ustawioną mu przed Pałacem Namiestnikowskim. Parafian, bowiem tylko ci, których definicje określa każda encyklopedia i słownik języka polskiego jako ludzi prostych, bez ogłady, zacofanych i ograniczonych. Oni to są gotowi słuchać i wykonywać polecenia nadprezesa Kaczyńskiego. Wśród nich spotykamy też ludzi z wykształceniem, ba nawet z tytułami doktorskimi, niestety jakby z uwiądem mózgu i nie dotyczy to wyłącznie kleru, który kłamać i wciskać ciemnotę uczył się przez kilka lat w seminariach duchownych. Chodzi, no właśnie, o parafian i tzw. rodzynki zacofania jak prof. Chazan, ks.prof. Oko, a nawet kilkoro profesorostwa z wyższych uczelni, dla których szerzenie ciemnoty jest posłannictwem pozwalającym na dostatnie życie, a że absolwenci to nikt inny jak kupa indywidualnych (oszczędzę im epitetów) to nie ma znaczenia w kraju, gdzie dotychczas dobrze sobie żyją wróżki i znachorzy. To ściana Wschodnia, która nie głosowała za przystąpieniem Polski do Unii. To zagłębie wyborców Kaczyńskiego. Rejon różańcowych babć Pituchnych.
                                          Podziw dla pana prezesa.
Oczywiście dzisiaj już trudno znaleźć podobne pejzaże zachęcające do użycia pędzla. Polska dzięki funduszom strukturalnym jest krajem dość nowoczesnym. Już nie jest w ruinie, której tak skrupulatnie wraz z kamerzystą poszukiwała Beata Szydło w czasie kampanii wyborczej. Szczęście jej dopiero dopisało w gminie, którą jako burmistrz zarządzała przez kilka lat. Prawdziwa XIX wieczna ruina. Zapewne tam można by się zetknąć z Babcią Pituchną, ale i ta gmina zmieni swoje oblicze, bo pani Szydło jest już premierem. Skoro doprowadziła asfalt do swego domu wiejskiego to na podobny prezent może też liczyć jej gmina Brzeszcze. W tle tego wszystkiego dzieją się rzeczy niesłychane na styku IV RP-Unia Europejska. Otóż gość z podnóżka szukał okazji do zemsty na Donaldzie Tusku, który przez osiem razy go ograł w akcjach wyborczych. Trafiła się okazja w tych dniach, ponieważ prezydenci i premierzy dokonywali wyboru nowego przewodniczącego Rady Europejskiej, bowiem Tuskowi powoli wygasa kadencja. Kaczyński wobec tego wysłał do Brukseli podwładną, Becię Szydło, zobowiązując ją do zablokowania ponownego wyboru Donalda Tuska, choćby na jego miejsce wybrany został jakowyś europoseł niepełnosprawny umysłowo, choćby nawet Saryusz Wolski, albo inny Waszczykowski. Akcja się nie powiodła bowiem wszyscy premierzy Unii jednogłośnie zagłosowali za dalszym przedłużeniem kadencji Tuska. Wtedy po telefonicznej konsultacji Szydło zapowiedziała bojkot uchwały gremium. Broszkowa nie wiedziała, że jej podpis według traktatów nie jest im potrzebny do niczego. Z wynikiem 27:1, pani Szydło powróciła do Warszawy, a tu na lotnisku kupa przybocznych Kaczyńskiego z naręczem kwiatów powitała ją jako zwyciężczynię Europy. Dzielna, bohaterska, niepokonana, niezłomna Becia może oczekiwać ulicy swego nazwiska, a może nawet beatyfikacji za życia, jako że wzorem Karoliny Kózki obroniła się przed wrogiem, czyli UE. Tak oto odwróciwszy swego kota ogonem Kaczyński uroił sobie infantylną historyjkę, którą prawie ubrał w życiorys owej świętej, która obroniła cnotę przed napalonym ruskim żołdakiem.
                          Powrót Beci.
Becia potrafiła obronić się przed 27- mioma niewdzięcznikami włącznie z Viktorem Orbanem. Nie ustąpiła im w niczym, nie podpisała konkluzji z wyników obrad Rady, nie zadawała się w jakiekolwiek przyjaźnie. Wróciła z tarczą według Kaczyńskiego i PIS. A tak naprawdę wróciła skompromitowana w oczach całej Europy, pierwej głosząc, że wszyscy pozostali to konformiści wobec Angeli Merkel. Ona jedna oparła się niemieckiej kanclerz. Jak Kózkówna, dosłownie, a przy tym dzielna jak Joanna Dark.

piątek, 10 marca 2017

CZY ABY PANI PREMIER JUŻ ZDROWA?.


                             Wybory w Brukseli
Chyba tak, przynajmniej fizycznie. Porusza się wyprostowana jak struna i w takiej pozie wychodziła ze szpitala, ba nawet ze śmigłowca tudzież. Być może cosik się pomieszało w zwojach mózgowych, bo na to są dowody zauważalne gołym okiem i uchem. Mimo to nadpremier Kaczyński wyprawił ją na szczyt unijny do Brukseli, gdzie zgodnie z zapisem traktatowym premierzy i prezydenci państw przynależni do Unii wybierali Przewodniczącego Rady Europejskiej, bowiem Donaldowi Tuskowi kończy się w maju kadencja. Pani premier Szydło zabrała ze sobą Jacka Syriusz Wolskiego, którego wręczył jej na drogę Kaczyński z nakazem podmiany za Tuska, największego wroga osobistego „kurdupla”. I tu po raz pierwszy odzywa się choróbsko rodem z psychiatrii u pani Beci Szydło. Tak się twierdzi, bowiem gdyby była zdrowa, to wiedziałaby, że wcześniejsze kuluarowe wieści jakie płynęły ze stolic 27 państw Unii nawet nie dopuszczały możliwości wyboru nowego prezydenta Europy. Nastrojona do werbalnego starcia jak wojska Macierewicza, Szydło, zaraz po dotarciu do Brukseli wykrzyczała do setek mikrofonów słowa: nic o nas bez  nas. Nie zgodzę się nigdy na prymat siły nad zasadami; nie ma zgody na to, by szefem Rady Europejskiej została „osoba” bez zgody państwa, z którego pochodzi” – powiedziała z groźną miną premier Beata Szydło przed rozpoczęciem szczytu UE. Niestety nie dodała, że ta „osoba” jest popierana przez wszystkie poza Polską państwa członkowskie, ponieważ w dotychczasowym przewodniczącym widziały same pozytywy. Wszyscy do Brukseli przyjechali w misją przedłużenia kadencji Tuskowi na dalsze 2 i pół roku, za wyjątkiem Polski, kraju, którym zarządzał jako premier przez osiem lat. Nie widziało to się Kaczyńskiemu, człowiekowi zawistnemu, jako że Tusk wygrał z nim aż osiem razy różne wybory a ponadto jak głośno pierdzi, Tusk zabił mu brata. Poprzysiągł więc sobie Tuska obalić i jak nawet zapowiedział postawić go przed Trybunałem Stanu. Wysłał więc z tą misją Becię Szydło wsadzając jej do torby podróżnej Saryusza Wolskiego, który dla przypodobania się kaczej postaci wystąpił nawet z Platformy Obywatelskiej wierząc, że kacza postać zrobi go prezydentem Europy, a ponieważ jest chciwy na forsę poleciał na obiecaną fuchę gdzie mógł zgarnąć, posłuchajcie tylko: dodatek powitalny 174 000 zł, 80 000 zł, pensji, emerytura 19000 zł. Pani premier Becia nabuzowana obiecankami premierowania do końca życia i jeden dzień dłużej podjęła się tejże misji.
                       Spacer z mężem.
Zadania jak się okazało niewykonalnego, bowiem wyjątkowo wątpliwy autorytet Kaczyńskiego nie sięga Brukseli. Nikt, słowem nikt, nawet nie dopuszczał takiego rozwiązania, by Tuska byłego premiera, który dokonał wiele dla Unii, podmienić na prostego europosła, bez specjalnych zasług, z nazwiskiem sarmackim Saryusz Wolski. Mimo utajnienia, przebieg posiedzenia Rady Europejskiej zapewne osobiście śledził Kaczyński, bowiem TVN24 oraz inne stacje prowadziły transmisje na bieżąco. Oglądał pilnie i gryzł paznokcie, z godziny na godzinę coraz bardziej zawzięcie, bowiem szanse pana Saryusza nikły jak smog nad Krakowem gdy zrywa się wiatr. Pani premier cały czas pozostawała na telefonicznym nasłuchu gotowa wykonywać każdą nakazaną czynność. Gdy Saryusz przegra, to nie podpisuj protokołu posiedzenia Rady nakazywał, nie zdając sobie sprawy, że wybór Tuska jest już dokonany poprzez głosowanie większościowe, dlatego parafka jego wysłanniczki nie jest do niczego RE potrzebna. Oczywiście klęska Polski w stosunku 27:1 rozsierdziła zarówno Kaczyńskiego jak i
Szydło a nawet całe plemie pisowskie do czerwoności. Widać to było po słaniających się polskich europosłach i dziennikarzach pisowskich.. Apatia ogarnęła kaczego gościa do tego stopnia, że zapowiedział on pozbawienie Tuska obywatelstwa polskiego, słowami:„nie pozwolę by się paradował w barwach biało-czerwonych”. Zachowywał się podobnie jak swego czasu Chruszczow w ONZ - co za zajadły polityczny karzeł. Najchętniej to on by pozbawił obywatelstwa wszystkich Polaków, tych, którzy poddają krytyce rządy PIS i do tego nie głosowali na kaczą partię, Hitler kochał wyłącznie członków NSDAP, Stalin członków komunistycznej partii Związku Radzieckiego, zaś Jarosław Kaczyński członków partii Prawa i Sprawiedliwości. Wszyscy członkowie PIS przechodzą obowiązkowe szkolenia i naukę publicznego wyrażania słów ich wodza. Widać to w czasie ich wystąpień.
                       Prezydent Europy
Słowo w słowo wiernie brzmią wyuczone zdania pisowców obu płci. Nie wiem na ile klęska brukselska wpłynie na notowania popularności w kraju sekty smoleńskiej, ale jesteśmy przekonani, że skrzydła tego roju szerszeni zostały mocno podcięte. Widać to w telewizyjnych audycjach publicystycznych, a nawet w absolutnym milczeniu dotychczasowych propagandzistów PIS. Konkluzja: w sytuacji, gdy cały świat obserwuje codzienne wiadomości z Polski mówiące o łamaniu podstawowych praw obywateli, w szczególności kobiet, o zrujnowaniu Trybunału Konstytucyjnego, o wyjątkowej  demoralizacji armii, o zrywaniu umów międzynarodowych, o jakiejś tajemniczej dla postępowego świata klauzuli sumienia, o masowym wycinaniu puszcz i parków, o uwięzieniu ideologicznym mediów narodowych, o dzieleniu się majątkiem narodowym z Kościołem katolickim, trudno oczekiwać by wystawiony przez PIS i Kaczyńskiego głównego winowajcę tego stanu rzeczy kandydat, miał jakiekolwiek szanse. I tak im dopomaga tajemniczy Bóg, na który się powołują w czasie ślubowania poselskiego. Klęska jakiej doznała pani premier osobiście jej nie zaszkodziła. Kaczyński musiał w tym wszystkim znaleźć cośkolwiek pozytywnego. Wybrał Becię i jej pogratulował za bohaterskie, prężne wypięcie piersi, samej przeciw Europie mimo doznanej klęski 27:1. Dalej więc pozwoli jej latać samolotami na weekendy do gniazda rodzinnego, bo okazuje się że samochody BMW każdy w cenie dwa i pół miliona złotych mają słabe opony, a poza tym bardzo lgną do drzew.



środa, 8 marca 2017

8 MARCA 2017 (bez ironii)

Czyli DZIŚ, dosłownie DZIŚ wypada MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ KOBIET, dziewczyn, mężatek, panienek do wzięcia, żon, kochanek, ciotek, teściowych, emerytek, słowem WSZYSTKICH PAŃ, słowem płci pięknej. Ktoś Je tak ładnie nazwał, bowiem jakby nie patrzeć, nawet mistera Uniwersum trudno zaliczyć do płci pięknej. Polskie kobiety w swoje święto będą protestować przeciwko krzywdzie jaką im wyrządzają rządzący krajem. Jest Was Polek ok. 19 milionów. To ogromna siła by pokazać, że potraficie zadbać o swoje potrzeby, szczególnie w przedmiocie macierzyństwa, antykoncepcji, oświaty seksualnej i innych barier światopoglądowych. My myślący mężczyźni Was popieramy, wspieramy i jesteśmy przy Was. Nie zniechęcajcie się. Kropla rzeźbi skały. Dlatego ja jako autor niniejszego bloga wszystkim Czytelniczkom, Znajomym i Nieznajomym z okazji Pięknego DNIA KOBIET, w imieniu Czytelników płci mniej pięknej życzę byście się mimo wszystko uśmiechały i w dalszym ciagu upiększały ten nasz wspólny świat.

niedziela, 5 marca 2017

SFAJDANE PAŃSTWO


Jest nas Polaków zamieszkałych między Bugiem i Odrą ponoć ok. 38 milionów. Zastanawiam się ilu spośród tej liczby odczuwa przeogromny wstyd z tego powodu w świetle wydarzeń politycznych na przestrzeni ostatnich lat. Mówi się, że historia wraca jako tragedia, innym razem jako farsa. Uparcie nawija mi się w podświadomości postać Ksawerego Branickiego, przeciwnika reform gospodarczych uchwalonych przez Sejm Czteroletni i Konstytucji 3 Maja, odznaczonego Orderem Orła Białego, współtwórcy konfederacji targowickiej. Symbol zdrady narodowej, pomazaniec rozbiorów własnego kraju. Sługa państw obcych (Rosja, Francja), awanturnik, erotoman, ojciec kilkorga dzieci. Czy podobną postać z historii kraju możemy umieszczać na cokołach?, nie!. Czy zatem dzisiaj w polityce polskiej odnajdujemy podobne postaci dążące do szkodzenia własnemu narodowi, byle zaspokoić ambicje szefa partii do której się przynależy i która dała stanowisko na dobry chleb, czyli pomysły z piekła rodem?.Tak. Po stokroć tak. O Polsce w sensie bardzo negatywnym już od dawna jest głośno w świecie, szczególnie na kanwie walki między partyjnej, a nawet frakcyjnej. I to już od pierwszych dni przystąpienia do Unii Europejskiej, z chwilą podpisania traktatów zobowiązujących nas do przestrzegania ustanowionego prawa. Okazuje się, że arystokratyczna krew zblazowanych przodków płynąca niegdyś w żyłach polskiej, sarmackiej szlachty jakoby dała się odtworzyć w organizmach dzisiejszej prawicy polskiej co widać na co dzień nie tylko w retoryce parlamentarzystów, ale i stanowieniu prawa polskiego w ramach tzw. dobrej zmiany. Skłóceni Polacy we własnym kraju przenoszą swoje swary na Europę i świat. Szkodzenie innym, byle zaspokoić własne ambicje to chleb powszedni Polaka. Popieramy oficjalnie politykę Ukrainy, Czeczeni, Litwy, wszelkie nakładane na naszych sąsiadów embarga, byle dokuczyć Rosji, która chociażby dla żartów (jak dzieci w piaskownicy) nie oddaje kupy złomu, tej pozostałości po szaleństwie polskich pilotów samolotu rozbitego w Smoleńsku.
Złomu pilnie potrzebnego do produkcji medalików. Dosłownie kabaret najniższych lotów. Na złość „babci” nie przystępujemy do budowy rurociągów roponośnych zbudowanych między Rosją a Europą zachodnią. Wolimy płacić dużo większą cenę za ropę sprowadzaną z końca świata byle zaszkodzić sąsiadowi. Wolimy zmarnować płody rolne pozbawiając polskich rolników i sadowników milionów złotych, niżeli handlować ze znienawidzonym Putinem. To takie polskie, to takie fredrowskie, „Zemsta”, to takie ciężko chore. Nasi politycy gotowi są szkodzić własnemu narodowi, byle zaspokoić ambicje polityczne prawicowych wybrańców z rozumem ukształtowanym poprzez wściekły światopogląd, zgodnie z powiedzeniem wicepremiera Goryszewskiego, że niech Polska będzie biedna i ciemna, byle była katolicka. Coś w tym jest, bo akurat europejskie bogate i światłe kraje w swej większości wyznają protestantyzm, jeżeli w ogóle przywiązują uwagę do jakiejkolwiek religii, w sensie polityki państwa. Trudno zauważyć czołowe postępy gospodarcze we Włoszech, Hiszpanii, Portugalii, do niedawna w Irlandii, na Malcie, nie mówiąc już o Polsce. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie postępujemy w myśl nauk Chrystusa. Jesteśmy zawistni i kłótliwi, jesteśmy obłudni, zazdrośni i mściwi, nawet względem swoich przyjaciół, często rodziny. Nie dziwi więc to co się dzieje dzisiaj w sprawie wyboru na przewodniczącego rady europejskiej na drugą kadencję Donalda Tuska. Cała Europa uznając pozytywną działalność Tuska na pełnionym stanowisku popiera go na drugą dwuipółletnią kadencję... z wyjątkiem kraju, który go swego czasu zarekomendował. By zniszczyć jego kandydaturę w ostatniej chwili wysuwa na drugą kadencję człowieka mniej znanego Europie, z
charakterem właśnie Branickiego, nawet nie ze swojej partii, byle zaspokoić ambicje nadprezesa Kaczyńskiego, który zgodnie z polsko-katolicką przywarą pragnie zemścić się za osiem przegranych wyborów oraz urojoną śmierć brata ponoć z ręki Donalda. To takie właśnie polskie. Europa przeciera oczy ze zdumienia, bo przecież wiadomo, że jeżeli na stanowisku prezydenta Europy nie pozostanie Tusk, to owo stanowisko trafi w ręce przedstawiciela z innego państwa. Niech się pali, niech się wali byle było po naszej pisowskiej myśli. Kraj praktycznie oddany Watykanowi, wyprzedany zagranicznym biznesom staje się absolutnie podobny czasom przedzaborowym, czasom właśnie Branickiego, zresztą jest już przyzwolenie na zepchnięcie Polski do członków UE tzw. drugiej prędkości rozwoju i współpracy. Widać to z jęczących wypowiedzi Kaczyńskiego i jego marionetek, Dudy i Szydło. Tuska popierają wszystkie kraje, zaś nowego kandydata Saryusza Wolskiego tylko dwa: Polska i ... San Eskobar. Oba prawie teoretyczne kraje. Dla wielu trzeźwo myślących Polaków hasło „Tusku wracaj” i obal tę szkodliwą dla narodu czwartą Rzeczpospolitą jest obowiązujące, bo Polska jako państwo jest sfajdane i domaga się czystych, nowych pieluch. Obserwując zatem protest Kaczyńskiego względem ponownego wyboru Tuska na pełnione dotychczas stanowisko, wydaje się, że sam prezes chce zmiany pieluchy. Być może on sfajdał się najbardziej. Wszystko możliwe.
Nic dodać, nic ująć.

czwartek, 2 marca 2017

ZGORSZENIE


Jarosław Kaczyński, to człowiek, który w imieniu duchownych i świeckich narodowych katolików w Polsce, nieustannie czyni wysiłki, by zniszczyć Unię Europejską, staje sobie przed kamerami i łże w żywe oczy: Mówi że Tusk łamie wszelkie zasady Unii Europejskiej!
Ten łgarz ma poparcie silnej grupy polskich biskupów i wielkiej rzeszy polskich duchownych! To oni popierają kłamstwa na temat katastrofy smoleńskiej, to oni szczują Polaków przeciw wszystkiemu co obce i inne. A on, prezes, bezkarnie, rzuca oszczerstwa i kłamie! Jego koneksje z Radiem Maryja i TV Trwam dowodzą, że kłamstwo stało się oficjalnym orężem katolików narodowych w Polsce. W końcu to rasa panów.
                                 Ks. S.Walczak
Niszczenie dobrego imienia Kościoła Katolickiego przez prezesa i jego popleczników musi mieć swój kres! Nie ma zgody na to, by ludzie uczciwi byli skazani na codzienne zgorszenie siane przez tą grupę duchownych i świeckich, którzy, delikatnie mówiąc, pogubili się, pisze ks. Walczak. Dla mnie jako Polaka żyjącego w przekonaniu (bo tak jest naprawdę) w kraju, gdzie symbioza tronu i ołtarza splata się na tyle, że aż śmierdzi, a smród stęchlizny średniowiecza wali drzwiami i oknami z każdej świątyni, słowa księdza Walczaka są tylko próbą lekkiego przewietrzenia państwa. Prośba o uchylenie lufcika. No cóż, powiedział to co powiedział i odważnie napisał na facebooku. "Dzisiaj w wiadomościach usłyszałem takie słowa, pisze dalej:  Minister Szyszko jest ulubieńcem potężnego ojca Rydzyka. Kaczyński będzie miał ciężko, z ustawą o wycince drzew.’ Pomijam nazwiska Szyszko i Kaczyński. I pytam: kim do jasnej cholery jest o. Rydzyk?" Czy to jakiś polski ayatolah, czy jakiś inkwizytor? Przecież taka opinia to zgorszenia dla całego świata. Jest zatem obowiązkiem hierarchów, by to zgorszenie usunąć!”, ale na Boga, kto im wyda polecenie.
Ks. Walczak nie musi się przejmować Kaczyńskim, a nawet antyspołeczną, antypolską hordą biskupich zacofańców, bowiem na bieżąco wykonuje swoje posłannictwo w afrykańskim Zambii. Dziś na emeryturze. Taki news można spotkać w Polsce nie częściej niżeli cud purimowy, bo ogromna

większość kapłanów zdaje sobie sprawę, że pozbawienie sutanny to śmierć cywilna dla nich. Wiem i większość myślących wie, że przyjdzie czas, że już nie będzie żadnych możliwości tkwić nosem w odchodach Macierewicza i w oparach religii smoleńskiej. Nie potrafię nawet sobie wyobrazić w jaki sposób kler i PIS wygramolą się z teorii zamachu na prezydenta. Pozostanie im tylko na upartego wpisać się w to oszustwo aż do usranej śmierci. Tak zresztą jak i w przeróżne biblijne opowieści których prawdziwości nie można nijak potwierdzić i religia smoleńska stanie się po prostu jeszcze jednym dogmatem. W kraju, który pozostaje w ruinie wszystko się przyjmnie, bo w ruinie widzimy nie tylko materię stałą ale i mentalność

             Kmiot i pan.

Polaków. I tak było zawsze. Polska przedwojenna tłumaczyła swoje słabości spuścizną po zaborach. Polska Ludowa opluwała na potęgę międzywojnię, a po 45 latach została zgilotynowana przez Rzeczpospolitą nr trzy. Z kolei ta trzecia trafiła pod but Najjaśniejszej z numerem czwartym. I na poczatku każdego okresu historycznego nasz kraj zawsze był w ruinie. Powtórzę: Nie tylko materialnej ale i mentalnej co widać na każdym kroku. Czy przy naszym zacietrzewieniu, wzajemnej nienawiści i wrogości w ogóle można uwierzyc w prawdę. Tę głoszoną nie tylko przez biskupów, Kaczyńskiego i Macierewicza, ale nawet z pozoru niezależne media. Ks. Stanisław Walczak nie rozumie tego upierdliwego wciskania Polakom kłamstw na temat bohaterstwa żołnierzy wyklętych z jednoczesnym pomijaniem prawdziwego bohaterstwa Kościuszkowców, którzy Polskę wyzwolili spod hitleryzmu i złożyli najkrwawszą ofiarę na rzecz wolnej ojczyzny.
PS: Do oficjalnych krytyków Kaczyńskiego, Rydzyka oraz niektórych biskupów dołączył na Fb również biskup Pieronek. Powiedział on, że Rydzyk zadaje się z tymi politykami od których oczekuje wdzięczności w postaci milionów. I tak jest, dosłownie.



AFE, ALE SMRÓD!

W dniu 13 października Polska kolejny raz wypuściła śmierdzącego bąka w salonach Europy. Wybaczcie chorej staruszce. Postępującą demen...