poniedziałek, 29 stycznia 2018

CO TU SIĘ ZNÓW DZIEJE?!


Nie mam i nie chcę mieć cokolwiek wspólnego z tak zwanymi fejkami zamieszczanymi szczególnie na Facebooku, którymi posługują się złośliwcy albo wynajęci, płatni trolle. Proszę, aby poniższy mój post został potraktowany w miarę poważnie. Proszę,.

Otóż co się u diabła dzieje. Polska do niedawna otoczona samymi przyjaciółmi, naraz staje się ich wrogiem. Okazuje się, że to wszystko przez IPN, instytucję piszącą na nowo polską historię najnowszą. Ostatnio, co najbardziej bolesne, sprawa dotyczy stosunków polsko- żydowskich. Bo oto Izrael nie godzi się z naszą narracją, że Polacy nie przyczynili się do Holokaustu, a już na pewno nie zabijali obywateli żydowskich. Fakt jest jednak faktem. Wiele rodzin znalazło schronienie w polskich obejściach gospodarczych, niestety istnieją dowody, że wiele z kolei rodzin żydowskich zostało pośrednio a nawet bezpośrednio zamordowanych, tylko dla korzyści materialnych. Zrobili to polscy katolicy, dlatego Izrael nie godzi się dzisiaj z tezą, że za Holokaust odpowiadają wyłącznie Niemcy. W każdym razie przede wszystkim. Izrael nie należy do naszych sąsiadów, ale ma dużo do powiedzenia, szczególnie w temacie tragedii swego narodu i całkowite zaprzeczanie oczywistej prawdzie pokazanej szczególnie w literaturze (m.in. Gross, Grabowski) nie ma sensu. Biskupi i katolicy polscy, których wina jest jednoznaczna, poprzez IPN robili wszystko by np. wymienionych autorów poniżyć, a szkoły pozbawić np. tematyki Jedwabnego, Kielc oraz roku 1968. Uchwalona Ustawa przykrywa łajdactwa Polaków w okresie okupacji (granatowa policja w służbie okupanta oraz pogromy Żydów zaraz po wyzwoleniu). Polska z Izraelem zadarła wielkie „koty”, bowiem nie chce przyjąć do wiadomości, że wśród katolików mogli być

zbrodniarze i mordercy dla korzyści majątkowych. Mogą i byli, to jest udowodnione. Pomijając fakty bestialstwa, jak palenie żywcem budynków wypełnionych żywymi ludźmi (stodoły), były udowodnione przypadki zabijania rodzin żydowskich ukrywających się w lasach. Ustawa ma ścigać tych, którzy odkrywają zbrodnie Polaków popełnione na Żydach. Nie dotyczy literatury. Jeżeli nie Grossa i innych którzy wskazali polskie zbrodnie, to kogo?, bo inni nie żyją. Ale bardzo pasywna postawa rządu w stosunku do odradzającego się faszyzmu i nacjonalizmu (Rybak, Międlar i cały ONR) świadczy dodatkowo o tym, że potomkowie zbrodniarzy zachowali w sobie nienawiść do Żydów i nie tylko. Do wszystkich tych co „roznoszą choroby” i mają twarze odmienne od Polactwa. Ktoś czytający ten post pomyśli, że bronię swojej „semickiej nacji”. Otóż nie mam w sobie ani kropli krwi Chrystusa, Józefa i Maryi, zarówno po kądzieli jak i mieczu, czego nawet trochę żałuję, bo Żydzi to naród mądry i przedsiębiorczy, zaś Polacy gotowi są zagryzać się wzajemnie. Ponad połowa wszystkich nagród Nobla należy do uczonych Żydów. Ja nie wróżę, że stosunki polsko-izraelskie szybko ulegną poprawie. Zbyt dużo krwi wypłynęło z żył żydowskich, ale jednocześnie „polskie obozy koncentracyjne” to bardzo krzywdząca dla nas narracja, tyle że, nie wypierajmy się wszelkich zbrodni, które popełniliśmy. Wszechmogący a nieistniejący, czy to się kiedyś skończy?, pytam.

Nie wierzę, patrząc na naszych neonazistów kryjących się nie tylko w lasach, ale i kościołach. Gdyby jednak doszło do konfliktu zbrojnego z Izraelem, to giniemy w ciągu jednego dnia. Słowem, zapaskudziliśmy twarz naszej Polski, bo nie tylko Izrael nami gardzi, ale okazuje się, że nawet pół świata. Pal diabli świat, ale gdy się ma złe stosunki z najbliższymi sąsiadami to na kogo możemy liczyć w razie kłopotów no chyba, że na nieistniejącego. Stąd te dziesiątki tysięcy kościołów, tysiące darmozjadów w sutannach opłacanych przez państwo, oraz piecza ojca „doktora” dyrektora grzyba, ale to prywatna ochrona partii kaczej. Mniej nas Europo (NATO) w swojej opiece, bo nie ma już na kogo liczyć. Amen.
 
Obrazki od góry:
1.Moralność w pojęciu JPII..
2.Narodowcy polscy
3.Bestialscy wynaturzeni oprawcy z Oswięcimia.
 

środa, 24 stycznia 2018

ZASMRODZILI NAM POLSKĘ



Wszyscy Polacy obejrzeli reportaż autorstwa dziennikarki TVN, której udało się przeniknąć do środka faszystowskiej „imprezy” zorganizowaną w lesie k. Wodzisławia Śląskiego przez polskich nazistów skupionych wokół ugrupowania Duma i Nowoczesność. Imprezy dla uczczenia postaci Adolfa Hitlera. Film wywołał wielodniową lawinę krytyki i obrzydzenia na wszystkich stacjach TV, oczywiście poza TVP, TRWAM i Republika, czyli mediami propisowskimi. Ci oszczędnie milczą i wiadomo dlaczego. Dlatego, że rządzący krajem w temacie tym są bardzo umoczeni. Toasty wznoszone za Hitlera i naszą ukochaną Polskę (ni przypiął, ni przyłatał) wybrzmiały w lesie jak wystrzały z luf żołnierzy wyklętych do ukrywających się tam rodzin żydowskich. Pozostał smród o zapachu sadzy z kominów krematoryjnych, roznoszący się na cały kraj. Od
Ślaska po Pomorze. Od Mało do Wielkopolski. Smród ten zainfekował miliony Polaków, tych Polaków, dla których faszyzm, nazizm, oraz wszelka ksenofobia i antysemityzm przypominają najgorsze lata okupacji nazistowskiej podczas drugiej wojny światowej. Czy była to pierwsza próba wylania fekaliów na kraj przynależny do demokratycznych narodów Unii Europejskiej?. Nie, nie pierwsza. Już kilka lat temu podobne zabawy Młodzież Wszechpolska i ONR urządzała konspiracyjnie. Łapy wyciągane w geście hitlerowskich pozdrowień usprawiedliwiono zamówieniami pięciu piw, a rządzący dawali się na to nabierać, albo wręcz przymykali oczy, bowiem podobne „igraszki” rozumieli jako przejaw walki z lewicą i umacnianiem ich władzy. Ale taki wybryk brunatnej młodzieży uznano jako mało znaczący incydent. Podobne zdanie prezentowały sądy i prokuratury, a bywało że posłanka Kempa wyciągała ich z aresztu śledczego. To żaden smród, to mało szkodliwe pierdnięcia, ale takich pierdnięć bywało coraz więcej, bowiem MW jak i ONR wespół z kibolami znajdował parasol ochronny w tolerancji ze strony nie tylko prawicowych partii PiS- PO, Korwin, (rodzina AWS), ale też Kościoła katolickiego. Ci ostatni mieli podglebie watykańskie, jako że wiadomo w jaki sposób papieże (w tym nasz) podchodzili do faszyzmu. Pius XII błogosławił wojska hitlerowskie maszerujące na Polskę, nasz z kolei ściskał się serdecznie z Pinochetem, a nawet kanonizował zbrodniarzy hitlerowskich (Chorwacja). Duchową stolicą brunatnej Polski stała się Jasna Góra. Tam w klasztorze Czarnej Madonny odbywają się zloty podobne do 
tych z Norymbergi i Monachium w latach trzydziestych. Ze świątyni częstochowskiej unosi się od kilku lat wyjątkowy smród nie kadzidła ale faszyzmu i nietolerancji. Kolejne razy owa młodzież zasmradzała wolną Polskę w dniach jej święta, czyli 11 listopada. Ostatnio blisko 60 tysięcy uczestników Marszu Niepodległości pokazało swą nienawistną twarz całemu światu. Ich transparenty nawoływały do izolacji przed każdą odmienną niżeli białą, rasą . Nie było gazety na świecie, ani radia i telewizji gdzie wieści z Polski mogłyby być pominięte. To był dopiero smród, bowiem fekalia rozlały się przez granice i kontynenty. Polska jest krajem faszystowskim mówiono i pisano. Polska izoluje się od świata i demokratycznej cywilizacji. Aż przyszedł wieczór 21.01.2018, gdy telewizja TVN w programie Superwizjer pokazała nam wszystkim prawdziwy obraz zwany przez organizatorów i skrajną prawicę nieszkodliwym happeningem. Polscy neonaziści, ubrani w mundury SS i Gestapo ze wzrokiem skierowanym na portret Adolfa Hitlera śpiewali i heilowali swemu idolowi.
Atrakcję dodatkową stanowiła paląca się swastyka. A wszystko dla „ukochanej” przez nich ojczyzny, czyli Polski?. Czy ktoś to zrozumie, no  bo ja niestety nie. Ten fragment lasu będzie jeszcze bardzo długo śmierdział, tak jak i cała Polska. Film zapewne też obejrzał elektorat PiS i być może wielu wyborcom otworzyły się oczy, bowiem TV oraz Facebook przy tej okazji pokazała zdjęcia świadczące o symbiozie partii aktualnie rządzącej z krajowymi neonazistami, co wszystko wyjaśnia w temacie tolerowania oznak faszyzmu w Polsce. Zaczęło się wielkie prokuratorskie sprzątanie po tej jakże niefortunnej „imprezie”, ale niestety smród, ten wielki smród pozostał. Czy jest na to lekarstwo, albo chociaż środek chemiczny?, bo takie zło należało natychmiast zabić zanim złoży jaja. Wydaje mi się jednak, że już jest zbyt późno. Zło się wykluło i rozłazi po kraju.

niedziela, 21 stycznia 2018

ECCE HOMO


Ecce Homo. Tak śmiało mógłbym i mogę powiedzieć wskazując na mojego ojca, matkę, rodzeństwo, bliską rodzinę, przyjaciół. Zapewne nie użyłbym tych słów mając na myśli Mao, Hitlera, Stalina, a nawet Pinocheta, lub pedofila Maciela, (osobistego przyjaciela najświętszego Wojtyły). „Oto człowiek”, powiedział Judasz do ludu żydowskiego, pokazując palcem Jezusa. Ecce homo, bo to był człowiek, aczkolwiek dla chrześcijan dodatkowo, a może nade wszystko Syn Boży. Niestety tą łacińską sentencją trudno obdarować współczesnych nam bardzo upadłych moralnie karierowiczów, szczególnie z partii rządzącej. Na pierwszy plan wysuwa mi się europoseł Czarnecki, z angielska Richard Henry, a z polska dodatkowo cham w ścisłym tego słowa znaczeniu. Cham do potęgi entej, a z owego wyniku matematycznego można by takowym epitetem obdarować co najmniej stu podobnych osobników. „Obatel” Richard, jako wiceprzewodniczący PE (jeden z dziewiętnastu) nazwał polską europosłankę Różę Thun szmalcownikiem, za to, że na forum europejskim broniła polskiej demokracji i polskiej Konstytucji. Okazał się Czarnecki zatem nadzwyczajną świnią. Znając charakter i pogoń za zyskiem to można by właśnie szmalcownikiem nazwać pana, obatelu Richardzie. Jako skoczek z partii do partii dał się poznać wyjątkowo ze złej strony, czyli niebywałego konformizmu i serwilizmu politycznego niezależnie od barw partii, a jako ojciec rodziny to potwierdził. Siedząc w majtkach Kaczyńskiego blisko (otworu wydalniczego), w ławach poselskich usadowił jednego z synów, zaś pozostałą dziatwę oddał pod władzę Macierewicza i innych decydentów.To nie jest świr a wyłącznie oportunista. Dla myślących to jest właśnie a jakże szmalcownictwo, polegające na bogaceniu się w każdy możliwy sposób, niekoniecznie moralny. Władze Unii chcą go pozbawić stanowiska zajmowanego w Parlamencie za krzywdę wyrządzoną pani Róży Thun, działaczce opozycyjnej z lat PRL i III RP. Cała chmara pisowców go broni, ale to normalne, bo u nich z woli prezesa, jeden za drugiego idą w ogień, co pokazała telewizja przy okazji skandalu z senatorem Kogutem, absolwentem podstawówki, gdzieś na Podhalu, oskarżonym o milionowe łapownictwo. Zatem mili państwo, słowo ecce homo nijak nie pasuje do osoby Czarneckiego. Raczej ecce porcus. Kto chce może słowo porcus znaleźć w słowniku łacińskim z pomocą google. http://pislamizacja.pl/piosenka-o-czarneckim/

 
PS: Natomiast epitet świra zarezerwowany jest już od dawna dla pana Antoniego Macierewicza w nagrodę za udowodnienie wybuchu na pokładzie TU154M.
 

piątek, 19 stycznia 2018

ROSJA PRZYKŁADEM DLA POLSKI?


Usłyszałem w radiu Zet. ROSJA PRZYKŁADEM DLA POLSKI. Sąd Miejski w Prioziorsku w obwodzie leningradzkim skazał w środę rosyjskiego duchownego prawosławnego Gleba Grozowskiego na 14 lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze za pedofilię. Sąd uznał go za winnego przestępstw seksualnych wobec dziewczynek w wieku 9-12 lat”.
Gazeta Krakowska: Ksiądz pedofil z Wadowic wciąż bez kary.
A to ci sensacja. Tym większa, że duchowni prawosławni żenią się, a więc mają legalny sposób regulacji nie tylko własnego testosteronu i hormonów, ale i pozostałych sił witalnych. A tu proszę, pedofil jakby z obrazka katolickiego. Ale tu nie chodzi o fakt, bo pedofil to pedofil i tyle. Chodzi o wymierną sprawiedliwość, o prawdziwą, należną karę. Za krzywdy dzieci. Wiemy, że u nas w Polsce podobny wyrok pada za zabójstwa popełnione z okrucieństwem, a za gwałt dokonany na dziecku, najczęściej wielokrotnie, trzeba się przenieść co najwyżej do innej parafii i podawać z obrzydzeniem rękę do całowania miejscowym dewotkom. Szczerze mówiąc, molestowanie dziecka przez księdza to w Polsce żadna sensacja. Pedofilów spotyka się w każdej diecezji i to nie jednego. Nawet sami duchowni twierdzą, że ponad 2% populacji w kapłaństwie to zboczeńcy seksualni. 2% to ok.80 -100 zbrodniarzy licząc, że sutannę lub strój zakonny nosi 35-40 tysięcy mężczyzn. Zboczeńcy wyżywają się na ciałkach dzieci jako uzdrowiciele ich dusz, ewentualnie jako egzorcyści. W tych
przypadkach wciskają do ust krzyże, kładą się na nagich ciałach „opętanych” przez diabła, (nacierają im świętymi olejkami miejsca intymne najczęściej piersi i pochwy) aż do osiągnięcia własnego wzwodu, a nawet polucji. Często w obecności innych kapłanów. („DF” z dnia 14.01.2018.). Tej populacji darmozjadów zboczonych poprzez kontaminację z dewocją życie upływa z perspektywą zbawienia wiecznego. Bo taką drogę wyznaczył im ich Bóg. To jest ich destynacja, ich przeznaczenie. Przynajmniej sami się tak usprawiedliwiają wzajemnie się kryjąc przed obowiązującym w Polsce, niestety nie wykonywanym prawem, bo kto słyszał aby w Polsce skazano księdza na więzienie za pedofilię. Skazano, może tak, ale już o osadzeniu w więzieniu cicho jak makiem zasiał.


                                                                 Gwałciliśmy, gwałcimy, bedziemy gwałcić.

Pedofilów z górnej półki, takich jak biskupów i arcybiskupów wysyła się za karę np. na katolicką Dominikanę, by na czystych plażach mogli zagarniać za dolara biedne, ale atrakcyjne fizycznie dzieci. Rosja nie jest dla nas wzorem we wszystkich aspektach, ale akurat w aktach sprawiedliwości wymierzanych za zbrodnie pedofilii dokonywane na dzieciach jak najbardziej. Sądzę, że podoba się to też papieżowi Franciszkowi. Nie cieszyłby się z tego polski bożek z Wadowic, który pedofilię księży kazał bezwzględnie ukrywać zgodnie z wydanym przez siebie dokumentem. Sądzę też, że w tej sytuacji trudno będzie znaleźć chętnych polskich księży do obsadzania parafii na terenie Rosji, jak to bywało dotychczas praktykowane w ramach tzw. prozelityzmu. Więzienie w Rosji to nie plaże daleko od Watykanu, który to sam w sobie jest przeżarty zgnilizną moralną, o czym donoszą liberalne media.

wtorek, 16 stycznia 2018

POLICZYŁEM, PRZEMNOŻYŁEM


Wynik jest zasmucający w rzeczy samej. Z czego więc hierarchowie się tak cieszą. Oto jest pytanie drodzy Rodacy.

 
Jeden raz w roku Kościół katolicki w Polsce dokonuje rachuby swoich wiernych. Ostatnio stwierdzili, że na msze niedzielne przychodzi do świątyń systematycznie 37% wiernych. 37% Polaków to zaledwie 14-15 milionów populacji, a mówi się że jest nas 38 milionów, oczywiście zamieszkałych w granicach państwa nadwiślańskiego, a ponieważ hierarchowie uważają, że praktycznie każdy Polak jest ochrzczony, to więc bezwzględnie przynależy do wielkiej rodziny katolików. Ale cóż to za katolik skoro nie wypełnia przykazań boskich i kościelnych, a one nakazują wyraźnie, by w dni świąteczne zaliczyć wyprawę do świątyni a nawet przyjąć komunię świętą. Podobnego lekceważenia przykazań i zasad wiary nie spotkasz w innych wyznaniach, szczególnie wśród islamistów, których to większość polskich katolików nazywa terrorystami i mordercami, ciapatymi, albo wręcz odpychającymi brudasami. Więc zadaję pytanie: Jakaż jest ta wiara Polaków?, i odpowiadam: bardzo luźna, nie umocowana w teorii biblijnej, nie zgłębiona pismem świętym, za to bardzo wybiórcza. Dużo katolików idzie do kościoła, bo nie ma nic innego do roboty a i dobrze jest się przy okazji pokazać sąsiadom, a przede wszystkim dać przykład rodzinie. A tak w ogóle większość katolików, szczególnie Polaków, swoje praktyki religijne czyni właśnie dla demonstracji na pokaz, bo jest to dobrze widziane przez otoczenie i proboszcza. W Dniu Zmarłych demonstracyjnie składa kwiaty, najczęściej sztuczne na grobach bliskich w taki sposób by widziało go jak najwięcej ludzi, najlepiej znajomych. A przecież temu zmarłemu jest obojętne czy nad jego mogiłą ktoś stoi i się modli. Nasi piłkarze, jako chyba jedyni w Europie w czasie wybiegu na boisko żegnają się dotykając ręką murawy, tej murawy zaplutej i zasmarkanej przez nich samych. Podobne gesty czynią skoczkowie, no ale to gorliwi religijnie górale. Nasi rodacy pracujący za granicami kraju, po to by nie płacić podatków od wyznania, wypełniając deklaracje określają się jako bezwyznaniowcy, albo wręcz ateiści. Urzędy finansowe tych krajów zastanawiają się nad zjawiskiem niedorzecznym. Skoro w Polsce jest aż tylu bezwyznaniowców, to dlaczego statystyki powiadają że 90% narodu to katolicy? Czyżby potajemnie przyjęli kilka milionów chrześcijańskich uchodźców i co na to Kaczyński., a może z Polski za granice w poszukiwaniu pracy wyjeżdżają wyłącznie ateiści ze względu na prześladowania przez pisowsko-kościelne rządy, bo do tego też może dojść w niedługim czasie. No więc jak to jest w rzeczywistości z tą wiarą w Polsce, ja też zachodzę w głowę.
 
Ostatnio spotykam się coraz częściej z przypadkami rezygnacji z chrztu nowonarodzonych dzieci na wzór innych nacji. Modne są tzw, związki partnerskie, bez zawierania ślubów, choćby nawet cywilnych, co do niedawna było ciężkim grzechem. W dużych miastach wiele pogrzebów to uroczystości świeckie, bez uczestnictwa kleru, ponadto zwłoki poddawane są kremacji. Polska mimo reżimu wyznaniowego powoli się laicyzuje. Trendy płyną z Zachodu, ale nie tylko. Ludzie widzą, że największy hochsztapler po wojnie o. Rydzyk wyłudził od państwa blisko 80 milionów PLN. W ciągu jednego roku. Być może kilka innych milionów wyłudza od babć i dziadków obiecując niebo. Ludzie dowiadują się o bezkarnej pedofilii i pederastii w Kościele oraz otaczającym go luksusie. Kler polski jest niedouczony o skrzywieniu krańcowo prawicowym, a często nacjonalistycznym (m.in. Międlar czy też Kneblewski). Ostatnio czytam w prasie, że w niektórych parafiach trzeba księdza zaprosić aby raczył zawitać do naszego domu z kolędą. Na razie są to jeszcze dość rzadkie przypadki, ale są. To dobrze. Do mszy tu i ówdzie służą dziewczynki, co jeszcze do niedawna było nie do wyobrażenia. Tylko patrzeć gdy w seminariach duchownych będą studiować kobitki, podobnie jak w innych wyznaniach chrześcijańskich, tym bardziej, że papież Franciszek jako pierwszy z dotychczasowych następców ziemskich Chrystusa powiedział, iż o zbawieniu nie decyduje religijność człowieka, a jego uczciwość, prawość, słowem etyka. Etyka, którą polski Kościół tak wypycha z sal lekcyjnych w szkołach.
Franciszek powiedział też, że nie musisz walić pieniędzy księdzu by zaskarbić sobie przychylność niebios, ale większość, szczególnie starszego społeczeństwa o tym nie wie, bo ojciec Rydzyk powiada inaczej, a on jest dla niego wyrocznią. Amen.

piątek, 12 stycznia 2018

OPOZYCJO, DO KĄTA MARSZ!


Aczkolwiek tytuł bardziej adekwatnie powinien brzmieć ZDRADA, bo to co się stało na sali plenarnej Sejmu podczas głosowania nad projektem zatytułowanym RATUJMY KOBIETY w dniu10 stycznia 2018 roku ociera się właśnie o haniebną zdradę. Wybrańcy zdradzili swojego suwerena. Zdrajców było około trzydziestu, ale to wystarczyło by projekt lewicy upadł. Na oczach nie tylko przeciwników politycznych, ale i telewidzów, całej Polski. Długie wystąpienie, poprzedzające głosowanie nad projektem liberalizującym dotychczasową ustawę antyaborcyjną, wygłoszone przez Barbarę Nowacką było wysłuchane zaledwie przez kilku posłów PiS, bo reszcie ponad dwustu wybrańcom partii kaczystowskiej temat zwisał przykładowym kalafiorem. Zdrady dokonało kilkoro posłów ponoć liberalnej partii PO, tudzież kilkoro posłów (posłanek), ponoć absolutnie NOWOCZESNEJ partii, która ową nowoczesność ma w nazwie. Po to, by projekt ustawy przeszedł do komisji poselskiej zabrakło 9 głosów, bo nawet blisko pół setki pisowców głosowało za projektem, w tym sam Kaczyński i Krycha Pawłowicz. Być może się pomylili przy obsłudze przycisków, a być może zrobili to dla jaj, bo byli przekonani o niechybnej porażce posłów zasiadających po lewej stronie. Okazuje się że sama lewica przypaliła sobie kaszę, ponieważ kilkunastu posłów w czasie głosowania opuściło salę plenarną, by rozładować wewnętrzne zgryzoty szamoczące ich sumienia. Swoją bezczelność ubogacili zaświadczeniami L-4, uzyskanymi od nowopowołanego ministra zdrowia, katolskiego kardiologa, Łukasza Szumowskiego. Sądzę że dostali „lawinowej sraczki”. Taka dolegliwość najczęściej dopada tchórzy, a już na pewno zdrajców. „Nowoczesna” okazała się ŚREDNIOWIECZNĄ, bo tak należy ich od teraz zwać. Nie wszystkich, ale jest taka zasada, że nawet jedno zgniłe jabłko w skrzyni powoduje zepsucie pozostałych. Ich twarze uległy mocnemu podstarzeniu, gdy dowiedzieli się że zdradzili ideały partyjne i swoich wyborców, co nie rokuje optymistycznie na kolejne wybory. Reakcje szefów ich partii były zdecydowane.
               Pajace polscy
Wyłamańcy z PO zostali usunięci z partii jednym pociągnięciem pióra, natomiast ci z Nowoczesnej zawiesili się sami na okres jednego miesiąca, co daje do myślenia że mają pożyczki do spłacenia. Ale co to daje merytorycznie. Do tematu można powrócić dopiero w następnej kadencji Sejmu. Tymczasem został zmarnowany owoc pracy tysięcy ludzi zbierających podpisy Polek by zliberalizować ustawę, by nie musiały te nieszczęsne kobiety odbywać turystyki aborcyjnej poza granice kraju. Czy tym razem też wyjdą z czarnymi parasolkami. Nie wiem, ale wątpię, bo taka zdrada suwerena mocno nasze panie zabolała. I nie tylko panie. Zostaniemy nadal w czarnej dupie jako bodaj jedyni w Europie. Prędzej ustawę liberalizującą aborcję uchwali państwo Watykan, chociaż kobiet tam jak na lekarstwo, niżeli kraj w środku Europy zwany przez większość swoich obywateli czarnym katolandem. Powiem tak: To co się wydarzyło w Sejmie 10 stycznia, absolutnie nie zmieni mentalności kobiet polskich. Nadal będą one „ubogacać” zagranicznych ginekologów, tyle że bardziej. Bo jeżeli polscy lekarze, którzy wzorem Szumowskiego podpisali akty wiary olewając przysięgę Hipokratesa  będą odmawiać aborcji chorego płodu z jednoczesnym nakazem porodu, to wybór pozostaje jeden.
Wyjazd do kraju normalnego. Jeżeli nie na stałe to przynajmniej na zabieg. A te „damy” co wielbią Kaczyńskiego, Rydzyka i kler niech rodzą potworki, choćby jeden za drugim. W końcu każde warte 4 tysiaki. Ksiądz poświęci, no i grosz mu wpadnie za pogrzeb, bo wiadomo, że taki "noworodek" długo nie pożyje, jeno przysporzy strasznego bólu matce. Ale kto by się tym przejmował. Chrystus też za długo sobie nie pożył.

poniedziałek, 8 stycznia 2018

KACZE KADZIDŁO TO WIRUS


Ja też do niedawna sądziłem że tych zarażonych kaczym wirusem można uleczyć argumentami. Nieprawda. Kaczy wirus jest odporny na argumenty i wszelkie polityczne antybiotyki.


Powtarzam to zdanie za jednym z komentatorów Facebooka, należącego do grupy wspierającej prof. Rzeplińskiego, pana Zbigniewa Kwapisa. Przykładów na potwierdzenie tej tezy jest mnóstwo. Począwszy od prof. Kika, do niedawna działacza nurtu lewicowego, dziś wyraźnego prawicowca. Są też ludzie z kręgów polityki, którzy kaczymi prawicowcami stawali się poprzez ewolucję „materialistyczną”. Mam tu na myśli m.in. człowieka do którego czuję (i nie jestem w tym względzie osamotniony) niesamowity wstręt. To europoseł Czarnecki. Właściwie Rychard Henry Czarnecki, ur. w Londynie. Tu w Polsce znalazł sposób na dobre życie, bo naród rodaków daje się jak plastelina urabiać wedle życzenia, komuś zrodzonemu na terenie Królestwa Brytyjskiego. Okazuje się, że wśród dobrych owoców znajdują się zgniłki, do których zaliczam bez wątpliwości Czarneckiego. Po mojemu to świnia z ryjem skierowanym do koryta w którym paszę uzupełnia sam Kaczyński. Zanim Kaczyński zagospodarował owo koryto, wcześniej żarło dla takich jak Czarnecki dosypywali  inni przywódcy partii o różnych odcieniach ideologicznych, jak przykładowo Lepper, Giertych, Krzaklewski, Suchocka,, Buzek i wielu innych, byle to byli ludzie zdolni nie szczędzić mu treściwej paszy do koryta. Jako człek wazelina siedział w odbycie wielu, więc niezbyt pachnie. Przynależał też do zakonu Martynistów z otoczenia Goryszewskiego, który to z trybuny sejmowej wyraził pragnienie by Polska była biedna i ciemna, byle była katolicka. A świnia dlatego, że potrafi pluć na wszystkich spoza swojego koryta. Ostatnio popisał się wyszukaną elokwencją nazywając europosłankę z PO, panią Różę Thun, kobietę prawą i patriotyczną, szmalcownikiem płci żeńskiej, bo ta akurat udzieliła wywiadu prasie niemieckiej na temat polskiego prawodawstwa. A jakie to jest polskie prawodawstwo wie doskonale Komisja Europejska, Parlament Europejski, Komisja Wenecka, ONZ, a mówiąc wprost cały świat polityczny. Nie mogę się nadziwić, że generał Mirosław Hermaszewski, jedyny polski kosmonauta, człowiek honoru wpuścił tego typa na własne pokoje, a przy tym oddał mu rękę córki. Czymże ten moralny bałamut i alimenciarz błysnął w oczach rodziny, bo chyba nie aparycją albo chociażby prezencją?. Trudno, nie moja sprawa, ale boli, bo polski kosmonauta jest jeden, natomiast bałwanów, złośliwców i karierowiczów w partii zwanej prawem i sprawiedliwością jest od jasnej cholery. To ludzie zakażeni wirusem kaczym. Co prawda cała polska nauka bakteriologiczna szuka szczepionki na tę zarazę, nie mniej jednak zakażenie się szerzy i trudno dzisiaj prorokować co będzie z tą Polską, tym bardziej, że miecz art. siódmego Traktatu Europejskiego wisi nad nami jak bomba atomowa podtrzymywana na nici pajęczej. Nie pomoże nam wymiana premiera na bardziej wyedukowanego, ani ministrów na bardziej rozgarniętych. Trzeba by zbudować nowe koryto, niezainfekowane owym wirusem. Koryto czyste, na kanwie uczciwości, prawa i prawdziwej sprawiedliwości. Jednocześnie należy zweryfikować tych co to żywią się paszą, na którą pracuje cały naród. Odpędzić raz na zawsze karierowiczów typu Czarnecki, PiS, oraz episkopat z Rydzykiem, czołowym polskim złodziejem. Tak nam dopomóż Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy jedyny i wszyscy święci spoza tych, do których fałszywie modlą się pisowcy.

wtorek, 2 stycznia 2018

ZŁUDNE OCZEKIWANIA


                                                                              
Niech to szlag trafi. Tymi oto słowy rozpocznę post poNowoRoczny. Tyle miłych życzeń popłynęło z milionów polskich ust. Tyle pocałunków i przytuleń widzieliśmy na ekranach telewizorów i fotkach prasowych i wszystko to psu w d. wsadzić , jak powiadają co trzeźwiejsi Polacy, co potwierdziło się już dnia następnego. Biedna Polska, biedny naród mimo doposażenia płynącego z serca prezesa czyli 500+. Nowy premier Mateusz Morawiecki, wyznaczony na to stanowisko wyłącznie w celu uratowania twarzy kraju nadwiślańskiego w oczach Europy nie popisał się na starcie. Chociaż jego ojciec dzierżący tytuł wicemarszałka Sejmu zapewniał, iż synek dał się przekonać do tego, aby 40 milionowy naród rozproszył między sobą 7000 uchodźców, bo go na to stać bez uszczerbku na swojej egzystencji i własnym dobrobycie. To jednak premier okazał się synem marnotrawnym. Powiedział, że nie zmieni ani na jotę woli swego guru czyli kaczej decyzji i nie wpuści między mury polskich kościołów ani jednego muzułmanina, który jak wiadomo Kaczyńskiemu szcza i nie tylko pomiędzy ławkami, a ponadto roznosi zarazki i inne podłe mikroby. Tym bardziej, że czołowym jego zadaniem jest rechrystianizacja Europy. Morawiecki, bogaty w lingwistykę, ponieważ gaworzy w angielskim, niemieckim i ponoć także w rosyjskim stworzył nadzieję na wygładzenie chropowatej opinii Polski w oczach Starego (i nie tylko) Kontynentu. Obojętnie w którymś z tych języków trzeba mieć cokolwiek postępowego do powiedzenia. Zatem nałożony na Polskę przez KE art. siódmy
                    Premier rządu
Traktatu chyba jednak się wypełni bowiem Morawiecki w tym względzie nie okaże się zbawcą. Wróci z podkulonym ogonem jak azor sąsiada po nieudanym pościgu za zającem. Tradycyjnie i z przyzwyczajenia życzyliśmy sobie wszystkiego co najlepsze, ale życzenia te zakrawały na ironię, bowiem prezydent podpisał wszystkie nowe ustawy zagrażające sprawiedliwości sądowej obywateli, oraz dot. przebiegu wyborów. Tu akurat PiS zrobił wszystko by wybory te można było sfałszować na korzyść partii rządzącej. Nie pomogły protesty milionów Polaków. Czy wobec tego jest powód do radości skoro nawet Trybunał Konstytucyjny stał się atrapą.? Bezpieczeństwo Polski jest zagrożone też w wyniku absolutnej niekompetencji ministra od wojen. Dziesiątki miliardów złotych poszło na marne miast na zakupy nowoczesnej broni łącznie ze śmigłowcami. Na razie mamy się bronić czterdziestoletnimi myśliwcami sowieckimi, chociaż i te się wykruszają. Jeden właśnie rozbił się w lesie koło Mińska Mazowieckiego. Jako jedyne państwo w Europie nie mamy żadnych przyjaciół, nie licząc fałszywych Węgier. Dziś wszystkie nadzieje pan prezydent i minister ON lokują chyba w Bartłomieju Misiewiczu, pomocniku aptekarza, któremu „podlegają” nawet generałowie. Mnie jako byłemu żołnierzowi kiszki się skręcały gdy kapitan WP trzymał parasol nad tym pieszczochem Macierewicza. Ale to chyba taka polska tradycja, bo sam prezydent nie potrafił ochronić przed deszczem swojego gościa panią Merkel, zaś swoją  głowę schował pod szerokim parasolem. Wstyd, ale nie dla każdego polskiego polityka. Tymczasem czekam na owoce pobytu Morawieckiego w Brukseli, spodziewam się jednak owoców przegniłych i bardzo nas pognębiających w temacie groźnego, zwanego atomowym art.7. Zatem piękny nam się Nowy Rok 2018 szykuje. Oj piękny kurde piękny, czyli złudne oczekiwania.

AFE, ALE SMRÓD!

W dniu 13 października Polska kolejny raz wypuściła śmierdzącego bąka w salonach Europy. Wybaczcie chorej staruszce. Postępującą demen...