wtorek, 28 grudnia 2010

ZADYMIONE KRUCHTY



Po liście dominikanina Ludwika Wiśniewskiego do nuncjusza papieskiego, którego odbitki zakonnik rozesłał do co ważniejszych hierarchów Kościoła w Polsce, wielu biskupów i "arcy" doznało gniewnego oburzenia i wstrząsu wręcz przedzawałowego. Najmocniej wściekł się (dosłownie) przewodniczący EP abp Michalik. Pisałem o nim w poprzednich postach (to ten od wsadzania do więzień policjantów drogowych, za ich tupet podczas wykonywania obowiązków służbowych). Na list obraziło się wielu naszych biskupów (ponad połowa z "panującej" nam liczby około 120.). Chmurnie brwi podnieśli m.in. flaszka Głódź z Gdańska, a także m.in. biskupi: Dec, Zawitkowski, Napierała, Stefanek, Suski, a więc ci, dla których Rydzyk jest źródłem dobra, zaś jego media źródłem wszelkiej wiedzy i mądrości.
Dobrze się stało, że wreszcie w sprawie listu o. Wiśniewskiego i jego wartości dla ratowania polskiego Kościoła katolickiego odezwał się na w.p. biskup Tadeusz Pieronek, uważany w Polsce za tego, co to w grajdole zmurszałego towarzystwa fioletowego uchodzi za nowoczesnego, postępowo myślącego hierarchę. Bo oto w dniu dzisiejszym biskup TP odważył się publicznie nazwać polski Kościół zaczadziałym. Zaczadziałym stęchlizną PIS i samym Lechem Kaczyńskim, w którym wielu biskupów widzi już świętego, a nawet czyniącego cuda i uzdrowienia. Krytykuje "z grubej rury" tych swoich kolegów w purpurach, którzy widzą wciąż w PIS-ie najwyższe dobro Polski. Nie wykluczone, że będą głosić fakt zmartwychwstania Lecha Kaczyńskiego oraz cudów czynionych przez jego małżonkę. Tym bardziej, że LK już się przepoczwarza w trumnie, o czym głosi jego brat nie rozpoznając go po dwóch dniach od katastrofy. Istny danse macabre. Bp Pieronek daje wyraźny sygnał, iż Lech Kaczyński był marnym prezydentem ( o czym każdy kto ma cokolwiek rozumu wiedział od zawsze) i dlatego, jak twierdzi, kardynał Dziwisz poczynił ogromny błąd godząc się na jego pochówek na Wawelu. Jeżeli leży tam Kaczyński, to dlaczego nie chować w kryptach wawelskich w przyszłości innych prezydentów jak Jaruzelskiego, Wałęsę czy Kwaśniewskiego. Ten grób wawelski będzie dzielił Polaków po wsze czasy. Biskup Pieronek mówiąc o stęchliźnie w Kościele ma na myśli nie tylko zadymienie PIS-em. Rozumie on przez to wszelkie formy rozpasania materialnego, oraz ideowo-moralnego w tym głośne skandale pedofilskie wśród kleru, o których coraz szerszym półgębkiem zaczyna mówić papież. Jako szczyt obłudy i zadymienia niech świadczy fakt: W jednym z kościelnych ośrodków dla chorych starszych ludzi, siostry zakonne wzbraniały się przed wyjściem na spacer z wózkiem chorej.... z braku czasu. Tymczasem z osobą umierającą też na wózku pobiegły do urny wyborczej, by owa chora oddała głos na Kaczyńskiego. To nie tylko zadymienie. To kompletne zaczadzenie, mrok, skomentował biskup TP.

Wydawało by się, że biskup Pieronek uległ jakoby oświeceniu, jakoweś przemianie duchowej i to nie tylko. Dokonało się to chyba w noc wigilijną, gdy nawet ponoć zwierzęta mają coś mądrego do powiedzenia. Ponieważ prasa, szczególnie ta liberalna, a nawet lewicująca, jak Gazeta Wyborcza, Przegląd czy Angora, biskupa Pieronka nazywała gołąbkiem w polskim Episkopacie, to przypomnę jego głośne, nie bardzo potwierdzające ową tezę wypowiedzi. Jeszcze niedawno ten gołąbek chciał oblewać kwasem solnym Izabelę Jarugę-Nowacką, a panią profesor Senyszyn wysyłał do dojenia krów. Gwoli prawdy wyjaśniam przyszłej eminencji, że pani profesor wychowała się w mieście, a więc nie miała do czynienia z bydłem , natomiast biskup Pieronek wzrastał gdzieś na wsi góralskiej, a więc miał częsty kontakt z dojnymi owieczkami.

Zaklinał, że nie da się wyprowadzić religii ze szkół, bo byłby jeszcze większy chaos i bałagan w szkolnictwie. Chyba w średniowiecznym.
Głosił wszem i wobec, że szoah, czyli zagładę Żydów wymyślili sami Żydzi.
Lewicę jako szczury i hieny chciał zapędzać do nory. Zdawało się, że w pewnym momencie na punkcie lewicy tenże biskup dostał hyzia. Bronił Komisji Majątkowej, chociaż wiedział, że w tej materii dzieje się bardzo źle dla państwa i dla samego Kościoła.
Nie podobały mu się hasła głoszone przez lewicę, a która to domagała się państwa świeckiego. Jego odpowiedzią była filozoficzno-teologiczna wykładnia, a mianowicie: "To, o czym mówi lewica, to nie jest państwo świeckie, ale laickie, ateistyczne" Cóż by to miało znaczyć?.
-świeckie, tak - laickie nie?. A przecież słowo świecki oznacza: nie związany z religią i instytucjami kościelnymi, zaś słowo laicki: nie związany z żadną religią, natomiast ateistyczny, to po prostu zaprzeczający istnieniu boga. Wystarczy maksymalnie wykorzystać rozum. Łatwo zapamiętać.

Dzisiaj bp. Pieronek krytykuje swoich kolegów, że zajmują się sprawami do nich nie pasującymi. Po cóż zajmują się stawianiem pomników, niech się interesują sprawami wiary i moralności, mówi i powiada dalej: Dlaczego pozwalają podwładnym w parafiach głosić teksty polityczne. Dlaczego utwierdzają wiernych w "miłości" do partii Kaczyńskiego i Rydzyka, miast milczeć na temat przekonań politycznych parafian, a podnosić ich moralność w ramach jedności braci katolików.

Ludzie coraz częściej wychodzą z kościoła w czasie kazań, podczas których księża próbują nakłaniać wiernych do wygodnej im postawy i przekonań. Na razie wychodzą z budynku kościelnego, ale też coraz częściej wychodzą z tej instytucji i przynależności do niej, raz na zawsze.
.......................................................................................................................................

Uśmiechnij się:

1.Z raportu policjanta: Do pomieszczenia, w którym znajdowały się zwłoki, prowadziły drzwi, nad którymi zawieszony był krzyż z figurką mężczyzny w wieku około trzydziestu lat.

2.Blondynce dzwoni telefon w torebce. Grzebie, grzebie i po chwili niepowodzenia mówi: No tak, pewnie zgubiłam.
.......................................................................................................................................

W związku ze zbliżającym się Sylwestrem, życzę wszystkim tym, którzy postrzegają moje posty jako wyraz ich przekonań, a także tym, co mają odmienne zdanie szampańskiej zabawy, oraz Do Siego Roku 2011. Torunczyk





wtorek, 21 grudnia 2010

PROSZĘ MOJEGO PAŃSTWA, JAKO OBYWATEL MAM PROŚBĘ:

To takie życzenia pod choinkę 2010. Wiem, wiem, mało realne. Pomarzyć jednak warto. Otóż proszę:

1.By Jarosław Kaczyński oraz jego wataha z PIS, nie psuli mi apetytu swoimi wypowiedziami podczas spożywania smacznego świątecznego jadła.

2. By dziennikarze nie powtarzali cyklicznie co kilka minut głoszonych przez ww. "teorii" w sprawie śledztwa dot. katastrofy smoleńskiej.
3.By udostępniono Kaczyńskiemu wgląd do trumny jego brata. Niechby upewnił się naocznie co do tego, że jest to autentyk bliźniaczy.

4.By przy okazji przeniesiono szczątki tego wybitnego prezydenta w miejsce mu należne, czyli na Powązki, gdzie czeka gotowy grobowiec ufundowany przez Jarosława z rodziną.

5. By rząd nie pozwolił na szarganie do granic idiotyzmów naszego kraju poprzez głoszenie gdzieś tam w świecie przez wysłanników PIS, urojeń wyssanych z palca Kaczyńskiego w sprawie katastrofy.

6. By partie polityczne, po tym jak zabrano im dotacje z budżetu w 50%, nie starały się dokradać tej drugiej połowy.

7.By politycy i im usłużne media przestali się zamartwiać o jednego chińskiego dysydenta, a pomyśleli o 9 milionach rodaków żyjących na granicy nędzy, zmuszając ich do porannej lustracji śmietników o godzinie pozwalającej ubiec szczury.
8. By hierarchowie Kościoła wyciągnęli owocne wnioski z krytyki księdza Wiśniewskiego i poważnie podeszli do problemu:

-siania nienawiści homofobicznych przez Radio Maryja, TV Trwam i Nasz Dziennik,

-rozpasanej zachłanności kleru w myśl, co kłóci się z zapisem ewangelicznym św. Mateusza, iż co
cesarskie oddaj cesarzowi, zaś co boskie Bogu. BOGU!, a nie jego ziemskim urzędasom. Jest okazja, by popatrzeć na ubogą szopkę Zbawiciela, -włażenia z buciorami do łóżek wiernych,
-pedofilii wśród księży i ich biskupiej osłony przed wymiarem sprawiedliwości, -głoszenia homilii o treściach politycznych w celu nakłonienia wiernych by głosowali na kandydata gwarantującego Ich wszelaki dobrobyt.
9.By politycy przestali włazić bez mydła marki "Jeleń" w tyłek USA, które to szanują nasz kraj na równi z Mozambikiem i Ugandą. By wreszcie szukali przyjaciół po sąsiedzku, a wrogów gdzieś w oddali, a nie odwrotnie.
10. By młodzi ludzie wyjeżdżali za granicę wyłącznie z wyższych pobudek, niżeli w poszukiwaniu jakiejkolwiek pracy, by wyżywić siebie i zrodzone po katolicku dzieci.


Wiem, bo nie jestem dzieckiem, że żadne z tych życzeń nie spełni się. Zbyt dużo święci Mikołaje, do których kieruję prośby by stracili. U nas panuje ustrój kapitalistyczny i to w tej krwiożerczej postaci, więc każdy ciągnie do siebie. I rząd i Kościół i usłużni im dziennikarze. Dobrze "płatni zdrajcy, pachołki redakcji", jak niegdyś wypsnęło się ojcu KPN, z zamiarem obrazy członków PZPR.

.....................................................................................................................................

To były moje życzenia. Natomiast wszystkim moim
Czytelnikom, niezależnie jak odbierają treści
zawarte w moich postach, życzę miłych, ogrzanych
ciepłem uczuć Świąt. W zdrowiu, życzliwości i pogo-
dzie ducha. -Torunczyk.

sobota, 18 grudnia 2010

OBJAZDOWY CYRK JP2, CZYLI BAŁWOCHWALSTWO




Telewizja TVN pokazała nam wyjątkowe 'zjawisko". Oto obok ulic, placów, szkół, uczelni wyższych zaszczyconych imieniem papieża Polaka, który z powodów ogólnie znanych oczekuje w kolejce po beatyfikację, ujrzeliśmy dziwny w formie, pojazd, który to nazwano ruchomym muzeum poświęconym, jakże by mogło być inaczej, Janowi Pawłowi Drugiemu. Pojazd ów, to konstrukcja w postaci połączonych naczep tirowskich. Ustrojstwo ma nawiedzać miasta, wioski, szkoły oraz inne zbiorowiska ludzkie np. miejsca cudami słynące, sanktuaria,odpusty parafialne i inne zloty wiernych, oraz tych wątpiących. Na pytanie dziennikarza, skierowane do księży autorów "wynalazku"- po co to?,padła odpowiedź, że tenże autokar będzie ubogacał w wierze naszych rodaków, a nadto utrwalał w narodzie wielkość postaci santo subito. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że obok tych co się zachwycają tym samojezdnym wehikułem czasu, kilku co mądrzejszych księży, tenże wynalazek nazwało po prostu cyrkiem Jana Pawła II, a sam zamiar występów po kraju bałwochwalstwem. Myślę, że jest jeszcze wielu myślących zdrowo kapłanów, którzy owo zjawisko tak odbierają. Sądzę też, że podobne głosy ze strony tej mądrzejszej połowy kleru odzywały się zaraz po tym, gdy na trasie Kraków- Wadowice uruchomiono pociąg papieski, dzisiaj cieszący tylko oczy dewotów gdzieś tam w muzeum kolejnictwa polskiego XXI wieku. W wyposażenie tegoż pociągu biedne PKP władowały ogromne pieniądze dla uatrakcyjnienia podróży do miejsca urodzin smakosza kremówek. Droga i w sumie długa podróż nie stanowiła przewidywanych atrakcji nawet dla bardzo wiernych. Pociąg odjechał już do domu... muzealnego. Aby w temacie papieskiej włóczęgi nie pozostawała pustka, wymyślono rzeczony "cyrk JPII". W kolejce czeka motocykl-muzeum.

Oczywiście, nie należy liczyć na jakikolwiek mądry głos w tej sprawie ze strony abp. Michalika, sekretarza generalnego EP, który to słynne listy skierowane do nuncjusza i niektórych naszych co ważniejszych biskupów o tym, że polski Kościół katolicki podgryza zgnilizna generowana przez wszystkie media Rydzyka, poddał, a jakże, totalnej krytyce. Na tego akurat arcypasterza nie należy liczyć jako na kustosza wszelkich mądrości, a tym bardziej depozytariusza miłosierdzia bożego. Bliski przyjaciel Radia Maryja oraz abp Głódzia, ksywa flaszka, pozostaje w tej chwili najbardziej spetryfikowanym hamulcowym jakiegokolwiek postępu w Kościele. To ten sam ważniak nad ważniakami, co to po tym, gdy musiał zapłacić mandat za wykroczenie drogowe, wymusił u komendanta wojewódzkiego policji, by ten doprowadził do wyrzucenia policjanta drogowego z pracy, a następnie osadził go w areszcie. Ten hierarcha to gość o wyjątkowo mało atrakcyjnej facjacie, przypominającej funkcjonariuszy z nie najlepszych czasów. Przypomnę, że zarówno ów krytyczny list ks. Wiśniewskiego o postępującej degrengoladzie moralnej w Kościele, jak i "odzywkę" na ów list ze strony abp Michalika opublikowała Gazeta Wyborcza, dla niektórych, szczególnie zaś "prawdziwych Polaków" zwana gazetą żydowską.

Ten cyrk bałwochwalczy zostaje uruchomiony w tzw. sezonie ogórkowym dla polskiego Kościoła, bowiem po pierwsze: budowla przypominająca maxi-multi Chrystusa świebodzińskiego, została ukończona i będzie zapewne dotąd stała, dopóki w nią nie strzeli piorun z jasnego nieba, lub nie zawadzi o nią zbłąkany helikopter, a po drugie rząd wstrzymał działalność Komisji Majątkowej, przynoszącej hierarchom codzienne złote jaja. Nie ma więc chwilowo tzw. przyczyn dla których można doić kasę,... a nawyki zostają. Tym bardziej, że do tzw. kolędy troszkę czasu pozostało, choć nie wiele . Trza go jakoś wypełnić, bo ubogacać się trzeba permanentnie. Przeto zdecydowano się na tzw. teatrzyk objazdowy z papieżem w tle. Ludzie się pomodlą o szybką beatyfikację, wysłuchają mądrości o przyczynach katastrofy smoleńskiej wg. ustaleń Kaczyńskiego z Macierewiczem, a przy okazji rzucą biednemu kościółkowi grosz, bo kultura, sztuka, i paliwo kosztuje. Pomodlą się do plakatów i figur byłego biskupa Rzymu, który nie "zasiada" wśród świętych.Czyli rzeczywiście bałwochwalstwo.

Zastanawiam się, ile jeszcze razy spotkamy się z uświęconymi wygłupami, zanim znajdzie się ktoś, komu rzeczywiście będzie zależało na budowaniu prawdziwego, a nie wymuszonego na władzy autorytetu kościoła w państwie, z którego wywodził się..... papież tysiąclecia.
......................................................................................................................................

Uśmiechnij się:

Podczas świąt Bożego Narodzenia św. Mikołaj wychodzi z komina i zostaje zaskoczony przez 19-letnia blondynkę. Ona pyta:
- Święty Mikołaju, zostaniesz ze mną?
-Ho, ho,ho- rzekł św.Mikołaj-muszę wpierw dostarczyć te wszystkie zabawki dobrym chłopcom i dziewczynkom.
Dziewczyna zdjęła swoją koszule nocną, pozostawiając jedynie stanik oraz majtki i pyta:
-Św. Mikołaju zostaniesz ze mną?
-Ho, ho, ho, muszę dostarczyć te zabawki...
Dziewczyna zdjęła wszystko i pyta:
-Św. Mikołaju, a teraz zostaniesz ze mną?
Św. Mikołaj na to:
Ho, ho, ho, muszę jednak zostać, bo nie przecisnę się przez komin z moim członkiem w takim stanie!

niedziela, 12 grudnia 2010

ZARYZYKOWAŁBYM , ŻE TO "F99"


Wzbudza śmiech i zarazem politowanie. Wiadomo kto zaś. Co prawda od paranoików głoszących teorie spiskowe roi się w internecie, to akurat ten jeden wybija się ponad wszystkich. Chodzi oczywiście o pana prezesa PIS. Choroba szczególnie przybrała na aktywności, zaraz po śmierci jego brata pod Smoleńskiem.

Profesor Nałęcz uważa, że już w momencie, gdy Jarosław stał nad ciałem brata, rodziły się w nim wręcz chorobliwe pierwiastki odwetowe, a raczej takie, które mobilizowały go do przedłużenia władzy po bliźniaku. Oczywiście władzy prezydenckiej i to wyłącznie z jego udziałem w roli głównej. Ponieważ jednak wybory przegrał, chorobliwa chcica władzy prezydenckiej rozgorzała w nim do stanu monstrualnego. Od tej pory zaczął głosić teorie spiskowe, jakoby jego brata usunięto z urzędu poprzez zamach ze strony premiera Tuska nie licząc się z 95 dodatkowymi ofiarami. Gdy jednak opinia publiczna nie bardzo przyjmowała do wiadomości owe spostrzeżenie będące jednako wynikiem urojeń schizofrenicznych, pomyślał, że obok oskarżenia o mord, należy wmówić społeczeństwu, ze katastrofa to nie szereg błędów lotniczych, nie zamierzonych. Owszem, było wiele zaniedbań w naszym wojskowym lotnictwie, zarówno pod względem szkolenia pilotów jak i natury moralnej (m.in.wymuszanie nienależnych diet przez pilotów). Tym razem jednak, aż trzy komisje wstępnie potwierdziły, że samolot był absolutnie sprawny. Lądowanie zaś w warunkach panujących w Smoleńsku nie powinno nigdy, przenigdy nastąpić. Być może było wymuszone, ale przede wszystkim piloci mieli za małą wiedzę jak się zachować w podobnych warunkach. Wynikło to z tego, że polskie prawicowe rządy (w tym rząd Jarosława Kaczyńskiego oraz jego brata prezydenta RP) psuły na każdym kroku stosunki z Rosją. W konsekwencji nie wysyłano pilotów do Moskwy na cykliczne szkolenia na symulatorach TU154. Nie czytali nawet instrukcji obsługi tego samolotu. Starsi piloci uczyli młodszych. Czyli uczył Marcin Marcina.
Naczelnych VIP-ów przewozili więc nieudacznicy, nie znający języków państw, na lotniskach których przyszło im lądować. Reasumując: Ten lot z powodu panującej złej pogody w Smoleńsku nigdy nie powinien się odbyć. Jarosław Kaczyński, człowiek przy niezbyt zdrowych zmysłach twierdzi co innego. By nagłośnić swoje bzdety na pograniczu debilizmu, powołał nieformalną komisję sejmową złożoną z samych wiernych ale miernych na czele z Macierewiczem, któremu nawet bez dłuższej medycznej obserwacji można przypisać zaburzenia psychiczne określane lekarskim symbolem F00-F09. Ten, w pierwszej kolejności dopatrzył się wycieku oleju z silników samolotu. Okazało się, że to woda.Taka sama jaką ma w swojej głowie. Do pomocy Macierewiczowi prezes dorzucił Fotygę, też o umyśle "geniusza" PiSu. Ta twierdzi, iż Tusk do końca życia nie wydostanie się z uścisku Putina, wykonanego jak wiemy przez premiera Rosji, a będącego wyrazem współczucia dla polskiego kolegi po niewyobrażalnej tragedii. Było jeszcze wiele innych mądrości głoszonych przez Fotygę, ku pokrzepieniu drgającego serca prezesa, ale też żałosnego, a nawet komicznego odbioru jej działań przez społeczeństwo. Skoro wyniki śledztwa Macierewicza nie przynosiły spodziewanego owocu mimo podsycanego cyrku krzyżowego pod Pałacem, a pan Komorowski ani myślał przesuwać fotela w Belwederze pod dupę Kaczyńskiego, ten postanowił swoje idiotyczne wyniki dociekań przyczyn katastrofy nagłośnić w świecie. Tyle, że zarówno tandem Macierewicz-Fotyga (odbywający podróż do USA za nasze pieniądze) mocno się ośmieszyli, ośmieszając też nasze władze, że pozwalają na podobne hece ocierające się o zdradę państwa , to również z podobną misją Kaczyński wysłał swoją bratanicę Martę Kaczyńską do PE w Brukseli. Okazało się, że uroczystej mowy pani Marty wysłuchali wyłącznie europosłowie z PIS z Czarneckim na czele, oraz dwóch brytyjskich posłów z partii zaprzyjaźnionej Kamińskiemu (którego prezes nazwał Kozakiem tatarskim). Niestety podobno Angole nie założyli słuchawek, bo polskiego nie znali, ale mowy gorliwie wysłuchali. Ponieważ mimo to naród rewelacje Kaczyńskiego w sprawie katastrofy odbiera z ogromnym przymrużeniem oka, buntuje on rodziny ofiar katastrofy by na spotkaniach nie poprzestawali na protestach i dociekaniach okoliczności dramatu. A to, że nie ma pewności, czy w trumnach są akurat zwłoki ich najbliższych, a to nie wszyscy dostali do rąk wyniki DNA oraz sekcji zwłok, a to to i ...pstro. Przekłada się to na ich aroganckie zachowania podczas kolejnych spotkań z premierem. Okazuje się, że cały ten bajzel związany z okolicznościami tragedii smoleńskiej wywołują wyłącznie posłowie i rodziny ofiar z PIS. Sądzą, że w ten sposób nie pozwolą na prawdziwe ustalenie przyczyn tragedii. Nie pozwolą na wiarę społeczeństwa w fakt, iż lądowanie wymusił być może Lech Kaczyński, któremu zdarzyło się to już wcześniej podczas lotu do Gruzji, że w tych okolicznościach przyrody (mgły) nigdy nie należało w Smoleńsku siadać..

Choroba Kaczyńskiego jest ciężka i chyba jednak nieuleczalna. Nie znam się na medycynie, szczególnie zaś na psychiatrii, ale zaryzykowałbym diagnozę "zaburzenia psychiczne, bliżej nie określone" notowane symbolem F99. Gorzej, że o ile choroby psychiczne nie są w żadnym stopniu zaraźliwe, to akurat ta choroba bardzo skrzywdziła wielu ludzi. Tych z najbliższego otoczenia PIS. Niektórzy zdołali wydostać się z tego zaklętego kręgu dżumy i założyli swoją partyjkę pod nazwą Polska jest najważniejsza. Dla nich też była najważniejsza w czasie wyborów. Ale czy można w to uwierzyć, skoro jej (Polski) opinię psują na całym świecie.

W międzyczasie Kaczyński posyła pod dom generała Jaruzelskiego podobnych sobie "F99", by przy okazji każdej rocznicy ogłoszenia stanu wojennego pobawili się świeczkami i okazjonalnie darli niezadowolone z III RP pyski. Bo ich partyjny interes jest najważniejszy. Może nawet ważniejszy od ich prawdziwych interesów umocowanych w spodniach i majtkach. Zauważyć trzeba jednak rzecz podstawową. Uciekinierzy od Kaczyńskiego niczym w gruncie rzeczy nie różnią się w zakresie wyznawanej ideologii partyjnej. Po cichu będą czcić swojego dotychczasowego guru, bo dotychczasowe sekciarstwo mocno zostało zakorzenione w ich umysłach. W tym towarzystwie jedynie pani Kluzik Rostkowska odchyla się nieco, ale wyłącznie w zakresie stosunku do ustawy o in vitro. Reszta towarzystwa to PiS bis, które oczekuje na dobre partyjne stanowiska.
......................................................................................................................................

Uśmiechnij się:

Kto to jest Benedykt XVI ?
-Jest to pierwszy Niemiec, któremu Polak załatwił pracę.

sobota, 11 grudnia 2010

CAŁA PRAWDA O KOŚCIELE





W dniu 11 grudnia br. w komentarzu do ujawnień dotychczasowych tajemnic przez WikiLeaks, tym razem z Watykanu zamieszczonych na Onet.pl, jeden z internautów podpisujący się nickiem PISBOLLACH napisał komentarz, w którym scharakteryzował katolicki Kościół. Ponieważ w całości przyznaję Mu rację, jego wypowiedź gościnnie zamieszczam na moim serwerze, abrozar.pl. Ewentualnym złośliwym krytykantom podpowiadam, że zanim zabiorą głos odnoszący się do mojego bloga, niech zechcą przeczytać wypowiedź autora tekstu w całości, a przy tym niech zdobędą się na wysiłek zrozumienia go. .................................................................................................................................

Tak sobie obserwuję kościół katolicki. Jego wiernych, kapłanów, hierarchów. Analizuję czasami jego historię i dogmaty. Obserwuję jego wyczyny te z przeszłości i te teraźniejsze. Z coraz większym zdumieniem zastanawiam się jak to możliwe, że coś tak absurdalnego i tak mocno w sumie skierowanego przeciwko człowiekowi może w tak masowym wymiarze egzystować i tak trwać przez niemal dwa tysiące lat trzymać władzę nad umysłami ciągle tak ogromnej rzeszy ludzi. Bo czymże była jest i zapewne jeszcze długo będzie ta przedziwna instytucja. Bo kościół katolicki jest instytucją. Jest instytucją i jedną z największych na świecie sekt wyspecjalizowanych w doskonałym praniu mózgów owieczkom swoim. Jest instytucją i sektą zarazem, mroczną i tajemniczą w jakiś ciemny sposób. Czym jest tak naprawdę ten potężny twór trzymający władzę nad umysłami ogromnych mas ludzkich? Przecież zawsze był, jest i chyba będzie wrogiem zapiekłym wszelkiego postępu, rozwoju nauki, oświecenia i wolnej myśli. To kościół katolicki z kobiety czynił przez wieki całe istotę gorszą, niższą i nieczystą. To on ledwo narodzone i niczego nieświadome dzieci przywłaszcza sobie rytuałem zwanym chrztem. To jego hierarchowie przez wieki całe czynili kobiecie krzywdę niewyobrażalną. I trwają w swoim uprzedzeniu do dzisiaj hołubiąc i broniąc swojego patriarchalnego tworu. To kościół katolicki z erotyzmu jego całego piękna uczynił mroczny i czarny grzech. Seks, miłość wolną, piękną, pełną doznań duchowych i zmysłowych sprowadził do ohydnego podziemia ludzkiej świadomości i trzyma tam świadomość swoich wyznawców do dzisiaj. To kościół katolicki do perfekcji doprowadził sztukę fałszerstw, kłamstw, przeinaczeń. To on przez wieki całe tworzył dogmaty, prawa jakieś wynaturzone wmawiając maluczkim boskie w tym sprawstwo. To kościół z boga uczynił pamiętliwego, złośliwego kata karzącego na lewo i prawo za wszystko i wszędzie i strącającego do wymyślonego przez kościół piekła bez opamiętania wszystkich, którzy mu pod rękę wpadną. To kościół wymyślił celibat. Jeden z najbardziej chorych i wynaturzonych pomysłów, jaki sobie można tylko wyobrazić. Posunął się nawet do super bzdury wymyślając niepokalane poczęcie i pozbawiając matkę Chrystusa - czołowej przecież postaci kościoła - wszystkich pięknych cech erotycznej kobiecości, macierzyństwa, miłości nie tylko zmysłowo - cielesnej, ale i duchowej. To kościół wreszcie jeszcze do nie tak dawna prowadził krwawe krucjaty nawracając niewiernych krwawo ogniem i mieczem na łono jedynie słusznej wiary. To kościół katolicki wsławił się takimi wynalazkami jak święta inkwizycja, palenie na stosach wolnomyślicieli, ludzi nauki, sztuki, oświecenia i postępu. To kościół katolicki zapisał się niezwykłą wręcz chciwością i pazernością gromadząc majątki i dobra nieprzebrane nie ustając w tej działalności nigdy. Tak sobie myślę czasami ja ateista zatwardziały, że bóg to musi być jednak istotą niezwykle dobrą, mądrą i tolerancyjną albo go po prostu nie ma. Inaczej sobie nie potrafię wytłumaczyć jego milczącej zgody na wyczyny kościoła, który imieniem tego boga się przecież pieczętuje. Chyba, że ten bóg rzeczywiście jest taki, jakim go kościół katolicki przedstawia. Kościół katolicki to instytucja wciąż zaborczo aktywna. Nigdy nie spoczywa na laurach. Kościół katolicki w Polsce przepuszcza totalną ofensywę. Czuję się osaczony religią, kościołem wyznawcami jedynie słusznej religii. Jest wszędzie. W prasie, telewizji, radiu. Jest w szkole, w urzędach i na ulicy. Wciska się do mojego domu i łóżka. Nie mogę wysłuchać wiadomości bez informacji o poczynaniach biskupów, kardynałów, księży, papieża. Co tydzień jakieś ważne kościelne wydarzenie zajmuje łamy oficjalnych mediów. Co miesiąc jakaś ważna rocznica związana z JPII. Co pół roku następny wspaniały film o JPII. Im dalej od śmierci JPII tym więcej cudów, których rzekomo był autorem. Wszędzie krzyże, pomniki, tablice upamiętniające, dzwony, święte relikwie, cudowne obrazy, płaczące Madonny, cuda na kominach, drzewach i na szybach w blokowych oknach. Kraj prześciga się w budowaniu coraz większych krzyży, pomników, dzwonów i świątyń. Pielgrzymka goni pielgrzymkę. Młodzież wędruje tam i z powrotem pod szczupakiem czy też karpiem w Lednicy. Nawet na plaży w Międzyzdrojach pełno młodych ludzi ubranych w koszulki z napisem Pokolenie JPII. Co druga ulica to ulica JPII. Prawie każda szkoła to szkoła JPII. Szpitale JPII lub prymasa tysiąclecia. Jak grzyby po deszczu rosną świątynie projektowane przez pijanych cukierników. Naród wali niewyobrażalne pieniądze na budowanie, co raz to wymyślniejszych i absurdalnych budowli sakralnych. Nowi władcy Polski, którzy wygrali właśnie wybory zamierzają swojego boga i wyznanie wprowadzić do konstytucji, praw, prawodawstwa i ustawodawstwa. Wszystkie decyzje polityczne, ekonomiczne i gospodarcze zaczyna podejmować się tylko w obecności hierarchów kościoła. Instytucje kościelne i przykościelne stoją poza prawem i nad prawem. Nie obowiązują ich żadne prawa państwa Polskiego. Nie płacą podatków. Nie muszą się rozliczać ze swoich dochodów, przychodów i wydatków. Kościół decyduje o kształcie i formie oświaty i szkolnictwa. To kościół decyduje o życiu i zdrowiu kobiety ciężarnej. To proboszcz kształtuje kręgosłup moralny lokalnych społeczności. Zastępy dewotek i bigotów w moherowych beretach stanowią o wartościach moralnych społeczeństwa. To, co wczoraj było po prostu śmieszne dzisiaj staje się normą społeczną. Żyję w państwie wyznaniowym. Moher w triumfalnym marszu zajmuje coraz to nowe pozycje. Czuję się osaczony dominującą w tym kraju religią. Jestem wystraszony szturmem kościoła katolickiego, który wciska mi się powoli wszędzie. A przecież wydawało mi się, że państwo polskie miało być państwem świeckim z wyraźnym rozdziałem kościoła od państwa. Widać tylko mi się tak wydawało. Zastanawiam się, kiedy na ulicach pojawią się kościelne komanda. Taka religijna policja. Brrrrrr.....................skóra mi cierpnie. Pozdrawiam wszystkich ludzi wolnych od uzależnień religijnych.
...................................................................................................................................

Uśmiechnij się:

Przychodzi baba na policję:
-Chciałam zgłosić, że zaginął mój mąż.
-Kiedy to się stało?.
-Już 4 dni minęły jak do domu nie wrócił...
-Dobrze, Proszę wypełnić formularz. Jak męża znajdziemy, to pod jaki adres mamy go odstawić?
-Zanim to zrobicie, to powiedzcie mu, że moja mamusia jednak nie przyjedzie...



czwartek, 9 grudnia 2010

GDZIE SIĘ PODZIAŁ AUTORYTET PAŃSTWA


Jaki James Bond, taki autorytet.


No gdzież on się podział? W dobrze zorganizowanym państwie, jeżeli cokolwiek zginie, to odpowiednie służby powinny to odnaleźć, a następnie ukarać winnych kradzieży. Mamy takie służby, które winny dbać o autorytet państwa, na które jako naród ładujemy setki milionów złotych rocznie. To ABW, to CBŚ i CBA, to prokuratury i sądy, to wreszcie policja państwowa. Ale co państwo ma uczynić, jeżeli tenże autorytet jest poniżany i wręcz unicestwiany właśnie poprzez owe służby. Bo wystarczy przeczytać prasowe informacje, które ukazują się po wyświetleniu w TV filmu pt. "Czyste ręce", traktującego o tragicznej śmierci Barbary Blidy.
Okazuje się, że funkcjonariusze ABW, zanim doszło do oględzin miejsca wypadku, wykonali aż 225 telefonów w celu poszukiwań wyjścia z sytuacji jaka zaistniała. Wśród tej gromady ludzi (podobno około 40 osób), był też ziobrowski prokurator Grzegorz Ocieczek. W ciągu tych trzech godzin za pomocą grzejących się telefonów zamazywano ślady, które wskazywały na morderstwo (choćby przypadkowe) ale jednak morderstwo. Wskazują na to dowody, jak chociażby wlot kuli w lewy bok denatki oddany pistoletem trzymanym w prawej ręce pod kątem 20 stopni. Ponadto w tym czasie usunięto wszelkie ślady krwi i cząsteczek chmury powystrzałowej na kurtce agentki poprzez jej wymianę, umyto też ręce po śladach krwi, obrócono denatkę na inny bok, niżeli ten na który się osunęła. Nie da się pod takim kątem wygiąć ręki, natomiast strzał taki może być oddany podczas szamotaniny, stwierdzili eksperci. Podobno dzwonili nawet do sklepu z butami, po co? Przez trzy godziny ustalano wersję jaka była potrzebna Ziobrze do natychmiastowego wystąpienia w Sejmie. Drgające nóżki Ziobry (zera dla niewtajemniczonych) aż nadto wskazywały na głoszone przez niego kłamstwa. Do dzisiaj państwo nie było stać na wyjaśnienie tej zbrodni oraz ukaranie winnych. Miast tego główni (oskarżeni przez społeczeństwo) zajmują wysokie, wygodne im stanowiska. Jeden reprezentuje to państwo w parlamencie europejskim za 50 tysięcy złotych miesięcznie, zaś inny (Święczkowski) zostaje radnym na Śląsku. W tej akurat sprawie autorytet państwa został ogołocony przez tych, co winni starać się o jego budowanie.

Jest okazja by popatrzeć jak tenże autorytet buduje inna firma państwowa czyli CBŚ. Zadaję sobie pytanie: Jak na własne państwo (prawa) można patrzeć z uznaniem, gdy jego funkcjonariusze na każdych 10 akcji związanych z aresztowaniem przestępców rozwalają o świcie drzwi wraz z futrynami Bogu ducha winnym właścicielom mieszkań, przykładając się do powstawania zawałów serca lub nabywania nerwicy wegetatywnej osób tam (zwykle śpiących). Czy to buduje autorytet państwa, czy wręcz odwrotnie, psuje?.
A jak o tenże autorytet zadbała firma powołana przez Kaczyńskich pod nazwą Centralne Biuro Antykorupcyjne z najbardziej smutnym we wschodniej Europie facetem na czele, czyli Mariuszem Kamińskim. Gdyby Kaczyński, a potem Tusk nie walili setek milionów na owe ustrojstwo nie byłoby dzisiaj jaj, jakie spowodował agent Tomek (Tomasz Kaczmarek), który to uzbrojony w porche najnowszej generacji, garnitury od Armaniego, złote sygnety, oraz wypchane kieszenie ciężko zarabianymi przez naród złotówkami, był wysyłany na akcje wywoływania skandali prowadzących do obniżania autorytetów niewygodnych im partii. Okazało się, że te setki milionów zostały wyrzucone w błoto, bo jak nazwać aferkę związaną z wciągnięciem do łóżka posłanki Sawickiej, czy prowokację natury gospodarczej żony Cezarego Pazury, gdy tymczasem można się domyślać, iż podobne afery łapówkarskie występują wśród wszystkich bodajże braci parlamentarzystów (spotkania cmentarne), a także załatwianie dobrych stanowisk pracy dla wszystkich pociotów i znajomych królika, niezależnie od wykształcenia i umiejętności. Po co więc z biednego budżetu państwa ładowaliśmy krocie w polskiego Jamesa Bonda z bożej łaski, czyli w agenta Tomka, który, gdyby nie kompromitacja CBA związana z zakupem willi dla Kwaśniewskich w Kazimierzu Dolnym, oraz inna z kolei, związana z Andrzejem Lepperem, szastał by służbowymi pieniędzmi po knajpach do dnia dzisiejszego.Tymczasem po kilku latach pracy, czyli uciech, nasz agent w wieku lat 34 przeniesiony został na emeryturę w wysokości 4 tysiące złotych miesięcznie.

A po co, że zapytam z czystej ciekawości, w rządzie siedzi Pitera, odpowiedzialna za walkę z korupcją, chyba tylko po to, by uśmiechać się do premiera i brać za to pieniądze, których dotychczas naliczono 450 tysięcy złotych. Jej zasługi, te prawdziwe są już dość historyczne. Pitera z wielkim zaangażowaniem lubiła hałasować w gromadzie Młodzieży Wszechpolskiej, szczególnie pod oknem gen. Jaruzelskiego każdej nocy 13 grudnia.
Podobną kwotę łyknęła inna dama rządowa, słynna ze swoich przekonań homofobicznych mianowicie Elżbieta Radziszewska, nieprzydatna nawet do odśnieżania przyległości sejmowych na ul. Wiejskiej. Tak oto się buduje autorytet państwa..... proszę państwa.

Powtórzę więc, w ten sposób autorytet państwa jest roztrwaniany na prawo i na lewo. Służę innymi przykładami: Jaki autorytet może mieć demokratyczne państwo, które zezwala na przemarsze grup faszystowskich i anarchistycznych pod nazwą Młodzież Wszechpolska czy ONR byłego posła Zawiszy, wyznawców ideologii Dmowskiego. Gdyby pani prezydent Warszawy do końca była przekonana o tym ,że hasła głoszone przez onych, są złowieszcze i zagrażają demokracji mimo pluralizmu szeroko pojętego, nie zgodziła by się na to, by dać zezwolenie na ich przemarsze. Wyjątkowa infantylność . Krytykuje ale ufa. Widocznie myśli co innego, a co innego deklaruje. Tak pani Haniu jest dosłownie. Ja tam mam o pani opinię bardzo ambiwalentną.

Jeszcze innym przykładem na niszczenie państwowego autorytetu jest zachowanie się partii opozycyjnej PiS. Po tragedii smoleńskiej brat zmarłego tragicznie prezydenta, prawie przy akceptacji większości parlamentarnej powołuje sejmową "komisję" z Macierewiczem na czele, by dokonać "prawdziwego" śledztwa w zakresie przyczyn tego wypadku, oczywiście nie dysponując przy tym żadnymi dokumentami w tym zakresie. Komisja ta z góry odrzuca wszelkie ustalenia międzypaństwowej grupy śledczej MAK, głosząc na prawo i lewo, że samolot został strącony poprzez tajemnicze siły (w domyśle Rosja), w celu uśmiercenia niewygodnego Tuskowi i Putinowi prezydenta. Tylko kompletny debil a nawet świr, który uciekł przez płot ze szpitala dla wariatów mógłby wymyślić coś podobnego. Macierewicz, Fotyga, Brudziński, Błaszczak, Kempa i cała ta zgraja okołokaczystowska, mimo iż czują przez skórę kompromitację z powodu wiary w te bzdury trwają przy swoim guru, bo gdzież oni pójdą?. Do Struzik-Rostkowskiej?. A nuż ta partyjka nie przetrwa na scenie politycznej, tym bardziej, że wielu członków PJN pozostaje przy przekonaniach innych jakie prezentuje szefowa. Oni wyznają nadal religię Kaczora.
Gorzej jest, że słabe państwo pozwala, by jego autorytet Kaczyński niszczył na forum międzynarodowym. Bo czymże jest wyprawa Fotygi i Macierewicza do USA. Pojechali tam (wiadomo, że nie za swoje pieniądze), by pluć na własny rząd głosząc herezje o zbrodni Tuska i Putina. Nikt z oficjeli USA ich nie wysłuchał, przeto swoje bzdury w formie bajek wygłosili do polskich górali spod samiutkich Tater i Bieszczadów w kościele katolickim, kasując od słuchaczy po 5 dolarów, chyba na bilet powrotny. Podobnie postąpiła córka zmarłego prezydenta Marta Kaczyńska. Pojechała wraz z innymi pisowcami do PE w Brukseli, by głosić podobne Macierewiczowi androny na tamtym forum. Zabezpieczeniem i oprawą jej wizyty zajął się inny ćwierćrozumny, ale wierny partii europoseł Czarnecki. Mowę z kartki pani Marta niestety wygłosiła wyłącznie do europoselstwa polskiego "herbu" PIS. Fakt,że pojechała do Brukseli przyczyniła się ewidentnie do naruszenia autorytetu naszego państwa. No cóż, pewno odczuwa krzywdę, jaką to państwo jej wyrządziło ubogacając ją podobno w ramach odszkodowania (jak powiada Wałęsa) o 8 milionów złotych. Tym razem nie chodzi już chyba o pieniądze, ale o dojście stryjka do władzy. Stryjek, jak już pisałem, jest gotów podpalić nasz kraj, byle na zgliszczach zasiąść w fotelu prezydenta lub premiera. Co mu tam, jakiś autorytet państwa. Wie, że bez Rydzyka, Kościoła i stetryczałego towarzystwa spod przysłowiowego krzyża sam sobie nie poradzi w dojściu do władzy, chociażby z "urodziwą", jak na ród Kaczyńskich bratanicą.

Brak autorytetu naszego państwa już się szeroko zauważa na świecie. Bo czymże jest zapytanie prezydenta Komorowskiego na lotnisku w Waszyngtonie przez służby specjalne Ameryki: Czy pan nie reprezentuje przypadkiem grup terrorystycznych, proszę wypełnić odpowiednią deklarację. Podobne kłopoty mieli nasi dziennikarze, co to polecieli do obsługi wizyty naszego prezydenta. Nie wszystkim udało sie pozostać na ziemi Lincolna i Obamy. Tak nas Polaków traktują niby przyjaciele. Taką opinię, opinię narodu nierobów, pijaków i malwersantów, a przy tym narodu skłóconego i rozmodlonego siejemy po całym bożym świecie. Jakże żałośnie zabrzmiały słowa naszego prezydenta skierowane do Obamy głosem pełnym goryczy: panie prezydencie, czyż nie jest to dziwactwem, że wszystkie narody Europy, włącznie z byłymi republikami ZSRR (Litwą Łotwą i Estonią) mogą do USA wjeżdżać bez wiz, gdy tymczasem Polacy, którzy tak kochają Amerykę muszą wystawać pod konsulatami prosząc o pieczątkę wizową. Odpowiedź, jak słyszeliśmy była wymijająca. Obiecuję, mówił Obama, że w ciągu mojej prezydentury wizy dla Polaków będą zniesione. A trzeba było panie prezydencie Komorowski uderzyć pięścią w stół i oświadczyć: Po pierwsze, dopóki nie będziemy zwolnieni od wiz, Polska wprowadzi wizy dla obywateli USA, po drugie zaś, do tego czasu wycofujemy swoje wojsko z Afganistanu. Rzecz tylko w tym, że prezydentura Obamy może trwać 8 lat. Czekaj więc tatka latka. Tymczasem Ameryka nas traktuje jak natarczywą osę, odpędzając się przed nami tekturowymi wyrzutniami i postojem okresowym na naszym lotnisku kilku samolotów F16. Z radości sikamy w spodnie. No i dobrze, bo z drugorzędnym politykiem z Rosji, czyli prezydentem Miedwiediewem nic nie ugramy a tylko stracimy, jak powiada przyboczny jamnik Kaczyńskiego poseł Girzyński, któremu na myśl o poprawie stosunków Polski z Rosją cieknie piana z ust.

....................................................................................................................................

Uśmiechnij się:

Wchodzi kobieta do butiku. W wejściu wita ją młody sprzedawca:
-Dzień dobry! Witam panią serdecznie w naszym sklepie. U nas może pani kupić praktycznie wszystko- od torebki po wspaniały płaszcz. Wszystko z najlepszych kolekcji, najlepszych światowych kreatorów mody. Wyłącznie ekskluzywne modele....
-Niestety, nie mam pieniędzy...
-To czego się tu szlajasz babo, poszła stąd!
... Ale czy przyjmiecie płatności kartą Visa Platinum?
... A, witam ponownie szanowną panią!

wtorek, 7 grudnia 2010

ŁATWO ZEPSUĆ, TRUDNIEJ NAPRAWIĆ


Fot: Podobno kobiety szybciej się dogadują ze sobą.



Tak zresztą jak wszystko. Stosunki z naszym wschodnim sąsiadem psuliśmy od lat dwudziestu. Wina oczywiście leży po obu stronach, nie mniej jednak z naszej strony zaczepki prowadzące do aberracji zdarzały się najczęściej. Po roku 1989 zachciało nam się przynależeć do NATO i Unii Europejskiej. I słusznie. To wytworzyło wyjątkowy absmak Moskwy.Racja stanu. Bo jakże to, wieloletni "przyjaciel", nie dość, że zerwał łańcuch przynależności do wspólnoty zwanej Układem Warszawskim, to jeszcze na dodatek sam pcha się w objęcia dotychczasowego wroga Rosji?. W tej sytuacji codziennie słyszeliśmy o zamiarze Kremla rozmieszczenia przy naszych granicach rakiet z głowicami jądrowymi. Był to okres, gdy do władzy w Polsce doszła prawica, która od lat w Rosji widziała wroga nr 1. W polskim Sejmie raz po raz uchwalano rezolucje potępiające Rosję, a to za Czeczenię, a to za Osetię, a to za milczenie w sprawie zbrodni katyńskiej. Sypały się wyzwiska pod adresem byłych członków partii jako "polskich zdrajcach, pachołkach Rosji".Rządy Buzka z Krzaklewskim "na czele", a przede wszystkim rządy Kaczyńskich pogłębiły wzajemną nienawiść do tego stopnia, że cokolwiek nasze media pokazywały zza wschodniej granicy, musiało to być złe, brudne, nieludzkie. Wszystko to powodowało obrzydzenie przy jedzeniu i czego nigdy nie należało pokazywać dzieciom. Przypuszczam, że z wzajemnością Rosjanie w podobnym klimacie informowali swoich obywateli o sprawach polskich. Happeningi wrogie wzajem były na porządku dziennym. Pamiętam popisy "Naszości" przed konsulatem w Poznaniu.

Najbardziej sporny temat w stosunkach polsko-rosyjskich obracał się jednak wokół Katynia. Co prawda, już prezydent Jelcyn bodajże w roku 1991 lub 1992 w czasie gościny u prezydenta Wałęsy przeprosił naród polski za mord katyński i jednocześnie wręczył mu częściowe dokumenty z podpisami Stalina i Berii, wcześniej inną część dowiózł prezydent Jaruzelski z pobytu u Gorbaczowa, a jeszcze inną przywiózł do Polski Putin, to przeprosin było nam ciągle mało. Ostatnio prezydent Rosji Miedwiediew też przekazał naszym historykom pewne pakiety dot. tej zbrodni. Mimo to, nie jesteśmy nasyceni w tym względzie do końca i akurat też słusznie. Rosja w porozumieniu z rządem polskim zbudowała w lesie katyńskim cmentarz mauzoleum dla kilku tysięcy ofiar tego mordu. Niestety nie wszyscy polscy oficerowie tam spoczywają. Brak jest jeszcze dalszych list zamordowanych. Właśnie o te brakujące dokumenty toczą się między Polską i Rosją spory. Są konkretne zdecydowane żądania ze strony polskiej. Ale jak wiadomo, rzecz ma się podobnie jak w naszym Sejmie, czy też amerykańskim Kongresie. W Dumie rosyjskiej zasiadają nie tylko gołębie, którzy oficjalnie potępiły stalinizm. Są tam też jastrzębie, którzy mimo to, że kilka dni temu owa Duma oficjalnie uchwaliła rezolucję oskarżającą Stalina i komunizm o zbrodnię katyńską, nigdy temu wiary nie dadzą. Ich ojcowie z imieniem Stalina szli na Berlin i wyzwalali 2/3 Europy. Za Stalina ci ojcowie i dziadkowie oddawali życie. Dlatego tak trudno im dzisiaj zmienić przekonania. Pewno tylko ich śmierć, a są już staruszkami, może pod tym względem oświecić Rosję do końca.

Do permanentnego psucia stosunków z Rosją Polska bardzo się przykładała. Zdawało by się, że odnosimy nawet satysfakcję z szerzonej nienawiści do Rosjan, ku wielkiemu zdziwieniu demokratycznej Europy. W takiej atmosferze wychowywana jest nasza młodzież na książeczkach IPN, co daje się odczuć w jej wypowiedziach na portalach internetowych. Rosjanin to ktoś, kogo należy traktować ze wstrętem albo z przymrużeniem oka . Do tego doszło, że milszy nam jest Niemiec mimo zafundowania nam okrucieństw wojennych, Rumun, a nawet czarny mieszkaniec Afryki. Nawiasem mówiąc, najbardziej lubimy Czechów, co akurat jest zrozumiałe, szkoda że nie z wzajemnością.

By osłabić Rosję, przedstawiciele wszystkich naszych partii, jak jeden mąż wyprawiali się na Ukrainę by "załatwić" prezydenturę obcemu w poglądach w stosunku do Rosji Juszczence. Okazało się, że tenże pieszczoch naszych, szczególnie prawicowych elit, to idol morderców, którzy zatłukli siekierami setki tysięcy Polaków na Wołyniu i Bieszczadach. Idol faszystów z UPA. Ich to właśnie uhonorował Juszczenko nadając tytuły bohaterów narodowych i stawiając im pomniki. Nawiasem mówiąc Juszczenko, to bliski przyjaciel braci Kaczyńskich. To nieważne, że on trzymał z UPO-wcami, ważne, że był wrogiem Moskwy. Starania naszych polityków wymachujących pomarańczowymi szalikami na szyi na nic się nie zdały, bo naród ukraiński w kolejnych wyborach wybrał sobie innego prezydenta, akurat takiego, który nie wypiera się przyjaźni z Rosją, ale też i z UE, w tym z Polską. Nasz prezydent zanim zginął w katastrofie robił wszystko, by także "dokopać" Putinowi. Latał do Gruzji by podtrzymywać zarzewie niesnasek tego państewka z dużym sąsiadem. W relacjach z Unią Europejską czynił różne posunięcia świadczące o wyjątkowej złośliwości w stosunku do braci Moskali. Po jego śmierci pałeczkę nienawiści przejął jednojajowy braciszek, wielki przyjaciel fauny w "osobie" kota Alika, oskarżając premierów Tuska i Putina o spowodowanie śmierci brata i pozostałych pasażerów TU154. Na nic nie zdadzą się oficjalne protokóły dot. przyczyn dramatu. Z tymi wyssanymi z palca wieściami Kaczyński wysyła w podróż po świecie "wybitną"wg. jego mniemania b.minister Fotygę i równie "wybitnego" ścigacza szpiegów z krainy dreszczowców Macierewicza, by głosili oni "dobrą" dla niego i złą dla Tuska nowinę. Kompromitacja polskiej opozycji na całym globie.

Dobrze się wyraził o stosunku naszej prawicy do Rosji prezydent Wałęsa. Kazał on bowiem im popatrzeć na mapę świata, by zrozumieli, że szarpanie za wąsy niedźwiedzia stanowi wyjątkowe ryzyko, a nawet niebezpieczeństwo.
Jesteśmy generalnie na przegranej pozycji i dlatego nadarzającą się okazję do porozumienia po tragedii smoleńskiej, oraz przelanych w jej wyniku pod naszym adresem serdecznych uczuć i łez narodu rosyjskiego, nie wolno nam zmarnować.
Pamiętamy jakie straty ponieśliśmy, gdy w odwecie po oskarżeniach Rosji o ludobójstwo w Czeczenii, przez kilka lat nie mogliśmy sprzedać im nawet kawałka mięsa oraz innych towarów z naszych nadwyżek, które to wcześniej brali od nas jak świeże bułeczki. Mamy pretensje o gazociąg bałtycki, a przecież to ze względu na wzajemną nienawiść odmówiliśmy partycypacji w tym zakresie, ponosząc przez owe zgubne dla gospodarki decyzje olbrzymie koszty przy budowie inwestycji zastępczych w Świnoujściu.Wrogie usposobienie naszej prawicy do Rosji mści się na całości naszej gospodarki. Dzisiaj, gdy doszło do przyjaznej wizyty prezydenta Rosji Miedwiediewa z Małżonką, gdy słuchaliśmy swobodnych tekstów przemówień obu prezydentów bez żadnych uszczypliwości, bez niepotrzebnej asertywności i bez użycia prompterów, ale za to pełne wzajemnej empatii, można by pomyśleć, a nawet uwierzyć, że oto wracamy na ścieżkę normalności. Ścieżkę, którą podobnie jak tymi wydeptanymi między nami a Niemcami, Czechami, Słowacją czy Litwą przechodzą ludzie sobie przyjaźni, gardzący nienawiścią, zawiścią i wypominaniem sobie fobii historycznych..
....................................................................................................................................

Uśmiechnij się:

1.Żona budzi się rano i mówi do męża:
-Kochanie, śniłeś mi się.
-A jak?
-Wyjechałeś gdzieś daleko, daleko i słałeś do mnie tęskne listy.
A listonosz, który je donosił, był taki cudowny!.

2.Jak wygląda największy koszmar mężczyzny?
-Dom na kredyt, drzewo w doniczce i syn listonosza.

AFE, ALE SMRÓD!

W dniu 13 października Polska kolejny raz wypuściła śmierdzącego bąka w salonach Europy. Wybaczcie chorej staruszce. Postępującą demen...