O mnie

piątek, 18 września 2020

LITWO, DAJ NAM KRÓLA



                                               
Parafialny oddział różańcowy            
W sytuacji jaki jest stosunek krajów ościennych Polski do Rzeczypospolitej i stosunek Polski do tych krajów, można by zaryzykować twierdzenie, że nie mamy żadnych kurde przyjaciół. Przyjaciół Rzeczypospolitej trudno znaleźć również wśród współczłonków Unii iż, są najwyżej kraje z obojętnością tolerujące polski bajzel. Do tej pory wydawało się że jedynie Litwa jest nam politycznie bliska. Otóż to tylko złudzenie, bo nawet okazało się że kandydatka na prezydenta Białorusi pani Światłana Cichanouska  skryła się na Litwie a nie w kraju z którego płyną 24h na dobę słowa otuchy dla opozycji białoruskiej przez opłacane przez nasz kraj Radio Biełaruś. Teoretycznie Litwa jest naszym sojusznikiem, ale co to za siła polityczna, nie mówiąc już o sile militarnej. Razem kochamy Trampa i to jest jedyna nitka więzi. W tym rejonie Europy rządzi Rosja, a nie żadna Polska, Ukraina, Białoruś czy też kraje nadbałtyckie. To są mrzonki mimo zakupu za gigantyczne pieniądze (jak na nasz kraj) amerykańskiego sprzętu bojowego. Ameryka z Trampem na czele doi nas jak krowę. Wysyła ku uciesze Dudy do Polski kilka tysięcy Szwejków nie podlegających naszemu prawu, oczywiście na nasz koszt przy budowie bazy ich stacjonowania oraz ich utrzymania. Nie ma u nas rządu dbającego o interesy rodaków. Nie ma premiera ani prezydenta z jajami. Psujemy sobie zatem opinię nie tylko w kierownictwie Unii Europejskiej, ale w gruncie rzeczy i w Białym Domu, gdzie nasz prezydent stoi przy stole negocjacyjnym. Ale skoro nie mamy rządu w systemie republikańskim, to prośmy Litwę, (póki jeszcze rozmawiamy), aby ponownie dała nam króla. Poprzedni Jagiełło nam się bardzo dobrze sprawdził więc może kolejny też będzie nie gorszy. Może być stanu wolnego. Dziewek ładnych u nas bez liku to i żona dla niego się znajdzie. A dotychczasowa broń sprowadzona z Ameryki przyda się na kolejny być może Grunwald. Gorzej że władza w naszym ukochanym kraju gnije. Rządząca koalicja gryzie się z powodu dwóch ustaw. Jedna dotyczy poprawy warunków hodowli i zabijania zwierząt, druga zaś poprawy samopoczucia złodziei. Otóż złodzieje z partii Kaczyńskiego według ustawy mają być rozgrzeszani ponieważ kradli w czasie epidemii, czyli w warunkach ryzyka zakażeń i „każdy dobry człowiek” jak powiada prezes to zrozumie. Zapowiadana rekonstrukcja rządu polegać ma na uzdrowieniu gospodarki i samopoczucia władzy. Dzieje się to przy akompaniamencie totalnej krytyki płynącej z parlamentu europejskiego i groźbie zatrzymania funduszy strukturalnych. Tymczasem władza dostaje wysypki od wścieklizny na widok siedmiu barw LGBT, którego skrótu nie zawsze potrafi wypaplać. Z tym litewskim królem to trochę chyba przesadziłem, ale jest coś na rzeczy, bo takie "mocarstwo" jak Litwa daje sobie radę, Od lat jej walutą jest euro, O niej w Brukseli nie usłyszysz złego słowa, a jej wolność ustrojowa zaprasza wszystkich potrzebujących schronienia przed nie tylko żołnierzami Maryi ale i przed Łukaszenko. Dajcie nam króla, chociażby w zamian za „Królową Polski” która to Wam Litwini pilnuje katedry Ostrobramskiej.


poniedziałek, 14 września 2020

NAJŚWIĘTSZA STRUKTURA HAŃBY



Od małego wmawiało mi się że ksiądz (choćby niskiej rangi) jest namiestnikiem Pana Boga na ziemi, a przynajmniej w parafii. Jest Jego urzędnikiem, dlatego każde przeciwstawienie się mu jest buntem przeciw Bogu. Oczywiście ksiądz  parafialny to najniższa ranga w strukturze katolickiej świata. Bardziej niższa to parafianin, którego godność określa każda encyklopedia, nazywając go prostakiem i posługaczem. Proboszcz jest odpowiednikiem referenta w polskich urzędach. Nad nim jest biskup diecezjalny, odpowiednik kierownika działu, zaś w dalszej drabinie występuje kardynał czyli dyrektor instytucji. Oczywiście zarówno prości księża jak i ci z sektora fioletowego mają swoje szczeble związane z  ubogacaniem się zgodnie z tzw. należnością  i upodobaniem ze strony przełożonych. Chrystus też miał swoich umiłowanych. Wszystko zależy od pieniędzy. Wśród kapłańskiej nacji parafialnej spotykamy najwięcej pedofili, bowiem oni mają bezpośredni dostęp do zasobów cielesnych w młodej skórze. Nie znaczy to że biskupi czy kardynałowie nie umilają sobie życia tarzając się w grzechu pedofilii, tyle że podobne przypadki są dyskretniej kamuflowane. Opisał to ks. Isakowicz- Zaleski, a także jakże odmieniony red. Tarlikowski, nazywając Watykan gniazdem rozpusty. Naszym polskim przykładem tego są udowodnione zachowania abp. Wesołowskiego i abp Paetza. Ten ostatni, jak mi powiadali świadkowie, chodził wieczorami w stroju cywilnym po parkach poznańskich, polując na chłopców. Miał kieszenie wypchane banknotami, a zabiedzonych dzieci nigdy nie brakowało. Działo się to zaraz po tym gdy papież po wielu skargach zakazał mu działalności zawodowej. Dzisiaj, gdy tak się zastanowić, to ksiądz, a jeszcze lepiej biskup, to najlepszy zawód na świecie. Nie dlatego że jemu bliżej do Boga niżeli innym, ale dlatego, że katolicka ciemnota jest gotowa go bronić przed kodeksem karnym, choćby wyrządził ich dzieciom największą krzywdę. Podobnych zachowań katolickich matek nie spotkasz nigdzie na świecie, jedynie w Polsce. Tu nad Wisłą, szczególnie na południu kraju dziecko uprowadzone przez księdza zawsze jest winne. Klecha, choćby rozerwał swoją chucią kiszkę stolcową dziecka, pozostaje niewinny, bo dziecko mu się pchało do łóżka, a następnie uparcie go molestowało nie dając mu spać, a przecież kapłan musi być wypoczęty, by głosić słowo boże. Taką racją kieruje się wielu prokuratorów i sędziów z otoczenia ministra Ziobry. Gdzie szukać sprawiedliwości, gdzie szukać pomocy. Nigdzie, bowiem polski katolik jest gotów oddać swoje dziecko w ręce proboszcza, przy tym odczuwając szczęście i dumę. Nad tym całym cyrkiem stoi Stolica Apostolska czyli Watykan. Szefem struktury jest papież, dla Polaków Ojciec Święty, chociaż niekoniecznie, bowiem prawdziwym dla nas ojcem świętym był Karol Wojtyła, polski papież wywodzący się z gawiedzi podhalańskiej. Tu wyrósł na pomazańca Boga. Dzisiaj polski narodowo katolicki Kościół nie uznaje słów nauczania papieża Franciszka za słuszne ponieważ jego słowa stoją w sprzeczności z nauczaniem takich tuzów świętości jak abp Jędraszewski, który normalność nazywa zarazą i podżega do nienawiści. Szczególnie zaś do osób o innej orientacji seksualnej. Tacy  ludzie poza Polską biorą ze sobą śluby, adoptują nieszczęśliwe, często porzucone, niechciane dzieci, a u nas muszą się ukrywać po to, by ludzie spod znaku episkopatu oraz rządzącej partii i organizacji parafaszystowskich nie wyrządzili im krzywdy. Jaka tu jest rola księdza, biskupa a nawet papieża. To towarzystwo woli pieprzyc trzy po trzy o wyimaginowanej miłości Chrystusa i Matki Boskiej. Jakiej miłości i na czym ona ma polegać panie Jędraszewski, a nawet panie papieżu. Po czynach ich poznacie,  a nie po suchych słowach, woła Pismo Święte, ale który katolik wie jak wyglądają dobre, zbawienne czyny, skoro naucza go pedofil podczas każdej coniedzielnej mszy.

niedziela, 6 września 2020

KOWALSKI CONTRA ZAGŁOBA


                                                   Onufry Zagłoba na ławeczce
Noblesse oblige, szlachectwo zobowiązuje, by trzymać się tradycji. Całe wieki zobowiązywało. Przynajmniej w Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, gdzie szlachcic mógł jednym słowem zerwać Sejm. Paskudztwo. Całe rody trzymały się tej zasady i postępowania w relacjach nie tylko rodzinnych, epistolarnych ale i urzędowych. Onufry Zagłoba (w Panu Wołodyjowskim) powiadał do Kowalskiego że wuj to wuj i wujenka (ciocia), podobnie jak stryj to stryj i stryjenka. Dla niekumatych też ciocia. Dzisiaj w Sejmie też mamy takiego Kowalskiego, niestety brak Zagłoby.  Osobiście rozważam  sprawę (dlaczego osobiście?). bo było nas dwóch braci. Dwa lata temu mój braciszek zmarł, pozostawiając żonę i dwóch synów. Jeden z nich szczęśliwie żonaty i dzieciaty. Zmarły doczekał się wnuka, dziś studenta białostockiej uczelni.. Drugi zaś nie paląc się  do małżeństwa wybrał pobyt i pracę w Skandynawii. Dla nich obu trzymając się  polskiego zwyczaju i tradycji, aczkolwiek tylko do pewnego czasu pozostawałem wujkiem. ŹLE ! wtedy zaprotestowałem. A jakaż to różnica, słyszę. Otóż taka że każdy stryjek może być wujkiem, a nie  każdy wujek jest stryjkiem. Jestem dla Was ukochanym Stryjem, a moja Żona ukochaną Stryjenką. (no może bez tych przymiotników). Tak mówi tradycja rodzinna i nie tylko. Wątpiących w moje dywagacje odsyłam do profesora Bralczyka, który z racji wykształcenia, tytułu a i poczucia grzecznościowego wyłoży wszystko jak trzeba. W wielu źródłach powiada się, że w przypadku gdy zabraknie ojca, jego rolę w pierwszej kolejności podejmuje jego brat, czyli stryj, kropka. W moim przypadku do tej pory nie zaszła podobna potrzeba, bo to już bardzo dorośli mężczyźni. I niech tak zostanie. Pozdrawiam wszystkich Stryjków i wszystkie Stryjenki.
                                                                        poseł Kowalski PS:

 PS: Nieważne, zarówno wuj, jak i stryj mają jednakowe szanse na dobre stanowisko w Spółkach Skarbu Państwa. Wystarczy mieć krewniaka w PiS, najlepiej blisko Janusza Kowalskiego.


środa, 2 września 2020

DEBIL DEBILA DEBILEM ...ITD


                                        

                                            Pawlak pigularz genderowy

Jestem starym mężczyzną, poza żoną nikomu nieprzydatnym. Martwi mnie to, bo całe życie starałem się być jako tako pożytecznym społecznie, a i prywatnie. Okazuje się, że chyba doczekałem się … dobrej zmiany w tym względzie, bo oto jakiś uczony z grona PiS albo episkopatu (no bo skąd!) wynalazł pigułki, pozwalające po ich połknięciu na zmianę płci, po czym zastrzegł ich stosowanie w sposób niekontrolowany. Co prawda próby czynione są na  osobnikach młodych, konkretnie uczniach szkół podstawowych i średnich przez tzw. edukatorów seksualnych, ale czy na pewno pigułki owe wyłącznie na mlecznych działają?. Ja, osiemdziesięciolatek też chętnie bym skorzystał z owych zdobyczy nauki genderowej. W sensie doznań płciowych jako mężczyzna jestem zbyt zużyty,  ale jako kobieta?, kto wie. Aparycja odbita w zwierciadłach mówi mi że i owszem, bowiem w gronie takich tuzów jak chociażby panowie Czarnecki, Kowalski, Macierewicz, czy nawet chyba najbardziej Terlecki wyglądam dość interesująco i „miałabym” szansę u nich, jak i wielu im podobnych. Wystarczy kilka małych poprawek z zakresu chirurgii kosmetycznej i po kłopocie. Wykluczam Kaczyńskiego, ma zbyt dużo na głowie. Nie można narażać ojczyzny na szkody. To by zapachniało zdradą państwa. Niech się pociesza wyłącznie kotem. Tak czy owak teoria ociera się o skończony debilizm. Debilizm rzecznika praw dziecka już  powoli i mnie dotyka, o czym  świadczą moje owe dywagacje. Boże nieistniejący ratuj - wykrzyczałem i obudziłem się.
                                             A gdyby jednak zaryzykować.
                                                                                                             

wtorek, 1 września 2020

Z CYKLU; POLSCY UCZENI



                                               Doktor Jarosław Kaczyński- Uczony myślą leninowską
Ani się obejrzałem a tu znów jubileusz. Wprawdzie nie okrągły (raczej połówkowy), ale jednak jubileusz. Dosłownie dwa tygodnie temu obchodziłem swoje osiemdziesięciolecie, a tu znów okazja do świętowania. Otóż piętnaście lat temu napisałem na swoim blogu pierwszy felieton. Nie pomnę o czym. Wiem natomiast że poczułem się dumnym, jako że wraz z dziesiątkami tysięcy innych blogerów wstąpiłem na drogę komunikacji w przestrzeni świata współczesnego. Dzisiaj przyglądam się mojemu dorobkowi w zakresie ideologii, jaka przebijała się poprzez teksty. Prawda jest taka iż od początku, to znaczy od czasu gdy nabyłem sztukę umiejętności samodzielnego czytania, zawsze pozostawałem człowiekiem lewicy. Nie żadnym komunistą, a nawet postkomunistą, jak to plecie współczesna, niedouczona skrajna prawica. Byłem i jestem póki żyję, socjalistą. Zarówno w sensie ideologicznym, jak i w zakresie podziału dóbr materialnych we współczesnym społeczeństwie. Komunizm poznawałem z literatury twórców rosyjskich, polskich, francuskich, a nawet amerykańskich. Ten polski do roku 1956 jeno z grubsza. Mnie nastolatka, w przeciwieństwie do moich członków rodziny, oraz  tym bardziej sąsiadów on nie dotknął. On zdechł wraz ze Stalinem, a jego smród w Polsce czuć było jeszcze przez trzy lata.

                                        Profesor Andrzej Walicki- Uczony życiem i historią
Kilka dni temu zmarł jeden z najwybitniejszych, światowej sławy uczony, historyk idei Profesor Andrzej Walicki. Dużo publikował, a ja jako jeszcze dość młody człowiek, zanurzałem się w Jego przemyśleniach, które potwierdzały słuszność mojego wyboru ideologicznego. Głosił wszem wobec iż ustrój PRL nie był komunizmem ani z punktu widzenia doktryny marksistowskiej, ani z punktu widzenia kierownictwa PZPR lub KPZR, ani wreszcie z punktu widzenia zwykłego zdrowego rozsądku. W wielu wypowiedziach pan Walicki odrzucał egocentryzm, politykę nienawiści i pozasądowych lustracji, a także dyskryminacji tzw. ekskomunistów. Domagał się maksymalnego obiektywizmu w ocenie dorobku Polski Ludowej. Bronił cywilizowanych zasad państwa prawa. Nie godził się na rusofobię i wszelkie próby antysemityzmu. Bronił swobód obyczajowych i moralnych w tym antykoncepcji i kontroli urodzeń. Wśród wielu wstrętów do dzisiejszej rządzącej prawicy Profesor  napisał: nie podoba mi się moralnie, zarówno klerykalizm, jak i- może jeszcze bardziej lękliwy konformizm wobec kleru. Podobnie lękam się moralnie przed nadmiernym lizusostwem wobec Stanów Zjednoczonych połączonym z nadymaniem się wobec Europy. Pan Profesor pisał o tym przed wielu laty a także w latach ostatnich. Zawsze był mi bliski i dlatego wspominam Go w okolicznościach Jego śmierci. Jakaż to wielka szkoda dla Polski.

wtorek, 25 sierpnia 2020

OSUWAMY SIĘ NA DNO



Im bliżej mi do nieistnienia, tym bardziej cenię sobie dar życia. O ile w młodości, a i bardziej później potrafiłem zabić karpia, szczupaka, kurę, kaczkę i wiele innych jadalnych stworzeń, o tyle dzisiaj, gdy do bogatych zbiorów swego istnienia odłożyłem ósmy krzyżyk przypinając do ego początek dziewiątego, nie potrafię pozbawić życia żadnej istoty poza muchą, ćmą, albo komarem, aczkolwiek żyje kilkoro polityków prawicy, których karki ideologiczne bardzo by nam pasowały do pieńka i tasaka. Media codziennie wręcz informują o atakach zwyrodnialców na Bogu ducha winnych dzieciakach. „Winnych” owym zwyrodnialcom, bowiem psują im przaśny, zasmarkany widok zasiany psimi kupami i butelkami od piwa i gorzały. W ich zamroczonych ślepiach kolory tęczy i przykładowo zielone włosy wyzwalają u nich nieopisany ból zwojów mózgowych. Problem się nawarstwia tym bardziej, że zarówno prawicowy pisowski rząd, jak i katolicki Kościół nie zauważają go jako coś absolutnie sprzecznego z nauczaniem katechetycznym. Czytam w dostępnej prasie iż zauważalna część polskiego społeczeństwa wyraziła by zgodę na reaktywację obozów koncentracyjnych, a już zapewne na budowę komunistycznych obozów pracy, w których z przyjemnością widzieli by nie tylko przeciwników politycznych, ale też każdego innego z racji odmienności seksualnej, narodowościowej i rasowej. Zagranica mówi, (przed czym tak bojaźliwie broni się polska prawica),  że nasz kraj był współwinny Holokaustowi nazistowskiemu. Zachowania policji w czasie marszów równości potwierdzają niestety mocno takową opinię, czyli potwierdzają owe zdanie wielu historyków mało przyjaznych Polsce. Fakt ów potwierdzają też żyjący jeszcze świadkowie pogromów dokonywanych na Żydach, rabunki ich mienia i bogata literatura w tym temacie. Nie mam nic do wszystkich innych, w tym  do osób homoseksualnych, ale mimo wszystko cieszę się ze swojej starości. Nie będę miał okazji do ewentualnej powtórki z historii. Do okupacji, komunizmu, przaśnego PRL, kaczyzmu i innych idiotyzmów ustrojowych. Swój jubileusz spędziłem w towarzystwie Małżonki oraz miłych i serdecznych mi osób, wyznających podobne wartości i upodobania i za to jestem Im wdzięczny.

środa, 19 sierpnia 2020

BŁAGAM, NIE CZYTAJCIE TEGO POSTA



Mnie Polakowi nie przysparzajcie wstydu, bowiem tekst jest dla wielu z nas,  ludzi zamieszkujących między Wisłą i Odrą przygnębiający. Jesteśmy w Unii Europejskiej, mamy w Brukseli swoich posłów, a mimo to skazani jesteśmy na pośmiewisko narodów Niemiec, Francji, Szwecji czy Norwegii, ba nawet Czechów i wielu innych. 30% naszej katolickiej populacji jest gotowa na wyrażenie zgody na lincz, a jeszcze bardziej fizyczne zniszczenie ludzi LGBT+, których (wg. religii) Bóg ulepił wg swojego pomysłu. Mówię i ulegam refleksji, iż skoro się powiada, że coś (ktoś) jest boski, to znaczy że jest idealny, stworzony wg planu Boga i jego Syna Chrystusa. Inaczej nie da się tego pojąć panie abp Jędraszewski i wszyscy pańscy koledzy po birecie.   I dalej w tym temacie, by nie zmieniać nuty. Z bliżej nieokreślonego powodu, kilka gmin w Polsce obwiesiło się tablicami, które informują wszech wobec iż na ich terenie nie spotkasz nikogo z orientacją nieheteroseksualną. Gmina wolna od LGBT+. Co to znaczy, jak należy to rozumieć panowie włodarze tych gmin?. Czy to znaczy, że jeżeli z łaski Stwórcy mimo wszystko zdarzy się homo sapiens spod literki L albo G, albo B, albo też T, albo jeszcze innej zgodnie z twierdzeniem Światowej Organizacji Zdrowia, że oto odmienności seksualnych wśród ludności świata spotyka się kilkadziesiąt, to takie osoby gotowi jesteście jeżeli nie wyeliminować fizycznie to przynajmniej wypędzić z gminy albo z kraju?, bo tak należy odczytywać owe idiotyczne tablice. Co by w tej sytuacji radził Jędraszewski albo Rydzyk czy Kaczyński?. Dlatego zatytułowałem ten post prośbą byście państwo darowali sobie ten tekst, bo Wasze czytelnictwo wzmaga mój i u moich normalnych rodaków ten wielki wstyd, ale jednocześnie podziw dla tych miast i gmin w Europie które natychmiast zerwały współpracę z chorymi odpowiednikami w  chorej Polsce. Wielu moich rodaków z tej przyczyny tuła się po obrzeżach Europy a nawet wolnego świata. Słowo „tuła się” jest może mało adekwatne, bowiem są to najczęściej ludzie bardzo wartościowi, znający obce języki i są bardzo przydatni w nowych miejscach zamieszkania.  Przypomina mi to rok 1968, gdy tysiące Polaków narodowości żydowskiej zmuszone było z powodu szerzonej nienawiści pożegnać kraj swoich przodków na Dworcu Gdańskim w Warszawie. Czy do tego zdążamy?, czy tym razem uruchomimy do tego celu inne dworce kolejowe i lotnicze?. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, mimo że w tym na wskroś ultrakatolickim kraju żyje, uczy się i pracuje około dwa miliony osób o orientacji nieodpowiadającej m.in Jędraszewskiemu, Rydzykowi i Kaczyńskiemu. Logicznym jest spostrzeżenie, że miast eliminować dwa miliony niewinnych nieheteroseksualnych ludzi, korzystniej będzie dla Stwórcy, by wszystkich krzykaczy w tym temacie, czyli polskich homofobów wywieźć choćby na Madagaskar w miejsce przygotowane przez przedwojennych antysemitów dla polskich Żydów. Krzywdy by nie mieli. Błękitne atole, palmy, baobaby, zapach wanilii, lemury. Było by to słuszne i sprawiedliwe, jak powiada Biblia, a i Tora również. Bo cóż innego zrobić?. Kompletny imposybilizm!.

PS. Gminy, które ze względu na homofobię zostały w Brukseli pominięte w dotacjach unijnych, zostały nagrodzone przez ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę kwotami wielokrotnie wyższymi z Funduszu Sprawiedliwości, czyli z zasobów przeznaczonych dla osób pokrzywdzonych przez prawo. I tu macie państwo obraz prawdziwej Polski.

wtorek, 18 sierpnia 2020

TRUMNY NIE MAJĄ KIESZENI



W tym momencie trzeba by wymienić kilka nazwisk dla upodmiotowienia tytułu. Ale za chwilę, bo jest ich od jasnej cholery. Ministrowie, wiceministrowie, podsekretarze stanu, posłowie i senatorowie, prezesi spółek. Jeżeli zaś wymienię większość, to tekst będzie się składał wyłącznie z samych nazwisk. Ograniczę się więc do „wybrańców”, a raczej perełek noszących dumnie w klapie znaczek przynależności do kaczej partii. Mimo to nawet na tej liście są równi i równiejsi. Uprzywilejowani są ci którzy z racji stanowisk „ubogacili się” rekordowo najbardziej. Zatem o czołowe miejsca ubiegać się mogą tacy polscy wybitni, psia ich mać politycy jak niedawno „odkryty” Ryszard Czarnecki ps. obatel, ale to mały karpik, tudzież tacy którzy ze swych twarzy zdjęli maseczki trochę dawniej, jak Mateusz Morawiecki i Łukasz Szumowski, przez przedstawicieli polskiego Kościoła katolickiego nazwani apostołami.  Pancerny szef NIK Marian Banaś i nieco, ale tylko nieco pomniejszy Jacek Sasin, jako że ten działał z podszeptów przełożonych, mimo to umoczył  Polskę na 70 milionów złotych. Nie wszyscy oni skradzione ojczyźnie pieniądze upychali we własnych nieprzepastnych kieszeniach. Potrafili się też szczerze choć nieuczciwie dzielić. Często czynili to podstępem zawierając umowy dostawcze na potrzebne (lub wątpliwie potrzebne) ojczyźnie towary z hochsztaplerami, przykładowo z instruktorami narciarstwa lub handlarzami bronią i to na setki milionów złotych. Większość tych zakupów trafiała do  śmieci ze względu na ich nieprzydatność. Takim przykładowo towarem okazały się tony maseczek zakupionych od tajemniczego „biznesmena” z Chin, zwiezione największym samolotem świata typu antonow. Dziś, aby żadnemu z nich nie stała się jakakolwiek krzywda, by żadna skaza na ministerialnym honorze nie spowodowała choćby podejrzeń o złodziejstwo, sami sobie uchwalili przepis prawa, jakoby ich czyny wynikały z wyższej konieczności spowodowanej pandemią COVID—19. Rzecz w tym że w owym czasie przyrost dobowy nowych zakażeń w Polsce wynosił ca 300-400 przypadków. Dziś przekracza 800, a zakupione i zapłacone ponad 1000  respiratorów jest ciągle w lesie. Sprzedawcy przysłali coś ok. 200 sztuk. Nie palą się też do zwrotu pieniędzy. Miliony euro. Zresztą po co, skoro nikt poza prasą nie naciska. A zresztą prasa to może sobie pogdakać, wolno jej, to wolny kraj. A przyjrzyjmy się, jaka jest wartość praktyczna tych multimilionerów?. Można by rzec, dla państwa żadna, a nawet szkodliwa, bo jakaż to wartość dodana płynie z dorobku i pracy Czarneckiego?, skromniutka, w każdym razie i ta jest kompromitująca. A z pracy apostołka Morawieckiego?, jeszcze bardziej. Wystarczy być premierem i mieć wgląd w planowanie inwestycje państwa.  Znając je apostoł Mateusz dogadał się z kardynałem Gulbinowiczem, znanym z filmu  braci Sekielskich, iż przez jego kościelne włości planowany jest przebieg autostrady. Kupuje więc od niego działkę za 700  tysięcy złotych. Wydaje się że to ładny grosz. Zależy jak dla kogo, bo dla Mateusza zapewne nie, a tymczasem w przeddzień budowy inwestycji ta sama działka jest warta 10 razy więcej, a więc 7ooo,ooo  złotych. Apostolski pinokio zapisuje zakup na żonę, by nie wykazywać go w obowiązujących poselskich zeznaniach. Jest czysty i władza której premieruje może mu naskoczyć. Tak robią wszyscy tu wyżej wymienieni, nie ważąc na to, iż trumny nie mają kieszeni. Wszyscy, a czepiali się zegarka byłego ministra, który jak się okazało ostatnio też uległ grzechowi zachłanności. Kradną miliony a kołkiem w gardłach stają im ośmiorniczki spożywane przez rządzących poprzednio. Mógłbym tu pisać o bajońskich sumach z lewizny albo z kurestwa (patrz Banaś szef NIK i jego pokoje na godziny), ale po co mam tonąć w tym bagnie, ostatnio jeszcze bardziej „dowartościowanym” podwyżkami ich uposażenia i to aż o 50%. Wystarczy cieszyć się ze skromnej emerytury i z tego że polska władza jest syta. A jak syta to mniej groźna. Aby jednak przykryć rodakom oczy, by zbyt zazdrośnie nie spoglądali na ich kieszenie rozpętali wojnę z mniejszościami, a konkretnie z LGBT.  W niej akurat znajdują sprzymierzeńców w katolickim kościele i jego wiernych, a jest tego w naszym społeczeństwie ok. 40%, podburzanych przez kler i partię rządzącą. Są wierni, mierni i spolegliwi. Potrafią się cieszyć z ochłapów i nie do końca ogryzionych kości.


piątek, 14 sierpnia 2020

KREATURA ZŁODZIEJEM


O kim mowa? O Czarneckim, z podwójnym obywatelstwem, polskim europośle, sepleniącym tłuku, wałęsającym się w kraju od stacji do stacji by upychać swą oracją w złote ramki prezesa swojej partii ps. Obatel.  Rychard Henry Czarnecki to postać fizycznie żałosna, intelektualnie chora z nienawiści do opozycji, trzymająca się koryta rękami i nogami, nawet w sytuacji gdy jego kariera w Brukseli została już raz nadszarpnięta z powodu braku ogłady  dyplomatycznej. Szczególnym brakiem kunsztu wychowania i ogłady popisał się Richard Henry podczas  odpowiedzi na pytanie dziennikarki, dlaczego Kaczyński nie odpowiedział na zaproszenie do Brukseli ze strony przewodniczącego Komisji  Europejskiej Jeana Clauda Junckera: 
"Widocznie pan prezes Kaczyński nie ma żadnego interesu w stosunku do zapraszającego, odpowiedział. Jeżeli Juncker ma jakiś interes to może przylecieć do pana prezesa”. Cham nad chamy z tego posiwiałego na półidioty. To tak jakby wzywany do Watykanu proboszcz z jego parafii odpowiedział:  Nie mam nic do papieża, ale jeżeli taki interes ma do mnie papież to niech wpadnie na moją plebanię. No cham nad chamy, że powtórzę. Mądre powiedzenie mówi, że w jakim środowisku przebywasz takim się stajesz. Prawda, bowiem prawie wszyscy pisiole nie grzeszą skromnością z posłem Tarczyńskim na czele.  Sepleniący jąkała Henry Czarnecki „z rąk” wysokich urzędników brukselskich pobiera na rękę miesięcznie ponad 6o tysięcy złotych, tylko dlatego że pierdzi w fotel europarlamentu, chociaż gros czasu szwenda się po Polsce. Nie zawsze, bowiem nie miałby czasu skorzystać z toalety, no ale znalazł  sposób na to by się nie natrudzić a pieniądze zgarnąć. Otóż od pewnego czasu gdy zaświeciła mu lampka w siwym łebku postanowił oszukiwać kasę parlamentu europejskiego. Przyzwyczaił przewodniczącego że jest on bardzo potrzebny w kraju, przeto w rozliczeniach podróży zgłaszał odbyte podróże samochodem na trasie Bruksela – Warszawa, gdzie mieszka. Doszedł on do wniosku iż liczba kilometrów jest zbyt mała, przeto trasę przedłużył aż do Sanoka. Po co?, to tylko on wie. Ciekawostkę stanowi to iż Czarnecki nie posiada samochodu, a wpisany do rozliczenia numer rejestracyjny już dawno nie istnieje bowiem kilka lat temu ten samochód został zezłomowany. Tak oto nasz  mało szanowny europoseł okazał się złodziejem 100 tysięcy euro. Bruksela sprawę Czarneckiego zgłosiła polskiej prokuraturze. Sądzę, że w ten oto sposób ta kreatura polityczna zakończyła swą długoletnią karierę poselską. Szok, ta kreatura z ambicjami do szlachectwa tak umazał się w fekaliach, że trudno będzie go oczyścić, choćby szlauchem. Natomiast znajdzie się w księdze rekordów, bowiem zanim zaczął kraść przeszedł ścieżkę we wszystkich partiach polskich od lewa do prawa. A taki był zaangażowany, menda. W międzyczasie zdążył się wcisnąć do rodziny generała  Hermaszewskiego mimo oporów przyszłego teścia. No ale już go tam nie ma. Domyślam się, że gdy kurdupel Kaczyński  pierdnął, to  przybywał na Nowogrodzką w takim tempie iż zdążył jeszcze powąchać świeżutki smród swego guru wydobywający się z  partyjnych gaci.
Foto od góry:
Złodziej (jeden z wielu w PiS)
Z drogi. Lecę do roboty na budowę.

niedziela, 9 sierpnia 2020

TO NIE JEST POST O LGBT


                                           
                                           Co za upokorzenie. Tłuc się takim czymś.

Popatrzcie ile czasu Im zajęło tak banalne stwierdzenie , że w polskim kościele katolickim dochodzi do pedofilii. I dalej by nasi świątobliwi trwali w tym samooszustwie, gdyby nad nimi nie zlitował się Wojciech Smarzowski i nie zdjął z ich oczu całkowitą zaćmę, nakręcając film KLER. Do dzisiaj zapewne już każdy polski biskup, a tym bardziej szeregowy ksiądz obejrzał film, (chociażby z ciekawości) w kinie lub na zakupionej pirackiej płycie. Wiecie dlaczego tak długo to trwało? , bo w kościele pedofil spowiada się u pedofila i obaj czują się rozgrzeszeni. Prasa i inne liberalne media zauważają, że seminaria pustoszeją mimo łechcącej reklamy głoszonej oficjalnie uroki bycia duchownym, ale też tej szemranej na ucho kandydata. Darmowe mieszkanie w domu, wyuzdany sex bez zobowiązań, duże pieniądze bez podatków, limuzyny, wysoka pozycja społeczna i wreszcie bezskładkowa wysoka emerytura, zapraszamy kandydatów na księży do seminariów. Co z wami jest, obudźcie się młodzi katolicy. Ale cóż to się stało, że oficjalnie po raz pierwszy Konferencja Episkopatu przyznała, że kler polskiego Kościoła babra się w spermicznym bajorku wytworzonym w wyniku masowych polucji na styku kapłańskich chuci i dziecięcych pośladków, Niestety bardzo zaniżając statystyki. Sądzę, że sama akcja działaczy zatytułowana „Nie lękajcie się”, ani zapowiedź  nakręcanego filmu przez braci Sekielskich, ostatecznie nie spowodowała panicznego strachu w pogłowiu sukienkowego towarzystwa. Jedyny, jakże mocny lęk przed ujawnieniem zbrodni pedofilskiej wśród księży wywołuje ewentualna decyzja sądów nakazująca wypłatę milionowych odszkodowań. Wyrok jaki wydał poznański sąd został podtrzymany przez sąd wyższej instancji, co tym bardziej spowodowało obawę iż Kościół w sferach prawniczych traci rezon. Ileż to postów napisałem na temat pedofilii w polskim kościółku. Prawie nikogo wśród katolickich czytelników  głębiej to nie zainteresowało poza kilkoma komentarzami osób myślących, ba niektórzy twierdzili że pluję antyklerykalizmem, podobnie jak pacjentki księdza Oko gwoździami i śrubami podczas egzorcyzmów z jego udziałem. Ani skandal z arcybiskupem Paetzem, ani innym arcy Wesołowskim, ani aktualnie zażywającym uroków więziennych księdzem Gilem, ani dziesiątkami innych, których oszczędzono przed „peregrynacją” współwięźniów pod wpływem z gorliwej modlitwy parafianek, a przecie niektórzy już dożywają zasłużonych emerytur opłacanych z podatków wiernych. Pytanie: czy Kościół jest wobec pedofilii księży bezsilny?, czy też już się tak ubabrał, że mu to wisi jak tony kitu. Raczej to drugie. Niejaki ksiądz Pawłowicz, rezydujący swego czasu w parafii w S. w diecezji płockiej był mi znany osobiście. Było to pod koniec ubiegłego wieku. Zanim trafił do S, był przerzucany wielokrotnie z parafii do parafii, ba, zaliczył też młodych katolików na Ukrainie skąd przegoniono go z powrotem do kraju nad Wisłę. Kilka miesięcy temu jego nazwisko ponownie się pojawiło w prasie. Znaczy się że ten ogier dalej stanowił zagrożenie dla młodzieży katolickiej, aż do jego „niepokalanej” śmierci. Potwierdza to, że rzeczywiście Kościół jest bezsilny, a jeżeli tak to może dzięki takim Pawłowiczom biskupi poszli po rozum do głowy i po latach postanowili ogłosić DOBRĄ NOWINĘ. Pod tytułem „W polskim Kościele dochodzi „sporadycznie” do pedofilii!”. Sporadycznie. To taka prawda jak to, że Polska jest krajem tolerancyjnym i do szczętu demokratycznym. Nie mamy w swej historii się kimś do końca pochwalić, a jeżeli już to tylko połowicznie, tym bardziej ze sfer kościelnych. Niemcy przyznają się do Kopernika, Francuzi do Chopina, Litwini do Mickiewicza, Białorusini do Słowackiego. Nikt natomiast spoza nadwiślan nie chce się przyznać do kurdupla Kaczyńskiego, aczkolwiek mógłby, bowiem sam w chwili zapomnienia mówił, że jego ród wywodzi się z bardzo dawnej zamożnej rodziny żydowskiej, co mu oczywiście zgodnie z zasadą internacjonalizmu nie wypominam, podobnie jak Jerzemu Urbanowi.

środa, 5 sierpnia 2020

MIĘDZY IPN A IPN


Pytacie skąd bierze się tylu wyborców PiS, tylu prostackich dzbanów do których nic nie trafia mimo zapraszającego pustego wnętrza. Ano stąd, o czym pisałem już kilka  razy:. Dzisiaj blisko 40% Polaków nie rozumie tego, co czyta, a kolejne 30% rozumie to w niewielkim stopniu. Co dziesiąty absolwent szkoły podstawowej nie potrafi czytać. Aż 10 milionów Polaków (ok. 25%) nie ma w domu ani jednej książki, poza książeczką do nabożeństwa. Analfabetą funkcjonalnym jest co 8 magister w Polsce, najczęściej absolwent płatnych uczelni prywatnych. Ponad sześć milionów Polaków znajduje się poza kulturą pisma, czyli nie przeczytało NIC, nawet artykułu w brukowcu. 30% Polaków ma problemy z czytaniem rozkładów jazdy czy map pogodowych, a tym bardziej z podstawową znajomością naszej historii. Ponad połowa nie rozumnie dzienników telewizyjnych. To są dane tak niewiarygodne, że aż zabawne. A jednak napawają grozą. Dane te nie są wyssane z palca. To dane statystyczne z wielu źródeł badawczych stanu polskiej kultury, wykształcenia i socjologicznych opracowań. Człowiek rozmawia z przechodniem i nie jest pewien czy on rozumie to co do niego mówisz. Przepraszam za szczerość, ale to są właśnie w dużej mierze wyborcy PiS z wiedzą, jaką w ich głowach lokują kaznodzieje, nadzieja na dalsze dotacje, ale i ...                                                     
polski Rasputin
Jest tak i zapowiada się, że będzie jeszcze gorzej. Jeszcze gorzej?, zdumiewa się mój rozmówca. Ano tak mój drogi przyjacielu, bowiem sam widzisz co się dzieje choćby ze szkołą, której fundamenty podważyła pandemia i minister Zalewska,.. tak,- dobrze myślisz. To ta sama która handlowała wykradzionymi z pojemników PCK ciuchami by wzbogacać pisowskie fundusze wyborcze do parlamentu europejskiego. I wygrała, opłaciło się, chociaż to świństwo. E, tam świństwo, opinia? ludzie zapomną. Pomoże jej w tym partyjna organizacja, przyjaciele z TVP, a nawet IPN. Dziś do jej kieszeni co miesiąc wpływa ok.70 tysięcy zł. Panie, co ma do tego IPN, pyta. Ano ma, naiwny mój. Tym bardziej, że w Polsce mamy nie tylko jeden IPN, ale dwa.: Instytut Pamięci Narodowej, oraz Instytut Psychiatrii i Neurologii . W tym drugim pracują lekarze, zaś w tym pierwszym ich pacjenci. Tak się wydaje Jerzemu Urbanowi, ale i mnie też, mój ty naiwny rozmówco.

niedziela, 2 sierpnia 2020

SŁOWO O NIENAWIŚCI


                                         pospolity dureń Kościoła
Może nie powinienem się tak otwarcie przyznawać do nienawiści, bowiem niegodne to przecież uczucie, ba, nawet obrzydliwe. Ale gdy człowiek może przynajmniej nienawidzić, to nie czuje się tak strasznie bezradny,  w swojej racji. Nienawiść dodaje ludziom skrzydeł. Oczyszcza z tego pierworodnego grzechu pokory, który był ich jedynym dziedzictwem. Jest pierwszą szczyptą soli na języku. Nienawiść jako podłe uczucie, (powtórzę), jako podłe uczucie, może rodzić się indywidualnie, ale też może być zaszczepiona w całe masy. Czy nienawiść jest genetyczna? i przechodzi z matki na córkę, z ojca na syna?.  Nie, niemożliwe, a jednak spotyka się nawet w porządnej rodzinie jej wykwit jak ogrodowy perz albo pokrzywa. Są momenty że sam to z bólem odczuwam. A to, czy może być zaszczepiona w całe masy, a nawet narody?. Ta sztuka udała się  podobnym indywiduum jak Stalin i Hitler, a nawet Kaczyńskiemu. Osobiście patrząc wstecz dokopuję się w swoim życiorysie podobnych zalążków nienawiści kierowanych do najbliższych. Pamiętam, gdy jako chłopak piętnastoletni zostałem skarcony przez Ojca, po tym gdy Matka złapała mnie przypadkowo na paleniu papierosa, wyjętego z jego paczki. Ojciec sprawił mi wprost bestialskie lanie postronkiem od pętania krów, wynikiem czego była moja obolała ucieczka z domu na noc. Przenocowałem na polu w łubinie. Było ciepło (wakacje). Braciszek konspiracyjnie dostarczył mi stary stajenny koc. Kipiałem złością graniczącą z absolutną nienawiścią, ale tylko graniczącą z tym uczuciem. Prawdziwą nienawiść odczuwałem nieco wcześniej gdy Ojciec w mojej obecności uderzył Matkę, a ja nie potrafiłem ze względu na swoją dwunastoletnią cherlawość jej obronić. Pamiętam biegałem po podwórku i ryczałem z bezsilności, Tym bardziej że cały czas słyszałem spazm Matki. Wtedy to właśnie kipiałem wielką nienawiścią. Obiecywałem sobie, że gdy dorosnę to się pomszczę za cierpienie Matki., która, jak się zdarzało w chwili podobnych dramatów, zabierała mnie, mojego brata i jedną z sióstr i niezależnie od pory dnia i nocy uciekała piechotą do Dziadków (swoich rodziców- 3 km.) by  szukać ratunku. Oczywiście w dwie, trzy godziny później na koniu zjawiał się ojciec z kwiatami i przeprosinami na klęczkach. Bez kosztów, bo kwiaty rosły u nas w ogrodzie. Wtedy ze względu na dzieci i religię mu przebaczała, ale czy przestawała nienawidzić?. Było, minęło na zawsze. Obecnie prawdopodobnie te incydenty nie zakwitły by mi ponownie w głowie ponieważ zjawiska te zdarzyły się 60-70 lat temu. Dzisiaj władzom w katolickich, tępych łbach zaświtał pomysł wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej, zabraniającej przemocy w rodzinie. Okazuje się że uczucie nienawiści wzorem pandemii COVID--19 rozlało się po całym obszarze mojej ojczyzny. Skutkiem której miliony moich rodaków od kilku lat opuszcza kraj i zamieszkuje gdzieś w Europie. Co prawda nie z powodu bojaźni przed karą za palenie papierosa, ale z powodu wielu innych życiowych obaw. Brak dobrej pracy, pauperyzacja rodzin, brak szacunku ze strony przełożonych i otoczenia, albo wyznających inną religię lub wręcz nietolerujących (przykładowo) apostazji, a tym bardziej osób o innej orientacji seksualnej, choć większość naszej polskiej populacji zdaje sobie sprawę iż społeczeństwo polskie, jak każde inne na świecie w 6-10 procentach mieści się grupie LGBT.  Zatem jest to problem socjologiczno- religijno- polityczny., bowiem nienawiść polska nasila się zwykle w czasie wyborów ubarwionych propagandą tejże nienawiści kierowanych do przeciwników za pomocą „chorych” mediów. Dużą rolę w tym bagnie odgrywa Kościół katolicki sprzężony zwykle z partią aktualnie rządzącą. Tenże Kościół jest hojnie opłacany z budżetu państwa, a więc z podatków obywateli. I nie są to jednorazowe wielomilionowe kwoty, ale całorocznie płynąca rzeka pieniędzy. Księża nie płacą  podatków, nie opłacają ZUS na swoje emerytury (ci w kraju jak i za granicą). Płaci państwo, podobnie jak i za nauczanie religii w szkołach. Ten sojusz ołtarza z tronem wszczepia w naród zarazę nienawiści (patrz abp Jędraszewski, ale nie tylko on) do tych, którym prawdziwa wolność, demokracja i poszanowanie każdego człowieka leży na sercu. Tak, nienawiść jest podła. Do tego stopnia, że podlejsza jest tylko zbrodnia,  zresztą często występująca jako pokłosie tejże nienawiści.


środa, 29 lipca 2020

"O ZACHOWANIU SIĘ PRZY STOLE"



Utwór ten jest najstarszym zabytkiem polskiej poezji świeckiej i jednym z pierwszych tekstów, pod którym średniowieczny Polak pozostawił swój podpis. Podpis Przecława Słoty, a właściwie Złoty. Szacuje się że napisał go ok.1400 roku.
Utwór zawiera elementy wcale nie śmieszne.. Autor wykorzystując antywzorzec formułuje wypowiedź tak, aby odbiorca, nawet po pół tysiącu lat, sam się zorientował, jakie zachowanie uważane jest za niewłaściwe. Tym samym wyjaśnia choćby podstawowe zasady kultury spożywania posiłków. Z utworu wynika, że na średniowiecznej uczcie nie należało chociażby pierdzieć, ale czy dziś można?.
·         objadać się, ba, obżerać się, (kiedyś szlachta, dziś poseł).
·         wyszukiwać dla siebie jak najlepszych kąsków, (wiadomo)
·         brać zbyt dużych kawałków, (patrz pkt 1)
·         wypluwać resztek jedzenia do misy, dziś talerza lub tacki.
·         brać do ust tego, co z nich wypadło. (patrz pewna posłanka).
·         mówić z pełnymi ustami (patrz wyżej).
Ponadto etykieta nakazywała:
·         siedzieć na wyznaczonym miejscu, (patrz Tarczyński)
·         umyć ręce nim sięgnie się po jedzenie, (Covid -19.)
·         wycierać usta, (nie rękawem)
·         zabawiać damy, ( najlepiej śledztwem smoleńskim),
·     podsuwać im półmiski z co lepszymi sztukami jadła .Z pominięciem np. Pawłowicz. Ona sama sobie weźmie.
To tak jakbym widział dzisiaj przy tym stole takich osobników  na scenie politycznej, jak Tarczyński, jak Karczewski , Gosiewska, Lichocka, Milczanowska, Pawłowicz, Pęk, Kownacki, (chwilowo wystarczy), że pominę ich imiona. Ten ostatni co prawda nie grzeszy nadmierną kulturą słowa, za to potrafi wytykać jej brak innym narodom. Chodzi o Francuzów. Tym razem sztuki  używania widelca. Gdyby Kownacki liznął trochę historii, to dowiedziałby się iż już w XI wieku na stołach Francuzów (oczywiście tych bogatszych) uczono nie tylko używania, ale i układania sztućców i to z dobrego kruszcu. W tym czasie Polacy zamieszkiwali w lepiankach z gliny i słomy w towarzystwie zwierząt domowych.  Jeszcze przez długie setki lat przodkowie Kownackiego jadali rękami lub co najwyżej drewnianymi, wystruganymi z lipy łyżkami. Tak sobie analizuję, bom sam niezbyt wzorowo wychowany „szlachetka”, że prawie każdy Polak im bardziej religijny, a  dodatkowo tym bardziej łasy na jałmużnę od prezesa, lokuje się w otchłani ciemnoty. A w połączeniu z narodowościowym patriotyzmem słynie z nienawiści w stosunku do wszelkiego rodzaju mniejszości począwszy od wyznania i rasy, aż do mniejszości  seksualnych, przez odzianego purpurą biskupa zwanego zarazą. Zdanie to wyjaśnia przyczynę parcia w kierunku wypowiedzenia przez Polskę stambulskiej konwencji zabraniającej przemocy w stosunku do kobiet, dzieci i całej rodziny, bo przecie spuszczenie łomotu żonie za to iż zupa była za słona nie jest żadnym wykroczeniem, tym bardziej, że był to przypadek jednorazowy. Polskie prawo odpuści tym bardziej, że Bóg też. Znudzi ci się baba, matka twoich dzieci, szukaj sobie drugiej. 
                                             Gnida pisowska
Masz wzór od Kurskiego, iż chuć rozsadzającą twoje bokserki uwolnisz przed ołtarzem Matki Boskiej Łagiewnickiej, która akurat najbardziej cię zrozumie jako ta, która swoją chuć zaspakajała z Duchem Świętym nie zakłócając robót stolarskich małżonka. Utwór literacki legendarnego pana Słoty z Wielkopolski, swoją treścią wbrew wszystkiemu jest aktualny od wieków i nie trzeba zmieniać w nim ani jednego słowa, byle tylko jego zapisy były stosowane przez tzw. większość, czyli tzw. elitę polską.  Bo polska elyta to nie literaci, profesorowie uniwersytetów, czy nawet wynalazcy kapsułek do oczyszczania pralek, marzący o dostosowaniu samochodów made in Poland z benzyny na prąd elektryczny, o czym od kilku miesięcy pieprzy nasz Pinokio. Na takie wynalazki musimy jeszcze bardzo długo poczekać, bo elity kończą dopiero podstawówkę, a widać to chociażby w czasie zachowania się przy stole. Polska elyta to Pawłowicz, Gosiewska, Jurgiel, Lichocka, Tarczyński, że oszczędzę sobie mściwości nad setkami innych.


środa, 22 lipca 2020

KŁAMSTWA I PIENIACTWO TO AMUNICJA PIS




                                             Poprawiacz humoru narodowego
„Tzw. premier Mateusz Morawiecki” zamiast krawata winien nosić przyczepiony na stałe, długi sztuczny nos Pinokia , jako jego osobiste logo. Wydaje się, że ten człowiek cierpi na pobudzenie ambicjonalne do tego stopnia, iż nie jest możliwe posłużenie się przez niego jakakolwiek wypowiedzią o prawdziwej treści. Taki kabareciarz za miliony złotówek. Nieoficjalnym zdaniem psychologa jest chory na szwejkonizm, podobnie jak covid 19, nie do końca zdefiniowana choroba, z brakiem szczepionki.  Co prawda nie fizyczna to choroba, bo to widać, ale ma niestety inne  objawy, trudne do zdefiniowania, podobne jak u Kaczyńskiego albo Macierewicza F99. Może to zaraza mająca swe źródło w LGTB?. A mowa tu o obowiązującej traktatowo w UE praworządności z polskim dopiskiem „tzw”. czyli „tzw. praworządności”, bowiem o prawdziwej chyba nigdy nie słyszał i to już od dzieciństwa gdy wychowywał się przy ojcu politycznym  cwaniaczku. 
 Taki to tzw. premier potrzebny jest Kaczyńskiemu, Ziobrze i Dudzie, którzy chcą wygrać z Europą i podpisanymi traktatami.  Potrzebny jest człowiek który potrafi kłamać patrząc w oczy milionom. Polityczny kameleon. Tyle że zdaje on sobie sprawę (zapewne), iż mówi do tej części społeczeństwa lokującym się między chamem i plebanem, czyli swoich wyborców. Obok cech utalentowanego kłamstwa Morawiecki jest chwalipiętą. Jak nie nadaje głupot w TV to siada obok premiera Węgier Orbana. Wtedy patrząc sobie w zagniewane na Unię oczy chwalą swoje ogonki wzajem jak przysłowiowe pliszki. Wydaje mi się że ogonek Orbana jest ciekawszy, mniej oblepiony blagą. Nasza pliszka, walcząca o drugą kadencję dla Dudy to iście błazeńska postać. Na szczycie unijnym mają z niego pociechę i to nas Polaków cieszy, bo w czymś musimy się wyróżniać na tle Unii. Znajomi Morawieckiego z biznesu mówią, że kłamstwo jest dla niego poza sferą moralności. Jako prezes banku do perfekcji  opanował sprzedawanie korporacyjnej ściemy i przeniósł te  metody do polityki. 

PS:
Polskiej polityki, gdzie jego kłamstwom sprzyja katolicki grunt. Tyle że dzięki wolnym mediom znamy owoce szczytu unijnego. Jak na Polskę są  przyzwoite i nie potrzeba kłamać, a tym bardziej  przypisywać sobie zasług. Teraz trzeba tylko zgodnie z zapisami Traktatu zagospodarować te miliardy, by nie stawać przed obliczem rozgniewanego TSUE.


sobota, 18 lipca 2020

MAŁY POST



                                Byłem marionetką, będę pacynką
Rożne mamy posty. Te maleńkie za grzechy złodziejstwa i opilstwa, aż po Wielki Post, jako kara za ukrzyżowanie Jezusa, na kilkanaście dni przed obżarstwem świątecznym. Ten post to pokłosie wyborów prezydenckich w Polsce. Stało się jak się stało, czyli z założeniem iż PiS wzorem III Rzeszy zapowiada swoje rządy na tysiąc, no może ino na sto lat. Otóż Rzesza była u władzy lat kilkanaście, ale to była Rzesza. Dlatego sądzę wraz z 10 milionami wyborców Trzaskowskiego, że ten obrzydliwy stan kaczyzmu potrwa dużo, dużo krócej. Kaczyńscy pisząc prace doktorskie z dzieł Lenina, (sami czy przez kogoś, nieważne), postępują zgodnie z zasadą twórcy państwa bolszewickiego która brzmi: "Władzy raz zdobytej, nigdy nie oddamy", chociażby po trupach dawnych przyjaciół z PO, jako że był czas braterstwa, tzw. POPIS. Dziś Tusk pluje sobie w brodę, ale to dudowa musztarda wyborcza po obiedzie. Zresztą w całym procesie walki o władzę nic się Tuskowi tak nie sprawdza jak przysłowie: Kto czym wojuje od tego ginie. Mam na myśli niewybaczalne świństwo uczynione ręką podwładnego (śp. posła Miodowicza) Włodzimierzowi Cimoszewiczowi, kandydatowi na prezydenta RP, Z takiego prezydenta  bylibyśmy dzisiaj dumni. Dzisiaj „cimoszka” jest w tej samej partii europejskiej, pod przywództwem właśnie Tuska. Jak to się wszystko zmienia. Polityka to jednak dobrze płatne kurewstwo .

Inna sprawa, to rozszalały stosunek hierarchii naszego Kościoła katolicko-ginekologicznego do problemu nie tylko  in vitro, ale i do innych zdobyczy współczesnej nauki, w tym do zrozumienia, iż tolerancja w stosunku do tzw. „innych”, w tym LGBT, jest nakazem boskim, a w każdym razie papieskim. Za nasze, zrabowane państwu z przyklaśnięciem władzy, w ramach "odszkodowań po PRL" pieniądze, kler nie tylko propaguje ciemnotę i gusła w świątyniach, salach seminaryjnych, ale nawet w wydziałach teologicznych, wydawało by się, świeckich uniwersytetów im. Adama Mickiewicza, Mikołaja Kopernika i innych. Namacalnym symbolem jaj czynionych z nauki jest śmieszny doktorat Tadzia Rydzyka. Jakże śmieszny też w tym kontekście, pozostaje Instytut Badań Rozwoju Człowieka im. Pawła VI, którego m.in naukowym zadaniem jest badanie śluzu pochwowego. Cóż to za instytucja godna XXI wieku. Bodaj wszyscy tam zatrudnieni to "kandydaci" do nagrody Jobla. Na podstawie wyników tych badań, sposobem na ciążę być może metoda organoleptyczna, (może poprzez lizanko z francuska zwanej minetą). Tak oto "poświęcony teologiczny naukowiec" wyda werdykt, iż niekoniecznie winniśmy stosować metodę in vitro, by posiąść upragnione dziecko. Wszystko zależy od: smaku, powonienia, przylepności śluzu i tylko Bóg wie czego jeszcze, by chłop jednak sam, bez jakiś tam sztucznych zapłodnień  mógł zrobić babie dzieciaka. I oto właśnie chodzi w tej naszej zapyziałej od czerni i zwykłej pomroczności Rzeczypospolitej. Brawo. Ten tekst można by połączyć z powtórnym wyborem Dudy na prezydenta Żałosnej Rzeczypospolitej, bo w końcu wybrały go masy tzw. piećsetzłotowców z wykształceniem podstawowym, których szczególnie ta ciemna masa w Polsce stanowi gros populacji. Ten mały post nijak się ma do rzeczywistości, bowiem każdy pisowski PLUS (+)  niszczy  rzesze wegetarian. Nie ma się co martwić. Wystarczy obserwować brzuchy biskupów. One stanowią o stanie państwa i narodu, a nie brzuchy zapłodnionych Polek.
                                                                                                               

wtorek, 14 lipca 2020

ŚWIŃTUCH, NIE EWANGELISTA


I nie żaden premier. Chociaż dla skorumpowanego Kościoła polskiego to „ewangelista Mateusz” obok innego „świńtucha” Marka Szumowskiego - jak najbardziej. Obaj ulokowani są w panteonie partyjnych polskich świętych przez jednego osobnika z Krakowa w stroju biskupim. Powtórzę więc, dla mnie i dla tysięcy innych Polaków, Mateusz to świńtuch i to ufajdany w gnoju pisowskiej hołoty, że posłużę się słownictwem Kaczyńskiego. Oczywiście chodzi o Morawieckiego, premiera z łaski kaczej, który jeszcze do niedawna lizał tyłek premierowi Donaldowi Tuskowi  w podziękowaniu za przymykanie oczu na jego machlojki na stanowisku doradcy finansowego. To prawda że wszyscy święci, a tym bardziej polscy ewangeliści tak postępują, ale Mateuszek miał z kogo brać przykład. Z śp. tatusia oczywiście, „bohatera” walk o wolność, posła głosującego na cztery ręce z posłanką Zwiercan, kutego na obie nogi, bezczelnie wciskającego przyciski, (cudze przyciski) sejmowe, byle dogodzić nowej partii aktualnie utrzymującej ojca i syna, czyli Prawu i  Sprawiedliwości. Świńtuch jeździł po całej Polsce zamiast pilnować rządu w czasie pandemii Covid -19  i krzywiąc swe usta obłudnie, a nawet fałszywie,  bluzgał na swoich byłych żywicieli, byle pozytywnie zapamiętał go Kaczyński, vel nowy chlebodawca. Byle nikt nie czepiał się jego przekrętów finansowych w układzie z kardynałem Gulbinowiczem, jednym z bohaterów filmu braci Sekielskich. To przekręt oceniony na  miliony złotych, z działkami kościelnymi w tle, które dla bezpieczeństwa przepisał na żonę. Kalumnie ten święty świńtuch rzucał na Bogu ducha winnego Trzaskowskiego, oskarżając go bez logiki, o nietrzeźwość kierowców w stolicy i awarię kolektora ścieków.  W oczach wielu Polaków słowa te ulokowały „ewanglistę” Mateusza na liście  trzody chlewnej, ubranej tylko na kampanie wyborczą w garnitur Armaniego. To jakaś groteska polityczna. Panie Morawiecki, straciłeś pan ostatnie szczątki ludzkiej, nie partyjnej ale ludzkiej przyzwoitości, udawany katoliku. To nie tylko moje zdanie. To zdanie ok. 10 milionów Polaków . W kraju i za granicą. Ale co ciebie chłopie to obchodzi, byleś ocalił dupę przed prokuratorem a być może i Trybunałem Stanu. Z chwilą jednak przegranej PiS, wraz z rodziną uciekniesz wzorem powojennych niemieckich tchórzy na kontynent południowoamerykański w objęcia banków wypełnionych gotówką wypracowaną przez miliony rodaków. Dzisiaj, gdy opadł kurz wyborczy jesteśmy ciekawi jaki jest stan finansów państwa. Czy przypadkiem władze, które rzuciły na rzecz Dudy cały aparat rządowy jak "jankesi stonkę", nie uszczupliły złota sprowadzonego z Londynu. Ale kto nas o tym poinformuje?, Może Banaś, który ostatnio ustawia się do PiS bokiem za doznane osobiste "krzywdy".


sobota, 4 lipca 2020

LUDZISKA UMIERAJĄ A KAMPANIA TRWA


                                              A orkiestra gra dalej....
Upływa ostatni tydzień kampanii wyborczej na prezydenta RP. Śledzę wysiłki obu kandydatów na rzecz przekonania wyborców do ich racji. Znam się na polityce, niestety mało znam się na moich rodakach, a    w zasadzie w ogóle ich chyba nie rozumiem. Co prawda wolne media pokazują lekką przewagę Rafała Trzaskowskiego w notowaniach opinii publicznej, ale niestety mózg mi podpowiada że wybory wygra Andrzej Duda, dotychczasowy mieszkaniec Pałacu i Belwederu. A to dlatego iż kampania pana Rafała jest w swoim wyrazie ogólnie rzecz biorąc zbyt grzeczna, wyważona i zawiera w swoim  przekazie wiele subtelności w odróżnieniu od kampanii reprezentanta PiS, Dudy. Dudy występy, to totalna „nagonka” stałych wyborców tzw. twardego elektoratu, którzy maja wyrażać  dziękczynienie za tzw. 500+, 300+, trzynastkę emerytalną oraz tańszą musztardę i podpaski dla kobiet. Słowo totalna to mało powiedziane, chociażby w porównaniu mocy tego słowa w zestawieniu z totalnością Schetyny, którą zapowiedział po przegranych wyborach  Platformy kilka lat temu. Totalność Dudy to armageddon kłamstw, przeinaczeń i hejtu wytwarzanych przez dobrze opłacaną stacje rządową TVP oraz prasę pisowską. Moim zdaniem Duda nawet nie umywa się do konkurenta i to z wielu względów, a mimo to wygra. Dzięki owej telewizji i setkom trolli. Dzięki takim specjalistom od kłamstw jak choćby Morawiecki w randze premiera, naczelnego kłamcę i hochsztaplera od robienia interesów z kardynałami. Morawiecki, generał przekrętów swoje wypowiedzi ocierające się nawet o świństwa wpycha w świadomość wyborców po prostu na siłę. One to w połączeniu z  obiecankami Dudy wypełniają obraz tej kampanii. Duda już prawie wyczerpał repertuar obiecanek. Obiecał do tej pory wszystko, o czym naród ponoć marzy. Tańsze mydło i powidło a nawet sos musztardowy. Pozostało mu tylko gwarantowanie zbawienia wiecznego, a ponieważ jego wyborcy w większości to ludzie nadzwyczaj religijni, więc wielu z nich łyknie te bajki.  Ludziska umierają a kampania trwa.


                                    Syryjska szeptucha uzdrawia Dudę olejem.
Do dnia ostatecznych wyborów już nie będę się wypowiadał w przekonaniu, iż Duda i jego sztab nakręci w głowach wyborców tyle, że choćby zagrażała druga fala epidemii  COVID 19, narażająca ludzi na pewną śmierć to na wybory pójdą gremialnie. Jeśli mimo wszystko wygra Trzaskowski, będę, tak jak połowa rodaków bardzo przeszczęśliwy.

Rzeźba: Dzieło pana Zbyszka Jaszczyka z Grudziądza.


                                                                                                              

środa, 1 lipca 2020

JA, PRAWIE MIZANTROP


                                   Ch. D. i kamieni kupa.
Mizantrop to osoba stroniąca od ludzi, mająca do nich niechętny lub wrogi stosunek. No, nie do końca tak jest w moim przypadku, jak twierdzi nauka o ludzkiej naturze. Ja, a nie żaden bohater dramatu Moliera. Jako że chodzi o mnie, dosłownie, autora tych słów. Do tej pory nigdy nie przyszło mi do głowy lokować siebie wśród odludków, ludzi oderwanych od otoczenia, czy też towarzystw bliżej nieokreślonych, a jednak. Jak pamiętam od dzieciństwa zawsze oblewałem się wstydliwym rumieńcem, gdy któreś z rodziców prosiło bym popisał się przed gośćmi deklamacją nowego wierszyka, albo  bym pocałował ciocię za wręczoną mi tabliczkę czekolady. Podobnie zawsze wymigiwałem się przed występami szkolnymi z okazji świąt państwowych np. rocznicy Rewolucji Październikowej,  Święta 1 Maja, lub święta szkoły, do czasu osiągnięcia tzw. dorosłości, aczkolwiek wiele się nie zmieniło w tej kwestii. Przez długi czas nie wyobrażałem sobie zapoznania „osobistej” dziewczyny, czy też nawiązania z kimkolwiek wartościowej, ewentualnie korzystnej znajomości, jak to czynili inni. Moja zachowawcza skromność deprymowała mnie przez wiele lat. W szkole nie wyrywałem się do odpowiedzi na zadane pytanie do całej klasy, mimo że czułem iż jako jedyny znalem poprawną odpowiedź. Przeto balansowałem na czwórkach miast walczyć o najlepsze świadectwo. W życiu dorosłym otaczałem się wyłącznie sprawdzonymi do szczętu kolegami a i prawdziwymi przyjaciółmi. Zwykle otwierałem się na zewnątrz dopiero po  kilku kieliszkach trunku. Był to moment uruchomienia języka, który potrafił rozbawić towarzystwo dobrym dowcipem, jakich to w zanadrzu miałem ful. I tak jest do dzisiaj. Dzisiaj już moi koledzy i przyjaciele odeszli udeptywać łąki niebiańskie, więc moja aktywność mocno przygasła. Pozostało mi się tylko uśmiechać do sympatycznych koleżanek mojej małżonki, odwiedzających nas z okazji imienin i jubileuszów. Babeczki jednak żyją dłużej. Na szczęście moja Połówka obdarzona jest przez naturę równie inteligentnym poczuciem humoru. Humoru, który to jest warunkiem sine qua non dobrego towarzystwa. Samo czytanie książek, choćby w masowej ilości nie zastąpi wrodzonego humoru, dobrze lokowanego w okolicznościach i odpowiednim momencie. Humor proszę państwa to jak dobry zakwas do wypieku smacznego chleba. (sam to wymyśliłem, podobnie jak tajemniczy wyraz „skapnik”. To nic innego jak po prostu najdłuższy włos na kobiecym łonie, z którego skapuje ostatnia kropla moczu.) Reasumując posta, oficjalnie przyznaję się do mizantropi i nic tego nie zmieni. Taki się urodziłem na tej wsi mazowieckiej, zaś dalsze moje losy ocierające się o naukę i pracę niewiele zmieniły tenże stan rzeczy. Po głębokiej analizie stwierdzam że jest mi z tym dobrze. Nawet teraz podczas wyborów prezydenta RP. Fakt, ten starający się o reelekcję to wysłannik najważniejszego kurdupla skatoliczałej Polski, ale jak widać jest szansa aby go wykopać na śmietnik historii. Kwestia dotarcia do szczątków mózgowych prostej ale największej części społeczeństwa zakiszonej w buraczano kartoflanym sosie polanym podlaskim bimbrem. Czy tak się stanie?. Nie wiem, ale wiem jedno. Mianowicie, zarówno ja, jak i setki tysięcy mi bliskich mizantropów odzyskałoby przygaszony przez lata animusz i asertywność, bowiem zgodnie z zawołaniem konkurenta, DUDY MAMY DOŚĆ!