wtorek, 14 lipca 2020

ŚWIŃTUCH, NIE EWANGELISTA



I nie żaden premier. Chociaż dla skorumpowanego Kościoła polskiego „ewangelista Mateusz” obok innego „świńtucha” Marka Szumowskiego, ulokowani są wśród nowych partyjnych polskich świętych przez jednego osobnika z Krakowa w stroju biskupa. Powtórzę więc, dla mnie i dla tysięcy innych Polaków, Mateusz to świńtuch i to ufajdany w gnoju pisowskiej hołoty, że posłużę się słownictwem Kaczyńskiego. Oczywiście chodzi o Morawieckiego, premiera z łaski kaczej, który jeszcze do niedawna lizał tyłek premierowi Donaldowi Tuskowi  w podziękowaniu za przymykanie oczu na jego machlojki na stanowisku doradcy finansowego. Co prawda wszyscy święci, a tym bardziej ewangeliści tak postępują, ale Mateuszek miał z kogo brać przykład. Z śp. tatusia oczywiście, „bohatera” walk o wolność, posła głosującego na cztery ręce z posłanką Zwiercan, kutego na obie nogi, bezczelnie wciskającego przyciski, cudze przyciski sejmowe, byle dogodzić nowej partii aktualnie utrzymującej ojca i syna, czyli Prawo i  Sprawiedliwość z Bożej łaski. Świńtuch jeździł po całej Polsce zamiast pilnować rządu w czasie pandemii Covid -19  i krzywiąc swe usta obłudnie, a nawet fałszywie,  bluzgał na swoich byłych żywicieli, byle pozytywnie zapamiętał go Kaczyński, nowy chlebodawca. Byle nikt nie czepiał się jego przekrętów finansowych w układzie z kardynałem Gulbinowiczem, jednym z bohaterów filmu braci Sekielskich. To przekręt oceniony na  miliony złotych, z działkami kościelnymi w tle, które dla bezpieczeństwa przepisał na żonę. Kalumnie rzucane na Bogu ducha winnego Trzaskowskiego, oskarżając go bez logiki, o nietrzeźwość kierowców i awarię kolektora ścieków, zagrażającemu Dudzie w osiągnięciu zwycięstwa wyborczego w oczach wielu Polaków ulokowały „ewanglistę” Mateusza na liście  trzody chlewnej, ubranej tylko na kampanie wyborczą Dudy w garnitur Armaniego. To jakaś groteska polityczna. Panie Morawiecki, straciłeś pan ostatnie szczątki ludzkiej, nie partyjnej ale ludzkiej przyzwoitości, udawany katoliku. To nie tylko moje zdanie. To zdanie ok. 10 milionów Polaków . W kraju i za granicą. Ale co ciebie chłopie to obchodzi, byleś ocalił dupę przed prokuratorem a nawet Trybunałem Stanu. Z chwilą jednak przegranej PiS, wraz z rodziną uciekniesz wzorem powojennych tchórzy na kontynent południowoamerykański w objęcia banków wypełnionych gotówką wypracowaną przez miliony rodaków. Dzisiaj, gdy opadł kurz wyborczy jesteśmy ciekawi jaki jest stan finansów państwa. czy przypadkiem władze, które rzuciły na rzecz Dudy cały aparat nie uszczupliły złota sprowadzonego z Londynu. Ale kto nas o tym poinformuje?, Może Banaś, który ostatnio ustawia się do PiS bokiem za doznane "krzywdy".

sobota, 4 lipca 2020

LUDZISKA UMIERAJĄ A KAMPANIA TRWA


                                              A orkiestra gra dalej....
Upływa ostatni tydzień kampanii wyborczej na prezydenta RP. Śledzę wysiłki obu kandydatów na rzecz przekonania wyborców do ich racji. Znam się na polityce, niestety mało znam się na moich rodakach, a    w zasadzie w ogóle ich chyba nie rozumiem. Co prawda wolne media pokazują lekką przewagę Rafała Trzaskowskiego w notowaniach opinii publicznej, ale niestety mózg mi podpowiada że wybory wygra Andrzej Duda, dotychczasowy mieszkaniec Pałacu i Belwederu. A to dlatego iż kampania pana Rafała jest w swoim wyrazie ogólnie rzecz biorąc zbyt grzeczna, wyważona i zawiera w swoim  przekazie wiele subtelności w odróżnieniu od kampanii reprezentanta PiS, Dudy. Dudy występy, to totalna „nagonka” stałych wyborców tzw. twardego elektoratu, którzy maja wyrażać  dziękczynienie za tzw. 500+, 300+, trzynastkę emerytalną oraz tańszą musztardę i podpaski dla kobiet. Słowo totalna to mało powiedziane, chociażby w porównaniu mocy tego słowa w zestawieniu z totalnością Schetyny, którą zapowiedział po przegranych wyborach  Platformy kilka lat temu. Totalność Dudy to armageddon kłamstw, przeinaczeń i hejtu wytwarzanych przez dobrze opłacaną stacje rządową TVP oraz prasę pisowską. Moim zdaniem Duda nawet nie umywa się do konkurenta i to z wielu względów, a mimo to wygra. Dzięki owej telewizji i setkom trolli. Dzięki takim specjalistom od kłamstw jak choćby Morawiecki w randze premiera, naczelnego kłamcę i hochsztaplera od robienia interesów z kardynałami. Morawiecki, generał przekrętów swoje wypowiedzi ocierające się nawet o świństwa wpycha w świadomość wyborców po prostu na siłę. One to w połączeniu z  obiecankami Dudy wypełniają obraz tej kampanii. Duda już prawie wyczerpał repertuar obiecanek. Obiecał do tej pory wszystko, o czym naród ponoć marzy. Tańsze mydło i powidło a nawet sos musztardowy. Pozostało mu tylko gwarantowanie zbawienia wiecznego, a ponieważ jego wyborcy w większości to ludzie nadzwyczaj religijni, więc wielu z nich łyknie te bajki.  Ludziska umierają a kampania trwa.


                                    Syryjska szeptucha uzdrawia Dudę olejem.
Do dnia ostatecznych wyborów już nie będę się wypowiadał w przekonaniu, iż Duda i jego sztab nakręci w głowach wyborców tyle, że choćby zagrażała druga fala epidemii  COVID 19, narażająca ludzi na pewną śmierć to na wybory pójdą gremialnie. Jeśli mimo wszystko wygra Trzaskowski, będę, tak jak połowa rodaków bardzo przeszczęśliwy.

Rzeźba: Dzieło pana Zbyszka Jaszczyka z Grudziądza.


                                                                                                              

środa, 1 lipca 2020

JA, PRAWIE MIZANTROP


                                   Ch. D. i kamieni kupa.
Mizantrop to osoba stroniąca od ludzi, mająca do nich niechętny lub wrogi stosunek. No, nie do końca tak jest w moim przypadku, jak twierdzi nauka o ludzkiej naturze. Ja, a nie żaden bohater dramatu Moliera. Jako że chodzi o mnie, dosłownie, autora tych słów. Do tej pory nigdy nie przyszło mi do głowy lokować siebie wśród odludków, ludzi oderwanych od otoczenia, czy też towarzystw bliżej nieokreślonych, a jednak. Jak pamiętam od dzieciństwa zawsze oblewałem się wstydliwym rumieńcem, gdy któreś z rodziców prosiło bym popisał się przed gośćmi deklamacją nowego wierszyka, albo  bym pocałował ciocię za wręczoną mi tabliczkę czekolady. Podobnie zawsze wymigiwałem się przed występami szkolnymi z okazji świąt państwowych np. rocznicy Rewolucji Październikowej,  Święta 1 Maja, lub święta szkoły, do czasu osiągnięcia tzw. dorosłości, aczkolwiek wiele się nie zmieniło w tej kwestii. Przez długi czas nie wyobrażałem sobie zapoznania „osobistej” dziewczyny, czy też nawiązania z kimkolwiek wartościowej, ewentualnie korzystnej znajomości, jak to czynili inni. Moja zachowawcza skromność deprymowała mnie przez wiele lat. W szkole nie wyrywałem się do odpowiedzi na zadane pytanie do całej klasy, mimo że czułem iż jako jedyny znalem poprawną odpowiedź. Przeto balansowałem na czwórkach miast walczyć o najlepsze świadectwo. W życiu dorosłym otaczałem się wyłącznie sprawdzonymi do szczętu kolegami a i prawdziwymi przyjaciółmi. Zwykle otwierałem się na zewnątrz dopiero po  kilku kieliszkach trunku. Był to moment uruchomienia języka, który potrafił rozbawić towarzystwo dobrym dowcipem, jakich to w zanadrzu miałem ful. I tak jest do dzisiaj. Dzisiaj już moi koledzy i przyjaciele odeszli udeptywać łąki niebiańskie, więc moja aktywność mocno przygasła. Pozostało mi się tylko uśmiechać do sympatycznych koleżanek mojej małżonki, odwiedzających nas z okazji imienin i jubileuszów. Babeczki jednak żyją dłużej. Na szczęście moja Połówka obdarzona jest przez naturę równie inteligentnym poczuciem humoru. Humoru, który to jest warunkiem sine qua non dobrego towarzystwa. Samo czytanie książek, choćby w masowej ilości nie zastąpi wrodzonego humoru, dobrze lokowanego w okolicznościach i odpowiednim momencie. Humor proszę państwa to jak dobry zakwas do wypieku smacznego chleba. (sam to wymyśliłem, podobnie jak tajemniczy wyraz „skapnik”. To nic innego jak po prostu najdłuższy włos na kobiecym łonie, z którego skapuje ostatnia kropla moczu.) Reasumując posta, oficjalnie przyznaję się do mizantropi i nic tego nie zmieni. Taki się urodziłem na tej wsi mazowieckiej, zaś dalsze moje losy ocierające się o naukę i pracę niewiele zmieniły tenże stan rzeczy. Po głębokiej analizie stwierdzam że jest mi z tym dobrze. Nawet teraz podczas wyborów prezydenta RP. Fakt, ten starający się o reelekcję to wysłannik najważniejszego kurdupla skatoliczałej Polski, ale jak widać jest szansa aby go wykopać na śmietnik historii. Kwestia dotarcia do szczątków mózgowych prostej ale największej części społeczeństwa zakiszonej w buraczano kartoflanym sosie polanym podlaskim bimbrem. Czy tak się stanie?. Nie wiem, ale wiem jedno. Mianowicie, zarówno ja, jak i setki tysięcy mi bliskich mizantropów odzyskałoby przygaszony przez lata animusz i asertywność, bowiem zgodnie z zawołaniem konkurenta, DUDY MAMY DOŚĆ!   

wtorek, 23 czerwca 2020

HUMORESKA Z BABCIĄ W TLE

                                                                                                                 
                                          Co to, duch? --Nie. To chyba Trzaskowski!

Babcia?. moja kochana Babcia Ola? krzyknąłem gdy ujrzałem jej postać w drzwiach wejściowych. Cichutko jak się dało, , ostrożnie by się nie obudzić, no i nie spłoszyć przemiłego gościa z zaświatów.
- A kto?, mój wnuczku. Przecie nie prałat Eustachy z Łopacina!

No ale przecie od dziesięcioleci Babcia nie żyje!. Wszyscy to wiemy. 
Zgadza się. Jestem na okresowej przepustce. Należała mi się, to wzięłam ją, przynajmniej dzieciaki odwiedzę, wnuki policzę, a  pewno i prawnuków zatrzęsienie?. O pra, pra nie wspomnę. A może byś mi jak dawniej na powitanie zagrał coś na organkach, coś wesołego, np. Serdeczna Matko, albo Orszak Anielski. Sam wiesz co lubiłam i lubię.
Wpatrzony w jasną poświatę otaczającą moją Babcię, w jej, jak zwykle przypięty warkocz, opadający swobodnie na chude plecy, w jej rumieniec na policzkach, leżę i ani nie drgnę, ponieważ dla mnie niedowiarka sytuacja jest w dwójnasób kuriozalna a nawet zatrważająca. W każdym razie dla podobnego laika jak ja, nie do uwierzenia, a jednak.- No nie leż tak jak jaki pisowski nierób, chodź przywitaj się. Wyrosłeś, a nawet już mocno zdziadziałeś mój najstarszy wnuczku, ożeniłeś się chociaż porządnie?, emeryturę  masz? modlisz się do swojego patrona Antosiu?, a warto, to bardzo porządny święty, bardzo pomocny przy wszelkich zgubach. Widuję go często na łąkach niebiańskich, jak pochylony czegoś tam szuka, bo ludzie gubią wszystko na potęgę. Mówił mi, że ostatnio pomógł znaleźć drogę do niebios twojemu bratu, który pobłądził i o mały figiel nie poleciałby wprost do czyśćca. Chociaż prawdę mówiąc na pewno by mu się to może i należało, no ale komu by nie. Wiem, wiem, moje dzieciaki też już w zaświatach, widuję je w tym tłumnie rozbawionych. Nawet dobrze sobie radzą. Cięgle tylko bawią się w zielony różaniec i politykują, albo grają w „zgadnij kto dzisiaj umrze”, a i też kto w Polsce wygra wybory. A ty wnuczku też politykujesz?. Ponoć za kilka dni macie te wybory. Pamiętaj, głosuj na każdego byle nie na tego obłudnika i kłamcę z partii ledwie chodzącego spróchniałego kurdupla urojonego zbawcę narodu., o którym wszyscy Polacy w niebiesiech mówią że skłócił nam kraj, zadziera koty z Unią, okrada państwo, by dawać swoim. Wiem, za chwilę macie ciszę wyborczą, ale mnie ten wasz zakaz wisi jak oszukańczy zardzewiały medalik z Lichenia za sto złotych.. Taki Janosik kurde, przepraszam za przekleństwo. Mówi się w kuluarach, że choćby resztę życia, dniami i nocami leżał krzyżem na Jasnej Górze, jego miejsce jest wyłącznie w piekle. Wiem co  mówię, a wiem z pierwszej ręki od zaprzyjaźnionego diabełka, który posługuje od ostatnich wyborów samemu Belzebubowi, a w piątki wpada do nas na lampkę ambrozji. Czekamy tam na niego. Nic mu już nie pomoże, nawet ten, jak mu tam, niejaki Jędraszewski, ksywka zaraza. Jak słyszę to też dobre ziółko, to ponoć zwykła menda. Twój ojciec o mały włos też dał się mu oszukać przed laty, a grosz mu walił.  Ale on Babciu jeszcze żyje. Nie szkodzi, poczekamy na niego. A ja sama mu przyłożę co tam pod rękę dorwę. Podszedłem z drżącymi nogami i jeszcze bardziej drżącą brodą do jasnej postaci nie wymawiając więcej ani słowa. Po kilku minutach oswoiłem się na tyle, iż w miarę swobodnie mimo chłodu bijącego z Jej postaci babcię przytuliłem. O już, już, nie ściskaj mnie tak mocno, bom nie zrobiła badań okresowych i możesz się zarazić jakąś tam po waszemu chujnią czy innym cholernym covidem, przepraszam za bluźnierstwo. Nauczyłam się niechcący tych brzydkich słów od jednego takiego pana Janka Himilsbacha. Ciekawy gość, może go nawet znałeś?.- Znałem Babcinko moja, znałem, ale on nawet tu na ziemi lubił sobie pobluźnić, i za to go lubiliśmy. Bardzo równy, wesoły gość, żałowaliśmy go że odszedł na wieki, ale skoro tam w niebiesiech m.in. Ciebie zabawia, to się cieszę i niech już tak pozostanie. Skradłem jej buziaka.-My tu gadu, gadu, czas przepustki tracimy na pierdółki, przepraszam za brzydkie słowo, a ja mam jeszcze kilka odwiedzin. Umówiłam się jeszcze za życia z sąsiadkami i koleżankami z kółka różańcowego, że o nich nie zapomnę. Ciekawe co u nich, bo nie wszystkie trafiły do królestwa niebieskiego, sprawdziłam to w rejestrze u św. Piotra. Być może, myślę sobie, że trafiły do piekła, albo w inny sektor, być może nieświadomie sprzyjały obłudnie za jakoweś tam pincet plus i trzynastkę komu nie trzeba, a to u nas mocno karalne, podobnie jak trollowanie.  Dowiem się. Tymczasem wnuczku głosuj na swoich z lewicy, bo oni chociaż wątpiący i niedowiarki to jednak dobrzy ludzie, zresztą tak wam powiada papież Franciszek. Znam kilkunastu z mojego otoczenia. Miło ich posłuchać, znają wieści z pierwszej ręki, chociażby od pana, pozwól że zachowam nazwisko dla siebie., który ma telepatyczny, bezprzewodowy kontakt z Adrianem Z,  Robertem B. i Włodkiem Cz. Zresztą co ci będę mówiła, sam wiesz, jak to było w konspiracji lewicowej, o co niesłusznie miałam do ciebie pretensję. Pamiętaj, wraz ze swoją rodziną, która pozostaje na zawsze moją rodziną, nie głosuj na Dudę bo cię piekło czeka. Zanim się pożegnałem, już się obudziłem a następnie pomyślałem: Kurde, mimo  blisko 150 lat, bo Babcia umierała w wieku zbliżonym do setki, moja Babcinka jakoby odmłodniała, nabrała ogłady politycznej i w ogóle pozostała postacią nie z tej ziemi.


poniedziałek, 15 czerwca 2020

SPRINT PRZED METĄ



To nie jest łatwe. Naprawdę. Wielokrotnie oglądałem, a nawet kibicowałem sportowcom dobiegającym do olimpijskiej mety, a w każdym razie usiłującym wyprzedzić współzawodnika przed linią mety. Ogromnym wysiłkiem. Jak to się ma ze mną?, a no tak: Kiedy miałem lat dwadzieścia i parę, często z moim przyjacielem, którego w pułku zwaliśmy Kaktusem ( o ile pamiętam, to pseudo przywlókł już ze szkoły oficerskiej), spotykaliśmy się na krwawej wątróbce i "żywcu" w kasynie i oczywiście na łonie prywatnym z rodzinami. W czasie pogaduszek deliberowaliśmy, jak będziemy wyglądać w roku 2000, czyli w czasie gdy nasze grzbiety przygniecie sześćdziesiątka. Uprzedzając ciekawskich od razu powiem że później nie tylko z łatwością minąłem sześćdziesiątkę, ale i siedemdziesiątkę, a nawet dobiegam do osiemdziesiątki. Brakują mi dosłownie metry. Być może natura wydłuży mi ten maraton w formie nagrody albo innego bonusa, tylko za co?. Nie czuje się godzien tego. Przez cały żywot ani na moment  nie potrafiłem choćby zbliżyć się cnotą do owych ewangelistów z PiS Mateusza i Łukasza bowiem nie sposób aż tyle nakłamać ani aż tyle nakraść. Metry teoretyczne, bowiem moja ziemska trasa swój początek wzięła w Brodzięcinie na Mazowszu. Swój umowny medal maratoński odbiorę zapewne w Siedlcach albo w Warszawie.Zanim to się stanie zostawiłem swój zapach w Sierpcu, w Łodzi, Mrągowie, Śremie, Toruniu i właśnie Siedlcach. Zatoczyłem koło w obrębie Mazowsza. Ten mój maraton życia przeciskał się przez okupację hitlerowską, komunizm stalinowsko ubecki, socjalizm zwany Polską Ludową,  III RP rządu Mazowieckiego i rządów lewicy, oraz prawicy pod egidą Prawa i Sprawiedliwości. Było różnie, ale najczęściej źle, oczywiście poza ulokowanie kraju w NATO i Unii Europejskiej. To zasługa lewicy. Tenże maraton przebiegał też w cieniu kilku prezydentów. Mądrzejszych lub tylko potencjalnie mądrych, ale też po prostu głupich jak przysłowiowa tabaka w rogu. Przykładem jest oczywiście pan prezydent („pan”, tylko przez szacunek dla urzędu) L.Wałęsa. Chłop oderwany od pługa i śrubokręta, prostak i homofob, „wykładowca” na kilku uniwersytetach zlokalizowanych w środowiskach Polonii amerykańskiej składającej się w zasadzie z emigrantów za chlebem z Podhala, Podlasia i Rzeszowszczyzny, czyli zaprzysięgłych wyborców PiS. Dzisiaj, dwaj posłowie PiS:  Jacek Żalek i Przemysław Czarnek (obaj mocno związani z klerem) pozbawiają człowieczeństwa osoby ze środowisk LGBT, głosząc iż nie są to ... ludzie.  Wszystkich moich choćby odrobinę myślących współobywateli zalewa  krew, jako że doczekaliśmy czasów, które przenoszą Polskę o co najmniej 200 lat wstecz do klimatu Jagny i Boryny, żyjących na płaskiej planecie. Tylko czekać na wynalazek kolei 

                                Historyczna stacja kolei żelaznej na Kurpiach.
żelaznej, nie mówiąc już o widelcach. Nawiasem mówiąc jeden z posłów pisowskich głosił że to jego rodacy uczyli Francuzów jeść widelcem. Gdyby więcej czytał książek, choćby katechetycznych, by się dowiedział, że Francuzi to najstarsi uczniowie Jezusa, a chyba katolik Kownacki nie sądzi by Jezus z uczniami biesiadowali konsumując rumsztyki baranie rękami. Zresztą proszę popytać o to naszego premiera i ministra od zdrowia. To biskup krakowski nazwał nowymi ewangelistami. Św. Mateusz Morawiecki i św. Łukasz Szumowski. Ten pierwszy wirtuoz kłamstwa i blagi, zaś ten drugi to przekręciarz na miliony złotych. Pięknych mamy świętych obok JPII, a  jeszcze piękniejszych biskupów, głosicieli tychże pierdół, chociaż, kto wie, jako że można podejrzewać ich wszystkich o kontaminację na niwie dużych kwot. Tak oto maraton trwa i biegnę nadal, już niedaleko, jako że towarzyszą mi choróbska. Po drodze zapewne spotkam się z wieloma ciekawostkami o których nie omieszkam wspomnieć na moim blogu.

czwartek, 11 czerwca 2020

NIEOKREŚLONE ZABURZENIA PSYCHICZNE F99

NIE MNIE TO OCENIAĆ, ALE LOGIKA MÓWI SWOJE

F99 - Zaburzenie psychiczne, inaczej nieokreślone. Tak stoi w encyklopedii chorób.

Stało się tak zaraz po katastrofie smoleńskiej, pod wpływem wynurzeń Antoniego Macierewicza, który to zaszczepił połowie społeczeństwa głupotę, nazywając wypadek lotniczy zamachem ze strony obsługi lotniska obsługiwanego przez żołnierzy rosyjskich, a ja nazwałem to schorzeniem. Smoleńsk, to jest wojskowe lotnisko, a w zasadzie jego resztki po kasacji. Wybuchła ciężka choroba u co ważniejszych osobistości PiS,  To własnie F99, bardzo zaraźliwe świństwo, kto wie czy nie gorsze od COVID 19, bo swym epidemicznym zasięgiem objęła blisko 1/4  dorosłego społeczeństwa. Minęło od tamtego wydarzenia ponad 10 lat, w ciągu których Jarosław Kaczyński otoczony swymi wyznawcami w miesięcznych odstępach odprawiał na placu Piłsudskiego swoje "gorzkie żale" podburzając społeczeństwo do buntu przeciw rządowi sprawowanemu przez Donalda Tuska, sam zaś wystartował w wyborach na prezydenta RP. Oczywiście przegrał z kandydatem PO Bronisławem Komorowskim, co wzbudziło kotłowaninę emocjonalną w jego mózgu. W końcu jego brat pod Smoleńskiem poniósł śmierć. Kto wie czy to nie z jego winy?. Liczył więc na zwycięstwo. Szalał jak nawiedzony przez zastępy diabłów, a gdy udało mu się wygrać w końcu wybory parlamentarne spośród kilkuset swoich miernych ale wiernych zbudował rząd a następnie swoimi nadzwyczaj dobrze opłacanymi towarzyszami obsadził kolejno stanowiska wojewodów, prezesów spółek Skarbu Państwa, banki, policję, wojsko, sądy i prokuraturę. Słowem wszystkie ważne instytucje państwowe. Jak to bywa w czasach pandemii, oni wszyscy zostali dotknięci tym zaraźliwym paskudztwem F99, tym bardziej iż w celu budowy osłony społecznej przejął także media w postaci radia i TVP, jako całodobowe fabryki propagandy, zaś dużą część społeczeństwa kupił datkami w postaci 500+, 300+ oraz tzw. trzynastką dla emerytów. Mądre posunięcia, trzeba mu przyznać. Wyznaczył  posłusznego sobie absolwenta UJ na prezydenta i przy pomocy Kościoła dobrze opłacanego z kasy państwa zapewnił mu wygraną w wyborach. W ten sposób podporządkował sobie w absolutny sposób parlament, rząd i wszystkie instytucje.


                                               A może to 3,5 promila.
Dzisiaj napisał list do swoich wyznawców by nie dopuścili do zwycięstwa w wyborach na prezydenta RP 2020 Rafała Trzaskowskiego, strasząc naród "ideologią LGBT". Ideologią której sam nie rozumie, bo w końcu cóż ona znaczy?. Stał się dla prostego ludu wysłannikiem boga żywego i tak go odbierają wszyscy urzędnicy. Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak powiada w "PRZEGLĄDZIE" że zarówno premier jak i wszyscy ministrowie po prostu się go panicznie boją. Sprawdziłem, powiada dalej, katalog cech psychopaty i pasują do niego idealnie jak ulał. A ja już 10 lat temu zadałem sobie trudu i jego cechy skatalogowałem pod symbolem F99. Prawda, oni się go bardzo boją, ale on ich się też boi obstawiając się ochroną za miliony złotych w skali roku. I popatrzcie państwo, człowiek z taką chorobą zatruwa kraj 38 milionowy już od dziesięciu lat, przy tym chce wyrwać go z Unii Europejskiej. A przecie ten człowiek to zwykły poseł, bez żadnego tytularnego stanowiska państwowego. Czyż to nie jest sztuka w polityce?.Nie to nie jest żadna sztuka. To tylko świadczy o beznadziejnym, a przy tym przekupnym społeczeństwie, które ten kurdupel nazywa hołotą i zdradzieckimi mordami. To przypomina czasy przedrozbiorowe, gdy społeczeństwo na czele ze szlachtą sflaczało na tyle, iż nie nadawało się do rządzenia i obrony tego kraju. Król właził do łóżka carycy Katarzyny, zaś szlachta balowała jak nie przymierzając generalicja w okresie przedwojennym. To się musiało zemścić i się zemściło. Szkoda tylko że cierpieniem i śmiercią musiał się podzielić wyłącznie biedny naród.

niedziela, 7 czerwca 2020

W OJCZYŹNIE CHAMSKIEJ HOŁOTY



                                Wymarzone oczko wodne prezydenta Dudy
Od przedwczoraj nosiłem się z zamiarem napisania nowego posta. Ale za każdym razem gdy siadałem przed komputerem, natychmiast mi się odechciewało. Tematów co prawda jest w bród, ale każdy obraca się wokół chamstwa i hołoty, o czym kurdupel żoliborski z taką pasją się wyraża, zaś sala sejmowa jak obora słucha, w połowie z przyjemnością (wiadomo która połowa), zaś pozostali zgrzytają zębami i z nerw zaciskają pośladki. No bo jak zachować spokój i harmonię organiczną, gdy kurdupel otoczony wierną, prawdziwą pisowską hołotą wykręca się dupą do posłanki wnioskodawczyni z opozycji, która przemawia do wszystkich, w szczególności do nich, tych dobrze opłacanych chamów, wśród których jest wielu oficjalnych złodziei majątku narodowego. Oni to właśnie wykorzystując pandemię  w skali świata, która w jakiejś mierze dotknęła również Polaków, poprzez chińskie  zamówienia w wymiarze niekontrolowanym, dochrapali się majątków „urządzając” nie tylko najbliższą rodzinę, ale także pokolenie wnuków. Mimo iż minister Szumowski , bo o nim mowa, zamawiał transporty  z badziewiem chińskim, który udając jakże potrzebny sprzęt ochrony osobistej dla pracowników służby zdrowia, to okazało się, że owe badziewie za które zapłaciliśmy wszyscy jako społeczeństwo nadawało się wyłącznie do utylizacji. Handlarz Szumowski, nie tylko na tym interesie zarobił miliony, również poprzez „naukowe” granty. Ponoć w błoto poszło ich ok. 200 milionów. Jeżeli do tego dodamy 70 milionów zmarnowanych przez ministra Sasina, który ubzdurał sobie (na polecenie kurdupla) że można wybrać korespondencyjnie Dudę na następną kadencję w czasie epidemii, byle już mieć to za sobą. Polecił więc prywatnej firmie drukować karty wyborcze, mimo braku ustawy. Te miliony też poszły przysłowiowym tysiącom psów w …. , aczkolwiek kilkoro następnych pisdzieli doznało dotykalnego bogactwa, a co tam. Trzeba kraść póki jesteśmy u władzy. Temat rzeka, ale bardzo brudna rzeka z której picia wody nie polecałbym nawet najbardziej wstrętnym bydlętom. I nie chodzi tu o krowy ani inne zwierzęta domowe. No więc tu macie państwo odpowiedź, dlaczego nie mam ochoty pisać nowe posty częściej. Otóż brzydzę się większością parlamentarną złożoną m.in. z takich Kowalskich,  Ozdobów, Kempów, Szydłów i setek innych „wybitności”. A jeżeli już wymieniłem owego Kowalskiego, to wyłącznie dlatego, iż przypomina mi się fragment rozmowy jego imiennika z Onufrym Zagłobą. Zaiste, nawet chyba są podobnej aparycji i inteligencji. Tak, dlatego, ponieważ można by puścić mimo uszu ich odzywki i elokwencję jako taką, ale zdrowy umysłowo człowiek po wysłuchaniu bredni kłamczuchów zawodowych Dudy i Morawieckiego odkłada na bok sztućce w czasie spożywania posiłków by nie zabrudzić stołu. Jedno jest dla mnie korzystne. Bez żadnych  wspomagań medycznych nie mam kłopotów z wypróżnianiem się, po czym używam najdelikatniejszego papieru toaletowego, zakupionego z trzynastej emerytury. Muszę niestety sam to czynić, bo ja akurat nie mam żadnego  włazidupca pod ręką. Nie będę zarozumiały. Myślę że też wielu potencjalnych wyborców Rafała Trzaskowskiego albo innych kandydatów opozycji na urząd prezydenta RP, po wysłuchaniu Dudy albo Morawieckiego tak ma. 
                 

Przepraszam za być może zbyt „ostentacyjny”  język, ale skoro sam pokurcz Polski nas nazywa chamską hołotą, to co mi szkodzi. Ryba zwykle psuje się od łba.
                                                                                              

sobota, 30 maja 2020

WŁADZA LEŻAŁA POD BRZOZĄ




„Nie dopuście moich synów do jakiejkolwiek władzy, bo oni rozpieprzą ten kraj. Znam ich jak zły szeląg”. Tak ponoć wyraził się przed swoją śmiercią pan Rajmund Kaczyński, biologiczny ojciec bliźniaków Lecha i Jarka. Zanim zamknął oczy, mając dobre koneksje w PZPR zdążył ich wykształcić i ubrać w doktoraty, mimo że powtarzali klasy. Tyle tytułem wstępu.
                                                           
                         Tylko pod tym znakiem, Polak Polakiem.
Każda  choroba bierze się z jakowejś  przyczyny. Także, a może szczególnie u ludzi ważnych. Choroba Kaczyńskiego jest ciężka i chyba jednak nieuleczalna. Nie znam się na medycynie, szczególnie zaś w dziedzinie  psychiatrii, ale zaryzykowałbym diagnozę tzw. "zaburzenia psychiczne, bliżej nie określone" notowane symbolem F99. Wybuchła ona u tegoż pacjenta w dniu katastrofy smoleńskiej, a dokładnie w momencie gdy prezydent Rosji skradał się do złożenia Jarosławowi K. kondolencji po stracie brata i śmierci innych polityków. Cały świat widział, jak nie przyjął ich wykręcając się do „cara” plecami i nie tylko. To moment kiedy go raniła bomba nienawiści. Ta pierwsza, bo druga wybuchła z głowy Macierewicza i jego bredni głoszonych o sztucznej mgle, o tym że troje pasażerów się uratowało, ale ich dobili ruscy wojacy, o pociskach ulokowanych pod siedzeniami pasażerów,, które eksplodowały elektronicznie podczas podchodzenia do lądowania. I inne bzdury, z których świat się śmieje, w tym nawet pensjonariusze Tworek. W prawdzie choroby psychiatryczne nie są zaraźliwe, to jednak F99 dotknęła też Macierewicza. A nawet bardziej, bo ogarnęła 40% społeczeństwa, podobnie jak koronawirus. Największe spustoszenie dokonał w czerepie Macierewicza. Ten psuj państwa przy okazji katastrofy uszczuplił budżet kraju na setki milionów złotych. Do dzisiaj zarówno on, jak i wielu innych marnotrawców majątku narodowego z PiS chodzą na wolności głosząc swój patriotyzm mierzony miłością do Kaczyńskiego, jego umiłowanego odkrycia towarzyskiego, w skrócie, (kucharki Przyłębskiej z TK.) i kilku innych, których ta choroba zbyt groźnie dotknęła. Prawo zakazuje ścigania chorych, szczególnie chorych psychiatrycznie, ale przecież dla nich miejsce jest określone wiktymologią. Zatem prezes PiS nigdy nie odpowie za spowodowanie olbrzymich szkód wobec państwa. Ani za przekręty na Srebrnej, ani za dyktat wyborów w czasie epidemii w dniu 10 maja, ani za rozpieprz Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego, ani za ubezwłasnowolnienie prezydenta RP, ani za mizerię służby zdrowia, ani za przekręty ministrów pisowskich na miliony złotych, ubogaconych się  na epidemii i zakupach sprzętów nadających się na śmietnik, ani za , niestety spowodowanie katastrofy pod Smoleńskiem, aczkolwiek wciąż wisi niewyjaśniona sprawa, kto nakazał lądować w warunkach skrajnie złych, kładąc do grobów blisko 100 ludzi. Grobów, które po czasie, wbrew protestom rodzin ofiar rozgrzebywali szukając wyimaginowanych dowodów na wybuch bomby na pokładzie samolotu. A trzeba było dla oszczędności jeno pogrzebać w zwojach mózgowych Antka policmajstra i członkom jego podkomisji ds. badania przyczyn katastrofy i wszystko byłoby jasne i odkrywcze. Są też pozytywne aspekty tej katastrofy. Pozytywne dla partii Kaczyńskiego, bo już 10 lat trzyma się on u władzy zarządzając wszystkimi lejcami gospodarki, kultury policji i polityki, którą można określić kaczyzmem, a tak po prostu jest aksamitnym zamordyzmem. Nie jest to dyktatura absolutna, ale daleko jej do demokracji jako takiej. Ojciec miał rację, oj miał.
PS: W chwili gdy kończyłem tenże felieton, dopadła mnie informacja o śmierci Jerzego Pilcha, architekta polskiego słowa literackiego. Wielka szkoda. Cześć Jego pamięci.
                               





niedziela, 24 maja 2020

W KRAINIE PUSTYCH DZBANÓW



Spotykam się z pytaniem, skąd bierze się tylu wyborców PiS, tylu prostackich dzbanów do których nic nie trafia mimo zapraszającego pustego wnętrza. Ano stąd: Dzisiaj blisko 40% Polaków nie rozumie tego, co czyta, a kolejne 30% rozumie to w niewielkim stopniu. Co dziesiąty absolwent szkoły podstawowej nie potrafi w ogóle czytać. Aż 10 milionów Polaków (ok. 25%) nie ma w domu ani jednej książki. Analfabetą funkcjonalnym jest co 6 magister w Polsce, najczęściej absolwent płatnych uczelni prywatnych. Ponad sześć milionów Polaków znajduje się poza kulturą pisma, czyli nie przeczytało NIC, nawet artykułu w brukowcu. 40% Polaków ma problemy z czytaniem rozkładów jazdy czy map pogodowych. Ponad połowa nie rozumnie dzienników telewizyjnych. To  są dane tak niewiarygodne, że aż zabawne. A jednak napawają grozą nie tylko mnie osobiście. Dane te nie są wyssane z palca. To dane statystyczne z wielu źródeł badawczych stan polskiej kultury, wykształcenia i socjologicznych opracowań. Człowiek przypadkowo rozmawia z przechodniem i nie jest pewien czy on rozumie to co do niego mówisz. Przepraszam za szczerość, ale to są właśnie w większości wyborcy PiS z wiedzą, jaką w ich głowach lokują kaznodzieje i ich propagandowa TVP. Jest tak i zapowiada się, że będzie jeszcze gorzej. Konstatacja owa rodzi się gdy patrzysz na polską szkołę do niedawna pod opieką minister Zalewskiej i jej poprzedniczek, a dziś innego pisowca. Przecież ta kobieta nadawała się do sprzątania kościołów, bo dużo ją wiąże z tą instytucją, a nie do zarządzania oświatą, a tym bardziej do reprezentowania Polski w parlamencie europejskim. Na koniec jej ministrowania odkryto że okradała PCK nie tylko z finansów ale i z używanych ciuchów. Ale co społeczeństwo może zrobić gdy państwo żyje w symbiozie z klerem (równie ciemnym) i praktycznie ulega jego wytycznym i jednocześnie bezsilnym w sprawie szerzącej się pedofilii duchownych. Kto jeszcze chodzi do szkoły ten wie, że z wszystkich przedmiotów szkolnych najwięcej godzin zajmuje religia.(Uwaga religia to nie nauka lecz ślepa wiara, a tu nie ma nic do dociekania). Ciemnota wychylająca swoje macki zewsząd spycha nasz kraj na dno krajów najmniej oświeconych, wręcz lokujących nas Polaków wśród ludów środkowoafrykańskich, nie obrażając mieszkańców Sahelu. Zalewska powinna w trybie natychmiastowym powrócić tam skąd ją Szydło wytrzasnęła. Aby nie poczuła się zbyt upokorzona może zajmować się przykładowo przepowiedniami lub innym wróżbiarstwem (czyniła to dotychczas na polu szkolnictwa) w TV. Może swoją „wiedzą” dzielić się w innych  środowiskach.
. Jest  szansa że prezydent Andrzej Duda, marionetka Kaczyńskiego swoje starania o reelekcję przegra. Pracują na to złodzieje w rządzie PiS, którzy nie na setki tysięcy ale na setki milionów zubożyli kraj wykorzystując pandemię KOVID-19, chociażby w sensie zakupów śmieciowych sprzętów medycznych bez atestów do jego przydatności. Pracują na to propagandziści z premierem na czele, który obok ministra Szumowskiego i jego rodziny należy w tej chwili do czołowych skandalistów finansowych w kraju. Notowania PiS i Dudy spadają na łeb na szyję bowiem jakimś cudem do pustych głów ich wyborców trafia prawda najprawdziwsza, przynajmniej częściowo. Dla światłej części Polaków zapala się więc światełko w tunelu. Jeżeli się uda odwrócić politykę na europejskie tory, to czeka Polaków długa droga do normalności, bo zniszczenia prawie w każdej dziedzinie gospodarczej i prawnej  są wielkie.










piątek, 22 maja 2020

MÓJ BÓL JEST GORSZY NIŻ TWÓJ



Wiadomo, bo bogatszy i bardziej religijny, a jednocześnie zakłamany  i bezwzględny w stosunku do tych, którzy stają mu na drodze. Zebrało mi się na felieton, więc postanowiłem co nieco napisać. Jest wiosna więc treść powinna oscylować w radosnym akcencie. Przykładowo tak:
„Wyjątkowo tej nocy nie mogłem spać. Budziłem się co chwila. Zatem wczesnym rankiem otworzyłem okno by złapać świeżego powietrza. Obserwowałem ludzi, którzy właśnie wyszli z porannej jutrzni. Nie było ich zbyt wielu. Tarcza słoneczna dopiero wznosiła się na swoje miejsce pracy, rozpraszając poranne mroki, choć musiało jeszcze minąć trochę czasu nim poranne zimno ustąpi miejsca typowej majowej pogodzie. Wilgoć utrzymywała się jeszcze w powietrzu, powodując lekką mgłę. Śpiew małych ptaszków uparcie zawiadywał mieszkańców, że nie trzeba się zbyt nadto ową pogodą przejmować .  Zerknąłem na smacznie  śpiącą żonkę.  Warto było. Naprawdę warto.”
Tym bardziej warto, że życie w Polsce każdego ranka niesie ze sobą informacje burzące nawet najpiękniejszy świergot  ptaków. To epidemia zarazy. Tej prawdziwej, nie LGBT. Dzisiaj stacja TVN24 (i nie tylko) przez cały dzień pokazuje złodziei umocowanych na najwyższych szczeblach władzy. Po prostu złodziej złodzieja złodziejem pogania. Przykładowo minister w rządzie dobrej zmiany, wykorzystując światowy bum na sprzęt medyczny, potrzebny do walki z zarazą pandemii COVID 19, uwłaszcza w miliony złotych  swoją całą rodzinę i przyjaciół. To minister od zdrowia Polaków, wcześniej był wiceministrem w ministerstwie nauki i szkolnictwa wyższego. Co tam robił lekarz nie wiadomo. Okazuje się że zadbał o biznes dla całej szeroko pojętej rodziny. Nikt się temu nie dziwi, bo po pogrzebie Radiowej Trójki (tak się pisze ta 3ka) gdzie licytowano się na bóle Kaczyńskiego i Kazika, można w tej konwencji policytować inne rzeczy a nawet wartości rodzinne. Przykładowo Martunia Kaczyńska śmiało może twierdzić że jej wuj jest dużo lepszy od innych wujów. Zaiste dużo lepszy, bo bogatszy i ma władzę, która ratuje jej byłego męża przed więzieniem za wielomilionowe przekręty, zgodnie zresztą z powiedzeniem że w Polsce ZZZP. Cóż to za skrót?. Już napisałem. A odnośnie samego wuja. Otóż on ma na sumieniu też wiele spraw kryminogennych, przykładowo nie wyjaśniona sprawa dwóch wież (srebrnych), a i łapownictwo (dał księdzu 50 tysiaków za złożenie podpisu) w zarządzie spółki, nomen omen srebrna. To żadne pieniądze w tym środowisku. Odmawia stawienia się przed prokuratorem i się nie stawi, o to dba jego koalicjant partyjny Ziobro. Mieć w rodzinie takiego wuja to dopiero skarb. Korzysta rodzina i korzysta partia. Traci państwo, ale kto by się tym przejmował. Nie bój się Szumowski i rodzino. Włos z głowy wam nie spadnie, bo wuj was nie może wychwalić, a premier nawet dla Szumowskiego  szykuje największy medal. To normalne, bo złodziej złodzieja i tak dalej. Lub, kruk krukowi oka nie wykole. Tak mówią, bo premier z rodziną też ma za uszami.  

sobota, 16 maja 2020

TOMASZU, NIE ODPUSZCZAJ TYM ZBOKOM



Tak jak setki tysięcy rodaków w dniu dzisiejszym obejrzałem film Tomasza Sekielskiego „Zabawa w chowanego”, film traktujący o szambie pedofilii w polskim Kościele. Nie spodziewałem się niczego nowego, niczego przełomowego, pokazanego nie tylko w poprzednim filmie „Tylko nie mów nikomu”, ale i w codziennych reportażach ukazujących się w prasie niezależnej od kleru i rządzących. Już na początku filmu, red. Sekielski przytacza słowa dwóch książąt polskiej polityki, którzy z trybun wrzeszczą, iż ręka podniesiona na księdza jest ręką podniesioną na państwo. To Jarosław Kaczyński, "mój idol miłosny" z poprzedniego felietonu, oraz Grzegorz  Schetyna, prezenter garnituru stomatologii, kryjący się pod sztandarem PO, czyli „świeckiej partii”, a w rzeczywistości razem z PiS klęczącej przed biskupami. Upłynął rok od filmów tematycznych Smarzowskiego i właśnie braci Sekielskich, a w polskiej przestrzeni obyczajowo wyznaniowej ani nie drgnęło. Nadal święte polskie krowy ubrane w koloratki pozostają bezkarni. W więzieniach penitencjarnych aktualnie odbywa karę ponad 800 pedofilów. Niestety księży zaledwie trzech. Ci co siedzą musieli popełnić dodatkowe zbrodnie, bowiem cicha zmowa Kościoła i ministra sprawiedliwości wszystkich ich chroni przed odpoczynkiem w pierdlu. O tej symbiozie prokuratury z Kościołem świadczy chociażby to, iż zanim zbok kościelny trafi pod sąd, to prokurator prowadzący sprawę  z ochotą wydaje kurii akta sprawy po to, by dobrze opłaceni obrońcy spreparowali taką linię obrony, która pozwoli na oczyszczenie zboka z wszelkich zarzutów, zaś kuria ochroni kasę. Toć to przestępstwo w czystej postaci. W tej sytuacji nawet nie trzeba pedofila przenosić do innej parafii ani nawet diecezji. Jest takie powiedzenie:  Kto bogatemu zabroni? , a mamy do czynienia wyłącznie z bogatymi. Z obszarnikami ziemskimi, z cwaniakami, którym składki na ZUS płaci państwo, ze zwolnionymi od płacenia podatków. Z beneficjentami setek milionów złotych, ponoć należnych za ich krzywdy poniesione w czasie PRL., i jak się okazuje są oni również zwolnieni od ponoszenia wszelkiej odpowiedzialności w wielu przypadkach za złamania prawa świeckiego, w tym za przestępstwa drogowe. Sam Rydzyk publicznie powiedział, że jego prawo świeckie nie obowiązuje.  Nie wiem ilu Polaków zechce obejrzeć  ten film. Przypuszczam że w miastach, szczególnie dużych, to większość, natomiast mieszkańcy małych miasteczek i wsi muszą być usatysfakcjonowani  obłudnym i kłamliwym słowem proboszczów oraz  bredniami rządowej telewizji.

niedziela, 10 maja 2020

NIE BARDZO AMBIWALENTNIE



                                                 Rządzimy!. A jak?
Tylko trochę ambiwalentnie, ale jednak. Zależy kto czyta i co czyta. Ludzie Europy czytający Gazetę Wyborczą, Timesa, La Republikę, Arbetarbladet, Guardian, albo Le Parisien, czy też inne liberalne dzienniki, o Polsce dzisiaj mają jednoznacznie złą, a nawet bardzo złą opinię. Nie tyle o Polsce jako takiej ale o jej władzach. I to pod każdym względem. Sądzę, że czytelnicy wymienionej prasy, a potrafiący posłużyć się jednym wspólnym językiem, w piwnym barze mogli by zaopiniować kraj nad Wisłą także jednym słowem. Tym słowem jest burdel polityczny oparty o wybujałe, wprost napoleońskie ambicje kulawego kurdupla, otoczonego partyjnymi sługami, którymi tenże kurdupel obsadził praktycznie wszystkie najlepiej wynagradzane stanowiska, podporządkowując sobie cały krwiobieg państwa. A stało się to wyłącznie za sprawą katastrofy w Smoleńsku, którą spowodował jego braciszek z ambicjami na wyrost. Dzisiaj, gdy ludzkość wzmaga się z walką z COVID-19, kurdupel, aby zapewnić sobie władzę absolutną na dalsze lata w czasie pandemii organizuje wybory swojego prezydenta w kombinacji pocztowej. Pomysłom odmawia poczta, odmawiają też inne instytucje i spółki a mimo to on prze do wyniku, nieważne jakiego, byle wygrał jego Duda. Widząc rozpacz nieco myślących, dwaj szeregowi posłowie Kaczyński jako nadprezes wojtyłowego kraju, oraz Gowin,  także prezes kilku przybocznych, który w Sejmie głosuje ale się nie cieszy, spotkali się w dziupli kurdupla by uzgodnić że wyborów nie będzie, ale o tym ma zdecydować oficjalnie sąd najwyższy. Sąd pod przywództwem wytypowanego (po  Małgorzacie Gersdorf), sędziego Kamila Zaradkiewicza,  przejął się rolą do tego stopnia, że ów Zaradkiewicz w nocy wstał z łóżka i w piżamie oraz w kapciach pokonał most przez Wisłę by dotrzeć do magister Przyłębskiej, prezes TK, chyba na konsultację. No i dotarł do jej domu. Była granda, bo w tym czasie do pani prezes Trybunału Konstytucyjnego wybrał się też nadprezes Polski, czyli Jarosław Kaczyński, zwany kurduplem. Po prostu wybrał się do swego towarzyskiego odkrycia. Źle, że wcześniej tam dotarł Zaradkiewicz, jak już wiemy, w kapciach i piżamie, a do tego czyniący miny  wariata, jako że przed snem nażarł się  grzybków halucynogennych. Wyglądało wszak na zdradę towarzyską.  Mina Kaczyńskiego, bądź co bądź człowieka ambitnego warta była więcej niżeli jego dwie wieże na Srebrnej. I tak koło władzy się zamknęło. Doszło do spotkania trójcy dzisiejszych decydentów o życiu i śmierci każdego katolickiego Polaka. A pocałujta w dupę wójta, wykrzyczałem na cały głos zanim zdążyłem dojść do świadomości, iż ze mnie katolik jak z Gowina prezes, bo prezes jest tylko jeden. Ten drugi.  Jeden prezes, jeden kot i jeden Bóg. Dzisiaj usłużna kurduplowi część sądu najwyższego myśli nad tym w jaki sposób unieważnić wybory, które się nijak nie odbyły, a takie polecenie od obu prezesów wyszło. I mógłbym, tak jak od lat pisać o Kaczyńskim źle, a nawet bardzo źle. Kaczyński to, Kaczyński tamto, albo jeszcze inne jego paskudne dokonania. Ale po co?. Oto którejś nieprzespanej nocy doznałem olśnienia. A może Kaczyński jest wart mszy?, może to ręka boska nim rządzi?. Naprawdę?, ależ oczywiście, bo oto dzięki niemu powstało i zawisło na stronach internetowych setki moich postów, felietonów, humoresek, komentarzy, artykułów prasowych i tylko sam diabeł wie co jeszcze. Kaczyński stał się dla mnie i nie tylko dla mnie inspiracją, natchnieniem. Siewcą weny i wszelakiego pobudzenia intelektualnego. Z dnia na dzień odczuwam dla niego coraz większe dziękczynienie, a nawet ubóstwienie. Za to, że jest i tkwi w moim sercu, chociaż coraz bardziej się szamocze by wyjść z niego, z serca komuszego i ateistycznego.  Nie pozwolę Jarku. Uwiłeś sobie gniazdko więc tam siedź, a i kącik dla twego kota też się tam znajdzie. Ot, tak w imię religijnej miseracordii zdecydowałem cię potraktować. Na cholerę mam się denerwować z twoich jakże gównianych dokonań politycznych. Samemu, czy też w duecie z Gowinem. Zbyt bardzo cię pokochałem, by miłość do ciebie topić w twej zasranej polityce.
Do historii to ty na pewno nie przejdziesz,  bo nóżki masz za krótkie i do tego mało sprawne. Polska nie ma za co też ci być wdzięczna. Polska tobą gardzi, przynajmniej w części opozycyjnej, bo pozostała część, pozostająca w bezrozumnej nieświadomości chce od ciebie wyłącznie łapówek w postaci 500+, reszta ma ciebie w okolicy zwieraczy, ale ja nie. Mówię ci na Ty, bom starszy wiekiem. Ja cie Jaruś miłuję. Ja cię Jaruś od kilku dni ubóstwiam jak wszystkich świętych, oczywiście poza błogosławioną oszustką Matką Teresą, chociaż w oszustwach ty zbyt daleko od niej nie odbiegasz, no ale jesteś mój, polski. Ułomny jak wielu z twojej partii, ale jednak polski, z piastowskiego korzenia przodków. O jakże cię kocham mój ty pieszczochu. 
Jasny gwint, muszę chyba kończyć bo żona jest zbyt zazdrosna.
    

                                                                    

niedziela, 3 maja 2020

OCEAN KRWI UŻYŹNIŁ POLSKĄ ZIEMIĘ


                                    
Właśnie doczytałem ostatnią stronę książki Pana Jana Grabowskiego „Na posterunku”. To kolejne „krwawe” dzieło tegoż autora. Od razu uprzedzam, że treść tej książki unosi się na falach oceanu, (nie morza) a właśnie oceanu krwi i niewyobrażalnych cierpień ludu polskiego narodowości żydowskiej zadawanych przez katolickich sąsiadów pełniących z ochotą zawody granatowych policjantów, ale też strażaków zarówno ochotniczych jak i zawodowych. Setki tysięcy trupów mężczyzn, kobiet i dzieci, padłych z rąk sąsiadów, znajomych, a nawet przyjaciół, tylko ze względu na pragnienie zaboru ich majątków i potwierdzenie nienawiści do innego wyznania religijnego realnie dokumentowało, że Polacy wespół z faszystowskimi Niemcami dokonali Holokaustu, zwanego też po hebrajsku jako Shoah. Żadna kłamliwa ustawa autorstwa Patryka Jakiego i innych skrajnie prawicowych polityków polskich nie jest w stanie zamazać tragizmu milionów polskich Żydów. Okazało się że dopiero strach przed oburzeniem amerykańskich Żydów spowodował wycofanie się z tego paskudztwa. Nową ustawę Polakom napisali politycy Izraela, bo nasi niedouczeni historycznie okazali się skończonymi baranami. A baranów tych zasiada po dziś dzień w parlamencie polskim, łasym na każdy amerykański dolar setki. Zastanawiam się, jak to się stało, że w narodzie wybranym przez Chrystusa, klepiącym jak mantrę na co dzień słowa modlitwy „i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy” udało się wszczepić aż taką nienawiść i świadomość nazistowską, iż Żyd niezależnie od wieku i płci to nic innego jak robak, wesz i wszystko co najgorsze w przyrodzie. Przekonanie wyrażane przez Kościół, polityków i społeczeństwo w stosunku do swoich sąsiadów, współpracowników w robocie, a nawet kolegów i koleżanek z ławy szkolnej. Jakże podła musiała być polityka endecko faszystowska zalegająca rodziny katolickie. Nie będę przytaczał  fragmentów książki, by nie psuć sobie atmosfery święta Konstytucji 3 Maja. 
                                        Milczące miejsca zbrodni
Myślę że wielu zdrowych, normalnych rodaków po nią sięgnie, bo warto, naprawdę zachęcam. Na kanwie wniosków po jej przeczytaniu mocno się zastanawiam nad żydowskim charakterem człowieka i ich poczuciem bezwolności. Doświadczenia płynące z historii, pełnej podobnych przypadków shoah nie nauczyły ten naród, który odznaczał się zawsze kreatywnością i zapobiegliwością, bardziej bezpiecznych zachowań. Przecież miast kumulować dobra w postaci złota, diamentów, gotówki wartościowej, wszystkich tych dóbr, które popchnęły hołotę do zbrodni i rabunku, Żydzi powinny już od dawna się uzbroić, zakładać paramilitarne organizacje, skupować co nowocześniejsze uzbrojenie. Ponieważ z natury Niemcy byli tchórzliwi, przeto czując pismo nosem nie odważyliby się podnieść w geście Hitlera ręki na współobywateli. Podobnie sprawa się miała w Polsce na pół faszystowskiej. Na cóż się przydały im kumulowane z dziada pradziada  owe wszystkie dobra, które kłuły w oczy prostaków i rzesze prostej bez wykształcenia biedoty, zdolnej do zabijania dla zysku w postaci choćby kalesonów albo butów. Miliony, a być może miliardy dolarów, oraz tony złota, zalegające kieszenie i banki należące do rodzin żydowskich, mogliby oni zamienić na takie uzbrojenie, jakim dzisiaj dysponuje ich państwo Izrael. Być może i nasza wspólna ojczyzna byłaby bardziej bezpieczna. Nie wstydzili byśmy się za Auschwitz i dziesiątki innych obozów śmierci, rozlokowanych na ziemi przychylnej ideologii nazizmu w imię Chrystusa i kardynała Wyszyńskiego. Dzisiaj, gdy obserwujmy w naszym kraju rosnącą nienawiść do obcych (szczególnie Azjatów i ciemnoskórych), do kochających inaczej, do (ogólnie rzecz biorąc) uchodźców z powodu wojen i klęsk żywiołowych, a uogólniając do Rosjan, Niemców, a nawet innych naszych sąsiadów lepimy fundamenty pod nowy Holokaust, tyle że nie ma już wśród nas Żydów, a tę pustkę prawdopodobnie ktoś zechce wypełnić inną nacją. Moją teorię i nie tylko moją potwierdzają zaistniałe, miłe części władzy i Kościołowi takie organizacje jak ONR, Młodzież  Wszechpolska i inne kibolskie organizacje skupione wokół księży faszystów Kneblewskiego i Międlara. Wprawdzie to jest czubeczek góry lodowej, ale nazistowski apetyt na rozlew krwi rośnie w miarę dalszej tolerancji ze strony władz państwa i Kościoła reprezentowanego przez przykładowo księdza Oko, abp. Jędraszewskiego, ojca Waligórę przeora świątyni Jasnogórskiej zapraszającego motłoch kibolski przed obraz Czarnej Madonny i wielu innych, którym czip antysemityzmu wszczepiono do głów zapewne już w seminarium.  Swego czasu wnioskowałem aby dzień 1 listopada nie nazywać Dniem Wszystkich Świętych, bowiem na polskich cmentarzach trudno spotkać świętego. Ponad połowa zmarłych to mordercy, zbrodniarze. Teraz po zapoznaniu się z tematyczną literaturą po prostu się upewniam, że 1 listopada to tylko Dzień Zmarłych. Zatem czytajcie moi Rodacy a będziecie zdrowsi. Wiedza nie boli, a ponoć pomaga zwalczać nawet .....koronawirusa. 

piątek, 1 maja 2020

CAŁY TEN BOŻY ŚWIAT



Skoro boży, to w dobie zarazy covid-19 można by rzec, iż Pan Bucek (jak powiadają polscy górale) mocno się zagapił, bo podczas Jego gapiostwa rozprzestrzeniła się na Ziemi straszliwa epidemia zabierając na cmentarze świata setki tysięcy ofiar. Staruszek być może zaspał w chmurnych puchach, jak to zdarzało się już w historii wiele razy. Wystarczy że zmrużył oczy a na ziemi pojawiał się jakiś Stalin, Hitler, Pinochet, a chociażby i kurdupel żoliborski.
Skoro świat jest boży, jako się powiada biblijnymi słowy kapłanów i co bardziej naiwnymi, ale i obłudnymi ustami polityków, to dlaczego do jasnego pioruna nie dopilnuje swojego stworzenia, by ono pławiło się w owym nieograniczonym miłosierdziu, gdzie dobro ponoć kipi spod wszystkich dekli świata. Jakże On, filując pilnym okiem na padół ziemski mógł dopuścić do wylęgu wojen, faszyzmu, Holokaustu, nędzy i głodu afrykańskiego, apartheidu i wszelakiej innej segregacji. Powiada się że każdą istotę ludzką stworzył ON, Pan Bucek. To po jasną cholerę stwarza miliony, które za chwilę z głodu i chorób muszą iść do piachu, afrykańskiego. Czyż brakuje środków do użyźniania gleby?. Czyż po to ludzkość jest trzebiona wirusami słanymi z niebios  co kilkadziesiąt lat?. Fakt, ciało ludzkie, szczególnie mocno objętościowe, to wspaniały nawóz, tyle że grubi radzą sobie na tym świecie najlepiej. Głosiciele ewangelii, wierząc, iż zarazy zsyłane są przez Pana Bucka, modłami upraszają, by Stwórca nie zasypiał przysłowiowych gruszek w popiele i zesłał lek na wirusa. 
Tymczasem wiadomo że nigdy tego nie uczynił dopóki ojojoj nie wytrzebił zaplanowanych milionów ludzkości zarówno poprzez ojojoj wojny jak i niepohamowaną zarazę. Każdą zarazę powstrzymywali naukowcy z dziedziny biologii. Pan Bucek się do nauki nie garnął. No cóż, nie kończył żadnych Oxfordów., a chociażby naszej Jagiellonki. Leniwym był i leniwym pozostał wylegując się w tych chmurach. Nawet nie chce się podzielić deszczem, który wypełnia Jego łóżko wodne. A mógłby siknąć sterowanym strumieniem by zmoczyć głowy tym Polakom, którzy nie bacząc  na zarazę kolanami upychają Dudę w Pałacu Namiestnikowskim, by kurdupel żoliborski mógł obsrywać demokrację przez następne 5 lat. Polską ponoć opiekuje się Matka Boska wraz z  Synem, więc Pan Bucek powinien częściej rzucać okiem na tenże wybrany naród. Chyba że w RODZINIE niebieskiej popsuły się stosunki. No cóż, tak bywa, jak to w rodzinach. Aczkolwiek jak na razie nic nam nie wiadomo w tym temacie.
                          

poniedziałek, 27 kwietnia 2020

OJCIEC, TO JEDNAK OJCIEC



Tata z małym synkiem poszli na basen. Popływali, popływali, po czym udali się pod prysznic. Namydlili się. Nagle synek się pośliznął bo mydło mu wypadło z ręki. Ratując się przed upadkiem złapał ojca za fiuta. Podciągnął się i stanął na nóżkach.  Ojciec spojrzał na niego i mówi: Widzisz, a  gdybyś tak przyszedł z matką, to byś się wypierdzielił.
                                              ***
Przypowieść powyższa może mi posłużyć do rozwinięcia poważnego tematu z bezpieczeństwem w tle. No bo jedni potraktują ją jako pewnego rodzaju ostrzeżenie, inni zaś jako bajkę, z której jak zwykle wypływa morał. A morał ci może być jeno jeden: mianowicie trzymaj zawsze z silniejszym. Z tym który w przypadku zagrażającego ci niebezpieczeństwa poda ci rękę, ewentualnie coś innego, czego się można chwycić. Choć to żadna filozofia, to dziwię się że polski rząd nie   stosuje się do tej zasady. Polski rząd miast trzymać się mocnych, bogatych i dobrze wyposażonych jak Niemcy, Francja, do niedawna Wielka Brytania przykleja się  i upodabnia do nie tryskających bogactwem Węgier,  Rumunii albo Białorusi. Zamiast budować silne ekonomicznie państwo, w tym warunki dla ochrony zdrowia obywateli, my się zbroimy skupując w miarę tani złom, niegdyś przed laty pokazywany na paradach jako sprzęt nowoczesny, będący postrachem na potencjalnego wroga. Nigdy nie byliśmy na tyle mocni by obronić własny kraj. Nawet w czasie tzw. komunizmu, bo wtedy o naszą niepodległość (bez przesady) dbali towarzysze „gościnnie” stacjonujący na  terenach Rzeczypospolitej Ludowej. Dzisiaj panie Kaczyński i panie Błaszczak niepodległości nie zapewni nam ani bratanek z nad Dunaju, ani Rumun z nad tej samej melodyjnej rzeki, ani też Białorusin z nad Dniepru, czy też Tramp z nad Potomaku, bowiem znając najbardziej współczesną historię, trudno dawać wiarę teorii iż obroni nas NATO, jako że sprawdzian  w tym względzie mieliśmy we wrześniu 1939. 
Jeżeli znów, bacząc na przypowieść o natrysku, teoretycznie kraje bliskie Kaczyńskiemu nazwalibyśmy matką, zaś kraje unijne ojcem, to te drugie sprawdzają się jako bardziej atrakcyjne. Są bogaciej uposażone. Zważyć jednak trzeba, że Polska już nie jest  państwem prawa, o czym świadczy chociażby szalony pęd do wyjścia z Unii, oraz fałszerstw wyborczych po tzw. trupach, mimo setek krytycznych słów wypowiadanych przez profesorów prawa konstytucyjnego, ale kurduplowi to wisi kalafiorem. Jego przydupnik Duda musi pozostać prezydentem na dalsze pięć lat, chociażby z nazwy i jako operator długopisu. Tu nasunęła mi się pewna asocjacja, odnośnie fizycznej postaci Jarosława. Otóż to dobrze że nie ma on żony. Nie przysporzy dzięki temu dalszych nieszczęść rodzinie, a może i krajowi, poza tymi które się już wydarzyły. Brak żony, a więc i dzieci, a tym bardziej wnuków zwalnia go od wypraw na baseny i pod natryski z użyciem mydła. W jego akurat przypadku dzieciak nie miałby za co się chwycić w chwili nagłego niebezpieczeństwa. Zachodzi kwestia dymensji. Nie śmiejcie się proszę, bo przecież  nie z każdego nieszczęścia można się śmiać.
Foto: FB


sobota, 18 kwietnia 2020

RASPUTIN MOICH CZASÓW



to ojciec Tadeusz Rydzyk, hochsztapler osiadły w Toruniu. Osiadły wtedy, gdy na drodze mojego dość pokrętnego życia Toruń stanowił jeden z etapów.  Wtedy to właśnie Rydzyk zapaskudził  to piękne miasto.
.......................................................................................................
Historia, mówi, że średnio co kilkaset, a często co   kilkadziesiąt  lat  świat  dotknie coś (ktoś) podłego. Jak nie Hitler lub Stalin to sraczka. Jak nie Rasputin to właśnie cwaniak Rydzyk. Tyle że Rasputin wplątał się w otoczenie cara i bojarów ruskich, a szczególnie ich żon i kochanek, czyli bogatych prostaków,  Rydzyk zaś ulokował się swym prostym, ale łzawym językiem wśród biedoty mało intelektualnej, do uszu której najłatwiej trafiały  zbawienne kazania o siłach ich wykorzystujących. Hitler swe ofiary znalazł w Żydach, Rydzyk podobnie. Sprawdziła się ścieżka po której już łazili tacy jak polityk Dmowski, ale też odziani sutannami, między innymi kardynał Wyszyński i inni żydożercy. Zestawienie obu postaci działa na korzyść Rydzyka, bo przez głupie podpowiedzi Rasputina car nie tylko przegrał bitwy w pierwszej wojnie światowej ale i własne życie wraz z rodziną. Rydzyk na wojnę się nie wybiera, ale i nie sypia z Kaczyńskim, bo nie ma takiej konieczności. JK ma ciepłego sierśćciucha. Do łóżka ojca dyrektora damom emerytalnym a nawet przedśmiertnym także nachodzi ochota, tyle że on nimi gardzi, ale tylko nimi, a nie ich majątkami. Chociaż szalona miłość czyni cuda.
                                                
                                   Władza absolutna
Jest czas zarazy. Koronawirus COVID-19 zbiera obfite funeralne żniwo, Kaczyńskiemu to nie przeszkadza, byle utrzymać władzę nad narodem. Tym ciemnym i tym nieco wykształconym i mu się to udaje dzięki stworzonej wokół siebie elicie dobrze sytuowanej finansowo w postaci stanowisk, wysokich odpraw i innych fruktów. Biedota zaspakaja się ochłapem 500+ zamiast iść do pracy. Tak się robi karierę polityczną. Majątek narodowy trzymany w łapach PiS trafia do swoich, miernych ale wiernych, wspartych Kościołem katolickim. Przykładem niech będzie rozstrzygniecie konkursu na laureata w przedmiocie walki z przemocą w rodzinach, gdzie wyłoniony zwycięzca walczył o nagrodę w wysokości 50 mln złotych. Zwycięzcą wg pisowskiej komisji okazał się niejaki, mało znany ksiądz Olszewski ewangelizator, były egzorcysta.  Jest ich coraz więcej od czasu gdy Kaja Godek została posłanką PiS, a niejaki Bosak chce być następcą Dudy. Olszewski miewał w mediach pisowskich kontrowersyjne wypowiedzi. Ponoć dostawał SMS od szatana i wypędzał z dzieci duchy Harry Pottera. Jedną z weganek nawracał salcesonem. Pewno przeterminowanym. Tak pisze wolna prasa i nie ma to nic wspólnego ze złośliwością. Szerzy się w kraju coraz groźniejsza zaraza wszelakiej nienormalności. Kto to wszystko zatrzyma, bo chyba nie Unia, która wobec obserwacji rządów nad Wisłą staje się bezradna. Unia wie, że kaczyści dążą do jej opuszczenia, ale mimo wszystko stara się niwelować zgrzyty, bo nie po to budowano tę najpiękniejszą ze Wspólnot po II wojnie światowej, by choroba jednego czy dwu ludzi oparta na nienawiści (Kaczyński-Orban) mogła to zniszczyć. Niestety, to nie zależy do końca od Unii, natomiast od nas, strachliwych obywateli kraju, zadowolonych z byle czego.
                                                      ***
Przyznam, że nie chce się dalej rozwijać tematu, bo piszę ten tekst przed sobotnim pachnącym obiadem, a ten akurat temat zajeżdża kloaką i obrzydliwością. Życzę zatem miłej rodzinnej kwarantanny, podobnie jak i sobie a także przyjaciołom. Jestem wolny od kaczego widzimisię. Nie obrażając Konstytucji wybory korespondencyjne w maju olewam, bowiem one nie mają nic wspólnego z ustawą zasadniczą, a ja zaliczam się do zdyscyplinowanych obywateli RP.
                                                                                  
                                                                            



ŚWIŃTUCH, NIE EWANGELISTA

I nie żaden premier. Chociaż dla skorumpowanego Kościoła polskiego „ewangelista Mateusz” obok innego „świńtucha” Marka Szumowskiego,...