czwartek, 31 grudnia 2015

PÓKI MNIE NIE ZAMKNĄ


Właśnie parlament złożony w większości z plemienia PiS uchwalił ustawę o totalnej inwigilacji wszelkich publicznych i nie tylko mainstreamowych mediów IV Rzeczypospolitej, w tym radia, telewizji, internetu, prasy i telekomunikacji. Mają być wyrzuceni z RTV wszyscy, którzy się tam znaleźli za czasów PO-PSL. Szefem Telewizji ma być Jacek Kurski, ten co to umieścił dziadka Donalda Tuska w Wermachcie. Służby powołane do tych czynności mają za zadanie bronić kaczego państwa poprzez inwigilację prywatności internautów, pracowników RTV, lekarzy, wojska, policji, sportowców, a nawet mało przyjaznych księży. No to się doczekali, szczególnie ci duchowni, którzy wznosili na rozkaz z kurii, wraz z wiernymi modły do niebios z prośbą o zwycięstwo kaczego plemienia. Dla wielu wiernych strach iść do spowiedzi, bo będą padać pytania, na kogo
synu, córko oddałeś (łaś) głos w wyborach prezydenckich i parlamentarnych. To nie jest żart, ani aberracja autorska. Zwycięzcy śpieszą się w tempie olimpijskim. Ustawy regulujące życie obywateli RP według norm PiS uchwalane są non stop dniami i nocami, po czym gońcy, którzy się tylko ze sobą mijają odnoszą gotowe ustawy do podpisu przez ich Dudę, a mówiąc z szacunkiem pana prezydenta Dudę. Jeżeli go nie ma na miejscu, bo przebywa np. w pałacyku prezydenckim w Wiśle, jak się to wczoraj zdarzyło, posyła się po niego śmigłowiec, tak jakby dnia następnego brak było możliwości... bo Polska w ruinie. Dotychczas uchwalili mimo protestów opozycji ustawę o Trybunale Konstytucyjnym, O Służbie Cywilnej, O budżecie na rok 2016 (dalsze zadłużenie państwa), O Policji, O Sześciolatkach zwalniając ich z obowiązku szkolnego, no i O Szefach Spółek Skarbu Państwa. Od nowego roku nie muszą już stawać do konkursu.
Bez takich ceregieli na stanowiska naczelnych dyrektorów spółek SP wyznaczał będzie zasłużonych ludzi dla PiS osobiście zbawca Polski Jarosław K.. Ja akurat wiem, że osły nie stają do konkursów. Jako internauta, korzystający z osobistej domeny internetowej, którą opłacam wedle obowiązującego cennika, mogę się spodziewać któregoś bardzo wczesnego poranka wizyty smutnych panów, którzy zgodnie z zaleceniem pana prokuratora i ministra Zbyszka zabiorą mnie na wycieczkę, powiedzmy na ul. Rakowiecką, a może tylko do Białołęki, (dobrze by było do Komańczy), ponieważ akurat na swoim blogu zamieszczam mało pochlebne słowa o plemieniu Kaczyńskiego oraz polskim rozwydrzonym duchowieństwie katolickim, bo na Konstytucję, która gwarantuje zgodnie z art.14,25,49 i 53/4 wolność słowa i przekonań liczyć trudno. Jeżeli by tak się zdarzyło, miałbym być może okazję obejrzeć naocznie celę, gdzie swego czasu, w okresie stalinowskim kilka osób z mojej rodziny hartowało jak stal swoją młodość .
Na wszelki wypadek już dziś pakuję walizkę, w której umieszczam ciepłe gacie, szczoteczkę, mydło i pilnik. A jak te sanacyjne władze mają postępować, by zbyt mocno nie przegiąć pały i nie spowodować wypieprzenia Polski z Unii Europejskiej, kilku pisowców będzie się doszkalać w Wyższej Szkole Medialnej w Toruniu u Rydzyka. Serio. System całodzienny, spanie w celach osobistych, zaś wykłady będzie prowadził osobiście sam ojciec Tadeusz. Posłanka Pawłowicz już ma tam skierowanie. Dziwne, bowiem szczyci się tytułem profesorskim, a douczać ją ma domniemany doktor Rydzyk. Będą się wzajemnie douczać, bowiem zarówno Pawłowicz jak i Rydzyk szczycą się właśnie tytułami iście domniemanymi. Okazuje się, że zabierane w Sejmie przez opozycję głosy nie mają żadnego znaczenia. Każde słowo krytyczne jest ripostowane „a u was Murzynów biją.”. Nawet skandal spowodowany przez Macierewicza poprzez włam do obiektu NATO podrobionym kluczem nie robi na nich wrażenia. Ponieważ w tej placówce pracują też oficerowie słowaccy, skandal przybrał wymiar międzynarodowy. Oburzenie tym co robi PiS w Polsce zauważają wszystkie gazety w Europie i USA. Podobno
Barack Obama zastanawia się czy nie zrezygnować z zaplanowanego przyjazdu do Warszawy w połowie przyszłego roku w związku z ważną naradą kierownictwa NATO. Jeżeli papa Franciszek, który uchodzi w oczach świata za demokratę też się oburzy na polskie władze, to także zrezygnuje w ramach gniewu z przyjazdu na zlot młodzieży do Krakowa. I to by było najlepsze. Polska by oszczędziła kupę pieniędzy. Póki co, życzę Państwu szczęśliwego, dostatniego Nowego Roku.

niedziela, 27 grudnia 2015

GDZIE LEŻY POLSKA


W Zachodniej Afryce, nie. W Południowej Azji, nie. W Środkowej Ameryce, też nie. Polska, przynajmniej geograficznie leży w Europie, w środkowej Europie, na tym najbardziej cywilizowanym kontynencie. Najstarszej cząstce globu ziemskiego, gdzie zrodziła się cywilizacja świata. Leży dzisiaj wśród krajów związanych węzłem zwanym Unią Europejską, do której od 11 lat też należy. A tymczasem właśnie w tym kraju doszło do politycznych zjawisk rodem nie z Europy. Wydawało by się, że w demokratycznych wyborach parlamentarnych i prezydenckich wygrała partia tudzież o wydźwięku demokratycznym. Okazuje się, że wygrała partia rewanżu, partia mściwa, partia zdolna do zamordyzmu, partia kościelna, partia kaczystowska (brzmi jak narodowo-nazistowska), która nie kryje w swych programach ksenofobii, antysemityzmu, nienawiści do zdobyczy demokratycznych, tym bardziej, że w parlamencie ma zaprzyjaźnionych kilkunastu narodowców. Bo oto mając absolutną większość w obu izbach parlamentu postanowiła dopasować Konstytucję do własnych planów politycznych. Może?, może, tym bardziej, że ma prezydenta z własnego ugrupowania, który nie kryje sympatii do swego prawdziwego ojca jakim jest dla niego Jarosław Kaczyński, prezes partii, prezes dla większości parlamentarzystów, prezes dla 20% społeczeństwa, otumanionego obiecankami 500+, czyli 500 złotych na każde drugie i następne dziecko. Dla części społeczeństwa żyjącego w biedzie, a nawet nędzy, szczególnie, gdy ojciec sens życia znajduje w wódce a nawet denaturacie to szansa na „dostatnie” rynsztokowe życie. Nie długie, ale dostatnie. Wystarczy zapłodnić kolejny raz uległą małżonkę, by po 9 miesiącach, co miesiąc wpadało w łapy 50 nowych butelek z trupią czaszką.
Tacy ludzie często po raz pierwszy w życiu odnaleźli punkt wyborczy by oddać głos na dobroczyńcę Kaczyńskiego i zesłanego przez Boga Dudę, tym bardziej że proboszcz namawiał jak tylko mógł. Zwyciężyli i mają większość, by dokonać zemsty za niby poniżanie oraz tatalną krytykę przez ostatnie 8 lat. Przeto z łatwością potrafili powołać rząd, który jakoby z kserografu jest analogiczny do tego sprzed właśnie ośmiu laty. Zamiast Kaczyńskiego miejsce premiera zajęła pani Szydło, ale tylko do czasu, w miejsce dotychczasowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którym kadencja upływa wybrano w trybie pilnym pięciu nowych prawników z PiS, od których ich własny prezydent o godzinie 0.30 po północy odebrał ślubowanie. Tak jak przed 8 laty Ziobro został ministrem sprawiedliwości z dodatkową funkcją naczelnego prokuratora, o które to się stara ich parlament. Ministrem spraw zagranicznych został przydupas wyjątkowo komicznej w kołach zagranicznych Anny Fotygi, natomiast służby specjalne dostał powtórnie w swoje łapska Mariusz Kamiński skazany sądownie na 3 lata bezwzględnego więzienia, a ułaskawionego przez kolegę z partii, prezydenta Dudę. Ministrem zaś obrony narodowej został „twórca
 
zamachu” na prezydenta Kaczyńskiego, dokonanego nad lotniskiem smoleńskim, błazen Macierewicz. Tylko oczy przecierać i patrzeć co się jeszcze w tej Polsce może wydarzyć, co się nadaje do wszystkich kabaretów świata, bo oto PiSowi pozostała tylko jedna przeszkoda by nazwać Polskę IV Rzeczpospolitą Kaczystowską. To Trybunał Konstytucyjny. By zmienić umocowanie tej instytucji wedle pomysłów PiS, w ciągu zaledwie trzech nocy i trzech dni mając przewagę w parlamencie dokonano zmian konstytucyjnych na tyle, że śmiało można mówić o państwie totalitarnym, z rozpałką na nienawiść do Brukseli tudzież sąsiadów. Z Unii Europejskiej, której szefostwo od dawna obserwowało wypadki polityczne w Polsce, popłynęła krytyka ustami Brunona Schulza, którą włodarze polscy przyjęli z drwiącym uśmiechem. Tymczasem polskie społeczeństwo też się ocknęło i to gwałtownie. Powołany przez pana Mateusza Kijowskiego KOD (Komitet Obrony Demokracji) w większych miastach polskich łącznie, w dwu demonstracjach zgromadził blisko milion myślących zdrowo Polaków, którzy zaprotestowali przeciwko rządom PiS. Zaprotestowali przede wszystkim w obronie Konstytucji i jej Trybunału. Ale demonstracje to nie wszystko. Przeciwko Ustawie w sprawie kształtu Trybunału wystąpiły wszystkie środowiska akademickie, sędziowskie, adwokackie, i radcowskie.
 

Nie było środowiska prawniczego, które poparłoby działania PiS wobec Trybunału Konstytucyjnego. Nie było ani jednej prawnej opinii, która by uznawała za zgodną z Konstytucją jej nowelizację. Sad Najwyższy, Krajowa Rada Sądownictwa, prokurator generalny, adwokatura, Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustita”, organizacje praw człowieka- wszyscy wydali niemal jednobrzmiącą opinię. Uchwalona nocą ustawa przez PiS jest bublem prawniczym, sprzecznym w całości z obowiązującą od blisko 30 lat Konstytucją, ale dla takiego człowieka jak Kaczyński, dla którego czarne jest białe, a białe jest czarne, to normalka. On nie stał tam gdzie ZOMO, on grzał się pod kołderką w pokoju mamusi oczekując 13 grudnia teleranka. Zatem gdzie my Polacy żyjemy, pozwólcie że zapytam. Czyżby w krajach Afryki, gdzie byle oczytany bubek, przy pomocy CIA potrafi wywrócić porządek państwa, albo w Ameryce Łacińskiej, gdzie słowo demokracja należy do najbardziej baśniowych. Być może na obrzeżach Azji, gdzie za mordę trzyma cały naród jakiś caudillo, albo inny dyktator. Polska dla Europy, mało że stała się pośmiewiskiem, bo skansenem jest już od dawna, to stała się też wylęgarnią tego co łamie wszystkie zasady polityczno-gospodarcze obowiązujące w Unii Europejskiej. Mam nadzieję, nie tylko ja,
 
 

że nasz naród obali szybciej niżeli się wydaje Kaczyńskiemu jego juntę zdążającą do całkowitej katastrofy kraju. Jest absolutnie dziwne, że Kościół katolicki, który tak mocno sekundował wyborom na rzecz PiS i Dudy, w chwili obecnej milczy, nie zabiera głosu w obronie demokracji i Konstytucji. W Święta Bożego Narodzenia, hierarchowie, których homilie przytaczały media, nawet się nie zająknęli na temat tego co się w Polsce dzieje z Konstytucją. Stoją w rozkroku między papieżem, który im nakazał przyjmowanie uchodźców m.in. do każdej parafi, oraz veto Kaczora  w sprawie napływu uchodżców do Polski. Spragnionym słowa bożego wiernym pieprzyli o dzieciątku Jezus, który to jak wiadomo leżał w żłóbku bez pieluch na słomie, czyli jak by nie patrzył, miał dużo gorzej niżeli kot Kaczyńskiego leniuchujący na wełnianym posłaniu wydzierganym przez usłużne polskie prawdziwe kobiety, być może w osobach: Pawłowicz, Kempa, Szydło, Gosiewska, albo inne ścigające się ze sobą kacze diwy, a jest ich cały oddział gotowy do nadstawienia piersi i nie tylko piersi w sytuacji jakiegokolwiek zagrożenia dla ich bożka.

wtorek, 22 grudnia 2015

BARDZO NA POWAŻNIE.




 K+O+D. 2015/16

 



 
 
      Z okazji Świąt BN oraz zbliżającego się Nowego Roku 2016 w ogólnej euforii spowodowanej zwycięstwem "Prawa" i (jakże by inaczej) "Sprawiedliwości", życzę wszystkim moim Czytelnikom, zaś w szczególności Komentatorom wszelkiej szczęśliwości, w tym oczywiście dobrego zdrowia, bo na nic innego trudno będzie liczyć. Zrozumcie, kaczyści są na dorobku. Wiadomo że żniwo wielkie a robotników mało.(św.Łk.9,32) 

niedziela, 20 grudnia 2015

WARTOŚĆ DODANA


Wymodlili sobie prezydenta. Kto?. Ano kler wraz z najbardziej wiernymi, powiedziałbym, tabunami babć i dziadków moherowych, tymi, którzy swe serca po części ulokowali w twierdzy Rydzyka przy ul. Żwirki i Wigury w Toruniu.. Czy kler aż tak bardzo musiał prosić siły nadprzyrodzone o zwycięstwo wyborcze Dudy. Otóż wcale nie musiał, a jednak. W Polsce te 30 tysięcy mężczyzn ubranych w damski strój, czyli sukieneczki, żył i żyje lepiej niżeli każdy inny obywatel, włącznie z piastującymi funkcje państwowe, bo na stałe aż do bodaj nagłej śmierci.. Absolwenci kilkunastu szkół seminaryjnych są praktycznie nietykalni zarówno przez wydział sprawiedliwości, policję i prokuraturę. A więc prezydentura Dudy jest dla nich jeno wartością dodaną. Kler w Polsce jest pod ochroną prawną jak tatrzańskie krokusy, niezależnie która partia sprawuje władzę. Tak było od początku transformacji ustrojowej. Otwartymi łapami grabił i grabi majątek narodowy. Komisja Kościelno-państwowa zwana Majątkową rozdawała na lewo i prawo wszystko, na co łaskawym okiem spojrzał ten lub inny biskup, a więc tysiące hektarów ziemi, historyczne pałace, oraz budynki służące przez dziesiątki lat jako siedziby teatrów, szkół a nawet szpitali. Wyznaczony do Komisji ze strony państwa minister Boni bardziej zadbał o satysfakcję Kościoła niżeli swego chlebodawcy czyli rządu. Przykładowo miasto Kraków w 1/3 powierzchni należy do kleru. To kilka razy więcej niżeli areał Watykanu. Kler w Polsce czuje się bezkarny na każdym odcinku życia . Nie słyszałem aby jakowyś ksiądz odsiadywał kare więzienia za wypadek drogowy po pijanemu, nawet ze skutkiem śmiertelnym, a chleją na potęgę. Nie słyszałem, aby któryś ze zbrodniarzy sukienkowych przebywał w celi więziennej za gwałty i molestowanie dzieci. Tak, zgadza się, media nagłaśniają coraz częściej rozpustne dokonania upasionych byczków w stosunku do tych najmłodszych. Jest śledztwo, zapada zwykle symboliczna, najniższa kara (najczęściej w zawieszeniu), ale skazany do końca żywota chodzi na wolności, bowiem biskup go albo wysyła do przybytku zdrowotnego, albo przenosi na inne parafie, choćby za granice, a tam może dalej czynić swoje zboczone upodobania. Później się dziwimy, że jeden czy drugi zostaje w brutalny sposób zadźgany w ramach zemsty przez tubylców. Finalnie takie przypadki Kościół traktuje jako ofiary za wiarę. Trzeba wiedzieć, że blisko 1/3 kleru katolickiego to homoseksualiści,
którzy zaspakajają się wzajemnie w swoich parafiach, dekanatach, albo diecezjach. Duży procent z nich ma kochanki i dzieci „pod przykryciem” opinii publicznej, a wielu to zwykli pedofile kryci przez swoich ordynariuszy. Są więc bezkarni. Mogą nawet sprzedać swoją ojczyznę na korzyść tej drugiej, obcej, czyli Watykanowi i włos im z głowy nie spadnie, tylko po co, gdy władza zadba o dobro najwyższe całego pogłowia księży. Corocznie odpala ponad setkę milionów w ramach niekończącego się odszkodowania za upaństwowienie majątków po wyzwoleniu. Całkowite (sowite) koszty państwa corocznie ponoszone na działalność Kościoła to ponad 10 miliardów polskich złotych. Mało?. Ten fundusz mogłby mocno podbudować nakłady na służbę zdrowia, obronę państwa albo edukację. Te 10 miliardów pożera zaledwie 30 tysięcy osobników w groteskowych strojach. Na szczęście ogłupiony, jak islamscy dżihadyści obiecankami raju po śmierci polski naród zaczyna się buntować, zaczyna rozumować, że skoro Ewangelia mówi że bogaty nie przeciśnie się do raju niebieskiego przez ucho igielne, a mimo to głoszący tę teorię nie chudną, a wręcz przybierają w pasie, to znaczy że głoszą oni obłudną, fałszywą wieść, słowem hipokryzję. Każą żyć skromnie, pracować za darmo, głodować w imię zbawienia, rozmnażać się po katolicku, czyli licznie, to dlaczego sami tego nie robią?, chociaż w kwestii technik rozmnażania (bez poczęcia) chętnie się angażują. To trzeba im przypisać jako równoważnik celibatu. W tej sytuacji Episkopat postrzega, że ich Kościół słabnie. Co kilka miesięcy dokonują przeliczeń. Coraz mniej Polaków, wzorem sąsiadów z Unii Europejskiej uczestniczy w ich teatrzykach zwanych nabożeństwami, choćby ubierali się w jak najśmieszniejsze stroje, przypominające szamanów afrykańskich. Do kościołów aktualnie uczęszcza zaledwie 35% społeczeństwa. To wierni i mierni staruszkowie, niezdolni do najprostszej egzegezy i rozumowania filozofii religii, spodziewający się rychłego spotkania z dla nich istniejącym gdzieś w chmurach dziadkiem brodatym, czyli Bogiem. Laicyzująca się młodzież, szczególnie ta powracająca z zagranicy już oficjalnie olewa szopki niedzielne i oportunistycznie zatyka uszy gdy biją dzwony. Coraz więcej Polaków ma odwagę nie wpuszczać na swoje pokoje księży podążających po kolędzie w ramach tzw. żniw noworocznych. Wielu rodziców rezygnuje z chrztu swoich dzieci, mając na uwadze trudności jakie kler stwarza w przypadku późniejszej apostazji.
Połowa małżeństw w Polsce żyje i wychowuje potomstwo w wolnych związkach, decyduje się na in vitro, a nawet gdy zachodzi istotna potrzeba jedzie za granice by dokonać aborcji, szczególnie gdy zdrowie dziecka lub matki jest zagrożone. Kler to wie. Zna doskonale wszystkie niewygodne fakty jakie mają miejsce w ich parafiach. Po to ma parafianki, które na bieżąco donoszą im w ramach spowiedzi. To najlepszy wywiad od tysiąca lat. Kościół zdaje sobie też sprawę, że owe usłużne, darmowe TW niedługo wymrze i zostaną sami, chyba że będą opłacać z własnej kieszeni donosicieli. Polska im się kurczy. Dlatego mimo, iż mają na razie wszystko, a zasoby majątkowe pozwolą im na luksusowe życie jeszcze długie lata, to głupi nie są. Zauważają, że Kościół słabnie, dlatego tak skrajnie się upolitycznili. Musieli się podpiąć pod silnego gracza, któremu mogą ufać. To oczywiście PiS, ale każdego psa można zezłościć w czasie tresury. Już ponoć powstają zgrzyty na linii Rydzyk- Kaczyński. Chodzi o to, że Kaczyński odmówił stanowisk ministerialnych dla kilku ludzi ojca Tadeusza, a to boli bardzo pana Muchomora. Na razie jeszcze gremialnie, w szyku wojskowym rząd klęczy w każdą niedzielę i święta na betonowych posadzkach, ale jak można zauważyć niektórych bolą już kolana i biodra na tyle, że rozglądają się za dobrą kliniką, gdzie można w razie czego dokonać artroskopii stawów biodrowych, na koszt NFZ. Także zwycięstwo PiS i Dudy to naprawdę tylko wartość dla Kościoła dodana.

Obrazki od góry:
1.Nędza i luxus
2.Sensy religijne
3.Dwaj ojcowie.








środa, 16 grudnia 2015

NIE BĘDZIE CMOK, CMOK


Wszystko zaczęło się od szalonego apetytu prezesa PiS Kaczyńskiego. Ja jestem pewien, że nawet nie zdawał sobie on sprawy z rozmiaru wyniku wyborów, czyli łaskawości swych wyborców. I oto w tym momencie pomyślał, że Polska może być jego. Policzył szable i już wiedział, że może sam procedować ustawy wygodne jego pragnieniom. Zapomniał jednak w chwili orgazmicznego uniesienia, że jednak jest jakaś tam opozycja, są instrumenty konstytucyjne, w tym Trybunał Konstytucyjny, wszystko to co zapewne będzie mu podkładać kłody pod obmyślany wraz z kotem program totalny. W prawdzie obiecałem, że nie będę się mścił, ale to tylko dla uspokojenia niezdecydowanych wyborców. Nie popuszczę im alik (to do kota), nie jestem miłosierdziem boskim, chociaż do samej boskości się
dzisiaj przyznaję. Ale to tak między nami, proszę nie rozpowiadaj na prawo i lewo na spotkaniach z innymi sierściuchami, szczególnie z tymi, których opiekunami są ci z PO i Nowoczesnej. Tej nocy miał trudności z zaśnięciem. Sukces wyborczy zrujnował mu spokój, analizował więc wcześniej marzycielski plan, podobnie jak mój przed losowaniem skumulowanej sumy w lotto. Sejm i Senat z łatwością wezmę za mordę (tu zacisnął swoje piąstki na poduszce), w Pałacu Dudę się ustawi do pozycji przyklęcznej, bo cóż on sobie wyobrażał. Ja go posłałem w końcu na to niby najwyższe stanowisko (niby, bo wiadomo kto tu rządzi naprawdę.) Z samego rana zadzwonię by wieczorem nie planował sobie żadnych spotkań, nawet z tą milutką żoną, bowiem będzie mi potrzebny. Mój plan to przekształcenie tej zdradzieckiej instytucji, czyli Trybunału w usłużny mi aparat, tym bardziej, że PO już wybrała nowych sędziów Trybunału. Gdy
 

Jędrek Duda zjawił się na Żoliborzu, zanim jeszcze usadowił go szef przy stole, usłyszał absolutny nakaz, aby w żadnym wypadku nie przyjmował ślubowania od wybranych sędziów Trybunału. Już zarządziłem mojemu marszałkowi Sejmu (potocznie zwanym przez opozycję członkiem), aby w dniu jutrzejszym wybrał siłami posłów PiS i Kukiza pięciu nowych, naszych sędziów, od których niezwłocznie, chociażby w godzinach nocnych przyjmiesz zaprzysiężenie. Trybunał mój Jędrzejku będzie nasz, zobaczysz. Damy radę. Słowa te Andrzej Duda powtórzył jeszcze kilka razy, jako że utkwiły mu one w pamięci z czasu kampanii wyborczej. Okazało się, że opozycja, chociaż szablami poselskimi słabsza od rządzących, pokazała kaczystom zgięty łokieć czyli kolokwialnego wała. A gdzie Konstytucja mój książę?. Konstytucję też zmienimy odszczekał się i zamyślił się nieborak, że nie ma takowej siły, bowiem by dokonać zmiany ustawy zasadniczej potrzeba aż 2/3 parlamentu, a tu klops na kaczych łapach.
Elektorat był hojny, ale jakby jeszcze przymało. Zatem nie pozostaje mi nic innego tylko lekceważyć werdykty Trybunału, a nawet wręcz olewać je poprzez zakaz drukowania owych werdyktów. Ustawił więc swoją premier Szydło do pionu i nakazał powściągliwość, choćby w nieskończoność w kwestii ogłaszania decyzji Trybunału. Szydło z kolei rozkaz przekazała swojej imienniczce Kempie, jeszcze bardziej wiernej córze kaczyzmu. Nastąpił pat, mimo zapisów Konstytucji, że wszystko to co uchwali Trybunał podlega drukowaniu w Dzienniku Ustaw w trybie niezwłocznym, ale akurat słowo „niezwłocznie” należy brać na poważnie tylko i wyłącznie w przypadku nakazu pana prezesa. Czas biegł, atmosfera na linii Trybunał Konstytucyjny, rząd, prezydent i kaczy prezes stawała się napięta jak cięciwa łuku przed spustem. Media szalały. Przyszedł weekend 12-13 grudnia. Czas doskonały aby uczcić rocznicę ogłoszenia stanu wojennego.
Pierwszego dnia pod gmachem Trybunału Konstytucyjnego zebrało się kilkadziesiąt tysięcy ludzi stolicy zwołanych w celu obrony demokracji i potępienia kaczych zakusów na nią. Organizatorem „imprezy” był spontanicznie powstały Komitet Obrony Demokracji KOD. Tłum wykrzykiwał pokojowe hasła jednocześnie potępiające rządy PiS i zapewniał, że konstytucji bronić będzie jak własnego życia. W dniu następnym odwetowo niejako PiS zwiózł autokarami z całej Polski swoich wyznawców w liczbie podobnej. Na czele pomaszerował mały prezes, który z podstawionego mu postumentu wygłosił aż dwa przemówienia, w których obraził część Polaków nazywając ich gorszym sortem narodu. Tych, którzy gotowi są zaprzedać ojczyznę obcym, skarżąc się na kraj. Zapomniał, że pierwszym, który to poskarżył się w Brukseli na Polskę, że jest niesprawiedliwa był jego namiestnik z Pałacu Prezydenckiego. W swym uniesieniu prawdziwymi patriotami nazwał wyłącznie wyborców jego partii. Pozostali to komuniści i złodzieje, to ludzie gorszego sortu. Tymczasem zatrudnia w instytucjach rządowych byłych sędziów i aktywistów PZPR oraz złodzieja z banku SKOK. W mediach krajowych i zagranicznych zawrzało do tego stopnia iż w Parlamencie Europejskim w początkowej fazie miano podjąć dyskusje na temat polskiego ustroju państwowego, w tym zamachu na Trybunał i Konstytucję. W każdym razie
pan przewodniczący Parlamentu Martin Schulz zatroskał się o Polskę, nazywając to co się w niej dzieje pełzającym zamachem stanu. Natychmiast nasi rządzący, odezwali się słowami, że Schulz obraził ich doszczętnie na tyle, iż mają w głębokim poważaniu słowa jakiegoś tam urzędnika z Brukseli, a sam marszałek Sejmu (ów członek), czyli Kuchciński wyraził się słowami „ten głupi Szulc, to syn Szulca debila”, jednocześnie zażądał kategorycznych przeprosin. Ocipiał czy co. Jeżeli już chodzi o rozum, to Kuchciński ma go bardziej zlasowany, bowiem jako chłopak zajmował się dystrybucją i zażywaniem narkotyków w Przemyślu zanim zapisał się do PiS. Pisał o tym Urban w swoim czasie. No ale młodość musi się wyszumieć. Najpierw Kuchciński obraża a potem jeszcze żąda przeprosin. Pan przewodniczący Schulz kategorycznie odmówił takich uprzejmości powiadając, że nie poczuwa się do obrazy narodu polskiego ale jego rządu, a tym się należą nie tylko tak dyplomatyczne słowa. I na tym by się na razie skończyło. Pani premier i pan marszałek spodziewali się przytulanek i cmoknięć z wyrazami ubolewania a tu niestety blamaż polskiej dyplomacji. Nic tylko niech Antoni M. jak najszybciej nabywa tę bombę atomową choćby kosztem odmowy obiecanek w postaci 500+. Kto żyw, kto patriota, a więc wszyscy ludzie pierwszego sortu, szykujcie się do wojny z Niemcami, bo pan Schulz to czystej krwi Niemiec.


PS. dzisiaj słyszymy, że w ostatnim dniu konstytucyjnego terminu premier podkuliła swój ogon i ogłosiła wyrok trybunału w Dzienniku Ustaw, chociaż PiS już zapowiedział rozwałkę tej Instytucji raz na zawsze. Pożyjemy, zobaczymy. Oj będzie o czym pisać, będzie.

Foto" Facebook.

poniedziałek, 14 grudnia 2015

MÓWIĄC KOLOKWIALNIE


 
Żeby nie zatopić się całkowicie w głoszonych hasłach demonstrantów, którzy w sobotę i niedzielę przyszli na zbiegowiska w wielu miastach Polski, hasłach wyrażających podział narodu na tych którzy chcą bronić z trudem wywalczonej od 1989 roku demokracji, oraz tych którzy na czele oszołoma Kaczyńskiego, człowieka widmo, który rządzi a nie pełni żadnej funkcji państwowej, który ubzdurał sobie, że prawdziwa demokracja to ta, która obrazuje Polskę jako wielką Polskę katolicką, oderwaną od Unii Europejskiej, pozostającą w stałej wrogości wobec sąsiadów z Rosją na czele, postanowiłem oddać się świeżutkiej prasie. Obok wielu ważnych informacji, zainteresował mnie dość infantylny, anegdotyczny artykuł weekendowy magazynu GW. Otóż autor zamieścił tekst o Polakach, którzy w XXI wieku masowo wywędrowali z ojczyzny na Zachód. Najwięcej oczywiście do krajów anglojęzycznych, a więc Wielkiej Brytanii, Irlandii oraz Niemiec, ale też do wielu innych krajów romańskich i Skandynawii. Wpadali oni w inne obyczaje,
inną kulturę podejmując tam najprostsze prace za najniższą stawkę. Priorytetem pozostawał tzw. zmywak. Najłatwiej było tym, którzy posługiwali się w jakimś tam stopniu językiem gospodarzy, a przynajmniej potrafili powiedzieć cokolwiek w języku angielskim, francuskim lub niemieckim. Większość to niestety mało kumaci nasi rodacy. Wykształceni, w tym powiedzmy, lekarze albo informatycy, znajdowali pracę w kraju i na świecie nie mając żadnego problemu w tym względzie. Pozostali natomiast szukali i nadal szukają chleba na obczyźnie praktycznie za każdą stawkę, która w przeliczeniu na złotówki jest korzystniejsza. Polacy zwykle przemieszczali się ulicami Londynu, Dublina, Hamburga i innych miast Europy w swoich grupach, co
 


umożliwiało im wzajemną komunikację. Przez mieszkańców tych miast byli i są postrzegani jako ci co potrafią ze sobą konwersować używając czterech „najpopularniejszych” wyrazów używanych w kraju i nie są to słowa esperanto. To jeszcze prostszy język, powiadają ci co ich podsłuchują, mimo to nic nie rozumieją. Czytałem relację z konwersacji dwóch gastarbeiterów z terenu Niemiec. Obaj po podstawowym kursie z języka Goethego. Ze względu na młodych czytelników pomijam co bardziej „soczyste” słowa.

- Jeden drugiego pyta, skąd pochodzisz. - z Polski, odpowiada.

- To znaczy skąd?., konkretnie z jakiego kraju.

  • Z Polski, powtarza mu. Nie słyszałeś o takim kraju? mużydzie, (co oznacza ewangeliczny alians Żyda z Murzynem).
  • No nie bardzo.
  • Bo mnie szlag zaraz trafi czarny żółtku. Solidarność, Jan Paweł II, katolik, alkoholik, Mówi ci to coś zdarty łachu, kurde (lagodna wersja innego słowa).
  • No to teraz tak. Macie tam jeszcze Wałęsę i trochę faszystów.
  • Mieliśmy też Chopina, Marię Skłodowską-Curie i Dmowskiego, kurde. Rycerzy białej rasy a nie faszystów, zapamiętaj sobie czarny żółtku.
  • No co ty, nie pierdziel. Ci dwoje to przecież Francuzi.
  • Zgadza się. Trochę Francuzi, ale więcej Polacy kurde. Ty kurde teraz też będziesz trochę szkopem. Mamy kurde też kilka ogrodów ZOO. Tutaj kurde większość naszych do polskości się nie przyznaje, ale to prawdziwi ziomale, zaraz po przyjeździe zrzucamy swoją polskość jak za ciasny dres albo znoszone kapcie. Trzymamy się w kupie. Zapoznajemy się ze sobą w katolickim kościele po mszy, jest w nim polski ksiądz, też ziomal.
  • A ja przyjechałem z Kosowa.
  • Nie kojarzę, to jakaś wieś na Mazurach?.
  • Jaka tam wieś. Kosowo to kraj, dawna Albania. Matka Teresa, psi katolu.
  • Teraz ja nie kojarzę kurde. Namaluj mi to jaśniej.
  • Tirana, wojna z Serbią w latach dziewięćdziesiątych, schrony przeciwatomowe za czasów Envera Hodży, mówi ci to coś, kurde?
  • No teraz to zaczynasz mówić jak człowiek. Przypominam sobie kurde. Chińskie radio Tirana, przeciw Sowietom.
  • Dobrze pamiętasz, w końcu masz już te cztery dychy wiosenek.
  • Zgadza się, kurde. To daj zapalić, póki szef polazł do kibla. Od tej chwili Polak Alban dwa bratanki. Do kradzieży i do szklanki kurde. Uśmiechnęli się do siebie, a swoją drogą masz coś na oku?.
  • Mam dwa merce, ale potrzebuję wspólnika, piszesz się?.
  • No jak, bratankowi odmówię?, kurde?.No to trzymacho, spotkamy się zaraz po lanczu, jak tu mówią szkopy, po czym uścisnęli sobie średnio spracowane graby.

Dialog bratanków, których los rzucił na obcą ziemię mógł właśnie tak wyglądać, mógł też wyglądać inaczej, bardziej literacko. Zależy od zainteresowań stron. Nie wszyscy pojechali za granicę z przekonaniem, że samą pracą można się wzbogacić, trzeba jeszcze sobie pomóc główką, a najlepiej lepkimi rączkami.
 
Obrazki od góry:wg.Faacebooka:
1.Polscy faszyści w sutannach.
2.Te najlepszy sort.
3.Święta słowa
4.Obrazek państwa wyznaniowego.

sobota, 12 grudnia 2015

NIE JESTEM POD WRAŻENIEM


Już podczas porannego golenia (się) usłyszałem z radia ZET, że uroczystości związane z tzw. miesięcznicami pod smoleńskim krzyżem od dzisiaj będą odbywać się w towarzystwie asysty Wojska Polskiego. Zamurowało mnie. Asysta wojskowa?, za chwilę jednak mnie puściło, bo skonstatowałem, iż skoro wojsko zapieprza per pedes co roku do Częstochowy z pielgrzymką, skoro świetlice koszarowe praktycznie zostały zamienione na kaplice, to dlaczego aż tak mocno zmarszczyłem wykierowane w lustro czoło?.


Wiadomość ta przez cały dzień w różnych odcieniach była komentowana w mediach. Jedni próbowali obracać to w żart jako bzdurę, inni z kolei z należytą powagą sytuacji chwalili decyzje świrniętego ministra obrony narodowej Macierewicza. Tego Macierewicza, który na wieść o katastrofie w Smoleńsku uciekł jak tchórz do kraju najbliższym pociągiem, miast jako jedyny przedstawiciel rządu , mimo tragicznych skutków katastrofy osobiście się nad nią pochylić. Niestety uciekł i nie pojechał tam przez następne lata, by chociażby poprzez naoczną lustrację miejsca wypadku pomóc sobie w ustalaniu prawdziwych, a może jeszcze bardziej debilnych przyczyn katastrofy. Musiał się więc posługiwać w celu udzielenia odpowiedzi na stawiane przez siebie pytania zgniecionymi puszkami po piwie żywieckim, by dociec istoty sprawy: kto wysadził i w jaki sposób jeszcze przed lądowaniem samolot pana prezydenta. Ponieważ samolot w oczekiwaniu na zacnych pasażerów był chroniony przez

 

wartowników na wojskowym lotnisku Okęcie, przeto należy domniemywać, że bombę wniósł na pokład i podłożył pod siedzeniem prezydenta ktoś z uczestników tej religijnej wycieczki. Trzeba by przeanalizować kto pierwszy wchodził na pokład, by dyskretnie dokonać tej zbrodniczej czynności. Pan prezydent zapewne wszedł w towarzystwie małżonki jako ostatni, sam więc tej bombki sobie nie podłożył. Nie miał powodu dokonać samobójstwa, tym bardziej, że życie rodzinne miał świetnie poukładane. Dlatego od dnia pogrzebu pozostaje w świadomości wyborców PIS tym, który historycznie może się równać wyłącznie z Piłsudskim, zresztą położono go na Wawelu obok Dziadka Józefa. Z drugiej strony jako mąż stanu w Europie był raczej postrzegany z domieszką ironii i ubogim wręcz poszanowaniem. Dziś każdego 10 tego dnia miesiąca brat Jarosław zwołuje swoich, przeważnie starszych wyznawców jego religii, by złożyć wieniec pod drewnianym krzyżem ustawianym okazjonalnie naprzeciw okien Pałacu Prezydenckiego i by przemówić do nich swym kaczym, politycznie napompowanym dzióbkiem. Od dzisiaj z asystą żołnierzy prezentujących broń. Może sobie pozwolić na przeróżne dziwactwa, bowiem w wyniku wyborów zawładnął Polską doszczętnie. W sensie jej wszystkich struktur i dziedzin życia. Zastanawiam się, kiedy przestaną te babcie i dziadki przyłazić pod ten wyimaginowany grób i drzeć się wraz z
 
Kaczyńskim „Zwyciężymy, damy radę”. Otóż naszła mnie taka refleksja, że skończy się to wtedy, gdy ci starzy ludzie biologicznie odejdą w niebyt. Ale się szybko zreflektowałem doznając konfuzji, że nie stanie się to tak szybko, bo te pisowskie marsze ich nie tylko determinują do walki z konstytucją i Trybunałem, ale służą ich zdrowiu fizycznemu, po prostu hartują ich. Słyszę ja dzisiaj, że to nasze wojsko do bólu katolickie, zgodnie z zapowiedzią jeszcze PO otrzymało od rządu z unijnej kasy ponad 200 miliardów złotych na modernizację i unowocześnienie uzbrojenia. Pominąwszy już, że świr nimi rządzący zapalił się do zakupu na stan uzbrojenia armii rakiet z głowicami jądrowymi, czego oczywiście żadne państwo mu nie sprzeda znając jego stan psychiczny, postanowił wraz z panią premier Szydło, która z kolei obiecała górnikom, że poratuje ich w sytuacji katastrofalnej gospodarki węglowej zakupem z budżetu państwa tych leżących od lat hałd zwietrzałego węgla. Na co jej to, sam czarny diabeł wie. Tak czy owak Macierewicz postanowił część pieniędzy przeznaczonych na zbrojenia utopić w pomyśle pani Szydło. Na co wojsku taki balast, też nie wiadomo. Po prostu chce pomóc w realizacji obiecanek przedwyborczych. To może jeszcze z tych miliardów wypłaci owe 500 złotych na każde dziecko. Może pokryje koszty darmowych leków dla staruszków. Może wreszcie dorzuci do budżetu kilka miliardów, które istnieją w kasie państwa tylko wirtualnie w związku z obniżeniem wieku emerytalnego. A może po prostu poprawi też służbę zdrowia, chociażby w obiektach medycznych wojska, za które zresztą odpowiada stanowiskiem. Ponieważ wojsko jak na razie nie jest nam potrzebne poza paradami i marszami religijno-politycznymi, bo nikt nam nie zagraża mimo uszczypliwości kierowanych wprost do Putina, w końcu należymy do NATO, przeto zagospodarujmy te olbrzymie pieniądze w bardziej przyjazne społeczeństwu
inwestycje. Dzisiejsza impreza pod krzyżem uświadomiła mi jeszcze jedną rzecz. Mianowicie, że nasze państwo pod wpływem kaczej propagandy, oraz nabożnych kazań w kościołach z dnia na dzień utrwala się w strefie krajów o bardzo małej świadomości swej europejskiej cywilizacji i zbliża się do kraików środkowo- amerykańskich, a nawet afrykańskich, gdzie jakiś tam kacyk potrafi swymi durnymi hasłami przekonać do siebie cały naród. My już mamy takiego kacyka, który sobie podporządkował wszystko i dużą część społeczeństwa o inteligencji Foresta Gumpa. Ba, nawet nie dopuszcza do publikacji w Dzienniku Ustaw orzeczeń TK. Świadczy to też o bardzo słabej polskiej demokracji. Ale jak zmienić tę świadomość skoro przez setki lat utarło się wśród wiernych Polaków katolików przekonanie, że tylko Matka Boska, która się urodziła gdzieś tam
 

pod Częstochową i Jej Syn, Polak z pochodzenia, bo jakże by inaczej, mają pełnię władzy za pośrednictwem biskupów i zmarłego JPII nad naszym umęczonym kultem klęsk narodem. A kto jak kto, ale Oni wiedzą co czynią. Nie przejmujmy się znowu tak bardzo. Niedługo święta Bożego Narodzenia. Budujmy szopki betlejemskie, uczmy się nowych kolęd, zaś w same święta w asyście żołnierzy Wojska Polskiego, bo jakże by inaczej oddajmy hołd Temu, który czeka z utęsknieniem na Intronizację oraz temu, który mimo, że nie piastuje żadnego państwowego stanowiska już jest dla wielu prawdziwym królem.
 
Obrazki od góry:
1.Premier RP, górnik.
2.Pasożyt
3.Cennik polski
4.Ustawa dot. szkolnictwa.
5. Nadzieja. Syn pani premier.
6..Przynalezność do narodu polskiego.
  

środa, 9 grudnia 2015

BLOGER CZY BLAGIER


Trudno definitywnie to orzec, a na żaden trybunał w tym względzie okazuje się liczyć nie ma co. Jeszcze nigdy od czasu ukonstytuowania się III Rzeczypospolitej Trybunał Konstytucyjny nie miał aż takiej zagwozdki. Nie miał, ponieważ jeszcze nigdy tak wysoko nie wygrało wyborów Prawo i Sprawiedliwość, (w realu czytaj „nasze prawo i sprawiedliwość po naszej stronie”). Chciwość a nawet zachłanność w przejmowaniu sterów państwa, polegająca na tym, że kaczy drapieżca postanowił uchwycić lejce wszystkich koni pociągowych państwa, czyli prezydenta, Sejmu, Senatu, sądów i prokuratora generalnego, a ostatnim plaśnięciem kameleońskiego języka postanowił połknąć Trybunał Konstytucyjny, ciało ostateczne w interpretacji Konstytucji, zatwierdzonej przez Polaków w wyniku ogólnonarodowego referendum. Jako bloger, który to swoje posty poświęca polityce krajowej oraz stosunkom państwo-Kościół ( bo takie oto sobie wybrałem blogerskie menu), tak jak każdy zabierający głos mam prawo mieć jakoweś preferencje. Nie kryję się z nimi, bowiem od
 
lat młodzieńczych poprzez całe swoje życie gustowałem najbardziej w smakach lewicującej demokracji, aczkolwiek mimo, że PO nie była z mojej bajki, to jednak jako liberałowie dali się strawić przy minimum dobrej woli i nie przynosili wstydu w Brukseli. Takie też bywały moje posty na przestrzeni naszej najnowszej historii, chociaż często nie najwyższej jakości. Jako obywatel wolnego kraju mam prawo wypowiadać się na dostępnym mi forum. Takim jest mój blog na uczciwie opłacanej domenie. Nie wszystkim będą się podobać moje opinie, bo są zapewne tendencyjne, zgodnie z moimi przekonaniami, tak zresztą jak i innych osób. Ostatnio poddaję absolutnej krytyce praktyki PiS, które jak powiedziałem zachłannie próbuje obalić TK, tylko po to, by pozostać bezkarnym we wszystkich dziedzinach życia. Od szeroko pojętej gospodarki państwa po media. Wtóruje im prezydent, który z „rozkazu” pisowskiego przywódcy szejkanatu, pragnie zawłaszczyć wszystkie organa tzw. podziału władzy w Polsce. Przykładowo, władzę sądowniczą pan prezydent wyręczył z rozpoznania sprawy Kamińskiego, skazanego na 3 lata paki, ułaskawiając go. Z kolei w trybie błyskawicznym, pięć minut po północy przyjął ślubowanie od sędziów Trybunału wybranych przez Sejm pisowski. Konstytucjonaliści w Polsce mają nadzieję, że być może prezydenta najdzie taka refleksja, że jeżeli ze spokojem odsłucha kilka razy obu wyroków Trybunału i przypomni sobie wiedzę wyniesioną z świetnego Uniwersytetu Jagiellońskiego, być może też z obrony doktoratu, a jednocześnie przestanie słuchać podszeptów prezesa Kaczyńskiego, oraz tych wszystkich doradców, którzy nie mają pojęcia o prawie konstytucyjnym, a tylko metodą faktów dokonanych próbują tak naprawdę naruszyć ów podział władzy. Jasne, że moje wypowiedzi w zasadzie są zwykle wyjęte z ust ludzi znających się na prawie.
Tytularnie prawie konstytucyjnym. Dlatego bałagan jaki PiS i prezydent wytworzyli wokół wyboru i ślubowania przed obliczem prezydenta nowych sędziów Trybunału, oraz ich sadzania na wolne krzesła tego urzędu, bez immunitetu, może w moim odczuciu tworzyć, (jak to dawniej mawiał Jarosław K), absmak społeczeństwa. Jedni bowiem uznają, że prawnik z ramienia PO, wypowiadający się w TV ma absolutna rację, z kolei inni tę rację przyznają prawnikowi z ramienia PiS. A tymczasem wyroki Trybunału wydawało by się tyle znaczą co słowa nie blogera, ale blagiera, krętacza, matacza, kłamcy, kanciarza, oszusta, łgarza, kuglarza, mistyfikatora … etc synonimy. Mój post zmierza do tego, że może być on właśnie odczytywany podobnie jak wyroki Trybunału przez zachłanny PiS. Czyli nijak, albo bardzo różnie.









poniedziałek, 7 grudnia 2015

PRZYZNAJĘ RACJĘ PANU AA


Tak, przyznaje rację Panu AA. To duże niedopatrzenie z mojej strony, bowiem podstawowym błędem pana prezydenta było ułaskawienie Mariusza Kamińskiego, co jest oczywistym złamaniem Konstytucji i pchaniem się na szafot sprawiedliwości, czyli pod Trybunał Stanu. Wprawdzie zaznaczyłem, że innych skandali w chwili pisania posta nie pamiętam, noooo, ale to akurat był i jest skandalem ponad wszystkie inne, bowiem jak piszą na Facebooku, to poszło jak burza. Prezydent ułaskawił Mariusza Kamińskiego, skazanego na 3 lata pozbawienia wolności i 10 lat zakazu pełnienia funkcji publicznych, nie czekając na uprawomocnienie wyroku sądu. W rządzie PiS Kamiński został ministrem od służb specjalnych. Gdyby ktokolwiek miał niedosyt informacji któż to ten Kamiński z miną jak chmura gradowa to przedstawiam: Były członek Młodzieży Wszechpolskiej, nocny stróż domu Jaruzelskiego w kolejnych grudniach, Z koszem jaj kurzych jak baba z rynku pojechał do Paryża by w momencie wejścia prezydenta Kwaśniewskiego z małżonką do Pałacu Elizejskiego obrzucić ich nimi. To taka oto wybitna postać polskiej polityki III i IV RP. Prezydent Duda odmówił też zaprzysiężenia sędziów Trybunału Konstytucyjnego, wybranych przez Sejm poprzedniej kadencji. W
Sejmie, gdzie po jesiennych wyborach większość ma PiS błyskawicznie przegłosowano nowych kandydatów. Na przewodniczącego sejmowej Komisji Sprawiedliwości PiS wybrał Stanisława Piotrowicza, byłego członka i działacza PZPR, który jako prokurator w 2001 r. wsławił się m.in. umorzeniem śledztwa przeciw oskarżonemu o molestowanie i gwałt dzieci proboszczowi w Tylawie. Temu samemu, którego równie mocno bronił abp Michalik, pan na włościach położonych w Bieszczadach. Ten sam, który też odgania od swojego łoża dzieci pragnące kapłańskiej czułości. Tak sobie myślę, że właściwie po tych wyborach, gdy cała władza przeszła w kacze ręce, gdy z okazji 24 rocznicy powstania Radia Maryja, oficjalny szef państwa J. Kaczyński ogłasza, że bez Kościoła i Radia Maryja nie byłoby Polski, dla kleru, szczególnie tej części, która wielbi bardziej zadki dziecięce niżeli swego boga nastał czas pt. „Hulaj dusza piekła nie ma”. Dosłownie, bo w żadne piekło ci zbrodniarze nie wierzą, a pieprzą o nim wyłącznie wiernym, by nie utracić koryta pełnego hajsu, natomiast kacza partia i kaczy prezydent zapewnią im iż piekła też nie ma tu na ziemi. Tej ziemi. Postawa prezydenta, dla którego prawo ma tyle znaczenia co Konstytucja dla Kaczyńskiego, jest poniżająca w świetle tych wartości, które konstytuują go jako najważniejszego męża stanu. Prawdopodobnie jest on przekonany, że następnej kadencji dla niego nie będzie i dlatego postępuje tak jak pisze komentatorka Pani J., która o posłach balujących w Sowie & Przyjaciołach powiada: „przecież do jasnej Anielci muszą mieć świadomość, chociażby paru z nich wszystkich, że będą musieli ponieść za te kroki odpowiedzialność. Już nie wybrzydzam, że karną, ale co najmniej polityczną. No chyba, że mają w głębokim poważaniu, żeby nie napisać w du..szy i zależy im tylko na dziś i teraz, a po nas choćby nawet... Putin.”
Otóż, niestety większość z nich tak myśli i postępuje. 80% osób kandydujących do Sejmu kierowało się ekonomiką. Oficjalne dane. Szło na Wiejską po to, by urządzić dostatnio nie tylko własną rodzinę, ale i pokolenie wnuków, przy tym stać się osobą na tyle publiczną co to wszystko wszystkim załatwi. Tu jest całe clou zaprzeczające słowom przez nich głoszonym: Robię to z umiłowania ojczyzny, drodzy wyborcy. Trzecia prawda księdza Tischnera się kłania.





sobota, 5 grudnia 2015

NARODOWA SPECJALNOŚĆ


 
Czyli skandale. Różne, nie tylko te zabarwione seksualnym sosem, złodziejstwem o dużym wymiarze, łapówkarstwem, ale takie które rodzą się na szczytach władzy, ba, nawet w parlamencie i Pałacu Prezydenckim. Przez ostatnie dwadzieścia pięć lat, kiedy to staraliśmy się przystosować do demokracji liberalnej, media co jakiś czas informowały nas o skandalach. Skandalach o przeróżnych charakterach. A to o schadzkach w restauracji Sowa & Przyjaciele, gdzie przy kolacji za kilka tysięcy złotych zakrapianej najdroższymi trunkami dostojnicy w randze ministrów (nie zdając sobie sprawy z zamontowanych podsłuchów) mogli sobie w ciszy (dopóki trzeźwi) ględzić po koleżeńsku nawet o dupie Maryni z trzeciej ławy sejmowej, by po chwili ponarzekać na państwo i jego politykę zagraniczną. A to wyprowadzenie przez szefa banku SKOK kilku miliardów złotych, na rzecz partii, z której został posłem a nawet dyrektorem instytucji nadzoru bankowego w Polsce. Skandale rodziły się w wielu dziedzinach polskiego życia. A więc w sporcie, w Kościele, w rządowych, albo resortowych zamówieniach publicznych, w górnictwie, inwestycjach finansowanych przez budżet unijny. Mają one miejsce wszędzie, w każdym bodaj resorcie, na każdym szczeblu władzy państwowej i samorządowej. Było ich wiele i w tej chwili trudno mi je wszystkie przytoczyć. Jedno wiem i nie chce krakać, ale coś mi się wydaje, że zakończył się właśnie w Polsce eksperyment liberalny. Nasza demokracja liberalna była picem bez fundamentów. W ciągu dosłownie kilku dni nowy rząd podkopał podstawy demokracji konstytucyjnej, zapowiedział bezpośrednie interwencje w sferze wolności słowa, obiecał Kościołowi jeszcze większy wpływ na ustawodawstwo i prawodawstwo. Nowy minister sprawiedliwości przyobiecał dopełnienie cel więziennych za zbyt liberalne postawy, które by mogły rzucać cień na partię rządzącą i jej przywódcę Jarosława Kaczyńskiego. Nie ma drugiego państwa w Europie, gdzie zarówno parlamentem, premierem, oraz prezydentem zarządza ktoś kto nie reprezentuje żadnego konstytucyjnego stanowiska, bo Kaczyński ma w swych małych łapkach wszystko. Decyduje
o wszystkim i wszystkich. Mianuje, nakazuje, wymaga i karze. Do spółki ze swoim bogiem, którego jako szeregowy poseł poprosił o pomoc zarządza państwem i jego najważniejszymi instrumentami. Bo oto mając ów  luksus samodzielnego zarządzania parlamentem i prezydentem państwa, zażyczył sobie uchwycić za twarz najwyższy organ władzy sądowniczej, która rozstrzyga ostatecznie o zgodności ustaw z Konstytucją, czyli Trybunał Konstytucyjny. Na tym tle w całej  palestrze polskich prawników konstytucjonalistów powstało zdziwienie i rozczep jaźni. A wszystko w wyniku wyboru pięciu nowych sędziów Trybunału w miejsce tych którym upływa dziewięcioletnia kadencja. Wyboru dokonał parlament, złożony z posłów, którzy wybory przegrali. Wybór konstytucyjnie był poprawny, tyle że wybrano o dwóch za dużo. Tych dwóch dodatkowych musiało by czekać na swoje krzesło i czarny berecik zakładany na głowy sędziów w czasie wejścia i wyjścia z sali posiedzeń (czyżby tam były tak duże przeciągi?), aż do końca grudnia. Oczywiście pan prezydent zgodnie z nakazem Szefa od wybranych nie przyjął ślubowania, co powinien zrobić zgodnie z zapisem konstytucyjnym. Poczekał aż nowy parlament złożony z posłów PiS dokona swoich wyborów. Zaraz po dokonaniu tej czynności przez Sejm, pan prezydent tego samego dnia po północy (jak w stanie wojny) przyjął od nich ślubowanie. Tyle że od czterech, zaś jeden miał poczekać na wolne krzesło trybunalskie. Prezydent uczynił to w przeddzień posiedzenia TK i wydania werdyktu który miał ostatecznie orzec które to wybory Sejmu są ważne.
Prezydent chciał postawić Trybunał przed faktem dokonanym. Niestety werdykt sędziów Trybunału unieważnia wybór pisowski, a więc i ślubowanie prezydenckie i uznaje ważność wyboru trzech sędziów z ramienia PO. PiS-owi pozostaje wybrać jeno dwóch na wakujące grudniowe krzesła i bereciki. Z taką decyzją nie zgadza się pan prezydent, prezes Kaczyński i cała władza pisowska, gdziekolwiek by zasiadała. W tym momencie zostały złamane zapisy Konstytucji Rzeczypospolitej, na którą to Rzeczpospolitą powołuje się tak chętnie pan Andrzej Duda. Kto rozwiąże ten węzeł gordyjski?. Nikt kto zna się na demokracji liberalnej. Zrobi to tylko PIS rękoma Ziobry. Ziobry gotowego do zastosowania w Polsce władzy totalitarnej, bo jeżeli prezydent z kaczym błogosławieństwem nie ustąpi, to nie ma innego wyjścia z tego pata. Konstytucja, która została zatwierdzona w referendum narodowym, która służyła narodowi i rządzącym przez ponad dwadzieścia lat została podeptana przez poselską zbieraninę złożoną tylko częściowo z demokratów. Większość z woli niedouczonego narodu stanowią niedouczeni, rządni władzy i karier klakierzy Kaczyńskiego i Kościoła, zbieranina upadłych artystów Kukiza, katolickich pseudouczonych, a nawet narodowców. Sądzę, że ciężko będzie panu Petru, mądremu przywódcy prawdziwie liberalnej partii NOWOCZEŚNI, oraz kilku dosłownie posłom chłopskim z PSL utrzymać lejce podnieconych niczym na rykowisku jelenie posłów PiS. Trybunału Konstytucyjnego w całości Kaczyński nie dostanie mimo zasiadania w nim kilku jego wybrańców, o tym nawet marzyć nie może. Przeciw jego zachłannej polityce wystąpi cały jeszcze myślący naród. W końcu PiS wygrał wybory tylko głosami 22% uprawnionych do
 
 

głosowania. Zanosi się na wiosnę ludu, w której zabiorą głos i nie tylko głos ci, którym nie chciało się iść do urn wyborczych. A może być gorąco, bo właśnie z wiosną zaczną napływać do kraju nad Wisłą uchodźcy syryjscy w liczbie zaledwie 7000 luda, ale to wystarczy by nasi ksenofobi i antysemiccy ulubieńcy ulicy, czyli dumni ONR-owcy rozpoczęli swój spektakl nienawiści. Na razie pękają w szwach zasady ustalone w Schengen, nadejdzie czas na wydalenie Polski wraz z Węgrami ze wspólnoty europejskiej. Na to się zanosi. Taki zresztą jest cel rządów jednego, małego wzrostem i silnego partyjnie polskiego człowieczka.


wtorek, 1 grudnia 2015

A MIAŁO BYĆ TAK PIĘKNIE


W KILKA GODZIN PO OGŁOSZENIU WYNIKÓW WYBORÓW PARLAMENTARNYCH:. Słoneczko miało nabrać bardziej jaskrawych kolorów. Jesień miała nas obsypać srebrnym babim latem. Mieliśmy się rano budzić bardziej radośni. Pracodawcy ponoć będą wyrzucać do kosza śmieciowe umowy w zamian za umowy bezterminowe. Lekarze mieli nas traktować bardziej przyjaźnie, z ludzkim współczuciem. Rodzącym kobietom mają na siłę wciskać darmowe znieczulenie. Nie zdarzy się już poród w krzakach lub w łazience. Właściciele psów postanowili sprzątać po swoich pupilach. Starzy ludzie mieli nie płacić za leki w aptekach. Dzieci miały się lepiej uczyć i być grzeczniejsze. Z miejsca ma ruszyć akcja reaktywacji gabinetów stomatologicznych i pielęgniarskich w każdej szkole. Ponoć księża z ochotą mają grzebać zmarłych, oraz udzielać bezpłatnych sakramentów, zgodnie z zaleceniem Franciszka. Natomiast nie będą grzebać w naszych portfelach. Co druga taca pójdzie na wspomożenie biednych parafian. W zimie salki katechetyczne posłużą bezdomnym.
 


 

Pedofile w sutannach wyrzekają się pokus. Urzędnicy mają nas z uśmiechem witać w drzwiach swoich biur. Podobnie policjanci z uśmiechem na ustach zanim wystawią mandat zapytają czy będzie cię stać na jego zapłacenie. Podatki mają płacić tylko ci którym zależy na dobru państwa, a państwo miało nam zwracać dotychczas poniesione koszty związane z opłatą abonamentu telewizyjnego. Kłopot mają jedynie rodziny wielodzietne (500 zł na każde dziecko), co robić z taką furą pieniędzy, skoro wszystko jest za darmo. Dzieci najbliższymi rejsami samolotów będą wracać do ojczyzny.Wyjdziemy z Unii. Tak mówili na mieście. To można było usłyszeć z ust ludzi starszych w parku, w kolejce do geriatry oraz do sklepu mięsnego. Słowem ŻYĆ, NIE UMIERAĆ!.. Szkoda że tylko przez cztery lata.
 
                                                                                 ***
W KILKA DNI PO ŚLUBOWANIU POSELSKIM ZAKOŃCZONYM PROŚBĄ TAK MI DOPOMÓŻ BÓG: Wróć, zapomniałem że kolejek już nie ma. Bo nie ma, Bo nie ma też środków na zakup wymarzonych towarów. Jest zimno, słotno, smutno, źle, że niech to szlag trafi. Ludzie nie pozdrawiają się nawzajem, nie sprzątają po swoich psach, pijani i naćpani chłopcy łamią ławki parkowe, ciskają za siebie puste puszki po piwie, plują na przechodniów, żądając „wsparcia”. W pogoni za kieszonkowym dorastające córki bawią się w cichodajki w galeriach handlowych. Coraz więcej noworodków poszukiwacze wszystkiego znajdują w kontenerach.


 
Policjanci lepią mandaty za słowa uszczypliwe w stosunku do ludzi Kaczyńskiego oraz kleru. Nie chce się nikomu uśmiechać, odczuwa się stress przed pójściem do pracy, a jeszcze większy przed pójściem do kasy, albo przed wizytą listonosza. Dzieci demonstrują rodzicom spróchniałe, bolące zęby. Bojaźń przed bolesnym porodem zniechęca do prokreacji. Księża odmawiają pochówku zanim na stole nie położysz dwa patole. Mnożą się przypadki pedofilii w parafiach. Dzieci zapowiadają ucieczkę z kraju raz na zawsze. Słyszy się o zakazie stosowania metody in vitro. Na scenach teatralnych mogą być wystawiane sztuki wyłącznie o treści nawiązującej do życia i twórczości JPII oraz Matki Teresy z Kalkuty. W kinach będziemy się nudzić na filmach o polskich patriotach narodowych. Słowem UMIERAĆ, BYLE NIE ŻYĆ. Albo jakimś cudem wytrzymać te cztery lata. 
                                 
A jak może być inaczej skoro w parlamencie zabrakło tych, co mieli walczyć o lepsze życie chociażby swych wyborców. Rolę lewicy demokratycznej obłudnie okupiła „Pięść i Niesprawiedliwość”. (PIS). Tak się stało na własne życzenie lewicy i partii liberalnej PO. Nie potrafiła ona w odpowiednim czasie nawet postawić przed Trybunałem Stanu Ziobry i Kaczyńskiego. Bodaj specjalnie uczynili to swoją absencją w dniu głosowania. I to kto?, Kopacz, Sikorski, Pawlak, Piechociński, Iwiński, Kabaciński. Same tuzy co to najgłośniej krzyczeli za ukaraniem draństwa Ziobry. Słusznie Ziobro nazwał ich nieudacznikami. Pal diabli z Platformą, która też już tonie, ale żeby w Sejmie nie było ani jednego posła spod znaku lewicy, to już zgroza. A nie ma, bo po pierwsze zadecydowali o tym wyborcy obserwując poczynania Millera. A to jego prezentację figury Magdaleny Ogórek wystawionej jako kandydatki na prezydenta, a to święcenie mikrobusów wyborczych. Nie było posłów SLD w czasie gdy protestowały matki dzieci niepełnosprawnych w Sejmie, nie było ich nigdzie tam, gdzie demonstrowano przeciw wszelkim krzywdom społecznym. Na szczęście nie było ich też w restauracji Sowa&Przyjaciele, ale to małe pocieszenie.

AFE, ALE SMRÓD!

W dniu 13 października Polska kolejny raz wypuściła śmierdzącego bąka w salonach Europy. Wybaczcie chorej staruszce. Postępującą demen...