sobota, 27 lipca 2019

FIUTEK DOBREJ ZMIANY - RETROSPEKCJA


Jakiś czas temu, w ramach lżejszych od średniej wagi polskich biskupów, tematów,   napisałem kanikułowy felieton oparty na faktach. Było to tak:
Nie lada ubaw mieli ratownicy medyczni z Gdańska, którzy zostali wezwani do poszkodowanego pod jeden z prestiżowych partyjnie adresów w mieście, napisała prasa z Wybrzeża. Po przyjeździe na  miejsce, a konkretnie na dach apartamentowca, przy basenie leżał zakrwawiony mężczyzna nad którym stały dwie posmutniałe panie w dosyć wymownych strojach. Jak mówi anonimowo jeden z ratowników, prostytutka w czasie seksu oralnego silnie ugryzła swojego klienta w prącie - doszło do krwawienia. Lipiec, temperatura ok.40 stopni, więc nie ma jak figle na powietrzu. Szczęściem pacjenta, drogi i zapewne poświęcony członek nie został zbyt mocno okaleczony." Tyle prasa. Tymczasem w powietrzu inny "członek", dużo ważniejszy i dużo droższy dla PiS. Osobiście znam podobny temat, gdzie pewna dama klientowi obgryzła fiuta całkowicie. To zdarzyło się za paskudnej komuny w ładnym mieście nad rzeką Wartą. Ostał się jeno korzeń. Ogromne krwawienie, karetka pogotowia i zabawne poszukiwanie żołądzi, która gdzieś się zapodziała w stłamszonej pościeli, bo to dla odmiany zdarzyło się w łóżku. Poszukiwany obiekt wraz z napletkiem w końcu znalazł się, niestety nie dało się go z powrotem zainstalować, był zbyt poharatany, a więc nieużyteczny. Ponadto fakt miał miejsce ponad trzydzieści lat temu, w czasach gdy nie było jeszcze dobrej zmiany, zewsząd mroził wiatr komuny, a ofiara była prostym robotnikiem a nie sędzią z partii rządzącej, czyli PZPR. Powtórzmy więc: Nieoficjalnie wiadomo, iż ów gdański klient burdeli był sędzią Sądu Apelacyjnego z Krakowa. Tzw. Dziecko Dobrej Zmiany. Media nie podają dlaczego pani prostytutka ugryzła sędziego dobrej zmiany w penisa. Czy lubi ostrzejszy seks?, a może modny BDSM, czyli bezpłatne filmy porno. Być może klient w uniesieniu coś brzydkiego powiedział na opozycję, nie daj Boże na ukochanego przywódcę partii, albo zrobił coś dla niej przykrego, przecież ręce miał chyba wolne. Mógł się bronić już po pierwszym użarciu. Może kazał jej szybciej działać, bo śpieszył się odebrać żonę i dziatki z mszy niedzielnej. Tego nie wiemy. To sprawa CBŚ. Znając życie, pewnie za niedługo poznamy jego personalia. Niestety nic na ten temat ani Gazeta Polska Sakiewicza, ani inny Ich Dziennik Rydzyka nie pierdnął. Aż człowiek tęskni za czasami, kiedy największym zmartwieniem była kradzież przez sędziego śrubki do wiertarki. Ciekawe, że incydent zdarzył się przed kolejnymi wyborami. Zachodzę w głowę, iż może prostytutka była przekupiona przez kogoś z Platformy, by obniżyć notowania kandydatów dobrej zmiany. Idą ponowne wybory, zatem czekam na podobne mściwe przypadki ze stron przeciwników politycznych. Jedno wiem na pewno. Dużo ciekawiej czyta się podobne informacje, niżeli te o układzie radomskim, gdzie w przekręty i skandale związane z budową drogi S12 zaplątani byli posłowie PiS z Suskim na czele, albo z Białegostoku, gdzie na czele wypasionych karków z ONR stanęli gotowi do bicia matek z dziećmi urzędnicy miasta z Prawa i Sprawiedliwości. Ponoć są wyłapani, ale czy wśród nich byli ludzie Ziobry?, trudno powiedzieć, bo gdyby nawet byli to zapewne trudno rozpoznawalni jak naziści z Wodzisławia, albo jakoweś Międlary czy Rybaki.


środa, 24 lipca 2019

ŁAPCIE ZŁODZIEJA


Złodziejsko-pedofilsko-nazistowski kościół katolicki, słowem  polska Norymberga w Białymstoku,- czyli łapcie złodzieja.
Można postawić pytanie: O co właściwie Kościołowi chodzi z tym LGBT?, wszak trudno się doszukać w treści sławetnej, niby sztandarowej instrukcji WHO  nauczania czterolatków masturbacji. Prawdę mówiąc ( i to wiemy na 100%), masturbacji uczą dzieci właśnie księża. Księża pedofile. Wkładają łapę w majtki dzieciaków, zaś drugim łapskiem się masturbują na oczach przestraszonego dzieciątka, a nawet dokonują ejakulacji na ubrania i twarze molestowanych. Łatwo znaleźć relacje np. w DF. Potwierdzają to ofiary w czasie śledztw, tudzież inna, wolna prasa o tym się szeroko rozpisuje. A rzecz w tym, że wytyczne WHO m.in. uczą jak bronić się przed złym dotykiem, jak nie obdarzać zaufaniem przygodnych amatorów wdzięków dziecięcych, choćby byli oni ubrani w kolorowe szmatki biskupie. I tu pasuje jak ulał okrzyk Kościoła „łapaj złodzieja”. W ten sposób w świadomości wiernych prawdziwych katolików zaszczepia się przeświadczenie że kler dba o bezpieczeństwo dzieciaków, jak to Chrystus nakazywał chronić maluczkich. LGBT uderza w nich, w tych zboków w sutannach, jako że wiadomym jest z różnych źródeł iż 60% księży jest homoseksualistami ( i niech im będzie, skoro lubią) w większości z nabycia seminaryjnego. Wiadomym też jest, że największe pogłowie nabożnych gejów można spotkać w samym Watykanie, o czym pisali dziennikarze katoliccy i odważni księża, przykładowo Isakowicz –Zaleski, red. Tomasz Terlikowski. Lesbijek zaś szukajmy w damskich klasztorach. Dlatego papież Franciszek nie potępia LGBT, bo kim że ja jestem by dokonywać oceny kogoś, kogo stworzył sam Bóg na swój obraz i podobieństwo, mówił do dziennikarzy. Święta racja. 

W Polsce ta sprawa jest zakłamana. Kościół żyje w piramidalnej hipokryzji, w rozpuście, oszustwach, w złodziejstwie, a nawet gotów jest posunąć się do pochwał faszyzmu, byle ukryć swą prawdziwą twarz. Twarz pedofilsko-nazistowską. Patrz Częstochowa i inne katedry wypełniane sztandarami nazistowskimi. Samo podziękowanie kleru składane kibolom białostockiej Jagiellonii i zwykłym bandytom, którzy bili uczestników marszu równości, plując im w twarz, że niby oni  obronili katedrę i wiarę katolicką, zniechęca do uczestnictwa w odprawianych przez nich obłudnych nabożeństwach. Można by rzec, że katolicki polski Kościół karmiony setkami milionów złotych z ręki rządzących to gniazdo rodzącego się faszyzmu na wzór lat dwudziestych za polską zachodnią granicą, a dzisiejsza Częstochowa staje się ówczesną Norymbergą. I tylko Żydów brak.

Foto:FB


  

sobota, 20 lipca 2019

Z CYKLU: OSOBLIWOŚCI POLITYKI POLSKIEJ



JAK TO ONEGDAJ ŚPIEWAŁ JAREMA STĘPOWSKI: „ TA WIŚNIEWSKA”. Lubiłem tę żartobliwą piosnkę. Natomiast moja bohaterka dla swoich to po prostu Jadżka.  Jadwiga Wiśniewska czyli ta sama, co to przypadkowo w upalny dzień lipcowy lat sześćdziesiątych urodziła się w okolicach Myszkowa. Po latach jako już niebywale „wykształcona” u stóp Panienki Jasnogórskiej, w Częstochowie, wierna służebnica PiS o mentalności komunistki  sowieckiej. Po wielu latach dzięki tej wierności znalazła się w parlamencie europejskim. Zachodzimy w głowę -chamica w parlamencie europejskim?. Tak, ale tylko w Polsce takie aberracje. Jest ich dużo więcej. Rogacizny  plującej na Unię jest tam całe pastwisko. Piramidalnie 
umiłowana przez Kaczyńskiego z wzajemnością. Ma luz bo pierwsza miłość prezesa Jolcia Sz. odeszła w zaświaty. Pała za to nienawiścią do Biedronia i wszystkich którzy karierę polityczną rozpoczęli w partii Palikota. A dlaczego?, bo im do pięt inteligencją nie sięga. Tym bardziej, że oni nie leżą krzyżem przed biskupami z różańcem w ręku.  Jadzia bez obcego języka, bez w istocie cząstkowej empatii dla tych spoza PiS, pasuje do Beci Szydło  jak dwa półdupki, Ja rozumiem, że żal dupę ściska, bo akurat Biedroń został  wybrany na stanowisko szefa komisji ds. równouprawnienia kobiet i mężczyzn, zaś Becią, która przez cztery lata demonstracyjnie gardziła parlamentem europejskim, tenże parlament również skutecznie nią wzgardził i to dwa razy. Całe pogłowie pisioli niechże się zastanowi, czy warto się na cały świat obnosić ze swoją nienawiścią i zawieszać  plwociny na przeciwnikach politycznych a już szczególnie na rękach, które karmią „eurakami”. Najgorzej w tym, że owa nienawiść z roku na rok, z miesiąca na miesiąc się coraz bardziej petryfikuje.


czwartek, 18 lipca 2019

KONKLAWE PANI BEATY


Osobiście sądziłem, że komitet centralny PiS z "I sekretarzem" Jarosławem Kaczyńskim wystawi kolejny raz, czyli do usranej śmierci (czyt.do skutku) byłą premier pisowskiego rządu RP, wcześniej  burmistrzynię osady Brzeszcze  Beatę Szydło na stanowisko szefowej komisji ds. zatrudnienia. Jak powiadam, mimo permanentnego odrzutu jej „wartości” przez parlament w Strasburgu. Szydło sama w sobie stanowiąca "wartości", którymi się szczyci, iż przybyła do PE by rozsiewać je w Brukseli i właśnie w Strasburgu, kolejny raz przegrywa. Niestety jej wartości, szczególnie te katolickie Unia lekceważy. Kolejny raz PiS, a więc i Polska została ośmieszona wynikami głosowania zbyt daleko nie odbiegającymi od sławetnego 27:1. Przez moment pomyślałem, że Beata będzie kandydować właśnie do usranej śmierci aż nad gmachem pojawi się biały dym, ale okazało się że na to stanowisko wybrano Słowaczkę Lucię Nicholsonovą. 
Jako mężczyzna przyznam, że jest fizycznie o niebo atrakcyjniejsza od Beci, przepraszam jej męża -pana Szydło.  Zastanawiam się, dlaczego uparcie PiS wysuwał Beatę na z góry upatrzoną fuchę, skoro w ławach parlamentu Europejskiego mówiono, że żaden kandydat z legitymacją PiS nie będzie wybrany po tym jak PiS traktował Unię, jej flagę, hymn i  wszelkie symbole, nie mówiąc już o realizacji zarządzeń i uchwał. No cóż konklawe z wyborem Beci nie udało się, chyba najbliższe w Watykanie po odejściu Franciszka na emeryturę. Najgorsze jest to, że Becia zapewne naobiecywała krewnym i przyjaciółkom robotę przy parlamencie europejskim, jak to zdarzało się w kraju po objęciu przez nią fuchy premiera, vide jej siostrzeniec Obajtek, były wójt Pcimia jest tego najlepszym świadectwem. Z wójta na prezesa czołowej Spółki Skarbu Państwa, jak z salowej na dyrektora szpitala?. Wiele kuzynów i przyjaciół  pozostało zawiedzionych. Niestety opiekuńczy "tato" Jarosław K. już sprawczo zaniemógł, nie tylko seksualnie i ortopedycznie, ale i politycznie. Sam zresztą nie ma ochoty pojawiać się w Europie z powodów, delikatnie mówiąc lingwistycznych. Musi Becia jakoś przesiedzieć w ławach europoselskich, a za pięć lat powróci by zająć stanowisko po pryncypale. Wtedy da upust swojemu rozdrażnieniu. A potrafi, oj jakże potrafi.


niedziela, 14 lipca 2019

DOBRE CHWILE



"KAŻDY MA W ŻYCIU SWOJE DOBRE CHWILE". To cytat z żydowskiej Biblii zwanej Talmudem. Każda zaś religia ma swoją Biblię, zawierającą w swych treściach tzw. mądrości biblijne, którymi wierni starają się w życiu kierować. Zastanawiam się więc, ja człowiek osiemdziesięcioletni bez mała, które chwile mógłbym zaliczyć do tych rzeczywiście dobrych. Urodziłem się bowiem w drugim roku najgorszej w dziejach świata wojny zwanej drugą światową, w polskiej rodzinie podczas szaleńczej okupacji hitlerowskiej. Analizując ów biblijny zapis  próbuję przeorać mózg by wygrzebać swoją dobrą, a może nawet najlepszą chwilę z życia. Pomijam swoje niemowlęctwo, bowiem trudno, by osesek wieziony nocą (zagrożenie życia) do parafialnego kościoła w celu dokonania katolickiego obrządku zwanego chrztem  pozostawił w swojej główce choćby daktyloskopijny ślad lokujący się w pamięci. Jeżeli cokolwiek wiem, to z relacji rodziców i trudno ten fakt zaliczyć do mojej dobrej chwili z życia. Podobnie nie mogę doszukać się dobrych chwil w czasach gdy uczęszczałem kilka kilometrów do szkoły podstawowej , bowiem  nauka wraz z dojściem w tę i z powrotem  należała do  milszej części dnia codziennego, jako że zaraz po powrocie ze szkoły i spożyciu obiadu ja i moje rodzeństwo, niezależnie od wieku byliśmy zmuszeni do prac w gospodarstwie, a konkretnie w sadzie owocowym, w podwórzu albo na polu. Zatem nie doszukam się w tej części mojego życiorysu żadnej dobrej chwili. Podobnie w szkole średniej, oddalonej od domu rodzinnego ponad 100 kilometrów, w internacie w otoczeniu kolegów z tzw. „różnych” rodzin, mimo że teoretyczną pieczę sprawował nade mną ksiądz, rodzony brat Mamy. Dobrych chwil miałem na tyle niewiele, że maturę zdałem dopiero w trzeciej szkole, za to z wyróżnieniem. Nie doszukałem się też tych chwil w dalszym życiu. Były one ot, po prostu przeciętne i trudno by je podciągnąć pod zapis Talmudu, Biblii albo Koranu. Ot, praca i rodzina w pojęciu świeckim, a nawet agnostycznym, czy też ateistycznym z pominięciem  zachowań  wynikających z tradycji (chrzty, śluby, pogrzeby naszych bliskich). Nie mogę odnaleźć zbyt wielu dobrych chwil w szeroko pojętym życiu rodzinnym. Cała moja rodzina zarówno po mieczu jak i kądzieli to typowo polska, ściśle katolicka, zatwardziała kamiennie w dogmatach i bzdurnych, wręcz naukach m.in. tych którzy jedzenie mięsa w piątek nazywają grzechem, zaś pedofilię zaliczają do uświęceń, byle była dokonana ręką i fallusem  duchownego. Jak powiadam, mój wiek pozwala na dokonanie podobnego resume w sensie poszukiwań owych dobrych chwil. 45 lat pracy w różnych branżach, a najlepsze chwile odnajdywałem zwykle podczas odbioru pensji,  Te prawdziwie najlepsze znalazłem  niestety dopiero kilka lat temu, u boku ukochanej 

Małżonki, mimo ataku kilku ciężkich chorób i w konsekwencji operacji. No cóż, te dobre chwile mogą być dobre nawet gdy człowiekowi coś bardzo doskwiera, byle to się zdarzało w dobrym  towarzystwie. Dzisiaj na emeryturze oboje „odnajdujemy” swoich bliskich krewnych w kraju i szeroko pojętym świecie zwykle przy okazji  rodzinnych uroczystości (pogrzeby), chociaż niekoniecznie. Słowa pogrzeb i okazja brzmią jak oksymoron , w każdym razie bardzo onirycznie. Tak czy inaczej oboje z Małżonką cieszymy się z tych rodzinnych kontaktów. To jak miód na stare serce. Patriotycznie olewamy rządy PiS. Każdy tyfus i każda zaraza mija z latami, chociaż pozostawia ofiary. Może akurat na tym odcinku życia mogę się doszukać tej dobrej, a nawet pewnie najlepszej „biblijnej” chwili. Borze szumiący, co ja wygaduję. Ja, który się z dumą obnoszę ze swoim ateizmem.

poniedziałek, 8 lipca 2019

ZWARCI I GOTOWI, CZYLI REPETA



Historia powraca zwykle jako farsa. Oby farsa. W sierpniu roku 1939, w przeddzień wybuchu drugiej wojny światowej, gdy Europa z bojaźnią spoglądała na hitlerowskie parady wojska i uzbrojenia Niemiec, w Polsce z dumą rząd uspakajał społeczeństwo, że oto jesteśmy zwarci i gotowi, że  jakby co, to  nawet jednego guzika nie oddamy, bowiem stoi za nami Francja i Anglia, grzmiał z mównicy minister Beck uspakajając naród. Oddali wszystkie guziki nawet z pętelkami. A w owym czasie co bogatsi Polacy  jak to Polacy, bawili się w klubach, teatrach i innych przybytkach rozrywki, mimo, że od zachodu słychać było pomruki faszyzmu i nazizmu. Tylko ślepi nie mogli by doczytać w prasie informacji o masowych prześladowaniach Żydów i innych mniejszości narodowych. Tylko ślepi nie widzieli napływu z Niemiec tysięcy uciekinierów narodowości żydowskiej do Polski, bo kto by wówczas zawracał sobie głowę niemieckimi Żydami, skoro tu w Polsce stosunek władz do naszych obywateli wyznania mojżeszowego był podobny. Wrzeszczały hordy ulicznych antysemitów, do wrogości nawoływało wielu duchownych,  w szkołach i na uczelniach mnożyły się getta ławkowe, niegrzeczni w stosunku do władzy i Kościoła czwórkami szli do Berezy Kartuskiej. Jak jest dzisiaj?, aż miło porównać. Mamy faszystowskie oddziały ONR, mamy cudowną Młodzież Wszechpolską., z nabożeństwem goszczoną na Jasnej Górze wraz ze sztandarami.  Przed wojną ONR doczekał się delegalizacji, dzisiaj dzięki PiS jest bezpieczny, ba, bezpieczne są również inne faszyzujące ugrupowania, chociażby te zdziczałe i owładnięte ideologią Hitlera, które w lesie k. Wodzisławia Śl. urządzają radosne pokazy sieg heil z okazji rocznicy urodzin umiłowanego  Adolfa H. Jego członkowie, oficjalnie na sali sądowej twierdzą, że ideologia faszystowska jest im najbliższa i nikt nie ma prawa cokolwiek innego im narzucać. I tak im dopomóż Bóg, podobnie zresztą jak dopomagasz Boże panującej nam władzy i jej wyborcom. 

Dzisiaj, jak pokazuje stosunek Polski do władz UE zbliżamy się do powtórki września 1939. Nikt w Europie mimo zaprzeczeń premiera zwanego pinokiem nas poważnie nie szanuje. Jesteśmy na obrzeżach Unii, co wykazały wybory do władz unijnych i w razie czego, mimo przynależności do NATO prawdopodobnie (nie chcę krakać) nikt w Europie, gdyby zaszła taka potrzeba nie kiwnie palcem by narażać  swoją skórę. Na dziesiątki stanowisk unijnych wybrano zaledwie jedną Polkę i to z opozycji. Pinokio z dumą się chwalił że Polska zdołała  zablokować Fransa Timmermansa jako kandydata na szefa komisji europejskiej, zapominając że tenże będzie nadal zajmował się polskimi niedoskonałościami w kwestii stanowionego prawa. Te słowa Dudy zabrzmiały  jak zapewnienia pana Becka o polskich guzikach. Grzecznie płacimy ponad  2% PKB na uzbrojenia, jak sobie życzy całowany w buty prawicowy  prezydent USA, wydajemy miliardy dolarów zakupując bez przetargów najdroższe samoloty świata, a Putin, nasz wróg nr 1 uśmiecha się ironicznie pod nosem wzorem batiuszki Stalina. Wiadomo przecie, że żadna siła konwencjonalna nie uchroni Polski  przed unicestwieniem w przypadku ataku jądrowego., a takiej wojny należy się współcześnie spodziewać na europejskim teatrze działań. Tylko głupiec miast przeznaczyć owe miliardy na ochronę zdrowia obywateli, na ich porządne wykształcenie, na ochronę środowiska i wiele innych zaniedbań kupuje zabawki jak kapryśne dziecko,  które na nic nam się nie zdadzą, bo w rzeczy samej nawet nie zdążymy ich odpalić, choćby na czele armii stał sam Bartłomiej Misiewicz. A może właśnie on nas uratuje?, hi, hi, bo ani Francja, ani Anglia, czyli kraje posiadające broń jądrową palcem nie kiwną w obronie takiej Rzeczypospolitej  jaką dzisiaj mamy, skłóconym z pozostałym liberalnym i zbyt świeckim społeczeństwem Europy, do tego krajem łamiącym Konstytucję i prawa zawarte w statutach unijnych. Zresztą, obojętnie kto nas będzie atakował rakietami z głowicami jądrowymi, w tym bronią odwetową spotka nas ten sam los, los unicestwienia. Dlatego wołamy: Panie Kaczyński, Jarosławie zbawco naszego katolickiego narodu, skoro sprawa ma się tak jak sobie wyobrażamy, to daj pan nam pożyć chociaż trochę na amerykańskim poziomie. Rozdaj pan te setki miliardów dolarów  współobywatelom, niech je wydają na wszystko co jest luksusem skoro czeka nas taki los. Przecie nawet skazaniec, zanim zawiśnie na stryczku ma prawo do ostatniego życzenia.  A te 500 + wetknij pan sobie i całemu umiłowanemu elektoratowi w przysłowiowy głęboki odbyt.

czwartek, 4 lipca 2019

NIEWESOŁY IM DZIEŃ NASTAŁ.

Polacy. Popatrzcie na te do bólu "szczęśliwe" twarze. Te pisowskie zakłamane rodzynki wpatrzone w okienko kasy unijnej. Miny bowiem mówią wszystko. Szczególnie twarz twórcy polskiej potęgi dyplomatycznej starca Waszczykowskiego. Ja przecież wiem, że nawet wśród zakłamanych pisowców są osoby, które cośkolwiek myślą i wiedzą, że Polska w sprawie wyborów na najważniejsze stanowiska unijne przegrała wszystko. Jeżeli sukcesem ma być zahamowanie awansu Timmermansowi, to jest to piramidalna infantylność, wręcz dziecinada, bowiem pan Frans pozostanie na dotychczasowym stanowisku i zapewne "zadba" o polskie prawo i jego przestrzeganie w myśl traktatów unijnych. Polska dalej pozostaje pod pręgierzem pkt 7 Traktatu, a po mojemu powinna czynić umizgi, by się wyzwolić spod tego bata, tymczasem robi wszystko by z Unii nas wyrzucono z hukiem. Wyjdzie zapewne, bo nikt już nas do siebie nie przytuli. Otoczeni wątpliwymi przyjaciółmi, od Portugalii po Niemcy musimy szukać ratunku na wschodzie. Najlepiej u Łukaszenki lub Putina. Jeszcze nigdy wyrażenie "dyplomatołki" nie opisywało w tak dużym stopniu poziomu polskiej dyplomacji, jak miało to miejsce w trakcie zakończonego szczytu Rady Europejskiej. Wbrew temu, co wytresowani i bezrefleksyjnie każde tłumaczenie Morawieckiego wyborcy PiS usłyszą w TVP, nie ma większego przegranego niżeli właśnie złotousty Mateusz. Nie wygrał absolutnie nic dla naszego kraju, a na dodatek przez upór europosłów z jego ugrupowania wzmocniona została pozycja Niemiec i Francji., oraz strategia Europy dwóch prędkości, co dla Polski jest fatalnym prognostykiem. A może akurat tak ma być???. Przecież po to wysłaliśmy tych orłów i orlice z PiS, by anihilowali tę nieprzyjazną nam Unię. Wziąć kasę i spierdzielać pod kieckę Najjaśniejszej Panienki "pomieszkującej" w Częstochowie i Licheniu.





poniedziałek, 1 lipca 2019

OBRAŻANIE UCZUĆ I SUMIEŃ




Bez żartów drodzy państwo. Obok raka, gruźlicy, tyfusu, cholery, trypla i AIDS obraza uczuć religijnych w Polsce katolickiej należy  do chorób mało wyleczalnych, ale nabywanych zwykle na własne życzenie. Bo kto każe ciemnej, prostej jak zardzewiały wyklepany drut babie łazić na sztuki teatralne, których treści, choćby się skichały nie zrozumieją. Kto wlepia ślipia w nieco bardziej rozebranych uczestników marszów równości i miłości. Też ona. Kto cichcem, gdy dzieci i starcy zasną podnieca się lokując ślepia w ekran na którym hasają bohaterowie filmów pornograficznych. No kto?  Właśnie oni, frajerzy gotowi na obrażenia innych uczuć religijnych. To działa jak narkotyk. Wśród nich znajdziemy rodzynki z osób głoszących wersety biblijne o Bogu, grzechach i potępieniu piekielnym. Tymi "dobrami" obdzielają" innych wg. własnych przekonań. Dotyczy to przede wszystkim ludzi w bieli. Lekarze i farmaceuci, którzy podpisali świadomie albo mniej świadomie (byle się podlizać) władzy i Kościołowi  lojalki zwane klauzulą sumienia. Lekarz dotknięty tym nieszczęściem odmówi ci pastylki znanej na całym świecie zwanej "dzień po" zapobiegającej niechcianej ciąży, ba odmówi również wykonania zabiegu aborcji wskazanej przez innego lekarza. Aptekarz nie zechce ci sprzedać testu ciążowego, by nie kusić klientkę, gdyby się pokazały dwie kreski, na wyjazd za granicę w celu pozbycia się kłopotliwego płodu. W tym średniowiecznym kraju w XXI wieku świat może z łatwością nie sięgając nawet do literatury, filmów i innych źródeł zobaczyć na własne oczy na żywca tabuny babć i dziadków posuwających się na kolanach do najbliższego sanktuarium Matek Boskich, których w kraju nad Wisłą pobudowano więcej niżeli przychodni medycznych. Natomiast ilość pomników Karola Wojtyły w służbie Watykanu rozstawionych wzdłuż polskich dróg i placów przykościelnych nie przebijają nawet w swej masie krasnale ogrodowe, tym bardziej że swą estetyką i brakiem jakiegokolwiek kunsztu straszą nasze dzieci.
                                                             ***
Na koniec przytoczę ogłoszenie społeczne wyemitowane przez jedną z polskich stacji telewizyjnych, bo być może nie wszyscy go usłyszeli, a jest ważne. Dotyczy osób powyżej lat sześćdziesiąt. Otóż, każda z tych osób, która zachowała na pamiątkę wszystkie swoje zęby mleczne może wziąć udział w losowaniu cennych nagród, w tym samochodu świeżo (po remoncie), którym onegdaj podróżowała przez Oświęcim pani premier Beata Szydło. Uprawnionym do losowania życzę szczęścia. Nie wyrzucać mleczaków.!






NA MARGINESIE MADRYCKIEJ KONFERENCJI

Czytałem, słyszałem (wierzę, że to prawda), iż służby kwatermistrzowskie w Wojsku Polskim wydały zarządzenie, że w   soboty i niedziel...