sobota, 28 listopada 2009

O NAPRAWIE RZECZYPOSPOLITEJ


Że posłużę się słowami Andrzeja Frycza Modrzewskiego.
Na gwałt wskazany kapitalny remont Rzeczypospolitej, ponieważ wszystko się wali, zaś mieszkańcy tegoż "obiektu", przyzwyczajeni do permanentnych zaniechań od lat przyzwyczaili się już do tego stanu rzeczy. Ta narodowa "nieruchomość" sypie się powoli i woła o ratunek, bo:
Naprawy pilnej potrzebują finanse państwa, które z rozmachem wydawane są na prawo i na lewo, z tym oczywiście, iż więcej na prawo, gdzie zagnieździł się i utrwalił swoje posiadanie Kościół katolicki., a nasze wpływy z handlu międzynarodowego i podatków kurczą się w postępie arytmetycznym. Tylko zadłużenie wobec mało sympatycznie odbieranej Rosji sięga kilku miliardów dolarów, ale cóż zrobić? Gaz i ropę musimy brać, bo w końcu polski chłop nie wyjedzie traktorem w pole, zaś po powrocie do domu na obiad zastanie surowe kartofle. A Rosjanie, co od nas kupią?. Prawie nic poza mięsem, przy tym marudząc na jego jakość. Dzisiaj polskie badziewie trudno jest upchnąć gdziekolwiek, bo świat przebija nas jakością i ceną. Dlatego też Rosjanie przebierają w zakupach jak w ulęgałkach, wypinając się sympatyczną częścią ciała na polityków typu Sikorski czy Kaczyński.
Zaiste pilny jest prawdziwy remont służby zdrowia. Ale nie ten wg. Tuska, zmierzający do sprywatyzowania szpitali, by je oddać w ręce przyjaciół z PO. Wyremontować trzeba polskie sadownictwo, opanowane dotychczas przez Ziobro (zero), tak by nikt z opcji PiS nie poniósł żadnych konsekwencji po złamaniu prawa, a jednocześnie wszyscy spoza partii Kaczyńskich byli z całą surowością prawa traktowani. Wcześniej często byli osadzani w tzw. aresztach wydobywczych, by za fałszywe zeznania uniknąć więzienia. Te zeznania obciążały ludzi należących do opozycyjnych partii (vide: posłanka Ostrowska z SLD, oraz niewygodny PiS adwokat Jan Widacki). Dzisiaj owe zero, dla uniknięcia odpowiedzialności karnej siedzi na immunitecie brukselskim za 40 tysięcy złotych miesięcznie i przygotowuje się do powrotu do władzy z pomocą ojca doktora, dyrektora z Torunia, któremu oddał wraz z Sobecką największe hołdy przy okazji imienin (Tadeusza). W Brukseli nie zabiera głosu, bo nie zna języka, dlatego ma dużo czasu na przemyślenia i knucie następnych intryg politycznych.
Remontu pilnego wymagają takie instytucje jak IPN oraz CBA, bowiem jak dotychczas to udaje im się pomiatanie obywatelami rodem z PRL oraz oskarżanie przeciwników politycznych w wyniku kosztownych prowokacji. Powołana do tych spraw minister Pitera sama sobie nie radzi, a dotychczasowy sukces jaki odniosła to złapanie gościa z opozycji, co to za pieniądze służbowe zakupił kilo śledzi, narażając skarb państwa na straty w kwocie 7 złotych.

Widoczna gołym okiem ruina to polityka informacyjna oraz media. Sterowane przez tzw. słuszne partie oraz właścicieli o orientacji prawicowej, przekazują nam wieści, celem których jest podniesienie wartości i chwały rządzących. To stacje prywatne, czyli komercyjne. Publiczna telewizja zwana słusznie parafialną, emituje zaś wyłącznie to czym nie skazi kleru. Zaś PiS jawi się tam jako najmądrzejsza formacja pod słońcem. Ostatnio byliśmy świadkami wprost niebotycznego chamstwa jakim popisali się redaktorzy audycji "Teraz my". Potraktowali oni zaproszonego do studia generała Jaruzelskiego jak sztubaka, zadając mu natarczywie pytania m.in. ze sfery intymnej. Ponadto pytania, na które setki razy generał odpowiadał, także w wydanych książkach. Ich zachowanie, w tym złośliwe wtręty oburzyło prawie całą normalną widownię TVN. Jestem pewien, że ten chamski wybryk Sekielskiego i Morozowskiego odpowiednio potraktuje sąd, a także pracodawca dziennikarzy (gówniarzy), którzy jak było widać wiedzę o historii Polski współczesnej posiadali na poziomie gimnazjalistów, nabytej zresztą z książeczek IPN.
Ta ekipa zdolna jest raczej do rozwałki niżeli remontów i budowania. Przykładem tego jest apetyt na PKiN, który gryzie w oczy takich jak Sikorski. W tej ekipie w gruncie rzeczy brak fachowców do remontu Rzeczypospolitej. Jeden potrafi wyłącznie malować kominy i kopać piłkę, zaś o drugim nie warto nawet wspominać, podobno hoduje kota ,a tu trzeba jeszcze posprzątać teren po dwóch upadłych stoczniach. Usunąć złom żelazny którego nikt kupić nie chce, choćby za grosze.
Bardzo pilnej ponownej analizy wymaga bardzo szkodliwy dla kraju konkordat podpisany przez świątobliwą premier Suchocką, oraz ustawa Komisji Majątkowej dot. zwrotu ziemi Kościołowi. Dzisiaj Rzeczypospolita dała we władanie hierarchom ogromne połacie ziemi, które zresztą kler na pniu sprzedaje z wielokrotnym przebiciem. Taka jest już publiczna prawda. Lustracji nie cierpiącej zwłoki należy poddać sektor szkolnictwa i oświaty. Bo jak narazie, to najwięcej do powiedzenia tam mają ukrzyżowani hierarchowie kościelni podpierani przez takich bakałarzy wiedzy jak włazidup red. filozof Terlikowski. Ten zajadły rycerz chrystusowy gotów jest zatruć każdą informację niekorzystną dla Kościoła argumentami iście ze średniowiecza. Wystarczy się wsłuchać w jego wypowiedzi by zrozumieć, iż trunek w jego ustach oznacza truciznę. Jeżeli się tutaj nic nie zmieni i dalej nasze polskie pociechy pobierać będą wiedzę tylko pod tym krzyżem, tylko pod tym znakiem, to ręczę, że gdy dorosną, dołączą do tych co rujnują, a nie do ekipy remontowej. Bowiem takie będą Rzeczypospolite, jakie jej młodzieży chowanie.
....................................................................................................................................
PS: Bardzo jestem ciekaw zachowania polskich biskupów, gdy strasburski sąd UE nakaże zdjęcie krzyży z polskich sal lekcyjnych. Jad będzie ciekł strumieniami, a wyrok niestety trzeba będzie wykonać.

Uśmiechnij się:
Rozmawiają dwie emerytki.
-Co dostałaś jak odchodziłaś na emeryturę?

Ooo, takiego ch*ja.
-A ja głupia wzięłam pieniądze.

środa, 25 listopada 2009

MAŁE PIWO.... MARKI HEINEKEN




W natłoku informacji jakimi obdarzają nas środki masowego przekazu, szczególnie teraz, gdy wiadomości związane z wydumaną pandemią grypy wieprzowej złapały wiatr w żagle, przemknęła po naszych uszach jak zefirek wieść o tym, że winniśmy zapłacić holenderskiej firmie Eureko 12 miliardów złociszy. Zresztą podano nam tę wiadomość w radosnej formie jako sukces rządu polskiego. Czy ktoś kpi z narodu czy pyta o drogę. Sprawa konfliktu z Eureko ciągnie się już od czasu gdy premier Buzek sterowany "duchową" inteligencją pięknego Maryjana Krzaklewskiego podpisał nieszczęsną umowę na prywatyzację PZU. Co za durnie wtedy zasiadali w rządzie Rzeczypospolitej aby sprzedać w ramach prywatyzacji największą firmę ubezpieczeniową kraju "firemce" nie posiadającej w sumie ani grosza, a raczej pensa. Ta firemka kupiła znaczny pakiet naszego PZU za kredyt, na co polskie prawo kategorycznie nie pozwalało. Już nawet ten fakt (podstawowy fakt) niejako z prawnego punku widzenia nakazywał unieważnienie takiej transakcji w trybie natychmiastowym. Jest to przeogromny szwindel prywatyzacyjny.Wydaje się, że tu w grę wchodził interes Kościoła i AWS. Potrzebna była Krzaklewskiemu kasa na telewizję Familijną (Puls), która by naganiala mu wyborców. Jak to się skończyło wiemy dobrze. AWS z 3 procentami przepadł na śmietniku historii. Ponadto, jak powiada nasz były premier Miller, Eureko nie miało prawa nabyć akcji PZU z powodu tego, iż nie była wtedy spółką ubezpieczeniową. Są to bodaj najpoważniejsze machloje z jakimi nam przyszło się spotkać w ciągu ostatniego stulecia. Dzisiaj ta nędzna,upadająca holenderska firemka zrobiła interes życia. I jeszcze inny aspekt tejże obrzydliwie śmierdzącej sprawy. Otóż w umowie zawartej między PZU i Eureko napisano, że wszelkie sprawy sporne rozstrzygać będzie polski sąd. Komu zatem zależało, by zwlekać z owym niekorzystnym dla nas i mocno podejrzanym załatwieniem sprawy?. Co na to może odpowiedzieć pan premier Tusk i jego minister Grad?. Czy komuś bardzo zależało na takim zakończeniu tego prawnego bubla-tasiemca, który winien zaabsorbować już kilka rządów?. Zarówno komisja sejmowa jak i wielu posłów w ramach interpelacji wzywało rząd do rozplątania tego węzła gordyjskiego poprzez polski sąd (a jakże). Niestety, odpowiedzią było milczenie, a wielu posłów z tego grona, jak czytam prasę, zasiadło w rządzie Tuska na stanowiskach ministrów (Grabarczyk, Bury). Dzisiaj dowiadujemy się, że wypada nam się cieszyć, ponieważ Eureko za ten powstały galimatias zgodziła się przyjąć w formie zadośćuczynienia od Polski kwotę 12 miliardów złotych. Przypomnijmy tylko, że tajemniczy Arabowie nasze dwie stocznie mieli kupić zaledwie za 300 milionów dolarów, a więc za jeden miliard 200 milionów złotych. A jakże się cieszyliśmy z tej transakcji. A jakże z trudem przełykaliśmy gorycz porażki, gdy mimo tak marnej ceny kupcy się wypięli na nasze złomowiska stoczniowe. A tu, proszę bardzo. Oddajemy Holendrom za frico 10 razy tyle. I co?, i nic, proszę koleżeństwa, jak mawiała nieodżałowana pani Jaroszyńska. To tylko małe piwo. Zadaję zatem pytanie: Czy my jako Polska mamy kogoś w rządzie, kto zadbałby o naszą gospodarkę i ogarnął te resztki dorobku wypracowane w tamtych paskudnych czasach PRL?. Czego nie dało się jeszcze dotychczas sprzedać?. Dzisiaj mamy jeden całkowicie polski bank, resztki niezamkniętych przez Buzka kopalni węgla, miedzi, soli i żwiru, częściowo własne huty i elektrownie wraz z rdzewiejącymi liniami przesyłowymi i prawie nic poza tym, bo ziemie i lasy w dużej mierze za darmo oddaliśmy Kościołowi, a więc też obcemu kapitałowi ze stolicą w Watykanie. Reszta fabryk i innych przedsiębiorstw produkcyjnych, to spółki z udziałem kapitału zagranicznego. Jeżeli dorzucimy do tych radości serwowanych nam przez pana premiera, odnośnie rozkwitu naszej gospodarki, zadłużenie Polski za granicą w kwocie ponad 500 miliardów PLN (co stanowi 13 tysięcy złotych na każdego z 38 milionów Polaków, od oseska po starca), oraz dziurę w budżecie państwa w wysokości już ok. 100 miliardów, to rzeczywiście wyprzedzamy wiele skrajnie wyczerpanych kryzysem państw Europy. Tylko jakoś żaden kraj dotknięty tym nieszczęściem nie chce brać z nas przykładu.

Uśmiechnij się:

Chłopak i dziewczyna w samochodzie za miastem. Późny wieczór.Chłopak zaczyna całować włosy dziewczyny, ale ona go powstrzymuje:
-Dobrze wiem, że powinnam ci to powiedzieć wcześniej, ale właściwie jestem prostytutką i za numer biorę stówę.
Chłopak płaci niechętnie. Po wszystkim pali papierosa i gapi się w okno. -Dlaczego nie jedziemy?,pyta dziewczyna.
Dobrze wiem, że powinienem ci to powiedzieć wcześniej, ale właściwie jestem taksówkarzem i taksometr wskazuje sto pięćdziesiąt....

poniedziałek, 23 listopada 2009

TAK SIKAM JAK PAN MÓWI



Ten dowcip w rzeczy samej ilustruje treść niniejszego postu, a brzmi on tak:
W poczekalni do lekarza siedzą obok siebie dwaj mężczyźni. Stary i młodzieniec jąkający się.
W pewnej chwili młody pyta starszego pana:
-Aaa, ppppan, szanowny to nnnna co choruje?
Mam prostatę, odpowiada.

Po jakimś czasie jąkała, zaabsorbowany nazwą choroby o której jeszcze nie słyszał, pyta ponownie:
Aaaaa, tttaka prostatta, to czym się obbbbbjawia?
- Młody człowieku. Otóż tak sikam jak pan mówi.
..........................................................................................................................................
Skojarzyła mi się owa scenka z naszym polskim grajdołem. Należymy bowiem do Unii Europejskiej, ale nie korzystamy z wszystkich przynależnych nam dobrodziejstw tego członkostwa. Tylko na pół gwizdka. Tak jak oddawanie moczu przez tegoż starszego nieszczęśnika. Niby "ukochany" przez cały naród pan prezydent zechciał w obecności dziesiątek kamer i najwyższych przedstawicieli UE podpisać Traktat Lizboński, ale jednak uczynił to z wyraźnymi zastrzeżeniami. Nie zaakceptował bowiem w trosce o "dobro obywateli", a przede wszystkim Kościółka katolicko-ginekologicznego załącznika pt. Podstawowe Prawa Człowieka i Obywatela, czy jak go tam zwał. Dokument ten bowiem jest dla niego, a więc i Polaków zbyt liberalny i wolnościowy, a więc grzeszny i wręcz bluźnierczy. Taka wolność, pozwalająca na postępowanie człowieka wedle jego rozumu i nabytych zasad moralności jest przepustką do piekieł, ale przede wszystkim pozwala na wyrywanie się ze szponów głoszonych przez Kościół przykazań i nakazów. W prawdzie z roku na rok wyraźnie słabną wpływy hierarchów na postępowanie dotychczas bardzo wystraszonych ogniem piekielnym owieczek, to jednak gdyby PPCiO zaistaniały urzędowo w Polsce, wkrótce Kościół (rządzący krajem) swych wiernych mógłby znajdować tylko wśród ludzi starych, którymi w gruncie rzeczy pogardza. Młodzi Polacy mimo braku załącznika do Traktatu, zachłysnąwszy się świeżym laickim powietrzem Zachodu zaczynają powoli odchodzić od wpajanej im wiary i przymusu uczestnictwa w niedzielnych mszach. Już słychać o opustoszałych kościołach, a nawet braku chętnych do seminarium, o klasach szkolnych, gdzie uczniowie wybierają przedmiot etyki zamiast religii, o odmowie przyjmowania księży kolędujących po mieszkaniach. I nie pomoże tu nawet cud w Sokółce, w którego "autentyczność" uwierzyli nawet "naukowcy" kościelnych uczelni, a których merytoryczna opinia jest tyle warta co doktorat Rydzyka. Panie prezydencie Kaczyński i Spółka. Ani pan, ani rząd liberalno-klerykalny już nie zatrzyma uruchomionej lawiny. Ta lawina wzorem Irlandii, Hiszpanii, Portugalii czy też Francji powoli przysypuje zmurszałe średniowieczne okowy w których dotychczas poprzez wieki ujarzmiani byli obywatele nad Wisłą. Wprawdzie Polak jak na razie prawie każdej sprawiedliwości musi szukać w Strasburgu, ale jednak ją znajduje. Szafy tegoż sądu zawalone są w większości pozwami z Polski. Drogę polskim kobietom utorowała, prześladowana przez średniowiecznych mścicieli w koloratkach pani Alicja Tysiąc. Kobiety polskie, których nie stać na urodzenie i wychowanie dziecka (bo akurat urodzonymi Kościół już się nie interesuje), wyjeżdżają do wszystkich sąsiednich państw i dokonują aborcji na żądanie. Jest ich ok. 150 tysięcy rocznie. Za nic mają przykazanie kościelne tak bardzo podkreślane przez rządowe agendy z Piechą i Gowinem na czele. Obłuda polska wszem i wobec głosi, że tylko kilkadziesiąt Polek dokonało aborcji w wyniku gwałtu i zagrożenia życia matki lub dziecka. Żaden zakaz czy też kordon idiotycznych praw kościelno-rządowych już nie zatrzyma pędu do normalności, do humanistycznych zdobyczy Europy. Poszanowanie inności pod względem wyznaniowym, seksualnym i rasowym jeszcze w Polsce kuleje. Bierze się to z kołtuństwa i ciemnoty, której przewodzi akurat również Kościół. Homofobia, a przede wszystkim antysemityzm był głoszony a nawet nakazywany wiernym przez KK od setek lat.Polacy ów stosunek do Żydów nabywali z matczynego cyca, który był wcześniej zatruty z ambony. Zawsze zdobycze wiedzy i nauki były nie na rękę wyznawcom Jezusa. Stosy ksiąg zakazanych powiększały się z wieku na wiek, a liczba potępionych i ekskomunikowanych liczona była w tysiącach. Dzisiaj w sytuacji odkryć i dowodów naukowych powoli i ze wstydem Kościół przeprasza, chociaż tylko półgębkiem. Najbardziej już śmieszy ciągłe straszenie łatwowiernych potępieniem wiecznym w umiejscowionym gdzieś tam piekle. Co prawda Kościół już zrezygnował z czyśćca, który miał służyć jako przejściowa forma reedukacji dusz, ale jednak podtrzymuje nadal, iż piekło spotka każdego, kto dokonał aborcji, kto próbował bezbólowo zejść z tego świata z pomocą eutanazji, kto niechętnie wspomaga kasę kościelną, kto się rozwiódł a nie zrobił tego poprzez sąd biskupi, kto, kto, kto i.t.d. Korzyści z podpisania Karty Praw Podstawowych to nie tylko poluzowania względem przynależności religijnej. To prawo do uczciwej pracy, płacy a także emerytury. Emerytury, gdzie człowiek pracujący wiele lat, może sobie wybrać bardziej korzystny wariant zaopatrzenia emerytalnego. Państwo nie powinno ingerować w zasady obowiązujące w całej Europie wg. widzi mi się. A tak właśnie jest, czego osobiście doświadczam, iż przepracowując dla państwa polskiego 45 lat, emeryturę otrzymuję za lat 20, bowiem wg. naszego prawa: kto raz przeszedł na emeryturę, drugi raz nie jest mu dane, a tak mi się zdarzyło, gdy pierwszą cząstkową emeryturę otrzymałem przed kilkudziesięciu laty. Zresztą nie tylko mnie. Głupie to prawo jak stołowe nogi. Pan prezydent i cała jego "krzyżowa" podpórka wiedzieli co robić. Nasz naród jeszcze do końca nie dojrzał by móc korzystać w całości z dóbr prawdziwej demokracji. Jeno tak po troszku, jak ten chory na prostatę mężczyzna. Posikiwać, posikiwać, trochę na zewnątrz, trochę w spodnie. Podobnie z dokumentem o którym mowa. Sądzi wszak prezydent, że od nadmiaru wolności, po ciężkich czasach PRL, oraz nie do końca wyleczonej posocjalistycznej psychiki, mógłby nasz naród zwariować. Trzeba dozować te wartości unijne, byśmy z niektórych zapisów już dziś mogli skorzystać np. z kasy unijnej, ale nie ze wszystkich. Bo nie daj Boże, by oficjalnie jakiś homoś publicznie zawarł związek małżeński, do tego adoptując dziecko. Narazie damskich biskupów mają w Szwecji, Danii i Holandii. U nas męskość pod sutanną trzyma się mocno jak Chińczyki u Wyspiańskiego. Ten ukrzyżowany kraj od Sejmu, poprzez drogi, autostrady, klasy szkolne i przedszkolne, urzędy, hotele i gospody, powoli wstaje z kolan. Powoli, bo młyny rozumne jak kościelne mielą bardzo powoli. Zawołanie, że tylko pod tym krzyżem, tylko pod tym znakiem.... staje się mało przydatne i przekonujące. Nawet gadzinówka Rydzyka RM, ostoja mściwej ,odwetowej partii Kaczyńskich chyli się ku upadkowi, bo babcie się spłukały i nie mają na chleb i mleko, dzięki temu, że Polska rośnie w siłę a emerytom żyje się dostatniej.. Bóg, jaki by nie był, jeżeli w ogóle jest, to wie co robi.

Uśmiechnij się:

1. Panie doktorze, wolałbym umrzeć, niżeli poddać sie operacji.

-No przecież jedno drugiego nie wyklucza drogi panie. Następny proszę!

2. Więc mówi pan doktorze, że to jest 23 tydzień ciąży, a nie 27-my?

-Tak absolutnie, 23 tydzień.
Boże, nie za tego za mąż wyszłam!....

środa, 18 listopada 2009

KOMU NAGRODĘ, KOMU !


Kwotą 122 milionów polskich nowych złotych nagrodził się polski rząd, w formie premii za ciężką i mozolną pracę wykonaną na rzecz społeczeństwa w okresie dwóch lat, czyli przez połowę kadencji. Można by rzec,iż były to premie za oportunizm a nawet konformizm wobec obowiązujących w Polsce tendencji nie tylko związanych z klerykalizmem. Należy się, a jakże, bezspornie się należy. Samo hasło "oszczędne państwo" nie może przecież blokować należnych premii i nagród. Tylko wojna mogłaby przeszkodzić realizacji i to taka ,która spowodowała by areszt lub przynajmniej internowanie wybrańców narodu. Wiadomo przecież, że w okresie wojny zawiesza się olimpiady, ale nie np. Nagrody Nobla. Zatem, praktycznie nic nie może przeszkodzić temu, by po dwóch latach "pseudorządzenia" (bo prezydent zgodnie z wytycznymi brata na wiele szaleństw ustawowych im nie pozwolił), nie można zgarnąć po milionie do kieszonki, za który teraz mogą kupić i ładny samochodzik i ładny domek z ogródkiem z przystrzyżonym opłotowaniem i być może jeszcze zabawić się niekoniecznie w samotności. No, ale przecież nie będziemy dociekać konkretów za co naprawdę te premie. Pan premier ze swoim otoczeniem ministerialnym, to same tuzy na skalę europejskiego geniuszu. Bo weźmy tylko z samego brzegu np. ministra z chłopięcym imieniem czyli Sikorskiego (tego od zdekomunizowanej strefy), to zapewne został on nagrodzony za budowanie iście najlepszych stosunków z sąsiadami Polski. A chęć rozwałki PKiN własnymi siłami stawia go w szeregu największych tytanów pracy i nie do końca najzdrowszych na umyśle. Ktoś napisał że napis na bramie posiadłości Sikorskiego winien brzmieć "strefa psychiatryczna, rozum nie ma dostępu". Inna pani minister godna tejże premii to oczywiście pani Radziszewska, ta od spraw równości kobiet i mężczyzn. Ta milcząca jak kamień na organizowanych imprezach feministycznych kobieta, to potwarz dla niby nowoczesnego, europejskiego rządu. Kobieta ta, kierowana duchem świętym i przykazaniem biskupim reprezentuje najbardziej wsteczne stanowisko w przedmiotowym ministerstwie. Ponieważ nie ma nic cennego do powiedzenia, przeto generalnie milczy, a potem udaje się do kasy po "należność" za mozolnie wykonaną pracę. Byłby skandal gdyby pominięto w premiowaniu np. ministra Grada, który jak pies policyjny wynalazł, gdzieś tam na pustyni kupców na upadające polskie stocznie. No, a że te cwaniaki wycofali się, to stocznie padły na amen. Ale czy to wina Grada?. Przecież tych Arabów nie będziemy karać.Za krótkie ręce naszych prześwietlonych przez Macierewicza służb specjalnych!. Nagroda jednak jak psu zupa się Gradowi należy i basta. Z kolei nie dać nagrody panu o nazwisku Czuma, to byłoby nieludzkie. Czuma pieniędzy potrzebuje jak kania dżdżu. Nikt bowiem za niego nie spłaci ciągnących się jak smród po gaciach długów amerykańskich. Na wyjątkową nagrodę napewno zasłużyła minister od szkół, nazwiskiem Hall. Bliska koleżanka pana premiera z czasów szkolnych, dzisiaj wykonawca wszelkich poleceń i wskazówek abp. Głódzia podczas realizacji programów szkolnictwa podstawowego i średniego. Zapewne do tej pani minister nie należy kierować wniosków o zdjęcie krzyży ze ścian klasowych, mogłaby z wrażenia odejść w zaświaty.Jej kolega szkolny i zarazem przełożony natomiast nagrodził się zapewne za obietnice kastracji pedofilów. Wreszcie minister Bogdan Klich, ten od dowodzenia armią. Ja nie wiem, jak można stanąć przed frontem żołnierzy, a tym bardziej generałów, nie służąc w wojsku ani jednego dnia. Pan Klich jako młody człowiek, gdy WKU upomniało się o jego mięso armatnie działał w organizacji pacyfistycznej, gardząc wszelkimi strojami z pagonami. Fenomenalna mencizna. Wie jak sobie radzić w dowodzeniu nie znając się na tym. To są owe tuzy i giganty intelektu pana premiera Tuska. Zorientowałem się, iż w składzie rządu pracuje na stanowiskach ministerialnych raptem ok. 25 osób. Gdyby przyjąć, że nagrodzony został wyłącznie rząd to na ryło z teczką (jak powiada ktoś dowcipny) wypadło by po cztery i pół melona PLN. Mniemam, że na nagrody "zasłużyli"też wszelkiego rodzaju sekretarze i podsekretarze stanu, dlatego każdy ze szczęśliwców zakasował w granicach miliona złotych z hakiem. Mało?. Trudno, musimy dbać o hasło "oszczędne państwo". Chłopaki, już jest z górki. Za dwa lata nagrody podwoimy, a i o odprawie dla posłów i senatorów nie zapomnimy. Chyba, że zajrzała by im wszystkim w oczy wizja Kasandry. Zatem tak im dopomóż Bóg.

PS. Nie pomnę, czy premierzy Kaczyński Miller i Buzek rozdawali swoim ludziom takie premie. No ale wówczas nie obowiązywało hasło dot.oszczędnego państwa.

Uśmiechnij się:
17-letnia córka pyta matki:
-Mamo, co to jest impotencja?
Zakłopotana mama odpowiada:

-Córciu,nie wiem, jak ci to wytłumaczyć, ale to jest mniej więcej tak, jakbyś gotowanym makaronem grała w bierki...

wtorek, 10 listopada 2009

SARMATYZM JAK CHIŃCYKI, TRZYMA SIĘ MOCNO

Poseł Palikot zakupił wieczne pióro, którym Kaczyński ratyfikował Traktat UE
Jedenasty Listopada. Polskie narodowe Święto Niepodległości. Datuje się, jak wiemy od roku 1918, chociaż władze polskie o 11 listopada jako święcie zdecydowały nieco później. I tak to trwało do II wojny światowej. Przywrócono je po roku 1989. Jednocześnie prawica polska nieuznająca Polski Ludowej jako wolnego (chociażby częściowo) kraju, głosi z siłą Niagary, że niepodległość prawdziwa Rzeczypospolitej nastąpiła dopiero po wyjściu z Polski wojsk radzieckich za prezydentury L. Wałęsy. Czcząc zatem tę uzyskaną za czasów Piłsudskiego i zrodzoną powtórnie w 1989 r, spotykamy się zatem ze świętem mnożonym przez dwa. Powracając do tej pierwszej "niepodległości", to jak wiemy z oficjalnie serwowanych nam źródeł, została ona wywalczona przez bohaterskie oddziały Piłsudskiego. Te oto "oficjalne" źródła tylko półgębkiem napomykają, że oto stworzyła się okazja polityczna w wyniku zakończenia I wojny światowej. Reszta to wyłącznie nas Polaków zasługa. A figę prawda. Fakt, że nasi okupanci rozbiorowi (Austria i Niemcy) rzeczywiście ponieśli klęskę, ale też prawdą jest, że trzeci okupant czyli Rosja nie oddałaby z powrotem naszych wschodnich ziem, gdyby nie wybuch i zwycięski przebieg Rewolucji Październikowej. Ale o tym tak naprawdę mówi się najciszej, a najlepiej w ogóle. Na odzyskanie niepodległości przez Polskę miały wpływ nie tylko okoliczności o których mówię, ale też układy polityczne państw-decydentów o porządku europejskim, i bez wątpienia działalność polityczna wielu wybitnych Polaków zamieszkałych za granicą (vide: Paderewski). Podobnie wygląda sprawa z odzyskaniem niepodległości po raz drugi. Nasza sarmacka prawica największe zasługi w tej materii przypisuje papieżowi JP II. Otóż nic bardziej błędnego. Do dzisiaj bylibyśmy PRL-em gdyby nie nastąpiły zmiany w Rosji Radzieckiej. A nastąpiły dzięki laureatowi Nagrody Nobla Michaiłowi Gorbaczowowi. Tylko jego odwaga polityczna zawarta w "głasności", czyli jawności politycznej, wbrew wetu twardogłowych, doprowadziła do rozwałki systemu. Oczywiście w tej sytuacji wygenerowała się też odwaga u Polaków, która pozwoliła na powstanie "Solidarności". Nie można by sobie nawet wyobrazić wołania o niepodległość, gdyby nie pęknięcia w ZSRR, oraz późniejsze rozwiązania mądrej polityki w Polsce włącznie ze stanem wojennym i nade wszystko Okrągłym Stołem, którym tak gardzą dzisiejsi "sarmaci", a których bez liku zasiada w polskim parlamencie. Oni to właśnie szczycą się herbami rodowymi własnymi, lub po prostu zakupionymi, przynależnością do Zakonu Maltańskiego lub Opus Dei. Gorbaczowowi świat zawdzięcza nie tylko rozpad ZSRR, ale też połączenie Niemiec w wyniku upadku muru berlińskiego. Wczoraj minęła 20 rocznica zjednoczenia Niemiec, co oczywiście (powiedzmy sobie szczerze) źle "poinformowany" nasz Wałęsa wyłącznie przypisuje papieżowi, no i sobie osobiście. Nie panie prezydencie!. Mur by stał dotychczas gdyby nie zareagował Gorbaczow na krzyki berlińczyków "niech nam pan pomoże zlikwidować ten mur", oraz słowa Reagana: Panie Gorbaczow "rozwal pan ten mur, proszę." Papież mógł tylko do nieba kierować modły by spełniły się prośby Niemców. A w ogóle to jako sarmaci przypisujemy sobie przeróżne zasługi w tym, że świat wygląda tak a nie inaczej.

Nasza megalomania sarmacka oraz wymachiwanie szabelką psuje nam opinię w oczach Europy i świata. Już nie wspomnę o napuszonym aż do wzdęcia prezydencie, który by chciał po swojemu ustawiać Europę, ale chociażby polityczne wypowiedzi antyrosyjskie poszczególnych ministrów. Ostatnio przoduje w tym pan Sikorski, minister spraw zagranicznych, który wyznając zasadę szlachty "po nas choćby potop", kieruje do Rosjan uszczypliwe słowa. Z kolei premier, tylko deklaratywnie powiada, że Polska zabiega o dobre stosunki ze wschodnim sąsiadem. Zależy nam podobno na taniej ropie i gazie, ale chyba jednak tylko podobno, bo w rzeczywistości już sprowadzamy te surowce za dużo większe pieniądze z państw arabskich. Ale skoro mamy ich pod dostatkiem. I na służbę zdrowia, i na podwyżki płac i emerytur (oczywiście dla siebie),i na wojnę w Afganistanie, i na autostrady, i przede wszystkim dla wciąż, coraz bardziej ubogiego Kościoła katolickiego, to można się puszyć.


Nasze ambicje wbrew woli decydentów światowych, by na terenie kraju mieć wyrzutnie rakietowe ośmieszają tacy znawcy polityki jak chociażby Zbigniew Brzeziński, który wyśmiewa ten polski czempionat wśród państw Europy środkowej. Mówi, że nigdy Polska nie była i nie będzie ważnym sojusznikiem USA. W polskim nastawieniu typowe jest dopraszanie się słów uznania. Profesor Łagowski pisze m.in. "Polacy pojęli umowę o tarczy antyrakietowej jako rozwiązanie przesłane przez Boga. A co Bóg związał to On sam tylko może rozwiązać. Barack Obama jest tak mało popularny w Polsce, ponieważ sprzeciwił się woli Boga". Polscy sarmaci nie mogą zrozumieć, że gdyby doszło do światowego konfliktu zbrojnego to nastąpi on na kierunkach północ -południe, nie zaś wschód-zachód. Nasz Sikorski tkwi jeszcze w doktrynie Breżniewa i w swej nienawiści do Rosjan, gotów jest chociażby własnymi rękami rozebrać Pałac Kultury i Nauki. Pan Sikorski nabawił się strasznej choroby podczas pierwszej wojny w Afganistanie, gdzie jako żołnierz współpracował z Talibami. Dzisiaj gotów jest leżeć w okopach armii amerykańskiej przeciwko Talibom. Pan Sikorski już w latach dziewięćdziesiątych ogrodził swoją posiadłość pod Bydgoszczą drutem kolczastym i płytami żelbetu umieszczając napisy "strefa zdekomunizowana". To taki dziwny człowiek na rządowych stanowiskach, bo akurat na zajmowanym aktualnie być nie powinien.Przynosi więcej szkody niżeli korzyści. Może by premier z powrotem przesunął go do armii. Kocha wojsko do łez. Płakał przed frontem żołnierzy gdy Kaczyński zabrał mu owe zabawki.

Miła sercu Polsko, Ojczyzno moja. Z okazji Święta Twojej Niepodległości, wraz z milionami rodaków życzę Ci: Mniej megalomanii, więcej skromności w kontaktach z sąsiadami i nie tylko, a przede wszystkim dbałości o własnych obywateli.
Polsko, nie zaglądaj do cudzych garów w Rosji, USA czy Niemczech. Staraj się o to, by własne były wypełnione czymś, co najbardziej smakuje Twoim obywatelom.

Uśmiechnij się:

1. Mówi kowboj do drugiego kowboja:
Mam najszybszą rękę na Dzikim Zachodzie.
-A ja tam wolę dziewczyny.

2.Czym się pan zajmuje?
Pomagam ludziom uzależnionym od alkoholu.
-Psychoterapeuta?
Nie, prowadzę skup butelek .

niedziela, 8 listopada 2009

KRAINA LĘKU I PRZYKLĘKU



Jest pokój, można by powiedzieć od kilku dziesięcioleci. Powszechny dostatek, jak twierdzą ci na górze. Naród objęty troskliwą opieką medyczną, że daj Boże zdrowie-dosłownie. Jest praca dla każdego w sile wieku, oraz godna emerytura dla 7 milionowej zgredziałej części społeczeństwa. Czyli żyć nie umierać, jak powiadają niepoprawni optymiści przymróżając oko. Jeżeli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle, zastanawiają się ci którzy nie wierzą w ten powszechny dobrobyt. A może go nie odczuwają, lub nie potrafią odczuwać? Polacy są na ogół narodem smutnym. Mijając przechodniów nie widać żadnego uśmiechu na twarzy, choćby wymuszonego owym dobrobytem. Prawie we wszystkich krajach z którymi popełniliśmy mariaż w ramach Unii Europejskiej ludzie posługują się uśmiechem. Swój wesoły wyraz twarzy pokazują na codzień na ulicy, w obiektach użyteczności publicznej, czy też w sklepach. Sam widziałem to zjawisko. No, w sklepach, ktoś powie, bo tak trzeba, by zachęcić klienta do zakupu. A ja się z tym nie zgadzam. W naszych polskich sklepach sprzedawca wymawiając nakazane z urzędu słowa"w czym mogę panu, (pani) pomóc"marszczy brwi i pokazuje niegościnny wyraz twarzy, jako że klient zakłócił mu błogi spokój przy czytaniu ważnych treści z życia gwiazd filmu polskiego. Okazując uśmiech i zadowolenie z tego, iż klient zrezygnował z zakupu czegokolwiek, ów sprzedawca może spokojnie doczytać wieści z podwórka Joli Rutowicz, czy innej ulubionej przez "Fakt" i Superekspres" gwiazduni. Zastanawiam się, gdzie tkwi przyczyna smutku narodowego. Tych martyrologicznych facjat. Tak jakbyśmy wszyscy ciągle wracali z pogrzebów i zaraz wybierali się na następny. Odpowiedź jest jedna: z lęku i przyklęku. W gruncie rzeczy nie jest tak pięknie jak mi się napisało na początku. Pracujący Polacy lękają się o pewność pracy i płacy. Słuchając przykrych relacji TV ze szpitali i ośrodków zdrowia, boją się, że gdy zajdzie potrzeba kosztownego leczenia, zostaną pozostawieni sami sobie. Martwią się, czy ich pociechy, które nie bacząc na umiłowanie ojczyzny wyjechały do pracy na Zachód, nie ulegną demoralizacji, nie będą wzorem "tamtych"stronić od Boga, czy też ich małżeństwo przetrwa próby zderzenia z tą cywilizacyjną rozpustą. Emeryci i renciści zaś swój smutek na twarzy wyrażają często z powodu prozaicznego, że oto na początku miesiąca w swym szaleństwie wydali emeryturę na leki z których dotychczas rezygnowali, a dziś dużym łukiem muszą omijać sklepy z szyldem "mięso i wędliny". Ludziska z obywatelstwem polskim poprzez swój smutek wyrażają lęk przed pospolitym czychającym nań grzechem, który nieopatrznie popełniają ,a to złorzecząc sąsiadowi, a to nieuczciwie rozliczając się z podatku, a to przeglądając prasę z bezwstydną golizną panienek i nie tylko, a to przekleństwem jakie im się z ust wymknie w czasie wiązania sznurowadeł gdy w krzyżu strzyknie. Policja się też boi bandziorów i na wszelki wypadek z nimi często współpracuje W tej sytuacji z czegoż można być zadowolonym?. Tym bardziej że władza, którą wybraliśmy do magistratu, starostwa, województwa czy też Sejmu boi się najbardziej. I to w dwójnasób, bo w grę wchodzą takie pieniądze, jakich wyborcy zwykle nie trzymali nigdy w ręku. Czy ktoś widział na codzień radosny uśmiech na twarzy prezydenta, premiera, czy jakiegoś posła, szczególnie z Prawa i Sprawiedliwości?. No może u Gosiewskiego, ale akurat on sam wyzwala w narodzie uśmiech swoim naturalnym obrazem. A czegoż oni się boją?. A boją się duchów cmentarnych o biblijnych imionach Miro i Zbychu, które coś tam w tajemnicy knują dla wyłącznie swojego dobra. Boją się też ludzi w sutannach i habitach, którzy w gruncie rzeczy rządzą tym nieszczęsnym krajem. Oni z ambon oraz za pomocą środków medialnych w których obok wystraszonych dziennikarzy, mają najwięcej do powiedzenia ostatecznie decydują o tym, jaka partia ma dojść do władzy. Jaka?. Taka która będzie wypełniać decyzje płynące z Watykanu poprzez przedstawicieli w osobach panów Dziwisza, Pieronka, Nycza, czy wreszcie Michalika, ba nawet Gowina, cywilnego czujki sejmowego. Akurat ta "władza" boi sie jeno wyroków sądowych w Strasburgu. Dzięki takiej oto strukturze władzy mamy państwo ponure, smutne, bez perspektywy postępu cywilizacyjnego, a jego obywatele wszelkich praw obowiazujących w UE muszą dochodzić w trybunale strasburskim. Możemy być jako naród w środku Europy dumni z jednego. Otóż jesteśmy narodem uwrażliwionym na tzw. uczucia religijne. Ktokolwiek spróbuje je naruszyć, znajdzie się przed obliczem Temidy, która w Polsce jest równie uwrażliwiona.
No i tyle było do udowodnienia, jak mawiają matematycy.


Uśmiechnij się:

Pewien koleś pokazuje fotografię swojemu koledze w pracy:
To zdjęcie zrobiłem w Ciechocinku. Widzisz te babki? Z każdą z nich spałem, kiedy byłem tam ostatnio w sanatorium.
Kolega z zaciekawieniem ogląda fotografię i nagle zauważa na niej zdjęcie swojej żony. Strasznie zdenerwowany, chce się upewnić.
-Z tą też spałeś?
Nie, z tą nie. Ona jedna była wierna.
-Uff, odetchnął z ulgą.
Wyobraź sobie, że jako jedyna przyjechała z mężem i z nim wyjechała.

czwartek, 5 listopada 2009

WRESZCIE POZNAŁEM ANIĘ



Nie tę z Zielonego Wzgórza, lecz tę z Gdańska-Wrzeszcza. Ania, to śliczna, mądra, zmysłowa, młoda kobieta. Do tego artystka malarka. Jej dzieła wypełniają galerie w kraju, ale przede wszystkim za granicą. Dlatego Ania ciągle przebywa w podróży. Kursuje między Wiedniem, Paryżem, Berlinem, Mediolanem, Saint Tropez, Nowym Jorkiem, Malme, Alicante ,Londynem, Cannes, Regensburgiem i wielu innymi miastami świata artystycznego, by osobiście prezentować swoje prześliczne dzieła. A ma co prezentować. Wystarczy zajrzeć na Jej stronę internetową www.annabocek.com, by poczuć mrowienie podziwu dla talentu, wyobrażni, wrażliwości i pracowitości. Bo Ania to nie tylko urodzona malarka. Jej pomysłami na wystrój wnętrz chwali się m.in. Muzeum Bursztynu w Gdańsku, Muzeum Przyrody w Krakowie, Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu, Muzeum Archeologiczne w Gdańsku, ale też zaprojektowała wiele innych aranżacji przestrzennych w kraju i za granicą. Ta przesympatyczna kobieta (raczej dziewczyna, bo młodość ma swoją nomenklaturę) mimo nawału zajęć w realizacji weny twórczej, znajduje jeszcze czas na pogaduszki i spotkania towarzyskie. W takich uczestniczyłem. To wielka frajda rozmawiać z Anią. Jako laik w dziedzinie malarstwa, nie bardzo potrafię dogłębnie ocenić Jej dzieła poza wyrażeniem podziwu dla kunsztu. Wiem jedno. Są znakomite, skoro wypełniają tak znane, światowe galerie. Ta dziewczyna wbiła mnie w dumę, bo Ania należy do mojej rodzinki.

Uśmiechnij się:

Reklama: Jąkasz się?, nie wymawiasz "r"?. Pomożemy ci. Pytaj w aptekach o cyklopentanoperhydrofanaltren.


NA MARGINESIE MADRYCKIEJ KONFERENCJI

Czytałem, słyszałem (wierzę, że to prawda), iż służby kwatermistrzowskie w Wojsku Polskim wydały zarządzenie, że w   soboty i niedziel...