piątek, 27 kwietnia 2018

Z DALEKA OD TEGO CZŁOWIEKA

 
Symbolem współczesnej polskiej medycyny jest profesor Bogdan Chazan, ale o nim dalej: Polska medycyna to po prostu.....(no cóż) "polska" medycyna. Nijak ma się do medycyny niemieckiej, angielskiej, francuskiej, słowem światowej, gdzie wysyłamy co bardziej chore dzieci kosztem miłościwej części społeczeństwa, które zrzuca się na opłatę za zabieg operacyjny. Nasza medyczna manufaktura oparta na wiedzy i wskazaniach Kościoła, zielarek, pijawkarek a nawet pomyłuj Boh, szeptuch jest ciekawostką dla świata mimo dobroczynnej działalności Jurka Owsiaka. I wszystko pod patronatem państwa PiS, czyli tzw. dobrej zmiany. Na korytarzach szpitalnych obok chorych trudno nie spotkać przechodzących, zakłopotanych brakami lekarzy, częściej chmurne pielęgniarki, a najłatwiej księży polujących nie na dusze wybierające się na tamten świat, ale na ich majątki w formie spadkowej. Polską medycynę wspiera szaman z Afryki, który na naiwnych Polakach zarabia krocie. Dzieje się tak, że co bardziej rozgarnięte „piguły” uczą się prywatnie w systemie pozauczelnianym języków obcych z myślą o ewakuacji z kraju „szczęśliwości i obfitości”, a tak na serio, z kraju ciemnoty i dewocji. Poznają terminy medyczne po angielsku, francusku, niemiecku a nawet hiszpańsku. Byle szybciej, byle zdążyć przed emeryturą, albo przed polexitem. W tym raju najbardziej wśród pacjentów poszkodowane są polskie kobiety w wieku prokreacyjnym, bowiem nie ma praktycznie w kraju szpitala, w którym można by dokonać bezpiecznej, bezkarnej aborcji w przypadku takowej konieczności. Jeżeli je stać to jadą dyskretnie za granicę nie bacząc na tzw. grzechy. Skoro nie wykonuje się badań prenatalnych, bo tak każe biskup albo inny ideolog teologiczny, w Polsce rodzi się coraz więcej kalek a ich matki żądają dotacji od państwa na opiekę i rehabilitację. Rząd odmawia, bo mimo chwalby iż finanse państwa są na dobrym poziomie, to faktycznie pieniędzy brak, skoro np. żołnierze muszą sobie sami szyć mundury.
 
Najgłupszym posunięciem władzy rządowo kościelnej jest ubezwłasnowolnienie lekarzy i aptekarzy poprzez zmuszanie ich do podpisywania tzw. klauzuli sumienia. Wiadomo przecie, że lekarz z klauzulą sumienia jest konowałem z najniższą kategorią- nie ma on żadnego prawa do leczenia ludzi ani nawet zwierząt. W cywilizowanych państwach takich odsuwa się od odpowiedzialnych stanowisk a nawet pozbawia prawa do wykonywania zawodu, przykład płynie z Norwegii, Holandii i Anglii. Tylko u nas w Polsce konował stosujący sadystyczne metody wobec kobiety w ciąży z płodem wadliwym genetycznie doprowadzający kobietę katoliczkę i jej rodzinę do rozpaczy i nerwowego załamania, często depresji nieodwracalnej, może mieć prawo do wykonywania zawodu i jeszcze awansu. Konował z klauzulą sumienia to taki człowiek który zastępuje współczesną medycynę ale ma wsparcie medyczne ludzi bez sumienia za to z sadystycznym charakterem. Bezczelnie i bezdusznie przygląda się złapanej na jego wykształcenie ofierze i doznaje orgazmu gdy ta niewyobrażalnie cierpi bez medycznej stosownej pomocy. To mizoginizm w czystej postaci. Taki człowiek jest największym i obrzydliwym draniem albo prymitywem umysłowym i nie powinien wykonywać zawodu z uwagi na swoje bestialskie skłonności krzywdzenia innych pod hasłem "obrony życia", gdy on to życie tak naprawdę okalecza. Chazan, który zabronił kobiecie aborcji, a ta musiała urodzić potworka z mózgiem na wierzchu nie
                                Szaman afrykanski w Polsce

jest człowiekiem w świetle moralnym. Jest bydlęciem bez sumienia. I takie coś minister (a właściwie ministrant) zdrowia mianował na stanowisko konsultanta ds. ginekologii i położnictwa woj. świętokrzyskiego. Może dlatego, że akurat Chazan, zanim zapanował w Polsce ustrój kościelny wyskrobał tysiące ciąż., więc na ginekologii zna się jak mało kto. Skrobał w PRL, w czasie gdy powiadano, że wyskrobiesz trzysta piczek i masz na nowy moskwiczek. Może czuje się moralnie usprawiedliwiony, jako że Polski w tym czasie nie było. Kielczanie, zadbajcie o swoje kobiety: Z daleka od tego człowieka.
Foto: zasoby FB.
 

wtorek, 24 kwietnia 2018

KRAJ OCIEMNIAŁYCH


Mowa o społeczeństwie polskim, przynajmniej w 40 procentach. To było do niedawna bardzo światłe społeczeństwo, które poprzez zryw Solidarności w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku doprowadziło do obalenia ustrojów totalitarnych w Europie. Odzyskało w wyniku pokojowej rewolucji jasność widzenia, okazuje się, że nie na długo, bo oto po ostatnich wyborach ponownie oczadziało. Stało się nie tylko ślepe ale i głuche. Uwierzyło cwaniakom złożonym z kłamców, oszustów, hipokrytów  oraz wszelkiego rodzaju manipulantom pod przywództwem jednego człowieka. Człowieka z punktu widzenia homo współczesnej egzystencji dość zacofanego. Ten człowiek nie posiada rodziny, nie posiada też prawa jazdy, nie ma konta w bankach, nie czyni sam zakupów, nie interesuje się nowościami internetowymi, a mimo to ujarzmił dużą część społeczeństwa otaczając się ludźmi posłusznymi, miernymi ale wiernymi wynagradzając ich dobrymi stanowiskami i kasą. Ci z kolei wykonują prace u podstaw w swoich środowiskach na rzecz jedynego szefa. Do dyspozycji mają środki przekazu oraz Kościół katolicki. Powstała machina urabiania elektoratu, machina której zadaniem jest zamknięcie tegoż elektoratu w enklawie kłamstwa, zadaniem którego jest nie dopuszczenie tych ludzi do prawdy płodząc gadzinówki jakże podobne tym z okresu okupacji i komunizmu. Jak powiadam, służą temu swoje media TVP i PR. Są bezwzględne tematy tabu, których nie należy poruszać.
Przykładowo, stan zdrowia, a zwłaszcza orientacja seksualna Jarosława Kaczyńskiego, gwałty na więźniach w naszych więzieniach, homoseksualizm, złodziejstwo i pedofilia w Kościele, kochanki polityków prawicy i molestowanie na lewicy a nawet głupota i miałkość liderów opozycji, czyli to wszystko o czym mówi tzw. warszawka. Tabu jest też polityczne postępowanie kleru np. jawne propagowanie faszyzmu z niejakim księdzem nazistą Kneblewskim na czele. Na szczęście są jeszcze tacy dziennikarze jak Tomasz Sekielski, Wojciech Bojanowski, Andrzej Rozenek, albo Wojciech Czuchnowski, (że wymienię samych mężczyzn), walący prosto w oczy kłamcom. Ociemniałe społeczeństwo nie potrafi dojrzeć ogromnego zagrożenia dla Polski i jej mieszkańców w wyniku coraz bardziej rosnącej zarazy nazizmu, faszyzmu, antysemityzmu i wszelkiej ksenofobii. Tzw. dodatki 500+ i inne ochłapy rzucane społeczeństwu po to wyłącznie by kupić wyborców, są obrzydliwością w oczach nieociemniałych, bowiem widać gołym zdrowym okiem, że akurat tych marnych dodatków nie dostają ci dla których każda pomoc jest wskazana, np. matki osób niepełnosprawnych, w swej desperacji koczujących na korytarzach sejmowych. Ponoć osób niepełnosprawnych, nie potrafiących żyć samodzielnie jest w Polsce 3 miliony.Co dziesiąty z nas. Tak myślę, że w wyniku braku badań prenatalnych i całkowitego zakazu aborcji za kilkanaście lat nasz kraj Polska, będzie światową enklawą społeczeństwa niepełnosprawnego (jeżeli taki termin można w ogóle zapisać).
Sprawny będzie wyłącznie skład rządu, choć i w to wątpię. Z kolei tak po prawdzie, skoro mamy już połowę społeczeństwa ociemniałego, abnerytów, a ślepota i głuchota powodują niepełnosprawność, tedy możemy śmiało powiedzieć, że w połowie populacji nasze państwo jest niepełnosprawne. To jest widoczne w braku kontaktów międzynarodowych, kontaktów z Unią Europejską, z sąsiadami, w ruinie naszej obronności, w mizerii służby zdrowia, braku mieszkań, porządnej edukacji młodzieży, niszczeniu prawdziwej historii oraz oddawanej czci mordercom wyklętym. Czytam w prasie, że buduje się w Polsce wiele nowych więzień. Nie wiem po co, ... ale rząd wie co robi. Przydadzą się gdy społeczeństwo z powrotem zacznie odzyskiwać wzrok i słuch, chociaż przy takim stanie polskiej medycyny potrwa to jeszcze co najmniej dwie kadencje parlamentarne.

sobota, 21 kwietnia 2018

JEST DOBRZE .., A NAWET BARDZO ŹLE.


 
Jest pokój, można by powiedzieć od kilku dziesięcioleci. Powszechny dostatek, jak twierdzą ci na górze. Naród objęty troskliwą opieką medyczną, że daj Boże zdrowie, dosłownie. Jest praca dla każdego w sile wieku. Jest godna, coraz godniejsza, bo dla wielu obcinana emerytura dla 7 milionowej zgredziałej części społeczeństwa. Czyli żyć nie umierać, jak powiadają niepoprawni optymiści przymrużając oko. Jeżeli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle, zastanawiają się ci którzy nie wierzą w ten powszechny dobrobyt. A może go nie odczuwają, lub nie potrafią odczuwać? Polacy są na ogół narodem smutnym. Mijając przechodniów nie widać żadnego uśmiechu na twarzy, choćby wymuszonego owym dobrobytem. Prawie we wszystkich krajach z którymi popełniliśmy mariaż w ramach Unii Europejskiej to ludzie posługujący się uśmiechem. Swój wesoły wyraz twarzy pokazują na co dzień na ulicy, w obiektach użyteczności publicznej, czy też w sklepach. Sam widziałem to zjawisko. No, w sklepach, ktoś powie, bo tak trzeba, by zachęcić klienta do zakupu. A ja się z tym nie zgadzam. W naszych polskich sklepach sprzedawca wymawiając nakazane z urzędu słowa"w czym mogę panu, (pani) pomóc"marszczy brwi i pokazuje niegościnny wyraz twarzy, jako że klient zakłócił mu błogi spokój przy czytaniu ważnych treści z życia gwiazd filmu polskiego, albo przykładowo podziwiają nową broszkę Beaty Szydło. Okazując uśmiech i zadowolenie z tego, iż klient zrezygnował z zakupu czegokolwiek, ów sprzedawca może spokojnie doczytać wieści z podwórka Dody, czy innej ulubionej przez "Fakt" i Superekspres" gwiazduni. Zastanawiam się, gdzie tkwi przyczyna smutku narodowego. Tych martyrologicznych facjat. Tak jakbyśmy wszyscy ciągle wracali z pogrzebów i zaraz wybierali się na następny. Odpowiedź jest jedna: z lęku i przyklęku. W gruncie rzeczy nie jest tak pięknie jak mi się napisało na początku. Pracujący Polacy lękają się o pewność pracy i płacy, mimo iż trzy miliony nas wyjechało za chlebem.

 

Słuchając przykrych relacji prywatnych TV ze szpitali i ośrodków zdrowia, boją się, że gdy zajdzie potrzeba kosztownego leczenia, zostaną pozostawieni sami sobie. Martwią się, czy ich pociechy, które nie bacząc na umiłowanie ojczyzny opuściły kraj, nie ulegną demoralizacji, nie będą wzorem "tamtych"stronić od Boga, czy też ich małżeństwo przetrwa próby zderzenia z tą cywilizacyjną rozpustą. Emeryci i renciści zaś swój smutek na twarzy wyrażają często z powodu prozaicznego, że oto na początku miesiąca w swym szaleństwie wydali emeryturę na leki z których dotychczas rezygnowali, a miały być dla nich darmowe, a dziś dużym łukiem muszą omijać sklepy z szyldem "mięso i wędliny". Ludziska z obywatelstwem polskim poprzez swój smutek wyrażają lęk przed pospolitym czyhającym nań grzechem, który nieopatrznie popełniają ,a to złorzecząc sąsiadowi, a to nieuczciwie rozliczając się z podatku, a to przeglądając prasę z bezwstydną golizną panienek i nie tylko, a to przekleństwem jakie im się z ust wymknie w czasie wiązania sznurowadeł gdy w krzyżu strzyknie. Policja się też boi bandziorów i na wszelki wypadek z nimi często współpracuje W tej sytuacji z czegoż można być zadowolonym?. Tym bardziej że władza, którą wybraliśmy do magistratu, starostwa, województwa czy też Sejmu boi się najbardziej. I to w dwójnasób, bo w grę wchodzą takie pieniądze, jakich wyborcy zwykle nie trzymali nigdy w ręku. Gniew w Polaku szaleje gdy słyszy, że ministrowie i ich przydupnicy wypłacili sobie po siedemdziesiąt tysięcy nagród z woli pani premier. Sama też o sobie nie zapomniała. Czy ktoś widział na co dzień radosny uśmiech na twarzy jakiegoś posła, szczególnie z Prawa i Sprawiedliwości?. No może u Mariusza Kamińskiego, szefa CBA, ale akurat on sam wyzwala w narodzie uśmiech swoim naturalnym obrazem. A czegoż oni się boją?. A boją się duchów cmentarnych ofiar smoleńskich, z powodu kłamstw jakie przypisują opozycji w kwestii przyczyn katastrofy. Tak w ogóle to chcą przykryć Katyń Smoleńskiem.
Boją się powrotu Donalda Tuska. Boją się też ludzi w sutannach i habitach, którzy w gruncie rzeczy rządzą tym nieszczęsnym krajem. Za pomocą środków medialnych, szczególnie stacji Rydzyka, decydują jaka partia ma wygrać wybory i dojść do władzy. Jaka?. Taka która będzie wypełniać decyzje płynące z Watykanu poprzez przedstawicieli w osobach panów biskupów Jędraszewskiego, Nycza, czy wreszcie Głódzia, ba, nawet Gowina i Żalka, cywilnych czujek sejmowych. Akurat ta "władza" boi się jeno wyroków sądowych w Strasburgu, bo nagrzeszyła nie tylko wedle stanowionego prawa ale i dokonując rzezi w przyrodzie. Dzięki takiej oto strukturze władzy mamy państwo ponure, smutne, bez perspektyw postępu cywilizacyjnego, państwo skłócone ze światem, szczególnie z Żydami, a nasi obywatele wszelkich praw obowiązujących w UE muszą dochodzić w Trybunale strasburskim. Możemy być jako naród w środku Europy dumni z jednego. Otóż jesteśmy narodem uwrażliwionym na tzw. uczucia religijne. Ktokolwiek spróbuje je naruszyć, znajdzie się przed obliczem Temidy, która w Polsce jest równie uwrażliwiona na krzywdy Kościoła, jak i prawicy, dlatego pedofile w sutannach chodzą na wolności. W tym kraju możesz przebrać się za żołnierza Wermachtu, możesz hajlować na ulicach i w świątyniach, nie możesz tylko podejść zbyt blisko Jarosława Kaczyńskiego. Dlatego jest odgrodzony barierkami od elektoratu i chroniony przez tysiąc policjantów. Zakupy codzienne dokonują temu samotnikowi zaufani członkowie partii, bo prezes nie nosi portfela i nie zna się na kupnie czegokolwiek.
PS: W Polsce od kilku dni stoi pomnik ofiar katastrofy pod Smoleńskiem, nie ma zaś do tej pory pomnika pomordowanych w Katyniu. Jakże współgra temu fotografia zatytułowana "obłuda".
Foto:zasoby FB.

środa, 11 kwietnia 2018

PIÓREM PRZEŚMIEWCY

 
1.Po ustawie degradacyjnej, w wyniku spadku notowań popularności PiS, pan prezydent, który to zawetował   dzieło zachodzi w głowę w jaki sposób „uszanować” stopień generała Jaruzelskiego, by wilczysko czyli Macierewicz było syte a jednocześnie polepszyć notowania dla swoich. Myślał, myślał (jak sam powiada, nawet w podróżach, na nartach i mszach), aż wymyślił, brawo. Mianowicie Jaruzelskiego nazwał generałem LWP. Jeżeli już tak, to ja z kolei pomyślałem, że dziesiątki generałów mianowanych na te stopnie, w latach IV RP trzeba tytułować kaczymi generałami PiS. Wzór meldunku składanego przez podwładnego wyglądałby tak: Panie kaczy generale PiS, kaczy kapitan PiS Stefan Pisdzielniak melduje oddział gotowy do adoracji mszalnej z okazji „miesięcznicy” na okoliczność przedmiotu katastrofy smoleńskiej spowodowanej zaniedbaniami Donalda Tuska mimo protestów kaczego generała PiS Błasika i św. pamięci Lecha, brata Jarosława. Spocznij!. Fajnie, nie?. Bo ja wiem czy fajnie?. Co w tej chwili myśli oddział wyznaczony do powitania. Co myśli kaczy kapral PiS Kowalski, co myśli kaczy plutonowy PiS Malinowski, co myślą kaczy szeregowi PiS Woźniak, Żeberko, Ślimak i pozostali szwejkowie PiS. Wszyscy pokończyliśmy podstawówki, wielu z nas ma maturę, a generał i kapitan PiS robią z nas pacjentów Tworek i Kocborowa i nie pomyślą, że wszyscy reprezentujemy PiS czyli ich Kaczą partię. Nie, nie zgadzamy się na służbę PiS, to zbyt nas ośmiesza, słychać, ale tylko jako pomruki. Niech żyje pamięć o generale LWP Wojciechu Jaruzelskim, przełożonym setek tysięcy Polaków w mundurach, pierwszym prezydencie Wolnej Polski.

2.Zaledwie kilka dni temu pan Daniel Obajtek, (to taki pisowski wójt z Pcimia, koło Krakowa) objął z woli PiS i Kościoła posadę prezesa Orlenu, jednej z najbogatszych spółek Skarbu Państwa, a już zdążył dokonać rewolucji w kioskach prasowych na wszystkich stacjach paliwowych tejże spółki. Pcim mi się kojarzy z AWS i tzw. biedą niezawinioną. Obajtka mianowała na stanowiska dyrektorów kolejnych instytucji w trybie a nawet poza trybem premier Szydło. Pierwszą decyzją Obajtka był zakaz kategoryczny pod karą wywalenia z roboty, wszystkich kioskarzy za eksponowanie pism liberalnych na wysokości wzroku klientów. Tu mają się prezentować wyłącznie kacze pisma, od Niedzieli po Do Rzeczy, a nawet Od Rzeczy, co łatwo skonstatować chociażby po czołowej stronie, nie zaglądając do środka. Na pytanie skierowane do kioskarki: dlaczego w ten sposób prezentuje prasę, spotkamy się z odpowiedzią: przede mną był tu taki odważny, ale już stoi w kolejce po zasiłek. Pytam ja siebie: czy nasz naród jest na tyle głupi i pokorny, że daje się ujarzmiać kretyńskimi decyzjami Obajtka spod Krakowa, pomimo przepisów PAP i innych instytucji prasowych, czy też mu się tego typu pomysły podobają, bo w tej sytuacji wypada tylko stwierdzić, że Polak był, jest i będzie uległym kołtunem Europy.
3.Po długich cierpieniach Kaczyści i ich wyznawcy odsłonili pomnik poświęcony tragedii smoleńskiej, a właściwie ołtarz smoleńskiej religii, o który latami upominał się Jarosław Kaczyński. Ładny?, Nie wiem. Ładny to był plac Piłsudskiego, a nie to co ustawił zbyt awangardowy autor. To schody do nieba, samolotu czy też na punkt widokowy Warszawy?. Asocjację z trupim akcentem postrzegam jeno w materiale nagrobkowym lecz nie w kompozycji. Ponieważ wielu się podoba bardziej oprawa od obrazu, to pod tymi schodami niechże ten twór będzie rzeczywistym ołtarzem religii smoleńskiej. To jedyne co pozostało wyznawcoym Macierewiczasoba, bo wszystkie dowody na zamach już upadły z absolutnym kretesem. Jestem przekonany, że jeszcze nie raz pod tymi schodami będą się spotykać, zjednoczeni modlitwą i nienawiścią do innych, mierni ale bezwzględnie wierni pustogłowi, za to wielu z nich  w beretach.
Foto: zasoby FB 

sobota, 7 kwietnia 2018

POŚWIĄTECZNE ROZWAŻANIA

 
                        Słuchaj mnie synu.
Podczas zwyczajowego spotkania z pracownikami Kurii Rzymskiej przed Bożym Narodzeniem jak i Wielkanocą dostało się dostojnikom i świeckim. W stanowczych słowach papież Franciszek wymienił listę ich grzechów, pisze liberalna polska prasa. Obok wprost szalonego bogacenia się znalazły się na niej hipokryzja i patologia władzy biskupów. Ta patologia zaraźliwie dotknęła też władze państwowe w tym Sejm. Głośne nagrody i premie, w sumie miliony złotych. Kaczyński załamany, bo słupki spadają na łeb na szyję. Posłowie krzyczą..... z głodu, co to będzie!. A nasi biskupi mają to głęboko w d..pie, czytamy na forach internetowych. Dla nich liczy się ich kasa. Sprawdzają się polskie przysłowia-,,za pieniądze ksiądz się modli', ale też się podli”, ,,kto ma księdza w rodzie tego bieda nie ubodzie'' Korzystając z tego, że w dniach świątecznych nawy kościelne wypełniają się wiernymi nieco tłumniej niżeli w normalne niedziele, biskupi wygłosili homilie w których płaczą nad polską rodziną. Rodziną rozwiedzioną, rodziną niepełną, bez ślubu, a często składającą się z par homoseksualnych. Grzmieli, że piekło się zapełnia Polakami nie stosującymi się do boskich i kościelnych przykazań. W kotłach piekielnych jest ciasno i słychać jeno język Tuwima i Mickiewicza. Otóż biskupi często treści swoich kazań dostosowują do wydarzeń krajowych albo unijnych. Pamiętamy bowiem kazania abp Michalika zaraz po wstąpieniu Polski do UE. cyt:„ Wielkie kłamstwo, które przejęliśmy z Unii Europejskiej, przyjmując tę ustawę o przemocy, że niby kultura, tradycja i religia rodzi przemoc. Niech mi pokaże którykolwiek z tych ludzi, którzy wymyślili to wielkie kłamstwo historyczne, w którym miejscu ewangelia mówi o przemocy?
Gdzie Kościół zachęca do przemocy? To jest dramat zakłamywania”. Otóż do tej pory po słowach gauleitera z Bieszczadów, parlament Polski ze strachu nie odważył się ratyfikować tejże Konwencji. Wtedy to tak jak i dziś Michalik powiadał, że w dniu wigilijnym, wszyscy wybaczają sobie wzajemne urazy. Zastanawiam się zresztą, jakiej to urazy doznał abp, bo jaką spowodował w stosunku do swoich wiernych owieczek, to wiem. Wystarczy wciąż panu przypominać fakt zgnojenia policjanta i jego rodzinę za to, że raczył odezwać się do pana słowem PAN miast wasza nadzwyczajna świątobliwość. Cieszymy się natomiast że zniechęcił pan nasze małe dzieci do nachalnego pchania się księżom do łóżek, bo to był problem iście kabaretowy. Gdzie jak gdzie, ale w Bieszczadach uwierzono w te „prawdy”. Ja jako grzesznik powiem panu panie fioletowy: Stary testament aż kipi od zbrodni i bluźnierstw. Na kanwie tych opowieści można by nakręcić wiele kryminalnych dzieł z ostrzeżeniem, że dozwolone dla odbiorcy od lat 25. Wy kapłani te zapisy stosujecie w życiu.. Dlatego czytacie wiernym tylko fragmenty Nowego Testamentu. O starym ani słowa. Morda w kubeł, jak się powiada. A oto jak tysiące myślących odbiera pańskie porykiwania. Przytaczam tylko kilka wypowiedzi:

Jeżeli Kościół katolicki zrezygnuje z 10 000 000 000 PLN konkordatowych, wydzieranych corocznie państwu i odda wyłudzone od Polaków i Polski majątki to uwierzę w dobre intencje biskupów i całej reszty, oczywiście oprócz pedofilii osób przykościelnych w tym bpa Wesołowskiego, szczęśliwie zmarłego i ks. Gila, którzy to swoimi postępkami całkowicie obnażyli Kościół, pokazując światu jego prawdziwe oblicze. To też do Was hierarchowie Michalik, Jędraszewski i Dziwisz, tudzież waszych polskich kolegów w czerwonych piuskach. „Większych KŁAMSTW jakie wciskać nam Kościół ze swoim UCZŁOWIECZENIEM, szczególnie zarodka, naprawdę trudno już wymyślić. Na tym ŁGARSTWIE, oraz urojonych cudach stoi cała doktryna straszenia ludzi piekłem i ich szczuciem na siebie, aby przy bożej pomocy i do tego zgodnie z prawem szarogęsić się w tym kraju, zaś strasząc diabelskim gender wybierać nam w parafiach władzę od szczebla gminy aż po Sejm, ogłupiać młodzież na lekcjach religii, oraz wyrywac kasę podatnikom... Amen,” pisała inna Polka z Nowego Sącza. A ileż racji zawierały słowa pana L. z Płońska, pisze on: „Nic dodać nic ująć. Rodacy powstańcie z kolan, póki jeszcze czas. Możemy podziękować Solidarności, że do tego doprowadziła, iż jesteśmy krajem wyznaniowym,
Solidarność w podzięce za stanowiska majątek narodowy rozdała klerowi za tzw. friko, pozostawiając społeczeństwo z ręką w nocniku, przy tym miliony rodaków skazując na tułaczkę po Europie za chlebem. Tym samym chlebem którego domagali się podczas pamiętnych strajków 37 lat temu”. „Och ci biskupi !!! Ich słowa są rzeczywiście rozbrajające w czasie wigilii i świąt. Pan Jan Kościuszko onegdaj temu zorganizował i sfinansował wigilię dla bezdomnych i potrzebujących w Krakowie, pisze ktoś spod Wawelu: Przygotował 200 tysięcy pierogów, 8 tysięcy litrów zupy grzybowej i barszczu. Wydaliśmy, tak jak rok temu, około 50 tysięcy porcji - mówi sam organizator. A co powiedział Pan Dziwisz ? Pan kard. Stanisław Dziwisz zapewniał podczas wigilii bezdomnych i potrzebujących , że „Pan Jezus rozumie los bezdomnych".Jemu z kolei trudno tych ludzi zrozumieć, bo to prosty góral, który zrobił karierę na podawaniu kapci „najwybitniejszemu” Polakowi wszech czasów, JPII. Bezczelny tłusty bogacz!!!” Ten bezczelny bogacz podczas ostatniej wigilii trochę się postarał i już jako bp. emeryt, wigilijnie poczęstował bezdomnych krakowskich ochłapami, co to nie mieszczą sie na pańskich stołach. Dobre i to przewielebny książę. Podsumowując post powiem tak: Kruki są bardzo czarne jak polski kler katolicki, a jak wiadomo z mądrego przysłowia: KRUK KRUKOWI OKA NIE WYKOLE.


poniedziałek, 2 kwietnia 2018

WIOSNA, MOJE RETRO z 2015

Wiosna to temat, nie tylko u Vivaldiego, bo wiosnę, śpiew ptaków, a także ogrody odczytujemy w owocach kompozytorskich wielu twórców na przestrzeni lat, a nawet wieków. Osobiście ten rodzaj doznań i emocjonalnych uniesień towarzyszył mi zawsze odkąd pamiętam. Szczęśliwym, że podobne emocje tkwią ustrojowo w upodobaniach Małżonki. Słuchanie dobrej muzyki we dwoje jest w dwójnasób korzystne. Przecież na koncerty, chociażby te z najwyższej półki rozbrzmiewające w salach operowych, czy też w filharmonii zwykle wybieramy się w czyimś towarzystwie. Solowe wyprawy na podobne koncerty bywają rzadkością, przeto doznania poprzez słuchanie pięknych dźwięków we dwoje także w obojgu umacniają wspólnotę upodobań, wspólnotę podobnych odczuć, w wielu przypadkach wzajemną miłość. Muzyka od zarania, czyli młodości powodowała w moim ustroju pozytywne ... spustoszenia. 
To chyba rodzinne, bo dwie moje siostrzenice, mimo że wybrały zawody nie związane stricte z muzyką (farmacja i biotechnologia), pierwej ukończyły średnie szkoły muzyczne, by dzisiaj popisywać się prawdziwą wirtuozerią fortepianową. Obie znają moje upodobania, szczególnie z muzyki filmowej, jak chociażby z ”Dr. Żywago” kompozycją Maurice Jarre, z pięknym walcem syberyjskim, albo „Michał Strogow, kurier carski” autorstwa rumuńsko-francuskiego kompozytora Vładimira Cosmy. Walc syberyjski jest moim "prześladowcą" do dzisiaj. Gdy prosiłem o mały koncercik, zawsze dziewczyny wiedziały czym ucieszą moją duszę. Przyznam, zbyt ciężka jest dla mnie muzyka operowa, a nawet skrzypcowe utwory baroku, konkretnie muzyka która nie jest zbyt często eksponowana w mediach. Człowiek by mógł coś polubić musi się osłuchać. Bez żadnej wątpliwości bardzo sobie cenimy z Małżonką wszelkie utwory Chopina, także każdy Konkurs Chopinowski w Warszawie jest przez nas oczekiwany jak wygłodzonemu chociażby skórka chleba. Muzyka klasyczna kompozytorów wiedeńskich ( Straussów, Mozarta, Beethovena,, Haydna) jest też do przełknięcia, szczególnie wszystkie walce Straussów, emitowane w telewizji każdego Nowego Roku pod znanym tytułem „Koncert Noworoczny”. Są kompozycje innych „wiedeńczyków”, które zachwycają, chociażby „Do Elizy” Beethovena, jego „Piąta i Dziewiąta” Symfonia. Jako obywatel Unii Europejskiej ucieszyłem się że właśnie „Dziewiąta” zwana „Odą Do Radości”została oficjalnym hymnem Unii.
Utwory te zawsze mi towarzyszyły podczas jazdy samochodem na dłuższych trasach. Wiedeń to miasto wyjątkowo płodne muzycznie. Podczas pobytu w austriackiej stolicy, prawie na każdej ulicy, lub skwerze odnajdywałem chociażby obelisk któregoś ze słynnych kompozytorów. Z daleka odgadywałem, że to następny słynny muzyk wiedeński. Raz się pomyliłem, bo to był Zygmunt Freud. Zdarzało się mi fragmentarycznie i owszem słuchać innych kompozytorów, jak chociażby Norwega Edwarda Griega. Podobał mi się dlatego, że podświadomie słyszałem w jego utworach dźwięki naszego Fryderyka. Jako fan muzyki jakoś nie dane mi było skorzystać z nauk fortepianowych, chociaż potrafię jako samouk jeno posługiwać się akordeonem czy też pianinem.  
Od lat „smarkatych” gram dobrze na ustnych harmonijkach, a miałem ich w życiu chyba dziesiątki. Dziś oddech krótszy nie pozwala na ekwilibrystykę wśród dźwięków, ale coś tam, coś tam jeszcze i owszem. Przed laty, gdy dyrektor mojej szkoły podstawowej podpowiadał Ojcu by wysłał mnie do szkoły muzycznej w Warszawie, Ojciec kategorycznie odmówił. Powiadał, że muzykant to żaden zawód. Syn ma być adwokatem, księdzem, lub lekarzem. W tym względzie bardzo Go zawiodłem, ale upodobania do sztuki, której opiekunką pozostaje Terpsychora, bogini muzyki i tańca mi pozostały na zawsze. Amen.
Rys.1 Terpsychora.

AFE, ALE SMRÓD!

W dniu 13 października Polska kolejny raz wypuściła śmierdzącego bąka w salonach Europy. Wybaczcie chorej staruszce. Postępującą demen...