piątek, 22 listopada 2019

MNIEMAM, ŻE MOJA ZABAWA KOŃCZY SIĘ.


Piszę bo chcę, ale też pisałem bo chciałem. Jako dyletant epicki mam świadomość, że wartość mojego pisania dla ludzkości jest żadna, dla otoczenia taka sobie, a dla mnie osobiście stanowiła i stanowi wyłącznie przednią zabawę (rozrywkę), inaczej mówiąc, blog ten  sprzyja zagospodarowaniu czasu emeryckiego, aczkolwiek (daję słowo), że bywa często pobudzony wydarzeniami w kraju, ale też za granicą.  Piszę to w dniu, gdy postanowiłem dokonać wyciszenia onej rozrywki, bowiem po blisko piętnastu   latach klikania w klawiaturę komputera oficjalnie zamykam działalność, nazwijmy to z nutką megalomanii, „medialną”. Moje prywatne dokonania to ponad tysiąc felietonów, oraz innych postów zebranych w księdze zatytułowanej „W OCZEKIWANIU NA PODAGRĘ,  czyli rozważania nie do końca stetryczałego emeryta”. Ponadto kilkaset luźnych komentarzy w odniesieniu do otaczających nas lechickich przypadków, drukowanych gościnnie w formie listów w tygodniku satyrycznym NIE. Dzisiaj, kończąc zabawę w amatorskie politykowanie gotów jestem przekazać swój dorobek wraz  z domeną  a nawet autorstwem komuś, kto byłby zainteresowany publikacją, bowiem mnie emeryta z dolnej półki na takowy luksus nie stać. Wszystkie felietony przyprawione są pieprznym humorem, ale też zawierają pierwiastki dramatyczne, jako że przez całe dorosłe życie towarzyszył mi humor, który obrastał moją świadomość i niwelował smutne etapy egzystencji. Jako że z charakteru jestem niepoprawnym nonkonformistą, to nie zawsze bywałem pogodzony ze stanowiskiem zatytułowanym „jakoś to będzie”. Tak bywało w każdych okolicznościach, w pracy, w domu i szeroko pojętej rodzinie, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. A że pamięć ludzka jest ulotna to zapewne wszystkie bez mała dowcipy, ale też krotochwilne żarty prawdopodobnie by zamilkły wraz ze mną, gdybym w odpowiednim czasie nie zgromadził je w całość i nie zapisał. Wielu czytelników nazwie je lewackimi, aczkolwiek one  tkwią wyłącznie w osnowie prawdziwej lewicowości, bo takie mam przekonania, a tych człowiek nigdy nie powinien się wyrzekać. Propozycje wyzbycia się mojego dorobku, w formie postscriptum  obwieściłem pod kilkoma bieżącymi postami, mimo, że zdaję sobie sprawę, iż jako Polacy nie jesteśmy specjalnie zainteresowani ani polityką, ani tematem światopoglądowym, nie mówiąc już o krytycznym poziomie czytelnictwa. Tak to wygląda w polskim katolickim grajdole RP. Zatem pożyjemy, zobaczymy. W gruncie rzeczy, summa summarum jestem  już dość zmęczonym emerytem po 46 latach pracy i 15 letniej zusowskiej „bumelce”. Jestem też nieco rozedrganym z powodu zagrożeń wynikających z lekceważenia stanu ekologii, ale nie nieszczęśliwym, bo dożywam w towarzystwie wymarzonym, obok ukochanej, inteligentnej małżonki, Daru Niebios, ale też jako wieczny oportunista namiętnie związany z poszukiwaniem wygód życia, powoli obrastam w temat ostatecznej destynacji. Bo koniec zabawy zbliża się, jako że życie po trosze jest ruletką.  Jednym zabiera żetony po kilkunastu obrotach koła i zaklęciach krupiera, innym zaś pozwala gromadzić szczęście mierzone żetonami wymiennymi na gotówkę i zdrowie. Trzy lata młodszego od siebie brata pochowałem onegdaj. "Odszedł od stołu, chociaż grał dość ostrożnie". Ja gram dalej, ale teraz jakby również bardziej ostrożnie. Bywa że nawet już nie obstawiam. Coraz częściej kolory zlewają mi się w oczach z nietrafionymi numerkami, wiec przegrywam notorycznie. Pocieszam się tym, że doczekałem się wnuka Aleksandra.  Nie wiem czy z moimi genami?, Za to z imieniem rosyjskich carów i niezwyciężonego króla Macedonii. Jestem najzupełniej przekonany, że da sobie radę w życiu.
Drodzy moi Czytelnicy. W związku z powyższym, od dzisiaj moja prywatna "misja" i zabawa w krytykę tematycznie bliską dotychczasowej będzie sporadyczna i bardzo uzależniona od mojego względnie dobrego samopoczucia. NA PÓŁ OSTRO.
 Z                 

3 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Jakże milutko być przez Ciebie przytulonym. Pozdrawiam równie serdecznie.

      Usuń
  2. Antoś daj spokój. Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie.

    OdpowiedzUsuń

NA MARGINESIE MADRYCKIEJ KONFERENCJI

Czytałem, słyszałem (wierzę, że to prawda), iż służby kwatermistrzowskie w Wojsku Polskim wydały zarządzenie, że w   soboty i niedziel...