niedziela, 29 grudnia 2019

CZUJĘ SIĘ NADER BEZPIECZNYM


                                               T34, T72, a może coś starszego.
Nigdy nie czułem się aż tak bezpieczny jak obecnie, a konkretnie od 1980 roku, gdy powziąłem rozbrat z armią, by resztę swoich żywotnych sił oddać ojczyźnie na niwie cywilnej. I popatrzeć, że musiałem czekać aż następne 40 lat, bym mógł dotykalnie odczuć swoje bezpieczeństwo. Kraj bezpieczny, uzbrojony po zęby, kraj postrachem dla każdego wroga, bo to kraj, co prawda oddychający zatrutym powietrzem, to jednak kraj raj dla wielu. Rządzony przez zakłamaną partię cwaniaków, którzy wzorem Ukrainy i Białorusi postanowili naszpikować ojczyznę bogatymi oligarchami. W tym celu w najbardziej bogatych spółkach Skarbu Państwa, średnio co kwartał podmienia się prezesów by odchodzący napchali sobie konta milionami z odpraw, zaś na ich miejsce wstawia się następnych wygłodniałych, ale wiernych partyjniaków Prawa i Sprawiedliwości. Polskę okrada się zgodnie z linią TKM. (Teraz Kurwa My). Do maksimum doi się kraj korzystając od lat z tzw. dobrej koniunktury gospodarczej w świecie. Oczy się mydli wydatkami na zbrojenia, a tymczasem za tzw. grosze skupuje zbrojeniowy złom, by po jego odmalowaniu cieszyć oczy gawiedzi.

Każdy rodzaj wojsk zbroimy złomem, poza oczywiście piechotą bo jej po prostu brak od momentu zaprzestania poboru do wojska. Dzikie, niewyszkolone i nieuzbrojone grupy WOT trudno nazwać prawdziwym wojskiem, To raczej naganiacze dla myśliwych z naczalstwa PiS i Kościoła. W lotnictwie właściwie poza kilkudziesięcioma F16, zakupionymi jeszcze przez lewicę nie mamy nic. Latają więc nasi piloci na wysłużonych, czterdziestoletnich Migach 29, w większości otrzymanych od byłej NRD i Czech. O tym, że to stary sprzęt świadczą kolejne katastrofy lotnicze. Nie na każdych drzwiach od stodoły da się latać bezpiecznie, niestety. W planach rząd ma zakupy na lata najbliższe bodaj 30 myśliwców F35 w cenie ponad półtora miliarda każdy. Kapuchy starczy, o ile nie będzie przecieków na lewo. To nie są najnowsze samoloty mimo że nam się to wmawia. Od lat takimi maszynami latają m.in. Turcy i piloci kilku innych członków NATO. Dzisiaj nawet F16 należą do średnich staruszków. Zakupy sprzętu bojowego to bodaj najtrudniejsze dla naszych ministrów obrony przedsięwzięcie. Przy okazji transferów tracimy jako państwo swoją wiarygodność i twarz. Przykładem jest tu próba zakupu helikopterów francuskich caracale. Nasi sądzili że dostaniemy je wręcz za darmo, za to że ponoć swego czasu nauczyliśmy żabojadów jeść widelcem, pod kierownictwem posła Bartosza Kownackiego z PiS. I co tu się dziwić że prezydent E. Macron na Polaków potrzeć nie może. Nie lepiej wygląda nasze uzbrojenie w innych rodzajach wojsk. Kilkadziesiąt czołgów Leopard, które jako wysłużone, zostały nam sprzedane przez Niemcy za tzw. jedno euro, to zbyt mała siła uderzeniowa wojsk pancernych. Słyszę że mają być wyciągnięte z muzeów sprawdzone przez załogę Janka Kosa czołgi T72. Trzeba je tylko odmalować, podobnie jak i hełmy z lat komunistycznych. Bez kosztów. Najbardziej komicznie wygląda sprawa polskiej marynarki wojennej. O mały figiel Macierewicz ze świtą zakupiłby od Australijczyków  fregaty Adelajde, które były planowane na złomowanie. W ostatniej chwili kupców z Polski zawrócono, bowiem Polonia tamtejsza płonęła ze wstydu. Okazuje się że nic straconego. Dużo bliżej bo pod nosem czaimy się na kupno wysłużonych, bo 30 letnich okrętów podwodnych od Szwedów. Ustalamy na razie ceny i zapoznajemy się z instrukcją obsługi tych zabytków. Tymczasem od kilku lat budujemy statki w Świnoujściu własnym sumptem. Nie bardzo nam idzie, bo zbyt szybko rwie się taśma która stoczniowcom służy do sklejania poszczególnych elementów. Stępka jak stała przed laty tak stoi do dziś ku chwale rządu i ministra żeglugi morskiej. W tej sytuacji dlaczego mógłbym się nie czuć bezpiecznie, no dlaczego panowie, sitwo pisowska. Chyba nie dlatego, że mamy tarczę antyrakietową, którą Putin może obrócić w proch jednym pociskiem nuklearnym. Zaś dlatego że zarówno nasz kraj jak i świat czeka zagłada klimatyczna, o której najgłośniej krzyczy 16 letnia Greta. Co najdziwniejsze Greta jest Szwedką, a wiec z kraju,  gdzie walka o dobro ekologiczne świata jest najbardziej prawdziwa. Zanim Szwedzi zginą, to nad Wisłą nie pozostaną nawet szczury i myszy. Poza tym ten cholerny ekologizm Jędraszewskiego też może nam życie zmarginalizować. I to w czasie gdy Putin gwałci nam historię oskarżając nas o wywołanie II wojny światowej. Gorzej, że nikt nas w Europie i świecie nie broni. Oj nie mamy przyjaciół, nie mamy. Dlaczego? Niech każdy sobie sam odpowie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

PÓŁ BLIŹNIAKA Z BASENEM

                                                                            Rozmodlona władza i urzędnik Stwórcy. Tak sobie wyobraż...