niedziela, 3 maja 2020

OCEAN KRWI UŻYŹNIŁ POLSKĄ ZIEMIĘ


                                    
Właśnie doczytałem ostatnią stronę książki Pana Jana Grabowskiego „Na posterunku”. To kolejne „krwawe” dzieło tegoż autora. Od razu uprzedzam, że treść tej książki unosi się na falach oceanu, (nie morza) a właśnie oceanu krwi i niewyobrażalnych cierpień ludu polskiego narodowości żydowskiej zadawanych przez katolickich sąsiadów pełniących z ochotą zawody granatowych policjantów, ale też strażaków zarówno ochotniczych jak i zawodowych. Setki tysięcy trupów mężczyzn, kobiet i dzieci, padłych z rąk sąsiadów, znajomych, a nawet przyjaciół, tylko ze względu na pragnienie zaboru ich majątków i potwierdzenie nienawiści do innego wyznania religijnego realnie dokumentowało, że Polacy wespół z faszystowskimi Niemcami dokonali Holokaustu, zwanego też po hebrajsku jako Shoah. Żadna kłamliwa ustawa autorstwa Patryka Jakiego i innych skrajnie prawicowych polityków polskich nie jest w stanie zamazać tragizmu milionów polskich Żydów. Okazało się że dopiero strach przed oburzeniem amerykańskich Żydów spowodował wycofanie się z tego paskudztwa. Nową ustawę Polakom napisali politycy Izraela, bo nasi niedouczeni historycznie okazali się skończonymi baranami. A baranów tych zasiada po dziś dzień w parlamencie polskim, łasym na każdy amerykański dolar setki. Zastanawiam się, jak to się stało, że w narodzie wybranym przez Chrystusa, klepiącym jak mantrę na co dzień słowa modlitwy „i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy” udało się wszczepić aż taką nienawiść i świadomość nazistowską, iż Żyd niezależnie od wieku i płci to nic innego jak robak, wesz i wszystko co najgorsze w przyrodzie. Przekonanie wyrażane przez Kościół, polityków i społeczeństwo w stosunku do swoich sąsiadów, współpracowników w robocie, a nawet kolegów i koleżanek z ławy szkolnej. Jakże podła musiała być polityka endecko faszystowska zalegająca rodziny katolickie. Nie będę przytaczał  fragmentów książki, by nie psuć sobie atmosfery święta Konstytucji 3 Maja. 
                                        Milczące miejsca zbrodni
Myślę że wielu zdrowych, normalnych rodaków po nią sięgnie, bo warto, naprawdę zachęcam. Na kanwie wniosków po jej przeczytaniu mocno się zastanawiam nad żydowskim charakterem człowieka i ich poczuciem bezwolności. Doświadczenia płynące z historii, pełnej podobnych przypadków shoah nie nauczyły ten naród, który odznaczał się zawsze kreatywnością i zapobiegliwością, bardziej bezpiecznych zachowań. Przecież miast kumulować dobra w postaci złota, diamentów, gotówki wartościowej, wszystkich tych dóbr, które popchnęły hołotę do zbrodni i rabunku, Żydzi powinny już od dawna się uzbroić, zakładać paramilitarne organizacje, skupować co nowocześniejsze uzbrojenie. Ponieważ z natury Niemcy byli tchórzliwi, przeto czując pismo nosem nie odważyliby się podnieść w geście Hitlera ręki na współobywateli. Podobnie sprawa się miała w Polsce na pół faszystowskiej. Na cóż się przydały im kumulowane z dziada pradziada  owe wszystkie dobra, które kłuły w oczy prostaków i rzesze prostej bez wykształcenia biedoty, zdolnej do zabijania dla zysku w postaci choćby kalesonów albo butów. Miliony, a być może miliardy dolarów, oraz tony złota, zalegające kieszenie i banki należące do rodzin żydowskich, mogliby oni zamienić na takie uzbrojenie, jakim dzisiaj dysponuje ich państwo Izrael. Być może i nasza wspólna ojczyzna byłaby bardziej bezpieczna. Nie wstydzili byśmy się za Auschwitz i dziesiątki innych obozów śmierci, rozlokowanych na ziemi przychylnej ideologii nazizmu w imię Chrystusa i kardynała Wyszyńskiego. Dzisiaj, gdy obserwujmy w naszym kraju rosnącą nienawiść do obcych (szczególnie Azjatów i ciemnoskórych), do kochających inaczej, do (ogólnie rzecz biorąc) uchodźców z powodu wojen i klęsk żywiołowych, a uogólniając do Rosjan, Niemców, a nawet innych naszych sąsiadów lepimy fundamenty pod nowy Holokaust, tyle że nie ma już wśród nas Żydów, a tę pustkę prawdopodobnie ktoś zechce wypełnić inną nacją. Moją teorię i nie tylko moją potwierdzają zaistniałe, miłe części władzy i Kościołowi takie organizacje jak ONR, Młodzież  Wszechpolska i inne kibolskie organizacje skupione wokół księży faszystów Kneblewskiego i Międlara. Wprawdzie to jest czubeczek góry lodowej, ale nazistowski apetyt na rozlew krwi rośnie w miarę dalszej tolerancji ze strony władz państwa i Kościoła reprezentowanego przez przykładowo księdza Oko, abp. Jędraszewskiego, ojca Waligórę przeora świątyni Jasnogórskiej zapraszającego motłoch kibolski przed obraz Czarnej Madonny i wielu innych, którym czip antysemityzmu wszczepiono do głów zapewne już w seminarium.  Swego czasu wnioskowałem aby dzień 1 listopada nie nazywać Dniem Wszystkich Świętych, bowiem na polskich cmentarzach trudno spotkać świętego. Ponad połowa zmarłych to mordercy, zbrodniarze. Teraz po zapoznaniu się z tematyczną literaturą po prostu się upewniam, że 1 listopada to tylko Dzień Zmarłych. Zatem czytajcie moi Rodacy a będziecie zdrowsi. Wiedza nie boli, a ponoć pomaga zwalczać nawet .....koronawirusa. 

2 komentarze:

  1. Na cmentarzach, szczególnie ziemii podlaskiej rzeczywiście spoczywają prochy tych co zabijali dla zysku. Ofiary natomiast były zakopywane w miejscu śmierci, np na polach i w lasach. Wiele ofiar leży na kirkutach czyli cmentarzach zydowskich. Post wyjasnia Polakom, szczególnie młodym najnowszą historię Polski, skrywaną przez rząd PiS.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj prawda to prawda, bardzo wstydliwa.

    OdpowiedzUsuń

W KRAINIE PUSTYCH DZBANÓW

Spotykam się z pytaniem, skąd bierze się tylu wyborców PiS, tylu prostackich dzbanów do których nic nie trafia mimo zapraszającego...