poniedziałek, 3 października 2011

OKRUCHY WRAŻEŃ

Centrum Dublina- pub w kościele




Czas mile upływa. Z kraju dochodzą jeszcze bardziej zajadłe, wręcz opryskliwie podane przyszłemu wyborcy dowody na to, by broń Boże nie decydował się na oddanie głosu na kandydata z partii przeciwnej. I tak to jeszcze będzie trwac przez tydzień. Przyszłe poselstwo po usadowieniu się w odnowionych fotelach i złożeniu przysięgi okraszonej słowami tak mi dopomóż Bóg, nieco zluzuje wzajemną nienawiśc, przynajmniej podczas towarzyskich spotkań przy kielichu, ale urazy jako odpryski akcji wyborczej pozostaną dalej, bo nic bardziej nie powoduje rozgoryczenia jak konflikty w rodzinie, a przecież obie partie prawicowe to jedna rodzina, jak już wielokrotnie wspominałem. Trudno, już się do tego stanu przyzwyczailiśmy.
Tu w Irlandii, jak mówię, spokojnie upływają dni, mimo, że za miesiąc Wyspiarze też wybierają prezydenta, ale akurat o tym mało kto wie, chyba poza kierowcami, przypadkowo rzucającymi okiem na skromne i bardzo rzadko umieszczone na słupach fotki kandydatów. Kandydatów trochę dziwnych, nie do przyjęcia w Polsce. Kandydują bowiem takie rodzynki jak były więzień, członek IRA, miss Irlandii sprzed wielu lat, oraz demonstracyjnie przedstawiający się gej. Nikogo to i tak nie obchodzi. Spotkałem też plakat z mężczyzną o nazwisku Guinness . Byc może to ktoś z zacnej rodziny najbardziej luksusowego irlandzkiego niskoalkoholowego trunku. W każdym razie, skoro uciekłem z kraju ze względu na piekiełko polityczne, to staram się czas zagospodarowac w miarę owocnie. Spacerujemy z małżonką po pięknie zagospodarowanych parkach, zwiedzamy muzea pokazujące nacje począwszy od Wikingów, aż po historię najnowszą. A w muzeum figur woskowych wykonałem kilka fotek w towarzystwie, jakże oryginalnych postaci m.in. Charlesa de Gaulla, pisarzy brytyjskich, papieży mniej lub bardziej świętych oraz wybitnych sportowców i wykonawców świata muzyki. Udało się nam zaliczyc film wyświetlany w wersji 4D. Oj robi wrażenie. Oczywiście uśmiech szczególnie na twarzach pań, pojawia się najbardziej wyrazisty w czasie dokonywania zakupów w super, firmowych marketach m.in. w Penneysie. Nawiasem mówiąc paradowanie w Polsce z torbą o tej nazwie może u niektórych wywoływac zgorszenie. Zgorszenia natomiast wśród katolickich Irlandczyków nie wywołują puby urządzone w padłych, opustoszałych kościołach. Sam spijałem białą piankę guinnessa zerkając na ładnie utrzymane organy kościelne, balkon chóru oraz miejsce byłego prezbiterium, gdzie rozlokowane są najbardziej luksusowo zaprojektowane stoły. Ten akurat The Church- Pub stoi w centrum miasta, stąd o miejsce przy stoliku, lub barze jest niezwykle trudno. Coraz więcej takich miejsc na Wyspie. Kiedy w Polsce?, długo nie. Dopóty Kościół nie zacznie płacic milionowych odszkodowań za zbrodnie pedofilii i nie będzie utrzymywany w dużej części przez państwo. To jeszcze potrwa.
Znalazłem interesujące informacje na temat migracji oraz emigracji z i do Irlandii. Okazuje się, że ponieważ tu na Zielonej Wyspie płace nie dorównują takim jakie są w Niemczech, Holandii czy w Norwegii, wielu obywateli Irlandii opuszcza swój kraj i emigruje do krajów angielsko języcznych, jak USA, Kanada, Australia czy Nowa Zelandia. Dziennie wyspę opuszcza ponad 120 osób. W ich miejsce przybywają młodzi z krajów o niskim standardzie życia m.in. z Polski w liczbie podobnej. Gdy zabraknie w Polsce ludzi do pracy, ich stanowiska zajmą prawdopodobnie ludzie z krajów byłego ZSRR. I tak całe nacje będą przesuwac się ze wschodu na zachód, w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara.
Klimat w Irlandii jest bardziej łagodny i bardziej wilgotny niżeli w Polsce, dlatego o tej porze nad morzem można odpoczywac jak w sierpniu w polskiej Karwi czy Świnoujściu. Byłem i cieszyłem się tam słońcem. Plaże są kamieniste i mało przyjazne ludzkiej stopie. W każdym razie te na których byłem.


Chciałbym jeszcze wspomniec na temat prasy polskojęzycznej, w której niestety za dużo o naszych rodakach dobrego nie wyczytasz. A to włamania do sklepów, a to zgwałcenia młodej czarnoskórej dziewczyny, a to scysja z policją zwaną tu gardą. Najbardziej przykre jest to, że jakiś dziennikarzyna, prawdopodobnie z rodzinnymi korzeniami z nad Wisły pisze, że Polacy w Irlandii odżywiają się śmieciowymi produktami. Kupują śmieciowe wędliny nafaszerowane chemią oraz tanie dmuchane pieczywo, zaś na dobre jedzenie oczekują z kraju. Otóż jest to wierutne klamstwo. W samym Dublinie jest kilka sklepów z naprawdę doskonałymi polskimi produktami, od wędlin po przetwory najlepszych polskich wytwórcow. Sam robilem zakupy to wiem. Bardzo złośliwy facio ten pan redaktor. Ogólnie Polacy są szanowani, bo coś naprawde potrafią. Na każdym kroku widzę biegle władające językiem Szekspira polskie dziewczyny i chłopaków. Nie tylko obsługują kasy w marketach, ale są przewodnikami po muzeach, pracują w kinach, a także na kierowniczych stanowiskach w hurtowniach i działach produkcyjnych. Dzieci posyłają do szkół zarowno irlandzkich, ale też raz w tygodniu do polskich. Zmorą natomiast są korki uliczne, mimo praktycznych rozwiązań komunikacyjnych. No cóż, takie są skutki postępującej wciąż cywilizacji. Za kilka dni wracamy do tej polskiej rzeczywistości. Aż szkoda, że czas tak szybko umyka. Czas, który, wydaje się, maksymalnie wraz z małżonką wykorzystaliśmy. Tymczasem rewanżuję się pozdrowieniami dla pani Jolanty, mojej wiernej czytelniczki, oraz pana niedoszłego medyka. T.




Jeszcze raz przepraszam za brak literki c z kreską. Korzystam z cudzego kompa.



2 komentarze:

  1. Zawsze twierdzilam, ze Guinness, to boski napoj.
    Irlandczycy, jak widac wybrali najodpowiedniejsze kulisy do konsupcji.
    Szczesliwy z Pana czlowiek Panie Antoni....

    Jolanta

    OdpowiedzUsuń
  2. CO PRAWDA GUINNESSA MOŻNA SPIJAC W WIELU KONWENCJONALNYCH PUBACH, JEDNAK JAK PANI POWIADA W MIEJSCU, KTÓRE MAMY OBOJE NA MYŚLI SMAKUJE NAJODPOWIEDNIEJ.POZDROWKA JESZCZE Z ZIELONEJ WYSPY. T.

    OdpowiedzUsuń

W KRAINIE PUSTYCH DZBANÓW

Spotykam się z pytaniem, skąd bierze się tylu wyborców PiS, tylu prostackich dzbanów do których nic nie trafia mimo zapraszającego...