poniedziałek, 31 października 2011

CZEGO BOI SIĘ "GW"

Od kiedy "Fakty i Mity" są konkurencyjnym pismem dla "Gazety Wyborczej"?, tylko pytam. Pytam, bo jak dotychczas to tygodnik ten pozostawał jeno od czasu do czasu wiarygodnym źródłem wiedzy, z którego kradło się przeróżne informacje, pokazując je na swoich łamach, jako owoc własnego śledztwa dziennikarskiego.. Kradła "Gazeta Wyborcza", kradła "Rzeczpospolita", kradły tygodniki wszystkich opcji politycznych, kradło wiele innych, niezależnych dzienników jak i czasopism. A żeby utajniać źródło z którego czerpią, cała polska prasa i inne media starały się fakt istnienia FiM zachowywać „w tajemnicy”.Dla rynku medialnego FiM nie istniały, a w każdym razie oficjalnie podlegały powszechnemu ostracyzmowi. Nie były cytowane w czasie przeglądu prasy, a także nigdy nie wymieniano oficjalnie nazwy gazety. Jeżeli już to w aspekcie bardzo pejoratywnym. My, czytelnicy tegoż tygodnika doskonale wiedzieliśmy, że często całe artykuły tam zawarte były kradzione przez ww. i po małych przeróbkach zamieszczane na własnych łamach, jako owoc dochodzenia śledczego dziennikarza. W tym momencie winienem powiedzieć „dziennikarzyny” na usługach Axela Springera, Kościółka, albo innego, najczęściej prawicowego szmatławego wydawcy. Przykładów była cała masa, bo Fakty i Mity każdorazowo po złodziejskim plagiacie artykułu, o tym fakcie informowały swoich czytelników. Zwykle kradli sensacyjne informacje po kilku tygodniach, a nawet miesiącach od daty zamieszczenia ich w tygodniku nieklerykalnym. Tak było przykładowo ze skandalem dot. pedofilii i pederastii arcybiskupa Paetza z Poznania, tak było ze zbrodniczym czynem pedofilskim księdza Pawłowicza, którego biskup przełożony ukrywał przed prokuratorem po różnych parafiach, włącznie ze zsyłką na Ukrainę. Tak było z sensacyjnymi wstydliwymi zachowaniami w podróżach księdza Jankowskiego, tak w końcu było z wieloma innymi karalnymi czynami o charakterze seksualnym panów sukienkowych. Nie o wszystkich sprawach drukowanych w FiM pisały inne gazety. Nie pisały, bo był zakaz płynący z kurii i episkopatu w ramach poszanowania WC i dekretu o milczeniu w sprawach przestępstw seksualnych księży. Dopiero, gdy już nie było możliwości utajnienia takowych sensacji, podawano owe fakty półgębkiem, jako owoc własnych dociekań. Dzisiaj w sposób tendencyjny GW jako organ PO, nie ma co ukrywać ze strachu przed Palikotem, dla którego FiM stały się oficjalnym pismem jego ugrupowania, a raczej jego programu wyborczego, wydrukowała „jakby” sensacyjny artykuł , w którym powtarzając za innymi jak mantrę, że oto były ksiądz Roman Kotliński, naczelny pisma („cepa antyklerykalnego”) dzięki Palikotowi wdrapał się do Sejmu. Tego świętego zbiegowiska hipokryzji (mój dopisek). Teraz na pewno w Sejmie będzie krwiożerczym wrogiem wszystkich, którzy ukochali sobie ten narodowy katolicyzm i ten nieodzowny dla tworzenia dobrego prawa, krzyż nad drzwiami wejściowymi. Redaktor Wojciech Czuchnowski, autor owego „Cepa antyklerykalnego”, swoimi wypocinami zapewne uczynił niski skłon w kierunku Tomasza Terlikowskiego. Być może napisał to na polecenie Terlikowskiego, bo jednak władza kościelna nawet wydawało by się w redakcji takiego pisma jak europejska GW ma coś do powiedzenia. Najgorsze dla tych, których razi sukces Ruchu Palikota jest to, że przytoczone artykuły z gazety pana Kotlińskiego okazują się całkowitą i niepodważalną prawdą. I to jest najgorsze m.in. dla takich panów Czuchnowskich, bowiem w innym przypadku FiM, jako jedyne pismo obnażające z paskudztwa kler katolicki byłyby zniszczone poprzez setki skarg składanych do sądów. Niestety, tylko prawda was wyzwoli, powiadają znawcy biblii, a taką prawdę serwują właśnie "Fakty i Mity", mimo ataków na redaktora naczelnego hien podobnych do Moniczki O. ps. Stokrotka.

Uśmiechnij się:
Wiecie jak się nazywa ruski ksiądz?
-Pop.
-A jak się nazywa ruski organista?
-Pop music.

2 komentarze:

  1. Też czytam z całą rodziną Fakty i mity i żaden tam krytyk POwski czy PISowski nie bedzie mi dyktował gdzie mam umieszczać swój wzrok. Wystarczy że wszystkie fakty postepowania kosciółka zgadzaja sie z tym co pisze pan Kotliński .Jestem przekonany,że tak jak pan odnotował, gdyby te fakty były fałszywe to Kotliński już by siedział we Wronkach, niestety dla Koscioła i Kotliński i Urban i Palikot mają RACJĘ.Te partyjną i tę oficjalną czyli moralną. Pozdrawiam. Amadeo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznaję panu rację.Gdyby pan Kotlinski uchybił cokolwiek faktom które rzeczywiscie wg. niego miały miejsce, juz dawno by go zniszczyli w sądach.Prawda zwycięży panie Amadeo jak powiada biblia.Pozdrawiam. Torunczyk.

    OdpowiedzUsuń

W KRAINIE PUSTYCH DZBANÓW

Spotykam się z pytaniem, skąd bierze się tylu wyborców PiS, tylu prostackich dzbanów do których nic nie trafia mimo zapraszającego...