czwartek, 27 października 2011

KTO JE POPROSI DO TAŃCA?



Przeglądając listę pań posłanek, które akurat dość gremialnie zgodnie z parytetem zdołały uzyskać mandat poselski, jako mężczyzna, który to wydaje mi się, potrafi odnaleźć w chociażby na razie tylko fotografii (bo jeszcze się mało nam przedstawiły) kobiece walory, spróbuję wypowiedzieć swoje zdanie w temacie tzw. ich kobiecości, który to kojarzy mi się zwykle z pięknem. Jestem smakoszem piękna damskiego, które wyraża się urokiem twarzy, wymiarami cielesnymi, zwiewnością sylwetki, ale ponad wszystko inteligencją i sposobem zachowania się w towarzystwie, czyli tzw. Savoir Vivre, niezależnie od tego, czy się stoi przed obrazem w galerii, spożywa się pieczonego kurczaka lub sushi, czy też odpowiada na pytania dziennikarza tvn24. Swego czasu pani prezydentowa Danuta Wałęsa, co by nie mówić ładna kobieta, ale niestety niewykształcona na tyle by dorównać następczyni pani Jolancie K. poradziła sobie przy okazji wizyt zagranicznych męża np. zwiedzając w towarzystwie innej pierwszej damy galerie malarstwa. Tam w zamyśleniu jeno kiwała głową nie siląc się na wydawanie swoich opinii, zgodnie z powiedzeniem, że gdy nie potrafisz nie pchaj się na afisz. Tak trzeba, bo tak ją pouczyła gromada doradców i dlatego wypadała bardzo poprawnie. Zagraniczni dziennikarze byli zakłopotani, czy pani prezydentowa ze względu na dobre wychowanie nie siliła się na krytykę dzieł, czy też one się jej aż tak bardzo podobały, że zaakceptowała je tylko skinieniem głowy. Dzisiaj w wyniku ostatnich wyborów do Sejmu trafiły także osoby płci nazwijmy to „pięknej”, które zapewne muszą bronić swojej sympatyczności siłom i godnościom osobistom. Odeszła już w niebyt urokliwa ze względu na walor językowy Nelly Rokita, której poświęciłem nie jeden post. Wyborcy już się nacieszyli jej dziwactwem nie tylko ze względu na strój, ale przede wszystkim prezentowaną w trzech językach głupotę. Została nam do dalszych uciech groteskowa i przesympatyczna inaczej, pani Anna Fotyga. Nie wiemy jak ona się potrafi bawić przy dźwiękach muzyki na parkietach w ośrodkach rządowych, które bardzo często wykorzystywali darmowo ludzie Kaczyńskiego, gdy pozostawali przy głównym korycie, a i później za opłatą naszymi pieniędzmi w pałacykach prezydenckich, rozrzuconych po całym nadwiślańskim kraju. Widzieliśmy natomiast, jak pani Anna pokazała się w wirującym tańcu w większej grupie podrygowej podczas spotkania ministrów spraw zagranicznych w Lizbonie. Ktoś musiał być dość dobrze zalany mieszanką wina i koniaku, że skusił się na tajemniczy uśmiech Fotygi. Wirujący wkoło sali łańcuch złożony z samych ministrów spraw zagranicznych wciągnął naszą panią minister w taki ruch, że uległa na tyle ekstazie, jakby od godziny ukradkiem spożywała marychę. Ubawiła się nasza piękna bidula, a to tylko dlatego, że na stanowiskach MSZ było kobiet co kot napłakał, a sami mężczyźni, mimo, że połowa z nich ma konotacje niekoniecznie hetero, woli się bawić w towarzystwie kobiety. Choćby to była Anna Fotyga, która w Europie wyrobiła sobie opinię beznadziejnej ministerki. Ministerki, która skłóciła nas z wszystkimi sąsiadami, za to potrafiła podcierać coś tam, coś tam prezydentom amerykańskim, zgodnie z nakazem Kaczorów, zwanych przez niektórą prasę kartoflami.
Przed oczami stoi mi jeszcze jedna postać, niestety mało fizycznie ale i nie tylko, atrakcyjna. To posłanka Sobecka z Torunia, ulubienica „doktora” Rydzyka, wierne stworzenie kaczym zasadom, ale jeszcze bardziej wierne wszystkim fioletom. Swego czasu pamiętam, jak to dorwała się do trybuny sejmowej. Zamiast wnieść zgłoszoną u Marszałka interpelacje poselską poczęła odmawiać paciorek, prosząc by posłowie ( a byli to w większości posłowie złożeni z kościelnej prawicy) czynili to razem z nią. Tej, nazwijmy to dobrze odżywionej kobiety nie wyobrażam sobie w tańcu poselskim, gdziekolwiek by się ta zabawa odbywała. By ruszyć z posad tę „słodką” bryłę ciała w narodowym oberku, trzeba powiedzmy się wcześniej mocno natrudzić w fitness clubie ćwicząc podnoszenie dużych ciężarów. Inna bardzo urokliwa posłanka PIS, jedna z aniołków Kaczyńskiego, wieku przedemerytalnego, pani Maria Nowak błagała przed wyborami o poparcie jej kandydatury do ławy sejmowej wszystkich okolicznych księży, obiecując swój angaż na rzecz wspomożenia losu kapłańskiego. Nie wiem kto, mógłby coś podobnego poprosić do tańca, tym bardziej, że mniemam, iż jej życie rozrywkowe zamykało się między kruchtą a chórem kościelnym. Chyba, że z polecenia przełożonych potrząchnie nią któryś z kleryków, bo akurat ostatnio bodajże w Łodzi, ci sobie też urządzali dyskotekę. Prasa pokazała wirujących w tańcu rozchełstanych księży trzymających się z gracją rąbka sutanny. Balet jak się patrzy. W PIS- ie akurat jest więcej osobowości zaliczających się wg nomenklatury do płci pięknej, które nie bardzo mogłyby oczarować partnera na tyle, by przemógł się i poprosił je do tańca. Chociażby czarny Kruk, czyli ta co niby w Sejmie robi coś tam coś tam, albo delikatnie mówiąc „zwiewna” pani Kempa i cudna Szczypińska. Większość posłanek z orbity Kaczyńskiego nadaje się raczej do wystawania pod krzyżem przy Pałacu Prezydenckim niżeli poruszania się na parkietach. Ktoś zapyta, a dlaczego nie szukam na tych parkietach posłanek z innych ugrupowań. Ano dlatego, że takich rodzynek w spódnicach tam szukać na próżno. W Platformie, gdzie kobiet jest dość dużo, trudno znaleźć kogoś na ofiarę tego posta. Są ładniejsze i mniej ładne, ale ...normalne w wypowiedziach i zachowaniu. Podobnie sprawa wygląda po stronie ogólnie rzecz biorąc lewicy, gdzie może największe zainteresowanie budzi osoba posłanki Anny Grodzkiej ze względu na jej trans, ale jest to osoba wykształcona i sympatyczna na tyle, by można się jej czepiać. W SLD pani Łybacka, jako już nie młoda postać, zapewne nie będzie się też pchać na parkiet gdzieś tam na zjazdach partyjnych, a jeżeli nawet, to brawo. Wiem natomiast, że pani Senyszyn akurat lubi tańczyć i robi to dobrze. W partii chłopskiej, posłowie, a raczej posłanki prosto ze wsi wpadając w otchłań krytyki tych z PIS-u starają się, by usuwać wystającą słomę i prezentować się jak przystało na koalicjanta rządu. Zresztą prawdziwe posłanki PSL to nie te które doją krowy, pielą buraki, czy też piorą gacie chłopu. To urzędniczki i zarządzające tu i ówdzie majątkiem narodowym gdzieś tam w gminach i powiatach. A czy lubią tańczyć?.Akurat bardziej niżeli wymienione wyżej z nazwiska. To bardzo zdrowa, przaśna materia.


Uśmiechnij się:
Mężczyzna z notesem w ręku przychodzi do sąsiada.:
-Czy zgadzasz się na udział w seksie grupowym?
-A kto w nim bierze udział?
-Ja , ty i twoja żona.
-Nie, nie zgadzam się!
-No to cię skreślam z listy.

1 komentarz:

  1. Fotyga kiedyś jak Matka Teresa będzie czczona. Obie mają cudowne oblicza.Zasługi tez.ROK.

    OdpowiedzUsuń

W KRAINIE PUSTYCH DZBANÓW

Spotykam się z pytaniem, skąd bierze się tylu wyborców PiS, tylu prostackich dzbanów do których nic nie trafia mimo zapraszającego...