sobota, 26 września 2020

RODZINA, ACH RODZINA

 


Mówi się, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Pisałem już na ten temat. Przysłowie jak wiele innych tematów  w których bohaterowie powiązani są bratnim deoksyrybonukleinowym łańcuchem zwanym po prostu DNA. Jest takie powiedzenie, które dosłownie sprawdza się wyłącznie w katolickich polskich rodzinach, szczególnie w Polsce, że w przypadku gdy człowiek spotyka się z bliższą, czy dalszą rodziną, powiedzmy w czasie przyjęcia z poczęstunkiem, to lepiej jest już sobie beknąć lub głośno puścić śmierdzącego jak skunks bąka, niżeli przyznać się, że jest się ateistą. Od tego momentu bowiem jesteś stracony dla pokrewieństwa, chyba, że zmienisz natychmiast swoje przekonania, uczynisz teatralny znak krzyża i oficjalnie patrząc na obraz wiszący na ścianie ukorzysz się przed boskim majestatem. W przypadku twojego uporu i trwania w swoim przekonaniu zostaniesz definitywnie, chociaż werbalnie wykluczony z katolickiej rodziny. Tej, która duchowo pozostaje pod bezpieczna opieką Jasnogórskiej Panienki, oraz świętym słowem twojego proboszcza i plejady chłopstwa w purpurach, z abp. Jędraszewskim na czele. Dla tychże jesteś trywialny, wręcz wulgarny, za którego należy się wstydzić po wsze czasy. Trudno, powiada zwolennik Rycharda Dawkinsa, trzeba żyć dalej, bo Bóg, zwany przez ateistów naturą po to dał ci mózg, abyś miał gdzie szukać ratunku. Bo natura, jest zaprawdę bliższa rozumowi, niżeli deistyczna forma zrozumienia świata. Ktoś powiedział, że dowodem na istnienie Boga jest to, że nie można dowieść jego nieistnienia, ale istnienia tym bardziej. Nie będę tu akurat swojego światopoglądu wyłuszczał ze szczegółami. Jest na pewno materialistyczny. Zna go moja najbliższa rodzina strasząc mnie piekielnymi mękami po ewentualnym odejściu do domu Pana. Powiadam tedy, że nie chcę przebywać tam, gdzie błogosławiony przez Polaków-katolików JPII wraz z koleżeństwem złożonym ze zbrodniarzami i rozpustnikami w osobach Pinocheta i księdza Maciela. W tym podobno boskim gniazdku przebywa wiele papieskich seksualnych zboczeńców oraz morderców innych nacji. Wystarczy przeczytać pierwszą lepszą historię Watykanu. Jest tam Torquemada, wykonawca milionów stosów dla kobiet „czarownic”. Są tam setki księży, którzy za życia rozpruwali brzuchy kobiet indiańskich, by nienarodzonym dzieckiem nakarmić psy. Jest tam tak wielu zbrodniarzy tego świata, że nikt o normalnych zmysłach, choćby odurzony biblią jak heroiną tam śpieszyć się nie będzie. Raj jest tu na ziemi. Najbardziej wiedzą o tym biskupi i księża, zagarniając od wiernych, a jeszcze więcej od państwa co tylko się da i ile się da. Oni nie oczekują żadnego innego raju i wcale się tam nie spieszą. Widać to np. w czasie ich choroby. Robią wszystko i płacą lekarzom każdą sumę, by pozostawili ich jeszcze w tym tu (grzesznym, ale prawdziwym) raju. Jeżeli jednak mimo wszystko Dawkins się mylił i przyjdzie mi pójść do piekła, to trudno. W karty gram, rozrywkę lubię, to i na pewno dobiorę sobie towarzycho do brydża czy pokera. Tam muszą być bogaci księża i rozpustni hierarchowie, będzie kogo ogrywać i słuchać ich opowieści. Daję też z uśmiechem wiarę przypowieści, jak to struchlały ateista po śmierci trafia do piekła: Nie ma się czego bać, powiada dyżurny diabeł . Tu jest naprawdę fajnie. Chodź za mną to ci pokażę; Przechodzą korytarzem i mijają kina, restauracje, puby, domy publiczne, teatry, kluby, kręgielnie... Normalnie życie jak w Madrycie, dla każdego coś miłego. Ateista jest już całkowicie przekonany, że będzie mu tu lepiej niż na ziemi, kiedy nagle otwierają się drzwi, a za nimi ściana ognia i przytłumione krzyki.. A to co ma znaczyć diable?. A miało być tak fajnie.!: Spokojnie, to tylko katolicy. Jak sobie wymyślili, tak mają.

Jeżeli ktoś z Czytelników sobie pomyśli, że drwię z jego religii, to jest w wielkim błędzie. Ja nie drwię z żadnej religii. Szanuje każdą z nich i spodziewam się od wszystkich wyznawców szacunku dla mojej, swobodnej w tym względzie postawy.

Jestem po osiemdziesiątce i czuję się dość zmęczony, zarówno fizycznie jak i mentalnie. Już nie ta percepcja, już nie ta charyzma, tudzież rozedrganie umysłu. Od dwóch lat nosiłem się z zamiarem wydania zbioru postów w formie książki. Niestety, jako emeryta z dolnej półki nie stać mnie na podobny luksus.
Wpadłem zatem na pomysł odsprzedaży moich myśli. Jestem gotów do pozbycia się swoich praw autorskich osobie zainteresowanej treściami mojego bloga, wraz z domeną. Z kraju bądź z zagranicy, a ponieważ nie znam się na informatycznych i prawnych zakamarkach problemu związanego z podobnym zamiarem, spodziewam się,  że owe kłopoty weźmie na siebie ewentualny nabywca. Mój adres mailowytonizar67@wp.pl 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

FASZYSTOWSKI PRYMAS POLSKI

Wcale nie był postacią idealną, a wiele wskazuje, że należałoby go uznać za osobę skrajnie niemoralną i szkodliwą dla Polski. Czego ...