O mnie

sobota, 7 marca 2020

NIE ROZUMIAŁEM TEJ NARODOWEJ PODNIETY




Nie rozumiałem, bowiem znając Dudę, obdarzonego tytułem prezydenta (na wyrost), przez pięć lat trzymanego w garści szefa partii nie mógł on postąpić inaczej. Kaczyński choruje na kolano a nie na raka. Co innego gdyby chodziło o dofinansowanie ortopedii, może wtedy nastąpiłby inny podział owych dwóch miliardów. Dla mało kumatych chodzi o dwa tysiące milionów złotych.  Istne wariactwo, podpisze czy nie podpisze, a może wyśle do TK. Bukmacherzy cieszyli się z zysku. Ja osobiście tej podniecie nie ulegałem. Wiarę w elementarną  rozwagę Dudy straciłem w momencie bezkarnego pokazania środkowego palca skierowanego do opozycji przez posłankę  Lichocką,  jedną  z najbardziej wrednych przedstawicielek „dobrej zmiany”. W świetle fleszy , teatralnie Duda złożył swój podpis, wcześniej uzasadniając bardzo niedorzecznie podjętą przezeń decyzję. Niepotrzebnie, ponieważ gdyby tę ustawę zawetował, przegrałby wybory a skoro ją podpisał wybory również może przegrać ale tyle że ze znakiem zapytania. Polska jest na szarym końcu państw, gdzie poziom walki z rakiem opiera się o dno. Wystarczy odbyć spacer po cmentarzach, by się przekonać o tym w jakim wieku nasi obywatele oddają swe ciała matce Ziemi. To straszne a nawet z ludzkiego punktu widzenia podłe, jako że tzw dobry sort pisowski, okupujący najbardziej płatne stanowiska w kraju, w przypadku choroby onkologicznej stać na leczenie w krajach gdzie poziom lecznictwa stoi na dobrym poziomie. Nikt z decydentów nie zadba o chorych z gorszego sortu, bo po co, skoro nie popierają ich dobrej zmiany. Przez sześć kolejnych tygodni leczono moje schorzenia onkologiczne w Centrum na warszawskim Ursynowie. W oczekiwaniu na kolejne zabiegi rozmawiałem z pacjentami, często i dowcipnie o polskiej polityce. Ciekawe, że wśród tych nieszczęśników, bardzo rzadko mogłem zetknąć się z tymi od „dobrej zmiany”. Być może, że ze wstydu kłamali, co zdarza się podczas deklaracji osób wybierających się do urn. W końcu "łune dają". Tyle że dają najwyżej na podpaski i sikacze, w żadnym razie na leczenie onkologiczne. To straszne, powtarzam.  Dwa miliardy na polityczne hejty, na gigantyczne uposażenie pisowskich wilczków opluwających sędziów, dziennikarzy i każdego kto nie z nimi, to hańba dla partii rządzącej sklejonej z obłudnym Kościołem. 
Tak, tak panie wielebny filetowy Jędraszewski . Za polskie dno ponosicie wraz z „waszą partią” współodpowiedzialność, bo dla was od  poziomu lecznictwa onkologicznego są ważniejsze związki partnerskie, LGBT cokolwiek dla was to oznacza, i skryty w celach zakonnych i plebanijnych własny homoseksualizm, a do tego gdy się trafi ponętny  ministrant to już chwalić Boga ukryta pedofilia.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza