niedziela, 4 września 2011

NIHIL NOVI


Nic nowego panie Leszku, były nasz premierze. Nic nowego pan nie wymyślił twierdząc, że Platforma Obywatelska myśli o przyszłościowej koalicji z Prawem i Sprawiedliwością, czyli do oklepanego onegdaj POPISU. Rzeczywiście, są ku temu przesłanki, chociażby poprzez raport Czumy, wysłannika PO do Sejmowej Komisji ds. nacisków. Pan Czuma z absolutnym spokojem oświadczył, że trzyletnia jego osobiście i jego komisyjnych członków ciężka praca za 1200 złotych dziennie, jako dodatek do uposażenia, pozwala stwierdzić, że żadnych politycznych nacisków Kaczyński wraz z Ziobrą nie stosowali. Dostał w nagrodę wiele wyrazów sympatii i podziękowania ze strony obozu kaczystów, a dotychczasowa oponentka Wróbel o mało by w pochlebstwach na cześć Czumy nie utonęła i gotowa była przygarnąć tego chudzielca do swej obfitej okrytej czerwoną bluzką piersi. Innym przykładem, przemawiającym za wytęsknionym przez Tuska POPIS-em, jest podobny brak poparcia wniosku przewodniczącego innej pracowitej Komisji ds. zbadania okoliczności śmierci Barbary Blidy, o postawienie tych tuzów polskiej polityki (Kaczyński, Ziobro) przed Trybunał Stanu, który to miałby po raz pierwszy cokolwiek do roboty, jako, że od dwudziestu lat zasiadający w tym gremium sędziowie nie mieli okazji kogokolwiek osądzić, biorąc oczywiście duże pieniące w formie gaży za sam jakże państwowy tytuł i posiedzenia przy ciasteczku. Tak, panie premierze Millerze, Ameryki to pan nie odkrył, bowiem ja skromny obywatel, śledzący polską scenę polityczną, wielokrotnie powiadałem na swoim blogu wprost, iż to, że oba te ugrupowania mimo pokazowych wzajemnych antypatii są jednak skazane na siebie. To korzenie Solidarności. Oczywiście Solidarności do której należało 10 milionów plus jeden (bo ja tez nosiłem w klapie znaczek, z którego byłem dumny), do czasu gdy nie opadły mi klapki z oczu, iż to żaden związek zawodowy, tylko cwaniacka masa ludzka dążąca do władzy, najlepiej w instytucjach centralnych za bardzo duże wynagrodzenie np. w ławach poselskich i senackich, w najgorszym przypadku w zarządach Spółek Skarbu Państwa. Dotyczy oczywiście tych na czele organizacji, bowiem rzeczywiste masy milionowe najczęściej pozostały nie tylko bez stanowisk, ale też bez pracy, przechodząc na zasłużony zasiłek. Właśnie, ów niby związek zawodowy pod przywództwem „pięknego Maryjana”Krzaklewskiego, pierwszego hochsztaplera i oszusta (głosowali podobno na niego dawno nie żyjący obywatele Pcimia) przekształcił się w partię polityczną zwaną Akcją Wyborczą Solidarność, która to w koalicji z Unią Wolności stworzyła rząd Jerzego Buzka. Buzka, ponieważ Maryjan chciał rządzić państwem, ale jako doktór z łaski profesora Buzka nie odpowiadać za swoje decyzje. Przeto posadził przed sobą pana profesora by nim sterować ( z tylnego fotela).Wiele krzywd Ojczyźnie wyrządziła ta koalicja, pominąwszy już to, że zarówno szkolnictwo, jak i wszelkie ośrodki kultury narodowej, oddano w ręce Kościoła, wspomagając go olbrzymimi dotacjami. Ta „tradycja darowizn” przetrwała do dzisiaj z zapisem konkordatowym. Ta koalicja akurat się rozpadła, bowiem Unia Wolności, składająca się z prawdziwych demokratów, zresztą niezbyt przywiązanych do KrK, blokowała szalejące decyzje krzaklewszczyzny. Rząd ten narobił ogromnych szkód naszej pomrocznej Najjaśniejszej bo: po pierwsze na koniec kadencji spowodował dziurę budżetową o rozmiarze wprost nie do załatania (95 mld.zł.), narosło ogromne bezrobocie ok 23%, zmalało do minimum PKB (0,2%), nastąpiła szalejąca inflacja. Dlatego akurat ta partia musiała przegrać kolejne wybory, osiągając zaledwie 3% poparcia (chyba na nich wtedy głosował sam kler, oraz ich rodziny).
Tak oto z tego klanu, klanu tamtej awuesowskiej solidarności, wywodzi się nam PIS jak i PO. Współczesna Solidarność natomiast należy wyłącznie do Jarosława Kaczyńskiego. Zagospodarował on ci ją dla siebie z powodów ideologicznych, które w sobie zawierają miłość do Kościoła, miłość do kiboli stadionowych, miłość do wątpiących w prawdziwość raportu Millera, oraz nienawiść do Izraela, Rosjan, Niemców, Skandynawów i w gruncie rzeczy całej Unii Europejskiej. Ponieważ jednak stara miłość nie rdzewieje, albo niepodobna raz na zawsze zapomnieć o korzeniach rodzinnych, a w najgorszym wypadku, jak mówi przysłowie, że kruk krukowi oka nie wykole, można śmiało stwierdzić, że pan Miller ma rację. Jest to jednak racja, którą wyjął z moich blogowych dywagacji, pojawiających się od czasu do czasu. Taki POPIS- owski układ byłby w smak obu, dzisiaj niby nienawidzących się partii, tym bardziej, gdyby PSL (przystawka umożliwiająca trwałość każdego rządu) nie weszło tym razem do Sejmu z powodu nie osiągnięcia progu wyborczego, zaś SLD osiągnął by wynik w granicach 20%, na co się oczywiście nie zanosi. A jeszcze bardziej gdyby w Sejmie znalazł się Palikot ze swoim ugrupowaniem. Wtedy wręcz wykluczona będzie koalicja PO-SLD, chociażby dlatego, że przy poparciu partii Palikota możliwe by były prawie wszelkie uchwały i ustawy sejmowe, które by wreszcie uporządkowały nasz polski grajdoł państwa wyznaniowego. Ale tu Kościół nie popuści i całą swoją uświęconą Duchem Świętym mocą wyklnie zamiar budowy podobnych koalicji. Taki strach to dopiero strach, a nie tam jakiś „Strach”Grossa. Swego czasu jako czynny wyborca rozważałem, czy aby jest szansa, żeby posłowie PO, mimo wspólnego rodowodu ( z PIS), po jakimś czasie zmienili swoje poglądy na tyle, by nazwać się prawdziwymi, postępowymi, nie udawanymi demokratami. Chyba jednak nie, bo dzikie zwierze zawsze będzie dzikie, mimo pierwotnej swej łaskawości w stosunku do otoczenia. A jeszcze niedawno, przy każdej okazji, dla niepoznaki i odwrócenia uwagi Platforma rozgłaszała „swoją wiedzę” o tajnych rozmowach lewicy z PIS. O już zawieranych wstępnych koalicjach. Tak głosili, bo sami w gruncie rzeczy mieli i ciągle jeszcze mają chrapkę na taki związek. Zdarza się, że małżonkowie ponownie się schodzą i często bywa to udane małżeństwo. Bywa też, że znając się jak łyse konie potrafią się wzajemnie wykończyć. Ale, ale, przykładowo, psy i koty też potrafią jeść z jednej wspólnej michy.
PS. „Firma” Kaczyńskiego dla wielu inteligentnych inaczej stała się bardziej atrakcyjna ze względu na umieszczenie na pisowskich listach wyborczych takich tuzów jak agent Tomek, były agent CBA, Jaś Tomaszewski były pogromca reprezentacji Albionu, a także Katarzyna Łaniewska, aktorka czwartorzędna, do lat 80 tych zatwardziała komunistka. Później pani Katarzyna, jakby zmiękła i podjęła aktywną współpracę z klerem, przeto zaangażowała się w odgrywanie ról dobrej babci w audycji „Ziarno”w TVP, a także roli gosposi proboszcza w Plebanii, stojąc w każdym odcinku przy garach. Rzeczywiście tymi czynami na oczach co bardziej rozmodlonej widowni zmyła błędy lat młodzieńczych, wrzucając do głębokiej szuflady, by nie raziły ją w oczy dziesiątki odznaczeń z Orderami Kawalerskim i Oficerskim włącznie. Miała szczęście kobita, bo akurat Kaczyński, mimo że pluje na czasy PRL, chętnie przygarnia małych, miernych ale wiernych na swoje łono. W jego rządzie było kilku prawdziwych komunistów z ministrem Kryże i Jasińskim na czele. No cóż, jak sobie przypominam, bywały też w historii kariery odwrotne. Stalin najpierw był w seminarium, a dopiero po tym stał się komunistycznym satrapą.





Uśmiechnij się:






Egzamin z anatomii, profesor pyta:
-Jaką funkcję pełni musculus cremaster?
-Ten mięsień podnosi mosznę.
-Dobrze, a co jeszcze on takiego robi?
-Nie mam pewności, ale przy silnych bodźcach mechanicznych, takich jak uderzenie powoduje
wytrzeszcz oczu, ugięcie kolan, otwarcie ust i artyku
łowanie wysokich dźwięków !.

2 komentarze:

  1. A agenta Tomka , zasrańca udajacego Bonda, to PiS sobie bierze na wszelki wypadek, gdyby trzeba było śledzić opozycje sejmową, a w zasadzie rząd, bo chyba nawet bogobojna Łaniewska (ksywka gorliwa gosposia) w to nie wierzy, że jej ulubieniec wygra wybory. Rzecz w tym ,że taki agent wprawiony w różne zagrania na uwodzenie babek, moze być przydatny by uwieść na przykład Muchę i od niej wyciągnąć tajemnice Tuska, ale nawet jak się zaweżmie to i może Sobecką ze swojego klubu, a myślę, że ona tylko na to czeka.Szczrze mówiąc, daj jej Boże. Benedykt CVXXV -ty. Nie owijam w bawełnę że jestem z Gniezna.PS: czytam Pana, ale nie zawsze mam coś do powiedzenia. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Panie CVXXV-ty z Gniezna.Podpisał sie Pan być może tytułem któregoś z papieży wczesnosredniowiecznych, ale wolno Panu, mieszka Pan w mieście pierwszego bodajże polskiego biskupstwa. To tak żartem. Natomiast potwierdzam, że agent Tomek, Bond z bożej łaski i Kamińskiego pieniędzy czerpanych pełną garścią z CBA, jak i gosposia z Plebanii, odziana w skórę kameleona, nie mają powodu się zbytnio cieszyć na zapas. Po prostu tych wyborów sekta Kaczyńskiego wygrać nie może, mimo nawoływań z ambon i płaczu Rydzyka. Pozdrawiam.Torunczyk.

    OdpowiedzUsuń

HONOROWI OBYWATELE MIAST

Każde polskie miasto o charakterze wojewódzkim, a często i powiatowym szczyci się swoimi honorowymi obywatelami. Są to zazwyczaj lud...