środa, 9 października 2019

A JEDNAK RAJ




                 Prawicowa reprezentacja katolickiej Polski w Brukseli. Żenada.
Posłużyłem się tytułem z jednej w Polsce wydanych książek Mariusza Szczygła, chyba największego znawcy naszego sąsiada - Czech. Przeczytałem tę książkę "haustem", bez odkładania jej na bok na czas posiłków z wyjątkiem przymusowych czynności natury fizjologicznej. A było warto. "Zrób sobie raj". Pod tym tytułem kilka lat temu powstał mój niniejszy felieton, który wywołał, szczególnie wśród zapiekłych polskich katolików gniew, jakobym promował w naszym katolickim bajorku aborcję, i krytykował m.in. tradycyjne chrześcijańskie pogrzeby z uczestnictwem księdza i wykorzystaniem trumien.  Aborcję, z której w rzeczywistości najbardziej korzystają Polki. Otóż upłynęło 10 lat, książki pana Mariusza są nadal nagradzane przy każdej możliwej okazji w Europie, a na podstawie jego autorstwa grane są sztuki teatralne.  Właśnie pan Mariusz otrzymał koleją nagrodę NIKE z rąk właśnie Polaków, za książkę "Nie ma". My Polacy mieszkamy po sąsiedzku z narodem, którego nie  znamy. W środkach przekazu o Czechach praktycznie nie usłyszymy nic, bo wieści które stamtąd płyną nie bardzo pasują do naszego grajdoła, czyli katolickiej zapyziałej Polski. Po to w telewizji rządzi Kurski , po to uwiązani jesteśmy zapisem o przestrzeganiu wartości chrześcijańskich, w skrócie WC, po to mamy ministra Glińskiego, pastucha moralności z nominacji Kościoła. Czechy jako naród nie mogą stanowić dla nas żadnego wzorca. Dlatego nie warto cokolwiek od nich adoptować na nasze podwórka. Nawet raczej nie wolno.
Czechy, państewko cztery razy mniejsze od naszego kraju z dziesięciomilionowym narodem. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat obywatele nad Wełtawą stworzyli sobie prawdziwy raj. Dosłownie, polski czytelniku, dosłownie. Gospodarczo dużo lepsi od wielu sąsiadów. Kraj czysty, dbający nie tylko o kulturę otoczenia ale i szczycący się wielkimi twórcami w dziedzinie literatury, muzyki czy filmu. Kraj, który w swojej historii doznał, tak jak my wielu okupacji i zaborów ze strony obcych mocarstw. Począwszy od Cesarstwa Rzymskiego, poprzez długie lata Czechami zarządzali Habsburgowie. Tak jak nas nie oszczędził ich też Hitler. A my Polacy z głupoty politycznej, podlizując się Adolfowi zajęliśmy im także kawałek terytorium pokazując światu naszą mocarstwowość sanacyjną. Do dzisiaj Czesi nie mogą nam zapomnieć owej opiekuńczości. Dzisiaj z przymróżeniem oczu podziwiają sąsiada Polskę, gdzie szef NIK zarządza pokojami na godziny, zaś marszałek Sejmu zażywa rozkoszy w burdelu.
Zrób sobie raj, taki jaki mają Czesi proponuje Mariusz Szczygieł, który jako obywatel polski, po równo czuje się Czechem. Zna doskonale ich język, kulturę, historie i literaturę.
Ich raj to: dostatek dla wszystkich obywateli, minimalne bezrobocie (dla tych co nie chcą się brudzić robotą), wolność przekonań (ta prawdziwa), wolność wyznania (ta prawdziwa), publiczna wolność orientacji seksualnych (ta prawdziwa), dostęp do badań in vitro z partycypacją finansową państwa, aborcja na życzenie, możliwość adopcji dzieci przez pary homoseksualne, dostęp wzorem Holandii do miękkich narkotyków. Z lupą szukać zarówno ludzi buszujących w śmietnikach jak i w psich gównach na ulicach i trawnikach. Osobiście byłem kilka lat temu w Czechach. Potwierdzam fakty.
A jak to się stało, że Czesi mogli sobie zafundować aż tak demokratycznie postrzegany raj?. Ano tylko dzięki temu, że państwo jest rzeczywiście oddzielone od Kościoła (w Czechach o tej instytucji pisze się małą literą). Od Kościoła katolickiego, który nam właśnie we wianie do Dąbrówki (Dobrawy) wcisnęli w roku 966. Po latach sami wyzbyli się tego ciężaru, a na nas spoglądają z ironią i współczuciem. Dzisiaj 80% obywateli Czech przyznaje się do ateizmu. Małe, stare kościółki odwiedza tylko 5% katolików. Pozostałe 15% stanowią różni innowiercy od muzułmanów poprzez luteranów, Żydów i prawosławnych. Wszyscy oni nie praktykują swoich wyznań, bo nie ma praktycznie czynnych świątyń. Na terenie Czech nie buduje się żadnych bunkrów kościelnych typu Licheń czy Świątynia Opatrzności Bożej, nie mówiąc już o pomnikowych kiczach papieskich czy też wysokościowych rekordach Chrystusowych. Ponieważ Czesi mają bardzo swobodne relacje do wyznawanych, bądź w ogóle niewyznawanych religii, przeto i wszelkiego rodzaju obyczaje zamykają się w tej konwencji. Śmierć w rodzinie nie stanowi żadnego powodu do żałobnych zachowań. Często rodzina jest powiadamiana o czyimś zejściu z padołu dopiero po pogrzebie, który ma charakter bardzo obojętny emocjonalnie bez teatralnych wzruszeń. Wyjątki stanowią pogrzeby dzieci i ludzi młodych. Pogrzeby odbywają się bez udziału osób duchownych, w bardzo skromnej oprawie. Ponad 90% zwłok zmarłych poddawana jest kremacji. Zdarza się i nie jest to odosobnione, że urna z prochami zmarłego członka rodziny przez całe miesiące stoi na półce w krematorium, bo nie ma jej kto odebrać, by złożyć w ziemi lub rozsypać we wskazanym przez zmarłego miejscu. Strój żałobny nosi się tylko w dniu pogrzebu. Ot, to taka dziwna dla nas ciekawostka.


I jeszcze coś chyba ważnego. Czechy były zawsze spowite prawdziwym sowieckim komunizmem. Czesi mieli gorzej niżeli Polacy mieszkający w "wesołym baraku." Żadnych własności prywatnych, w tym rolnictwa, żadnego prywatnego rzemiosła. Inwigilacja artystów i przeciwników ustroju była na porządku dziennym. I może właśnie dlatego ten naród potrafił sobie zbudować po roku 1990 prawdziwy raj. Raj który uleczył mocno okaleczone komunizmem społeczeństwo.
Kościół w Czechach jest biedny jak mysz. Tam żaden z członków rządu lub władz terytorialnych nie wpada na pomysł zapraszania na państwowe imprezy księdza a nawet prymasa, do którego ludzie zwracają się per proszę pana i nikomu nie przychodzi do łba, by go całować po rękach. Nie ma tam rzeszy kapelanów zatrudnionych począwszy od szpitali poprzez wojsko, policję, aż po kluby sportowe. Nie ma obowiązkowej religii w szkołach i nie do pomyślenia jest, by przerywać szkolne zajęcia na jakieś rekolekcje czy też uczestnictwo w kościelnych nabożeństwach. Nie spotkasz w klasach szkolnych symboli religijnych. Państwo księżom płaci pensje, a oni odprowadzają należny podatek i sami się ubezpieczają. Nigdy nie przyszło do głowy rządowi Czech aby oddawać w klesze ręce majątki wzorem pomrocznej Najjaśniejszej. Wszystkie historyczne katedry pozostają własnością państwa a nie Kościoła, których wnętrza wykorzystane są na galerie i wystawy. Czechy nie uwiązały się z Watykanem konkordatem, mimo zabiegów naszego JPII. Ciekawostka: Na spotkanie z Benedyktem XVI do Pragi przybyło ponad 100 tysięcy wiernych, 68% to Polacy zza miedzy. To coś nam mówi.
Na koniec, oczywiście jako czytelnik powtórnie gratuluję udanej książki panu Mariuszowi. Ta książka otwiera oczy wielu nam nad Wisłą, ale zanim ją otworzymy na tyle byśmy przejrzeli rozumem, musimy wybierać ludzi, dla których słowo Polska, naród, Ojczyzna nie będzie się kojarzyć ze słowami posłów skrajnej prawicy "Polska może być biedna, byle była katolicka". A tymczasem wybieramy do stanowienia prawa talibów katolickich, półidiotów a nawet pełnych z przekonaniem, że są to ludzie, co to pozjadali wszystkie rozumy. Jest okazja, mamy kolejne wybory. Kojarzy mi się w tym miejscu przypadek, jak to Mozart poprosił cesarza Franciszka Józefa ,by ten ocenił jego operę. Gdy sztuka dobiegła końca publiczność, a przede wszystkim kompozytor słyszą jakże mądry werdykt." Za dużo nut", powiedział JCM. Wątek ten w swoim filmie umieścił Milos Forman, też Czech. Franciszek Józef, jako obsrywany przez muchy cesarz przywoływany był w powieści "Przygody Dobrego Wojaka Szwejka" Jarosława Haska, a jakże, też Czecha. " Właśnie podobnych mędrców nasi wyborcy umieszczają w polskim parlamencie, a nawet w Brukseli. Oni stanowią nasze prawa.... i obowiązki. Co to za wartości, przekonujemy się na co dzień w korespondencji z UE. Jak to się stało, dlaczego Czechom udało się wyjść na ścieżkę takiej normalności?. Właśnie dlatego, że szybciej poznali się, (już od Husa) na obłudzie i hipokryzji kleru katolickiego. Na lepkich rękach do grabieży i zaboru mienia państwowego. Na rozpuście i zaprzaństwie wypasionych byczków w sutannach, którym dobrobyt materialny sprzyja niemoralnym zachowaniom, najczęściej w stosunku do dzieci. Tu jest ich niebo, bo w gruncie rzeczy przecież w inne nie wierzą.
......................................................................................................................................
Zdjęcia: FB.

Propozycja autorska;
Dziś zbliżam się do osiemdziesiątki i czuję się dość zmęczony, zarówno fizycznie jak i mentalnie. Już nie ta percepcja, już nie ta charyzma, tudzież rozedrganie umysłu. Od dwóch lat nosiłem się z zamiarem wydania zbioru postów w formie książki. Niestety, jako emeryta z dolnej półki nie stać mnie na podobny luksus.
Wpadłem zatem na pomysł odsprzedaży moich myśli. Jestem gotów do pozbycia się swoich praw autorskich osobie zainteresowanej treściami mojego bloga, wraz z domeną. Z kraju bądź z zagranicy, a ponieważ nie znam się na informatycznych i prawnych zakamarkach problemu związanego z podobnym zamiarem, spodziewam się,  że owe kłopoty weźmie na siebie ewentualny nabywca. Mój adres mailowytonizar67@wp.pl 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

AFE, ALE SMRÓD!

W dniu 13 października Polska kolejny raz wypuściła śmierdzącego bąka w salonach Europy. Wybaczcie chorej staruszce. Postępującą demen...