WIEWIÓRKI DONIOSŁY

Mamy lato. Cieszymy się wszyscy, a radość najbardziej widać po zadowolonych buziakach dzieci, które to odebrawszy cenzurki zwane tytularnie świadectwami ukończenia czegoś tam, demonstrują otoczeniu owoce swojej dziesięciomiesięcznej wytężonej pracy. Niektórzy, ubogaceni czerwonym paskiem, dzięki Fejsbukowi chwalą się ową czerwienią publicznie. No i dobrze, mają takie prawo. Rzecz w tym, że to wcale nie był wysiłek dziesięciomiesięczny, a co najwyżej ośmio, no może dziewięcio, jako że „zarządzający” polskim szkolnictwem księża i świeccy katecheci w ciągu roku szkolnego co kilka dni, no może tygodni, podrywali dzieciaki z ławek by ich zagospodarować w ławach kościelnych w roli słuchaczy nauk rekolekcyjnych, oraz innych mszy okazjonalnych za dusze kogoś tam ważnego dla Kościoła. Odliczywszy zatem setki godzin nauki religii, rozumianych bardziej jako umacnianie wiary a nie nauczanie czegokolwiek, to rzeczywiście można zaryzykować, że rok prawdziwej nauki mocno...