piątek, 13 marca 2015

WSADŹCIE SOBIE TE WIZY


 
Ja rozumiem, są miłości wzajemne wśród małżeństw, narzeczeństw, też mocno koleżeńskie, matczyne i ojcowskie i diabeł wie jakie ponadto. Wszystkie zazwyczaj są umocowane w absolutnej wzajemności, to niestety zdarzają się miłości jednostronne: ona mnie kocha, niestety ja jej nie, rodzic kocha dziecko a tymczasem ono ojca lub matki nienawidzi. Masę przykładów znajdujemy w literaturze, że przytoczę tylko „Lalkę” Prusa. Otóż bywa też miłość, która jest umocowana w polityce i podlana sosem, jakże doskonale spreparowanym na bazie hipokryzji i historycznych prawie bajek. Taka miłość wiąże niejako konformistycznie Polskę ze Stanami Zjednoczonymi. To taka udawana miłość, bo naszych w USA mieszka ponoć około dziewięć milionów, wraz z dziećmi narodzonymi za Atlantykiem, gdy tymczasem Amerykanów nad Wisłą można policzyć na przysłowiowych palcach jednej ręki. W ciągu ostatniego wieku, w czasie, gdy bieda Polaków zmuszała do spożywania zupy z pokrzyw i innego zielska, gotowanej na tłuszczu niewiadomego pochodzenia, ze Stanów Zjednoczonych rodacy przysyłali w listach po jednym dolarze, który miał u nas wartość dzisiejszych co najmniej stu. Tak rodziła się owa, obowiązująca do dzisiaj miłość Polaków do Amerykanów. Nikt natomiast w Ameryce nie oczekiwał w listach banknotów polskich, ani niczego innego, poza gotowością Jerzego Urbana, który deklarował się bezdomnym Amerykanom wysyłać z Polski koce i materace. Sytuacja wygląda podobnie jakby chłopak powoli przywiązywał do siebie dziewczynę zakupując jej od czasu do czasu tabliczkę czekolady za 5 złotych nie oczekując rewanżu w postaci choćby podobnie skromnego prezentu. Tak właśnie było z genezą miłości polsko-amerykańskiej, a nawet polsko-brytyjskiej, też zresztą nie bardzo odwzajemnionej, (wypowiedzi Camerona). Dlatego do dzisiaj głupi Polacy stali się pośmiewiskiem całej Europy, ze względu na włazidupstwo bez mydła marki „jeleń” i oczywiście bez honoru. Można by rozważać dlaczego w Polsce tak trudno jest przyjąć chociażby ustawę o zapobieganiu przemocy. Dlatego, że mimo, iż co trzecia kobieta w Polsce dostaje po buzi za przesoloną zupę, oficjalnie twierdzi się, że żadnej przemocy nie ma. Przynajmniej takie stanowisko utrzymuje kler i prawica. Niejaki ksiądz Dariusz Oko z oczyma członka świętego oficjum ds. Inkwizycji powiada w telewizji, że przez dwadzieścia lat żadna kobieta podczas spowiedzi nie skarżyła się do niego na przemoc ze strony męża. Może się bała widząc okrutny wyraz twarzy polskiego ”Torquemady”. Aliści właśnie tak wygląda owa miłość polsko- amerykańska. Jakże podobna miłości Kościoła do kobiet. Ameryka nas bije w tyłek z każdej pozycji, a najbardziej ekonomicznie, prawie zmuszając różnym szantażem do zakupów ich uzbrojenia za wielkie pieniądze wypracowane ciężko przez naród. Uzbrojenia najczęściej już nie będącego na wyposażeniu armii jankesów, ale my twierdzimy, że między naszymi krajami istnieje obopólne poszanowanie, a nawet dla nikogo niezrozumiała oszalała miłość. Oficjalnie moglibyśmy produkować broń sami, dając zatrudnienie Polakom, lub zakupywać od innych państw o równie wysokiej technice, ale niestety, wystarczy, że Wuj Sam pogrozi paluszkiem i już jesteśmy ugotowani w sosie USA. Jako najlepszy przyjaciel i sojusznik Ameryki, Polacy, jako jedyni obok Rumunów i Bułgarów są zobowiązani do zakupu wiz (oczywiście, jeżeli jakaś pani Jesica, czy inna Victoria, urzędniczka konsulatu USA w Warszawie, Krakowie czy w Gdańsku wyrazi na to zgodę).
 
 
Wtedy możemy odwiedzić zamieszkałą od lat rodzinę np. w Chicago lub Nowym Jorku, pod warunkiem że inny urzędnik na lotnisku Kennedy,ego nie wsadzi nas do powrotnego samolotu, w przypadku gdyby mu się nasze spojrzenie nie spodobało. Jakież to upodlenie kochającego przyjaciela znad Wisły, oczywiście obok Rumunów i Bułgarów, narodów z których Polacy tak lubią się nabijać i czynić paskudne żarty. „ A z kogo się śmiejecie, z siebie się śmiejecie” kabotyni, może za wieszczem powiedzieć każdy Europejczyk, w tym myślący mieszkaniec Bukaresztu i Sofii. Pominąwszy to, że Polak w Ameryce nadal pozostaje obiektem mocno ośmieszających nas dowcipów i docinków typu głupi pijaczek, pijany polaczek, złodziejaszek, pucykibel w domach żydowskich, jesteśmy tam wyłącznie przydatni podczas wyborów prezydenckich. Nas to nie obraża, cieszymy się jak dzieci, gdy wspomniana panna Jesica, po dokonaniu bezzwrotnej opłaty, przyłoży za zgodą ambasadora (konsula) pieczątkę wizową w naszym paszporcie i choćby przy pożegnaniu splunęła nam na do widzenia w twarz to uznamy, że deszcz pada. Polak był i jest głupi prawie zawsze i prawda ta jest dość oficjalnie potwierdzana w przeróżnych okolicznościach przyrody, jak mawiał nieodżałowany aktor Jasio Himilsbach. Reasumując: Polacy do USA wyjeżdżali na zarobek. Dzisiaj, gdy granice Unii są dla nas całkowicie otwarte, to Amerykanie swoimi wizami mogą się wypchać.

12 komentarzy:

  1. Polacy, nie ma co rozpaczać. Rozejrzyjcie się i zauważcie że wszyscy nas lubia. Od Londynu po Koreę, od Waszyngtonu po Australie, a że kazą nam szorować kible zydowskie w Ameryce, no cóż, widocznie do tego się nadajemy i do tego się godzimy. Wypnij się jeden z drugim i nie pros o wizę która cie będzie upowazniac do takiej roboty.Ja to chromolę. Nie lubie Ameryki. To kraj dla mnie wrogi. Powracający z USA emigrant.

    OdpowiedzUsuń
  2. Polacy polubili te amerykańskie fajfusy i chetnie robią im loda. Mówil o tym minister Sikorski. Smacznego, smacznego aż do trzech orgazmów. Eros nadwiślanski.

    OdpowiedzUsuń
  3. Spoko, spoko bo patrzy ks. Oko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja babcia w roku 1937 dostala w liście od rodziny z USA takiego dulara, a pokazała go nam wnuczkom dopiero w 1971 roku , Trzymała go jak święty obrazek. To prawda że wtedy w 1937 roku dolar był dla biedy polskiej„workiem złota”. Lodzia.

    OdpowiedzUsuń

  5. To co piszesz to świetny przykład tego, co również jest naszą cechą: zorientowania na przeszłość. Dopóki się z tego nie wygrzebiemy, dopóty będziemy mieli taką opinię (czy w 100% jest uzasadniona to inna sprawa). Niestety do władzy wybieramy ludzi, którzy ten stan petrfikują. A to do przodu trzeba iść, nie do tyłu. Tak długo jak będziemy wspominać minione sukcesy i szczególnie klęski zamiast stworzyć nowe, tak długo będziemy zaściankiem. Pytanie, czy jako naród potrafimy i chcemy to zmienić.Ja






    OdpowiedzUsuń
  6. Czczenie przegranych powstań i innych zrywów narodowych to domena akurat Kaczyńskiego. O jedynym wygranym Powstaniu Wielkopolskim jakos jest cichutko, bo akurat nie pasuje do jego ideologii. Jesteśmy bodaj jedynym narodem który kąpie sie w martyrologii. Dlatego stwarzamy warunki do tego rodzaju posmiewisk, które akurat nie przeszkadzają naszej jakże idotycznej dumie narodowej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zauwazcie państwo, że nawet państwa które były republikami sowieckimi jak Litwa, Łotwa i Estonie nie muszą starać sie o wizy, a taka Polska wolny z gruntu rzeczy kraj (dawniej jeden z baraków, chociaz ponoc najweselszych), najprzedniejszy sojusznik USA musi na kolanach prosic o wizy i za nie płacić. Jak to zrozumieć, doprawdy nie wiem???.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tym razem skomentuje po babsku. Wie Pan, z reguly wiele osob deponuje zapasowe klucze do domu, na wypadek, gdyby sie drzwi zatrzasnely. Gdzie deponuje? Oczywiscie najlepiej u najblizszego sasiada, a nie u przyjaciol w miescie oddalonym 100 kilometrow.
    Dlaczego Polacy sa tak zapatrzeni w "przyjaciol" zza oceanem? Oby sie tylko im drzwi nie zatrzasnely... :)

    Pozdrawiam wiosennie


    J.

    OdpowiedzUsuń

  9. Zamiast inwestować we własny przemysł obronny, jak to się dzieje na całym swiecie, skupujemy szrot od cwaniaczków zza oceanu, którzy gdy im kaprycho przyjdzie, zablokują wszystko.
    POGONIĆ przy urnach tą sprzedajną i zidiociałoą bande, która zafundowała NAJWIĘKSZY exodus Polaków z Polski w dziejach naszego kraju i "zbroi" kraj sprzętem, który może co najwyżej stronę przeciwną rozśmieszać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wprowadzić wizy dla amerykanów,nie pchać się w ich wojenki.Polak

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdy wysiadlem na lotnisku w Chicago od razu usmiechalem sie do obsługi tego lotniska ponieważ słyszałem juz dawno ze moge sie nie spodobac urzednikom. Miło było, kibli nie mylem bo mam tam dość zamozna rodzine, ale szalec z prezentami oni nie potrafią. Sa oszczędni i zapierniczaja w robocie od świtu do nocy jezeli chca zyc na poziomie sredniego amerykańca.Wróciłem ja Pawlak z kargulem z podarowanymi szmatkami.Zenon z Opolskiego.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jerzy Urban dalej jest gotów wspomagac obywateli amerykanskich, o ile rząd USA go oto poprosi.

    OdpowiedzUsuń

W KRAINIE PUSTYCH DZBANÓW

Spotykam się z pytaniem, skąd bierze się tylu wyborców PiS, tylu prostackich dzbanów do których nic nie trafia mimo zapraszającego...