NABURMUSZONY

Nie mogę przejść spokojnie obok iście bulwersującego przypadku, który został odnotowany w regionalnej prasie, a mianowicie w Tygodniku Ostrołęckim. Oto w jednej z tamtejszych parafii mieszka małżeństwo, które mimo usilnych starań nie może mieć dzieci z powodów powszechnie w biologii znanych. Dlatego też mimo, iż oboje czują się poprawnymi katolikami, nie bacząc na ognie piekielne, skorzystali z leczenia oraz zapłodnienia in vitro. Nieszczęściem w tym wszystkim natomiast jest fakt narodzin pociechy z białaczką. Zdarza się, z białaczką rodzą się także dzieci spłodzone w łózkach, nawet poświęconych. Oczekiwane dziecko było bardzo kochane, a znając środowisko w jakim mieszkają, długo nie informowane o swoim poczęciu przez in vitro. I tak by było zapewne nadal, gdyby przejęci chorobą rodzice nie poprosili księdza goszczącego w ich domu w ramach kolędy o odprawienie mszy świętej w intencji zdrowia dziecka. I oto tu nastąpił zgrzyt wyzwalający ogromny smród, jakby na stół na którym s...