A CO, NIE PISAŁEM O TYM?

Ruszyli. Jak charty spuszczone ze smyczy. Wszyscy, niezależnie od pozycji na listach wyborczych. Wystartowali, każdy z nich po co najmniej półtora miliona złotych, bo tyle zarobi poseł i senator w VII kadencji, chyba, że któryś z nich zostanie ministrem, lub vice ewentualnie zahaczy się do komisji śledczej, których ostatnio bez liku, wtedy jego dorobek finansowy się podwoi, a nawet może i potroi. Obserwujemy ten start poprzez media, które mają akurat darmowe lub przynajmniej mało kosztowne audycje. Jak już pisałem, żaden z naszych obywateli, których propaganda napędza, a może tylko grzecznie„zaprasza” do urn, nie głosuje na swojego przedstawiciela, który by w parlamencie upominał się o jego dobro .Większość znajdujących się na listach, to spadochroniarze jak za czasów PRL. Wtedy mówiło się, że władza jest przenoszona workami. Okazuje się, że nic się nie zmieniło. Najważniejszy jest kesz, czyli many many. No, bo co ma do Kielc taka Kempa, obywatelka Dolnego Śląska, albo ziomek Ż...