SMOTRYSZ W KNIGU

To że należę do tej połowy społeczeństwa, która czyta, to należę również do tej ćwierci, która czyta dużo, a nawet bardzo. O tym wiedzą moi Czytelnicy, bowiem często intrygowały mnie doniesienia prasowe informujące o mizerii naszego katolickiego czytelnictwa, przeto je komentowałem, zwykle wtedy, gdy ponosiły mnie nerwy. Osobiście zadawałem sobie od czasu do czasu trud zbilansowania wydatków na owe upodobania biblioteczne. Bezskutecznie, aczkolwiek wiemy oboje z Małżonką iż są one wielotysięczne. Zamawiamy, kupujemy, czytamy a następnie dzielimy się owym dobrem literackim z przyjaciółmi. Zwykle te książki do nas nie wracają, chociażby z powodu braku półek na których stanowiłyby pochłaniacze kurzu. Ja z powodu swej małej mobilności spowodowanej chorobami w zasadzie nie oddalam się od domu, dlatego staram się być nieco przydatny na miejscu. Natomiast Małżonka i owszem, jej przyjaciółki, również zaczytane, mogłyby razem stworzyć babski klub miłujących słowo epickie...