wtorek, 16 października 2018

BYŁEM NA "KLERZE"


  1. Jako spokojny emeryt, do tego odczuwający wiele słabości pochorobowych, nie nosiłem się z zamiarem wyprawy do kina na bodajże najbardziej kasowy dzisiaj film KLER Smarzowskiego, mimo wyjątkowej reklamy medialnej. Nie wybierałem się, ponieważ środowisko polskiego kleru było mi dobrze znane… powiedzmy z osobistego życia. W czasach licealnych pełniłem obowiązki „szefa” grona ministrantów (do dziś znam ministranturę po łacinie), w mieście powiatowym, dziś słynącym z 3 kościołów, produkcji niezłego piwa „KASZTELAN” i KRÓLEWSKIEGO sera z dziurami. Kręciłem się siłą woli w okolicach plebanijnych, zatem miałem całe teatrum towarzystwa sukienkowych przed oczami, a ponieważ jeden z księży to mój bliski krewny, przeto uczestniczyłem w tzw. biesiadach libacyjnych także, ale było to już kilka dobrych lat później, kiedy jako dorosły mężczyzna mogłem im dotrzymywać kroku w ostro zakrapianych alkoholem prosto z tzw. sklepów komercyjnych (PRL) kolacyjkach. Było to możliwe gdy krewniak otrzymał samodzielną parafię. Niestety przedwcześnie zmarł na zawał, być może z powodu nadmiarowego spożycia koniaków i nałogowego palenia. Zanim to się stało, widziałem spektakularne wódczane przypadki posiedzeń proboszcza w towarzystwie sekretarzy partyjnych, komendantów milicji i innych  notabli. Film KLER, który obejrzałem przy absolutnie pełnej sali, jest prawdziwy. Pokazuje dzisiejsze układne stosunki kleru z władzą, czyli tak samo jak za Ojczyzny ludowej, tyle tylko że współczesny kler dodatkowo zajmuje się polityką, a nawet w pomieszczeniach plebanijnych urządza zbiórki i szkolenia grup nazistowsko faszystowskich. Film odkrywa demoralizację księży i biskupów. Skoro arcypasterz
    posługuje się słownictwem spod budki z piwem ch*j, pi*da, pierd*l się kutasie prawie w każdym zdaniu, to jestem przekonany, że otworzy oczy wielu dewotom, ale pod warunkiem że nie posłuchają księży i na film pójdą. Zgnilizna urzędników Pana Boga wypełniała ich usta, ale też czyny. Film nawiązuje do jarmarcznych zachowań bp. Głodzia z aktimelkiem w tle, wstrętną siostrę Bernadettę z Zabrza, ale też nie ukrywa innych grzechów np. pedofilii i gwałtu na celibacie, chytrość na kasę. Pokazuje
      nie tylko molestowanie, ale i prawdziwe kurestwo. Tak, spodziewałem się tych wątków i się potwierdziły. A w ogóle moja ocena dzieła pana Smarzowskiego wypada bardzo dobrze, ponieważ tak naprawdę nie odciąga od Boga, czego się najbardziej obawiali prawdziwi katolicy, ale jednocześnie obnaża Jego urzędasów dosłownie do golasa.
  2. Foto: Facebook, NIE.


CZY WRÓCĄ DINOZAURY?


  1. Mądre przysłowie powiada:  „Nie było nas był las, nie będzie nas będzie las”. Czyżby?. Coraz bardziej postrzegam zjawiska, które właśnie przeczą temu powiedzeniu. Świat w istocie podąża ku samounicestwieniu. Świat, a wraz z nim, no jakże mogłoby być inaczej- Polska. Mamy w tym duży wkład. Sami się do owej śmierci przyczyniamy chociażby w osobach przykładowych obywateli Jana Szyszki i Tomasza Duszkiewicza. Pierwszy jak na ironię był ministrem środowiska, drugi zaś zadufanym w sobie księdzem. To symboliczni nasi prekursorzy martyrologii otoczenia przyrodniczego. Szyszko w symbiozie z Rydzykiem, wciąż głodnym pieniędzy postanowili wyciąć Puszczę Białowieską, nasz, bodajże największy skarb narodowy i zamienić ją na w gruncie rzeczy nic nie znaczącą dla narodu mamonę. Ksiądz Tomasz Duszkiewicz, kapelan myśliwych, leśników i gajowych, to raczej najprostszego sortu kłusownik, przestępca pospolity. Morderca zwierząt chronionych przez prawo. Ale dla niego, jak to dla każdego sympatyka PiS, prawo to jak splunąć na zapisy traktatowe Unii Europejskiej. Świadectwem potworności Duszkiewicza są wypchane zwierzątka w jego posiadłości, a m.in. truchła rysia, puszczyka, wilka a nawet żubra. Mięsem żubra ten klecha częstuje swoich gości. I w tym
    teoretycznym kraju, jak powiedział minister Sienkiewicz, nikomu to nie przeszkadza. Pewno sobie koncypuje, że skoro nie będzie puszczy to i zwierzęta są niepotrzebne. Drzewa się wytnie i wraz z ziemią sprzeda, a gdy nie będzie miał czym oddychać, to za te pieniądze spierdzieli do Amazonii tropem nazistów po II wojnie światowej. Nazistom taki trop wyznaczył jeden z poprzedników papieża Jana Pawła II, Pius XII. Myślę, że człowiek sam przygotowuje się do zagłady nie bacząc na przyszłe pokolenia. W roku 1945 użyto po raz pierwszy bomb jądrowych. Zwaliły się na Hiroszimę i Nagasaki obnażając obraz ludzkiego
     armagedonu. Zrzucono je niby z konieczności by zakończyć wreszcie  tę najstraszniejszą z wojen, ale pozostało świadectwo tego co czeka ludzkość w przypadku następnej wojny światowej. Wojna jądrowa to pokaz zniszczenia całego globu poprzez wytrącenie kuli ziemskiej z osi jej obrotu. Co  brzmi przewrotnie, bo bomba atomowa to jednocześnie gwarant utrzymania pokoju na świecie poprzez strach. Inną sprawą jest naruszanie spokojnej struktury ziemskiej poprzez dokonywanie prób jądrowych w podziemiach, nadmierne wydobywanie na powierzchnię bogactw naturalnych, regulowanie wedle widzi mi się biegu rzek, problem cieplarniany globu. Stąd trzęsienia ziemi, tsunami, orkany, tajfuny i inne dramatyczne zjawiska zabijające miliony istot ludzkich i nie tylko. Uczepię się jednak Polski. Nie trzeba być wyjątkowym obserwatorem by nie zauważyć niszczących zjawisk naszej przyrody i atmosfery. Od blisko stu lat nie zmieniła się forma ogrzewania naszych mieszkań. W prymitywnych piecach palimy byle czym,  byle tanio. Świat odchodzi od węgla a u nas to podstawowy opał, bo mamy go ponoć dużo, a i jeszcze dodatkowo sprowadzamy z Rosji, ba nawet z Chin. Smog wiszący nad miastami zabija rocznie kilkadziesiąt tysięcy Polaków zaś innym skraca tudzież niszczy komfort życia i zdrowia. Na świecie próbuje się przestawić transport na „paliwo” elektryczne, a u nas ludzie zadają pytania, co to takiego. Wątpliwe jest u nas zjawisko tsunami, bo Bałtyk to pokorne „zwierze”, ale on cichcem też zabiera nam ziemię. W Jastrzębiej Górze, znanej miejscowości wypoczynkowej w ciągu ostatnich lat pożarł nam już ponad 100 metrów nabrzeża wraz z budynkami hotelowymi i szkołą.
    To wynik zjawiska cieplarnianego, powodującego rozmarzanie zlodowaciałych biegunów ziemskich i podnoszenia się poziomów mórz i oceanów. Należy pamiętać że północny biegun już został podzielony przez sąsiadujące państwa na obszary wydobywcze ropy i gazu. Ludzkość nie dba o przyszłość planety, liczy się wyłącznie interes narodowy. Przykładem są Stany Zjednoczone, oporne w kwestii podpisywania umów międzynarodowych chroniących naturę, mimo iż każdego roku atakują to państwo coraz tragiczniejsze w skutkach kataklizmy pogodowe.


piątek, 12 października 2018

BOŻE, TY TO WIDZISZ I NIE GRZMISZ!?



Jeżeli Kościół katolicki zrezygnuje z 11 000 000 000 PLN konkordatowych, wydzieranych corocznie państwu i odda wyłudzone od Polaków i Polski majątki to uwierzę w dobre intencje biskupów i całej reszty, oczywiście oprócz pedofilii osób przykościelnych w tym bpa Wesołowskiego, szczęśliwie zmarłego, ks. Gila i setek innych zdrowych byczków w koloratkach, którzy to swoimi postępkami całkowicie obnażyli Kościół, pokazując światu jego prawdziwe oblicze. To też do Was hierarchowie Michalik i Dziwisz oraz waszych kolegów po fioletowych piuskach. Może nawet bardziej do was pisowskie ścierwa, którzy karmicie hojną ręką tę wciąż nienapasioną  gangrenę, kosztem państwa, czyli nas wszystkich Polaków. Kosztem ludzi pracy i majątku narodowego.”- ,przeczytałem wypowiedź katolika na Facebooku. Zdenerwowałem się?, może trochę, bo przecie żyję tu i teraz wśród ludu ogłupionego do szczętu wciąż obiecywanym, wyimaginowanym szczęściem niebiańskim po śmierci, gdy tymczasem urzędnicy pana B. pławią się nie tylko w biblijnym grzechu plugastwa pedofilskiego ale też dobrach doczesnych, co uzmysłowił wiernym ogłupionym ślepcom film pana Wojciecha Smarzowskiego KLER. Hierarchowie nawołują do zignorowania filmu, albo wręcz zakazują jego projekcji posługując się pisowskimi posłańcami z twarzą „BMW”*  na stanowiskach administracyjnych, ale to już nic nie da panie Głódż, panie Michalik, albo i panie Kaczyński. Mleko się rozlało. Film jest prawdą większą niż tablice mojżeszowe z przykazaniami, które wy olewacie ciepłym moczem. Chyba że tablice biblijne Mojżesza też macie w czarnej dupie, w co obserwując doniesienia prasowe z łatwością uwierzę. Ponad 120 polskich biskupów z małymi wyjątkami, w większości mianowanymi przez Jana Pawła II trzyma łapy nad tym biednym, sponiewieranym rozumem Polaków, ich karmicielami, gotowymi odbierać ich zakłamane pouczenia na klęczkach z pocałunkiem nie tylko stuły po spowiedzi, ale i łap w chwilę, gdy dobrodziej przed momentem wyszedł z wychodka bez umywalki.

*BMW - BIERNY,MIERNY, WIERNY.

wtorek, 9 października 2018

CZY WARTO SIĘ URODZIĆ?




Każda Cyganka, za marne 10 złotych podejmie się wróżby twojego losu. Nie ważne, czy ona zgaduje, improwizuje, czy też udaje się jej rzeczywiście trafiać przypadkowo w fakty z życia naiwnej osoby. Na podstawie linii przecinających się na twej dłoni, a szczególnie jednej, tzw. linii życia opowiada wcześniej zapamiętane formułki z których powinieneś być zadowolony lub nie, w zależności od ochoty na wymuszaną dopłatę którą wyczuwa patrząc w twoje oczy i na mimikę twarzy. Rzeczywiście, nawet bez Cyganki, los i życie człowieka można by odrysować linią, której początek bierze się w miękkiej, wyścielonej kołysce, zaś kończy w czterech deskach. Ten los jest uzależniony od miejsca urodzenia, zasobności portfeli rodziców, ale też nabytych genów określających uzdolnienia, zapał do nauki i pracy, czy też charakter określany człowieczeństwem, humanizmem, serdecznością. To wszystko jest dodatkowo determinowane okresem pokoju lub wojny. W naszych polskich warunkach jak do tej pory cieszyliśmy się tym pierwszym. Linia życia dla jednego biegnie przez długie lata, często zatrzymując się koło setki a nawet powyżej, dla innego zaś zanika powoli po pół wieku. Nie ma reguły na długowieczność żywota ludzkiego. Osobiście dobiegam osiemdziesiątki i wyczuwam dość wyraźnie, że zdrowie mi z lekka kruszeje. Jakoby ucieka jak piasek przez przysłowiowe palce. Liczne pobyty w szpitalach nie upiększały mi żywota. Niedawno pochowałem młodszego ode mnie brata, co jest nie bardzo trzymające się logiki, bowiem z racji wieku miałem pierwszeństwo do tej „uroczystości”. Nie sprawdziła się też owa logika w przypadku moich rodziców. Mama dużo młodsza od Ojca odeszła w wieku 72 lata, gdy tymczasem Rodzic dożył lat 86. Oboje byli spracowani do szczętu dla dobra swego oraz czwórki dzieci.  Ich linia życia to ciężka harówa przerywana jedynie posiłkami i modlitwą. Przez te lata życia i pracy żadne z nich nigdy nie widziało morza ani gór. Bo nie było czasu na takowe mało im potrzebne zachcianki mimo, że finansowo było ich stać na owe „fanaberie”. Kto potrafi się zastanowić nad analizą podobnego życia, zapewne zada sobie pytanie które brzmi: czy warto się było narodzić?,  czy warto było przyjść na świat by żyć udręką swoją i innych, uczyć się przez kilkanaście lat, pracować w różnych warunkach, by utrzymać siebie i rodzinę, by w końcu z łaski państwa po wielu latach otrzymywać kilka złotych i wolne chwile na emeryturze. Emeryturze, która nie zwalnia od kłopotów, najczęściej związanych z życiem i zdrowiem swoim i potomstwa lub innych bliskich nam osób. Mimo to, oraz dotykających nas coraz częściej chorób, jednak zdobywamy się na to, by pozostałe okruchy życia umeblować skrawkami przyjemności. Zobaczyć nie tylko swój kraj, ale też inne obszary Europy i świata. Osobiście lub chociażby oczami wyobraźni poprzez literaturę, film albo muzykę. W takich okolicznościach przyrody warto się było narodzić mimo linii losu biegnącego poprzez naukę, pracę, a tym bardziej szczęście małżeńskie. Tak, wtedy może warto się urodzić. Sądzę, że wielu Czytelników mojego bloga zada sobie podobne pytanie na które spróbuje udzielić odpowiedzi.




sobota, 6 października 2018

SPAZM SKRZYWDZONYCH DZIECI.



                        Wymowne zaiste.

"Zgadnij ludzka szmato, co mnie obchodzi twoje „przepraszam”, skoro nawet nie jesteście w stanie zapłacić odszkodowania dziewczynce wielokrotnie zgwałconej przez waszych brzuchatych przedstawicieli... Nie ma w was żadnej refleksji, nie ma w was skruchy. Sracie po gaciach, bo się boicie, że się wam ktoś dobierze do skarbonki i wam zabierze dukaty zdobyte na ludzkiej krwi i mokre od ludzkich łez! Wasze złoto, to  wasz jedyny bóg!”, słuchać krzyk w codziennych doniesieniach medialnych. To jednostkowe przypadki, jak mówi Kościół i przyssana doń władza? Wątpię.

                Kwiaty polskie

Podobne zdania wydobywające się z otchłani bezradności wygłasza każda matka każdego dziecka skrzywdzonego przez klechę . Obojętnie czy to klecha z jajami czy, też zakonnica, (jednako klecha, ale bez jaj), czyli zwyrodniała zbrodniarka a la siostra Bernadetta. Normalnych ludzi bardzo bolała krzywda wyrządzana dorosłym przez matkę Teresę, którą, w podzięce za miliony dolarów dla Watykanu Jan Paweł II posadził na katolickich ołtarzach. To dorośli, oni mimo trudności sami potrafią się bronić, ale dzieci?.. Coś makabrycznego. Ale jaką wartość dziecko stanowi dla Kościoła. Tyle co wartość obliczona na zysk marketingowy. W domach dziecka w słonecznej Hiszpanii hurtowo siostry opiekunki sprzedawały dzieci do USA. Od 100 -200 tysięcy. Podobnie w Irlandii, Brazylii i wielu innych krajach z symbolem ukrzyżowanego Jezusa.. Irlandia ponadto zasłynęła makabrą uśmiercania dzieci zrodzonych przez kobiety niezamężne. Od dnia gdy na światło dzienne odkryto szkielety kilku tysięcy dzieciaków, katolicyzm w tym kraju zaczął się chwiać. No i zachwiał się na tyle, że ten kraj, bodaj najbardziej religijny, dzisiaj przoduje w wielu dziedzinach oraz pozostaje przykładem humanizmu i postępu. A Polska?. No cóż Polska?. Ten kraj nadal pozostaje w okowach ciemnoty, egzorcyzmów oraz pseudouzdrowień przez modlitwy różańcowe odmawiane nad chorym, a nawet nad zmarłymi, by zapewnić im urojone szlaki wprost do łąk niebiańskich. A może by tak rozkopać ziemię wokół wszystkich klasztorów katolickich?..

wtorek, 2 października 2018

OKALECZONY FIUTEK DOBREJ ZMIANY



Nie lada ubaw mieli ratownicy medyczni z Gdańska, którzy zostali wezwani do poszkodowanego w jednym z prestiżowych adresów w mieście. Po przyjeździe na miejsce, na dachu apartamentowca, przy basenie leżał zakrwawiony mężczyzna nad którym stały dwie panie w dosyć wymownych strojach. Jak mówi anonimowo jeden z ratowników, "prostytutka w czasie seksu oralnego silnie ugryzła swojego klienta w prącie" - doszło do krwawienia. Na szczęście pacjenta członek nie został zbyt mocno okaleczony." Tyle GW. Osobiście znam podobny temat, gdzie pewna dama klientowi obgryzła fiuta całkowicie. Ostał się jeno korzeń. Ogromne krwawienie, karetka pogotowia i zabawne poszukiwanie żołądzia, który gdzieś się zapodział w stłamszonej pościeli. Poszukiwany obiekt w końcu znalazł się, niestety nie dało się go z powrotem zainstalować, był zbyt poharatany. To zdarzyło się ponad trzydzieści lat temu, w czasach gdy nie było jeszcze dobrej zmiany a ofiara była prostym robotnikiem a nie sędzią z partii rządzącej, czyli PZPR. Powtórzmy więc: Nieoficjalnie wiadomo, iż ów gdański klient burdeli jest sędzią Sądu Apelacyjnego z Krakowa. Tzw. Dziecko Dobrej Zmiany. Tą sprawą powinny zainteresować się służby specjalne. A nuż, był to atak na najbardziej ważną instytucję państwową. Sąd to trzecia władza, ta najbardziej dziś upolityczniona. Czy prostytutka pochodziła z państwa zaprzyjaźnionego, albo i nie, np z Niemiec. Wtedy zachodziłoby podejrzenie o ojkofobię w stosunku do polskiego narodu. Media nie podają dlaczego pani prostytutka ugryzła sędziego dobrej zmiany w penisa. Czy lubi ostrzejszy seks?. Być może modny BDSM? Być może coś powiedział na opozycję, albo zrobił coś dla niej przykrego. Może kazał jej szybciej działać, bo śpieszył się odebrać żonę i dziatki z mszy świętej. Tego nie wiemy. Znając życie, pewnie za niedługo poznamy jego personalia. Aż człowiek tęskni za czasami, kiedy największym zmartwieniem była kradzież przez sędziego kiełbasy. Ciekawe, że incydent zdarzył się teraz przed wyborami. Ponadto zachodzę w głowę, iż może prostytutka była przekupiona przez kogoś z Platformy, by obniżyć notowania kandydatów Dobrej Zmiany. Jedno wiem na pewno. Dużo ciekawiej czyta się podobne informacje, niżeli te o układzie radomskim, gdzie w przekręty i skandale związane z budową drogi S12 zaplątali się posłowie PiS z Suskim na czele.


czwartek, 27 września 2018

KLER A PIERDOLEC POLSKI




Post o pierdolcu polskim napisałem kilka lat temu, bodajże w 2011. Od tej pory wiele  się zmieniło, niestety na niekorzyść kraju i społeczeństwa. Straciliśmy dobrą opinię w oczach Unii i świata. A wszystko dlatego, że od trzech lat oszukani obiecankami socjalnymi Polacy dopuścili do władzy ludzi ogarniętych właśnie pierdolcem i to pierdolcem okraszonym katoszowinizmem. Niektórzy twierdzą, że nawet katofaszyzmem. Można by mówić, że ten stan rzeczy ma swoją niestety lokalną historię. Lokalną, bo na terenie wyłącznie superkatolickiej Polski. Pierdolec zalągł się w naszej polskiej polityce za sprawą genialnej myśli Jarosława Kaczyńskiego, który to po trupach smoleńskich, w tym jego brata, całą swoją umysłową inwencją, oraz czynem polegającym na spędach "swoich" pod Pałacem prezydenckim dążył do przejęcia władzy. Przy tym wbrew Konstytucji nie uznawał naczelnych władz państwa i Konstytucji. Otoczył się tysiącami ludzi prostych, ciemnych bardzo usłużnych, a nawet cudacznych, ale dobrze opłacanych. M.in. takimi, którzy wciąż odnajdują cudowne zjawiska związane z kultem maryjnym. Najczęściej umieszczają wizerunek płaczącej Madonny na parkowych drzewach, albo na niemytych szybach okiennych. Podobnym pierdolcem należy nazwać kult 

JPII. To kult jednostki, niczym nie różniący się od uwielbienia w słusznie minionych czasach na terenach obozu socjalistycznego postaci Stalina, czy też Hitlera na terenie III Rzeszy, mimo iż na światło wychodzą błędy Wojtyły w zakresie krycia pedofilii w Kościele i plagi AIDS. Tysiące pomników, w większości zbudowanych za życia papieża, setki szkół, ulic i placów Jego imienia, oraz kultywowanie dat Jego urodzin, konklawe, pielgrzymek do Ojczyzny oraz śmierci, z zamiarem ustanowienia okolicznościowych świąt, świadczy tylko o narodowym superpierdolcu i państwie wyznaniowym. A co sądzić o mrocznych czynach kardynała Dziwisza, który jako relikwie przechowuje kawałek zęba papieskiego, który to odnalazł w koszu na odpadki pooperacyjne w czasie pobytu JPII w klinice Gemelli w Rzymie. To istny szamanizm. Może jednak wdowie uchodzi podobne zachowanie po śmierci drugiej połowy, chyba że Dziwisz to też wdowa po Wojtyle, jako się powiada. Ja jako emeryt, zahaczający o osiemdziesiatkę marnie opłacany ze strony państwa, najchętniej dzisiaj spoglądający w okno z ilustracją pogody, bardziej interesuję się stanem barycznym kraju niżeli samopoczuciem Kaczyńskiego, który to otoczon zawodowymi kłamcami (premier i prezydent) sam cierpi na schorzenia kolanopodobne, albo po prostu czaruje społeczeństwo, ze mimo „kalectwa” jest gotów walczyć o dobro narodu, z wyłączeniem tych których widzi jako złodziei, zdrajców ojczyzny i tego typu hołoty zaliczonej do kół ojkofobicznych  drugiego sortu. Każdy Polak, w tym zapewne ja sam się tam mieszczę, jako że chociaż nie skarżę się do władz unijnych na cyrk polski to jednak powiadam w swych postach że wiele mi się nie podoba w moim kraju, szczególnie w aspekcie konstytucyjnym.  Ale ja ocieram się o ósmy krzyżyk, więc Kaczyńskiemu wiele już nie zaszkodzę. Wstając rano wciąż zadaje sobie pytanie, jak można żyć w kraju aż tak zakłamanym, w kraju gdzie mentalnie każdy ksiądz lub biskup jest podejrzany o gwałty i molestowanie maluczkich przy milczącej postawie wiernych, w tym zastraszonych ogniem piekielnym rodziców ofiar. Rozhukane w opasłym dobrobycie i rozpuście towarzystwo sukienkowych z Polski uczyniło sobie raj tu na ziemi, jako że w inny raj pozaziemski oni nie wierzą, co pokazuje film Smarzowskiego KLER. Prawica narodowokościelna robi wszystko by nie dopuścić przed oczy społeczeństwa owo dzieło dziesiątej muzy. Nie uda wam się zaprzańcy i obłudnicy. Lud odzyskuje wzrok i świadomość mordowaną przez dziesięciolecia nakazami JPII i ponad trzydziestoma tysiącami klechów przytulonych do katoprawicy. Film Smarzowskiego rozdmucha smród polski na obszarach świata, bo o tym piszą gazety na całej kuli ziemskiej. Ukochana przez Polaków Ameryka jako pierwsza pokazała bagno katolickie poprzez zgniliznę w Pensylwanii. Mleko się rozlało. Rozlało się po całym świecie, strużką też płynie przez rozmodlony naród polski, ale jak wiemy, by uświadomić Polakom ich fałszywą bogobojność dużo go musi popłynąć. Nadzieja umiera ostatnia, więc być może wraz z nią umrze polska hipokryzja, polski katofaszyzm, polski maryjny szowinizm. Amen.
                                                            Foto: FB oraz tygodnik NIE.

BYŁEM NA "KLERZE"

Jako spokojny emeryt, do tego odczuwający wiele słabości pochorobowych, nie nosiłem się z zamiarem wyprawy do kina na bodajże najbar...