niedziela, 17 marca 2019

WSZYSTKIE DZIECI KACZYŃSKIEGO


Te ryszawe, i łysawe, obunożne i kulawe. Słowem wszystkie. Bowiem wszystkie dzieci polskie należą do prezesa Kaczyńskiego i wara komukolwiek od nich … z wyjątkiem osób duchownych. Ci jak sądzę, czego dają świadectwo, ukończyli nauki seminaryjne w zakresie których leżą obowiązki ubogacania chrześcijańskich zachowań „partnerskich” polegających na przytulaniu, wspólnej kąpieli, pieszczotach kapłańskich jąder, ale też penetracji nakazujących dbania o stałą kontrolę temperatury i wilgotności. Troska podobna pielęgnacji ukwieconych rabatek, czemu sprzyja czas wiosny i śpiew wydobywający się z ptasich gardziołek, nawołujący do… wiadomo czego. Wara zatem komukolwiek od dziatek prezesa. Co prawda sam przez całą swą dorosłość nie spłodził oficjalnie ani jednego dziecka, ale wielu go podejrzewa o ojcostwo stworzeń, typu pisopodobnych. Równie złośliwych, równie okrąglutkich, równie pyskatych, równie kurduplowatych w zakresie zasobów wiedzy, równie dbałych o dalszą rodzinę i przyjaciół, jako że akurat pieniądze im się od 

                 Dziadek wie.
dawna po prostu należały. Stąd owe Obajtki, Bochenki, że nie wymienię wszystkich. Wara, powtórzę głośniej: wara od „jego” dzieci. Każde polskie dziecko, od zera do lat czterech winno go pieszczotliwie nazywać papunio, tatunio, pucio pucio, zaś te starsze aż do matury winny zwracać się tytułem ewangelijnym abba ojcze. Jeszcze starsze są zwalniane od pobożnego tytułowania, jako że same zostają często rodzicielami ubogaconymi z tego tytułu kwotą 500+., dalej jednak pozostawać będą, o ile Stwórca pozwoli panu prezesowi być żywym na tym łez padole, w jurysdykcji i w kręgu jego zainteresowań, przynajmniej jako twarde pogłowie elektoralne. Zaraz po wystąpieniu w Katowicach, wraz z wierną mu jak przysłowiowy pies, europosłanką Wiśniewską pojechał przed obraz Czarnej Madonny w Częstochowie, by demonstracyjnie „wciągnąć” Ją, Madonnę do pomocy w wychowaniu chłopców. Jasne, opieka ze  strony kobiecej jest wskazana, szczególnie przy tych maleństwach, co to bawiąc się własnym ciałem nie rozumieją co biorą do rączek, a fe.  Skoroś taki religijny, to poczytaj chłopie sobie tekst ewangeliczny: GDY SIĘ MODLICIE, NIE BĄDŹCIE JAK OBŁUDNICY. ONI LUBIĄ W SYNAGOGACH I NA ROGACH ULIC WYSTAWAĆ I MODLIĆ SIĘ, ŻEBY SIĘ LUDZIOM POKAZAĆ. TY ZAŚ GDY CHCESZ,  SIĘ MODLIĆ WEJDŹ DO SWEJ IZDEBKI NA ŻOLIBORZU, ZAMKNIJ DRZWI I MÓDL SIĘ DO OJCA SWEGO, KTÓRY JEST W UKRYCIU. Odnoszę jednak wrażenie, że na nic się zda opieka Kaczyńskiego nad polskimi dziećmi, bowiem Kościół na lekcjach religii w szkołach publicznych deprawuje dzieci prezentując im treści rasistowskie, homofobiczne i szkodliwe dla rozwoju psychicznego dziecka- przy pomocy podręcznika W BLASKU  BOŻEJ PRAWDY. Przestępstwo, które powinno być ścigane z urzędu. Powinno, ale kto to zrobi w kraju do szczętu wyznaniowym. Wróg nr 1 Kaczyńskiego i całego jego obozu to LGBT. Obawiam się, że pan prezes nie potrafi nawet rozszyfrować tego skrótu. Powinien więc go "afirmować".
Foto: FB.



piątek, 15 marca 2019

ROZJAŚNIĆ TE CIEMNOŚCI


                                    Mały Prezes Wielkiej Polski
Ciemnota. Średniowiecze. Gusła. Zabobony. Dewocja. Bigoteria. Fałszywa pobożność. Religianctwo. Świętoszkowatość. Kołtun. Bogobojność. Pobożność. Korupcja. Pedofilia wśród księży. To jest Polska przedwojenna?. A gów*o prawda. To jest Polska współczesna, Polska członek UE. Łooo Mateńko Częstochowsko, Licheńsko i Ty Mieszkanko kilkudziesięciu innych miejscowości obdarzonych tytułem sanktuariów. Daj żyć i rozumować człowiekowi z uczciwą maturą, bo jeżeli już czepiamy się czasów przedwojennych, to takich ludzi jak Kaczyński i jego otoczenie, Józef Piłsudski wsadzałby do więzienia bez zbędnego ścigania, jak to dzisiaj jest pokazywane na linii Kaczyński- prokuratura Ziobry. Za działalność antypaństwową, za manipulacje, za awantury z sąsiadami. Więc nie nazywajcie Kaczyńskiego naczelnikiem Polski, bo sami się topicie w moczu pisowskiej bigoterii. Otaczacie się piewcami ciemnoty i atawizmu takimi jak Kaja Godek albo Barbara Nowak. Tę pierwszą wysyłacie do Brukseli na kompromitację naszego państwa w oczach Europy, tę drugą chcecie zrobić ministrem edukacji narodowej na kompromitację w oczach polskiej młodzieży. Czym te nasze dzieci sobie zasłużyły na takowe upodlenie?. A już myślałem, że Zalewskiej nikt nie przebije w demontażu szkolnictwa. Z kolei matka korupcji to Beata Szydło-wicepremier od niczego. Ostatnio media donoszą, że swego siostrzeńca Daniela Obajtka, byłego wójta Pcimia kilka miesięcy temu zrobiła prezesem PKN Orlen, z kolei dyrektorem PGNIGE, drugiej co do wielkości spółki Skarbu Państwa ulubieńca, telewizyjnego znawcę pogody, Rafała Bochenka. Kilka milionów chłopaki przytulą zapewne. Polska jest krajem kontynentalnym, narażonym na wszystkie choroby społeczne. Jak nie pedofilia wśród kleru to znowu niewydolność służby zdrowia. Jak nie upadające szkolnictwo, to zapaskudzone smogiem powietrze, którym musimy oddychać. Jak nie zatrute mięso eksportowe, to rak rodzącego się faszyzmu, który poprzez prasę trafia już nawet do sal parlamentarnych z instrukcją jak rozpoznać Żyda. Jak nie plucie na wytyczne WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) w sprawie poparcia dla LGBT +, którą to deklarację podpisał prezydent Stolicy Rafał Trzaskowski, to darcie kotów z sąsiadami (Litwa, Ukraina, Niemcy, Rosja), z powodu zaszłości z lat wojennych. Polskie sądownictwo opiera się na widzi mi się jednego człowieka, który przez owe sądownictwo jest nietykalny. By prezes Kaczyński, współwłaściciel Spółki SREBRNA, inwestor i deweloper mógł spać w spokoju i nie zapłacić ponad miliona złotych za wykonanie dlań roboty, pokrzywdzonego wykonawcę robi się oskarżonym, ba nawet nie godzi się zleceniodawcy przesłuchać przed prokuratorem, bo jak to by wyglądało, że prezes Polski, dobrodziej od rozdawnictwa państwowych pieniędzy by zapewnić sobie wygraną wyborów, a do tego i przełożony ministra sprawiedliwości zmuszony mógł być do ruszenia dupska z biura przy Nowogrodzkiej do jakowejś tam prokuratury. Świat to widzi i odnotowuje. Już jesteśmy izolowani od wielu decyzji zapadających na szczeblach międzynarodowych. Pozostaje nam Białoruś, Węgry, Kazachstan i zapewne magiczny San Escobar. Izolacja kraju to najgorsza forma samounicestwienia. Im więcej kaczyzmu i zjednoczonej prawicy, tym więcej kłamstw, oszustw,  korupcji na wszystkich szczeblach władzy i gospodarki, agresywnej propagandy  i zwichrowanej moralności. Czym więcej episkopatu KK w życiu Polaków, tym więcej modlitw o ojczyznę dojną, więcej nienawiści, agresji i faszyzmu. Czym więcej PiS-u, tym więcej podziałów społecznych. Czym więcej DudoŚniadków, tym mniej Solidarności, z której byliśmy tak dumni od czasu odzyskania niepodległości, a tym bardziej od momentu przystąpienia do NATO, oraz wstąpienia do Unii Europejskiej. Jest coraz ciemniej. Jak zatem rozjaśnić te ciemności?. Cóż, najpierw trzeba wygrać wybory. Postarajmy się o to. Jesteśmy to winni umęczonej obłudą Ojczyźnie.

Foto: FB,


niedziela, 10 marca 2019

SZCZASTLIWOJE PUTIESZESTWOJE MAĆKU


Prawie czterdzieści lat. Tyle czasu minęło gdy jako względnie młody, zdrowy i ciekaw świata odbyłem podróż życia. Poprzez bezkresne obszary Rosji (wówczas Związku Radzieckiego), dzięki organizatorowi zwanemu ORBISEM przez okres jednego miesiąca, „fruwałem” samolotem TU-154 ( od 2010 roku ten typ samolotu zna każdy Polak i Antoni Macierewicz) trasą: Warszawa-Leningrad-Irkuck-Taszkient-Samarkanda- Soczi- Erewań- Tbilisi- Moskwa- Kijów- Warszawa. Pisałem o tym już kilka razy na moim blogu. Sygnalizuję jednak to ze względu na okoliczności. Mianowicie, mój Ojciec, bardzo zakochany w wyprawach geograficznych (niestety tylko palcem po mapie i globusie) najbardziej wieczorami studiował przestrzenie rosyjskie, rosyjską politykę, rosyjski wielonarodowy naród i takie tam inne, nie mieszając się zbytnio w politykę, mimo że serdecznie nienawidził stalinizmu i wszystkich następców kata narodów połowy Europy. Nienawidził też wszystkich następców krwawego Gruzina, a wyhamował się w swej nienawiści dopiero na Michaile Gorbaczowie. Niestety mimo, że pragnął własnym okiem spojrzeć na kraj Puszkina i Tołstoja, to nie stać go było na realizację wyprawy, tym bardziej, że za czasów Bieruta odsiadywał wyrok, nazwijmy to, że ze względów politycznych. Mijały lata, a stosunki pomiędzy narodami Polski i Rosji stawały się coraz bardziej paskudne. 

Szczególną winę ponosimy my Polacy, ponieważ w narodzie rosyjskim, w przeciwieństwie do niemieckiego, widzieliśmy wyłącznie okupanta, złodzieja, gwałciciela i brudnego chłopa w kufajce, mimo że ten kraj ściga się od lat z USA w podboju Kosmosu. Tak od lat działa propaganda. Tata zazdrościł mi bardzo gdy po powrocie z Rosji wieczorami opowiadałem Mu swoje wrażenia, szczególnie syberyjskie i kaukaskie. Niedługo minie lat czterdzieści od tejże mojej wyprawy. Długi czas, a jednak. Tato mój od ponad dwudziestu lat nie żyje. Gdyby jednak żył mógłby powiedzieć że doczekał się następnego członka rodziny powielającego jego zachwyt nad naszym wschodnim sąsiadem. To Maciek, prawnuk , który bardzo podziela owe zainteresowania. Maciek Zarębski, tegoroczny maturzysta, pilny uczeń, pasjonat języka rosyjskiego dlatego „paznakomił” kolegę z Moskwy i dzięki temu, jako zaproszony gość Federacji Rosyjskiej pojechał z rewizytą do Moskwy. Zapewne będzie miał wiele wrażeń, bo Moskwa, miasto 17 milionowe, mimo historycznych przemian może oczarować każdego mieszkańca ziemi. Zanim doszło do wylotu, Maciek otrzymywał od rosyjskiego przyjaciela książki, które czytał w oryginale. Pojechał na 5 dni. To trochę skromnie, bo tę metropolię nie sposób obskoczyć w tak krótkim czasie, ale co najważniejsze można zobaczyć i zapamiętać. Ja na Moskwę miałem przeznaczone 4 dni. Syn mojego bratanka na bieżąco nadsyła internetowo ciekawe zdjęcia, które wykonuje podczas tejże ekskursji wraz z kolegą przewodnikiem, rodowitym Moskwianinem. Ze zdjęć widzę, że pobyt w stolicy wielkiej Rosji bardzo go rajcuje. Tudzież smakuje mu kuchnia rosyjska, mnie też. Mogę Mu tylko pozazdrościć i jednocześnie być z Niego wraz z najbliższymi bardzo dumnym.

czwartek, 7 marca 2019

TOKSYCZNE MLEKO POLSKICH MATEK



Premier Izraela Benjamin Netanjahu powiedział publicznie, że Polacy wyssali antysemityzm wraz z mlekiem swoich matek, wzbudzając gniew w polskim społeczeństwie, a już na pewno wśród ekipy rządzącej, szczególnie po prawicy. Miał takie prawo i podstawy do wyrażenia podobnych słów?. Wydawało by się że chyba nie, bo gdy policzymy drzewka pamięci posadzone w Yad Vashem, w podzięce za ratowanie Żydów przed śmiercią z rąk nazistów, to pod tym „sadowniczym” względem wyprzedzamy cały świat. Nie dziwota, bowiem w Polsce przed wybuchem II wojny światowej zamieszkiwała taka ilość Żydów, iż w niektórych miejscowościach stanowili blisko połowę populacji ludności Polski. To byli polscy obywatele narodowości żydowskiej, aby nie było żadnych wątpliwości, aczkolwiek tylko w niewielu przypadkach współżycie z rdzennymi Polakami było względnie przykładne. W każdym razie nie dochodziło do wzajemnych wojen na śmierć i życie. Nie lubiliśmy się z sąsiadami i były tego dwa najbardziej znane powody. Po pierwsze Żydzi wyznawali inną niżeli Polacy religię. Po drugie zapobiegliwość i mądrość tego narodu spowodowała to, iż Żydzi stawali się społecznością bogatszą i lepiej wykształconą. W wielu domach żydowskich służbę stanowili Polacy i Polki. Czy gospodarze byli źle ustosunkowani do tejże służby?, nie widomo. Generalnie wszystko było w porządku, chociaż jak zwykle, w każdym społeczeństwie bywały niesnaski. Nie na tyle zaś, by po wybuchu wojny wraz z nazistami musieli z własnej woli przyłączyć się do rzezi Żydów zwanej szerzej Holokaustem. A jednak. Oblicza się że z polskich, katolickich rąk, z powodu urojonego gniewu i grabieżczych zamiarów zostało uśmierconych w różny sposób ponad 100 tysięcy obywateli  polskich  narodowości żydowskiej. Polacy wydawali Żydów Niemcom, by w podzięce otrzymać worek ziemniaków albo kilogram cukru. Z kłonicami w rękach zabijali pałętających się po lasach Żydów, którym udało się ujść z życiem z obozów zagłady. Podpalali świątynie judaistyczne w gniewie za śmierć Jezusa przybitego na krzyżu dwa tysiące lat temu. Byli podburzani do tych czynów przez niektórych proboszczów. Historia wie, że Jezusa akurat uśmiercili żołdacy rzymscy, ale prosta gawiedź chwyta to co im mówi podpity klecha. Mniejsza z tym, wierni katolicy wierzyli też, że Żydzi łapali katolickie dzieci, by wysączać z nich krew , którą dodawali do rytualnych mac. Te obłędne wieści kłębiły się w ciemnych jak smoła, analfabetycznych głowach Polaków, szczególnie w małych miejscowościach rozsianych na terenach Polski wschodniej. 

Niemcy wiedzieli gdzie najlepiej pobudować obozy zagłady, gdzie istnieje atmosfera sprzyjająca antysemityzmowi. Zatem gdy pozwolili Polakom na częściowo samodzielne administrowanie na tych terenach, ci postanowili w iście okrutny sposób rozprawić się ze swoimi sąsiadami, by zagrabić ich majątki. Krew żydowska popłynęła w Jedwabnem, Tykocinie i kilku innych miejscowościach, gdzie spędzono, przy małej asyście Niemców rodziny żydowskie do pustych stodół, które oblewano benzyną i podpalano. Na terenie Polski są odnotowane zbrodnie dokonywane na Żydach w setkach miejscowości. Świadczy o tym literatura. Książki zapełnione czynami Holokaustu napisało wielu autorów korzystając z relacji jeszcze żyjących świadków. To prof. T. Gross, to Jan Grabowski, to Barbara Engelking, to Anna Bikont, to wreszcie Tadeusz Obremski i dziesiątki innych autorów, którym sumienie nie pozwala milczeć. Ten ostatni na kilkuset stronach pokazał prawdziwe życie i śmierć rodzin żydowskich w gettach. Pan Tadeusz Obremski nosił znane mi nazwisko moich sąsiadów na ziemi mazowieckiej, być może to rodzina. Był właścicielem fabryki luksusowego obuwia w Warszawie. Dziś wpadła mi w ręce książka Mordechaja Canina, zareklamowana w audycji „śniadanie mistrzów”, pt. „Przez ruiny i zgliszcza”, autor po wojnie przebył sto polskich gmin żydowskich, skasowanych fizycznie wraz z żywymi istotami. Oczywiście częściowo rękami polskich sąsiadów. Makabra. Czy tak nakazywał Polakom ukochany Chrystus i święta Panienka z Częstochowy?. Nie, ale Kościół milczał. Milczał też papież Pius XII, który błogosławił hordy żołdactwa hitlerowskiego idącego na wschód. Nasz papież Wojtyła chciał go wprowadzić na ołtarze. Na szczęście Mu się to nie udało i sam poszedł w zaświaty, by zasiąść u boku Ojca. Także drodzy Rodacy, panowie rządzący wraz z panem prezydentem i premierem: Nie dąsajcie się na słowa pana Netanjahu., bowiem mleko matek Polek okazało się rzeczywiście pożywne ale mało bezpieczne. Do dzisiaj zawiera wiele trucizn antysemityzmu, rasizmu i innych paskudztw nietolerancji.

czwartek, 28 lutego 2019

WSPOMNIENIOWE ODPRYSKI


Te odpryski są sprzed 25, może 30 lat, gdy jako pracownik socjalny na stanowisku ekonomisty pracowałem w toruńskiej energetyce. W okresach letnich kierowałem ośrodkiem wczasowym w Karwi nad Bałtykiem. Był wrzesień, już po sezonie. Wraz z grupą pracowników zamykaliśmy ośrodek zabezpieczając na okres jesienno- zimowy jego wyposażenie. Któregoś dnia wybrałem się do Władysławowa po zakupy dla siebie i załogi. Gdy wracałem do bazy, uwagę boją przykuwał samochód marki seat, bodajże Ibiza lub Toledo. Przykuwał, bowiem sam poruszałem się seatem cordoba, zakupionym kilka dni temu. Przyspieszyłem, by przyjrzeć się kierowcy z podobnym upodobaniem do marki pojazdu. Gdy się z nim zrównałem, moim oczom ukazała się twarz bardzo szanowanego przeze mnie aktora, bohatera wielu wspaniałych filmów i seriali. Za kierownicą siedział Franciszek Pieczka w towarzystwie kobiety, chyba aktorki z teatrów warszawskich lub śląskich, nie pomnę. Zajechałem mu drogę hamując energicznie. Podszedłem do jego samochodu przepraszając za impertynencję z mojej strony, poprosiłem jednak o wybaczenie, bowiem nie mogłem postąpić inaczej jako że „Gustlik” z „Czterech pancernych i psa”, tudzież postaci z wielu ról teatralnych i filmowych, szczególnie z akcentem śląskim i żydowskim grane przez pana Pieczkę to mistrzostwo świata. Przedstawiłem się panu Franciszkowi i zaprosiłem Go wraz z towarzyszącą mu damą do mojego, wprawdzie już zamykanego ośrodka, ale jeszcze na tyle użytecznego, by poczęstować gości kawą  i czymś rozweselającym. Pan Franciszek wymawiał się,, że wraz z towarzyszką planowali dłuższy spacer po plaży, ale jednak po paru minutach moich nalegań, że nie tylko ja jestem jego fanem, bowiem w ośrodku są moi pracownicy, którzy czuć się będą jakby złapali za nogi samego Pana Boga, zgodził się. Oczekiwani goście przybyli pod wieczór. W owym czasie nie było jeszcze telefonów komórkowych, i jak na złość w moim aparacie analogowym skończyła się klisza, zatem nie mogłem utrwalić ku pamięci tenże miły fakt. Nie mniej jednak wieczór przy kawce i kieliszeczku bułgarskiej pliski przebiegł w nadzwyczaj miłej atmosferze. Pan Franciszek Pieczka okazał się przemiłym kompanem i skarbnicą anegdot, które w skupieniu i z uwagą wysłuchaliśmy. Z point niektórych śmialiśmy się tak głośno, że ptaki obsiadające drzewa sąsiedniego lasku zrywały się do ucieczki. Takich miłych zdarzeń mam więcej, ale spotkanie z „Gustlikiem” utkwiło mi w pamięci jakoś szczególnie, a piszę o nim dlatego, że gdy obudziłem się dziś rano przed oczami miałem sen w którym ujrzałem cały przebieg wizyty mistrza w nadmorskim ośrodku. Dzisiaj pan Franciszek cieszy się zacnym (91 lat) wiekiem, jest Kawalerem Orła Białego. On zapewne nie pamięta tego epizodycznego wydarzenia. Nie mniej jednak serdecznie Go pozdrawiam i życzę stu lat życia w zdrowiu.
                                                              

wtorek, 26 lutego 2019

GRANICA Z POLSKĄ.. UWAGA NA BIAŁE NIEDŹWIEDZIE!.



Tak nas postrzega połowa świata. Polacy dają pieniądze na msze o deszcz, o zdrowie, o życie wieczne. Święcą samochody, maszyny, budynki, pługi, jedzenie, jeziora, a nawet klapy od studzienek ściekowych. Pielgrzymują do cudownych obrazów i urojonych cudów. Jeżdżą, chodzą pieszo, a nawet na kolanach. Wymachują krzyżami i feretronami. Opasują granice państwa różańcem. Wnoszą do kościołów faszystowskie sztandary. Wypisują i wykrzykują obelgi pod adresem tych, co myślą inaczej niż oni. Modlą się do Boga, żeby ich pozostawił w stanie niewinności, takimi, jakimi ich stworzył: bez rozumu, bez wiedzy, bez świadomości, jaką daje współczesna nauka. Modlą się o to, by ich kraj pozostał skansenem przeszłości, aby był taki, jak w dziewiętnastym wieku, a może i w średniowieczu. Zupełnie jak niszczący własne państwa islamscy fundamentaliści. Rozzłościłem się czytając europejski raport o dostępie do antykoncepcji. Najniższy poziom w Europie! W państwach rozwiniętych dostęp do antykoncepcji oceniany jest na poziomie 90 i 80 procent, w Polsce na poziomie trzydziestu kilku. Jesteśmy jedynym krajem w Europie, w którym ten wskaźnik nie osiąga poziomu 40 procent, a 30 przekracza ledwo ledwo. Dziwimy się zatem dlaczego Polacy za granicą są postrzegani jak dziwolągi, jak tacy co spadli z księżyca albo z planety małp. I jak obserwuję ten stan rzeczy, stan nie ulegnie zmianie dopóki nie rozdzielimy tronu od ołtarza, a to wymaga odwagi państwa w takim społeczeństwie jak zapyziała Polska. Być może nawet dojdzie do rewolucji z upływem krwi łącznie. Krwi nieoświeconych obywateli i ich pasterzy czyli kleru. Mocne słowa ale jakże prawdziwe. Zazdrościć możemy tylko Irlandii, która podobnie jak my poprzez okrągły stół, (pokojowo oczyściliśmy się z komuny), tak oni oczyścili się z ciemnoty średniowiecznej. Paradoksalnie stało się to po wykryciu wielkich zbrodni popełnionych na irlandzkich dzieciach przez siostry zakonne. Do niedawna pół świata sądziło że Polska leży na terenie gdzie grasują białe niedźwiedzia. Czy aż tak dużo się ci ludzie mylili?.

poniedziałek, 25 lutego 2019

NARZĘDZIA SZATANA


Finis coronat opus. Koniec wieńczy dzieło, mógłby rzec papież Franciszek podczas zakończenia „zlotu” biskupów i kardynałów, zwołanego z powodu plagi pedofilskiej wśród księży katolickich świata. Ale czy owo przysłowie łacińskie tutaj słusznie umieściłem?, raczej wątpliwe. Pedofilia w Kościele okazuje się być nie tylko epidemią, ale wręcz pandemią, której źródło tkwi w samym Watykanie. O tym, że nosicielami tych zboczeń są już nawet kandydaci na studentów seminaryjnych i zakonnych pisałem na swoim blogu od początku jego założenia, wystarczy sięgnąć do historii. Kościół owo nosicielstwo nazywa powołaniem do służby Bogu. Dzisiaj, gdy czytam, chociażby Duży Format GW, dowiaduję się że praktycznie prawie cała załoga Stolicy Apostolskiej złożona z urzędników przyodzianych w kardynalskie kapelusze to homoseksualiści praktykujący. Co prawda homoseksualizm nie jest karalny, ludzkość już dawno wyszła ze średniowiecza (no może poza Polską), ale pedofilia nadal pozostaje i zapewne pozostanie zawsze zbrodnią. Zbrodnie te dokonywane są poza bramami Watykanu, gdzieś w pokojach hotelowych, ale jednak świat to widzi. Wystarczy poczytać zeznania dzieciaków z biednych rodzin gdańskich, którzy w towarzystwie ks. Jankowskiego, kapelana Solidarności poddawali się jego byczym chuciom. Ten nawet się zbytnio nie krył, uprawiając pedofilski seks na plebanii kościoła św. Brygidy. Wynagradzał ich za to pieniędzmi, złotymi zegarkami, ciuchami i innymi atrakcyjnymi upominkami. Częstował ich alkoholem, oglądał w ich towarzystwie filmy pornograficzne, onanizował się i ich, powiadając im że tego chce sam Bóg. Takich Jankowskich tylko w Polsce są dziesiątki. Siedzą cicho, szczególnie podczas takich akcji jak ta ostatnio wywołana przez Franciszka. Jak Kościół był i nadal jest ohydnie zakamuflowany, z wprost obrzydliwie skrywanymi zbrodniami o charakterze pedofilskim pokazują filmy na Discovery, Planet plus, a nawet co odważniejsze stacje krajowe. Bród moralny, teoretycznie zmywany święconą wodą pożera coraz szersze rzesze młodych, ogłupionych obiecankami zbawienia. Ogłupionych, bo czymże się różni obiecanka spotkania z Bogiem młodego chłopca gwałconego przez katolickiego księdza, od młodego islamskiego dźihadysty opasanego laskami dynamitu, który zaraz po wysadzeniu w powietrze autobusu z pasażerami trafia pod skrzydła hurys niebiańskich. Książka Federica Martela „Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie”, która dzięki Agorze znajdzie się na polskich półkach księgarskich, a także film Tomasza Sekielskiego otworzą oczy tym Polakom, którzy z racji swojej głupoty, bojaźni i zacofania parafialnego nie zobaczyli filmu KLER. W książce tej znajdziemy wiele fragmentów obdzierających Karola Wojtyłę jako papieża JPII z Jego świętości. Nie znaczy to że on był także pedofilem, bo nie był, broń Boże, ale jako gospodarz światowego Kościoła katolickiego tolerował te zbrodnie, a nawet nakazywał je ukrywać przed opinią publiczną i wymiarem sprawiedliwości. Przed Kościołem jeszcze bardzo długa droga po zwycięstwo moralne. Zatem słowa finis coronat opus, są wypowiedziane przedwcześnie.

WSZYSTKIE DZIECI KACZYŃSKIEGO

Te ryszawe, i łysawe, obunożne i kulawe. Słowem wszystkie. Bowiem wszystkie dzieci polskie należą do prezesa Kaczyńskiego i wara kom...