poniedziałek, 14 stycznia 2019

CZUŁEM TO CAŁYM CIAŁEM



Nie jestem zbyt lękliwy, ale czułem to całym ciałem. Czułem, że nadchodzi coś, czyli bodaj najobrzydliwszy moment, czyli faszyzm. Zwyczajny faszyzm, jak powiadają literatura, film, a także media publicystyczne. Faszyzm w Polsce już jest. Wykluł się z jaj znoszonych przez nienawiść do przeciwników politycznych. Jaj znoszonych przez poselstwo Pawłowicz, Piętę, a praktycznie przez całą rzeszę (to dobre skojarzenie) polityków skrajnej prawicy ulokowanych tzw. koalicji pisowskiej. Podobnie zatrute jaja znajdujemy w kruchtach kościelnych i kuriach biskupich. Te najbardziej zaśmierdnięte, całodobowo znajdziesz normalny Polaku w mediach Rydzyka, zakonnika zwanego doktorem nienawiści i zachłanności. Któż to jest ksiądz Międlar i ks. Kneblewski z Bydgoszczy, pierwszy nazista RP, każdy już wie. Co się wyrabia na zlotach kiboli i ziomali na Jasnej Górze tym bardziej. Jeszcze wstrętniej, bo kloacznie cuchnie z siedziby mediów rządowych. Szczucie człowieka na człowieka całodobowo wylewa się z jap przeróżnych Ziemców,  Rachoniów, Pietrzaków, Stankiewiczów, Ziemkiewiczów, Cejrowskich i dziesiątków innych trolli dobrze opłacanych z naszych podatków. To co stało się w Gdańsku w dniu bodaj najradośniejszym dla serc Polaków, w dniu kolejnego finału WOŚP jest m.in. namacalnym owocem bluzgów  „fryzjerek” Kołakowskiej i jej córki (PiS), które to z ochotą chciały golić głowy posłankom opozycji. Nie ma co się oszukiwać. Nożownik wbijający ostrze w serce prezydenta Gdańska, to postać bliska ideowo ONR i MW, która jeszcze za życia pana Adamowicza wystawiła mu akt zgonu. Nikt kto myśli i jest poprawnie wychowany nie powie, że rodzący się w Polsce faszyzm (przykładowo patrz: Ostrów Wlkp, Sokółka) nie zagraża naszej wolności, a nawet niepodległości, z której 100 lecia byliśmy tak dumni w dniu 11 listopada 2018. Otóż zagraża. Jeżeli nie postawimy kategorycznej tamy szerzącej się fizycznej i werbalnej przemocy, to tę niepodległość, ale i wolność rychło utracimy.
Odpryskiem tego politycznego mordu jest rezygnacja Jerzego Owsiaka z dalszego dyrygowania WOŚP. Orkiestrą, która przez 27 lat grania wzbogaciła polskie szpitale w konieczne sprzęty medyczne warte jeden miliard złotych. To unikalne w skali światowej zjawisko, bo ten miliard wypłynął z serc Polaków mimo oskarżeń rzucanych na Owsiaka ze strony prawicy i duchowieństwa. 13 stycznia 2018 to kolejna data która będzie zapisana w historii polskich mordów politycznych. Świat przeciera oczy ze zdumnienia co też się w tej Polsce wyprawia. Z jaj prawicowych kwok wykluwa się faszyzm. Czy nie ma na to lekarstwa?. A kartka wyborcza to co?????

wtorek, 8 stycznia 2019

KLAWE ŻYCIE PREZESA


    
Sprawę trzeba nazwać po imieniu. Polska jako kraj całkowicie spsiała. I nie tylko w oczach Europy, bo tu jesteśmy postrzegani jako obszar zarządzany przez dziwolągów. Obszar politycznie zapowietrzony, unikający wszelkich przepisów wypracowanych w Unii Europejskiej, chroniących np. kobiety przed przemocą oraz lekceważący każdy zapis prawa konstytucyjnego. Kraj którym w niedługim czasie rządzić będą dzieci dostojników wybranych w prawie demokratycznych wyborach. Nimi to właśnie obsadza się ministerialne stanowiska płatne w dziesiątkach tysięcy złotych, przy zadłużeniu państwa wobec zachodnich banków ponoć blisko 6 bilionów czegoś tam. Ale co tam dług jakowyś, którego i tak trudno sobie wyobrazić. Kaczy kolega jeszcze z czasów PC, okrąglutki Glapiński zatrudnił sobie dwie asystentki, blond dziewoje z pensją 65 tysiaków miesięcznie. Co one robią w banku mając wykształcenie humanistyczne, oto wielka tajemnica wiary. Obie są na stanowiskach dyrektorskich. Jedna dotychczas reklamowała rajstopy, druga zaś studiowała stosunki ukraińsko-rosyjskie. Dzisiaj misio wraz z asystentkami zarządza Narodowym Bankiem Polskim. Najsmutniej wyglądają sprawy związane z uzupełnianiem kadr rządowych. Bo oto sięga się już po rezerwy ocierające się o narodowców, o tzw. nazioli.
Jednocześnie PiS poszukuje poza granicami kraju towarzyszy dla budowania nowej europejskiej partii, opozycyjnej wobec zapisów traktatowych Unii. Podobno takie rodzynki tkwią w społeczeństwach Węgier, Włoch i Hiszpanii, trzeba ich tylko wyłuskać. Gdy dotarła do mnie wiadomość o zatrudnieniu przez prezesa NBP owych blond glapinek, przypomniała mi się piosenka pana Chyły, którą to nieco zmodyfikowałem: Prezes to ma klawe życie, oraz wyżywienie klawe Przede wszystkim już o świcie, dają mu do łóżka kawę, plus do kawy jajecznicę. A jak już podeźre zdrowo a na „deser”  wciąż ma chętkę, to przywoła do sypialni blond mięciutką asystentkę. Kicia stara się jak może, bo pan prezes na to łasy. Ona też rozochocona, bo przytula kupę kasy. Dobranoc Państwu.

Foto:FB






środa, 2 stycznia 2019

NAIWNE PRZEMYŚLENIA


                           

Od zarania ludzkości, a raczej od czasów gdy człowiek posiadł mowę zrozumiałą innemu człowiekowi, a tym bardziej od czasów gdy nabrał ogłady osobistej, potrafił myśleć i udzielać się towarzysko, zapewne życzył sobie, a później również innemu człowiekowi zdrowia, majątku i wszelkiej pomyślności. W treści takowych życzeń noworocznych zwykle zawarte były słowa: oby ten nowy rok był jeszcze lepszy od tego który przechodzi do historii. Wynika z tego  iż ten kończący się nie był zły, a nowy ma być jeszcze lepszy. Można by wywnioskować że te dobra z lat odchodzących do historii kumulowały się przez dziesiątki, setki, w końcu tysiące lat i gdyby narody nie marnowały ich poprzez wojny, pijaństwo, rozpustę i inne nikczemności, to cały świat dzisiaj opływał by w dostatki w przenośni zwane mlekiem i miodem. Ale z życzeniami biorąc na logikę i charakter ludzi akurat tak pięknie świat nie wygląda. Przykładowo podczas uroczystości opłatkowej w Sejmie słodkie życzenia składa posłanka Prawa i Sprawiedliwości Krystyna Pawłowicz wdzięcząc się do posła Platformy Stefana Niesiołowskiego, obcałowując go ślimaczym ozorem, zaraz gdy się odwróci dopowie sobie skrycie: oby cię szlag najjaśniejszy trafił, oby twoje robactwo, którym zajmujesz się zawodowo obgryzło cię do szkieletu już za życia. Tym podobne życzenia kotłują się w podświadomości całego naszego poselstwa i gdyby nawet wśród nich zawarte były miłe i słodkie elementy to śmiało można zaryzykować twierdzenie, że trudno z nich byłoby ulepić tezę iż świat otaczający nas nie jest zakłamany, jest natomiast taki, jaki życzyliśmy sobie nawzajem. Otóż nie jest i dlatego składając życzenia pomyślmy przez moment, czy słowa wypowiadane, często okraszone pocałunkiem i uściskiem na misia współgrają z naszymi myślami i z naszą szczerością. Ja osobiście przyznam publicznie, że za żadne pieniądze nie potrafiłbym życzyć cokolwiek dobrego takim osobnikom jak poseł Tarczyński, posłanka Pawłowicz i wielu, wielu innym, którzy obiecując cuda, fałszując historię, oszukując naród, tylnymi drzwiami po cichu wyprowadzają Polskę z najlepszego na świecie bloku państw wzajemnie się wspierających gospodarczo i politycznie. Dlatego też moje życzenia noworoczne brzmią: Życzę sobie i bliskim, by w najbliższych wyborach partia rządząca, partia związana obłudnie z Kościołem katolickim, reprezentowanym przez ciemnego ojca z Torunia poniosła druzgocącą klęskę. I chociaż patrzę sceptycznie na realność owych życzeń, to podświadomie myślę że cuda się zdarzają, tym bardziej ponoć w kraju mlekiem i miodem płynącym. Niech ten Nowy 2019 rok rzeczywiście będzie przełomowy.  Niech rządzą nami ludzie wykształceni, których głowy pełne są innowacji i chęci do realizacji najwspanialszych pomysłów, dla dobra ogółu, a nie partii. Niech tacy ministrowie jak przykładowy ziomal z tzw. młodzieży weszpolskiej A. Andruszkiewicz i inni nieudacznicy  spłyną wraz z zimowym śniegiem do kanalizacji.

niedziela, 30 grudnia 2018

WOKÓŁ ŻYCZEŃ NOWOROCZNYCH





W Nowym 2019 Roku moim Czytelnikom składam, dzierżąc w ręku kielich szampana,  życzenia zdrowia, wolności twórczej i obfitości materialnej. Niech każdy dzień przynosi Państwu nadzieje na spełnienie wszystkich marzeń i oczekiwań.                              


No cóż. Życzenia zawierają w sobie zwykle miłe treści, łechcące świadomość i serca czytających, ale niestety nic poza tym. Spełniają się, albo i nie, w zależności od wielu okoliczności i środowiska w którym żyjemy. A żyjemy, co tu ukrywać, albo się czarować, w biednym kraju, kraju na obrzeżach Unii Europejskiej, do której tak tęskniliśmy, a którą się jak żaden kraj dość szybko znudziliśmy. Dlaczego?. Otóż dlatego iż mimo postępu cywilizacyjnego wciąż Ona nam ucieka. Im niby szybciej ją gonimy, tym jeszcze bardziej  pozostajemy w tyle i to w każdej praktycznie dziedzinie. Wiele można przypisać naszej narodowej mentalności. To nie prawda, że jesteśmy jakimś wybranym narodem na czele którego stoi sam Chrystus z Matką Boską urodzona gdzieś pod Częstochową, w co wierzy blisko połowa Polaków, podobnie jak w zamach smoleński, albo w ukazującą się tu i ówdzie na drzewach Najświętszą Panienkę, która jakoby grała z Polakami w ciuciubabkę. A skoro jesteśmy tak naiwni, to można z nami czynić dowolnie wszystko, co tylko się naszym przywódcom przyśni. Zbyt dużo nas umiera ze względu na smog emitowany z kominów węglowych, to wmawiamy naiwnym, że ów smog pochodzi z innych źródeł, przykładowo z odbytów bydlęcych. Wybijmy więc bydło, a mleko sprowadzajmy z krajów, gdzie krowy są bardziej dobrze wychowane i nie pierdzą na potęgę. A węgiel zachowajmy z dumą na następne 200 lat jak chce nawiedzony prezydent. Wszystkie otaczające nas kraje dysponują elektrowniami atomowymi i gdyby nie zacofany nasz rząd w latach osiemdziesiątych, to dzisiaj by Polska dysponowała tym najczyściejszym źródłem energii. My posłuchaliśmy wrzeszczących bab i zacofanych księży i mamy dzisiaj co mamy. Czyli g**no mamy. Elektrownie pożerają coraz więcej węgla, którego w rzeczywistości aż tak dużo nie mamy i musimy sprowadzać go w milionach ton od znienawidzonego Putina, a niedługo będziemy go sprowadzać z innych krajów Europy i świata, bo cały świat odstępuje od węgla dbając o zdrowie swoich obywateli. Nasi obywatele zdrowia upatrują zaś w opiece boskiej, a konkretnie w okolicach grudnia w małym Jezusku, małego łatwiej przekonać. Dlatego nigdy nie zapominamy podczas składania życzeń z jakiegokolwiek powodu na pierwszym miejscu umiejscawiać zdrowie i jeszcze raz zdrowie. A kurde, zadbajmy sami  o to by być zdrowym a nie oglądajmy się na siły nadprzyrodzone, albo inne cuda boskie. Spełnianie życzeń idzie w parze z ich realną wartością wyłącznie wtedy gdy im pomożemy nie oglądając się na owe cuda. Orban, przywódca małych Węgier, wypiął się na naszego półbożka z Nowogrodzkiej i zafundował sobie energetykę jądrową od Rosji. A my?, no cóż, chociaż jak podają różne źródła, Macierewicz skrada się pod Kreml. Łapy całego rządu z wyjątkowo nieudolnym ministrem Tchórzewskim i podobnie nieudolnym premierem, kłamczuszkiem Morawieckim, rozpychają się w nocniku, poszukując tam innowacji i ratunku przed wyborami do parlamentów europejskiego i krajowego. Rozpoczyna się polowanie na wyborców, podobnie jak przed trzema laty, a znając łatwowierność polskiego rozmodlonego elektoratu istnieje duże prawdopodobieństwo powtórnego zwycięstwa kaczyzmu. Dlatego my normalni Polacy wołamy: Narodzie, odwieś różaniec na chwilę na kołku i porozmyślaj na trzeźwo sam.

sobota, 15 grudnia 2018

BEZ PÓŁ LITRA NIE ZROZUMIESZ.


Pytacie skąd bierze się tylu wyborców PiS, tylu prostackich dzbanów do których nic nie trafia mimo zapraszającego pustego wnętrza. Ano stąd: Dzisiaj blisko 40% Polaków nie rozumie tego, co czyta, a kolejne 30% rozumie to w niewielkim stopniu. Co dziesiąty absolwent szkoły podstawowej nie potrafi czytać. Aż 10 milionów Polaków (ok. 25%) nie ma w domu ani jednej książki. Analfabetą funkcjonalnym jest co 6 magister w Polsce, najczęściej absolwent płatnych uczelni prywatnych. Ponad sześć milionów Polaków znajduje się poza kulturą pisma, czyli nie przeczytało NIC, nawet artykułu w brukowcu.  40% Polaków ma problemy z czytaniem rozkładów jazdy czy map pogodowych. Ponad połowa nie rozumnie dzienników telewizyjnych. To  są dane tak niewiarygodne, że aż zabawne. A jednak napawają grozą. Dane te nie są wyssane z palca. To dane statystyczne z wielu źródeł badawczych stan polskiej kultury, wykształcenia i socjologicznych opracowań. Człowiek przypadkowo rozmawia z przechodniem i nie jest pewien czy on rozumie to co do niego mówisz. Przepraszam za szczerość, ale to są właśnie wyborcy PiS z wiedzą, jaką w ich głowach ulokują kaznodzieje. Jest tak i zapowiada się, że będzie jeszcze gorzej. Konstatacja owa rodzi się gdy patrzysz na polską szkołę pod opieką minister Zalewskiej i jej poprzedniczek. Przecież to kobieta nadająca się do sprzątania kościołów, bo dużo ją wiąże z tą instytucją, a nie do zarządzania oświatą. Ale co społeczeństwo może zrobić gdy państwo żyje w symbiozie z klerem (równie ciemnym) i praktycznie ulega jego wytycznym. Kto jeszcze chodzi do szkoły ten wie, że z wszystkich przedmiotów szkolnych najwięcej godzin zajmuje religia.(Uwaga religia to nie nauka lecz ślepa wiara, tu niema nic do dociekania). Ciemnota wychylająca swoje macki zewsząd spycha nasz kraj na dno krajów najmniej oświeconych, wręcz lokujących nas Polaków wśród ludów środkowoafrykańskich, nie obrażając mieszkańców Sahelu. Zalewska powinna w trybie natychmiastowym powrócić tam skąd ją Szydło wytrzasnęła. Aby nie poczuła się zbyt upokorzona może zajmować się przykładowo przepowiedniami lub innym wróżbiarstwem (czyni to obecnie na polu szkolnictwa) w TV. Może swoją „wiedzą” dzielić się w innych środowiskach. Przykładowo na zlotach czarownic lub posłanek Prawa i Sprawiedliwości, gdzie powinna zasiadać obok Kai Godek i innych deliberujących o mikrochrześcijanach trzymających się ścianek macicznych.

tonizar67@wp.pl

czwartek, 13 grudnia 2018

KSIĄDZ TEŻ CZŁOWIEK.


                                      Bernadeta z Zabrza
Planowałem napisać jeszcze jeden post z cyklu BAJANIE PRZY STOLE ŚWIĄTECZNYM, ale zrezygnowałem. Dlaczego?. Ano chociażby dlatego, że w gruncie rzeczy powiedziałem już prawie wszystko na ten temat, pominąwszy wątek mniej „smaczny”, a mianowicie  przykładowe przykre incydenty które zdarzały się podczas podobnych biesiad, a które miały posłużyć jako okrasa tych trzech opublikowanych. Zatem tę łyżkę dziegciu wrzuciłem do ognia pod brytfanną z piekącą się gąską. Inny temat, nie mniej świąteczny: Otóż mało sympatyczna posłanka PiS, niejaka Bernadeta Krynicka, na pytanie dziennikarki, „co sądzi o pedofilii ks. prałata Jankowskiego odpowiedziała: No cóż, ksiądz też człowiek, wiec się mu nie dziwi”. Otóż pani posłanko  Bernadetą, kobietą o imieniu siostry zakonnej

                                                         Bernadeta z Łomży
Bernadety, która została skazana na więzienie za współudział w gwałtach dokonywanych na wychowankach. Jej współudział polegał na tym, że napuszczała starszych wychowanków na tych najmłodszych, by dokonywali na nich gwałtów za karę np. za źle zasłane łóżko. Oczywiście siostra Bernadeta przyglądała się tej „operacji” wychowawczej z obojętnością jak posłanka Bernadeta na protestujące w Sejmie matki z niepełnosprawnymi dziećmi. Po wypowiedzi Bernadety Krynickiej, która usprawiedliwia gwałty księży na chłopcach albo dziewczynkach chcę postawić pytanie: Kogo my wybieramy do Sejmu. Czy cały skład parlamentu jest tak podły, czy tylko PiS. Jesteś posłanko Bernadeto odwzorowaniem swojej partii.
Zdjęcia: Fb


środa, 12 grudnia 2018

PRZY STOLE WIGILIJNO- ŚWIĄTECZNYM



Z CYKLU BAJANIE OKOŁOŚWIĄTECZNE
Wigilia, i następnie dni świąteczne to czas spotkań rodzinnych przy jednym stole. Wyjątkiem są rodziny, w których np. dziesięcioro dzieci to norma zgodnie z katolickim zapotrzebowaniem, bo takie też są, szczególnie teraz, gdy każde dziecko to kapitał w nominale banknotu pięćsetzłotowego miesięcznie. Wtedy dostawiany jest stół dodatkowy dla owej rozbrykanej drobnicy. Spotkanie rodzinne przy świątecznym stole to nie zebranie partyjne ani korporacyjne. Dlatego na pewne tematy nie należy (przynajmniej umownie) rozmawiać, bowiem bywają zarzewiem konfliktów miedzy członkami rodzin, a w Polsce szczególnie, gdzie naród w kwestii wielu przekonań jest podzielony jak żaden inny w Europie. A więc o czym nie należy deliberować?. W każdym razie o polityce i religii. Jest to bardzo ciężka sprawa, ponieważ dzisiaj w naszym kraju wszystko kojarzy się z polityką jak żołnierzowi z d*pą panienki. (Wspomnę, że wojsko  z natury jest apolityczne, więc nawyk żołnierza jest usprawiedliwiony). Co prawda na dworze JKM królowej brytyjskiej nie wolno dodatkowo rozmawiać o chorobach i służbie, ale nie u nas. Temat chorób w rodzinach zdaje się być priorytetowy, szczególnie gdy ktoś w bliższej lub dalszej rodzinie spogląda w kierunku drzwi św. Piotra. Ale jednak polityka to ulubiony temat rozmów Polaków.
- No właśnie. U nas w Polsce spotkanie towarzyskie, imieniny, urodziny, a także święta są często powodem do debat politycznych. Jeszcze przez pierwszą godzinę, może dwie, każdy powstrzymuje się przed takim tematem, a potem, gdy atmosfera w wyniku używek się rozluźnia, od razu pojawia się ten drażliwy temat. To bardzo niestosowne. My, jako gospodarze, powinniśmy wcześniej uprzedzać na przykład rodziców, teściów, by nie podejmowali tematów politycznych, bo mogą doprowadzić do kłótni. A chwalić się sukcesami dzieci, wnuków?, jak najbardziej można o tym rozmawiać. Chyba że wiemy, że któryś z gości ma duże kłopoty wychowawcze z dziećmi i nie ma się czym chwalić, a nasze rozmowy mogą zrobić mu przykrość.
O czym jeszcze można rozmawiać, by było miło?

- Kulinaria. Polska i Polacy oszaleli na punkcie gotowania, czytania o gotowaniu, oglądania tego, jak inni gotują, wymieniają się przepisami, radami. I oczywiście chwalimy to co gospodarze dla nas przygotowali, szczególnie gdy zewsząd pachnie kapustą i sosami. Mimo tych zastrzeżeń, wielu uczestników biesiady wigilijno- świątecznej nie ustrzeże się od wydalenia swojego zdania w kwestii polskiej polityki, w odniesieniu do, choćby pisowskiego prawnego bajzlu, który skłócił nas z narodami Europy i samej Unii, oczywiście w kontekście rządów małego kurdupla. Wtedy do „rozmowy” włączają się pozostali goście, często z zawołaniem „ja ci nie przerywałem”, aż do miłych słów „stul pysk, daj mi coś powiedzieć”. W tym momencie w zasadzie luźna atmosfera powoli twardnieje jak zaprawa betonowa, pokazując twarz tych, którzy w swoich przekonaniach bywają betonem na co dzień. W rzeczy samej po obu stronach, zarówno po lewicy jak i prawicy. Najgorzej jednak bywa w tych rodzinach, gdzie do stołu wigilijnego zasiada ksiądz, bo tam zwykle mimo zakazów wyzwala się jeszcze inny temat. Mianowicie temat pazerności kleru, jego rozpusty, a nawet pedofilii. Szczególnie w tym roku, gdy wyszedł na jaw smrodliwie  grzeszny żywot ks.prałata Jankowskiego, patrona pierwszej Solidarności, oraz  gdy na ekrany kin wszedł film KLER, a który zdążyło już obejrzeć ponad 5 milionów Polaków. Ksiądz w polskich rodzinach nie jest rzadkością, bowiem aspiracją matki Polki jest oddać jednego z przychówku na służbę Bogu. Tym bardziej, że zgodnie z przysłowiem „tego bieda nie ubodzie, kto ma księdza w rodzie”, to powiedzenie sprawdza się co do joty w czasach, gdy Kościół pozostaje na utrzymaniu rządu. Zatem o ile życzliwe we wzajemnych spojrzeniach uczestników bywa rozpoczęcie wigilijnej uroczystości, o tyle jej zakończenie „przeistacza” się  wzorem eucharystycznego nabożeństwa w gniewne rozstania, często bez czułych pożegnań i dziękczynienia dla pań, które ogromnym wysiłkiem napełniły stoły jadłem i napitkiem. Ja osobiście nie przepadam za podobnymi imprezami. Staram się pozostawać w domu w towarzystwie własnej rodziny i czuję się z tego powodu jak najbardziej szczęśliwym.

CZUŁEM TO CAŁYM CIAŁEM

Nie jestem zbyt lękliwy, ale czułem to całym ciałem. Czułem, że nadchodzi coś, czyli bodaj najobrzydliwszy moment, czyli faszyzm. ...