niedziela, 15 lipca 2018

VIVAT WSZYSTKIE STANY...CHOROBOWE.


Poniższą wyliczankę jakiś wrażliwy, a jednocześnie myślący Polak zamieścił na Facebooku. Gdy czytam, to niestety zgadzam się z nim. Niestety mówię, ponieważ chciałbym by to się nie zdarzyło. Za wyrazy nieprzyzwoite nie odpowiadam, ale przepraszam, bo je przytaczam.
"Czego te kurwa dziady nie tkną to spierdolą.. potrafią spierdolić nawet coś.. czego spierdolić nie sposób.. Obsadzili LOT swoimi sługusami.. to teraz co  drugi samolot jest opóźniony albo odwołany.. Wyrazili zgodę na używanie pestycydów które na terenie UE są zakazane.. więc zaraz padną pszczoły.. Dorwali w swoje brudne łapska stadninę która przetrwała zabory i wojnę.. a rozjebali ją w rok.. Tylko tknęli dyplomacji.. i już jesteśmy niemal wyautowani z unijnej struktury.. Z armii zostały jakieś wióry.. a po lasach gania grupka amatorów i pokrzykuje jeb jeb jeb.. Rozłożyli na łopatki cały system edukacji.. a z policji zrobili sługusów którzy mają chronić im dupy.. o służbie zdrowia nawet nie wspomnę bo nie wiadomo czy się śmiać czy płakać.. Z Parlamentu zrobili taką szopkę.. że niedługo turyści z całego świata zaczną się zjeżdżać.. aby na własne oczy to zobaczyć.. W ministerstwach siedzą oryginale słupy.. a premier się nie może nawet po dupie podrapać bez pozwolenia na piśmie z Nowogrodzkiej.. Z telewizji publicznej zrobili parodie.. gdzie nawet prognoza pogody jest przekłamana.. a już szczytem bolszewizmu jest zlecenie reformy wymiaru sprawiedliwości komunistycznym aparatczykom.. Kłamią.. manipulują.. oskarżają.. ujadają.. kwiczą.. dzień i noc uprawiają prostacką propagandę.. a to wszystko jakoby w imieniu całego narodu.. choć ponad 80 procent nigdy nie głosowało na ten antypolski twór.. Co to kurwa wszystko ma być tego nie wiem.. ale takiego burdelu nie ma na całej kuli ziemskiej!,,
                                       Senator w  antrakcie sejmowym
A ja właśnie o tym parlamencie, co to pod namiotem za ponad milion złotych wybrańcy mało myślącej części społeczeństwa obchodzili 550 lecie polskiego parlamentaryzmu. Parlamentarzyści wybrani przez pozostałą część narodu nie wzięli udziału w tej farsie. Osobiście nie zgadzam się z tym jubileuszem, bowiem, jeżeli odliczymy z liczby 550, lata zaborów (123 lata), wojny i okupacje (kilkanaście, jeżeli nie kilkadziesiąt lat), to okazało by się, że do cyfry 550 jeszcze bardzo długo trzeba poczekać. Źle się składa że jubileusz parlamentarny mamy obchodzić akurat podczas rządów pisioli, bowiem, tak jak przytoczyłem powyżej, tenże jubileusz, gdyby mógł przybrać postać żywej istoty spaliłby się ze wstydu, a namiot wzorem tego od podkomisji Macierewicza wyleciałby w powietrze, wraz z żywym chociaż tylko częściowym "inwentarzem". Historycy tak po prawdzie nie mogą się doliczyć, od kiedy to mamy w Polsce parlament. A to od króla Olbrachta, a to od króla Łokietka. A może liczmy od daty gdy pierwszy ówczesny poseł szlachciocha nazwiskiem Pięta lub inny Kogut wykrzyczeli słowa „liberum veto”.Stawiam dolary przeciwko orzechom, a nawet odwrotnie, że 95% społeczeństwa nie przywiązuje do tej daty jubileuszowej nawet najmniejszej uwagi. No i dobrze.

e-mail: tonizar67@wp.pl
Początek formularza
Dół formularza



wtorek, 10 lipca 2018

CZY SMUTEK JEST CHOROBĄ?


W dodatku do GW znalazłem rysunkowy dowcip: Para Polaków zawitała do któregoś kraju na zachód od Polski. Spożywają posiłek w jednej z knajpek. W pewnej chwili on się odzywa do partnerki: CHCĘ WRACAĆ. ALE CO SIĘ STAŁO?, PYTA ONA. LUDZIE SIĘ DO MNIE JAKOŚ PODEJRZANIE UŚMIECHAJĄ.  Jakie to nasze. Jakie to polskie, bowiem w Polsce nikt do nikogo, szczególnie mało znajomego się nie uśmiecha. Pisałem o tym przywołując społeczeństwo czeskie, że tam ludzie nie tylko się do siebie uśmiechają w urzędach, sklepach tudzież na ulicy, ale często pozdrawiają się słowami. Dobry dzień. Nie dziwię się zatem temu rodakowi, który zauważając obcą twarz i do tego uśmiechniętą wróżył mu kłopoty. Uśmiech na twarzy w Polsce spotykamy wyłącznie podczas spotkania z kolegą, koleżanką, ewentualnie z rodziną, wyłączając oczywiście teściową. Uśmiech na twarzach obcych Polakom zapowiada kłopot, konsternację a nawet dramat. Ponieważ najczęściej znajomych, a tym bardziej  dawno nie spotykanych członków rodziny należy powitać w miarę serdecznie przeto do tego służą najbardziej okoliczności pogrzebowe, gdzie uśmiech jest rzeczywiście nie wskazany. Gdyby jednak ktoś się tu uśmiechał to tylko świadczy, że mocno przyspieszył uroczystości zwane stypą, na której posiadł korzystne informacje spadkowe. Polacy zatem wybierający się poza granicę kraju powinni zażyć, a choćby powąchać dymu z odpalanej marihuany.
Poprawi to nam notowania, iż nie wszyscy z nas wracają z pogrzebu, lub udają się nań. Z drugiej strony nasze smutne twarze, być może wyrażają jeszcze nie zdiagnozowaną chorobę, która mogłaby być wyleczona jak przykładowo koklusz albo grypa. Uczeni mikrobiolodzy mogliby znaleźć na nią lek. Rzecz w tym tylko, że nikt nie zabiega o to, a być może nie chce ponosić ogromnych kosztów badawczych. Tymczasem marihuanę można nabyć prawie w każdej bramie. Stan naszego samopoczucia rysującego się smutną aparycją bierze się z wzorców. Bo czy ktoś widział uśmiechniętego Jarosława Kaczyńskiego. No może zły to przykład bo ten człowiek ciągle pozostaje w żałobie po „poległym” pod Smoleńskiem bliźniaku. Mówi się, że oprócz przysłowiowej marychy radosne twarze mają pijacy. Nic bardziej mylnego.
                    polski usmiech.
Osobiście spotykałem opojów z gębą zbója. Może jednak smutek jest rodzinnie nabytym zjawiskiem?, może. Staram się być optymistycznie nastawionym człekiem, ale jeżeli tak to moja wesołość wzięła się od przodka po kądzieli, jako że babcia, a dobrze ją  pamiętam, mimo że gnała piechotą co niedziela osiem kilometrów do kościółka, pozostawała radosna. Jej kolana pracowały jak naoliwione, a przecież każdą modlitwę odmawiała klęcząc. Przeczy ten przykład genezie choroby pana prezesa, który też klęczał często, chociaż tylko na jedno kolano, chyba na te zdrowe. Z kolei po mieczu, mój dziadek miał powody do smutku, ponieważ przegrał w karty ponad połowę majątku i szybko owdowiał. Zatem gdzie mam szukać przyczyn mojego, bądź co bądź dobrego samopoczucia, którym to jestem gotów obdarzyć za darmo cały naród. Nikt tak naprawdę nie wlewa w nas nakazowo „bądź uśmiechnięty do ludzi, nie napuszaj się”, bo przecie nikt ci nie chce zrobić krzywdy. Jako młody chłopiec podczas wycieczki po dolinach tatrzańskich, dziwiłem się, że wielu mijających nas ludzi pozdrawiało nas (uczniów i panią nauczycielkę) słowem dzień dobry. Nieznajomi, przypadkowi ludzie. Dopiero po kilku latach zrozumiałem, że jest to forma okazania wspólnoty, jedności, ale też grzeczności. Uśmiechać się do obcych nauczyłem się długo po latach, gdy los pozwolił mi na wyjazdy. Oczywiście na Zachód, bo na Wschodzie można było się nabawić jeszcze większej smuty. Wtedy, ale nie dzisiaj, bowiem o ile nasi rodacy dalej, zgodnie z obowiązującą tradycją pozostajemy z gębą stracha na wróble, o tyle ci na Wschodzie już dawno nauczyli się radośnie spoglądać na świat i na przyjezdnych. Potwierdzają to setki dziennikarzy wałęsający się po miastach w których rozgrywane są mecze Mundialu w Rosji. Także Rodacy, stańmy przed lustrami i ćwiczmy uśmiechy, a gdy nie wychodzi to postarajmy się o gram marychy, która już niedługo stanie się używką legalną. Wzorem naszych sąsiadów, bo chyba tu jest pies pogrzebany.
Piłkarze okazali się najgorszą ekipą mistrzostw, Europa i świat źle nas postrzegają, Ukraińcy nadal gotowi są nas likwidować mimo że daliśmy im robotę w ilości miliona etatów. Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu grozi nam za zniszczenie naszego trybunału. Dług publiczny bije rekordy. Z Kościoła odeszła blisko połowa, dotychczas wiernych katolików.  Z czego więc mamy się cieszyć?, no z czego??. Znamy więc główny powód naszej inności od świata i Europy. Zatem leczmy się.


sobota, 7 lipca 2018

CZEKAM, KIEDY...


Kiedy będę mógł napisać coś dobrego, lub coś optymistycznego o moim kraju. Kiedy będę mógł się oburzyć na kogoś, kto krytycznie wypowie się na mój rodzinny kraj. Tak bardzo tego pragnę, a doczekać się nie mogę, i zapewne nie doczekam się w swoim już starczym życiu. Zapewne. Setki tysięcy obywateli z dowodem osobistym oznaczonym orłem od kilku dni po kilka godzin sterczy pod murami Sądu Najwyższego, w proteście przeciwko totalitarnej władzy PiS, która spowodowała praktycznie izolację Polski ze światem. Z Unią Europejską, z Komisją Wenecką, z ONZ, a nawet z rządami USA i Izraela, ba PiS nie potrafiło zredagować poprawnej ustawy o IPN, by naprawić stosunki z Żydami. Wyręczył Polskę w tym Mosad, wstyd. O co chodzi konkretnie?. Wydawało by się to banalne, ale nie jest. O prawo i tylko prawo obowiązujące kraje Unii do której błagalnie przystąpiliśmy wprost na kolanach na życzenie 80% obywateli. O normalność. M.in. o prawo do ochrony kobiet przed przemocą, szczególnie ze strony mężów z partii rządzącej, bo to damscy bokserzy w symbiozie z klerem. O prawo do aborcji w przypadkach absolutnie koniecznych. Jako przerywnik w rozważaniach, tu przytoczę tekst wypowiedzi w jednej z satyrycznych gazet. ” Popieram zakaz aborcji, ponieważ każdy ma prawo w życiu popróbować alkoholu”, ponoć w te słowy wypowiadał się papież w encyklice „lelum, polelum”. Fajny żart, ale mówmy na temat, czyli dlaczego chciałbym napisać cos pozytywnego. No jak to dlaczego?, bo poczułbym się dumnym. Czekam więc kiedy ten wszawy rząd i jego partia utopi się sam w swoim bagiennym populizmie, bo na Wałesę nie mam co liczyć, mimo że gniewnie straszy Kaczyńskiego pistoletem na który zresztą ma pozwolenie. Też żart oczywiście. Właśnie chciałbym z tęsknoty za dobrem ojczyzny cośkolwiek pozytywnego napisać. Miałem nadzieję że o sporcie, którego jestem pasjonatem. Okazuje się, że też nie, bo piłkarze doszczętnie zbłaźnili się w Rosji na mistrzostwach świata, zajmując ostatnie miejsce, a do tego nasza prawdziwa chluba sportu pani Irena Szewińska opuściła nasz świat żywych w tumanach hejtów wywlekających jej pochodzenie żydowskie oraz leningradzkie miejsce urodzenia. To takie prawdziwie polskie, chamskie, kretyńskie, świńskie, nadzwyczaj katolickie, a dokładniej psie. Pisowcy stawiają na swoim wbrew prawu całego świata. Wyrzucają każdego kto jest nie z nimi. Doświadczyła tego pani pierwsza prezes Sądu Najwyższego, profesor Małgorzata Gersdorf. W jej obronie wyszły na ulice setki tysięcy Polaków w całym kraju. No i co z tego powiadają władze. Jest demokracja, mogą się zbierać gdzie i kiedy chcą. Na razie do nich strzelać nie będziemy, na razie, ale gniew ludu rośnie z dnia na dzień. Premier, krzywousty kłamczuszek zawodowy z prawdziwą nieprzyjemnością, jeno z obowiązku jeździ do Strasburga albo Brukseli i z miną klauna bredzi o demokracji w Polsce powodując uśmiechy politowania wśród parlamentarzystów Europy. Powiela w ten sposób słynny wynik debaty Szydło 27:1. Prezes w swoim pokoju mu klaszcze i już gotów udać się na lotnisko z kwiatami. Wbrew mimo wszystko obowiązującej Konstytucji rozwalili polskie prawo, zniszczyli Puszczę Białowieską, rozwalili Trybunał Konstytucyjny, sadowiąc wśród profesorów prawa magisterkę Przyłębską, rozwalili też Krajową Radę Sądownictwa. W tej chwili ich „kornik” zaczyna żreć Sąd Najwyższy. Ziobro wyrzucił ponad stu prezesów sądów powszechnych, sadowiąc na ich miejscu swoich miernych ale bardzo wiernych. Służba zdrowia zanika. Media państwowe są zatrute jadem pisowskim. Liberalne media ze strachem oczekują likwidacji lub przejęcia, bo cała władza jest już prawie w rękach kaczych.  Wyborców kupuje się ochłapami z kasy głównej dzielonej między swoich i Kościół. Wszystkie kierownicze stanowiska spółek Skarbu Państwa są obsadzone przez członków PiS. Pensje i nagrody w kwotach dziesiątek tysięcy złotych nie należą do rzadkości. Zadłużenie Polski wobec banków zagranicznych sięga już bilionów złotych, a może i euro, bo te informacje są okryte tajemnicą. No więc podpowiedzcie mi Państwo, gdzie ja mam szukać optymizmu. Gdzie mam wydłubać nitkę z której można by upleść pozytywny materiał informacyjny.
                               Państwo głupich kroków.
Nie znajdę, bo z samych kłamstw nie tylko historycznych, ale i współcześnie osadzonych, głoszonych przez premiera, prezydenta i całej tej hordy przydupasów nie da się nic dobrego napisać. A tymczasem dramat się zacznie gdy Polska zostanie ukarana przez Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu. Gdy za każdy dzień zwłoki w naprawie prawa trzeba będzie zapłacić setki tysięcy euro kary. Do tego z powodu braku praworządności, z naszego kraju zaczną się wycofywać inwestorzy europejscy i światowi. Wybaczcie więc, proszę.Amen.
Email:tonizar67@wp.pl.
Obrazki:FB.

poniedziałek, 2 lipca 2018

ŻYDZI POZABIJALI SIĘ SAMI.


W domyśle, takie oficjalne stanowisko w polskiej narracji politycznej przewijało się przez reżymowe media. Zabijali się w obozach śmierci, ponieważ z lubością obsługiwali piece krematoryjne. Zabijali się w lasach, gdzie wielu chroniło się przed Niemcami, pierwej rabując sobie wzajemnie  majątek. Potwierdzały to znaleziska złożone z trupów całych rodzin, oczywiście odkryte przez dobrych Polaków. Ze zgryzoty zabijali się na terenach całej Polski, ponieważ nie chcieli się ochrzcić i przechodzić na katolicyzm. Innej racji nie było, tak przynajmniej odbierałem (często naiwnie) informacje tłoczone moim rodakom nie tylko za PRL, ale jeszcze bardziej współcześnie. Do płonących stodół Jedwabna i kilku innych miejscowości Podlasia pędzeni byli Żydzi wywrotowcy przez swoich porządnych etycznie współrodaków. Tak im nakazali Niemcy, a oni jak wiadomo dbali o porządek i posłuszeństwo. Otóż nie napisałbym tych słów, bo jeszcze dwa dni temu groziły mi by 3 lata więzienia, że w ogóle interesuję się tym tematem. Tak mówiła ustawa o IPN, która puszyła się narracją, ile to Żydów uratowali katolicy w Polsce i gdyby nie to, nie byłoby chyba dziś państwa Izrael, a Ameryką pewno by rządzili Indianie. Po pół roku obowiązywania tejże mądrego prawa rząd pisowsko kościelny podjął decyzje o wycofaniu się z niego, bowiem Polska poprzez zawarte kłamstwa straciła miłosierną twarz w świecie. Śmieszne, BO USTAWA BYŁA WYJĄTKOWO DOBRA, ale należało ją pilnie poprawić, bo nasz prezydent Duda nie może się nijak dostać do Białego Domu. Pluli na nas politycy USA, Izraela i wielu państw, gdziekolwiek u władzy pozostawali Żydzi, szczególnie po wystąpieniach oficjalnych prezydenta i premiera. Ten drugi w Monachium powiedział że Żydzi zabijali się sami, jednocześnie składał kwiaty pod pomnikiem Brygady Świętokrzyskiej, morderców setek Żydów. Ci skurwiele wyklęci by uniknąć polskiego stryczka po wyzwoleniu uciekli wraz z cofającymi się hitlerowcami na zachód, zresztą czynnie kolaborując  z nimi. Ciekaw jestem, kiedy pod strzechy milionów Polaków, by otworzyć nam wszystkim oczy, trafią  dokumentalne książki m.in. profesora Grossa, profesor Endelking  i wielu innych autorów, którzy odnotowali w swych książkach relacje świadków,  poparte zapisami w archiwach. Zdarzało się, że światowe media mówiąc o obozach koncentracyjnych w Polsce, nazywały je polskimi obozami śmierci. Oczywiście jest to nie tylko aberracja, ale i okrutny fałsz. Obozy były zbudowane jak i eksploatowane wyłącznie przez niemieckich nazistów, co oficjalnie potwierdziła kanclerz Niemiec Angela Merkel. I taka jest prawda, ale prawdą też jest, że część polskiego społeczeństwa, zwykle dla osobistego zysku dołożyła swoje łapska uzbrojone we widły i kłonice na rzecz Holokaustu. Było donosicielstwo za worek ziemniaków albo kilogram cukru, były mordy na całych rodzinach żydowskich, po to by ograbić ich domostwa. Były masowe wprost przypadki łajdactwa zwanego szmalcownictwem.
Oblicza się, że z rąk Polaków życie straciło od 100-150 tysięcy żydowskich mężczyzn, kobiet i dzieci, Żydów zwykle ocalonych poprzez udane ucieczki z obozów, lub transportu. Oczywiście było też wiele przypadków chronienia Żydów przez polskie rodziny. Robiono to w absolutnej tajemnicy przed sąsiadami, ze względu na zagrożenie śmiercią i spaleniem dobytku. Tacy niestety byliśmy i wielu przypadkach takimi pozostaliśmy. Dowodem są marsze nacjonalistów ONR i MW głównymi ulicami naszych miast, bez reakcji, a nawet pod ochroną władz. Ignorant historyczny, premier wciąż przywołuje tragizm polskiej rodziny Ulmów. To trochę mało jak na naród trzydziestoparomilionowy, prawda?. Mamy w Yad Vashem kilka tysięcy drzew, które są świadectwem czynienia dobra, są dowodem bohaterstwa, ale i ogromnego strachu przed nazistowskim prawem. Ciekawe, że Polacy wyróżnieni tymże honorowym drzewkiem nie czują satysfakcji, bo a nóż dowiedzą się o tym nienawistni antysemici?. I co wtedy? Nikt nie jest gotów dzielić losu rodziny Ulmów. Nawet pan premier Morawiecki. Czy uchwalona przez parlament polski poprawka do głupiej ustawy o IPN wykreślająca karę więzienia dla tych którzy mówią o polskich zbrodniach popełnionych na swoich sąsiadach poprawi nasze notowania w świecie?. Wątpię, bo nic tak mocno nie trzyma się honoru ludzi ochlapanych (szczególnie przez swoich)  jak za przeproszeniem łajno antysemickie.


Autor: www.tonizar67@wp.pl.

sobota, 30 czerwca 2018

BALON PĘKŁ .


Wstyd!
Nadmuchany do ostatnich  granic pękł już na początku, zaraz po pierwszym spotkaniu z Senegalem. Później pozostał tylko flakiem. Ale tam, grunt że chłopaki wrócili do kraju. Wypoczęci, opaleni, dobrze odżywieni, a nawet wymodleni, bo przecie ksiądz nie odstępuje ich nawet na krok.  Wrócili z najlepszych wymarzonych przez wielu wczasów bezpłatnych, za to w aureoli ukochanych reprezentantów Rzeczpospolitej. To, że odpadli już po dwóch spotkaniach z drużynami o których bardzo rzadko kto słyszał, a tym bardziej rzadko kto widział ich poziom gry, to mało ważne. Ważne, że obronili honor ojczyzny w meczu z Japończykami strzelając im jedną bramkę, która akurat nie skrzywdziła ekipy z kraju kwitnącej wiśni. Japonia wychodzi z grupy i gra dalej. W tym momencie zarówno nasz przeciwnik jak i ekipa z nad Wisły wespół zatrzymali mecz. Jedni i drudzy stanęli jak słupy, albo jak by to powiedział  Ferdynand Kiepski, jak widły w gnoju.
Patrzyli na sędziego, sędzia z kolei na nich, tyle że kamery nie zgasły i świat dalej mógł „podziwiać” kunszt naszej piłki kopanej. A tak po prawdzie, to po co mieli się dalej męczyć  w tym wołgogradzkim upale. Honor uratowany, narzeczone i żonki wypoczęte czekają na przytulanki, z kolei kilka tysięcy naszych kibiców włóczących się po bezkresnej Rosji ze stadionu na stadion, czeka w gotowości, by zanieść ich na rękach do hotelu, wiec po co „ubiegać się o kontuzję”. Już słychać ryki kibolskie  "POLACY, NIC SIĘ NIE STAŁO”. Ba, opuściliśmy Soczi i Rosję w nastrojach szalonego optymizmu, jako że zajęliśmy ostatnie miejsce w klasyfikacji Mundialu, a więc nikt nas za cholerę nie wyprzedził. Frajerzy niech się męczą dalej. My swoje setki tysięcy odbierzemy, bo taki jest regulamin. Spoko, rodziny się ucieszą, a my będziemy sczytywać śmietankę z prasy i innych mediów, bo przecież kochamy was jak zawsze chłopaki.



poniedziałek, 25 czerwca 2018

NO I PO PTOKACH



Bo przecie polska reprezentacja to „ptoki”, a konkretnie ORŁY NAWAŁKI, jak powiadały wszystkie polskie media, niezależnie od reprezentowanej opcji politycznej. Bo orły to ptoki, a konkretniej ptaki pozostające od wieków symbolem narodowym Polski. Dzień 24 czerwca 2018 powinien być ogłoszony jako dzień klęski narodowej, połączonej z trzydniową żałobą.  A narodowej dlatego, ze zewsząd powiewały flagi o barwach biało czerwonych, często z ptokiem właśnie, w które ubrane było dziesięć tysięcy polskich kibiców w Moskwie i Kazaniu. Wielokroć więcej, bo setki tysięcy przyodzianych w dwukolorowe barwy zasiadało w tzw. strefach kibica. Jak przebiegały oba spotkania z Senegalem i Kolumbią nie będę opisywał bo miliony Polaków w kraju i na świecie widziało je naocznie, a wielu w euforii roztrzaskało swoje telewizory siekierami, dając upust napięciu nerwowemu. Co prawda taniej i naturalniej byłoby stłuc kilka talerzy, ale co to za terapia?, to tak jakby raka leczyć szczypiorkiem. Wstyd, żenada, kompromitacja, hańba, to wyjątkowo delikatne epitety
wyrzucane ze złością w stronę narodowej   reprezentacji, która kosztowała nas miliony dolarów, a piłkarze trenera Nawałki wznosili się w towarzystwie swoich żon i panien na fali narodowego uwielbienia i sławy wysoko ponad przeciętne ciężko pracujące społeczeństwo. Piłkarz reprezentacji to zwykle milioner, bowiem każdy z nich dorabia sobie w klubach zagranicznych, podobnie jak europosłowie w Brukseli i Strasburgu. Praktycznie cały naród o godzinie dwudziestej skierował swoje oczy w ekrany TV, a  gdy z gardeł piłkarzy i kibiców rozległ się Mazurek Dąbrowskiego z oczu wielu popłynęły patriotyczne łzy. Z moich trochę też. Wystarczyło jednak tylko 90 minut, by nadzieje topniały do zera. Jako pierwszą z europejskich drużyn wyrzucono nas z Mundialu, jak kapryśne dzieci z piaskownicy. Graliśmy potencjalnie w najsłabszej grupie i w niej zajęliśmy ostatnie miejsce, czyli miejsce jakie Polska zajmuje we wszystkich notowaniach w przynależności do Unii Europejskiej z przestrzeganiem obowiązujących zasad i przepisów wynikających z Traktatu. „Wam kury szczać prowadzać”, powiedział marszałek Piłsudski do posłów. Sadzę, że dzisiaj powiedziałby te słowa również w odniesieniu do polskiej reprezentacji piłkarskiej. Zostaliśmy pośmiewiskiem świata piłki kopanej.

środa, 20 czerwca 2018

SZAMAN SZAMANOWI NIERÓWNY


Senegal zapłacił swoim szamanom kilka tysięcy euro by zadbali o korzystny wynik meczu z Polską. Polska swoim szamanom zapłaciła wielokrotnie więcej, a mimo to mecz przegrała. Wielokrotnie, bowiem episkopat dostał „swoje” coroczne ponad 120 milionów złotych, a główny szaman Tadeusz Rydzyk na swoje konto przytulił następne sto milionów, niby to na jakoweś muzeum. Zadaję sobie pytanie: czyż u nas w Polsce, w kraju maryjnym, oraz papieża JPII nie ma porządnych, w miarę uczciwych szamanów?. Kto zatem pomieszkuje w klasztorach, plebaniach i pałacach biskupich, kto?. Przecież nie prosty lud boży a właśnie szamani zdolni do zaczarowania nie tylko pojedynczych samotnych osób, szczególnie na łożu śmierci, ale i władców państwa. W tym wypadku państwa polskiego, zwanego IV Rzeczpospolitą. Skubańcy okazali się nieuczciwi, bo nie dopilnowali wyników meczu z Senegalem, a więc z czarnymi diabłami wyznania mahometańskiego. Nasz czołowy szaman, co to „ma ryja” jak milion dolarów albo stracił swoją moc, albo nie zauważył z kim to przyszło polskim katolikom kopać piłkę. Gdy jednak już to się stało, a polska drużyna przegrała z kretesem demonstrując absolutną bezradność pomiędzy bramkami oraz kompromitację głoszonej wyższości chrześcijanizmu nad islamem, czytam ci ja na FB natychmiastową reakcję ojca Tadeusza która brzmi: W związku z przegranym meczem z czarnymi diabłami z Afryki ogłaszam dla całej rodziny Radia Maryja krucjatę różańcową i podaję już numer konta, tu odczytał 26 cyfr, powtarzając je kilkakrotnie, jako że naród radiomaryjny wciąż pozostaje mało wykształconą kilku milionową rzeszą Polaków, zamieszkujących między Bugiem a Odrą. Jeden milion Polaków szczególnie górali i Podlasian wypełnia  populację Chicago. Pełnią oni rezerwę odsieczy wyborczej dla Jarosława Kaczyńskiego. Tak się zastanawiam kto popełnił największy błąd, żeśmy tak zlekceważyli przeciwnika. Trener Nawałka, obrońcy, bramkarz Szczęsny, czy owi szczodrze opłacani całorocznie szamani?. A skoro czarni szamani okazują się bardziej skuteczni, to do jasnego diabła, mamy przecież zaprzyjaźnionego i też dobrze opłacanego czarnego cudotwórcę nazwiskiem
ks. dr John Bashobora z Ugandy, który obrał sobie Polskę jako drugą ojczyznę dojną, bo okazuje się, że żaden inny mieszkaniec  Ziemi nie daje się tak otumanić i oskubać jak Polak. Tym bardziej, że ten szaman , jak sam powiada, wskrzesił ok. czterdziestu nieboszczyków i spowodował odrost kilkuset kończyn. „Mleczność” naszego społeczeństwa może potwierdzić nie tylko ojciec Tadeusz z Torunia, ale i te 40 tysięcy księży, aktualnie „usługujących” polskiemu narodowi. Reasumując, przed następnym meczem z Kolumbią zewrzyjmy wszelkie dostępne siły przyrodzone i nadprzyrodzone. Powinno być łatwiej bo Kolumbia to kraj katolicki.

VIVAT WSZYSTKIE STANY...CHOROBOWE.

Poniższą wyliczankę jakiś wrażliwy, a jednocześnie myślący Polak zamieścił na Facebooku. Gdy czytam, to niestety zgadzam się z nim. Nieste...