DZIECI SZATANA. PRODUKT FRANKENSTEINA

„ Większość księży wypowiada się o in vitro w okrutny sposób. Nazywają nas towarem zakupionym w sklepie, potworami z probówek, imitacjami ludzi, dziećmi Frankensteina... - mówi 15-letnia Konstancja Saramonowicz, która przyszła na świat dzięki in vitro.” Tyle cytat z tygodnika. A ja dodam jedno słowo: Bydlaki w kieckach. Rozmówczyni tygodnika "Wprost" przyznaje, że to, iż pojawiła się na świecie dzięki in vitro ma dla niej znaczenie. - Dowodzi, tego, że moi rodzice byli gotowi zrobić wszystko, żeby umożliwić mi przyjście na świat i kochają mnie bezgranicznie – tłumaczy., ale prawda ta jest okupiona prawdziwym okrucieństwem i przekłamaniami, bo żyjemy niestety w „średniowiecznej”, zaczadzonej zgnilizną obłudy Rzeczypospolitej numer trzy przez cztery. Kilka tysięcy polskich dzieci, poczętych dzięki postępowi w nauce i medycynie spotyka się z podobnymi komentarzami ze strony nie tylko ciemnego, głupiego jak but z lewej nogi społeczeństwa, ale przede wszys...