niedziela, 30 maja 2010

CO MNIE DZISIAJ NAPADŁO?




Podczas mojej eskapady w ramach wypoczynku, zdarzyło mi się przeczytać wywiad z dziennikarką szwedzką, zajmującą się tematyką polityczną w Polsce. Nazwiska nie pomnę, bo jest trudne do wymówienia dla słowianina, jak zresztą wszystkie nazwiska skandynawskie poza Bergmanem .

Otóż, na zadane jej pytanie, co sądzi o polskiej lewicy, zdziwiona Szwedka odpowiedziała, iż takiej w Polsce, mimo wielu lat pobytu nad Wisłą, nie zauważyła. Ta wasza niby lewica to na Zachodzie uchodzi za prawicę. Zaś to co u was zwą prawicą, na Zachodzie nazywamy oszołomstwem. Prawda, niestety. Jeżeli obaj główni kandydaci na urząd prezydenta kraju, członka UE, gdzie obowiązuje pod każdym względem świeckość i humanizm, obstawiają się urzędnikami pana Boga, to niestety,jakby tu nie patrzyć, mamy do czynienia z oszołomami. Przykladem jakże widocznym jest powołanie do sztabu wyborczego Jarosława Kaczyńskiego bodajże siedmiu księży z tytułami profesorów teologii "stosowanej". Księża w Polsce bez polityki żyć nie potrafią. Na spotkaniu z plejadą hierarchów, biskup Matysiak nawoływał "Zajmijmy się wreszcie polityką! W mediach prawie nas nie ma! No ruszmy się!". Rzeczywiście, spotkać księdza w okienku TVP-1, to jak znaleźć kilogramową truflę w polskim lesie. Drugi kandydat do stolca pałacowego ubogacił swoją obecnością stolicę moherstwa Licheń. Zaś europejka całą gębą, prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz podstawia do zatwierdzenia zarządowi miasta każdą decyzję, którą wcześniej uzgadnia z Duchem Świętym.

Z powodu zbliżających się wyborów, na kanwie tragedii smoleńskiej i ogólnego przygnębienia dużej części społeczeństwa skutkami powodzi, modlitwę i zaklinania szamańskie biskupów słyszymy na każdym kroku. A to wezwania na pomoc świętych, bo sam pan Ojciec cosik nie daje rady w zabezpieczeniu Polaków od powietrza, głodu i ognia, a to wynoszenie na polecenie pana Dziwisza na szczyt wieży Mariackiej kości św. Stanisława, które by zatrzymały falę powodziową, a to mnóstwo nabożeństw mszalnych z "okazji" buntu naszych rzek, w których obowiązkowo biorą udział politycy. Takie uczestnictwo jakże sprzyja opinii i ubogaca ich w oczach potencjalnych wyborców. Ośmiesza natomiast w oczach Europy i świata.

Zgodnie z obowiązującym trendem, w Polsce, tej zwanej numerycznie Trzecią Rzeczpospolitą nie powinniśmy ukazywać niczego pozytywnego, co by nawiązywało do PRL. Tamta Polska to nędza, ciemnota, ocet i więzienie. To ZOMO, ORMO, MO i mordowanie księży. Środki przekazu jak ognia unikają wszelkich informacji z tamtego okresu, a jeżeli już coś napomkną, to starają się wykazać, iż było to zjawisko wielce pejoratywne.
Tyle, że niestety jeszcze duża część społeczeństwa pochodzi z "tamtego świata". I żadne zaklinanie IPN-owskich historyków nie zakryje faktów, że w kraju "zabitym przez hitleryzm" zlikwidowano analfabetyzm. Rozdano ziemię biedocie służącej za pańską miskę. Zbudowano przemysł, a stolicę odbudowano od nowa. Nie wolno nam sie wstydzić pochodzenia ani Ojczyzny, uznawanej przez wszystkie państwa świata i organizacje miedzynarodowe. Patriotyzmu w wiejskiej szkole uczyli mnie nauczyciele pochodzący często ze szlacheckich rodzin, którym PRL nie przeszkadzała. Kochali Polskę jako swoją umiłowaną Ojczyznę. Dzisiaj z obrzydzeniem odbieram wypowiedzi nawiedzonych (właśnie oszołomów), którym jad płynie z ust przywołujących tamtą Polskę. Kto ci dał wykształcenie belzebubie zakłamany, darmowe wykształcenie. Nie wiem, czy ktokolwiek usłyszał z ust wielkiej noblistki, pani Wisławy Szymborskiej, choćby jedno złe słowo o swojej PRLowskiej Ojczyźnie. Trzeba mieć niestety kulturę i w sercu prawdziwą, niezaprzedaną podłej ideologii polskość.


I na koniec pozwolę sobie przytoczyć przykład na wierność powołaniu duchowemu . Bo chodzi tu o księży redaktorów z Katolickiej Agencji Informacyjnej, którzy to przybyli do ośrodka hippiki,w celu nakręcenia programu dla dzieci ZIARNO. Gdy kończył się dzień zdjęciowy, uzyskawszy od kierownika stadniny pozwolenie, rozpalili sobie ognisko. Pan kierownik opowiada, że wiedziony hałasami i śmiechem postanowił odwiedzić harcerzy w koloratkach. Widząc, iż gorzała leje się strumieniem, a tłuste kawały mięsa pchają im się do ust zażartował: Wy tak tu sobie te steki ze świnek, a św. Franciszek, ten od braci mniejszych chyba by tego nie pochwalił?. Spojrzeli na mnie jak na wariata. "Franciszek, powiadasz pan? on był pierdolnięty, kto w dzisiejszych czasach traktowałby tego głupola na poważnie, wymlaskali wśród śmiechów". Ten przypadek napewno wielu moich czytelników zna z prasy. Przytaczam go wyłącznie dlatego, by podkreślić wysoce szlachetne postawy naszych pasterzy i godność noszonej sutanny. Dzisiaj wielu, co przystępuje do spowiedzi zastanawia się komu opowiada swoje, często intymne grzechy. A może to pijaczyna i rozpustnik seksualny, co kilka chwil wcześniej molestował chłopczyka i z rąk tych otrzymasz bezporednio do ust opłatek komunijny. Brrrrrr, żartowałem, przecież takich księży w Polsce nie ma. Głupie plotki czynią im niepowetowane krzywdy. Co mnie dzisiaj napadło???.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

NA MARGINESIE MADRYCKIEJ KONFERENCJI

Czytałem, słyszałem (wierzę, że to prawda), iż służby kwatermistrzowskie w Wojsku Polskim wydały zarządzenie, że w   soboty i niedziel...