CZY MOŻNA SIĘ ŚMIAĆ?

Można, ale tylko do czasu. Najłatwiej można się śmiać z opowiadanych dowcipów o prostych i durnowatych katabasach. Z dowcipów opowiadanych oczywiście słuchaczom spoza kręgu dewocji, z wykształceniem pozwalającym na logiczną percepcję w stosunku do otaczającej nas rzeczywistości. Oczywiście tylko do czasu gdy słuchacz nie zapisze się do kaczej partii lub nie złoży papierów do seminarium duchownego, a choćby nie zostanie ministrantem. A ten etap mają za sobą prawie wszyscy mężowie stanu z tytułem ministra w rządzie nad którym pieczę sprawują aniołowie z ul. Miodowej w Warszawie pospołu z Jarosławem Kaczyńskim z ul. Nowogrodzkiej tudzież w stolicy, bo tym co najwyżej można bez strachu opowiadać kawały z kręgu magla i bazaru, najlepiej o dupie Maryny, byle tym imieniem nie posługiwała się jego małżonka lub matka. Ponieważ tego rodzaju rozwarstwienia świadomości są mi obce, bo charakter mam ukształtowany na prasie liberalno- lewicowej, tudzież takowej literaturze. Łaknę wszystkieg...