MAMY SWOICH.

Mamy swoich "banderowców". Nie ma więc powodów do czepiania się Ukraińców, że stawiają na piedestał rezunów z ochotą zabijających Lachów w sposób najokrutniejszy z okrutnych. Mamy też kogo czcić. Przypomniał nam o tym Sejm Rzeczypospolitej swoją uchwałą orzekającą, iż NSZ, czyli Narodowe Siły Zbrojne dobrze się przysłużyły ojczyźnie. Jak dobrze, pokazał to w programie telewizyjnym „Tak jest” red. Andrzej Rozenek w rozmowie z prawicowym posłem Marianem Piłką (z głową adekwatną do nazwiska, czyli dość ulotną). Rozenek wyliczył kilkanaście potwierdzonych historycznie przypadków, w których zabijanie pojedynczych Polaków to sporadyczne zjawisko. Zwykle bandy NSZ, podobnie jak UPA zabijały całe rodziny od staruszków aż po osesków, po to by nie zachowali się świadkowe rabunków dokonywanych w ich domostwach. Zresztą na odchodne zwykle owe domostwa podpalali, czyli zachowywali się jota w jotę jak banderowcy. Gorzej, bo zabijali swoich, czyli rodaków. By przeżyć w lasach nie mając ...